-
Posts
664 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by eneda
-
[quote name='Shania']Eneda jesteś wielka:)Dziękuję, że tam jesteś...bo niektórzy nie mogą(czyt.ja:)..)odległość nie pozwala, ale jak wiem, ze tam jesteś, to bezpieczna jestem o zwierzaki..a jak pracownicy...spodki pod doniczki tez wynoszą???:D:D:D[/QUOTE] Pracownicy wynoszą wszystko!! Wywalają kwiatki, zabierają doniczki, firanki, konewki tylko żeby siebie już zabrali. Jutro mają demontować cały plac zabaw z altankami i grillem. Dzisiaj zakończyliśmy komisje zdawczo-odbiorczą i opuszczenie schronu przez pukniętych zależy od UM. Ale taka praca to dla mnie czyste szczęście, jak siedzę z tymi psami w boksach to nie wiem kto ma większą radoche :D
-
[quote name='Linssi']Eneda, a wiadomo cos wiecej na temat tej imprezy? Jaki ma miec charakter? Dyskoteki? Koncertu? Chetnie pomoge w przygotowaniach :)[/QUOTE] Na razie zapytałam czy byliby zainteresowani i raczej tak:) Zresztą sami mają psiaka, którego znaleźli przywiązanego do drzewa w tragicznym stanie bez oka. Szczegóły do uzgodnienia:)
-
Ja jestem codziennie w schronie ok.10 godzin dziennie. Odkąd jestem nie został pogryziony żaden pies, ani zagryziony. Oczywiście kilka razy przenosiłam suki w cieczce i psy, które się razem nie dogadują. Pracownicy olali totalnie swoją prace, wiedzą, że to ostatnie dni i mają wszystko w doopce. Dziś rano wszystkie psy mialy w miskach ziemię. Wkurzyłam się już nic nie mówiłam i porozsypywałam wszystkim suchy. Co prawda zajęło mi to 3h, ale dłużej trwały mizianki. Dzisiaj osoba z boku, która była kilka miesięcy temu w schronie widzi już dużą różnicę w zachowaniu psów. Ja dzisiaj sama się poryczałam, ponieważ była sunia, której widziałam tylko nosek, spędziłam wiele godzin przy niej i dziś na mój widok pierwszy raz wyszła z budy i w dodatku merdała ogonkiem:) Dla mnie to duży sukces:) Przypadków śmiertelnych był 1, o którym pisałam wcześniej. Niestety z drugim małym kotem jest coraz gorzej, dzisiaj mimo kilkudziesięciu moich prób nawet nie spojrzał na jedzenie. Jeżeli jutro nie będzie poprawy i nie znajdę mu dt, będzie trzaba go wywieźć ze schronu i humanitarnie uśpić....................:(:(:( Jutro druga część o schronie w uwadze tvn.
-
Wczoraj malutki kot ze schronu [już prawie ostatni] gorzej się poczuł. Nie chciałam mówić o tym dudzie, żeby go nie wykończył. Ale weszłam w nieodpowiednim momencie:( Dawał mu jakiś zastrzyk, ja zapytałam czy z kotem coś się dzieję [bo miałam nadzieję, że nikt nie zauważy]. Duda, że nic, tylko go "wzmocnił" a ja zapytałam czym, ten szybko schował buteleczke za siebie i wyszedł z gabinetu. [B]MIAŁBY KTOŚ MIEJSCE NA MALEGO 2 MIESIĘCZNEGO KOTA ?? Z RACJI PODEJRZENIA WIRUSÓWKI MIEJSCE BEZ INNYCH KOTÓW...[/B] Nie chce, zeby znowu "duda" się nim zajął.........................
