Jump to content
Dogomania

Ekiana

Members
  • Posts

    1287
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ekiana

  1. A właśnie nie tak dawno zrezygnowałam ze szkolnego wyjazdu ze względu na Michasia :) Kusisz... :) Na pewno drab byłby zadowolony - tyle okazji do biegów, susów i jeszcze koleżanka jest, no i tam koło Ciebie to pewnie bezpieczniej to i bez kagańca by mógł poszaleć :) Kupiliśmy mu wczoraj piłkę do siatkówki :) to by se ferajna meczyk urządziła ;)
  2. Co racja to racja - nic tak nie sprzyja miłości jak niezbyt długa tęsknota :)
  3. Tak, przez ok. 6 dni kota kupa była rzadka i załatwiał się głownie poza kuwetą - w wannie, albo tuż przed kuwetą. Po ok. 3 dniach rozwolnienia dostał też Misiek, ale jakoś to kojarzyłam z zeżarciem przez niego mięska i chyba słusznie. Kupę miał niestabilną, ale raz lepszą, raz gorszą - w końcu zwymiotował kostkę i kupa dobra - a w tym samym dniu kont też już miał kupę dobrą.
  4. No, ja wiem, że jesteś ekspertem :) dlatego bardzo uważanie biorę Twoje zdanie pod uwagę. Od ostatniego badania kału minęło już trochę - może 3 tygodnie, a mieliśmy je powtórzyć po dwóch. Tylko, że w tym tygodniu samochód jest u mechanika, a wcześniej kupa była na tyle niestabilna, że chciałam poczekać. Dziwne to, ale od niedzieli kupa kota i psa nagle dobra. Nagle kot trafia do kuwety... Dziwne. Jeśli wszystko będzie dobrze tak jak teraz, to może udało by się w końcu Miśkowi dokończyć szczepienia! No bo co nie przychodzimy do weterynarza to coś mu dolega, coś... zawsze to samo. Teraz jest dobrze, pilnuję aby mu żaden z domowników nie podał kiełbaski. No chyba, ze Misiek coś ukradnie. Oczywiście nowy lokator kiedy się wprowadzał został zaatakowany - tzn. jego parówki, które położył na łóżku. Ale Misiek tylko wtopił ząbki, szybko zostało mu to zabrane :)
  5. Przy głowie i uszach ma tą swoją szczenięcą czuprynkę, ale na reszcie ciała wymienił sierść na taką doroślejszą - ma świetny połysk od tych wszystkich olejów rybnych i oliwek z oliwek, którymi go faszeruję :) Ale kolega husky ma takie futro iście zimowe, gęste grube, ogon jak dobra miotła. A nasz Miśku ma jeszcze mimo wszystko delikatniutką sierść i nie taką gęstą. W zasadzie chyba tak jak u owczarków. Stasia miała niby sierść dorosłą,a le tez nie była taka ja u husky. Najgorsze jest to, ze ten histeryk nie pozwala sobie wysmarować łapek wazeliną. Wchodzą mu grudki śniegu między paluchy i też szybciej przez to marznie. Oczywiście wcale mu to nie przeszkadza :)
  6. Lubi i robi takie coś jak krok Michaela Jacksona N lock ? Zabawny jest, ale zabawy nie mogą trwać zbyt długo bo zimno jest, a on jeszcze chudziutki. Mały jest, szybko marznie.
  7. Na pewno. Tyle ogłoszeń co ten chłopak miał, to nic dziwnego, że dom się trafił w trymiga, ale fakt, że to pies naprawdę szczególny. Cieszę się, że zamieszkał stosunkowo blisko mnie. Może będę miała okazję go jeszcze zobaczyć.
  8. Na pasożyty? ... że np. już ich nie ma bo spokojniejszy i za kable nie łapie?:) Co do pasożytów, to tak, zrobimy badania kontrolne. Ostatnio miał jaja czegoś tam. Było odrobaczanie. Ostatnio chwalić opatrzność - kupa dobra, karma już prawie 100% Orijena - ale jeszcze mieszam z czystym rozgotowanym ryżem, tak żeby w tym żołądku miał łagodniej. Jeszcze nie wiem czy on ta karmę gryzie czy tylko łyka... Wolę dodać ryż żeby była taka "breja", nie same karmowe kamienie. Zimno strasznie, zdjęć ze śniegu mam malutko, przy okazji wstawię.
