-
Posts
2522 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by daśka
-
w czwartek postanowiliśmy,że to już czas zakończyć Jego męczarnie.....wysłałam Adama do wet (innej niż chodzimy,ponieważ nasza pracuje w dziwnych godzinach),a sama wyszłam kopać dół na działce (dziękuję Ci Havanko za rozmowę,chyba bym wylądowała w szpitalu z atakiem nerwicy,gdyby nie rozmowa z Tobą). Po rozmowie z Elą stałam nad tym dołem i jakoś automatycznie go zakopałam ,zadzwoniłam do Adama,że wszystko cofam,ma go nie usypiać! Po drodze do innej wet,Adam spotkał naszą Wet i zapłakany powiedział jej ,że jest już chyba egoistą,ponieważ chcemy Lolka utrzymać przy sobie,kiedy On już prawie nie żyje.Pani Wet odrazu zabrała Go do lecznicy i zadzwoniła do mnie...ja przekazałam jej swoją wiedzę zdobytą od znajomych MAGIRAF i podała mu steryd.Adam wrócił ,Lolek był nieprzytomny....
-
Nutridrink-a było za dużo,a ma termin do spożycia tylko 24 godziny po otwarciu,więc wlałam go do pojemniczka na lody i codziennie wyciągam kostkę,jeżeli chodzi o gerbery dla dzieci,to również nie mogłam podawać gotowych,ponieważ były zbyt duże drobinki,a Loluś nie potrafi gryźć ...tylko liże,więc łyżkę gotowego gerbera miksowałam w blenderze z kostką nutridrinka,brałam na kolana ręcznik a na ręce Lolusia i trzymałam Mu główkę nad łyżeczką z jedzeniem.Ręcznik był niezbędny ponieważ połowa i tak lądowała obok,jakbym niemowle miała....
-
U Lolunia poprawa niesamowita....szybko napiszę co się wydarzyło....Loli miał udar (wylew) w zeszłą środę,po którym sparaliżowało mu prawą stronę,a kolejny w czwartek po którym już wogóle nie chodził.Lolek dostał w sumie 8 zastrzyków różnych i dopiero ostatni "steryd" mu pomógł.Loli nie jadł przez pięć dni.Od wtorku zaczął jadać gerbery dla dzieci typu "warzywa w delikatnej potrawce z cielęciną" itd ,dostawał również do picia nutridrink.Niestety nie jadał sam ,musiałam brać Go na ręce i na łyżeczkę nakładałam odrobinę jedzenia,trzymałam mu głowę,ponieważ inaczej utopiłby się w jedzeniu (wogóle nie trzymał głowy).Loli był karmiony jak dziecko.
-
Jednocześnie MAGIRAF jeżeli to czytasz,to niezmiernie Ci dziękuję za kontakt z Grzegorzem i jego Małżonką......Jego żona to kobieta CUD,gdyby nie Ona,to nasz Loli już ..............
-
Witaj Iljova tęskniłam już......zadzwonię jeżeli pozwolisz po weekendzie.Jutro idziemy z Lolkiem ,kwiatami i prezentem do Pani Weterynarz:-) Zasługuje na to jak cholercia!!!!!
-
Witam Cię Zosia123 fajnie,że jesteś:-)
-
Ilonko bądź spokojna wszystko w porządku,to ja mam masę biegania i załatwiania i dlatego nie bywam na dogo:-) Usciski od Saruni:-)
-
Dzień dobry:-) Przyszłam się grzecznie przywitać:-) Sarunia zajada antybiotyk podawany w serku topionym i do jedzonka dostaje kefirek,nawet chrupki jej bardziej z kefirem smakują:-) Mój Matek trochę się uspokoił,a przynajmniej zaczął jeść,czekam na tel wet w sprawie kastracji:-) Mam nadzieję,że pójdzie pomyślnie:-) Życzę miłego dnia i uciekam narazie :-)
-
A i byłabym zapomniała Sarunia ma codziennie dostawać kefirek lub jogurt naturalny do tych antybiotyków,do kolacji już dostała:-)
-
Dziękuję Havanko:-) za miłe słowa:-):-)
-
no właśnie niesamowite przez duże N duże I duże E duze S duże A duże M duże O duże W duze I duże T duże E NIESAMOWITE:-) Sara własnie z Daśką jedzą kolację,a Mateo znów nie,to bedzie kolejna historia o Matku,który waży 40 kg.Przy cieczce prawie wogóle nie je i waga mu spada do czterech dyszek.
-
no właśnie,dlatego teraz nie moge sobie na to pozwolić...