-
Duda [bo dla mnie to ani pan, ani dr] ze stołu zdjął kota trzymając tylko za ogon, kot był nieprzytomny więc był w pozycji głową do dołu. Wtedy nią pieprznął mocno o wagę, bo nie miał nad nią kontroli. Ja widząc to, że bierze go za ogon podbiegłam z krzykiem, ale rzucenie kota na wagę ze stołu trwało kilka sek. Dzisiaj się wszyscy pakowali. Nie wiem ile mają być i nie wiem co na rozmowach. Wiem, że takie mendy nie powinni chodzic po ziemi
-
Dzisiaj przeżyłam[SIZE=3] [B]traume !!![/B][/SIZE] :placz::placz::placz: Wchodzę rano do kociarni, a tam maluszek 2 miesięczny leży przy kaloryferze, wyglądał jak nieżywy!! :shake: Podniosłam go szybko, był zimny, nie przytomny. :-( Pobiegłam z nim i pracownik pojechał do jednej z lecznic....byłam pewna, że wróci bez kota, bo jego stan był tragiczny. Wraca po chwili i mówi, ze dyr nie zgodził się na leczenie zwierząt poza schronem, zadzwonili po schroniskowego "weta". Trwało to pół godziny, pół godziny dłuższych cierpień.:mad: Kot był zimniutki i siny...:placz: Przyjechał duda, zobaczył go i stwierdził, że poda mu nospe. :diabloti::diabloti::diabloti: Kot się dusił, każdy jego oddech to był niesamowity wysiłek, bardzo się męczył [modliłam się, aby już ten oddech był jego ostatnim, aby odszedł sam....bo wiedziałam, że jest to kot nie do odratowania]. W końcu poprosiłam dude o morbital.:-(:-(:-( Więc postanowił zważyć kota i wtedy ogarnął mnie szał :angryy: [B] Chwycił to cierpiące, maleńkie ciałko za ogon i uderzył głową o wagę!!!![/B] Była u wielu różnych lekarzy, również wiejskich, ale nawet zwłok tak nie rzucano !!!!!!!!!!!!! :angryy: Wyszłam do uśpienia. Potem powiedziałam, że warto mu zrobić sekcję, zobaczyć co się stało, przede wszystkim sprawdzić, czy pozostałe koty mogą być zagrożone. Duda powiedział, ze ok. Powiedziałam mu wcześniej o fivie, ale jakby słyszał pierwszy raz taką chorobę.:angryy: Po 5 min duda wyszedł z zakrwawionymi nożyczkami i stwierdził z uśmiechem, że kot się zatruł, bo miał powiększony woreczek żółciowy.:angryy::angryy::angryy: Poryczałam się i to solidnie, pracownicy tego nie zrozumieli. Potem rycząc obejrzałam się jak zdolnej pracownicy wyskoczył kot z rąk i przeskoczył przez mur uciekając do lasu.:angryy: Drugiego kota powiedziałam, że ja przyniosę, był dzikawy, wszyscy się go bali. W końcu 3 pracowników i duda stali nade mną i nie wierzyli, jak ja łapę tego kota. Dostał wethmint i znowu duda spsikał go frontlainem 10 cm od skóry, po czym psiknął mu to do oczu, wtedy kot wgryzł się w mój palec. Zacisnęłam zęby i nic nie pokazałam, bo cholera wie co im przyjdzie do łba. Jestem wstrząśnięta. Kota mam jutro zabrać na sekcję.
