-
Posts
2033 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cavani
-
Na początku kwietnia jedna z wolontariuszek Schroniska w Białej Podlaskiej zobaczyła w parku maleńkiego pieska. Niestety kruszynka była bardzo wystraszona i nie dała się złapać. Wolontariuszka przychodziła tam w kolejne dni - piesek cały czas tam był. Udało się go złapać trzeciego dnia. Było to trzynastego w piątek - bezdomny piesek trafił do schroniska. Wbrew obiegowym opiniom, nie był to dla niego pechowy dzień. W schroniskowej izolatce, już bezpieczne maleństwo, przez dobę dochodziło do siebie. Okazało się, że jest to młodziutka suczka w typie pinczera. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-fZM9i6YIhhU/T47tsEKcKYI/AAAAAAAADLk/ym1W-YHJXRQ/s500/IMG_1239_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-xte-Zfr_BKA/T47tsOWREjI/AAAAAAAADLg/IEFABBdG-Nc/s500/IMG_1238_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-DWCJSBe_xvw/T47trkxO9BI/AAAAAAAADLY/Cjev4KUB4QM/s500/IMG_1237_resize.jpg[/IMG] Kiedy następnego dnia pojechałam do schroniska, wzięłam sunieczkę na ręce i już jej nie mogłam zostawić. Trafiła do mnie do BDT. Ostatnie zdjęcie zrobione w schronisku - z kierownikiem Markiem, którego to kolejne porzucone maleństwo bardzo chwyciło za serce. [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/161/img1848resize.jpg[/IMG] Sunieczka dostała na imię KAJA. Ma nie więcej niż rok. Waży 3,40 kg. Jest bardzo grzecznym pieskiem - nie awanturuje się kiedy wychodzę, nie jest szczekliwa, kocha wszystkich ludzi i z przyjemnością rozdaje buziaczki. Z innymi psami żyje w zgodzie, choć nie szuka z nimi kontaktu - dla niej najważniejszy jest człowiek. Kaja kulała na tylną łapkę. Pojechała więc do Lublina na konsultację. Lekarz stwierdził, ża "... ma rozwalone kolano i pozrywane ścięgna. Czeka ją skomplikowana operacja i długa rehabilitacja". Operacja będzie kosztować 200-300 zł. Gdyby ktoś mógł wspomóc - będę bardzo wdzięczna. Kaja będzie mogła normalnie chodzić. Pytałam lekarza, jaka mogła być przyczyna tego co się stało z łapką. Według niego to mógł być uraz lub zwichnięcie, które nie było leczone. Do tej pory suni nikt nie szuka, nikt o nią nie pyta, nigdzie nie ma żadnych ogłoszeń. Nasuwa się myśl, że ktoś zaniedbał leczenie tego pieska, a potem po prostu porzucił. Wspólnymi siłami odmieńmy życie tej słodkiej, grzecznej kruszynki! Kontakt w sprawie adopcji: [EMAIL="cavani_adopcje@wp.pl"]cavani_adopcje@wp.pl[/EMAIL], tel. 506 166 714
-
[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-eV48E3LFPJA/T47uDjo76UI/AAAAAAAADSY/iO1T8EDMLvI/s500/IMG_1303_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-PbnoqX5aS5Y/T47uGE0A-XI/AAAAAAAADS0/wwQEIZvHNz0/s500/IMG_1305_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-cNlMgsYIUH4/T47uDsyiBuI/AAAAAAAADSM/Csjym9TTl5M/s500/IMG_1304_resize.jpg[/IMG]
-
To ja wstawię wiosenne fotki, które dwa tygodnie temu zrobił Muzzy. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-YZ3uEjbJweI/T47uC2Oz8MI/AAAAAAAADR8/3Hm9suJ1qB4/s500/IMG_1302_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-vaM4XFd3jQo/T47uCM--dSI/AAAAAAAADR0/w8aaMqQ-i6U/s500/IMG_1301_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-l1jKuqA4ibc/T47uCDtXiNI/AAAAAAAADRs/n-cBXuylC8w/s500/IMG_1300_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-t4MjiD0Gwsc/T47uB0r1P5I/AAAAAAAADR4/cJ8ctf_SQwk/s500/IMG_1299_resize.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-pHgtl8NGaiM/T47uBZXZgtI/AAAAAAAADRY/9FNNqlsXPd8/s500/IMG_1298_resize.jpg[/IMG]
-
26 kwietnia wpłynęło na konto Rexa 50 zł od kochanej Benkowej. Bardzo dziękuję:Rose: Przydałaby się :angryy: Ech, czemu Lublin leży tak daleko! Lubelscy dogomaniacy - proszę pomóżcie :modla: Dzwoniłam dzisiaj do kliniki i poprosiłam o zamówienie gąbki dla Rexa. 07 maja zostanie umówiony konkretny termin przyjazdu psiaka na zabieg. Mamy tylko tydzień na zorganizowanie ekipy wyprowadzającej!