  9. Kłuja mnie po oczach te linki - nie wiem jak Wy,ale ja zamiast zdjęć widziałam tylko odnośniki :) No to jeszcze raz, niech wszyscy widzą. On taki słodki, mówię Wam!!!!! Byłam, widziałam - CIACHO!! :) [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/6.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/8.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/9.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/14.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/15.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/20.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/dog/kastor/17.jpg[/IMG] Dałam też Państwo namiar na ten wątek. Może wejdą, może coś napiszą co u naszego pieszczoszka. Właściwie to już nie naszego, tylko ich. Ale piesek jest naprawdę rewelacyjny. Pozostaję cały czas pod jego wrażeniem. Ciężko mu było w ogóle zdjęcia porobić bo strasznie przytulny. Jakiekolwiek zainteresowanie nim, to on od razu przychodzi i się wtula. Słodkie. Ja na co dzień tego nie mam :)
  10. To dobrze, że ma ciepłe schronienie, chociaż szkoda, ze domek się jeszcze nie odezwał....
  11. Zdjęcia z trawą, a tu śnieg... Bałam się dosłownie zaglądać... Co z Miśkiem?
  12. No wiesz - dziś pierwszy raz odkąd jest u nas Misiek, mogłam korzystać z laptopa położonego na kolanach, podpiętego do kabelka. Wcześniej było to nie do pomyślenia :)
  13. [quote name='idusiek']jajka wyciagają, worek zostaje ;) spokojnie, tak to zasze wyglada. [/QUOTE] Acha! Dziękuję za odpowiedź bo się tak mentalnie przygotowuje na to jak ciachnięty będzie Misiek :)
  14. A co to jest, to czerwone? Czy to jest blizna po kastracji? A jak to wygląda, ta kastracja - wszystko ucinają, czy tylko jąderka wydłubują, a worek mosznowy zostaje? (bo to tak wygląda na fotce) [IMG]http://images41.fotosik.pl/416/ac94958585910e31med.jpg[/IMG]
  15. Tak, robi się coraz ładniejszy - ale ja patrzę jednak pod względem charakteru na pierwszym miejscu :) Waży 21, ale wygląda na chudego, wysokiego. Jednak jak widzicie go koło Dżamusia (który ma nieco ponad rok i jest haszczakiem) to Misiek jest przy nim malutki. Nie może się też bawić z energicznym bardzo niespełna rocznym labkiem bo ten z kolei jest od niego dużo cięższy i mało delikatny. Te zabawy chociaż pełne przyjaźni po prostu nie wychodzą bo Misiek jest za drobny. Nutusiu, masz pełną rację co do wędlin - tylko, że my wędzarni nie posiadamy :( Ale już je wyeliminowałam z diety Miśka. Z bólem, ale nic nie dostaje. Za to kombinuję z surowymi wielkimi kośćmi - zwł. jak ma zostać sam. Nic mu po nich nie jest, a zabawę ma nieziemską, a potem śpi jak zabity bo potrafi wiele godzin męczyć się uparcie z taką kością. Na początku, kiedy kość była wielką rzadkością, była też wielkim skarbem. Raz kiedyś dałam mu kość i zamknęłam w pokoju żeby spokojnie obgryzał bez strachu przed kotem. Kiedy weszłam do pokoju, Michaś leżał na łóżku i warczał na mnie tak, ze bałam się usiąść koło komputera na krześle. Ostatecznie nawiał na swoje posłanie. Teraz uczę go "na miejsce" po przez podanie kości i nakłanianie aby ją jadł u siebie. Ponieważ daję mu te kości na tyle wielkie i bez sensu, że raczej służą do mamlania i gryzienia, aż w końcu do zabawy niż pilnowania. Obskakuje je, obszczekuje, przynosi, miętoli, zostawia, zapomina, potem znowu wraca, chwali się nimi :) Ale kiedy je dyskretnie zabieram to ich szuka, tęskni, zastanawia się gdzie je zapodział :) Zabawnie to wygląda. Cieszę się, Bros, że mi napisałaś (wcześniej) o tym wymazie i o zapaleniu kości od RC z powodu zbyt szybkiego przyrostu. Trochę mnie to uspokoiło kiedy martwiłam się, ze w ciągu 2 tygodniu przybrał wtedy tylko 400 gram. Ważne, że w ogóle przybrał, bądź co bądź były problemy z brzuszkiem. Teraz chyba nadrabia :) Trochę mniej mnie przeraża każde ewentualne rozwolnienie. Wydaje mi się, że umiem już tyle o ile rozpoznawać co jest krytyczne, a co zwykłą niestrawnością - powiedzmy po wędlince. No i cieszę, się, ze jest jeszcze ta opcja wymazu (nie wiedziałam o tym). Jak by było coś nie tak, to poproszę o jego wykonanie. Ostatnio z kolei miałam stracha w tym temacie ale względem kota. Nie mój, a został pod nasza opieką. Od kilku dni ma rozwolnienie - po konsultacji telefonicznej z wetem współlokatorka (Pani kota) powiedziała, ze zalecił jedzonko gotowane (kasza + kurczak + warzywka). Sytuacja zbliżona jak ze Stasią - kupa czasem dobra, ale głównie sraczkowata. Dodatkowo kot zaczął załatwiać się poza kuwetą - tuż przed nią, albo często do wanny na rzadko. Macie jakieś podobne doświadczenia? Wracając do Miśka, to wczoraj wieczorem zobaczył pierwszy raz śnieg. Oj, jaka była radość, jaki szok, ileż sprawdzania, co to jest, szorowania łapami, chwytania zębami, zjadania, próbowania, biegania :) Muszę dziś porobić zdjęcia :) P.S. Dziś w nocy też przyszedł do łóżka się pogłaskać, troszkę się zdrzemnął. Wiem, ze był też u Łukasza i tam też go z rana znalazłam. Spał w najlepsze z łapami wywalonymi na szafę :) Fajny się robi :)
  16. Do nas też przyszedł śnieg, ale dopiero wczoraj wieczorem :) To był szok! Oczywiście potem pełna zabawa, która jest co spacer. Też porobię dziś zimowe zdjęcia. Rysiek wygląda wspaniale. Ile on teraz waży? Jak kwestie kupowe i apetyt na suche? Myślę, ze jak przyjedziemy 20 na święta do Legnicy to oba nasze pieski będą już na tyle w formie, że będzie można je poznać. Chyba, że Rysiek będzie terytorialnie bronił dostępu do śniegu :)
  17. I jeszcze troszkę... [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/480.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/481.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/482.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/483.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/484.jpg[/IMG] Podglądałam z okna poranny spacerek Miśka z kolegą Dżamusiem :) [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/485.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/486.jpg[/IMG]
  18. No dobra, to jeszcze parę fotek, które mam już od dawna przygotowane,ale nie miałam czasu wstawić. No wiadomości z dnia dzisiejszego :) Michaś waży dokładnie 21 kilo! :) Cieszę się, że mimo dietetycznego jedzenia znów przybiera. Mieszam Orijen mniej więcej pół na pól z dietą. Mamy już kaganiec, od piątku zeszłego tygodnia. Chcąc mu go osłodzić, a że wszystko było dobrze - wabiłam na wędlinkę. Niestety dostał takiej fontannowej sraczki, że chyba już w końcu wiem od czego. Chyba mu wędliny nie za bardzo służą. No,ale było też tak, że przed nocą wtedy dałam mu garść suchego. Mam wrażenie, że on tego nie gryzie. Nie dość, że kupa fontanna nie jedna, to i zwymiotował tą karmą. Tak więc są już dwaj podejrzani winy o rozstroje Michasia. Nie szłam do weterynarza bo stwierdziłam, że nie jest aż tak źle. Zrobiłam mu dietę ścisłą i po dniu mu przeszło. Wędlin już nie dostaje. Suche tylko mieszane z mokrym. Tęsknię do czasów kiedy nie trzeba było gotować!!!!! Poza tym dziś widziała go Luka (obok mieszka, też z dogo) - była w szoku, że tak urósł, nie mogła poznać bo ostatnio widziała jak był zębokulką. Obcy ludzie spotkani incydentalnie wyrażają opinie, że Michaś jest bardzo grzeczny, karny, posłuszny itd... Znajomi, np. Pan ze sklepu na dole do którego Michaś dziś się władował, buszował i nie chciał wyjść albo nasi lokatorzy - zgryźliwą znają prawdę :) Poza tym zdarzyło się, że Misiek podsypiał z nami w łóżku. Generalnie nie lubi się dzielić legowiskiem, wytrzymuje 10 minut i idzie na podłogę. Szkoda. [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/471.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/472.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/473.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/474.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/475.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/476.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/477.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/478.jpg[/IMG] [IMG]http://www.ekianet.eu/michal/479.jpg[/IMG]
  19. Ludwa - ten weekend jest totalnie do tylu bo mam szkolę - podczytuję tylko,ale jeśli chodzi o allegro to nie problem - zawsze mogę Cię wyręczyć. Mam wprawę i lubię to. Jancio boski! A w jakiej miejscowości on teraz przebywa?
