Jump to content
Dogomania

henikar

Members
  • Posts

    1043
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by henikar

  1. Kochani zostałam poproszona o pomoc w szukaniu domków. Sprawa bardzo pilna. Rodzina dokarmiająca zwierzęta jest zrozpaczona i bezradna. Proszę zajrzyjcie na wątek. Sprawa dotyczy piesków z Dąbrowy Górniczej. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/204332-POMOCY-%21-nowy-w%C5%82a%C5%9Bciciel-zak%C5%82adu-PSY-DO-SCHRONISKA-"]http://www.dogomania.pl/threads/2043...DO-SCHRONISKA-[/URL]!!!
  2. Kochani zostałam poproszona o pomoc w szukaniu domków. Sprawa bardzo pilna. Rodzina dokarmiająca zwierzęta jest zrozpaczona i bezradna. Proszę zajrzyjcie na wątek. Jasza prześlę Ci zdjęcia wklej proszę o jak zwykle o pomoc i z góry dziękuję. [URL="http://www.dogomania.pl/threads/204332-POMOCY-%21-nowy-w%C5%82a%C5%9Bciciel-zak%C5%82adu-PSY-DO-SCHRONISKA-"]http://www.dogomania.pl/threads/2043...DO-SCHRONISKA-[/URL]!!!
  3. Kochani zostałam poproszona o pomoc w szukaniu domków. Sprawa bardzo pilna. Rodzina dokarmiająca zwierzęta jest zrozpaczona i bezradna. Proszę zajrzyjcie na wątek. Jasza prześlę Ci zdjęcia wklej proszę o jak zwykle o pomoc i z góry dziękuję. [url]http://www.dogomania.pl/threads/204332-POMOCY-!-nowy-w%C5%82a%C5%9Bciciel-zak%C5%82adu-PSY-DO-SCHRONISKA-[/url]!!!
  4. [B]Na terenie jednego z zakładów w Dąbrowie Górniczej przebywa gromadka zwierząt: wiele kociaków i trzy psy. Do chwili obecnej dla zwierząt to był ich dom. Opiekę nad zwierzętami sprawowało małżeństwo, dostarczając codzienne pożywienie oraz zapewniając całkowitą opiekę weterynaryjną Zwierzęta były co najważniejsze tolerowane przez pracowników tutejszego zakładu.[/B] [B]Niestety sytuacja uległa diametralnej zmianie. Zakład został przejęty przez nowego właściciela, który nie toleruje zwierząt i definitywnie kazał je zabrać z terenu zakładu w trybie natychmiastowym.[/B] [B]Osoby pełniące opiekę nad zwierzętami są zrozpaczone i bezradne. To bolesne oddawać je do schroniska po tym wszystkim co zwierzaki przeżyły.[/B] [B]Fifi i Sara zostały znalezione 1,5 roku temu przy drodze w lesie jako szczenięta. Uratowano im życie, objęto opieką, a zakład stał się ich domem. Potem dołączył do nich błąkający się pies. Psiak nazwany Brutusem podobnie jak suczki został objęty całkowita opieką i zamieszkał wraz z suniami na terenie zakładu. Weterynarz ocenił go na około 5 lat. [/B] [B]Z 20 kociąt osoby opiekujące się zwierzakami znalazły domy dla 10 z nich. Pozostałe 10 nadal są na terenie zakładu.[/B] [B]Fifi, Sara i Brutus potrzebują pomocy w szukaniu domków, ich czas się kończy.[/B] [B]Brutus - pies szukający domu[/B] [B]Posiada książeczkę zdrowia, wszystkie szczepienia, odrobaczony.[/B] [B]Kolor: czarny podpalany[/B] [B]Wiek: ok. 5 lat[/B] [B]Przyjazny dla ludzi, szuka domu "na wczoraj", grozi mu schronisko.[/B] [B]Fifi - sunia szukająca domu[/B] [B]Posiada książeczkę zdrowia, wszystkie szczepienia, odrobaczony.[/B] [B]Kolor: mieszaniec, czarny podpalany[/B] [B]Mała sunia.[/B] [B]Wiek: ok 1,5 roku[/B] [B]Sunia znaleziona przy drodze w lesie.[/B] [B]Sunia znaleziona przy drodze w lesie. Prawdziwa przytulanka, przyjazna dla ludzi.[/B] [B]Sara - sunia szukająca domu[/B] [B]Posiada książeczkę zdrowia, wszystkie szczepienia, odrobaczony.[/B] [B]Kolor:brązowy podpalany[/B] [B]Wiek: ok. 1,5 roku[/B] [B]Mała sunia.[/B] [B]Sunia znaleziona przy drodze w lesie. Prawdziwa przytulanka, przyjazna dla ludzi.[/B] [B]W przypadku nie znalezienia domu grozi im schronisko. [/B] [B]Kociaki również szukają domów[/B] [B]Kontakt w sprawie adopcji: [/B] [B]Agata tel. 698 396 130[/B] [B]e-mail: [EMAIL="piko11@wp.pl"]piko11@wp.pl[/EMAIL][/B]