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Niestety w zaistniałej sytuacji jest dużo mojej winy. Obiecałam osobom z Fundacji Dr Lucy, że będę pomagać przy zdobywaniu środków na utrzymanie Jokera. Niestety w ostatnim czasie z powodów niezależnych ode mnie, pieskowe sprawy musiały zejść na dalszy plan. Czasami zycie pisze nam czarne scenariusze i nie mamy na to żadnego wpływu. Ale już jestem i biorę się do roboty. W najbliższym czasie na konto Jokera wpłynie kilkaset złotych na początek. Jakoś postaramy się wyrównać ten minus, który powstał w wydatkach na Jokera. Zamówiłam mu też już dawno pakiet 100 ogłoszeń, który do tej pory nie został zrealizowany - upomnę się o niego. A co do powyższej dyskusji. Licytowanie się kto jest lepszy i kto się bardziej "poświęca" nigdy do niczego dobrego nie doprowadziło i rodziło tylko dodatkowe nieporozumienia. Nikt z nas nie ma obowiązku pomagać zwierzętom. Robimy to, bo chcemy. Niech każdy robi tyle ile może, ile chce, na ile mu sił i czasu starcza. Najważniejsze jest, że nie stoimy z założonymi rękami, bo dzięki temu dzieją się dobre rzeczy. Gdyby Fundacja Dr Lucy nie zdecydowała się zabrać Jokera ze schroniska, prawdopodobnie byłby w nim do tej pory. Proszę, niech każdy pomoże na ile jest w stanie! -
Nusia znajdzie taki dom, na jaki zasługuje. Czasami trzeba po prostu poczekać trochę dłużej. A tymczasem ja miałam dzisiaj ogromną przyjemność odwiedzić Niusię i jej wspaniałe opiekunki. Niusia ma się wyśmienicie! Pachnąca, lśniąca, szczęśliwa :loveu: Oj, miała sunieczka szczęście, że właśnie ją dziewczynki zabrały ze schroniskowego łańcuszka... Zaczęła maleńka w końcu oddawać zimowe kudełki - słonko przygrzało, więc czas najwyższy! Wzięłam ze sobą metalowy, gęsty grzebyczek, żeby łatwiej było usunąć martwy włos, no i poczesałam sobie słodziaka. Niestety chociaż starałam się być bardzo delikatna, to Niusia najwyraźniej nie przepada za takimi zabiegami - kiedy tylko mogła, śmignąła pod łóżko i musiałam ją chwilę poprzepraszać, zanim zdecydowała się znowu do mnie podejść. :razz: Dziewczynki dokończą resztę - a będą miały co robić, bo Niusia ma kudełki baardzo gęste :lol:
-
23 kwietnia 2012 r. dostałam 500 zł od Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt AZYL w Białej Podlaskiej na leczenie Rexa. Serdecznie dziękuję :Rose: Musze jeszcze napisać, że Pracownia Radiologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie i lekarze nic wczoraj nie wzięli za zdjęcia i konsultacje - ani grosika, kierując się dobrem schroniskowego pieska. Serdecznie dziękuję! :Rose: Zapomniałam też napisać, że znowu towarzyszyła nam w klinice wspaniała MaDi, która bardzo nas wspiera. :buzi: Rex ma szczęście do dobrych ludzi o wielkich sercach. :fadein:
-
21 kwietnia 2012 r. został adoptowany Sweet. Była to adopcja schroniskowa. [CENTER] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-myOMO_IDeUg/T47uVlBsGQI/AAAAAAAADWc/HAG5OzQ5ozs/s500/IMG_1343_resize.jpg[/IMG][/CENTER] Sweet to niewielki, pięknie umaszczony (tricolor) piesek. Ma zaledwie około 2 lata. Otrzymał imię adekwatne do jego usposobienia, charakterku i zachowania – jest tak słodki! Bardzo garnie się i lgnie do ludzi, jest kochaną, piękną przylepką – mądrym, dobrym pieseczkiem, zdrowym i wesołym. Teraz zamieszkał we wsi Michałki niedaleko Białej Podlaskiej. Mam nadzieję, że będą cię tam dobrze traktować pieseczku.
