Jump to content
Dogomania

kajtek

Members
  • Posts

    557
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kajtek

  1. Edytko zimowe pozdrowienia od Tyci :-) 1. Śpieszę się, bo mi zimno 2. Chodź szybko, bo na ciebie czekam 3. Nareszcie mogę pospać w bambetlach ;-) Całuski <3
  2. Dusia-Duszka stale patrzę na te ślepe oczątka obu suczek i dla mnie to normalne, dopiero na zdjęciach dostrzegam, jakie te oczka biedne :-(. Gusiaczku - w Twoim imieniu były ekstra głaski :-) Tolu - wiem, że doszła, bo obserwowałam w monitoringu poczty, aż dziw bierze, że doszła tak szybko, w kilkanaście godzin. Dziękuję za uregulowanie faktury. Koszt konsultacji, operacji, ubranka pooperacyjnego, itp był dość duży, bo 400 zł, ale było warto. Operował ją znany specjalista i tak, jak miałam nadzieję, wszystko odbyło się bez komplikacji, a brzuszek - śliczny!. Bibisia powinna jeszcze przytyć, waga 4,5 kg, będzie dla niej idealna. W tej chwili odbudowała masę mięśni, a jak patrzę na zdjęcia sprzed 2 miesięcy / tak 6 lutego miną moje 2 miesiące z psinką :-)/ to różnica jest duża. Tytuł wątku "Zamarza" jest dramatyczny ale adekwatny do tamtej sytuacji, myślę, że gdybyście Tolu i Alaskan malamutte nie wywalczyły wydania suczki ze schroniska natychmiast po kwarantannie, to... na 100% ona by tam umarła... Jak ją trzymałam - palce wpadały między żebra - to był żywy szkielecik, a ratunek nadszedł w ostatniej chwili. No i żeby nie było tak płaczliwie: wczoraj Bibi zrobiła kupsko pod drzwiami pokoju córki, a córka już ubrana, szła założyć buty, wdepnęła i musiała zmienić skarpety i myć nogę. Ale miałam ubaw, bo przecież wdepnąć w g... to szczęście :-) Prawda?
  3. Szczerze mówiąc - nie wiem. Może da się wystawić pakiet: Bibi + ja? Kiedyś kurze nóżki były dostępne, dziś, większość trafia do zakładów, gdzie są suszone, preparowane. W każdym razie i taka łapka była smakowita ;-)
  4. Tak się cieszę, że Bibi Duszka została zoperowana przez doświadczonego mistrza - pięknie się goi i wkrótce nie będzie śladu na malutkim brzuszku, a tak się o nią bałam!
  5. malagos spróbuj kazać jej być cicho ;-). Kiedyś przy ruchliwej ulicy był on-ek, a że ludzie stale kursowali na stację PKP i do marketów, wiecznie szczekający. Raz się wkurzyłam, stanęłam, wycelowałam w jego kierunku palec wskazujący i spokojnie powiedziałam "cicho - masz być cicho - bądź cicho", poskutkowało, na innych ludzi szczekał! Później, gdy mnie widział i poznawał, spokojnie siadał, aż kiedyś jego pan, biegnie, woła i pyta "co pani mu zrobiła, bo on się pani słucha?". Kazałam mu być cicho ;-) Próbuj "milcz, milczeć, itp" może coś do niej dotrze.
