Jump to content
Dogomania

henikar

Members
  • Posts

    1043
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by henikar

  1. Zapisuję. Dokładnie poczytam później. A czy są jakieś gotowe plakaty do rozwieszenia?
  2. Nowe informacje o Rubiku są następujące. Rubik pierwszą noc popłakiwał mimo, że Państwo go mieli w pokoiku obok siebie. Ale już następna noc upłynęła spokojnie. Rubik i Ares potrafią przez trzy godziny dokazywać. Jedynie wczoraj doszło do małego starcia, które miało podłoże zazdrości. Mianowicie Rubik był głaskany, a do tej pory był to przywilej tylko Aresa. Poza tym małym incydentem wszystko jest w porządku i psiny nawzajem się tolerują i bawią. Państwo stwierdzili, że nowy kolega ma wspaniały wpływ na Aresa, który był do tej pory wygodnym kanapowcem, a teraz ma chłopak więcej ruchu. Psiny są wyprowadzane poza ogród na smyczy na spacerki. O oddaniu Rubika nie ma mowy i możemy być spokojne o jego los. Państwo obiecali przesłać nam zdjęcia psiaków. Cieszymy się, ze wreszcie Rubiś ma wspaniały domek. Jasza sunię zaraz zapisuję.
  3. [quote name='Jasza']Nie napisałaś Heniu o białych kanapach i ubłoconych łapkach!:diabloti: Ciekawe jak tam nocka? Mam nadzieje, że Rubik szczęśliwy.[/QUOTE] Faktycznie zapomniałam. Jak tylko coś będę wiedziała więcej napiszę, bo Ewelina ma dopiero dzisiaj do południa zadzwonić. Zaraz jak będzie wszystko OK zmienię tytuł.
  4. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]No już przyjechałam do domu i zamiast się rozpakowac to wchodzę na dogo. W piątek zadzwonił do mnie pan w sprawie szczeniaka. Ponieważ dwa podrzucone szczeniaki już mają dom zaproponowałam naszego kochanego Rubiczka. Jak się okazało jedynym problemem było to czy Rubik zaakceptuje i nie będzie agresywny w stosunku do pieska, który już mieszka w domku z ogrodem (też przygarnięty). Ja nie uczestniczyłam w adopcji, ponieważ musiałam wyjechac do mojego domku w świętokrzyskim (tak na marginesie tam też robie co mogę aby pomóc czworonogom). Natomiast byłam w stałym kontakcie z Eweliną, która odwaliła kawał dobrej roboty, poświeciła swój czas aby pojechac do ludzi. Z jej relacji wynika, że ludzie są bardzo odpowiedzialni i uczuleni na krzywdę zwierząt. Rubik od razu poczuł się jak u siebie w domu, a kontakt z „kolegą” (o ile pamiętam Aresem) był super. Oby psinie się wreszcie poszczęściło. Dzisiaj wieczorem Ewelina ma dzwonic to będę wiedziała jak upłynęła doba. Dziękuję wszystkim za pomoc. Ewelina i Dagmara Wam też duże dzięki. Oby wszystko było OK. Acha Rubik pozostaje Rubikiem.[/SIZE][/FONT]
  5. Oby psina znalazła wreszcie ten ostateczny domek. Rubik nie jest agresywny, wręcz przeciwnie. Ja będe poza terenem ślaska, ale jak tylko coś będę wedziała mimo, że tam jeszcze nie mam internetu przekażę informację.
  6. Tam mieszka pan, który dzwonił, a zwykle wolimy sprawdzić domek na miejscu. Zarówno pan jak i jego żona chcieli zobaczyć Rubika i jak się zachowa wobec drugiego pieska, który u nich mieszka, czy wogóle się zaakceptują. Co do Rubika jestem pewna, ze wszystko będzie OK.
