Jump to content
Dogomania

eneda

Members
  • Posts

    664
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by eneda

  1. Dudziaczku ja od tygodnia kilka razy dziennie staram się być u Tikera [psiaka spod practikera]. Próbowałam go łapać swoimi metodami, ze znajomym hyclem, na sedalin, ostatnio prosiłam o pomoc TŻ Ewab........niestety bezskutecznie.... Psiak jest bardzo nieufny, na pewno bardzo skrzywdzony przez ludzi. Położyłam mu pudełko tekturowe, którego się bardzo boi, kupiłam grubą wycieraczkę, ludzie donieśli jakieś kurtki i psiak na nich śpi. Do tego bardzo często się drapie, ma łyse plamy na skórze [nie wiem czy jakiś grzyb, czy od pcheł]. Wcześniej kulał.... Łapiemy go zazwyczaj w nocy, ponieważ psiak spłoszony biega pomiędzy samochodami i tragedia gotowa. Na razie największym sukcesem jest to, że psiak zaczął mi jeść z ręki [choć wczoraj był bardziej spłoszony i nie dał do siebie podejść]. Próbuję codziennie go łapać, jeśli ktoś ma jakieś pomysły to bardzo proszę, bo psisko jest bardzo wyziębione i kiedy jeszcze spadnie śnieg i przyjdą mrozy nie będzie miał żadnych szans........ :(:(:(
  2. Mam DS dla małej suni, może być szczeniak, może być dorosła, ale nie stara. Domek jest w Grójcu, koło Warszawy, piesek do bloku. Podaje namiary 694828168, oraz mejla [pan prosił o zdjęcia] [email]basia-marcin21@wp.pl[/email] DOMEK JEST NIE SPRAWDZONY!
  3. Właśnie dostałam telefon od zadowolonej z siebie kobiety, która dziś znalazła małego kotka i niedawno zawiozła go do schroniska...... twierdzi, że tak jej doradził weterynarz JAKIM PRAWEM ZAMKNIĘTE SCHRONISKO PRZYJMUJE ZWIERZĘTA???????????????????????????????????????? Nagadałam jej tak, że nie pójdzie spać spokojnie [choć miałam wrażenie, że nie wiele do niej docierało]. Co robić? Ten maluch zapewne nie dożyje jutra.....
  4. [URL="http://www.tvp.pl/kielce/informacyjne/informacje/wideo/04102010-godz-1830/2903118"]http://www.tvp.pl/kielce/informacyjne/informacje/wideo/04102010-godz-1830/2903118 [/URL]
  5. Właśnie PUK żalił się w informacjach, że TOZ się ich czepia, bo zależy im tylko na przejęciu schroniska... Co do petycji, troszeczkę zmieniłam: PETYCJA Mieszkańcy Województwa Świętokrzyskiego Kielce, 4 października 2010 „Los zwierząt jest dla mnie ważniejszy niż strach przed ośmieszeniem. Los zwierząt jest nierozerwalnie związany z losem człowieka.” Emil Zola Szanowny Pan Wojciech Lubawski Prezydent Miasta Kielce Jako mieszkańcy Ziemi Świętokrzyskiej postulujemy o położenie kresu bezprawiu, które od lat ma miejsce w Schronisku dla Zwierząt w Dyminach/Kielce. Zakładamy, iż ze wszech miar karygodne niedopatrzenia, do których doszło, były wynikiem indolencji osób zawiadujących schroniskiem, a nie złej woli. Nie zmienia to jednak faktu, iż do wielokrotnie już nagłaśnianych w mediach sytuacji nigdy dojść nie powinno. Kontrola kieleckiego Schroniska dla Zwierząt przeprowadzona w bieżącym roku przez Wojewódzką Inspekcję Weterynaryjną w Kielcach dowiodła, że w schronisku w Dyminach zwierzęta są zabijane niemal masowo. Co drugi dzień umiera tam pies. Pod tym względem schronisko jest haniebnym wyjątkiem w skali kraju. W ciągu niespełna 9 miesięcy, w tym roku w kieleckim schronisku uśmiercono blisko 140 psów. Dalszych 360 psów w tym samym czasie zostało rzekomo wyadoptowanych. Taka