Jump to content
Dogomania

Ekiana

Members
  • Posts

    1287
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ekiana

  1. Po ostatnich zajściach i zaliczeniu kilku "głupich suk" gryzienie legowiska (póki co na szczęście) nie ma miejsca. Bardziej szanuje naszą pościel i koce, kanapę oraz swoje własne kocyki i poduszkę. Nie gwałci, nie gryzie. Szok, na plus. A wiecie, że pan na dworze zalecił mi jako znawca, że jak pies skacze na ludzi to się kopie go po tylnych nogach i głaszcząc mówi "dobry pies" ? hmmm:-o :mad: Ale to co pisałam, że mnisi naciskają tam z tyłu "kolanka" psu aby pomóc mu usiąść to jednak jest delikatne, sprawdziłam tylko po to żeby się przekonać, pomacać. Ale nie stosuję tego bo Michaś już umie siad, więc nie ma takiej potrzeby. Nauczył się bez "pomocy".
  2. Tu nowe posłanie Michasia. Moze i przesadziłam z rozmiarem, ale on szybko rośnie (pomyślałam) i tak lubi te nózie wyciągać, no to żeby miał na czym. Ale to raczej jego plac zabaw niż legowisko. Może się to kiedys zmieni bo ładnie na nim wygląda. Dobierałam kolor pod barwę sierści :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/321.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/322.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/323.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/324.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/325.jpg[/IMG]
  3. I jeszcze troszkę rozespanego Misia foteczki :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/318.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/319.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/320.jpg[/IMG]
  4. A w kocie budzą się inklinacje artystyczne, chyba chciałby porysować. Póki co bardzo by mu się podobały wydzieranki-pazuranki :) Pazurkował i pazurkował ten mój rysunek - chyba obmyślał swój warsztat :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/315.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/316.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/317.jpg[/IMG]
  5. Ośmielony kot postanowił powypoczywać na kanapie. Też niezłe pozycje przybiera, iście miśkowe :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/310.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/311.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/312.jpg[/IMG] Kanapa była wolna bo Michaś wybrał kafelki w kuchni :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/313.jpg[/IMG] W ogóle on lubi spać na twardym - ale za to na wznak :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/314.jpg[/IMG]
  6. No i znów konfrontacje z kotem. Psikus nauczył się, że jak ucieka, to Michaś goni,ale jak siedzi na bezczelnego to Misiek też siedzi i obserwuje. Tylko Miśkowi brak cierpliwości, jednak nauczył się, ze kota, nie z zęba,ale z łapy bo kot też go z łapy :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/301.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/302.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/303.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/304.jpg[/IMG] Po tych harcach trzeba pospać - w odpowiedniej pozycji oczywiście :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/305.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/306.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/307.jpg[/IMG] Tym czasem kot znów sparwdza co u kolegi - Kuby. Czy domek stoi, czy sianko jest i w ogóle, może by tak łapą pogłaskać ;) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/308.jpg[/IMG] No, a Misiu tylko może patrzeć, nie umie się wspinać ... :( [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/309.jpg[/IMG]
  7. Jesienne spacery w ulubionych kwiatuszkach :) Po prostu trzeba zaliczyć wskoczenie w nie :) I rób co chcesz Misiek raczej sam nie wyjdzie :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/298.jpg[/IMG] Prędzej nawieje :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/299.jpg[/IMG] A potem obserwowanie ptaków... [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/300.jpg[/IMG]
  8. No to żeby było jeszcze bardziej słodko wstawię kilka fotek Miśka :) Śpi naprawdę w dziwacznie przesłodkich pozycjach :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/291.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/292.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/293.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/294.jpg[/IMG] A tu złapany na gorącym uczynku - już prawie celował w gryzienie torby. Ale... tym razem flesz był szybszy :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/295.jpg[/IMG] No i troszkę scen balkonowych. Jak się okazuje i kot i pies mają coś do roboty na tym balkonie i do tego oboje się na nim całkiem zgodnie mieszczą. Cieszę się, że kot nabrał bezczelności wobec Miśka. [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/296.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/297.jpg[/IMG]
  9. Tak na szybko na razie przeczytałam. Hmm w tą sobotę jest II EDYCJA PROJEKTU "SŁAWNI DLA ZWIERZĄT" w Centrum Handlowym TARGÓWEK przy ul. Głębockiej 15. Przejdę się tam. Ciekawe czy można wziąć Miśka czy nie. Będą porady. Jak się wywiedziałam na spacerach od przemiłych psiarzy to wiem, że w ośrodkach szkoleniowych jest różnie i te niby pozytywne metody to nie całkiem zawsze takie są, raczej mieszane. Poza tym zdarzało się, ze pies zraził się do innych psów na takim właśnie szkoleniu i od tego czasu zaczął ich nie lubić - no tak twierdzi właściciel. Natomiast Fundacja Pies Dla Stasia ma wybitnie dobrą opinię.