  7. W sprawie Sary sytuacja się mamy nadzieję unormowała. Kobieta idzie do szpitala, a po drugie Sara ma cieczkę i jej uciekła co wiąże się z dużym ryzykiem, że mogą być kolejne małe. To wszystko chyba spowodowało, że kobieta wystraszyła się, czy sobie z tym wszystkim poradzi. Ewelina przeprowadziła z nią poważną rozmowę. Postanowiłyśmy zrobić ściepę i wysterylizować Sarę. Ewelina była z nią u weterynarza i jest mniej więcej ustalony termin. Ponadto dostała leki i witaminy na łapki. Pod nieobecność kobiety, która wybiera się na zabieg sunia będzie w domu tymczasowym. Kobietę uświadomiono, że Sara ma małe szanse na adopcje, a kolejny dom tylko źle wpłynie na jej psychikę. Rozmowa i chęć pomocy z naszej strony mam nadzieję uspokoiły kobietę, bo postanowiła pozostawić Sarę. Co do Rubika jutro Ewelina jedzie z nim do Mysłowic (ja niestety muszę być w świętokrzyskim). Dzisiaj zadzwonił pan w sprawie szczeniaków, ale wspomniałam o Rubiku. Znalazł i obejrzał sobie psinę na Internecie, zgodził się na przyjazd i jeżeli adopcja doszłaby do skutku na podpisanie umowy adopcyjnej. Niestety mimo wielu próśb Rubik cały czas jest wypuszczany i biega po osiedlu. Cały czas Ewelina dostarcza go do DT. Już dziewczyna nie ma sił. Dlatego bardzo chcemy, aby mu się już poszczęściło i znalazł ten jedyny, kochany domek.
  8. Dziewczynki dziękuję za pomoc. Co do Rubika narazie pomagamy jak możemy zarówno w dostarczaniu jemu jedzonka, jak i staramy się być wdzięczne w inny sposób kobietce za to,że psina ma dach nad głową. Co do Sary sytuacja nie jest wesoła. Wczoraj Ewelina była na rozmowie. Tak naprawdę nie do końca wiemy co jest grane (niby szpital, potem wyjazd?). Ale ponadto Sara ma chore tylne łapki, dzisiaj wizyta u weterynarza. Nie wiemy co dalej. Tragedia.
  9. Oczywiście numer Ci podam. Jeszcze jesteśmy w trakcie ustalania pewnych faktów. Niestety wokół Rubika cichutko. Dwa domki, które próbowałyśmy załatwić za pośrednictwem znajomych nie wypaliły. W dodatku mamy nowy problem. Kobieta, która ok. 1,5 roku temu przyjęła pod swój dach owczarkowatą piękną bezdomną sunie Sarę musi i to w przeciągu czterech dni znaleźć jej nowy dom. Pomagałyśmy niegdyś kobiecie w adopcji dziecka Sary Bąbla. Dlatego teraz zwróciła się do nas o pomoc. Szczegóły będziemy znać później. To już jakaś plaga nieszczęść.
  10. Cieszę się bardzo, że się udało psinie.
  11. Wątek mam zapisany, też coś dorzucę, tylko najważniejsze, aby psina byla już bezpieczna.
  12. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Kochani uważajcie przy spisywaniu umów na akcjach w Silesi i nie tylko. Pół roku temu miałam problemy i całkiem uzasadnione wahania co do wydania szczeniaka pewnym kolesiom. Przyjechali po psa niby dla córeczki jednego z nich. Mimo, że wiedzieli wcześniej o spisaniu umowy adopcyjnej, w momencie spotkania stwierdzili, że to nie transakcja kupna samochodu, tu nie ma co oglądąc biorą psa i tyle. Potem opisali mnie i nie tylko mnie w internecie, aby uważac na oszustkę, która zbiera psy ze schronisk, a one są z pewnością chore itp. Zresztą mogę potem podac wątek tej sprawy. Otóż w piątek miałam telefon. Po telefonie miałam dziwne uczucie. Z jednej strony pełna swidomośc i odpowiedzialnośc, co do adopcji psa, a z drugiej strony splot wydarzeń i pytań. Zadzwoniła kobieta, która nie wiem dlaczego przedstawiła się ile ma lat (okazało się, że jest z mojego wieku). No może to miało odnieśc dla mnie pozytywne wrażenie. Stwierdziła, że bywała na akcjach w Silesi, ale nie ma dobrego zdania co do tych psów. Uświadomiłam ją, że ja też korzystałam z pomocy fundacji i bywałam z psiakami na takich akcjach. Ponadto wszystkie psy, które tam trafiają są zdrowe i zaszczepione. Kolejne pytanie to czy ja mam te pieski ze schroniska. I tu moje zdziwienie, bo sprawa dotyczyła jednego psa Rubika, a w ogłoszeniu jest wyraźnie napisane, że pies został znaleziony i jest w dt. Ponadto identyczne pytanie padało ze strony kolesi. Poinformowałam też panią o wizycie adopcyjnej i oczywiście spisaniu umowy. Miała jeszcze zasięgnąc porady córek, w sobotę zadzwonic, a w niedzielę miałyśmy jechac z Rubikiem do Katowic. Niestety żadnych telefonów nie było. Ponieważ mam małe kłopoty z telefonem i są problemy z połączeniem wczoraj złamałam regułę i to ja zadzwoniłam, zresztą kilka razy. I co telefon był automatycznie wyłączany. Dzisiaj przekazałam informacje i nr telefonu mojej koleżance Ewelinie. Niestety jest to telefon, z którego dzwonili kolesie. Trzeba coś z tym zrobic, bo to śmierdząca sprawa.[/SIZE][/FONT]