liczba adopcji jest niemożliwa do zrealizowania, co potwierdzają inne polskie schroniska, jak również organizacje prozwierzęce także prowadzące adopcje i mające doświadczenie w tym zakresie. Z powyższych danych wynika niezbicie, iż Schronisko dla Zwierząt w Kielcach jest najgorszym schroniskiem dla zwierząt w Polsce. Paradoks polega zaś na tym, że to właśnie tam zwierzęta powinny znajdować bezpieczne schronienie w oczekiwaniu na docelowy dom. Schronienie to zaś pojęcie znacznie szersze niż przepełniony boks. To odpowiednie żywienie, opieka medyczna, leczenie, a także stała kontrola klatek. Przede wszystkim zaś humanitarne podejście do żywych istot, jakimi są zwierzęta. Przynajmniej część pracy mogli wykonywać wolontariusze, którzy przez władze schroniska nie zostali dopuszczeni do zwierząt. Uśmiercenie zwierzęcia to absolutna ostateczność, a nie remedium na zbyt dużą liczbę psów. Schronisko utrzymywane jest z pieniędzy podatników, a zatem podatnicy mają prawo do postulowania o poprawienie warunków tam panujących. Sprzeciwiamy się procederowi, który miał miejsce w schronisku, a mianowicie masowej, celowej, bezwzględnej eksterminacji, wbrew obowiązującemu w Polsce prawu. Pod zarządem Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w kieleckim Schronisku dla Zwierząt to prawo było bezkarnie łamane. Zwierzęta traktowane były przedmiotowo, nie uwzględniając faktu, że są to żywe stworzenia, które także czują ból, strach, osamotnienie. Takie postępowanie Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych administrującego Schroniskiem dla Zwierząt w Dyminach okrywa hańbą nie tylko reprezentowaną instytucję, ale także nasze Miasto Kielce. My, mieszkańcy Kielc postulujemy o podjęcie następujących działań: 1) Odebranie Przedsiębiorstwu Usług Komunalnych prawa do zarządzania Schroniskiem dla Zwierząt w Dyminach/Kielce. 2) Natychmiastowe usunięcie ze Schroniska dla zwierząt w Kielcach kierownika schroniska wraz ze wszystkimi pracownikami, którzy świadomi istniejącej sytuacji, pozostawali na nią obojętni. 3) Przekazanie zarządzania Schroniskiem dla Zwierząt w Dyminach/Kielce organizacji pozarządowej – Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami o/Kielce. 4) Niezwłoczne wdrożenie procedury pełnego audytu zarządzania oraz gospodarki finansowej w Schronisku dla Zwierząt w Dyminach/Kielce. W audycie winni wziąć udział przedstawiciele organizacji pozarządowych, których statutowym celem jest ochrona zwierząt. Jako mieszkańcy Kielc mówimy dość łamaniu praw w Schronisku dla Zwierząt w Dyminach/Kielce. Liczymy także na roztropność Pana Prezydenta oraz wrażliwość na los żywych istot. Załączniki: a) lista z podpisami osób popierających petycję
  6. Odi Twoja petycja jest dobra, tylko ja bym pozbierała podpisy z całego województwa. Jest tylko problem, za późno się dowiedziałam o o konferencji :( bo tak naprawdę mamy tylko jeden dzień i noc na zbieranie podpisów do niej :(:(:( To bardzo mało, chyba, że zbierzemy się w kilka osób i cały dzień będziemy stać na Sienkiewicza :) Już sama nie wiem..... Jakby co jestem w gotowości :mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad:
  7. Czy ktoś ma gotową petycję i mam takie pytanko, sam podpis to rozumiem za mało, czy ma też być jakiś pesel, nr dowodu czy adres????