  10. A ja bym wykorzystała ten zamknięty teren do ćwiczenia, o którym Marysia mi opowiadała. Wyprowadzasz psa na smyczy - jedno warknięcie, czy postawa bojowa (wiesz, to co ryśkowym symptomem jest) i odprowadzasz go do domu (lub innego miejsca odosobnienia) i zamykasz drzwi na minutę, dwie. Oczywiście sama zostajesz na zewnątrz. I znów powtarzasz zaraz to samo ćwiczenie. Na pewno jest to męczące ale daje efekty. Marysia opowiadała, ze przygotowywała tak suczkę do adopcji i to było niezbędne aby znalazła dom. Oczywiście się udało. Identyczne szkolenie widziałam w programie "ja albo mój pies". Dobrze by było aby drugi pies na początku też był na smyczy. Możesz z czasem wykorzystać tego który jest w kojcu bo wiem, że u Twojej cioci jest jeszcze drugi większy psiak. Chyba, że ten z kojca jest agresywny to lepiej nie bo będzie podjudzał, ale jak przetrenujesz na mniejszym to może nauczyć Ryśka aby nawet na agresywne zaczepki nie reagował tylko zajmował się zabawą z Pańcią. I jedna ważna zasada, której nauczyłam się z książek. Nigdy nie przechodzimy do trudniejszych poziomów jeśli te łatwe nie są idealnie opanowane. (a wiem jak to korci!!! :):) )
  11. Będę mogła wpłacić jeszcze w tym tygodniu. Myślałam, ze już dziś mi weszła kasa, ale nie ma. Myślę, że to będzie na dniach. Możesz mi na prv wysłać namiar dane do przelewu, a ja wyślę wpłatę jak tylko będę miała coś na koncie.
  12. Jestem na zaproszenie Ludwy. Jeszcze nie dostałam kasy, ale wciągu najbliższych dni jak będę mieć swoje grosiki na koncie przeleję na szczepienia odrobaczenie 50 zł. Konto fundacji z tytułem przelewu Lilka?
  13. Dziękuję Ci Bros, że odpisałaś. Lubię Cię czytać bo pracujesz z psem i nie idealizujesz jak jest. Takie gesty dominacyjne (chwytanie za skórę na karku) to mu robimy (obarczeni wyrzutami sumienia) kiedy jest naprawdę złośliwy. Misiek dawno już nie miał klasycznego ataku szału i właściwie takiego wściekłego gryzienia nie ma. Ale spróbuję tej metody jak będzie naprawdę źle. Raz w sumie byłam tak wściekła, że aż (nieświadomie nawet) podniosłam go na szelkach - to wtedy jak się dobierał natarczywie do zakupów jednej babki i kompletnie ogłuchł na wszelkie "nie", a odciągając go się odgryzał. Między sobą z Łukaszem śmiejemy się pod nosem, że Michaś to pies, któremu się nie odmawia ;) Po piątku zwiększyliśmy częstotliwość "głupiej suki", chwytanie za kark też się zdarza. Postanowiliśmy, że nie będzie mówienia po piętnaście razy "nie", "co robisz", tylko trzy razy i wypad za drzwi. Nie wiem czy to zaczyna przynosić oczekiwane przez nas efekty,ale na pewno coś zaczyna się zmieniać. Wczoraj położyłam się do łóżka i znów niby to chce poleżeć (co wolno), ale podgryza mi nogi przez kołdrę, a to przecież boli. Zabawiam zabawkami, zawsze mam jakieś przygotowane, ale kołdra ciekawsza. On tak jak by to robił metodycznie, chwyci w paszczę i patrzy, mówi się "nie", to on uścisk wzmacnia, usiądę on nieco zwalnia siłę, ja mówię "nie", staram się odwrócić jego uwagę, on łypie oczkami i chwyci jeszcze mocniej. No więc chwycony za kark został przez mnie zdjęty z łóżka z hasłem "zejdź". Jak się odszczekiwał już z podłogi, jak mnie chciał okrzyczeć z ząbkami na wierzchu i oczywiście z planem żeby znów wskoczyć i pokazać swoje rządy. No to ja wstałam i się zdziwił bo to rzadko robię, zazwyczaj proszę Łukasza o interwencję bo nie chce mi się z łóżka wychodzić. I mówię mu głośnym stanowczym tonem "głupia suka", to on dosłownie w te pędy za drzwi sam poleciał :) Zamknęłam drzwi za nim i miał separację na jakiś czas. Najpierw słyszeliśmy za drzwiami warkolenie-niezadowolenie, a później odgłos zabawy bo miał tam orkę :) Tak, jak piszesz Bros - trener widzi z boku nasze błędy czy niedociągnięcia. My się możemy starca, a nie zobaczymy tego co osoba postronna znająca się na rzeczy. Ja zahamowań ani wstydu nie mam przed szkoleniem Miśka w parku czy na każdym nawet krawężniku, Łukasz ma. Mimo wszystko mam pewne wątpliwości czy jestem odpowiednio precyzyjna w swoich oczekiwaniach i czasie nagradzania lub "karania". Większość osób, którym mówiłam o tej sytuacji z piątku, o ugryzieniu to mi zadawało pytanie czy Misiek dostał za to w skórę porządnie, czy się bałam? A jeden pan wprost zalecił mi cyt. " Rada starego hodowcy /ułożyłem od szczeniaka cztery boksery/ : w momencie okazania przez psa JAKEJLKOWIEK oznaki agresji, musisz go stłuc - tak aby okazał swoją niższość.W przyrodzie, atak na przewodnika stada karany jest śmiercią, lub w najlepszym wypadku - wygnaniem." Powiem szczerze, że nie zamierzam go tłuc. Stosowanie czegoś takiego to już nawet nie to, że strach żeby mi w przyszłości z wielkiej paszczy nie oddał, ale