-
[quote name='jostel5']A'propos kasy...Dostałam informację od "naszych" domów adopcyjnych,że w zeznaniach podatkowych przeznaczają 1% dla naszego schronu ![/QUOTE] Ja też zostałam poproszona przez niektóre domy adopcyjne o KRS schroniska. Będzie trochę pieniążków na potrzeby psiaków, bo tych potrzeb ciąle wiele... [quote name='jostel5']Kruszynka to Kaja- maleńtas (ok.3 kg wagi) jest w tej chwili w dt u Cavani. Dzisiaj-przy okazji wyjazdu z Rexem do kliniki w Lublinie- Cavani zdecydowała się zabrać też Kaję,która ma "coś" z łapką.No i okazało się,że malutka kwalifikuje sie do natychmiastowej operacji! Naprawdę można się załamać! Cavani założy Kajce wątek i napisze,co jej dolega.[/QUOTE] No niestety moja maleńka tymczasowiczka musi przejść "skomplikowaną operację i długą rehabilitację" - jak powiedział lekarz. Założę jej jutro wątek, bo kruszynka będzie potrzebować pomocy.
-
Andzike - dziękuję w imieniu Rexa! Numer konta już wysłany. Byłam dzisiaj z Rexem w Lublinie. Miał robione ponowne prześwietlenie. Niestety zniszczenie kości jest bardzo duże i sięga aż do łopatki. Lekarze podejmą się zabiegu, ale nie jest to pewne, czy ten zabieg pomoże Rexowi. To okaże się dopiero w trakcie leczenia. Musieliśmy podjąć decyzję, czy decydujemy się na ten zabieg mimo wszystko. Są jeszcze dwie opcje: 1. Amputacja, która byłaby bardzo rozległa - przednia łapa i cała łopatka razem z mięśniami. Jednak tak poważny ubytek mógłby spowodować, że psiakowi robiłyby się przetoki, co znowu wiązałoby się z cierpieniem i leczeniem. 2. Przyjmowanie antybiotyków do końca życia, które spowolniłyby rozwój choroby, ale jej nie zatrzymały. Jak widać, wszczepienie gąbki jest jego jedyną szansą na życie bez bólu i faszerowania lekami. Trzeba podjąć próbę i wierzyć, że się uda. Ten zabieg polega na wywierceniu dziury w zniszczonej kości i umieszczenie tam nasączonej gentamycyną gąbki kolagenowej. Po zabiegu Rex będzie musiał zostać w klinice około miesiąca, ponieważ będzie miał codziennie robione zabiegi i przepłukiwanie tej rany. To będzie dla niego bardzo bolesny miesiąc. Jeśli Rex będzie sprawiał kłopoty i nie da się wyprowadzać z kojca, nikt tam nie będzie z nim walczył - czeka go powrót do schroniska przed zakończeniem kuracji. Dlatego bardzo potrzebujemy pomocy lubelskich wolontariuszy przy Rexie. Trzy razy dziennie trzeba będzie z nim wyjść, wyprowadzić go z kojca. Dobrze by było, żeby były to osoby nie kojarzące mu się z zabiegami i zadawaniem mu bólu. Bez tego nie ma szans. Proszę, pomóżcie! Rex jedzie do kliniki w dniach 06 - 12 maja - dokładny termin jest jeszcze do uzgodnienia. Mam jeszcze jedną prośbę. Może ktoś z Was ma możliwość załatwienia tej gąbki taniej? Może znacie kogoś, kto przechodził taki zabieg i została mu. To jest identyczna gąbka, jaką się stosuje u ludzi. W klinice będzie ona kosztowała ok. 500 zł. Jeśli nie uda się jej załatwić do piątku w południe - zostanie zamówiona przez klinikę. Psiak bardzo nas potrzebuje!