  6. Tak fakturę wyślę :-) Bibonek wytulony, sporo przysypia. Miałam polecenie, aby dziś wieczorem, sprawdzić brzuszek, a ona nad ranem wysupłała tylne nóżki z ubranka i dzięki temu została obejrzana wcześniej: nic niepokojącego się nie dzieje :-). Pan doktor bardzo dokładnie ją badał, oglądał i stwierdził, że owszem, rodziła, ale wyeksploatowana jako mama, nie jest. Łagodna torbiel jajnika była duża, ja się nie znam, może z tego powodu nie zachodziła w ciążę? Teraz już ta "frajda" jej nie czeka. Wczoraj nie miała apetytu, dziś zjadła jedną porcję gotowanego, specjalnie dla rekonwalescentki, 1/3 porcji warzyw, stanowił lekkostrawny przecier z dyni, jutro będzie, dla odmiany dodatek szpinaku :-). Załatwia się prawidłowo, spokojnie wraca do pełni sił, pokazuje "szeroki uśmiech" mężowi i córce, a przy mnie pełnia szczęścia, brzuszek do pieszczot i młynek ogonkiem 8-;
  7. Bibi jeszcze do wieczora może być "inna" ale dla niej najważniejsze, że jestem obok i może się do mnie przytulić /a pana doktora ugryzła - "agresor" ;-) prawda?/. Denerwuję się jak zawsze, ale nie ona pierwsza i nie ostatnia, a doktor Wawryka to spec :-)
  8. Bibisia właśnie wróciła, operacja była dziś. Sunia waży 4,15 kg. Doktor jest pierwszym lekarzem, który stwierdził, że Bibi jest młodsza niż zakładano, ocenił to, po stanie organów wewnętrznych.
  9. agat21 skontaktujcie się z forumową słodkokwaśna / wątek słodkopsiaków na Dogo / Przytulisko i hotelik dla psiaków http://przygarnijpsa.pl/ w Lisowie, kilkanaście kilometrów za Kielcami i uwielbia owczarki :-)
  10. Już się denerwuję: na koniec tygodnia mamy zamówiony termin "ciachnięcia" :-(. Pan doktor operował wcześniej dwie "moje" suczki, obie niemłode, po przejściach, poszło bez komplikacji. Oby tylko mrozy nie dokuczały, to i zdrowienie będzie łatwiejsze. No i bez problemu zoperuje na fakturę z odroczoną płatnością, a nie gotówką. Trzeba korzystać z datków z Siepomaga, ;-)
  11. Na szczęście siarczyste mrozy nas ominęły, podobnie jak śnieg i szadź, która wprawdzie tworzy wspaniałe dzieła sztuki lecz jest zabójcza dla ptaków. Nastawiałam się na obserwację jemiołuszek ale nie widziałam ani jednej, gila też nie widziałam, są tylko kosy - kilka sztuk zimuje od paru lat. Wczoraj się poddałam - wyszłam z domu i zaraz wróciłam: wszędzie szklanka, nawet uczniowie idący do szkoły, mieli problem z utrzymaniem równowagi. Mąż zadzwonił, że dziewczyna spadła z peronu - na szczęście tylko się potłukła. Pamiętam mrożącą krew w żyłach relację koleżanki, sprzed lat: wchodziła do pociągu ostatnia i wpadła między pociąg, a peron, nikt, nawet kierownik nie zauważył! Krzyczała - nikt nie słyszał! Przerażona skuliła się i przywarła do boku peronu, pociąg odjechał, a ona brudna, roztrzęsiona i zapłakana, wróciła do domu. Strach myśleć, co by było, gdyby na spodzie pociągu były sople czy przymarznięte złogi śniegu :-(. Niech ta zima już się skończy i tak kleszcze przetrwają i wygłodniałe rzucą się na ludzi i zwierzęta, u nas tych pajęczaków niestety dużo i coraz więcej wśród nich nosicieli paskudnych chorób.
  12. anecik w razie rozmowy z panią, wypytaj czy suczka jest już wysterylizowana. Kawaler wykastrowany, więc nie do wszystkich " czynności Dnia :))." się nadaje, do towarzystwa i zabaw - jak najbardziej ;-)
  13. Przecież szelki były prezentem z dobrego serca, niech psiakowi służą, poza tym to jego rozmiar. :-) Gdybym wiedziała, że Fippek będzie jechał na siedzeniu, to dałabym i szelki samochodowe.
