Jump to content
Dogomania

henikar

Members
  • Posts

    1043
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by henikar

  1. [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Jolawigor witaj. jolawigor poznałam niedawno (chociaż znamy się z widzenia) i jest bardzo zaangażowana w pomoc dla szczeniaków Szamci. Jutro muszę wyjechac w świętokrzyskie, ale Jola będzie mnie zastępowac. Dziękuję za pomoc, będziemy w kontakcie. O suni też wspomniałam. Dzisiaj jej nie widziałam, zostawiłam tylko w okolicy przystanku (bo faktycznie tam jest najwięcej widziana) jedzenie. Wieczorem poszlam ponownie, jedzenie z rana zniknęło, ale może ptaki. Rano też zostawię jej jedzenie, ale potem muszę wyjechac i będę dopiero w niedzielę. Ona lgnie do ludzi i jeżeli ją spotkam nie ma problemu aby poszła za mną, ale co dalej....... schron? Ostatnio zbyt dużo się działo w naszej okolicy i wogóle wokół mnie i ciężko z DT. [/FONT][/SIZE]
  2. W porządku, faktycznie sobie już nie radzę, budzę się w nocy kilkanaście razy i tylko jedne myśli, koty, szczeniaki, kolejna sunia, która nie wiadomo nawet gdzie śpi.
  3. Też śledzę wątek psiny. To faktże jest ciężko z DT. Po osiedlu, na którym mieszkam znowu kolejne nieszczęście, ok. siedmio-miesięczna sunia. Obłęd i bezradność.
  4. Domków nie mają jeszcze dwie sunie i jeden piesek. Czyli dokładnie poszła połowa (bo było razem sześć). Zwykle zainteresowanie zaczyna się od piątku (tamte trzy znalazły domek od piątku do niedzieli), zatem wszystko przed nami. Jasza z tego co się dowiedziałam sunia chyba została wyrzucona (może nie sprzedana) na targowisku. Wczoraj była środa (dzień targowy) i psinę widziano na targowisku. Prawdopodobnie biega też za dziećmi idącymi do szkoły, więc może być tak, że miała domek. Dzisiaj przed pracą znowu poszłam w to miejsce, gdzie przeważnie przebywa, ale jej nie było zostawiłam tylko jedzenie. W szkole moja koleżanka zostawiła woźnej karmę, bo ona często jest tam widziana.
  5. Zapomniałam jeszcze dopisać, że od niedzieli biega między targowiskiem, a naszym pobliskim osiedlem kolejna bieda, mała ok. siedmio-miesięczna sunia. Prawdopodobnie to kolejna ofiara handlarzy na targowisku. Nie zawsze udaje mi się ją namierzyć. Dzisiaj córka jadąc autobusem przedzwoniła, wskazując mi gdzie jest i zjada jakiś stary chleb. Psina była strasznie głodna, jedyne co mogłam zrobić to dać jej jeść, spieszyłam się do pracy. Ona biedula leciała za mną, a mnie serce się kroiło. Po drodze spotkałam koleżankę z pobliskiej szkoły. Narazie wybawiła mnie zabierając ją, aby dać jej jeszcze karmę i puszkę (bo na terenie szkoły organizują zbiórkę na schronisko). No ale niestety co dalej. Ja nawet nie mam już żadnego domu tymczasowego. Po pracy ponownie pójdę ją szukać Nie wiem co robić.
  6. Dzięki. W sprawie szczeniaków są telefony, ale po udzieleniu informacji nie zawsze są odzewy w postaci drugiego telefonu. Ale jak już coś ruszyło to myślę, że będzie dobrze. Najgorsze, że pozostałe maluchy powinny już mić zakładane książeczki, a u mnie z kasą krucho. Ponadto będę musiała wykastrować kotka, który jest u mnie na DT, bo zaczyna mi zaznaczać teren.
  7. Niestety odpowiedź odmowna. Muszę porobić więcej ogłoszeń, a tu jak na złość urwanie głowy i to na różnych frontach i brak czasu. A w dodatku muszę go wykastrować, bo zaczyna mi znaczyć teren, a z pieniążkami ostatnio cienko. Wszystko się wali nawet samochód.
  8. Jasza ja czytam między wierszami, bo sama mam sporą gromakę do wydania( zresztą o czym ja Ci mówię, sama wiesz). Kto to jest czarnula, czy ona jest na tym samym wątku, jezeli nie wklej go do maluchów. Zawsze staralm się byc w temacie, ale przez te moje psiaki i kociaki, które obecnie mam w dużej ilości już sobie nie radzę i nie jestem na bieżąco.
  9. Pojawiła się maleńka, maleńka szansa, że Rambo znajdzie dom. Ale boję się nawet głośno mówić.
  10. Miła wiadomość. Ja mam kontakt telefoniczny z właścicielką Nuki i wiem, że jest wszystko OK. Tylko Agnieszko Twój e-mail był na ogłoszeniach , a ja podałam swojego w umowie adopcyjnej. Myślę, że Pani korzysta z Twojego myśląc, że to mój. Ale to nie ma większego znaczenia najważniejsze, że wszystko jest w porządku. Dzisiaj być może dojdzie do następnej adopcji. Niestety tylko w sprawie mojego kotka, którego mam u siebie w DT cisza.