-
[quote name='arabiansaneta']Tylko powstał problem, kto go powiezie, bo oni te badania wykonują tylko do 13. Nie ma żadnego problemu z zawiezieniem, bo powiezie go kierownik Marek. Nie wiadomo jeszcze do końca kto pojedzie z Markiem, ale to okaże się w poniedziałek - na pewno będzie miał pomoc. Rex jest umówiony na wtorek na godz. 12.00. Trzymajcie kciuki, żeby się udało! A z tymi sympatiami i antypatiami Rexa to jest różnie i okazuje się, że wcale nie zależy od płci. On po prostu spojrzy na człowieka i od razu kocha, albo nie. I w tych uczuciach jest wyjątkowo stały! Nie zdarzyło się, żeby mu się odmieniło. Niesamowity psiak! Na przykład na Muzziego który go fotografował tydzień temu spojrzał i od razu wiedział, że to super gość - pełna akceptacja. ;) Popatrzcie na efekt tego spotkania:
-
Do schroniska wróciła Masza z nieudanej adopcji. Była to adopcja bezpośrednio ze schroniska. [CENTER][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-l58vi1SyX-Q/ToNSRlGLNII/AAAAAAAACM0/kcJ2Epa2dwQ/w225-h336-k/IMG_6669_resize.jpg[/IMG][/CENTER] Kolejny piesek który wrócił z adopcji, bo jest zbyt łagdony. Ludzie szukali groźnego stróża podwórka. Okazało się, że Masza nie chce szczekać, nie rzuca się na ogrodzenie, jest wycofana i zbyt łagodna. W dodatku po kilku dniach u nowych ludzi zaczęła podkopytać się pod ogrodzeniem. Masza szuka domu, który szuka łagodnego pieska do kochania, a nie agresora do pilnowania posiadłości. Nie sprawdzi się w roli stróża.
-
Niusia z moim stadem dogadała się od razu i bezproblemowo. Przywódcy stada od razu pokazała, że nie zamierza przejmować władzy i po dwóch dniach zostali najlepszymi przyjaciółmi. Nie jest nachalna w kontaktach, ale zachęcona do zabawy bryka jak szczeniak. Nie ma w niej grama chęci dominacji. Myślę, że z pieskiem państwa też będzie chciała zawrzeć przyjaźń. Nie wiem tylko jak ten piesek ją przyjmie. Wizytę przedadopcyjną trzeba zrobić koniecznie!
-
O właśnie, Borys! Dzięki! Paula, a czy tam był jeszcze jakiś szczeniaczek podobny do nich? [quote name='Bejotka']Wooow! To on taki malutki?? Na tym zdjęciu za siatką wyglądał na wielkiego owczarka :-D[/QUOTE] Earl Grey nie jest malutki, ale grubiutki i długi - taka solidnie zbudowana parówka do pół łydki.