  14. Eliczku dziękuję, małej wystarczy to, co jej zrobiłam :-) Bibisia jest u mnie na tyle długo, że mogę coś o niej powiedzieć. Jest to pies jednego pana, a właściwie pani, bo mężczyzn w domu nie bardzo lubi. Mąż rano wychodzi z innymi psami, a Bibi warczy, ucieka i NIE! Kiedy ja wstaję, szybko biegnie w kierunku drzwi. Czyli mężczyźni nie kojarzą się jej dobrze, Na zdjęciu ze schroniska też pokazywała "szeroki uśmiech" pracownikowi, a gdy ruszała w drogę do mnie, wyprowadzono ją na chwytaku! Dzięki Bogu, że mimo podejrzeń, jednak miała nie uszkodzony kręgosłup, bo.... strach myśleć :-(. Na neutralnym lub całkowicie obcym terenie, nie traktuje mężczyzn jako zagrożenia. Koty i świnki morskie wcale jej nie interesują, powąchała świnkę i odeszła. Nie mam pojęcia jaki jest jej stosunek do dzieci w domu, nie mam na kim sprawdzić. Podczas podróży pociągiem i autobusem, w transporterze szczekała i próbowała się wydostać. Wydaje mi się, że taka sama podróż ale na kolanach, zniosłaby spokojnie. Żaden lekarz, który miał z nią kontakt nie potrafił określić jej wieku, przyjmowali to, co w książeczce +-- 11-12 lat. Mnie nadal wydaje się, że jest młodsza, tyle, że życie jej nie pieściło i kiedyś straciła... optymizm. Zabawki jej nie interesują, Tycia też się nie bawi - tak do roku, rozszarpywała pluszaki, linki, a później przestała - wydoroślała. Bibi w kilku miejscach na ciałku ma małe ubytki sierści - ślady po pogryzieniu? urazach? i ta długa blizna na uchu. Ząbki zaczęły jej jaśnieć, ten kamień to raczej od żywienia. Miskę z suchą karmą już zostawiam na noc i koło pierwszej, Bibi idzie pochrupać, tyle ile potrzebuje - nie do dna - tylko, aby zaspokoić głód. Gotowane dwa razy dziennie - za każdym razem miseczka lśni, no przynajmniej psy doceniają moje kulinarne wysiłki ;-). Gotowanym karmię psiaki jednocześnie ale każdą w innym pomieszczeniu, aby uniknąć scysji. Miałam nadzieję, że mrozy odpuszczą i mała pojedzie na sterylizację, trudno poczekamy, noża na gardle nie ma, zabezpieczenie finansowe - jest. Doktor nie wpisał w Usg, ale na listwach mlecznych nie ma żadnych zmian!
  15. W poprzedni poniedziałek miałam się udać na prześwietlenie stłuczonej ręki ale: w prywatnej przychodni, gdzie jestem zarejestrowana, odrzucali połączenia, w miejskiej, musiałabym czekać, może przyjąłby mnie lekarz pierwszego kontaktu i wystawił skierowanie. Postanowiłam, że w razie nasilenia bólu, pojadę na ostry dyżur, na urazówkę. W międzyczasie jakoś tak odruchowo machnęłam ręką do tyłu... i ból był powalający ale wreszcie mogłam zgiąć łapinę w łokciu. To był krwiak, bo później się opróżnił pod skórę, w każdym razie "samo weszło i samo wyszło" ;-), a okolice łokcia już zmieniły barwę ze śliwki węgierki na renklodę. W środę wiozłam Bibi na Usg już bez bólu. A tak na marginesie: córka z piątku na sobotę,towarzyszyła koleżance, która uszkodziła sobie nogę - kolejka na urazówce była długa, łącznie z gipsowaniem, spędziły czas aż do rana. Niech te ślizgawice już się skończą! Boję się ich :-(
  16. Eliczku Bibi ma 34 cm długości od karczku do nasady ogonka. Ona nie lubi ocieplaczy, podczas tych minionych mrozów, musiałyśmy się handryczyć i gimnastykować, żeby ją odziać.Nie jest już tak przeraźliwie chuda
  17. kinga_kinga7 opisz dokładnie "wyskoki" foksika, w transporcie będzie parę razy przechodził z rąk do rąk. Wszystkie te osoby powinny wiedzieć jakie czynności czy zachowania mogą wywołać nieprzewidziane zachowanie! Ja swoje z agresorem przeszłam i wszystkich przestrzegam: nie trzymajcie takich informacji dla siebie, wiadomo wtedy jak się zachowywać nie narażając ani ludzi, ani psa!
×
×
  • Create New...