Jump to content
Dogomania

eneda

Members
  • Posts

    664
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eneda

  1. [IMG]http://img38.imageshack.us/img38/7174/canvasg.png[/IMG] Ta suńka juz w ds:)
  2. [quote name='malagos']Napiszcie dużym drukiem o programie na TVN, jutro, tak?[/QUOTE] Prawdopodobnie jutro, ale niestety nie ma jeszcze pewności. Co do zdjęć nie mam czym zrobic:(
  3. [quote name='Shania']Eneda jesteś wielka:)Dziękuję, że tam jesteś...bo niektórzy nie mogą(czyt.ja:)..)odległość nie pozwala, ale jak wiem, ze tam jesteś, to bezpieczna jestem o zwierzaki..a jak pracownicy...spodki pod doniczki tez wynoszą???:D:D:D[/QUOTE] Pracownicy wynoszą wszystko!! Wywalają kwiatki, zabierają doniczki, firanki, konewki tylko żeby siebie już zabrali. Jutro mają demontować cały plac zabaw z altankami i grillem. Dzisiaj zakończyliśmy komisje zdawczo-odbiorczą i opuszczenie schronu przez pukniętych zależy od UM. Ale taka praca to dla mnie czyste szczęście, jak siedzę z tymi psami w boksach to nie wiem kto ma większą radoche :D
  4. [quote name='Linssi']Eneda, a wiadomo cos wiecej na temat tej imprezy? Jaki ma miec charakter? Dyskoteki? Koncertu? Chetnie pomoge w przygotowaniach :)[/QUOTE] Na razie zapytałam czy byliby zainteresowani i raczej tak:) Zresztą sami mają psiaka, którego znaleźli przywiązanego do drzewa w tragicznym stanie bez oka. Szczegóły do uzgodnienia:)
  5. Rozmawiałam z właścicielem jednego z kieleckich klubów o zorganizowaniu jakiejś imprezy charytatywnej, np zamiast płacić wejściówkę, każdy ma przynieść coś dla psiaków :)
  6. Ja jestem codziennie w schronie ok.10 godzin dziennie. Odkąd jestem nie został pogryziony żaden pies, ani zagryziony. Oczywiście kilka razy przenosiłam suki w cieczce i psy, które się razem nie dogadują. Pracownicy olali totalnie swoją prace, wiedzą, że to ostatnie dni i mają wszystko w doopce. Dziś rano wszystkie psy mialy w miskach ziemię. Wkurzyłam się już nic nie mówiłam i porozsypywałam wszystkim suchy. Co prawda zajęło mi to 3h, ale dłużej trwały mizianki. Dzisiaj osoba z boku, która była kilka miesięcy temu w schronie widzi już dużą różnicę w zachowaniu psów. Ja dzisiaj sama się poryczałam, ponieważ była sunia, której widziałam tylko nosek, spędziłam wiele godzin przy niej i dziś na mój widok pierwszy raz wyszła z budy i w dodatku merdała ogonkiem:) Dla mnie to duży sukces:) Przypadków śmiertelnych był 1, o którym pisałam wcześniej. Niestety z drugim małym kotem jest coraz gorzej, dzisiaj mimo kilkudziesięciu moich prób nawet nie spojrzał na jedzenie. Jeżeli jutro nie będzie poprawy i nie znajdę mu dt, będzie trzaba go wywieźć ze schronu i humanitarnie uśpić....................:(:(:( Jutro druga część o schronie w uwadze tvn.
  7. zaraz jade do schronu, jakby cud sie zdarzyl jestem dostepna pod 791533440.
  8. Wczoraj malutki kot ze schronu [już prawie ostatni] gorzej się poczuł. Nie chciałam mówić o tym dudzie, żeby go nie wykończył. Ale weszłam w nieodpowiednim momencie:( Dawał mu jakiś zastrzyk, ja zapytałam czy z kotem coś się dzieję [bo miałam nadzieję, że nikt nie zauważy]. Duda, że nic, tylko go "wzmocnił" a ja zapytałam czym, ten szybko schował buteleczke za siebie i wyszedł z gabinetu. [B]MIAŁBY KTOŚ MIEJSCE NA MALEGO 2 MIESIĘCZNEGO KOTA ?? Z RACJI PODEJRZENIA WIRUSÓWKI MIEJSCE BEZ INNYCH KOTÓW...[/B] Nie chce, zeby znowu "duda" się nim zajął.........................
  9. [quote name='andzia69']czyli ten? [IMG]http://img132.imageshack.us/img132/9813/manifestacja003.jpg[/IMG] i ten? [IMG]http://m.onet.pl/_m/456157b635cb2848466b57e0a6115015,3,1.jpg[/IMG] bardzo się cieszę z domku dla dziadzia rudego!:multi::multi::multi: [/QUOTE] tak, te już w domkach:)
  10. Ja się po tym wszystkim cały czas trzęsę cała. Dla mnie to jest niewyobrażalne. Szkoda, że nie ma kamer w "gabinecie". Na słowo mi nikt nie uwierzy, pracownicy i duda powiedzą, że było ok...