  5. Jasza 50 zł to wcale nie mało. Zatem czekamy na dobry domek dla sunieczki.
  6. Dzisiaj Ewelina ma się spotkać z panem i porozmawiać. Rano zadzwoniłam do koleżanki ze szkoły, gdzie często jest widziana sunia. Poinformowałam ją o całej sytuacji i jak się okazało w samą porę, bo właśnie dzisiaj szkoła miała powiadomić schronisko. Suczka ma ok. 7-8 miesięcy nie wiem czy już miała cieczkę, ale jeżeli nie to jest to właśnie ten okres. Czekamy na finał rozmowy.
  7. Gustaw jutro będzie miał zabieg kastracji. To juz najwyższa pora, bo zaznacza wszędzie swój teren gdzie się tylko da, w tym na materacach :oops:. No ale, jak twierdzą sąsiedzi, jak się bierze zwierzaka należy się liczyc z konsekwencjami w postaci zlanych materacy, czy potłuczonego wazona. Mały masz szczęście.
  8. Dzisiaj został adoptowany szczeniaczek piesek. Trafił do Katowic i zamieszka w sąsiedztwie swoich dwóch sióstr. Zatem została jedna sunia, która byc może pojedzie w sobotę do Myszkowa.
  9. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Wczoraj byłam na plebani, zaniosłam jedzenie, ale suni tam nie było. Rozmawiałam na temat suczki, ale niestety ona nie przychodzi tam. Natomiast zapewniono mnie, że jeżeli się pojawi nikt jej nie będzie przeganiał. Trochę nie dawało mi to spokoju, że sunia jest widywana od rana do popołudnia, a potem ślad się urywa. W sobotę i niedzielę też jej nikt nie widział. Dzisiaj spotkałam Ewelinę (razem szukałyśmy domu dla Brutusa z parkingu) i oznajmiła mi, że kojarzy pewne fakty i być może psina ma dom tylko niestety nieodpowiedzialny. Wszystko się zgadzało, bo psina bardzo często była widziana w okolicy tego domu i tam ją dokarmiałam. Przed chwilą dostałam telefon od Eweliny. Dotarła do właściciela suczki. Sprawa wygląda następująco. Właściciel suczki jest osoba samotną. Od niedawna podjął pracę i jak twierdzi szkoda mu zostawiac psa prawie na cały dzień w domu i wypuszcza ją rano, a późnym popołudniem zabiera do domu. Sam był ponoc zdziwiony i zaniepokojony dlaczego psina wieczorem nie chce jeść tylko kładzie się spac. Potwierdził, że lubi dzieci i nie jednemu towarzyszy w drodze do szkoły. Ten pan zresztą mieszka w okolicy szkoły i oczywiście kościoła, stąd sunia biega właśnie w tej okolicy. Koleżanka uświadomiła go, że suczka jest dokarmiana przez kilka osób i dlatego nie jest głodna, a tak w ogóle uchodzi za bezdomną i lada moment wyląduje w schronisku.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Z jednej strony spadł kamień z serca, bo psina nie śpi pod gołym niebem, ma właściciela, który jak mnie zapewniono nie skrzywdziłby jej. Z drugiej jednak strony całkowity brak odpowiedzialności i pytanie dlaczego ona jest taka głodna. Ponadto psina przebiega przez ruchliwą ulicę. Jutro Ewelina ma się spotkac na rozmowę. Na początek kazała założyć obrożę, doniesie adresatkę. Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie.[/SIZE][/FONT]
  10. Postaram się dzisiaj coś dowiedzieć. Wezmę więcej jedzenia i suchej karmy i zaniosę na plebanię (może ona odwiedza Tolka, może śpi razem z nim w budzie?). Narazie plączę się we własnych myślach i nie wiem co robić.