-
[quote name='Jaaga']Starszego psa warto wykastrować choćby dla zdrowia, bo staruszki maja problemy z rakiem prostaty. Tylko trzeba to robic po badaniach i u dobrego lekarza, najlepiej pod narkoza wziewną. My sterylizujemy i kastrujemy stare psy. Enedo, co z transportem jamnikowatej suczki? Wysłałam CI SMS-a, nie odpisałaś. Skrzynke masz zapchana. Dasz radę ją jutro rano do mnie wysłać przez ta osobę?[/QUOTE] Jaaga rozmawiałam z osobą od transportu. Jutro mam psa dowieźć pod eleclerc na 8:40, tylko ja mam być w schronie od 7 i kombinuję kogoś z samochodem. [B][URL="http://www.google.pl/url?sa=t&source=web&cd=1&ved=0CBcQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.eleclerc.net.pl%2F&rct=j&q=leklerek%20kielce&ei=7qjqTNXGMcbvsgaj6_yqCw&usg=AFQjCNH0tzgEx630EsWeeEAXBnYadlBnng&sig2=sYRYyAOnJl5AyoJ-WaAJiQ&cad=rja"] [/URL][/B]
-
[quote name='erka']Chyba sie specjaliście od drobiu z kurą pomylił :diabloti: . Co do suni po sterylce, to wsadzanie jej do syfu schronowego, to i tak śmierć:-(.[/QUOTE] Mogłaby siedzieć nawet w "gabinecie weta". Jestem w schronie codziennie to bym ją przypilnowała. Naprawdę przerażają mnie te ciąże, wyjątkowe te psy sa krzywdzone, że są w schronie i to jeszcze takim!!! Te sunie wystraszone z brzuchami, mają rodzić w męczarniach, bez kontroli opieki, potem przyjdzie pan w niebieskim ubranku i zabierze jej maluchy, ten ból przy gromadzącym się mleku......psychika jak u Toli, a niektóre sunie w ciązy w jeszcze gorszym są w stanie niż TOLA była
-
Pasztetowa nie wyraziła zgody podobno, tylko pracownik dzwonil i się pytał o wszystko i doskonale wiedziała. Dzisiaj był ciężki dzień, ale warto było tam siedzieć dla jednej chwili. Przyszła pani, która miała w domu 11 letniego kolaczka i chciała dobrać mu towarzysza, nieśmiało zaproponowałam pieska, którego nikt nie chce z racji wieku :) Nawet nie miałam większych nadziei, że ktoś weźmie takiego dziadzię. [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/6523/2fc19f8c316c4b4049cad19.jpg[/IMG] Pies ok 15 letni, z zaćmą pani się spodobał i dziś wygrał los na loterii :):):) Poza tym jestem zdruzgotana lekarzem ze schroniska. Poprosiłam go, żeby przebadał i odpchlił tego psa. Na stół chciał go podnosić za ogon :O:O:O:O:O Kiedy poprosiłam, żeby go odpchlił, wział frontlain i psiknał z 3 razy na grzbiet w odległości ok 10 cm. A kiedy słyszał jak polecałam kastrację psa, mówi, "że nie ma co trzewić". Porażka.
-
Im jestem dłużej w schronie tym jestem bardziej chora...... Wczoraj zmusiłam pracowników, do tego, aby przewieźć psa do weta. Sunia była w dużej ciąży, nei ruszała się od rana, nie wstawała i nei chciała jeść. Bałam się, że coś jej dolega, lekarz zostawił ją na aborcyjną. [IMG]http://images45.fotosik.pl/404/a47d3dc36f5a1ad9gen.jpg[/IMG] [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/6780/manifestacja088.jpg[/IMG] Dzisiaj dzwonili kilka razy do mnie z lecznicy, żeby zabrać psa. Usłyszałam, że schronisko nie zgodziło sie na sterylizację i to była moja decyzja. Schronisko nei zapłaci za psa i ja go mam dzisiaj zabrać.
-
Mógłby ktoś pomóc ?? Ja spałam dziś 2 godziny i większość dnia spędziłam w schronie, przed chwilą wróciłam i nie zasnę z taką wiadomości............. Sedalin ciężko jej będzie podać, nei chcę nic jeść w stresie [nawet w schronie nie dała sie przekupic]. Wysunęła się z obroży [a miała naprawdę ciasno, specjalnie jej zrobiliśmy dziurkę ] POMOCY, TAKA SZANSA DLA TAK WYCOFANEJ, SKRZYWDZONEJ SUNI, NIKT BY SIĘ NIE PODJĄŁ SOCJALIZACJI, A TYMCZASEM...............
-
[b]tragedia !!! Zapakowalismy trzy sunie państwu z elbląga, pojechali teraz do lecznicy na testy i czarna sunia zwiała pod lecznicą !!!!!!!!!!!!! Co robić?? Każdy krok do niej to dalsze uciekanie!!! Państwo tyle km przyjechali po tę wypatrzoną sunię, nie chcą wracać bez niej i pozostawiając ją tam skazywać na śmierć !!!!!!!!!!!!!!!![/b]