  11. Psa z boksu agresywnych wreszcie dziś przeniosłam do bosku. Mam pytanie, czy sunia biała łaciata ciężarna, którą do wawy dostarczyła pani z Elbląga jest już po sterylce??
  12. Duda [bo dla mnie to ani pan, ani dr] ze stołu zdjął kota trzymając tylko za ogon, kot był nieprzytomny więc był w pozycji głową do dołu. Wtedy nią pieprznął mocno o wagę, bo nie miał nad nią kontroli. Ja widząc to, że bierze go za ogon podbiegłam z krzykiem, ale rzucenie kota na wagę ze stołu trwało kilka sek. Dzisiaj się wszyscy pakowali. Nie wiem ile mają być i nie wiem co na rozmowach. Wiem, że takie mendy nie powinni chodzic po ziemi
  13. Dzisiaj przeżyłam[SIZE=3] [B]traume !!![/B][/SIZE] :placz::placz::placz: Wchodzę rano do kociarni, a tam maluszek 2 miesięczny leży przy kaloryferze, wyglądał jak nieżywy!! :shake: Podniosłam go szybko, był zimny, nie przytomny. :-( Pobiegłam z nim i pracownik pojechał do jednej z lecznic....byłam pewna, że wróci bez kota, bo jego stan był tragiczny. Wraca po chwili i mówi, ze dyr nie zgodził się na leczenie zwierząt poza schronem, zadzwonili po schroniskowego "weta". Trwało to pół godziny, pół godziny dłuższych cierpień.:mad: Kot był zimniutki i siny...:placz: Przyjechał duda, zobaczył go i stwierdził, że poda mu nospe. :diabloti::diabloti::diabloti: Kot się dusił, każdy jego oddech to był niesamowity wysiłek, bardzo się męczył [modliłam się, aby już ten oddech był jego ostatnim, aby odszedł sam....bo wiedziałam, że jest to kot nie do odratowania]. W końcu poprosiłam dude o morbital.:-(:-(:-( Więc postanowił zważyć kota i wtedy ogarnął mnie szał :angryy: [B] Chwycił to cierpiące, maleńkie ciałko za ogon i uderzył głową o wagę!!!![/B] Była u wielu różnych lekarzy, również wiejskich, ale nawet zwłok tak nie rzucano !!!!!!!!!!!!! :angryy: Wyszłam do uśpienia. Potem powiedziałam, że warto mu zrobić sekcję, zobaczyć co się stało, przede wszystkim sprawdzić, czy pozostałe koty mogą być zagrożone. Duda powiedział, ze ok. Powiedziałam mu wcześniej o fivie, ale jakby słyszał pierwszy raz taką chorobę.:angryy: Po 5 min duda wyszedł z zakrwawionymi nożyczkami i stwierdził z uśmiechem, że kot się zatruł, bo miał powiększony woreczek żółciowy.:angryy::angryy::angryy: Poryczałam się i to solidnie, pracownicy tego nie zrozumieli. Potem rycząc obejrzałam się jak zdolnej pracownicy wyskoczył kot z rąk i przeskoczył przez mur uciekając do lasu.:angryy: Drugiego kota powiedziałam, że ja przyniosę, był dzikawy, wszyscy się go bali. W końcu 3 pracowników i duda stali nade mną i nie wierzyli, jak ja łapę tego kota. Dostał wethmint i znowu duda spsikał go frontlainem 10 cm od skóry, po czym psiknął mu to do oczu, wtedy kot wgryzł się w mój palec. Zacisnęłam zęby i nic nie pokazałam, bo cholera wie co im przyjdzie do łba. Jestem wstrząśnięta. Kota mam jutro zabrać na sekcję.
