-
Posts
1287 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ekiana
-
Okazałem się spanielem tybetańskim i znalazłem cudowny DOM!!
Ekiana replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Super, oby tak dalej. Niebawem się wszystko wygoi i znów zabawa ruszy z pełną parą bez dodatkowych utrudnień w postaci bandaży. Fajnie, że Krecik tak ładnie reaguje na "nie wolno" jeśli chodzi o łapkę. Na pewno bez kołnierza mu wygodniej. -
No tak :) Niedawno rozmawiałam z jedną starszą panią na spacerku i też o kupach. Znała Stasię, no i jej opowiadałam, że w tamtym czasie nasze każde rozmowy z Łukaszem zaczynały się od "jaka kupa?", a pani na to, że ma z mężem identycznie tylko pada pytanie "czy była kupa?" bo pies cierpi na zaparcia i jest niejadkiem :)
-
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
To trzeba mieć, że tak powiem końskie zdrowie do tych piesków ;) A właściwie bardziej do Fafino :) Widzę, że też z niego jegomość z charakterkiem. Spacery z nimi to prawdziwy surwiwal. Szkoda, że Imka taka lękliwa. Ciekawe co ona sobie myśli kiedy jest taka pełna obaw. To są pieski też po przejściach? Pochwalę się (a właściwie Miśka) - dziś Michaś wrócił ze spaceru i jak zwykle rozpędził się do mnie do łóżka przywitać. Słodki jest bo zawsze się bardzo cieszy i wita jak się przyjdzie do pokoju, albo on się obudzi, albo się wróci z toalety lub łazienki :) Ale chodzi o to, że wpadł na kanapę i nie ruszył ani pilota, ani komórki z kablem pod ładowanie, ani książki, długopisu, karteczki. Szok! Od razu zabrał się za własną kość cielęcą, która też leżała obok. Jeszcze dwa tygodnie temu wszystko było by sprawdzone zębami. -
Rysiek znalazł dom. Szczęśliwy dom, szczęśliwy Rych:)
Ekiana replied to ludwa's topic in Już w nowym domu
Co do kagańca, to może by zamówić ten fizjologiczny Chopo? Zachowanie Stasi w tym kagańcu było znacząco lepsze niż w tym poprzednim blaszaku. Naprawdę te kagańce są zarąbiste i wygodne. Tylko, że musiałabyś zmierzyć ryśkowego pycholka i popytać ludzi z rasowymi psami o rozmiary ich pyszczków. Wydaje mi się, że tak by było chyba najłatwiej wycelować... Albo... np. tu je sprzedają - Wrocław. Można ewentualnie osobiście podjechać. Byłam kiedyś w tym sklepie, matę do samochodu i pasy bezpieczeństwa tam kupowaliśmy. Bardzo miło tam jest. [url]http://allegro.pl/chopo-kaganiec-pro-dla-psa-super-wygodny-i1291435710.html[/url] Ja chyba tak samo zrobię. Na razie jestem na bardzo epizodycznym etapie oswajania go z kagańcem. Używam do tego tego Stasi, daję mu smaczki żeby tam główkę wkładał :) Z kratami się oswaja ;) -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Wołowinka w porządku, tylko bałam się bo surowa, a on nie przyzwyczajony. Ale zwierz się w nim obudził, żądał i basta. Biedna Tosia :( Ech... wiesz, te skrajne przypadki całe szczęście, że się udaje jakoś czasem wyłapać, czasem pomóc. Tak jak piszesz, obu tym pieskom udało się dzięki Tobie dać nowe godne życie. Jak dostałam Stasię to ważyła też dwadzieścia kilka kilogramów (we wrześniu). Ludzie mnie zaczepiali i pytali co jej się stało i czy jej tak zostanie. Na wiosnę już ważyła 36 :) Ale potem zeszła do 34. Generalnie