  11. To ja chyba cię źle zrozumiałam , odczytując informację na poczcie. Ja narazie dostałam od tych Państwa MMS-a.
  12. Agnieszko jak masz zdjęcie tej malutkiej z nowego domku to może wklej, narazie nic nie dostałam na pocztę.
  13. Zapiszę też będe miala na uwadze.
  14. Dziękuję bardzo. Właśnie teraz do domu z pracy wróciła moja córka. To co zastała to podobno koszmar, dom zdemolowany. Szkoda, że nie miałam ukrytej kamery i nie widziałam całej akcji mojego Rokiego i drugiego (chyba Rambo).
  15. Dzisiaj wywiozłam mojego psa do rodziców, a mój kot pozostał z drugim w domu. W nocy szaleństwo. Do godziny 10 był w domu mój mąż, dzwoniłam do domu ten mały atakuje mojego wielkiego kocura, a mój Roki (pipa, jak to określił mój mąż) nie wie co się dzieje i biedak ucieka. Aż się boję wracać do domu. A tak ogólnie kocina jest wspaniała. Proszę dajcie jakiś link na to miał, czy tam też można zakładać wątki kociakom. Raczej do tej pory miałam więcej do czynienia z ogłoszeniami dla psiaków.
  16. Jasza podzielam Twoje zdanie, ja też jestem za sterylizacją aborcyjną niż za usypianiem szczeniąt, ale stało się jak się stało. Właśnie teraz chcemy pomóc właśnie w ten sposób kobietce, której uciekła sunia w trakcie cieczki i można się spodziewać co będzie. Zaraz podam numer konta. Dziękuję.
  17. Poker też mam taką nadzieję, życie nas uczy. Wcześniej nie myślałam nawet o kastracjach czy sterylizacjach. Teraz zarówno ja jak i moje dziewczyny, które mi pomagaja, a ja im z wlasnych pieniązków organizujemy takie akcje naszym znajdkom. O Szamci też juz myślimy, a przy adopcjach szczeniaków też o ty mówię i nawet powiem, że sami byli zainteresowani kiedy można itp.
  18. Na dogomani jestem dopiero od roku, wcześniej radziłam sobie sama. Nie jestem związana z żadnym towarzystwem itp, chociaż udało mi się skorzystac z ich pomocy. Jednak w większości spraw staram się radzic sobie sama, a od pewnego czasu z pomocy dogomaniaków, za co bardzo dziękuję. Bardzo często jestem też proszona o pomoc w znalezieniu domków psin, które nie koniecznie ja znalazlam i w tym przypadku nie potrafię odmówic (tak było z Szmcią, którą znalazły moje koleżanki). I tak naprawdę, póki co nie mam czasu na dyskusję w sprawie aborcji, życia itp. Mam jeszcze inne zwierzeta w domu swoim i domkach tymczasowych, którym staram się pomagac. Dla mnie w tym momencie jest ważne, aby szczeniaki, a potem ich matka znalazła domki i owszem cieszę się bardzo, że trzy pieski znalazły dom (mam nadzieję odpowiedzialny, bo robię wszystko aby tak było). Nie mam zamiaru póki co rozpatrywac co jest lepsze, ja mam swoje zdanie ale potrafię uszanowac też zdania innych. Zatem proszę o tolerancję zarówno w sprawie aborcji jak i życia. A ten watek proszę aby pozostał dla szczeniaczków, bo to w tym momencie jest najważniejsze, bo i tak jest to już „musztarda po obiedzie”. PS: Psiaki i kociaki, które sa u mnie na DT i nie tylko z własnych pieniążków sterylizuję czy kastruję.
  19. Wlaśnie zadzwoniłam do pana z Mikołowa i sprawa nieaktualna, szkoda tylko, że to on nie oddzwonił (ponoc zero na karcie). I myślę, że czasami same sytuacje sie rozwiązują. Co do pana mialam po rozmowie telefonicznej mieszane uczucia, a i Joasia trochę ochłonie. Zatem zostały trzy psiaki (dwie suczki i piesek). Tak naprawdę na dwie suczki mam już mam nadzieję odpowiedzialnych ludzi, tylko odległośc spora- Opole i Oświęcim. Co do Opola za tydzień jedzie tam mojej córki kolega (zatem w grę mogłaby wchodzic jedynie wizyta przedadopcyjna). W drugim przypadku Pani może odebrac sunię też dopiero za tydzień. Prosiła o przetrzymanie. Ale czas pokarze swoje. Co do aborcji itp. myślę, ze nie mamy się co spierac, bo znam życie i czasami najbrzydsze (o ile takie są?) psiaki mają kochających właścicieli, a najbardziej rasowe wyrzucane z samochodu podczas podróży np. na wczasy. Na to nie ma reguły. Ja życzę zarówno tym szczeniaczkom jak i innym jak najlepiej, chociaż wiem, że tego się nigdy do końca nie przewidzi.