  8. Nie chce zapeszać, ale najprawdopodobniej Tina zostanie w dt na zawsze :):):)
  9. U Aki wszystko w porządku, ma rewelacyjne warunki w dt. Choć kiedy ją ostatnio odwiedziłam miałam wrażenie, że jest to pies bez emocji.... Cały czas chodzi taka obojętna, pilnuję się bardzo swojej opiekunki, ale nawet do niej nie zamerda ogonkiem. Mam nadzieję, że tutaj czas zrobi swoje :)
  10. Jeżeli chodzi o sunię z przystanka, to z samego rana przekazałam ją właścicielom. Tak jak podejrzewałam sunia nawiała po spuszczeniu ze smyczy [sunia była zadbana, nie bała się ludzi, kiedy urwałam z budowy taśme, abym mogła ją przeprowadzić bezpiecznie przez ulice suńka merdając cały czas ogonem bez problemu dała mi się prowadzić:) ], podobno wszyscy domownicy jej szukali. Sunia na widok swojego pana oszalała z radości :)
  11. Niestety nie :( Nie miałam ani jednego zapytania o nią :(
  12. Witam, byłam na miejscu. Pies na pewno nie wygląda na najszczęśliwszego na świecie. Faktycznie jest chudy, nie ma budy, jest przywiązany do ok. 1,5 metrowego łańcucha. Ludzie twierdzą, że dostaję dwa razy dziennie jeść, są to resztki z obiadu, kości, gotowana kasza, albo ryż. Pies miał dużą michę z wodą. Sprawdziłam książeczkę, pies ma ok. 2 lat, ma wszystkie regularnie robione szczepienia. Ludzie sami zaczęli mówić, że jeszcze muszą mu kupić tabletkę na odrobaczenie, bo tylko kiedyś raz dostał, a teraz coś schudł i to może od tego. Właściciele psa twierdzą, że pies jest na łańcuchu, ponieważ się teraz budują i nie mają ogrodzenia i pies wyleciałby na ulicę. Kojec i budę mają zrobić w przyszłości. Pies radośnie podchodził do właściciele, cieszył się, skakał na nich, podawał łapę, na pewno nie jest bity, dzieci [od 12 do 18 lat] twierdziły, że regularnie chodzą z psem na spacery do lasu. Moim zdaniem to nie jest pies do odbierania, owszem samo trzymanie psa na łańcuchu jest dla mnie nienormalne, ale dojeżdżając do te tego miejsca widziałam wiele burków w gorszym stanie, czy biegające suczki z cieczką a za nimi wataha psów - to jest dla mnie bardziej przerażający widok. Wczoraj byłam w oczyszczalni pod Kielcami u malutkiej suni, niewiele większej od kota, która rodzi co cieczkę, dodatkowo ostatnio potrącił ją samochód. Sunia jest nieśmiała, ale po chwili przekonywania wpychała pyszczek pod rękę na głaski. U weta okazało się, że znowu jest w ciąży. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć jej dt chociaż na 10 dni posterylkowy..... Wracając do bernardynka Ferdka, jego właściciele to typowa rodzinka wiejska, która nie ma na celu katowania psa, jak np było u Mozarta. Myślę, że trzeba tam od czasu do czasu pojechać i podpowiedzieć ludziom, np żeby więcej karmili tak dużego psa, czy dopilnować, żeby postawili psiakowi budę z kojcem. Co do zdjęć ma je w moim szwankującym telefonie i jest problem z ich zgraniem, ale ewab Twój TŻ robił aparatem, może uda Ci się je wstawić?? Zmykam do pracy :)
  13. paulinken bardzo pięknie dziękuję za ogłoszenia, kciuki żeby ten właśnie domek się odezwał :loveu:
  14. Zwracam się do kielczanek z ogromną prośbą, czy mógłby ktoś przejść jutro na ulicę Sienkiewicza??? Ja niestety pracuję i nie dam rady się już wyrwać!!!! Wczoraj odebrałam psa w tragicznym stanie od rumuńskich dzieci.:angryy::angryy::angryy: Dzieci biorą sobie szczeniaczki, które nie są karmione, pojone w tym skwarzę, leża przywiązane na słońcu, bo żebrzą na "wodę dla psa".:diabloti: Wczoraj nie chciano oddać mi dobrowolnie psa, doszło do szarpaniny, pół dnia jeździłam z policją i śledziłam tę rodzinkę. Z relacji przechodniów wynika, że szczeniaków było więcej, mnie udało się odebrać tylko jednego,który jest w kiepskim stanie. Jeżeli ktoś spotka taki dramatyczny widok proszę o kontakt 791533440.