przytyła po świętach u mojej mamy :) Bała się wychodzić z powodu fajerwerków na dwór, więc kusiliśmy ją różnymi mięskami no i wiadomo - święta, dodatkowe smaczki. A dla mojej mamy nie ważne człowiek, czy pies - zdrowy znaczy najedzony i to porządnym, domowym, nie jakimś tam sztucznym suchym ;) Według mojej mamy Michaś nieustannie żebrze, a ja jej tłumaczę, że gdyby Ci skakał po głowie to by żebrał - tego go oduczyliśmy :) A tak to sobie spokojnie leży i wie, że gdy swoje wyczeka grzecznie to zawsze coś dostanie. No, moja mama oczywiście zamiast się zająć sobą to patrzy i nie może znieść tych czarnych łypiących oczek. Dobrze, że byliśmy w L-cy tylko dwa dni. A to i tak wystarczyło, żeby Michaś zaczął gardzić kromką chleba :) Dostaje chleb ode mnie żeby się pobawił, żeby nie futrować go czymś tuczącym, dostaje niezależnie od innych rzeczy gdy np. nie mam pod ręką innych zalotek w postaci białych świńskich nosków, uszek itp. Nie jestem wyrodna, ale pamiętam co mi mówiła Ludwa przy adopcji Stasi - nie ma kochania przez karmienie :) -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Ludwa, jak byś zaczęła swoje dwa szczęścia uczyć chodzić na smyczy przy Twoich nóżkach to byś szybciutko bez diety piękną sylwetkę uzyskała i nawet Misiek nie byłby Ci potrzebny :) A jeszcze jak byś swoje najmniejsze szczęście trzymała na rączkach w tym samym czasie to hoho, strach się bać - szkielecik :) -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Tak to prawda, tylko Stasia była wyjątkowo wolna od tego tematu. Nasza Mika to uwielbiała potarzać się w czymś zdechłym, nie tylko kupie. Było zabawnie dać jej solonego, albo wędzonego śledzia i patrzeć jak się tarza (wiem wiem... dziecięce, ale byłam wtedy dzieckiem :)) Natomiast jak moja siostra wracała z Miką o zapachu rozkładającej się padliny to już jej nie było tak zabawnie :) P.S. Co do chodzenia na luźnej smyczy to musi być możliwe bo widzę na ulicy dużo ludzi prowadzi po dwa spore psy i na spokojnie bez ciągania. Chodzi też znajoma dogsiterka z całą watahą sporych rozmiarów psów różnych ras, a dziewczyna jest mniej więcej mojej wagi i wzrostu. To się musi udać. No przecież te psy nie są zaczarowane :) W artykule Zofii Mierzwińskiej przeczytałam, że aby pies chodził przy nodze musi mieć opanowany "siad" i "wróć". Misiek "siad" zna i robi bez problemu, ale "wróć" to w ogóle nie zna tego słowa :) Ledwo czasem zareaguje na "Misiu Misiu, chodź serek, chodź wędlinka" i trzeba dobrze pod nochal podstawić. Lepiej reaguje na "równaj", ale też musi być ostra przynęta. Z bajerów bez znaczenia, uczę go powoli preludium do gaszenia światła ;) Tzn. mówię "światło",a on ma noskiem dotknąć mojej złożonej dłoni, ale smaczek daję mu z innej ręki. W kolejnym kroku przykleję do dłoni karteczkę czerwoną, a potem przekleję ją na włącznik od światła ... :) Taki mam plan, czy się uda nie wiem :) W każdym razie w programie "Ja albo mój pies" wyłapałam, ze to jest jedno z ćwiczeń na więź i wzbudzenie zainteresowania człowiekiem. Tak czy siak jakiś pozytyw z tego wyjdzie, przynajmniej się pies naje, a lubi jeść :) -
Okazałem się spanielem tybetańskim i znalazłem cudowny DOM!!
