Jump to content
Dogomania

kajtek

Members
  • Posts

    557
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kajtek

  1. Bibi pozdrawia. Terenów spacerowych u nas nie brakuje, Bibi zaliczyła glinianki, nawet raczyła zamoczyć pazurki, ale zwolenniczką wody z pewnością nie będzie, w przeciwieństwie do Tyci, która dobrze pływa lecz woli się chlapać czując grunt pod łapkami ;-). Deszczu też nie lubi, burzy się nie boi. Z tydzień temu złapała nas ulewa, dosłownie 300 metrów do domu, biegłam z tymi smrodkami /każda pod inną pachą/, Bibi i ja byłyśmy przemoczone na wskroś, Tycia ma taką "szubę", że niewiele poczuła. Wczoraj była zbiorowa histeria w ogródku - przycinanie pazurków. Takie malce nie mają jak tępić pazurków, wszędzie gładka kostka albo trawa, nigdzie już nie ma tradycyjnych cementowych płyt chodnikowych. Monia waży ponad 40kg i sama na spacerach piłuje pazurki, a tym niziołkom trzeba skracać. Rano Bibisia cichutko i dyskretnie dokonała remanentu w kuchennym koszu na odpadki - obraziłam się na nią :-(. Na spacerach kieruje się za ławki, bo może "coś" znajdzie, a ja nie zauważę? Zauważam i odbieram, nie protestuje ale minkę ma skrzywdzoną :-(. Nie lubi chodzić sąsiednią uliczką, tam na każdej prawie posesji, jest po kilka małych piesków, gdy idziemy wszystkie szczekają, a Bibi opuszcza ogonek i czasem przywiera do chodnika, chyba kojarzy z odgłosami schroniska. Tycia nie miała takich obaw - idzie śmiało z uniesionym ogonkiem, ale ona była u słodkokwaśnej hołubioną księżniczką. Pozdrawiamy :-) ,
  2. Tycia też pozdrawia :-) . To już cztery lata. Ciężko cyknąć jej ładny portret, bo tak jak ja, też nie lubi pozować. Mam kupę zdjęć śpiącej, a tu się właśnie budzi, w ruchu ciężko ją "uchwycić". Dziękuję za Tycię <3
  3. "Kiedyś, jakiś czas temu, wyskoczyła pierwszy raz, ale go "ścisnęła" i pies przeżył. Przez jakiś czas psy nie latały luzem. Dzisiaj wyskoczyła i zagryzła suczkę" Dla GabiM
  4. Ewuniu bardzo Ci współczuję. Wszyscy wiemy, że dla psów zrobisz wszystko..... i jeszcze więcej. Chodzisz z psiakami po różnych mniej czy całkowicie odludnych miejscach, bo psy powinny mieć nowe bodźce, wrażenia, itp. Miałaś dramatyczne spotkania z dzikami, Peruszka mogła to przypłacić życiem :-(, teraz zaatakował Ciebie jakiś agresywny psychol.... Dzięki Bogu, że nie użył np. noża! Ewuś nie kuś losu, bo niestety ale nie masz psa, który mógłby Was obronić, Rokuś sam wymaga wsparcia, a Barsiczka i Peruszka to przecież maluchy. Zmień miejsca spacerowe albo chodź z innymi psiarzami, proszę!
  5. Z drugiej strony, to dobrze, że natychmiast zrezygnowali. Tropek się spodobał wirtualnie, a w realu nie było "chemii". Gorzej byłoby, gdyby czekali, zwlekali i nigdy psiaka nie pokochali. Tropek szybko zapomni, trafi do kogoś, kto będzie nadawał na tych samych falach :-)
  6. Zwierzęta wiedzą lepiej niż ludzie. MonaAga jeśli Astra Wam ufa i kocha, to da Wam znak, żeby jej pomóc odejść. Czasem niepodnoszący się już samodzielnie pies prosi, aby go wynieść w ulubione miejsce, bo chce być tam ostatni raz, żegna się z miejscem i ludźmi i płacze, tak samo jak my. Nie każdy opiekun doświadcza takiego pożegnania...a może nie umie tego odczytać?
  7. Mietuniu to już pięć lat bez Ciebie :-(
  8. Skonsultujcie ją z innym doświadczonym wetem, wszystkie dotychczasowe badania, wyniki, zalecenia. Do tego czasu zgodnie z obecnym zaleceniem wetki, odstawcie leki!
  9. Oj z nią się dzieje coś niedobrego. Oczka ze śluzem, gałki oczne "wpadnięte" :-(... Ona cierpi?
  10. Alaskan - Bibi wytropiła tam nowe małe mrowisko i niestety nie zdążyłam pstryknąć, bo razem z Mruczkiem wiały, każde w inną stronę. Bibi się zastanawiała co to było i stwierdziła, że jednak w domu bezpieczniej ;-). Dobrze, że to nie ziemne gniazdo os albo trzmieli! A maluch z niej rzeczywiście: trochę rosy i połowa psa mokra, jak pada, cwaniara załatwia swoje sprawy szybko i to tak, żeby nie wyjść poza osłonę dachu ;-)
  11. W/g oceny schroniska urodziła się w 2004, ale mniej niż 8 lat z pewnością nie ma, to tylko zmęczenie życiem. W każdym razie drugie tyle powinno być przed nią.
  12. anecik to zdecydowanie nastolatka. Żeby Cię nieco rozweselić, to Mrówcia nigdy nie powie do Ciebie "moja służąco", a tak zwracała się do swojej siostry znajoma z demencją :-(. Wtajemniczeni wiedzieli, ale np. listonosz czy inkasent słyszeli "moja służąco - kto przyszedł? Może zaproś na herbatę" Każda starość jest przykra; pewne umiejętności bezpowrotnie się traci i niczego nowego się już nie można nauczyć... Trzymajcie się!