po prostu czułabym się osobiście przegrana i upokorzona bijąc swojego psa. I kiedy coś takiego pada z moich ust to ci ludzie patrzą na mnie z politowaniem jak na wariata. Powiem szczerze, ze i owszem zdarzyło mi się Miśka kilka razy pacnąć dwoma palcami, to wtedy jak był bardziej złośliwy i miał w paszczy moją rękę w taki sposób, że nie chciał puścić, a dla mnie z kolei rozwieranie mu tej paszczy groziło tym, że mi pociągnie za skórę i niedobrze się to skończy. Kilka razy pomógł mi Łukasz posmyrawszy go w jakąś tylną część ciała Michasia i on odwracał swoje zainteresowanie w tym kierunku. Kiedy byłam sama i nie mogłam liczyć na taką pomoc, dostawał ode mnie prztyczka ale tak żeby nie wiedział, ze to ja. I zawsze to było dokładnie w czasie "złego", a nie po. Czyli w zasadzie nie kara, ale bodziec. Mimo to nie czuję się z tym komfortowo. To było dawno, wtedy jeszcze jak Michaś tylko i wyłącznie gryzł. Poza tym zauważyłam, że Michaś też nieźle kojarzy co oznacza "kur...". To moje w zasadzie jedyne i ulubione przekleństwo. wcześniej używane nieświadomie padało w ostateczności, teraz stosuję na zasadzie ostrzeżenia "kolego, jeszcze moment, a pożałujesz". Bardzo rzadko bo zarezerwowałam na sytuacje specjalne :) Kiedyś byliśmy na spacerze, Misiek upolował patyk, położył się i gryzł, nie dało się iść. Jednocześnie w tym samym miejscu jakiś facet przeprowadzał widać strategiczną rozmowę telefoniczną bo w pewnym momencie jak nie ryknął do słuchawki "kur...." a Misiek od razu uszy po sobie i wiedział, że żartów nie ma :) Ja się czuję dumna i zaskoczona jednocześnie sobą i swoją zimną krwią, że udało mi się zrobić "głupią sukę" zaraz po ugryzieniu. To jest nasza najdotkliwsza kara i myślę, że na ów czas podziałała. Ale fakt, że szkoleniowiec nauczył by nas poszerzenia arsenału cywilizowanych kar, które będą się nadawały także na spacerze. Teraz już mi przeszło, ale w piątek czułam naprawdę naprawdę taki smutek po tym ugryzieniu. Wcześniejsze dwa dni powiedzmy, że były niezłe. Poczucie straty po Stasi jest nadal silne i jakoś nie mogę do tego Miśka poczuć takiej hmm otwartości hmm nie umiem tego nazwać, czegoś takiego jak ze Stasią, że mogłam jej zaufać. Jak Miśka głaszczę to jednak zawsze mam na plecach pewną obawę czy mnie nie chapnie i jakiś scenariusz co wtedy zrobić, albo jak tego uniknąć. On potrafi być naprawdę grzeczny i milusiński. Tego dnia w piątek coś zaczynało iskrzyć, coś zaczynało się dobrego dziać. Tak sobie myśląc o nim zaczęłam uświadamiać jaki to kochany piesek się z niego zrobił, jaki postęp osiągnął od tego czasu jak do nas przyszedł. My byśmy mu nieba uchylili gdyby tylko nam pozwolił. I potem przyszedł ten zły moment tego ugryzienia. Zrobiło mi się przykro. Podobnie jak Ty uważam, że nieprawidłowe zachowanie psa wynika z nieprawidłowego zachowania przewodnika. Wierzę w taki efekt pigmaliona, że mogę tego psa wychować na takiego jak chcę - przyjaznego, ufnego, miłego i niezagrażającego innym. I czuję to i widzę, że to się już zaczyna wydarzać. Nie widzę w nim defektów psychicznych, które byłyby nie do przeskoczenia. Bo wiadomo, tak jak i ludzie, tak zwierzęta mają prawo być chore, ale myślę, że z nim jest wszystko w porządku. Dlatego jestem przekonana, że teraz wszystko będzie zależało od włożonej pracy w jego wychowanie. Zastanawiam się czasem czy on jest w stanie wyczuć mój dualizm wewnętrzny - z jednej strony mam wobec niego konkretne oczekiwania i pracuję intensywnie aby je osiągnąć, a z drugiej strony glupio się czuję, ze jestem wobec niego taka wymagająca i chyba surowa. Ze Stasią to nie było nawet takiej opcji aby coś jej kazać, czegoś od niej chcieć. Biłam jej brawo jak zjadła, wspaniale było jak miała ochotę wyciągnąć i podać łapę, jeśli nie, to ok. i tak jej podałam wodę do pyszczka bo przecież to Stasia, która była stasiowa ze swoimi stasiowymi manierami księżniczki :) Ja widzę teraz z perspektywy jak ona nas wiele nauczyła, cierpliwości, wyrozumiałości, nic na przymus i zaufania, że będzie dobrze. Tak naprawdę to niczego więcej od Miśka nie chcę. Bros, piszesz, że w chwili trudnej powaliłaś psa na ziemię - ale widzisz, nie bałaś się tego zrobić. Ja na czas obecny boję się fizycznie ingerować kiedy Michaś mówi "odwal się" bo nie wiem czy mi zębami nie przetłumaczy. Myślę, że mamy jeszcze sporo pracy przed sobą - zwł. nad zbudowaniem zaufania przy oddawaniu cennych rzeczy. Może wtedy się to też przełoży na zaufania ogólne. Co do legowiska to kładę na nim smaczki, on zachodzi, szuka ich. Siadamy razem na legowisku, on czasem też i sam na nim leży bawi się. Ale psi pod balkonem dalej. Mimo, że zastawiłam go wielką walizką. Przebudziłam się nad