-
Beatko, niech tak zostanie - imię nie jest tak istotne jak inne informacje, takie jak wiek, wielkość, charakter. Jak się okaże, że jest jeszcze jedna tylko młodsza, to pięknie Cię poprosimy o ogłoszenia dla niej. O tej beżowej sunieczce nic niestety nie wiem. A co do Krówki Milki to ona miała ten zabieg robiony już kilka miesięcy temu - niedługo po tym wydarzeniu, jak ta pańcia zrezygnowała z jej adopcji z powodu guzka. jutro jeszcze się upewnię.
-
Bejotko, na wątku zbiorowym pytasz o zdjęcia Earl Greya - na sesji Muzzyego jest na zdjęciach nr 67-73, jest między Lolkiem a Rexem. A z tymi suniami trzeba rzeczywiście wyjaśnić sprawę do końca. Jutro przejadę się na chwilę do schroniska żeby sprawdzić, czy nie ma tam jeszcze jednej suczki podobnej do Elmo. Może jest po prostu jeszcze jedna która ma 3-4 miesiące. Bo Elmo jest roczną dziewczynką. Zresztą jutro ma sterylkę aborcyjną.
-
[quote name='jostel5'] :) Tak wygląda...Misiowata jest!:) A to obok,z lewej,to jej siostra...Z jednego miotu! Dzisiaj już dwie osoby zainteresowały się małą sunieczką. Tylko że ona jest starsza - ma ok. roku. Wyrosły jej już wszystkie ząbki stałe. Dzwoniłam jeszcze do kierownika, żeby się upewnić. Sunia waży ok. 5 kilogramów i już większa nie będzie. W schronisku dostała imię Elma. Ten większy słodki rozczochraniec to nie suczka tylko pies i jest starszy - ma około 2 lat. Jest taki do pół łydki. Zapomniałam jak ma na imię - jutro napiszę. Psiaki zostały znalezione razem i przywiezione do schroniska.
-
Kochani, przepraszam, że nie było mnie tu przez jakiś czas. Wiem, że martwiliście się. Jestem w kontakcie z profesorem Silmanowiczem. W przyszłym tygodniu wieziemy Rexa do Lublina do kliniki. Spędzi tam kilka dni, żeby lekarze mogli go dokładnie przebadać. Dziękuję bardzo za wpłaty na Rexa: 20 marca od Baster i Lusi - 20 zł :Rose: 29 marca od Bejotki - 30 zł :Rose: 29 marca od pani Moniki spoza dogomanii 110 zł :Rose: Marzę o tym, żeby okazało się, że Rex kwalifikuje się do tego zabiegu. Jeśli tak się stanie, będzie miał ogromną szansę żyć bez bólu. A to jest warte każdych pieniędzy. Skazywanie go na wiele lat faszerowania organizmu silnymi środkami przeciwbólowymi, kiedy są inne możliwości... nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. :shake: A co do jego szans na adopcję - o wiele bardziej chore i o wiele starsze psy znajdowały domy. Rex jest mądry, wierny i oddany. Ma gromadę ludzi, która stara się odmienić jego los. Nie przekreślaj jego szansy na szczęśliwe życie!
-
Rozliczenie aktualnego stanu finansów Fifka. 27 marca na jego koncie było 0,85 zł. Wpłynęło: 03 kwietnia od Poli53 - 20 zł :Rose: 05 kwietnia od Mirki - 25 zł :Rose: 05 kwietnia od Wasabi81 - 129,16 zł :Rose: 10 kwietnia od Bakusiowej - 40 zł :Rose: 18 kwietnia od: Jostel5 - 40 zł:Rose: Kamili P.-20 zł :Rose: Doroty Ł.-10 zł :Rose: Dało to kwotę 285,01 zł. Dzisiaj przelałam na konto Elmiry 285 zł na potrzeby staruszka. Fifkowi został 1 grosz na szczęście.