  13. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jasza pamiętasz dwóch kolesi, z którymi miałyśmy kłopot przy wątku „szczeniaka, który był zapłatą za radio”. Otóż w piątek miałam telefon. Po telefonie miałam dziwne uczucie. Z jednej strony pełna swidomośc i odpowiedzialnośc, co do adopcji psa, a z drugiej strony splot wydarzeń i pytań. Zadzwoniła kobieta, która nie wiem dlaczego przedstawiła się ile ma lat (okazało się, że jest z mojego wieku). No może to miało odnieśc dla mnie pozytywne wrażenie. Stwierdziła, że bywała na akcjach w Silesi, ale nie ma dobrego zdania co do tych psów. Uświadomiłam ją, że ja też korzystałam z pomocy fundacji i bywałam z psiakami na takich aukcjach. Ponadto wszystkie psy, które tam trafiają są zdrowe i zaszczepione. Kolejne pytanie to czy ja mam te pieski ze schroniska. I tu moje zdziwienie, bo sprawa dotyczyła jednego psa Rubika, a w ogłoszeniu jest wyraźnie napisane, że pies został znaleziony i jest w dt. Ponadto identyczne pytanie padało ze strony kolesi. Poinformowałam też panią o wizycie adopcyjnej i oczywiście spisaniu umowy. Miała jeszcze zasięgnąc porady córek, w sobotę zadzwonic, a w niedzielę miałyśmy jechac z Rubikiem do Katowic. Niestety żadnych telefonów nie było. Ponieważ mam małe kłopoty z telefonem i są problemy z połączeniem wczoraj złamałam regułę i to ja zadzwoniłam, zresztą kilka razy. I co telefon był automatycznie wyłączany. Dzisiaj przekazałam informacje i nr telefonu mojej koleżance Ewelinie. Niestety jest to telefon, z którego dzwonili kolesie. Trzeba coś z tym zrobic, bo to śmierdząca sprawa.[/SIZE][/FONT]
  14. Rubik nadal czeka. Wczoraj byłam z nim u weterynarza. Został zaszczepiony przeciwko pięciu podstawowym chorobom. Kochane psisko.
  15. Tak Rubiczek nadal jest w dt. Już staramy się jak tylko możemy przekonac zwłaszcza mamę kobietki, u której jest Rubik, aby dała nam czas (tak na marginesie mama jest tylko w domu gościnnie).
  16. Jasza wiedziałam, że wczoraj poszłaś do domu z tą dobrą nowiną o Rubiku. Nie chciałam Ci psuc humoru na resztę dnia wiedząc, że i tak dzisiaj zajrzysz na wątek. Ja wstałam z takim bólem głowy, że jeszcze nie mogę dojśc do siebie. Co do Eweliny ona jest jak najbardziej na TAK, ale i ona i ja mamy jeszcze mężów..., no i jak przed chwilą rozmawiałam z nią telefonicznie jej Neron miał już dosyc zabawy (chociaż i tak go podziwiam) i zaczął pokazywac kto tu rządzi.
  17. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dzisiaj z rana telefon. Dzwoni Ewelina, koleżanka, która stanowi nr 1 dla Rubika, gdyż to ona fizycznie najbardziej jest zaangażowana w sprawę tego psiny. Rubik stał pod jej balkonem patrzył w górę. Bywało, że przebywał u Eweliny kilka godzin między jednym, a drugim domem tymczasowym. Obecnie jest u niej w domu, ale ona ma labradora, zatem musi byc czujna. W przypadku mojego psa i kota nie ma mowy o takiej tolerancji.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Potem zaprowadzi go do dt. Niestety pies jest nadal puszczany luzem, dobrze, że zna teren, a odległośc między jednym, a drugim domem nie jest duża i mało ruchliwa.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Rubik jest w Ewelinie zakochany, oczywiście ze wzajemnością, co nie dało się wczoraj nie zauważyc. No ale cóż… Szukamy dalej.[/SIZE][/FONT]
  18. Dzisiaj jadę w odwiedziny do brązowego szczeniaka. Podczas spisywania umowy zapomniałam oddac dowód osobisty. Ponieważ i tak będe dzisiaj w Katowicach jesteśmy umówione, że oddam osobiście dowód i przy okazji zobaczę malucha. Ponoc jest bardzo grzeczny. Zastanawiałam się czy o tym samym psie mówimy.:evil_lol: Ale on był tutaj cały czas w towarzystwie psów, którym dokuczał, a tam chłopina prawdopodobnie się ustatkował.