ranem wczoraj i widzę, że on śpi na legowisku, zauważył, że nie śpię i zszedł z niego pod balkon. Bez sensu. Tak samo do Łukasza do łóżka przychodzi się przywitać a do mnie to tak za bardzo nie. Chyba zrozumiał tylko tyle, że woli nie korzystać skoro mają być potem problemy. Bez sensu, nie tego go chciałam nauczyć :/ P.S. Nutusiu, dopiero teraz zauważyłam, że napisałaś. Tak, wiem, ze nie będzie lekko :) Ale mam jakieś takie przekonanie (mam nadzieję, że się na nim nie przejadę) ba.... wręcz pewność, że osiągnę ten cel. A w sobotę jeszcze poczytałam artykuły na onecie pani Zofii Mierzwińskiej i naprawdę się uspokoiłam psychicznie. No cóż - szczeniaki tak mają. Też uważam, że on cały czas sprawdza granice. Wpisałam w google "agresywny szczeniak", z tego co się rozeznałam, każdy niedoświadczony opiekun ma pewne wątpliwości co do zachowania szczeniaka, a pani Zofia wspaniale tłumaczy i je rozwiewa. I jeszcze tylko chciałam doprecyzować to co napisałam, ze jak go głaszczę to nie wiem czy mnie nie chapnie. Nie robi tego wtedy złośliwie tylko tak jak by kiedy mu się znudzi bycie głaskanym to łapie za ręce, albo po prostu łapie za nie bo to fajne je possać, podziamdzać, a może nawet coś więcej jak pańcia sobie pozwoli :) bo to super jak każda inna zakazana rzecz :) Ja wiem, że szczeniak buzią poznaje świat - ale moje ręce to chyba już poznał bardzo dobrze. Cały czas dostaje coś z ręki do jedzenia i myślę, że doskonale zdaje sobie sprawę kiedy je liże, kiedy zbiera z nich smaczki, a kiedy chce je sobie potraktować jak gryzaka. Np. kiedy wie, że w zanadrzu jest coś dobrego do jedzenia, np. posiłek, albo smaczek to nie waży się gryźć, jest grzeczny jak mysz pod miotłą.
  14. Michaś mnie ugryzł.:shake: Do krwi i wcale nie na żarty, przypadkiem czy żeby mu się krzywda działa. Ech... Przyszło legowisko i po tym jak go z nim oswoiłam na smaczki (bo najpierw się bał i obszczekiwał) zaczął je gryźć tak, że długo by nie pożyło. Mówiłam "nie", zachęcałam do zabawy innymi dozwolonymi dla niego rzeczami - poduszką, kocykiem, ma też taki specjalny dywanik a'la łazienkowy, on swoje. I akurat stałam za nim i trzymałam dłonie na jego tułowiu, ale nie trzymałam go, nie robiłam żadnych nacisków, po prostu kiedy zbliżał się zębami do kawałka legowiska mówiłam "nie", a ten zastygł i ni z tego ni z owego odwinął mi z zębów. Jak tylko Łukasz dostanie jakaś kasę ze zleceń to zgłaszamy się do psiego specjalisty. Nie jest to pierwszy raz kiedy odgryza się w złości... ale pierwszy raz mnie dziabnął do krwi. Łukasza już wcześniej ze dwa razy, a dla mnie to niemiły debiut. Cieszę się, że po chwili szoku zareagowałam tak jak bym chciała się zachować - tzn. zrobiłam mu z automatu "głupią sukę". Długo był za drzwiami, nikogo nie było w domu, wiec zero przypadkowych pocieszeń przez lokatorów. A jak wyszłam w końcu z pokoju to go olałam żeby poczuł, że jestem obrażona. Kiedy wróciłam do pokoju leżał grzecznie na legowisku i łypał oczkami, że niby aniołek. Myślę, że czuł, że jest kara. Mam nadzieję, że dotarło do niego za co. Na spacerze, na który poszliśmy razem z Łukaszem jak wrócił Michaś ćwiczył "równaj" i ogólnie był bardzo grzeczny, oczywiście za smaczki. Jestem rozbita, nie chcę się bać swojego psa. A co do legowiska to nie chciałam mu dawać stasiowego bo po pierwsze jakoś jeszcze nie nabrałam odwagi aby po nie pojechać, a poza tym stasiowe to święte, a on święty nie jest.
  15. Ojej, biedak. Nikt mu widać nie wytłumaczył, że samochody to nie duże psy. Michaś też nimi jest zafascynowany. Nie dobrze. P.S. A wczorajsze spacery dla odmiany były fajne, ale łapówki miałam lepsze - żółty ser. Michaś podrósł i troszkę nawet zaczęliśmy się uczyć "równaj", łatwiej trafić z łapówką do dzioba bez specjalnego schylania się. Ogólnie to mój test na chodzenie ze smyczą polega na tym żeby tak szedł abym mogła zawiesić smycz na prawej ręce, w której mam papierosa, iść swobodnie swoim krokiem i żeby się palić dało :) To nie jest łatwe jeśli pies ciągnie, właściwie nie jest wykonalne. Ale Michaś wczoraj sprawował się idealnie, do tego stopnia, że z lewej ręki dostawał jeszcze smaczki w trakcie "marszu". Oczywiście wszystko moim ślamazarnym tempem w parku. Doszłam do wniosku, po przemyśleniach, że nie będę się wysilać na jakąś specjalną żwawość, która nie jest moją wrodzoną cechą. On naprawdę zrobi wszystko byle smaczki były. No cóż, najpierw smaczki, a potem z czasem może uda mi się wypracować taką więź, że nie sama łapówka będzie nagrodą. Ale na początku tego fajnego spaceru nie zaczęło się dobrze. Chciałam mu odebrać jakiś plastik "na miło" i mnie chapnał z zęba. Na szczęście nie do krwi, ale miłe to nie było.