-
Niusia jest już u mnie. W piątek nie mogłam odebrać maleńkiej o umówionej godzinie od jej opiekunek, więc przez kilka godzin czekała na mnie u mojej koleżanki. Plus jest taki, że sunia przez kilka godzin była tam z kotem i możemy teraz każdemu mówić, że Niusia na 100% z kotem mieszkać może - zero próby upolowania czy jakichkolwiek złych zamiarów. Mała trochę narozrabiała, bo dla syna koleżanki wygryzła dziury w skarpetkach. Jednak mądra Dorotka stwierdziła, że to wina syna i teraz ma nauczkę, że nie zostawia się skarpetek na środku pokoju :lol:. U mnie początkowo nie jadła, ale myślę, że to wynik stresu - w końcu znowu zmienił jej się świat. Jednak od wczorajszej kolacji nie ma już z tym najmniejszych problemów - kiedy zaczynam wkładać żarełko do miseczek, aż przytupuje łapkami ze zniecierpliwienia. Je z apetytem. Nie wymiotuje i normalnie się załatwia. Relacje z moim stadem są poprawne. Początkowo trzymała dystans, oddalała się, kiedy któryś psiak podchodził się bliżej zapoznać. Dzisiaj już sama zaczepiała je do zabawy. Może więc spokojnie mieszkać z innymi pieskami. Bardzo ładnie komunikuje się z innymi zwierzakami i odczytuje ich sygnały. Niestety sprawdziły się moje obawy, co do jej skłonności do ucieczek. Po kilku spacerach, kiedy już poznała teren i moje stado, zaczęła mi robić regularny przegląd ogrodzenia. Wyraźnie szuka miejsc, którymi mogłaby się wydostać. Bardzo ją interesuje świat poza terenem posesji. Tam, gdzie ogrodzenie jest niższe, próbuje wspinać się łapkami. Na szczęście przychodzi na każde zawołanie. Niestety jednak to chyba taki typ psa - wędrowniczka. Gdybym spuściła ją z oka na dłuższą chwilę, znalazłaby sposób żeby pójść zwiedzać świat na własną łapę. W domu jest taka grzeczna, że po prostu brak mi słów :loveu:. Aniołeczek przekochany. Kiedy coś robię leży sobie grzecznie i tylko wodzi za mną czarnymi ślepkami. Kiedy się do niej odezwę - tym swoim śmiesznym posuwistym ruchem mknie po pieszczoty i buziaczki. Kiedy wychodzę - czeka grzecznie. Podobnie jak u dziewczynek pięknie zachowuje czystość - zero wpadek.
-
Wczoraj, tj.31 kwietnia 2012 r. do swojego nowego domu w Szczecinie pojechała Andzia - cudowna, całuśna, kochana sunieczka w typie jamnika szorstkowłosego. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Cavani. [CENTER] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg69/scaled.php?server=69&filename=schroniskowbiaejpodl815.jpg&res=medium[/IMG][/CENTER] Andzia to młodziutka sunia - ma około 2 lat. Ktoś zostawił ją w lutym 2012 roku na osiedlowej uliczce razem z czwórką szczeniaczków - w jeden z najmroźniejszych dni tej zimy. Andzia jest przemiłym pieskiem. W stosunku do ludzi niezwykle ufa, garnie się do każdego. Uwielbia być przytulana, głaskana i noszona na rączkach. Jej dzieci szybko znalazły dom, a ona wciąż czekała. Dzięki ogłoszeniom Bejotki wypatrzyła ją pewna pani ze Szczecina, która niedawno staciła ukochanego pieska. Szukała niedużej łagodnej suni, która byłaby towarzyszem dla ich teriera szkockiego i ukoiła by ból rodziny po stracie poprzedniego pieska. Cała rodzina jest sunią zachwycona - jej łagodnością i całuśno - przytulaśnym charakterem. Andzia z rezydentem terierem podobno zachowują się tak, jakby znali się od zawsze. Na jutro sunia ma umówioną wyzytę w psim salonie piękności, w którym zostanie poddana zabiegom upiększającym. Ponad to jej nowej pani zostaną udzielone wskazówki dotyczące pielęgnacji szorstkowłosej królewny :lol:. Jestem pewna, że to dla tej suni najlepszy dom na świecie. Wszystkiego dobrego w nowym życiu kochany pieseńku :bye: