Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
[quote name='Delph'] Może nowa TOTW Sierra Mountain? [/QUOTE] Tak na marginesie - zauwazyłam, że właśnie ta nowa formuła TOTWa ma znacznie gorszy skład od np. Wetlandsa. Mniej mięsa ma, na drugim miejscu ziemniaki No chyba, że na necie ktoś się pomylił a na worku jest inaczej.
-
Alergia na kurczaka potrafi 'wyjść' nawet i po 2-3 latach ;) Moja suka ma uczulenie na kuraka i jakoś żyła na barfie - zamiast kurczaka jadła kaczkę, indyka, przepiórki. Znam osobę która ma psa uczulonego na kurczaka i wołowinę - karmy barfem, choć rodzaj mięs bardzo ograniczony z racji alergii... W alergii jak w kazdej innej nietolerancji dany składnik po prostu się wyklucza. Tym bardziej jeśli podajemy nieprzetworzonego termicznie kurczaka - to niekoniecznie uczulenie na białko kurczaka a na chemię która w nim jest, w stanie surowym zdecydowanie bardziej ta chemia ma na psa wpływ. Ot i cała filozofia ;) A przez jakiś pierwszy miesiąc na barfie wypróżnienia są nieregularne - zwłaszcza, jeśli niezgodnie z zaleceniem przez 2 pierwsze tygodnie nie podaje się większej ilości nieczyszczonych żwaczy (sporo osób nie podaje a potem ma pretensje - przy pierwszej próbie z barfem nie mialam do nich dostępu i były megazaparcia, bąki i 5 kup dziennie). Zalecenia są takie, żeby żwacze podawać, przez dłuższy czas. Potem wszystko się normuje. Zaparcia również to naturalny odruch organizmu gdy za dużo podajemy kości i właśnie do pozwala nam dobrać odpowiednią ich ilość dla psa. Drożdżyca raczej niewiele wspólnego ma z barfem, no ale jak ktoś się chce przyczepić :) Moje na suchym notorycznie łapały drożdżycę w uszach. Zwłaszcza przełom zimy-wiosny albo jesieni-zimy. Wtedy było najgorzej. Ba! Po paru miesiącach na suchym (chwilowo nie mam dostępu do mięsa) przeszły zapalenie płuc i nerek a druga się przeziębiła. Przez 1,5 roku na barfie nie chorowały wcale. Każdy za pewne ma inne doświadczenia. Ale podane przez Ciebie objawy nie były spowodowane samym w sobie barfem ;) Na 'układane' jadłospisy trzeba przymknąć oko. To znaczy stosować się ale obserwować psa. I jak już mówiłam przestawianie na barf jest dłuższe, jeśli nie podaje się żwaczy, a i ze żwaczami przez 2 tygodnie może być 5 kup dziennie jak u. pokarmowy był mocno wyjałowiony. :)
-
[quote name='Jara'] nie wiedzą co to alergie, atopie, slaba odporność, problemy gastryczne.[/QUOTE] :) Ja się przez pierwszy rok kiedy kupiłam chi męczyłam z alergiczną suczką. Myśleliśmy że to nadwrażliwe jelita, potem, ze to problemy z trzustką. W końcu gdy wszystkie opcje karm się praktycznie wyczerpały sięgnęłam po barf. Wydał się najrozsądniejszy, bo moja suczka nie trawiła w pewnym momencie już żadnych zbóż i tylko niektóre warzywa i owoce. Miała krwiste biegunki, lądowała pod kroplówką praktycznie co tydzień. Psiak dziś może jeść wszystko (to znaczy nie dziś, bo chwilowo są na suchym. Ale ogólnie w trakcie karmienia barfem ;)), nawet ryż czy płatki owsiane po których wcześniej załatwial się krwią. Choć zbóż nie podaję w ogóle. Taka już jestem antyzbożowa ;) Dla mnie duzy plus dla barfu. I nieprawdą jest, że dla małych psów się nie nadaje. U mnie jedna suczka waży ledwo 2 kg a druga 2,5 ;) I gryzą kości jak szalone. Ale dobra sucha nie jest zła ;) dobra, koniec offu ;)
-
[quote name='WEIMAR']nie chcialy jesc surowego bo bardzo ciezko je strawic [/QUOTE] Psom jako drapieżnikom ciężko jest strawić surowe mięso ;) A to ciekawe ;) Karmiłam barfem przez 1,5 roku jakoś nie zauważyłam, zeby moje psy miały problem ze strawieniem mięsa. Za to suchym, przetworzonym termicznie - jak najbardziej. Może nie wyraziłam się wystarczająco precyzyjnie. Moje psy surowego, chudego mięsa bez kości - świeżutkiego - jeść nie chciały. Podobnie wątróbki i podrobów (mam wrażenie, że po przemrożeniu po prostu mniej im 'śmierdziały' heheh ;) Za to surową mięsną kość w stylu szyjka indycza czy goleń jagnięca - bezproblemowo. Tu było wręcz odwrotnie bo przemrożone nie były już tak chętnie zjadane. Dlatego teoria o rzekomej łatwiejszej strawności za bardzo do moich psów nie pasuje ;) Kości są znacznie trudniejsze do strawienia od np. serc indyczych. Edit: Ja teraz chwilowo karmię suszoną 'w słońcu' karmą Ziwi Peak (zaraz mnie wyśmiejecie, jest paskudnie droga ale jestem w klubie hodowców i na obie moje sucze starcza na miesiąc trochę ponad 1 kg więc daję radę a tylko to chcą jeść) i nie powiedziałabym, że trawi się w jakiś sposób lepiej. To znaczy na pewno lepiej niż karmy z ryżem, porównywalnie do bezzbożówek i tak ze słabym porównaniem do BARFu. Ale jednak suche. Dawkowanie porównywalne do BARF. Więc z tym mrożeniem to chyba nie do końca tak.