  16. Boli bo nie jestem do tego przyzwyczajona, ze Stasią było inaczej - mówisz i masz. A Michaś to taka Wańka - Wstańka, mówisz nie, a on jeszcze bardziej i to z zębiskami, więc karcony jest często. Często mam z tego powodu wyrzuty sumienia i myśli, że można było inaczej, a może trzeba było przewidzieć tą sytuację, nie iść tu czy tam, albo nie spuszczać go ze smyczy na klatce. Ale czasem to co wychodzi świetnie jednego dnia i jest tą dobrą opcją jutro okazuje się być nie najlepszym pomysłem, Michaś zamiast korzystać z możliwości, które ma głuchnie na wszelkie zawołania, przynęty, cmokania. Jakiś czas temu pięknie przychodził na klaskanie i "do mnie" (ale tylko jak poczuł, że mnie nie ma w pobliżu), chciałam to wzmocnić smaczkami, wcześniej przybiegał do otwartych rak na przytulenie. No i jak zaczęłam wzmacniać to przez pierwszych kilka razy rzeczywiście przylatywał niemal jak z automatu,ale tylko po łapówkę i spadał do swoich spraw z prędkością odbijającej sprężyny :) Co do kar to stosujemy tylko i wyłącznie gesty dominacyjne, czyli to łapanie za skórę. Ciężko jest zrobić "głupią sukę" na spacerze. Kary się odnoszą tylko i wyłącznie do sytuacji kiedy celowo chce gryźć lub choćby zawarczy kiedy się mu odbiera zdechłą żabę albo zestaw glist w gównie. Wczoraj np. taka sytuacja wieczorem. Położyłam się do łóżka, a on do mnie przyleciał bynajmniej nie pieszczoty, ale podgryzać. Na taką sytuację mamy przygotowany gryzak w pogotowiu, żeby mu wsadzić do buzi :) Ale nie, gryzak nie dobry, on chce gryźć moje ręce lub moje nogi przez koc. W takiej sytuacji mówię mu "zejdź", oczywiście kto by tam słuchał. W tą sytuację wszedł Łukasz bo już na leżąco nie mogłam sobie poradzić, a czułam się ogólnie kiepsko. No więc "zejdź" i jak w Super Niani, znoszenie psa z łóżka. Oczywiście Michaś z powrotem. I tak kilkanaście razy włącznie z zabawianiem zabawkami, ale bez skutku. Michaś wkurzony zaczął Łukasza gryźć po nogach, odgryzać się w stylu "co ty mi tu będziesz, spadaj, ja chce robić to co chce i nikt mnie nie powstrzyma, chcesz poczuć zęba??" i te jego miny na twarzy ... :) No i poszedł w końcu gest dominacyjny. Teraz jak to piszę to myślę, ze idealna sytuacja na "głupią sukę". Tylko z perspektywy to się widzi, a w czasie trwania sytuacji niestety nie :/ Z perspektywy, na chłodno i po dużym przeanalizowaniu zauważam zależność Michasiowego samopoczucia do zachowania. Wczoraj wieczorem zachowywał się źle, ale tez miał sraczkę. Zawsze jak jest sfrustrowany, głodny, albo coś nie tak z brzuszkiem zachowuje się jak potwór. Dla uczciwości trzeba przyznać, że ma też chwile, że jest jak ciasteczko z kremem tylko by się chciało go schrupać taki kochany. Bywają fajne spacery, a w domu prawie nie ma problemów, poza incydentalnymi wyskokami jak wczoraj. Zastanawiam się też nad swoim głosem, bo spotkane dziewczyny z dogo, a właściwie jedna, zwróciła mi uwagę, że za cicho mówię. Hmmm Mnisi z New Skete piszą, że do psa nie trzeba głośno bo mają dobry słuch, że krzyki warto ewentualnie zachować na sytuację wyjątkową. Ale fakt, że jak podejrzałam przypadkiem w parku szkolenie jakiegoś pieska to pani trenerka rzeczywiście "dobropiesowała" tak, że z drugiego końca alejki szło usłyszeć. Staram się intonować zachwyt nad "siusiu" "kaką" :) i innymi wspaniałościami. Czasem się zastanawiam czy nie przesadzam z komplementowaniem bo stale do niego gadam, jeśli tylko mnie nie ciągnie i ładnie idzie to jest "dobry pies", "pięknie idziemy, idziemy rrrrrazem" z dużym akcentem na rrr, bo gdzieś słyszałam, ze psy lubią takie mocne głoski. Ale za to Łukasz to hahaha intonuje tak, że nie wiesz czy mówi "nie" czy ziewa :) czy "dobry pies" jest dobry czy niebieski :) Dom wariatów :) P.S. Ale czasem mam możliwość (wczoraj) poobserwowania jak inni traktują swoje psy, to myślę, ze mimo moich wpadek nie jestem taka najgorsza. Wczoraj rozbawiony młody facet szedł z kolegami, a jego szczeniak zainteresował się Miśkiem i przestał iść, no to Pan nawet nie zauważył, że go ciągnie po ulicy. Rozpoznałam ich bo wcześniej natknęłam się na tego szczeniaka - bez smyczy, bez adresatki - brykającego z jakąś rodziną z małym dzieckiem. Myślałam, ze to ich,ale oni odchodzą i mówią, ze nie, że myśleli, że to ja idę z dwoma... Potem jakiś inny pan z pieskiem stwierdził, że chyba wie czyj to piesek i faktycznie, opiekun przyszedł, opowiedział jaki szczeniak jest niedobry, a właściwie to jest jego rodziców, a on się chwilowo "opiekuje". Innym razem widziałam jak młodej dziewczynie coś tam nie pasowało, złapała swojego psa na ręce i zaczęła mu wymierzać klapsy. Przecież to bez sensu, tyle się o tym pisze i mówi, że po fakcie kara nie jest karą, a dodatkowo bliskość właściciela nie może się kojarzyć z karą, ze przypuszczać by mi się chciało, że młoda dziewczyna powinna o tym wiedzieć....
  17. Tak, czasem są naprawdę super momenty, a czasem totalna porażka. Chciałabym być taką dobrą pańcią jak Zofia z bloga albo te osoby, których czytam książki. Jakąś wiedzę mam, a praktyka przerasta mnie totalnie w niektórych sytuacjach. W sumie to zauważyłam (po nocnych przemyśleniach), że wiele zależy też od tego jak ja się czuję. Kiedy czuję się gorzej to i pies zachowuje się gorzej - wyczuwa słabsze momenty i dokazuje :) - i reaguję gorzej. No,ale nic to, nowy dzień, nowe szanse :) Najbardziej mnie mierzi ten fakt zatruć. Co za debil to robi. Mam pewien typ,ale bez żadnych dowodów. Jestem przekonana, że ktoś to robi celowo i zapakowuje trutkę w coś smacznego bo przecież umierają też dorosłe psy, a nie wszystkie mają tendencję do zjadania byle czego jak szczeniaki. Słyszałam, że ok. 2 lat temu ludzie powywieszali wręcz kartki z ostrzeżeniami, że w bliskiej okolicy mojego bloku psy są trute. Słabo się dosłownie robi.
  18. Ale super, a napiszcie coś więcej. Skąd ten domek? Jak to się udało?
  19. Na pewno nie. Mimo moich usilnych starań codziennie popełniam te same błędy, które oczywiście zauważam po fakcie. Nie raz tracę nerwy i trafia mnie szlag. Mam poczucie, że nie jestem wystarczająco zgrabna w gestach, czyt. za ślamazarna. Właśnie wróciłam ze spaceru. Tym razem Misiek się prawie nie słuchał - innymi słowy, ja nie umiałam do niego dotrzeć. Wkurzał mnie totalnie. Ja widzę, że jest podenerwowany bo głodny chcę iść, to on się pokłada i gryzie znalezionego patyka. Chce go przepiąć z linki na smycz to mnie gryzie i ja nie wiem czy robić to szybciej żeby nawet nie wiedział kiedy, czy normalnie w moim tempie. Wychodząc na spacery i chcąc założyć szelki - gryzie, zakładanie smyczy - gryzie. Najlepiej we dwoje to robić, jedno z nas zabawia go zabawką, wtedy gryzie zabawkę. Dziś uwodziłam go stojącym obok wyżej jajkiem, które dostał w nagrodę bo nie gryzł. Nie zawsze mam jajko czy zabawkę pod ręką. Na klatce schodowej był spuszczony ze smyczy i zaczął się dobierać do zakupów jakiejś kobiety, odciągam go - gryzie. Dziś wyciągałam z pyska różności, mimo to znowu jakaś sraka. Pożarł częściowo jakaś bryłę ziemi z wystającą glistą. Aż mnie w przełyku cofnęło jak go z tym zobaczyłam. Na szczęście nie byłam wtedy sama, pani mi pomogła. Sama nie wiem ile tego zeżarł. Wracając teraz ze spaceru, rozmawiałam z jednym panem po sąsiedzku o jego piesi, mała pudelka. Zmarła dziś w nocy. Tom już czwarta osoba na dłużej przestrzeni czasu co prawda, ale jednak, która ostrzega mnie, ze ktoś tu psy truje. Oczywiście cały czas wracaj wspomnienia Stasi. Taka grzeczna była, wspaniała i dlaczego umarła??? Czy to też jakieś zatrucie? No,ale psy zatrute schodzą dość nagle. Stasia nie miała wymiotów. Nawracające biegunki pojawiały się przez około półtora miesiąca. Z drugiej strony Stasia nie maiła tendencji do zjadania, raczej wąchała. Chciałam Miśka nauczyć kagańca, przez kilka dni podawać mu smaczki aby tylko pyszczek wkładał. A tu z uwagi na te zatrucia to myślę żeby jutro po kaganiec pojechać. Najgorsze jest to, że one są kiepskie te typowe. wolałabym kupić ten Chopo, fizjologiczny,ale to się kompletnie nie opłaca, zaraz wyrośnie. Chwilowo mam dość :/
  20. Mam jeszcze książkę: "101 psich sztuczek" Kyra Sundance i Chalcy. Fajna, dla zaczerpnięcia pomysłów na wspólną zabawę. Jeszcze jakoś wielce z Miśkiem tego nie przerabiałam :) Dostałam w prezencie - a właściwie to już sama nie wiem, chyba Stasia dostała w prezencie świątecznym. W końcu u tej pięknej Damy był także Mikołaj. Michaś odziedziczył, ale jeszcze nie korzysta. Książka godna polecenia, dużo kolorowych zdjęć, konkretny instruktarz włącznie z komendami optycznymi. Jeszcze jedna książka, którą mam, ale której NIE POLECAM. Mnie poleciła ją pani z Kakadu, ale ja bardzo ją odradzam. Przed adopcją Stasi sporo się naczytałam w necie o wychowaniu i akurat natrafiałam na takie właśnie metody. I to na stronie schroniska warszawskiego, którą uważałam za autorytatywną. Nie miałam wtedy pojęcia o szkoleniu psów, więc wszystko łykałam jak pelikan. Potem Marysia, która opiekowała się Stasią wszystko mi wyjaśniła, a każda relacja ze Stasią tylko potwierdzała, że Marysia miała rację. Nie maiłam większych problemów ze Stasią, po prostu sobie fajnie żyłyśmy. Stad mój brak orientacji w autorach książek i metodach przez nich opisywanych. "Okiem psa" John Fisher. To zdecydowanie okropna książka, zorientowałam się dopiero w trakcie czytania, że coś jest nie ok. Czytam dalej, a tam takie opisy, że aż nieprzyjemnie. Oczywiście dla mnie jako osoby, która maiła grzecznego psa i wie jak to może wyglądać. Jak się ma psa po raz pierwszy lub niesfornego szczeniaka, który dopiero musi nauczyć się rozumieć co to znaczy dla nas być grzecznym - można się nieźle nadziać. Stosując te metody to dopiero można się dorobić kłopotów. Oczywiście nie umiem nie popełniać błędów. Ale dzięki tym fajnym książkom mam jakąś pomoc w uzyskaniu celu jaki sobie postawiłam :) Michaś ma być słodką puszystą bezą :) Którą zresztą po wyczesaniu naprawdę przypomina :) Malusimi kroczkami dochodzimy do tego. Ostatnio odważamy się go spuścić zupełnie ze smyczy. Nie na długo, raczej żeby się wybiegał z innym pieskiem i na luzie wysikał. Pilnuje się bardzo. Nie ma w ogóle kłopotu z powrotami do domu. I co raz częściej mam realne powody żeby mu mówić że jestem z niego dumna i zadowolona. Wiem, ze Ali tato czasem mówi do Ryśka Puniek (tak miał na imię śp. poprzedni piesek). Rozumiem doskonale - mnie się zdarza mówić do Michasia "dobra piesia" :)
  21. Coś mi się zapodział kabel do komórki, więc na razie bez zdjęć. Poczytałam dokładniej na temat owczarków kaukaskich, pooglądałam zdjęcia ich szczeniąt. Michaś zdecydowanie nie ma w sobie krwi kaukaskiej. W każdym razie nie z wyglądu. Z zachowania też właściwie nie. Owszem, może i podgryza, ale na pewno nie w taki sposób w jaki opisany był u o.k. Bardzo ładnie, wręcz automatycznie reaguje na komendy - niestety jeszcze nie te co ja bym chciała najbardziej "stój", "zejdź", "nie" :) Z tego co czytałam to najbardziej przypomina wyglądem i zachowaniem owczarka niemieckiego długowłosego. Jest to jakieś pocieszenie i ulga z serca bo jednak się bałam i nie byłam pewna czy nasze osobowości podołałyby wychowywaniu kogoś tak specyficznego jak o.k. Teraz jeszcze coś co obiecałam już dawno, a ciągle zapominam albo nie mam czasu. Może się komuś to też przyda bo ja gdyby mi nie polecono też bym na te tytuly nie wpadła (no może poza 4 :) ). Podaję książki jakie posiadam: 1. Pies i człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem. Jean Donaldson. 2. Posłuszeństwo na co dzień. Inki Sjosten. 3. Jak wychować szczenię. Autorzy książki: Jak zostać najlepszym przyjacielem psa. Mnisi z New Skete 4. Zaklinacz psów - proste metody rozwiązywania problemów twojego psa. Cesar Millan Może teraz króciutko powiem co w nich jest. zaznaczam jednak, że nie przeczytałam każdej od deski do deski bo nie mam czasu. Ale każdą podczytuję od środka raz tu raz tam. 1. Bardzo fajna książka, dużo o agresji, konkrety jak sobie radzić, jak trenować, jak uniknąć problemów i co zrobić jak już nastąpią. Nie ze wszystkim się zgadzam bo np. autorka "jest za" ostrą zabawą ze szczeniakiem - ja tego nie praktykuję. Natomiast szczegółowe opisy jak przygotować psychicznie psa do różnych zabiegów pielęgnacyjnych, badań itp. W ogóle książka bardzo dobra i godna ceny, która nie jest wysoka, moim zdaniem. 28 zł na allegro. Książka bardzo godna polecenia. 2. Książka z płytą. Same konkrety bez wielu analiz, recepty na już. Podany problem i wiele możliwości dojścia do rozwiązania. Jedno zdanie mnie bardzo ujęło w tej książce "Pamiętaj Twój pies to aniołek i tak go musisz postrzegać, on zawsze robi dobrze. Jego zdaniem dobrze" Generalnie to jest całkowita prawda, chociaż nam ciężko to czasem zaakceptować, ale pamiętając o tym staramy się pokazać, że niektóre zachowania są lepsze od "dobrych" :) Cena też w okolicach 28 zł na allegro. Warto kupić, ale nie tylko jako pierwszą i jedyną pozycję. 3. Bardzo dobra książka. Jak się odkuję finansowo to kupię też ich ten drugi tytuł "Jak zostać najlepszym przyjacielem psa". Książka pisana z taką czułością i duchowym podejściem, duży nacisk kładzie się na wytłumaczenie pierwotnych zachowań psa, na nauczenie się wytworzenia więzi, która jest podstawą szkolenia. Mnisi nie używają nagród w postaci smaczków. Psy wykonują polecenia bo są chwalone, bo czują silną więź z opiekunem i chcą zasłużyć na jego zadowolenie, entuzjastyczną pochwałę. No to już jest wyższa szkoła jazdy, ale bardzo ta książka się przyda opiekunom psów, które nie lubią smaczków. Ja miałam tak ze Stasią, a Ali9 ma tak z Ryśkiem. Myślę, że obok pozycji nr. 1 ta książka zdecydowanie warta jest zapoznania się z nią. Wszystko jest tam opisane wręcz "krowie na rowie" z ilustracjami jak to ma wyglądać. Nie jestem pewna tylko takich metod jak np. uczenie psa "siad" w trakcie marszu po przez uginanie jego nóg. Ale ja się nie znam. Ja akurat takich rzeczy nie robię. Książka godna polecenia, a najważniejsze żeby ten kto czytał miał jakiś pogląd wizję co uważa za stosowne i wybierał te techniki, które odpowiadają jego możliwościom, poglądom no i psychice jego psa. Koszt, tez w okolicach 28 zł na allegro :) 4. Polecona przez inna panią w Kakadu. Przereklamowana. Moim zdaniem za mało dokładnie opisane techniki. Coś mi tam nie gra. Nie bardzo przejrzyste jest dla mnie sformułowanie "energia", ze możesz mieć dobrą albo złą. Można tą książką zabić czas, ale jako "podręcznik" to jej nie polecam. Koszt: 34 zl. Droga jak na zawartość.