  13. babulinka? eliczko to nawet jeszcze nie jest złota polska jesień, to dopiero końcówka lata, jeszcze czas do słotnej jesieni i zimy życia. Mam taką nadzieję. Niech Bibonek beztrosko odpoczywa, tylko niech mnie już nie straszy!
  14. Ożywiona, biega, wącha i szuka jedzenia, miska z suchym jeszcze dla niej niedostępna. Po potyczkach z podawaniem zawiesiny, polewam rozdrobnione mięsko, za pierwszym razem nie bardzo smakowało /to ma smak... bananowy - dla dzieci/, teraz wylizuje miseczkę :-). Na spacery jeszcze poza ogród nie wychodzi, po ogródku śmiga.
  15. anecik sąsiedzi mieli 17-18 letnią pudliczkę, całe życie była niejadkiem. Ogłuchła, oślepła, pojedyncze zęby - wtedy stała się żarłoczna: czyściła michę swoją i drugiego psa, potem wymiotowała. Nie sygnalizowała wypróżnień, załatwiała się tam, gdzie stała. Wpadała na meble w znanym sobie mieszkaniu, na drzewka w ogródku. Chodziła do przodu, gdy weszła w lukę pomiędzy meblami, trafiła na ścianę - stała - nie cofała się, nie potrafiła iść do tyłu. Taka dezorientacja to rodzaj starczej demencji, jak i u ludzi :-(
  16. Trzymam kciuki za bezbolesne dopasowanie Promyczka do nowej rodziny, a jego nowej Pani - dużo zdrowia i sił do opanowania trzech żywiołów :-). Takie adopcje "niechodliwych" zwierząt są chyba najwspanialszą nagrodą dla łańcuszka pomagających <3.
  17. Dziękujemy za ciepłe myśli <3. Od wczorajszego popołudnia nie było sensacji! Wczoraj dostała tylko niewielką porcję jedzenia i nie pozbyła się go :-). Dziś była na wizycie /kolejki w przychodni straszne/. Pojechała z założonym wczoraj wenflonem, który dziś, na szczęście, okazał się niepotrzebny - po badaniu okazało się, że kolejna kroplówka jest zbędna! Na jutro mam lek do wstrzyknięcia, a wieczorem w poniedziałek - wizyta. Niebezpieczeństwo zażegnane - ufff. Wszystko wskazuje, że to problem z jelitami, bo gdyby to była parwo... strach myśleć, ale test będzie, na wszelki tfu, tfu wypadek. Bibisia zjadła kleik na marchwiance i z mięskiem z kurczaka, uszy jej się trzęsły, ale więcej jednorazowo nie można, musi poczekać jeszcze kilka godzin. Na zdjęciu - nie chcę nigdzie jechać :-(. Teraz odsypia, wkrótce będę musiała jej zakłócić spokój i podać do pysia syrop.
  18. Bibisia chora :-( Wczoraj zrobiła luźniejszą kupkę, dziś zwymiotowała, później była krwista kupka! O 11,30 była w przychodni w Warszawie. Nie było testów na parwowirozę - dojadą w poniedziałek. W mazowieckiem podobno chorują na zmutowaną parwowirozę, szczepione psy :-(. Jest duża szansa, że to "tylko" stan zapalny jelit. Ale dlaczego? Je to samo gotowane /konserwy jadła dawniej, gdy rozważałam przekazanie jej do adopcji/, nie była narażona na stresy, skąd wzięło się załamanie? Jestem załamana! Dostała ogromną kroplówkę, jutro kolejna wizyta. Trzymajcie kciuki
  19. Przecież każdy wet może stwierdzić czy sunia widzi. Za kilka dni będzie /pewnie/ na zdejmowaniu szwów lub wizycie kontrolnej, poproście, aby przy okazji sprawdzono czy źrenice reagują na światło. Ewentualnej jaskry w "zwykłej" lecznicy nie zdiagnozują ale samo widzenie czy ślepotę - tak. Patrzę na kilka fotografii i na jednych źrenice są bardziej rozszerzone, na innych mniej. Może jednak reaguje i w jakimś stopniu widzi.
  20. anecik podobnie jak większość z nas pewnie bije się z myślami, gdy musi opuścić dom i zwierzaki na dłużej niż kilkanaście godzin :-). Obsługa zwierzaków to wielki wkład czasu i pracy własnej np. sprzątanie oraz zwiększonych kosztów energii, wody - pranie, kąpiele, ewentualne gotowanie pokarmów, zakup środków czystości, detergentów, itp. Ilość śmieci - odchody po zwierzakach ;-), segregacja opakowań po karmach, o ile gmina odbiera recykling bezpłatnie. :-)
  21. anecik Bibi Duszka mogła jeść gotowane, a po puszkach też były problemy. Szukałam co by jej takiego dopasować w razie gdyby "poszła" do adopcji, spośród wielu różnych konserw, tylko jedne Butcher's Sensitive with Lamb & rice, okazały się strzałem w dziesiątkę. Mają ryż - nie zawierają soi, konserwantów, barwników ani wzmacniaczy smaku, mają za to probiotyki. Dostępne w sieci Auchan - cena ok. 3-, zł za 390 gram i o dziwo - są tańsze niż w internetowych sklepach zoologicznych. Daję foto etykiety. Pamiętaj - tylko wersja Sensitive, inne wersje powodowały rozwolnienie. Mało, że to psinki nie pierwszej młodości, to na dodatek, licho wie, czym je karmiono, bo "ludzkimi" specjałami z pewnością :-(.
  22. Kolejna... u niej to chyba przyszło z wiekiem, bo pysio ma takiej... psiej nastolatki i taki smutek
×
×
  • Create New...