  14. [quote name='Jaaga']Starszego psa warto wykastrować choćby dla zdrowia, bo staruszki maja problemy z rakiem prostaty. Tylko trzeba to robic po badaniach i u dobrego lekarza, najlepiej pod narkoza wziewną. My sterylizujemy i kastrujemy stare psy. Enedo, co z transportem jamnikowatej suczki? Wysłałam CI SMS-a, nie odpisałaś. Skrzynke masz zapchana. Dasz radę ją jutro rano do mnie wysłać przez ta osobę?[/QUOTE] Jaaga rozmawiałam z osobą od transportu. Jutro mam psa dowieźć pod eleclerc na 8:40, tylko ja mam być w schronie od 7 i kombinuję kogoś z samochodem. [B][URL="http://www.google.pl/url?sa=t&source=web&cd=1&ved=0CBcQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.eleclerc.net.pl%2F&rct=j&q=leklerek%20kielce&ei=7qjqTNXGMcbvsgaj6_yqCw&usg=AFQjCNH0tzgEx630EsWeeEAXBnYadlBnng&sig2=sYRYyAOnJl5AyoJ-WaAJiQ&cad=rja"] [/URL][/B]
  15. [quote name='erka']Chyba sie specjaliście od drobiu z kurą pomylił :diabloti: . Co do suni po sterylce, to wsadzanie jej do syfu schronowego, to i tak śmierć:-(.[/QUOTE] Mogłaby siedzieć nawet w "gabinecie weta". Jestem w schronie codziennie to bym ją przypilnowała. Naprawdę przerażają mnie te ciąże, wyjątkowe te psy sa krzywdzone, że są w schronie i to jeszcze takim!!! Te sunie wystraszone z brzuchami, mają rodzić w męczarniach, bez kontroli opieki, potem przyjdzie pan w niebieskim ubranku i zabierze jej maluchy, ten ból przy gromadzącym się mleku......psychika jak u Toli, a niektóre sunie w ciązy w jeszcze gorszym są w stanie niż TOLA była
  16. Sluchajcie tu nawet nie chodzi o kase!!! SUKA MA DZISIAJ OPUŚCIĆ LECZNICE, A SCHRON JE NIE ODBIERZE!!!! Przerażają mnie suki w ciąży, jest ich tam z 10.....
  17. Pasztetowa nie wyraziła zgody podobno, tylko pracownik dzwonil i się pytał o wszystko i doskonale wiedziała. Dzisiaj był ciężki dzień, ale warto było tam siedzieć dla jednej chwili. Przyszła pani, która miała w domu 11 letniego kolaczka i chciała dobrać mu towarzysza, nieśmiało zaproponowałam pieska, którego nikt nie chce z racji wieku :) Nawet nie miałam większych nadziei, że ktoś weźmie takiego dziadzię. [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/6523/2fc19f8c316c4b4049cad19.jpg[/IMG] Pies ok 15 letni, z zaćmą pani się spodobał i dziś wygrał los na loterii :):):) Poza tym jestem zdruzgotana lekarzem ze schroniska. Poprosiłam go, żeby przebadał i odpchlił tego psa. Na stół chciał go podnosić za ogon :O:O:O:O:O Kiedy poprosiłam, żeby go odpchlił, wział frontlain i psiknał z 3 razy na grzbiet w odległości ok 10 cm. A kiedy słyszał jak polecałam kastrację psa, mówi, "że nie ma co trzewić". Porażka.
  18. Andzia dwa pierwsze psiaki wyadoptowane i ten staruszek. Takze te zdjęcia nieaktualne :)
  19. Im jestem dłużej w schronie tym jestem bardziej chora...... Wczoraj zmusiłam pracowników, do tego, aby przewieźć psa do weta. Sunia była w dużej ciąży, nei ruszała się od rana, nie wstawała i nei chciała jeść. Bałam się, że coś jej dolega, lekarz zostawił ją na aborcyjną. [IMG]http://images45.fotosik.pl/404/a47d3dc36f5a1ad9gen.jpg[/IMG] [IMG]http://img683.imageshack.us/img683/6780/manifestacja088.jpg[/IMG] Dzisiaj dzwonili kilka razy do mnie z lecznicy, żeby zabrać psa. Usłyszałam, że schronisko nie zgodziło sie na sterylizację i to była moja decyzja. Schronisko nei zapłaci za psa i ja go mam dzisiaj zabrać.
  20. Mógłby ktoś pomóc ?? Ja spałam dziś 2 godziny i większość dnia spędziłam w schronie, przed chwilą wróciłam i nie zasnę z taką wiadomości............. Sedalin ciężko jej będzie podać, nei chcę nic jeść w stresie [nawet w schronie nie dała sie przekupic]. Wysunęła się z obroży [a miała naprawdę ciasno, specjalnie jej zrobiliśmy dziurkę ] POMOCY, TAKA SZANSA DLA TAK WYCOFANEJ, SKRZYWDZONEJ SUNI, NIKT BY SIĘ NIE PODJĄŁ SOCJALIZACJI, A TYMCZASEM...............
  21. Nie mamy klatki łapki na takiej wielkości psa. Ona jest niesamowicie przeląknięta, nie da, żeby na nią człowiek spojrzał, także rzucanie jedzenia nie pomoże. Biega między blokami teraz na oślep.............
  22. [b]tragedia !!! Zapakowalismy trzy sunie państwu z elbląga, pojechali teraz do lecznicy na testy i czarna sunia zwiała pod lecznicą !!!!!!!!!!!!! Co robić?? Każdy krok do niej to dalsze uciekanie!!! Państwo tyle km przyjechali po tę wypatrzoną sunię, nie chcą wracać bez niej i pozostawiając ją tam skazywać na śmierć !!!!!!!!!!!!!!!![/b]
×
×
  • Create New...