  20. Bardzo fajnie - dobrzy ludzie. Już się nie mogę doczekać zdjęć. I chociaż to nie jadę tylko Ty, to już jestem podjarana na Wasze spotkanie, jak będzie mu miło i będzie kręcił odwłokiem. Ale pewnie od doktorów tęskno mu będzie iść do kojca. Oby szybciutko znalazł dom do grzania doopki na kanapie.
  21. A taka aukcja cegiełkowa, to jaki to jest koszt? Czy gra jest warta świeczki aby chociaż spróbować i wiele nie stracić jeśli się nie uda?
  22. Tyle już dobrych nowinek, że Jańcio miał test na kota i że taki cud miód i orzeszki, a ja dopiero teraz tu weszłam. Bardzo się cieszę, że jest wyprowadzany i tak miło traktowany. Szkoda, ze większe psy mają mniejsze szanse na adopcje, ale fakt, że chociaż te małe prędzej znajdują domek. Wiadomo jak bardzo wszystkim tego potrzeba. Dla mnie oczywiście na odwrót - im większy tym lepszy! :) Zwł. że mam wrażenie iż bardziej zrównoważone są te większe psy - na co i Jancio jest kolejnym przykładem. Na razie wspomóc finansowo nie mogę, ale zaglądam na wątek i będę hopać malucha ;) Przydałby się nowe zdjęcia i najlepiej w różnych ujęciach - nie tylko z językiem :), ale jak patrzy, jak myśli, jak stoi, jak wypoczywa. Gdyby było więcej różnych fotek mogłabym w przyszłym tygodniu zrobić mu porządny szablon allegro. Fotki jestem w stanie umieścić na swoim serwerze tak, że nie trzeba będzie wnosić żadnych opłat poza tą za miniaturkę i sam fakt wystawienia aukcji. A może jakaś aukcja cegiełkowa by tu miała sens - na fundację bo z tego co się wyuczyłam podczytując wątki to wtedy jakieś opłaty mniejsze na allegro? Oczywiście - ogłoszenia celem adopcji swoją drogą, ale póki co jakaś kaska by się na hotelik przydała. Ziarnko do ziarnka i coś by się uzbierało... Co myślicie?
  23. Rewelacyjna riposta! Świetnie się czytało tą anegdotę i już czekam na kolejną :) Michaś ma takiego jednego ulubionego z wzajemnością sąsiada. Generalnie na potrzeby socjalizacji to nawet byłam zadowolona z rożnych pozytywnych postaw Michaśka wobec rożnych obcych osób. No, ale jednak nie każdemu się może podobać, że pies go obskakuje, poza tym i mnie to się nie podoba. Muszę przepraszać i czuję się niezręcznie. Dziś znów miałam cyniczną uwagę na temat moich wątpliwych metod wychowawczych - od innego sąsiada, tego co polecał kopanie w tylne psa nogi :) Trochę mnie dziś głowa boli i zapomniałam dobierać ludzkie słowa, więc mu odpowiedziałam, że jak by łap nie wystawiał to by pies nie skakał. No tak się na mnie popatrzył bo to starszy człowiek, że śmiać mi się chce jak mnie następnym razem skomentuje ;) Wczoraj natomiast Michaś w połowie drogi do trawnika wypatrzył swojego alkoholowego przyjaciela i tak zaczął ciągnąć do niego i wzajemnie, że już go puściłam, niech się wybawią. (co raczej było błędem, chociaż intencje miałam pozytywne) Facet ogólnie jest fajny i sympatyczny, zwł. jak jest trzeźwy. No i jął mi się przedstawiać "Zygmunt jestem" (to przykładowe imię niech będzie na potrzeby tego wątku), no to myślę, ze dobra, jest młody nie będę tutaj zgrywać damesy i mówię "ok. ja mam na imię Dominika". Tak żeśmy się poznali przypieczętowując to podaniem ręki. On już do Stasi się przystawiał celem przyjaźni,ale ona miała go gdzieś to i problemu z tego nie było. Z za rogu wyłoniła się reszta towarzystwa "przyjaciół piwa spod sklepu". No to jak podszedł taki inny sąsiad, który raczej nie pamięta, że