  15. Już wcześniej mu kupiłam rumen tabs [ze żwaczem] i zjadł prawie całe opakowanie i nic to nie pomogło :(
  16. Jedyne z czym nadal się nie możemy uporać do zjadanie kocich kupek, Kubuś tylko czyha na okazję, aby mógł opróżnić kuwetę, jakby tam były najlepsze przysmaki :(
  17. EVA2406 widzę że doskonale mnie rozumiesz:) U Kubusia coraz lepiej, robimy dalsze spacery, Kubuś poznaje świat, ostatnio zobaczył kucyka w parku i pół godziny musiałam go przekonywać żeby przeszedł obok niego ale się udało, potem z trudem omijał wózek inwalidzki a jak przejechało kilka rowerów to już w ogóle tragedia....na widok stadka dzieciaków też nie był zachwycony.:shake: Teoria, że Kubuś był psem łańcuchowym coraz bardziej się sprawdza. On niczego nie zna, trzeba go uczyć wszystkiego od podstaw, najważniejsze, że z załatwianiem się na dworze udało, nie umie jeszcze na dworze przychodzić na zawołanie, w domu świetnie reaguję, już umie siadać i podawać łapkę :D:multi: Ale powoli uczymy się świata :razz: Kubuś pod blokiem zachowuję się normalnie, wesoło z pięknie rozłożonym ogonkiem, kiedy idziemy w nieznany teren Kubuś opuszcza ogonek a kiedy już jesteśmy pod blokiem ogonek w górę i tak cały czas.:roll: Jeżeli coś się dzieje dziwnego, albo jakiś intruz wyciąga rękę by pogłaskać Kubka, ten cały chowa się za mnie i tyle go widziano...:mad: Ostatnio kiedy sąsiadka podeszła do Kuby a ja stałam oparta pod ścianą, ten wręcz przepychał mnie ryjkiem żeby się mógł wgramolić za mnie :eviltong: Poza tym to niesamowity pieszczoch ale tylko dla mnie i mojego TŻ, śpi zazwyczaj w środeczku, zasypiam z pyszczkiem Kubka na mojej szyj.......i tak do rana :D A kiedy wczoraj Kubuś był honorowym gościem na grillu to prawie całego przespał na moich kolanach :eviltong::eviltong::eviltong:
  18. Aki na razie przewiozłam do dt, 40 km od Kielc gdzie dochodzi do siebie, staję się coraz ufniejsza.
  19. Mam tylko 1 zdjęcia obu suczek, jeszcze przed sterylizacją....teraz Aki nie wygląda już tak dumnie i odważnie :( [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/1408/akit.jpg[/IMG]
  20. Jakiś miesiąc temu dostałam informację, że na placu gdzie mieszczą się budynki różnych firm, przybłąkały się 2 sunie, które notorycznie rodzą. Maluchy rzecz jasne nie żyły zbyt długo.... Pierwszą sunię Blankę [w największej ciąży] wysterylizowałam i cudem znalazła kochający domek. Drugą rudą Aki po kilku dniach. Obie suńki były bardzo przyjazne, wesołe, biegały po całym placu. Po ponad tygodniu kiedy chciałam zabrać Aki na zdjęcie szwów, zastałam bardzo dziwną sytuację. Kiedy zawsze do mnie radośnie podbiegała i czekała aż wyciągnę z torby conieco, tym razem Aki leżała skulona w krzakach i powoli szczerzyła ząbki, z każdym moim dalszym krokiem Aki dostawała większych drgawek.... W końcu powoli do niej podeszłam i dała mi się pogłaskać, obejrzałam brzuszek, był ślicznie wygojony został tylko 1 szew. Zaczęłam rozmawiąć z ludźmi i strasznie na nią narzekali , że gryzie i straszy im klientów i że trzeba się jak najszybciej jej się pozbyć :angryy::angryy::angryy: Najprawdopodobniej Aki jest bita i tylko patrzeć aż ktoś ubiję ją na śmierć czy otruję. W ciągu tygodnia tak zmieniła się jej psychika..... Wiem, że sytuacja z dt jest bardzo ciężka, ale stworzyłam ten wątek, bo może jednak jest jakiś cień nadziei dla Aki......
  21. Zamieszczam również skan z badań lekarskich. Filio proszę wpisz te 38 zł do wydatków na str 1 [IMG]http://img190.imageshack.us/img190/1153/skanpierz.jpg[/IMG]
  22. Tak jak już pisałam sprawę przejął zarząd ŚTOZU. Podobno był i kobieta poprawia warunki. O zdjęcia też prosiłam. Powiedziano mi, że pies z piwnicy ma własną budę, a wszystkim psiakom przedłużono łańcuchy i niby biegają w nocy....
  23. Oto nowe zdjęcia Tiny [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/2921/tinafk.jpg[/IMG] [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/3453/tinkac.jpg[/IMG]
  24. Igiełko problem w tym, że mam wrażenie serce już dawno zdecydowało.....:-( Kiedy zbieram psy z urwanymi łapami, mięsniami na wierzchu, połamanymi kręgosłupami ratuję je "z zimną krwią" tzn, nie płacze nie rozczulam się tylko szybko działam. Jeżeli dzieje się najmniejsza rzecz moim zwierzakom nie potrafię skoncentrować sił, panikuję i nie wiem co robić, nie potrafie ich podnieść i zanieść do weta [kiedy moja Lunka wyrwała sobie w samochodzie pazurka to przeżywałam to niesamowicie i jadąc do lecznicy wolałabym żebym ja złamała sobie nogę niż ona ma tak "cierpieć" przez pazurka]:roll::roll::roll: Pamiętam kiedy zobaczyłam pierwszy raz Kubę w rowie:placz:.....wtedy też nie mogłam zmobilizować sił, żeby go zebrać tak jak każdego innego bezdomniaka...... A kiedy pojechałam po pierwszej operacji odwiedzić Kubka a ten jeszcze w narkozie powąchał mi rękę i tak słabiutki wstał i pierwszy raz podniósł tak wcześniej kulony ogonek......wujaszek Gem wtedy powiedział "gratuluję udanej adopcji" ....... Ja nie dopuszczałam do siebie takiej możliwości..... Nawet ostatnio na spacerze z Kubą, spotkałam właścicielkę mieszkania, ta zapytałam jak się nasz zbój czuję, przykucnełyśmy obie a ona wyciągnęła rękę do Kuby, Kuba się szybko schował za mna i oparł pyszczek na moich kolanach.......Wtedy nawet to ją skruszyło i od tamtej pory nic nie mówi na temat psiaków..........:oops:
  25. Filio Karaiby odpadają, bo moje zwierzaki nie przepadają za takim klimatem :D Niestety dzisiaj pierwszy dzień powrotu do rzeczywistości....i masa spraw niezałatwionych, niestety podczas mojego pobytu w szpitalu nikt kogo prosiłam nie mógł przejąć wysterylizowania ciężarnej suni czy choćby zdjęcia szwów u tych które wcześniej wyciachałam :( Kotki ciężarne też czekają.....a dziś i jutro praca :(
×
×
  • Create New...