-
[quote name='Beatrx'] tia, człowiek nieprzystosowany do jedzenia mięsa? lata ewolucji na nic się nie zdały? [/QUOTE] Tak sobie myślę, dlaczego u człowieka narządem szczątkowym jest wyrostek robaczkowy (pozostałość (!) po roślinożercach). Narząd szczątkowy = nieużywany. Jakbyśmy byli w 100% roślinożerni a nie wszystkożerni (bo jesteśmy wszystkożerni czy Ci się to droga Bezag podoba czy nie) to przecież wyrostek dalej spełniałby swoją funkcję trawienia celulozy (a nie trawimy jej). Oczywiscie, każdy ma prawo wyboru co do tego co chce jeść, ale pisanie farmazonów, że mięso człowiekowi szkodzi, że człowiek jest ROŚLINOŻERNY to niestety wyraz niewiedzy, braki w nauce. ;) Radzę troszeczkę, odrobinę przynajmniej poczytać czym różni się roślinożerca od wszystkożercy.
-
[quote name='bezag']A próby ucieczki? Czy świnka ma szanse uciec z rzeźni? [/QUOTE] Ależ ma szansę Tej z Sokółki się to udało. W nagrodę została zbawiona i prawdopodobnie po tym jak usłyszał o niej świat skończy w 'przytułku wegetarian' - informacja z pierwszej ręki ;]
-
[quote name='bezag'] Już wspominałam psa można spokojnie nauczyć jeść soję itp. Przeprowadzono eksperyment i lwa karmiono właśnie soją itp. przeżył, był zdrowy i zadowolony.[/QUOTE] Dziewczyno ile Ty masz lat? 10? Chcesz drapieżnika (skrajnego!) karmić soją? Chyba Ciebie ktoś niehumanitarnie pyknął w łeb, że takie farmazony opowiadasz. To się jeszcze da leczyć. Zabijanie ludzi w komorach gazowych w sposób skrajnie nieludzki to był wyraz LUDZKIEGO ZEZWIERZĘCENIA. Nawet gorzej - bo nawet zwierzęta nie zachowują się tak wobec siebie. Tego w żaden sposób nie da się do NICZEGO porównać. Jeśli Ty porównujesz to do zabijania zwierząt to nie tyle nie myślisz racjonalnie, co najwyraźniej nie zdajesz sobie sprawy z tego wszystkiego co się działo przed i podczas wojny. Ale spokojnie, jesteś młoda, wszystko przed Tobą. Na koniec liceum będziesz mieć Opowiadania Borowskiego - wtedy może zrozumiesz różnicę, o ile lekturę przeczytasz... ;/
-
gops, a sprawdzałaś te Acany bezzbożowe? Mi się wydawało, przynajmniej tak 'namacalnie', że one były mniej tłuste od innych bezzbożówek jak wypróbowywałam je na dogu... Ale nie dam sobie ręki uciąć, bo nie mam składu przed oczami. I chyba jeszcze Canidae była w miarę.