-
Powiem Wam,że dzisiaj odetchnełam:-):-) Co ta psina przezyła,mozna by tym obdzielić kilka istot i każda miałaby traume,a Ona przetwała i ma chęć żyć...to niesamowite Wet powiedziała,że jeszcze przez ok dwa lata mogę się z Sarą przyjaźnić,jeżeli stan drastycznie się nie pogorszy....a to dla mnie dużo,ponieważ bałam się,że rokowania będą znacznie gorsze,a może Sarunia kolejny raz nas zaskoczy i zechce sie zemną przyjaźnić dłużej:-) Obawiam się tylko,że teraz jej szanse na adopcje w skali od jeden do dziesięciu są na poziomie +0,5.Przyszły własciciel musi wiedzieć co z Sarunią,a jest tylko garstka ludzi,którzy podjęliby się adopcji tak wiekowej i chorej suni. I jak tutaj znaleźć tę garstkę....ok dwunastoletnia sunia z zanikiem mięśni,która niebawem znów przysiądzie na łapkach i na dodatek z torbielom na jajniku,który powoduje częste cieczki i konieczność wykonywania badań i stosowania leków..ochhhh Sarunia chyba spedzimy razem tych kilka najbliższych lat,ale nie przejmuj się Cioteczki równiez Cię nie zostawią:-) BĘDZIEMY DZIELNIE WALCZYŁY :-)
-
No właśnie nie wiadomo ile Matek ma lat u mnie jest od 2003 ,ale nie wiem w jakim był wieku kiedy go zabrałam ,był młody,lekarze oceniali że był w przedziale ok roku,każdy mówił co innego jeden,że ok 8-9 miesięcy,a drugi,że rok może troche wiecej,wyciagam więc więcej,choć zdecydowanie wolę wersję 8 miesięcy:-)
-
[quote name='Iljova']Saruniu witaj kochane serduszko :-) ************************************ Wstawiam Wam zobaczcie do czego zdolny jest pies [URL]http://www.youtube.com/watch?v=f5OEKA47xFI&feature=youtu.be[/URL][/QUOTE] Ilonko smutny to film,ale pokazuje prawdę o miłości zwierząt..
-
Kastracja dopiero za ok dwa tygodnie,muszę pieniążki nazbierać,doraźnie jednorazowo wet zaproponowała podanie mu dawki hormonów żeńskich na obniżenie popędu do czasu kastracji,ponieważ naprawdę jest z każdą cieczką gorzej.Sara już zna Matka i go nie przegania,a wręcz zacheca.
-
Super Havanko:-):-):-) A ja mam całkiem dobre wieści:-) Wyniki są nie bardzo dobre,ale całkiem niezłe:-) Ocena wetki:-) Jak na wiek Sary,to jest dobrze:-) Kreatynina jej podskoczyła a to dla mnie pochwała,ponieważ Sarunia na początku była zagłodzona,a teraz pomimo utraty masy mieśniowej jej kreatyninka jest wyższa:-) Wyniki już zostawiłam u wet do rozpatrzenia z połoznikiem.Sarunia już zakończyła zastrzyki,teraz dostaje antybiotyk w tabletkach AUGUMENTIN 375 mg,dwa razy dziennie przez kolejnych 10 dni. Za to muszę się zdecydować na kastrację mojego Matka,ponieważ u Sary cieczka będzie nawracała prawdopodobnie często.Mateo jest młodszy od Sary,choć i w jego przypadku kastracja juz nie jest zalecana,ale mam nadzieję,że będzie dobrze,ryzyko z pewnością dużo,dużo mniejsze niż u Sary,a nie mogę tak zostawić sytuacji w domu.Mateo cały czas zamknięty wyje i piszczy,aż serce się ściska. Za wczorajszy zastrzyk i wypisanie dziś recepty nic nie zapłaciłam,a antybiotyk w aptece kosztował 24 zł.
-
musi być dobrze w końcu nie po to tak wielu ludzi wkłada w Sarę nie tylko serce,ale również czas i fundusze:-) HAVANKO RATUJMY PIERWSZY POST;-)
-
Havanko a spróbuj zlikwidować najnowszy wpis z pierwszej tj opis usg,może znów wróci to co było wcześniej,ostatecznie można przecież jeszcze raz opis usg wkleić jest na wątku,może to cos pomoże
-
Wetka powiedziała,że na weekend weźmie płytę i opis usg razem z resztą badań i skonsultuje je z obiecanym połoznikiem
-
Odebrałam wyniki badań chyba nie jest najgorzej,ale jest kilka zaburzeń LEUKOCYTY 10,8 przy normie 9,0 - 10,0 ERYTROCYTY 5,48 przy normie 5,50 - 8,00 MCH 24 przy normie 19,0 - 24,0 czyli razcej norma,ale zaznaczone jako podwyższone LIPAZA 88,0 przy normie 268,0 - 1769,0 czyli chyba nie najlepiej KREATYNINA 0,61 przy normie 1,00 - 1,70 i tak jest wyższa niz przy pierwszej biochemi jaką Sara miała robioną ŻELAZO 84 przy normie 94 - 122 To jest 6 zaznaczonych spośród 35 wyników badania krwi,które Sara ma zrobione,czyli 29 jest ok.Nie wiem zabardzo co to znaczy,jutro skonsultuję wyniki z wet i napiszę o co chodzi
-
Tak Elu dzisiaj dotarły właśnie sprawdzałam i raz jeszcze dziękuję,no bo któż to wie ile jeszcze pieniędzy będzie potrzeba na leczenie Sary.
-
Bardzo dziękuję za wpłaty wszystkim i pędzę przeglądać rzeczy na bazarek:-)
-
Zawiozłam dziś Sary krew do badania,jutro mam jechać po wyniki Koszt morfologi z rozmazem i rozszerzonej biochemi 131,76 zł...okropnie dużo,ale nie było innego wyjścia Razem koszty to 60 zł usg, 25 za zastrzyki z soboty i niedzieli, 15 zł za dzisiejszy zastzyk i pobranie krwi i 131,76 za badanie krwi. Razem 231,76 zł.
-
Z Sary zuch dziewczyna:-) Zastrzyk wstrzykiwałam powolutku,z resztą Adam ja zajął kawalątkami wędliny ....i nie było pisku i tragedii.Jutro jeżeli wyrobię ,to idę do wetki ,żeby jej krew pobrała i postaram się zawieźć do szpitala. Sama bym jej tą krew pobrała,ale nie mam jej w co spakować:-( A zastrzyki faktycznie wolę jej robić w domu,ponieważ mniej się denerwuje i nam ufa...