już kiedyś go zbierałam leżącego w bramie naiwnie myśląc, że zasłabł haha ... no w sumie to zasłabł, ale myślałam, że cukrzyca czy coś bo to była jakaś niedziela rano... W każdym razie nie pamięta bo nawet mi "dzień dobry" nie mówi. No to jak podszedł to już bardzo stanowczo zabrałam Miśka i powiedziałam, że musimy iść. Jeszcze Zygmunta przeboleję, ale tego to zdecydowanie nie! A Misiek już kręcił odwłokiem na kolejną porcję głasków. Ale miałam nową karmę, więc udało mi się zwalczyć pokusę inną pokusą :) W każdym razie ta niewinna sytuacja zaowocowała salwą domofonów od Zygmunta do mnie :) Łukasz odebrał i pyta w jakiej sprawie, a on, że koleżeńskiej :) Oczywiście powiedział, że nie podejdę. Zygmunt po wczorajszych rewelacjach ma już zakaz wstępu do sklepu na dole i być może do swojego domu bo kombinował jak się dostać do środka bloku i znów dzwonił do nas. Tym razem mocno już bełkotał (późno było) "pfosze ofoszyc intewencja polycy" :) Ja na pewno mam coś takiego w sobie co ośmiela takie osoby bo ta powyższa sytuacja to pikuś w stosunku do innych, w które się już nie raz dałam wrobić. Myślę, że za miła jestem albo mam zbyt mało stanowczy ton, albo nie pomyślę zawczasu, że sytuacja może być groźna. Powiem szczerze, że przydałoby mi się aby Michaś robił wrażenie bo taki przymilający się do wszystkich pies tylko potęguje odwagę i chęć do spoufalania się takich osób, którym na rękę jest interpretować moje kulturalne zachowanie jako akceptujące. P.S. Albo i nie - nie tyle, że "mam coś w sobie" tylko mam skrupuły żeby ktoś sobie nie pomyślał, że nim pogardzam bo jest np. alkoholikiem czy bezdomnym. Ja wiem, że alkoholizm to choroba i nie tylko jednego człowieka, ale też którą jest obciążona cała jego rodzina. Współczuję - nie pogardzam. Jest to choroba psychiczna, z konsekwencjami somatycznymi. Wolę być miła bo nie wiem czy ktoś nagle nie stanie się agresywny. Jeden pije na smutno, drugi na wesoło, inny na agresora. Z wykształcenia jestem pedagogiem resocjalizacji i myślę, że być może właśnie dzięki pewnym postawom udało mi się właśnie obronną ręką wyjść z tych potencjalnie gorszych sytuacji, ale z drugiej strony gdybym nie była tak empatyczna to do części z nich by nie doszło. Ja już to wiem i rozumiem - teraz czas nauczyć tego Michasia.
  24. Bardzo by się to przydało - teraz nie mam czasu pisać, ale przy okazji opowiem dlaczego. Już zaczyna mnie wkurzać, że się cieszy na widok każdego pijaka, który wyciąga rękę żeby pogłaskać :[
  25. No właśnie - bo uwierz mi, że tu nie ma wałęsających się psów, nie widziałam tez bezdomnych kotów. Tak jak rozmawiałam z ludźmi to ta osoba z problemami psych. To możliwe, że się leczy po cichu i ma co jakiś czas wpadki bo bo na pewno jest obdarzona ogólnym zaufaniem gdyż nikt jej nie podejrzewa. A to się dzieje na przestrzeni kilku lat i zawsze w okolicach mojego bloku. zawsze ten sam scenariusz. Znajoma pani była nawet z tym na policji i z kimś tam jeszcze rozwieszały kartki ostrzegające bo trutka znalazła się tez w okolicy placu zabaw dla dzieci (też na przeciwko mojego bloku). Interwencja na policję niestety nic nie dała. Wcześniej o tym słyszałam i owszem,ale się tym aż tak nie interesowałam bo Stasia nie była zbieraczem,ale teraz to jesteśmy z Łukaszem w poważnym szoku za każdym razem jak nie zdążymy Miśkowi wyciągnąć z gęby czegoś.
×
×
  • Create New...