  11. Dzisiaj napewno będę na plebanii. Porozmawiam na temat suni. Może tymczasowo będzie mogła zostać, a może już się tam zadomowiła. Dopytam. Cały czas myślę, gdzie znaleźć jej dom tymczasowy, bo bez tego nie ma co myśleć o sterylizacji, a za chwilę może być za późno i kolejne szczeniaki.
  12. Iweta bardzo dziękuję za tak wyczerpujące informacje i zdjęcia. Co do operacji staram się prosić o pomoc wśród znajomych (myślę, że się uda chociaż powoli pokryć koszty). Teraz dobrze by było już ruszyć z ogłoszeniami.
  13. Cioteczki to jest wątek suczki błąkającej się od jakiegoś czasu na osiedlu, gdzie mieszkam i gdzie która stało się ostatnio plagą co do wyrzucanych zwierząt. O tej właśnie sini pisałam na tym wątku. Od piątku nie mogłyśmy namierzyć psiny. Dzisiaj dostałam SMS. Jola, która pomaga mi przy adopcji szczeniąt znalazł ją przy szkole, zrobiła fotki i założyła wątek. Zapraszam [url]http://www.dogomania.pl/threads/204215-B%C5%82%C4%85kajaca-si%C4%99-bezdomna-suczka[/url].
  14. Jestem i ja. Właśnie o tej suczce pisałam na wątku Szamci i jej szczeniąt. Od piątku nikt jej nie widział, a tu masz Joli udało się ją dzisiaj spotkać przy szkole , nakarmić i zrobić kilka fotek.
  15. Dzięki za wklejenie zdjęć. Właśnie ta parka została: beżowy piesek (po prawej) i z czarnymi dodatkami na grzbiecie sunia (po lewej).
  16. Agnieszko przesłałam Ci zdjęcia Lusi, ale widzę, że już terenia1 wkleiła. Dziękuję.
  17. Gustaw pierwszy dzień szalał w nowym domku niesamowicie. Stukł duży wazon, posikał pufę:oops:. Mimo to jest dla swoich opiekunów kochanym kociakiem:lol:. No cóż nowy stres i zwiedzanie nowego domku. Teraz jest już spokojnie. W tym tygodniu czeka go wizyta u weta. Jest OK.
  18. Lusia jest już po drugiej, ciężkiej i bardziej skomplikowanej niż się wydawało operacji łapki. Pani Iwonka, u której jest na DT przesłała mi jej aktualne zdjęcia. Napisała, że tak wspaniałej, spokojnej i cierpliwie znoszącej ból kotki jeszcze nie spotkała (a to typowa kociara). Dzisiaj tak w skrócie. Jutro napisze więcej i prześlę zdjecia.
  19. Jola już napisała o szczeniaczkach. Został chłopak i dziewczyna. Dzisiaj miały krótką podróż do weta. Pani, która wczoraj adoptowała sunię jest cały czas ze mną w kontakcie. Tak naprawdę to psina była dla niej, a nie dla dzieci. Z tego co mówiła zawsze pragnęła miec pieska i dopiero teraz spełniło się jej marzenie. Jest bardzo przejęta i dzwoni z wieloma pytaniami (i dobrze). Dzisiaj była też z malutką w lecznicy. Co do kolejnej osiedlowej bieduli suni nadal nikt ją nie widział, ale jeszcze nie udało mi się skontaktowac z cioteczką Eweliną, może ona coś będzie wiedział. Ja jej dzisiaj nie widziałam. Jola też chodzi na spacery z aparatem fotograficznym i nic.