Ekiana replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Może to ze stresu, może jaki wrzodzik się zrobił albo pryszczyk... -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
To straszne :) Stasia taka nie była! Zawsze musiała być czysta, a jak po deszczu niedokładnie ją wytarłam to sama się wylizywała po łapach i wszędzie żeby było jak należy :) Boże jaka odmiana ... Fajnie, że Misiek ma apetyt, ale żeby aż taki... A przed chwilką kroiłam surową wołowinkę dla nas do gulaszu i mało się nie posikał i niezamiałczał żeby mu coś dać. No i złamałam się, dałam mu, chociaż tłumaczyłam "daj sobie człowieku spokój, nieprzyprawione, takie surowe będziesz jadł?", a on na to "miał i miał", przyszedł kot i też zaczął węszyć. W takim krzyżowym ogniu musiałam ulec. No trudno, najwyżej będzie sraczka. Może to i dobrze bo na spacerze też Misiek coś niedawno wchłonął. Nawet widziałam co, tylko wydało mi się to nie takie ciekawe, a Michaś jednak się zainteresował, a ja już nie zdążyłam. Ale zajrzałam do paszczy i plus taki, że chociaż nie warczał ani nie chciał mnie ogryźć. Jest progres. Dałam mu solidną porcję smaczków w zamian. Ale może dlatego nie warczał, że już połknął... P.S. zapomniałam napisać - w weekend go ważyliśmy - 15,4 waży :) Czyli w półtora miesiąca przytył prawie 10 kilo. Wow! Ale nie widać tego po nim, tzn. tyle że urósł. Ja natomiast schudłam 3 kilo w tym samym czasie :) -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
No właśnie wczoraj rozmawiałam z jednym panem na spacerku, on był z dwoma psami. Misia - bez smyczy, duża mix wszystkiego, ale słodka, bawiła się z Miśkiem. Drugiego psa dużego (55 kilo) pan miał na smyczy. Pies stał półki mu się chciało stać, ale nagle jakiś fajerwerk sprawił, że psu włączyła się "lokomotywa" . Ale to śmiesznie wygląda :) Wiem, straszna jestem :) Modlę się tylko, żeby Miśka zdążyć okiełznać nim przeora mną trawniki :) Z pamiętnika przewinień Miśka... - wczoraj dopadł świeżą kocią kupę i wyżarł z kuwety. Dorwałam w locie jego pysk i musiałam to wyciągać feeee. Ale plus, że nie ugryzł mnie, ani nawet nie warknął. Kochany psiak :) -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Bros, to jest właściwie wątek Stasią pisany. Jak adoptowałam Stasię to Ludwa mi powiedziała o tym wątku i o ludziach, którzy jej bardzo pomogli, że chcieliby wiedzieć co z pieskiem dalej, że to daje motywację do pomagania i taką radość, że jest dobrze. Ja ze swojej strony chciałam też zdawać relację i potwierdzić swoją uczciwość, że pies poszedł w dobre ręce i, że ja nie zmarnuję tego wszystkiego co Stasia dostała od życzliwych osób. Dlatego przedstawiałam tu także skany z badań itp. Ja też otrzymałam wiele pomocnych rad oraz wielką przyjemność z pisania o Stasi. Żałuję tylko, że Ludwa nie miała okazji zobaczyć Stasi jak odżyła, jaką miała piękną błyszczącą sierść i nawet nieco sadełka. Ostatni raz Ludwa widziała Stasię taką zeszkieleconą jak na pierwszych zdjęciach. Nie zdążyłyśmy, a ja tak bardzo chciałam się pochwalić Stasią. Szkoda. Miśka wątek prowadzę z tych samych powodów, żeby było wiadomo, że piesek nie przepadł, że jest uczciwie. Zawsze można nas odwiedzić, z wielką przyjemnością umówię się na wspólny spacer. Michaś może i złośliwiec jest, ale co raz częściej daje się głaskać i wygląda na to, że nawet sam po to czasem przychodzi. Na co dzień, kiedy staram się dystansować i myśleć, że Stasia odeszła spokojnie to mi się wydaje, że czuję się "pozbierana do ładu". Chociaż przykro mi nie raz, że nie umiem być tak miła dla Miśka jak dla Stasi. Tzn. jestem miła, ale to się czuje gdzieś w środku, że to jednak nie jest to. Dla odmiany Łukasz jest bardzo za Miśkiem, bardzo do siebie lgną i po raz pierwszy ostatnio pomyślałam, że bardzo dobrze, że Michaś u nas został. Ja nie za bardzo mogę oglądać zdjęcia Stasi bo zaczynam się rozklejać i dosłownie chce mi się jej szukać. No,ale niestety pamiętam jak się z nią żegnałam, a potem wieźliśmy 8 godzin do Legnicy. Ok. 500 kilometrów z martwym ukochanym psem w samochodzie... było ciężko. Potem pojechaliśmy raz jeszcze do Legnicy, już z Michasiem i można było sobie po drodze trochę popłakać bo już to było trochę inaczej. To była taka podróż oczyszczenia. I teraz kolejna podróż, w zeszłym tygodniu, niespodziewana. Jechaliśmy na pogrzeb taty Łukasza. Podobnie jak Stasia, odszedł nagle, ale niestety nie tak jak ona bo był sam :( . Niby też był na coś tam chory, ale nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Znali się, nie raz jak przyjeżdżaliśmy to prosił Łukasza aby przyjechał ze Stasią do niego do pracy bo to fajna sucz. I właśnie wtedy pomyślałam, że dobrze, że Łukasz ma Michasia. W takich sytuacjach człowiek i tak zawsze jest jednak sam, mimo iluś ludzi dookoła to jednak sam - ale kiedy jest obok przyjazne futerko (chociaż z ząbkami) to jednak trochę pogrzeje to samotne zbolałe serce. Co do Stasi to prawie codziennie ktoś na dworze mnie o nią zapytuje. Specyficzna to była Panna bo na pewno nie życzyła sobie być głaskana przez obcych, a jednak była z niej złodziejka serc. Od tak. W tym samym mniej więcej czasie odszedł też inny piesek w naszym bloku. Chyba czternastoletni, niewidomy i głuchy, z rożnymi chorobami. Jego Pan nie był w stanie podjąć decyzji o uśpieniu. Strasznie go kochał i to było widać i widać teraz. Natomiast Pani była w końcówce ciąży i z jakiś względów (mi nie znanych) była przekonana o tym, że chory pies jest zbyt dużym obciążeniem i stanowi zagrożenie dla noworodka, który miał się niebawem pojawić. Zaprowadziła pieska do uśpienia. Fakt, że pies był słaby i bywało, że pokładał się przed windą i nie miał siły do niej wejść. Mimo pojawienia się dziecka, mimo z pewnością całkowitej zmiany sytuacji to jak widzę tego pana mam wrażenie, że on się po tej stracie nie podniósł. To widać po jego oczach, po spojrzeniu jakim patrzy na Miśka - bardzo podobne pieski, zwł. jak Michaś był młodszy. Ja od dzieciństwa byłam zabierana na pogrzeby, jeszcze w wózku spacerówce. Zostałam z tymi sprawami w pełni oswojona jako coś co jest naturalną koleją rzeczy. Tylko zawsze miałam ostrzeżenie aby się nie przytulać, nie dotykać bo zarazki i takie tam. Zresztą byłam bezpośrednio przy śmierci babci i oglądając jak to przebiega też mnie nie ciągnęło do bliskości bo jednak co żywy człowiek to jednak czymś innym staje się jego ciało już bez życia, bez tej iskry. Dlatego też jak w modelingu czy filmach pada słowo "ciało", albo "ma ładne ciało" to po prostu mam dziwne skojarzenia, raczej trupie. Zdziwiłam się zatem jak bardzo mi było potrzeba i jak bardzo mi pomogło dotknąć Stasi, przytulić się do niej. I nawet to, że była już sztywna na głowie, dotykanie jej, ostatnie pocałowanie i wymacanie, czy na pewno nie żyje - pomogło mi w pożegnaniu się. Ciężko mi się ogląda zdjęcia Stasi bo zaczynam być wkurzona, że jej nie ma, że nie mogę się przytulić. Pojawiają się rożne pytania, a dlaczego jej nie ma? A może ja czegoś nie dopilnowałam? A może powinnam była zrobić sekcję aby jeśli to moja wina to o tym wiedzieć. A w ogóle to gdzie ona jest? A dlaczego jeśli św. Franciszek odprawiał msze dla zwierząt to rzekomo one nie mają duszy? A moim zdaniem to jest g(..)no prawda. A w sumie to nic nie wiadomo, cieszę się tylko, że Stasia z nami w ogóle była. Widzę jak Misiek korzysta z tego, że ona nas tak wiele nauczyła. Zresztą nie bez przyczyny u mnie w domu mama i tato zrobili z Miśka - Misię. No i jaka była Stasia to obrazuje fakt, że w Legnicy mam tapczanik szerokości ok. 120 cm, a my razem ucinałyśmy sobie drzemki na nim leżąc wzdłuż :) -
Ojej, ale łachę robi ten lekarz - bądź co bądź chyba kasę bierze za to - nie tylko leczenie, info też w cenie. Awersję mam do takich sytuacji. Biedna psina. Niech to szlag - jak się byt polepsza to się pogarsza co innego. Fakt, że na Białobrzeską to Wam chyba za daleko do lecznicy,ale ja jak tam jestem to za każdym razem mam wrażenie, że mój pies ma lepszą opiekę niż ja kiedy idę do jakiejś przychodni :) Jak by nie było lepiej to może warto zmienić lecznicę...
-
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Mi się też tak wydaje, że będzie dobrze bo z "bezczelniaka" Michaś "stasieje" i nawet się taki pieszczoch trochę robi. Sęk w tym, że o ile ja jestem dociekliwa i w miarę możliwości studiuję psy-chologię ;) to Pańcio nie przeczytał ani zdania! Na szczęście ma na tyle równo pod sufitem aby wierzyć w mój autorytet ;) Ale moja czytelnia otwarta całą dobę dla niego, więc może w końcu skorzysta :) P.S. Na [url]www.vod.onet.pl[/url] Można oglądać produkcje tvn'u za darmo. I tam często oglądamy Super Nanię, a dokładnie Świat według dziecka. I tam jest taki odcinek "za jedzenie dałbym się pokroić". Bardzo polecam - prawie jak o naszym Michasiu :) -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Powolutku nadrabiam zaległości na dogo. Znów byliśmy w Legnicy i znów w celach pogrzebowych. Michaś tym razem był pod moją opieką i mojej mamy, kiedy my z Łukaszem i moim tatem byliśmy na pogrzebie. Michaś sprawował się wyjątkowo dobrze. Tzn. wiadomo, jak szczeniak, dokazywał, czasem podgryzał kwiatki,ale bałam się, że będzie gorzej. Michaś jest bardzo łakomy, czasem to pożera wędlinę niemal z ręką, która mu ją podaje. Oczywiście moją mamę polubił od razu bo mama daje jedzonko :) Tato się go boi, ale tak bardziej udaje, a Michaś uważa to za zabawę i z zaciekawieniem go obszczekiwał :) Oczywiście nikt nie uniknął przypieczętowania znajomości z Miśkiem po przez ugryzienia w kostkę :) Kradł pozostawione przez nieuwagę buty i zawadiacko z nimi uciekał. Jednym słowem norma :) Tylko z trzy razy nalał. Było dobrze. No i z powodu naszego rodzinnego przyzwyczajenia do suczek - mama zdawała relacje w ten sposób "jak was nie było to ona spała, nie chciała jeść, czekała, ja jej światło zapaliłam, a ona nic, trochę ją wyczesałam, no Mika, Misia, chodź tu...." :) Tak więc Misiek nie miał wyjścia, został usuczony w pełni :) W między czasie powróciły moje dolegliwości kręgosłupowe i z powodu bólu nie mogę mu poświecić takiej uwagi i cierpliwości jakiej bym sobie dla niego życzyła. Dziś idę odebrać zdjęcia rtg i Michaś pierwszy raz zostanie sam. No może nie taki sam bo w mieszkaniu ktoś tam będzie, ale sam w pokoju. Mam przygotowaną na tą okoliczność specjalną kość białą cielęcą, którą on wprost uwielbia. Mam nadzieję, że zastanę pokój w całości. Z tym posłaniem to jest kłopot bo mamy do dyspozycji tylko ten pokój i nie bardzo mam gdzie je przestawić, ale myślę nad tym. Bros - rozpływam się oglądając zdjęcia Twojego piesia. Michaś i Bros mają niemal identyczne umaszczenie i specyficzne spojrzenie, takie łypanie spod oka. Bardzo lubię to spojrzenie. No i teraz coś od czego mi ręce opadają bo sobie nie zdawałam sprawy z powszechności tego zjawiska. Otóż te metody Fishera - że na psa trzeba wrzeszczeć, że trzeba mu ręcznie wybić z głowy zapędy dominacyjne, że za sikanie trzeba stłuc, że psy robią na złość itd. Adoptują Stasię byłam zielona, naczytałam się też tego i też wydawało mi się logiczne (niektóre rzeczy, nie bicie) - a Stasia mi pokazała, że nie. Że kluczem może być łagodność i konsekwencja. Mało tego, Misiek pokazuje to samo - bądź miła, ja też będę miły. Nie na wszystko mam pomysł - np. jeśli nie mam naprawdę silnego motywatora w postaci zarąbistej szynki czy żółtego sera to on do mnie nie wraca na zawołanie, skacze po ludziach - ale tylko jeśli ci wystawiają do niego łapy. No i wychodzę na taką co niby to wychowuje bezstresowo i niczego nigdy psa nie nauczy. Już mi jeden taki Pan sąsiad o tym wprost powiedział. Ale to jeszcze nic bo wywiedziałam się, że konkretni trenerzy stosują "fisherowskie" metody lub takie zakamuflowane. Zbieram te informacje bo jak już się zapiszę na konsultacje to chcę mieć świadomość (na ile się to da) co się dzieje i nie pozwolić na pewne rzeczy, ewentualnie zerwać współpracę jeśli wyłapię metody, które nie są moim zdaniem w porządku. Już wolę dłużej do czegoś dochodzić, ale bez przemocy. Z drugiej strony nie chcę niesprawiedliwie kogoś skrzywdzić opinią, a przede wszystkim chciałabym mieć do takiego trenera naprawdę zaufanie - jak do Marysi. Jedyne pocieszenie mam w tym, że skoro inne psy są poddawane takim paskudnym zabiegom wychowawczym i jakoś dają radę to może jeśli nawet jak popełnię jakieś błędy - a nie umiem ich uniknąć - to i Michaś jakoś się da wyprostować i wychowa na dobrego i fajnego psa. Generalnie przychodzi się przywitać do łóżka rano i po wieczornym spacerze. Nie gryzie jak wcześniej, tzn. bywa,ale nie tak jak wcześniej. Bros, jak uczyłaś piesia chodzić przy nodze? -
A ja wczoraj w parku widziałam (z daleka) pieska identycznego jak Śnieżka i zaraz tu musiałam wejść żeby doczytać gdzie ten nowy domek jest naszej Królewny? Ale nie znalazłam - może to gdzieś blisko mnie? Daniel&Kasia - wszelkie wątpliwości, niepewności i pytania piszcie tutaj bo tu jest wiele życzliwych osób z dużym doświadczeniem i uwrażliwionych na specjalne potrzeby piesków, które coś już przeżyły. Ja adoptowałam Stasię i otrzymałam tu ogromnie wiele pomocy mimo, że Stasia właściwie nie sprawiała problemów. Ale jak się nie ma wielkiego doświadczenia to zawsze rodzą się jakieś pytania i fajnie mieć je komu zadać. Teraz mam pod opieką owczarkowatego szczeniaka (też podrzutka) i ten to już daje nam popalić w porównaniu ze Stasią. Tzn. tak mi się wydawało, a im więcej go poznaję im bardziej czytam książki tym bardziej go rozumiem i wiem, że jego zachowania są normalne, a wręcz bardzo miłe i spokojne. To co ważne to odradzam Wam wszelkie metody z książek Fishera i temu podobne. Rozmawiając z ludźmi w parku, sąsiadami z bloku i jakimiś napotkanymi widzę teraz jak strasznie są te metody popularne. Ba - książki na ten temat są polecane przez księgarzy i np. panie z Kakadu. Te metody to zwyczajna przemoc, z której autor się wycofał pod koniec swojego życia, tylko, że tych książek już nie przetłumaczono na język polski. Nie trzeba się na psa wydzierać, nie trzeba go szarpać jak czegoś nie chce zrobić. Pamiętajcie to dorosła suczka i dotrzecie do niej łagodnością, dobrocią i konsekwencją. Nowy dom, nowe zasady, ona bardzo szybko się zorientuje co wolno, a co nie, jaki jest Wasz schemat zachowań - ważne w Waszym przypadku i podstawowe jest to aby stworzyć silną więź. Ona wtedy dla Was zrobi wszystko. Tu jest wątek Stasi - starszej onkowatej suczki, która była z nami. Może znajdziecie w tym jakieś podobieństwo i kilka odpowiedzi na jakieś rodzące się pytania. [url]http://www.dogomania.pl/threads/145926-Starsza-onkowata-Stacyjka-NIE-MA-JUŻ-STASI[/url]...
-
Ojej, biedna!! Ja jak widzę samo rozwolnienie to mam nerwowe dreszcze,a tu coś TAKIEGO! Masakra. Przepraszam, że nie zrobiłam przelewu na małą - nie mam jak. Tak jak pisałam na Ryśkowym wątku - upadła mi komórka, a przez nią potwierdzam przelewy internetowe. Dziś przełożyłam kartę do innego aparatu i też nie działa, a w moim aparacie, który upadł inna karta działa znakomicie. Czyli muszę załatwić nową kartę. Tymczasem nie ma jak się ze mną kontaktować pod znanym numerem. Klops. W tym tygodniu Łukasz przeleje na Lilkę - środa lub czwartek. Oczywiście dołączam się do gryzienia pazurów w oczekiwaniu na poprawę jej stanu zdrowia.
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
Ekiana replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziś mija drugi miesiąc jak Stasia nie żyje ... :( Ostatnio znów pokonywaliśmy drogę do Legnicy i znów z powodu śmierci - tym razem umarł tato Łukasza. Ech... -
Rysiek znalazł dom. Szczęśliwy dom, szczęśliwy Rych:)
Ekiana replied to ludwa's topic in Już w nowym domu
Z jednej strony to uśmiałam się właśnie jak czytałam o tej babie co ją pies ciągnął, że się musiała żywopłotu trzymać żeby wyhamować, ale z drugiej strony to naprawdę tragiczne! Nie wierzę, żeby to się nie odbiło na negatywnej relacji z psem. A pies co winny, że nie nauczony? Wczoraj i przedwczoraj byłam przez chwilę w Legnicy z powodu pogrzebu. Misiek tym razem był u mnie. Miałam okazję polować na miejsca w okolicy domu żeby go wyprowadzić. Dosłownie w mojej najbliższej okolicy to nie ma gdzie psa wyprowadzić jak tylko na bieżnię przy szkole. Znów zaczepił mnie ten sam czarny piesek co przybiegał do mnie jak spacerowałam w zeszłej zimy ze Stasią. Bardzo fajny, bardzo skoncentrowany na kontakcie z człowiekiem i bardzo wyglądający na bezpańskiego. To nie był jedyny psiak biegający luzem, bez smyczy, bez adresatki, oczywiście bez kagańca i bez śladu ani zapachu właściciela. Tak jak rozmawiam z ludźmi to często się zdarza, że nie mają w sobie ani krztyny pokory. Kto by się tam przyznał, że robi źle, zaniedbuje, używa przemocy wobec psa, albo zwyczajnie sobie nie radzi. Założę się, że ten amstaf co pociągnął ta panią dostał ostre cięgi w domu. Ech... Tak jak Ludwa napisała, każdego psa można zniszczyć złym wychowaniem. Moja mama apropos żarłoczności Michasia opowiadała o psie, którego miał dziadek (jej ojciec), który także nawet suchy chleb pożerał z ręką i był ogólnie bardzo agresywny. Ale fakt faktem, że dziadek go szkolił na takiego, a pies widać był mocno podatny. Następna suczka dziadka (ta, z którą ja się wychowywałam) - Kama jakimś cudem lubiła mnie i dało się z nią żyć,ale znów przez dziadka była wychowywana tak żeby pilnowała swego i efekt był taki, że też się jej w domu baliśmy,a na spacerach pogryzała po rękach i siatkach przechodniów. Niedopuszczalne było wziąć ją na ręce lub przesunąć na kanapie. To nie jest przypadek, że każdy pies dziadka miał jakiś problem z agresją. Wina dziadka. Być może Kama byłaby cudownym uległym wspaniałym pieskiem gdyby jej nie podjudzał. P.S. Upadł mi dopiero co odzyskany telefon (bo najpierw go zgubiłam :), tzn zapomniałam zabrać ze szkoły) nie można się do mnie dodzwonić, nie mogę też realizować przelewów - tak apropos Lilki) -
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Ekiana replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
[quote name='Nutusia']Matko moja - michasiowa kanapa lepsza niż Wasza! (za przeproszeniem) :)[/QUOTE] To prawda :) Jak rozpakowałam, popatrzyłam to samo pomyślałam :)