  20. Kolejna sunia ma domek. Zamieszka po sąsiedzku obok swojej siostrzyczki, którą adoptowano w piątek. Ludzie mieli pieska jamniczka, ale odszedł za TM. Przed chwilą rozmawiałam tez z właścicielami adoptowanej w piatek suni, zapewnili mnie, abym i w tym przypadku była spokojna, bo to nie tylko zauoczenie ich psiakiem i będzie OK. Natomiast mam problemy z Joasią, u której są szczeniaki. Jestem umówiona z kolejnymi ludźmi, którzy już jadą z Mikołowa, a ona nie chce wydac kolejnej suczki twierdząc, że to będzie szok dla Szamci. Masakra. Szamcia już ich nie karmi, a przecież maluchy są wydawane stopniowo i w tym momencie zostałby jeszcze piesek i suczka. Liczę jeszcze na pomoc koleżanki, która ją mam nadzieje przekona.
  21. Wczoraj był spokój, odsypały "pracowitą noc), ale dzisiaj ponownie sie goniły i prały. Teraz znowu drzemka. Mały nie da sobie w kaszę dmuchac.
  22. [quote name='Poker']pewnie napadniecie na mnie .Szczeniaczki jak zwykle są cudne, ale czy nie można było zrobić sterylki aborcyjnej po znalezieniu suni ? Przecież to była dopiero połowa ciąży !! Nigdy nie wyjdziemy z bezdomności zwierząt, jeżeli nawet na dogomanii pozwolimy na przychodzenie na świat kolejnych szczeniąt.[/QUOTE] Powiem tak, po USG suni (tym poczatkowo zajęły się moje koleżanki, które znalazły sinię i jak zwykle poprosiły o mnie pomoc) weterynarz podsunął propozycję uśpienia szczeniąt po urodzeniu i pozostawienie jednego. Rzeczywistośc okazala sie trochę inna. Joasia, u której są psiaki w domu tymczasowym jest zagorzałą przeciwniczką odbierania życia. Po oszczenieniu się suczki koleżaka chciała zabrac maluchy, ale z tego co widziałam, kobieta wpadła w histerię i mało co sama nie zeszłaby z tego świata (a jest chora na serce). Tak szczerze ja też byłam obecna przy porodzie i był to dzień moich urodzin i imienin........ :placz::shake: Ale teraz z innej beczki już jadą ludzie po kolejne dwie suczki. Szamci też muszę znaleźc domek, bo z tego co widzę Joasia ze swoją chorobą nie poradzi sobie z sumią.
  23. Jak tylko uporam się z moimi czworonogami postaram sie tutaj częściej zaglądac i pomóc. Póki co mam do wydania sześc szczeniąt (właściwie już cztery, bo dzisiaj dwa znalazły domki), i dwa koty w tym jeden po wypadku, a drugi z DT wrócił do mnie, bo pani która go miała stwierdziła, że koty śmierdzą. W domu mam zadymę, ponieważ sama mam kota psa i świnkę. Dopiero teraz wszystko się pospało. Uff.
  24. Niestety musiałam kocinę zabrac z domu tymczasowego i jest u mnie. Znacznie się poprawił i jest czyściutki (wcześniej to była taka zabiedzona i brudna bieda). Ale także nabrał pewności siebie i niestety nie unika już moich zwierząt jak to miało miejsce wcześniej tylko odpłaca atakiem na atak. Zatem koty się piorą, gonią (trudno nazwac to zabawą), a pies biega za nimi i sam nie wie, którego ma karcic, ale jednak co obcy to obcy. Ja piszę, ale siedzę jak na posterunku, nadsłuchując czy coś się nie dzieje. Sobotę i niedzielę może jakoś przeżyję. Nie mam pojęcia co będzie od poniedziałku, bo o tym, aby pozostawic je same, nie ma mowy. Wlaśnie teraz dopisuję - jest po godz. 1.00 i nareszcie wszystko się pospało, mam nadzieję, że do rana będzie spokój. Oczywiście cała trójca w moim pokoju, tylko podzieliły się fotelami i moją wersalką. Uff jaki spokój.
  25. Właśnie wrócilam od szczeniaków. Dwa pieski zostały już adoptowane. Nasza modelka sunia pojechala do Katowic, natomiast czarny piesek zamieszka w Mysłowicach. Umowy podpisane, uważam, że w dwóch wypadkach ludzie odpowiedzialni, czekam na zdjęcia z nowych domków. Życzę maluchom powodzenia. Jasza co do pieska, to chyba pisano do Ciebie, a potem był telefon do mnie. Dziękuję wszystkim. Zostały 3 sunie i jeden piesek. Postaram się dostarczyc nowe zdjęcia.
×
×
  • Create New...