  22. [quote name='ludwa']Ten kuper w krzakach- bezcenny:)[/QUOTE] Tak, ale jak go stamtąd wyciągać potem :) masakra, zawsze drżę czy jakiegoś mandatu nie załapię tu czy tam. Chodzimy tam bo w pobliżu można zrobić bezkarnie "kopu kopu", ale pokusa wejścia w te krzaki jest nie do przełamania dla Miśka :) Ale fakt, jego kuper wygląda uroczo :)
  23. [quote name='ludwa']Zmienia się chłopak. Z do niczego nie podobnej kluchy, kulki czy jak to nazwać, robi się z niego piękny pies:)[/QUOTE] Tak, to prawda. Jak z nim idę to raz po raz się ktoś pyta jaka to rasa :) Ludzie wtedy zaczynają snuć domysły o owczarku niemieckim, alzackim, kaukaskim.... Swoją drogą myślę, że rzeczywiście musi mieć jakieś "rasowe" pochodzenie. Ale podejrzewam, że po ojcu i żal mi jego matki. Tak sobie myślę, że gdyby matka była rasowa to opiekunowie nie pozbyliby się jej szczeniaka/ów w taki sposób. Myślę raz po raz o jego mamie i żal mi jej.
  24. I jeszcze troszkę ze spacerku dzisiejszego aby wszelkie zaległości zostały nadrobione :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/266.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/267.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/268.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/269.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/270.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/271.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/272.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/273.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/274.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/275.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/276.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/277.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/278.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/279.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/280.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/281.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/282.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/283.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/284.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/285.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/286.jpg[/IMG] Michaś nauczył się od kilku dni wskakiwać na kanapę i ją sobie zaanektował :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/287.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/288.jpg[/IMG] A tu znów walka z pokusą żeby ugryźć, ale to już jest zupełnie inny poziom jego percepcji niż na początku. Podziobie i przestaje, ale oczywiście musi się przybliżyć do zakazanego "przedmiotu" i wyczekiwać czy może jednak zmienimy zdanie :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/289.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/290.jpg[/IMG]
  25. Tak, to prawda, ale jest już o niebo lepiej niż na początku. Już nie miewa takich ataków złości jak wcześniej. Ostatnio kilka dni temu miał jak rozbiłam jajko, spadło mi na podłogę i za wszelką cenę chciał je zjeść. Dal Łukasza przytrzymanie wściekłego Michasia było nie lada wyzwaniem. Ale tak ogólnie to on wie, że nie ma prawa podskakiwać z agresją i już się tego trzyma. Ma czasem jakieś delikatne wyskoki warkolenia, ale to drobiazg, od razu zostaje przywołany do porządku. Mogę być w wielu aspektach skłonna do negocjacji,ale w tym jednym nie. Najnowsze spacery naprawdę sprawiają mi przyjemność. Wiadomo - nie chodzi idealnie, ale co najważniejsze trzyma się mnie, a to już dużo zważając od czego startowaliśmy. Myślę, że to będzie naprawdę miły piesek. Już jest, ale wiecie co mam na myśli :) No, a tu najlepsze zdjecia. Michaś ma kolegę - Dżamusia. W końcu zabawa w stylu Michasia :) Fantastycznie się temu przygląda. To są zdjęcia najnowsze, dosłownie z wczoraj. [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/252.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/253.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/254.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/255.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/256.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/257.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/258.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/259.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/260.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/261.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/262.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/263.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/264.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/265.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...