  19. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Rubik został już przywieziony i dostarczony do domu tymczasowego, w którym ostatnio przebywał. Tak naprawdę nie wiemy co się stało, ale jedno jest pocieszające, że spisałyśmy umowę i dotrzymano jej warunków, czyli oddania psa w razie zaistnienia różnych okoliczności…. Niestety jak się okazało w domu oprócz małżeństwa przebywa jeszcze trzecia osoba, z którą nie uzgodniono, że zamieszka z nimi nowy pies. Na "dzień dobry" pies został potraktowany przez trzecią osobę jak intruz. Jego szczekanie jak przyznano miało miejsce w czasie wyjścia właścicieki z domu lub np. za potrzebą. Zatem nie wiadomo co się działo w tym czasie za zamkniętymi drzwiami. Jedno jest pewne i sprawdzone Rubik uwielbia facetów, nie jest agresywny, ani wobec ludzi (niezależnie od płci i wieku), ani wobec zwierząt. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]No cóż cieszymy się, że jest ponownie z nami i szukamy dalej.[/FONT][/SIZE]
  20. Ja zaraz zwariuję, ale już powiadomiłyśmy ostatni dom tymczasowy o całej sytuacji i pozwolono go nam dac. Zaraz jedziemy po niego, bo w tej dziwnej sytuacji nie ma na co czekac, bo nie wiadomo co się może wydarzyc. Nie wiem co się dzieje. Rubik to przewspaniały pies. Jeszcze w dodatku mój psina się rozchorował i nie mam dla niego czasu...
  21. NIESTETY NIE MA SIE CO CIESZYC. RUBIK WRACA, MAMY PO NIEGO PRZYJECHAC. Ponoc warczy i szczeka na 30 letniego brata właściciela psa, a ponieważ dzielą razem dom ....... Mialam różne przypadki, ale tak idiotycznej nigdy.... Rubik to wyczuł patrząc tymi oczętami...
  22. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dzisiaj Rubik zamieszkał w nowym i mamy nadzieję już w stałym domku z młodym małżeństwem w Dąbrowie Górniczej – Strzemieszycach. Minął tydzień jak odszedł za tęczowy most 12 letni chory psina, który dzielił z nimi dom. Nowa pani Rubika, jak się okazało pracuje na terenie „naszego osiedla” i przeczytała plakat dotyczący Rubika na jednej z tablic ogłoszeniowych (zresztą sprawa szczeniaków też jej była znana). Po dzisiejszym spotkaniu dotyczącym adopcji okazało się, że wszyscy mniej lub więcej się znamy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Rubik zrobił wspaniałe wrażenie, siedział i słuchał przechylając główką to w jedną to w drugą stronę, jakby wiedział, że o nim mówimy. Napewno pierwsze dni będą dla niego ciężkie. Przy pożegnaniu widac było strach w oczętach i pytanie co się znowu dzieje?. Ale jesteśmy dobrej myśli, ze młody szybko się przyzwyczai, bo to jak zauważyli nowi właściciele straszny pieszczoch. To wspaniały mądry psina. Wieczorem jestem umówiona na rozmowę telefoniczną i będę miała pierwsze relacje. Acha Rubik zamieszkał w domku z ogrodem, ale będzie przebywał w domu (tak jak jego poprzednik) i prawdopodobnie zostanie Rubikiem. To tak wszystko w skrócie.[/SIZE][/FONT]
  23. Właśnie wróciłam do domu. Rubik ma stały domek. Zaraz opiszę tylkotrochę "dychnę".
  24. Też zaglądam i staram sie byc w temacie. Biedny psina.
  25. Cos ruszyło. Ale nie chcę zapeszyc, zobaczymy jutro.
×
×
  • Create New...