  20. Dzisiaj wróciłam do Będzina. Wcześniej umówiłam się z Państwem z okolic Oświęcimia na adopcje kolejnego szczeniaczka - suczki. Z Panią byłam cały czas w kontakcie telefonicznym, problemem był dojazd, a właściwie skompletowanie całej rodziny w tym męża. Wreszcie dzisiaj udało się. Późnym popołudniem spotkaliśmy się z całą rodzinką (2+2). Kolejna suczka znalazła domek. Już wieczorem były pierwsze relacje. Co do suczki, która biedna biega po osiedlu będę jutro dopytywała. Jedna z moich koleżanek chodzila cały czas z aparatem, ale jej nie spotkala. Druga widziała jak psina w piątek szła w stronę cenrum miasta za panienkami z gimnazjum. Niestety była w pracy i nie wie co było dalej. Jak tylko jutro spotka dziewczyny (a zna je z widzenia) zapyta. Do kolejnych moich koleżanek juz dzisiaj nie zdążyłam zadzwonic, bo późno. Zasięgnę języka jutro i sprawdzę te miejsca, gdzie sie kręciła. Co do pobytu na plebani to ja już wstępnie rozmawiałam z Panem, który powiedzmy pełni tam rolę dawnego kościelnego. Teren jest ogrodzony, chociaż narazie byłoby to rozwiązaniem. Przede wszystkim muszę poczekac do jutra i dowiedziec się co z sunią.
  21. Myślę, że tak.
  22. Co do kolejnej naszej biedy suni została dzisiaj nakarmiona przez kolejną z moich koleżanek. Suńka jest często widziana także w okolicy kościoła, w środę nawet w towarzystwie księdza (zresztą po raz pierwszy ja też ją tam widziałam). Na parafii jeszcze do niedawna był staruszek bernardyn Bolek i bezdomny Tolek. Razem dzieliły ogromną budę. Ja czasami dawałam im też jeść. Niestety Bolek odszedł przed dwoma tygodniami za TM i został się sam w dużej budzie Tolek. Mała sunia wie, że tam jest jedzenie i ciepła buda i jest prawdopodobieństwo, że tam nocuje. Resztę relacji przekażę po moim powrocie, bo teraz wyjazd. Podjadę jeszcze z jedzonkiem do Tolka, może tam będzie suczka, albo później się załapie.
  23. Dzisiaj szkielecik kocina znaleziony na terenie szkoły a który był u mnie na tymczasie znalazł wspaniału dom i to blisko, bo u moich sąsiadów. Lusieczko teraz wielki czas zając się tobą. Lusia zostala potrącona przed tą samą szkołą. Jej tez musi się udac.
  24. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]No i cuda się zdarzają. Chociaż to przykre, że jest to szczęście w nieszczęściu. Nasi sąsiedzi siedem lat temu przygarnęli pogryzionego ze złamaną łapką młodego kociaka. Wyleczyli kociaka, dali mu wiele serca i miłości. Gustaw cały czas był pod stałą opieką weterynarza, bo po kastracji był problem z pęcherzem i kolejna operacja. Jednak ogólny stan zdrowia Gustawa był dobry i nic nie wskazywało na to, że wydarzy się nieszczęście. Niestety wczoraj Gustaw mimo błyskawicznej pomocy odszedł za TM. W pierwszej lecznicy weterynaryjnej nastąpiła zła diagnoza. W kolejnej lecznicy natychmiastowe rozpoznanie, ale niestety nic się już nie dało zrobic. Dzisiaj doszło do spotkania na klatce schodowej. Od wczoraj płacz!!!. Dopiero niedawno rozmawialiśmy. Ja wspomniałam o moim szkieleciku, Gustaw oczywiście wyszedł na klatkę schodową aby się przywitac. :-([/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Bardzo delikatna sprawa i bardzo delikatnie wspomniałam, że gdyby co to…. Początkowo płacz i że na razie nie, bo to wszystko świeże, że przez weekend to przemyślą. Ja to rozumiem i szanuje nic na siłę. Zaproponowałam tylko pokazanie małego. Lekkie wahanie…., ale tak.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Trzymałam małego i kiedy zobaczyłam wyciągające się ręce w stronę kociny i przytulenie go przez jedną, a potem drugą osobę już wiedziałam, że to będzie jego dom. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Mały szkielecik GUSTAW II ma dom i wiele szczęścia, bo trafił do wspaniałych ludzi. Ma do towarzystwa ich synka, który dorastał z poprzednim kociakiem. [/SIZE][/FONT]
×
×
  • Create New...