-
[quote name='asiak_kasia']W gruncie rzeczy, na czym to polega? Skad wiadomo, ze akurat dla Twojego ta konkretna karma jest odpowiednio zbilansowana? [/QUOTE] Pies jako drapieżnik ma jasno określone zapotrzebowanie na białko, tłuszcz, witaminy i minerały. Na podstawie tego zapotrzebowania stworzone zostały suche karmy. Zresztą zauważ, że jeśli zrobisz analizę barfu wyjdą Ci bardzo podobne wartości ;) No może trochę więcej tłuszczu i białka. Suche nie jest złe ale podawane z rozsądkiem. Też nie rozumiem ludzi którzy uwazają je za coś jedynie słusznego, ale oni prędzej czy później (mam nadzieję, że nie kosztem psów) zobaczą w jakim ogromnym są błędzie. Trochę 'siedzę' w barfie, nawet dłużej niż trochę. Mam też dwa alergiki, suczkę z nadwrażliwym układem pokarmowym. Jak mieszałam suche z surowym były niezłe jaja... Jak zaczęłam karmić surowym a suche dawać od czasu do czasu (przy okazji np. wyjazdu) rewolucji nie było żadnych, ale wyniki przy dłuższym mieszaniu nie były za ciekawe. U dorosłego psa, mało tego niepełniącego funkcji rozrodczych. Więc co może się stać u szczeniaka?... Nie uważam suchego za jedyny sluszny pokarm, widzę bardzo wyraźnie jego wady, zwłaszcza, że na prawdziwym barfie moje psy były przez spory okres czasu (i chyba nie dało się porównać tego do nawet najwspanialszej suchej karmy). Ale zastanowiłabym się czy mieszaniem nie zrobię wiecej złego niż dobrego w organizmie tak młodego psiaka, w dodatku rasy dużej, gdzie dysplazję możemy rozwinąć na własne życzenie... To jest moje zdanie.
-
A z tym mrożeniem to gorszej bujdy nie słyszałam. Akurat faktem jest, że w przypadku mrożenia traci się najmniej jakichkolwiek substancji. Przy suszeniu zawsze coś jednak 'wyparuje' - świetnym przykładem są suche karmy suszone 'w słońcu' które mają dwie analizy ;) Np. horrendalnie drogi ziwi peak ma tzw. analizę rzeczywistą. A to suszone mięso tak po prawdzie (namacalnie to widać), w żaden sposób nie mrożone i nie wypiekane. Mroziłam od bardzo dawna barf dla psów i nie zauważyłam, żeby tracił na wartości - wręcz przeciwnie. Moje psy nie chciały jeść surowego, świeżego, za to surowe przemrożone - jak najbardizej.
-
[quote name='Jara']Bo wecie albo mają prowizję od sprzedaży Royala albo są dystrybutorami. Royal ma tylko dobre karmy weterynaryjne.[/QUOTE] Które też już coraz bardziej się 'psują' Nie ma to jak alergikowi wcisnąc karmę weterynaryjną opartą na zbożach modyfikowanych. Kiedy nawet niewiadomo na co alergia jest. Radzę poczytać składy RC, bo się zmieniły... Drastycznie... Przyrównać je mogę tylko (to smutne) do składów pedigree... Rok-dwa temu przynajmniej juniory jeszcze jakoś się 'trzymały' teraz nawet i one się stoczyły.
-
W Polsce tak na prawdę z tymi rzeźniami nie jest jeszcze tak źle jak na zachodzie... Czasem u rolników zwierzaki są zabijane w bardziej niehumanitarny sposób niż w rzeźni... Przykra prawda ale jednak.
-
Jeśli chciałabyś karmić naturalnie to to jest super wyjście i sądzę, że powinnaś teraz zacząć o tym czytać. Zdecydowanie taniej wychodzi takie karmienie, odpowiednio podawane jest zbilansowane lepiej niż niejedna sucha karma. No i zdrowiej, nie czarujmy się. Ale sądzę zwyczajnie (to jest moje osobiste zdanie), że narobisz więcej złego niż dobrego jedzonko mieszając. Masa ludzi miesza - ja sobie z tego zdaję sprawę i tego nie neguję. Ale u psów ras dużych wzrost jest tak intensywny i wymagajacy (jeśli tak to mogę nazwać), że nie ma co ryzykować ewentualnymi niedoborami czy nadmiarami. W takim przypadku trzeba się zdecydować na konkretny rodzaj żywienia, który pies będzie tolerował i przyswajał (bardzo dobrze jest po jakimś czasie karmienia zrobić psu badania krwi - to daje nam rzeczywisty obraz tego czy psu karma służy czy nie, na podstawie samej lśniącej sierści nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić). Royal cóż... To jest karma której marketing jest na prawdę godny podziwu. Ta karma ma skład coraz bardziej przypominający pedigree niestety a jest sprzedawana kilkukrotnie drożej. Ba! Bez czytania składu poleca ją nawet szereg hodowców którzy to pedigree czy chappi uważają za zło (a tak na prawdę Royal mało czym już się od pedigree różni...). W wyborze dobrej karmy należy kierować się przede wszystkim zawartościa mięsa w karmie. I nie bać się, że czasem duża zawartość mięsa wpływa na dużą ilość białka. Wbrew pozorom nie jest to takie złe. Mój dog od 4 lat non stop jest na karmach wysokobiałkowych. Nigdy nie wyglądał i nie czuł się lepiej. Mało tego - jest ogromna masa mięśniowa, stan stawów i kości - na zbożówce na pewno nie byłoby tak 'pięknie'. Jest sporo fajnych suchych karm, tylko trzeba umieć czytać składy :) I nie dać się zwieść marketingowi - zazwyczaj karmy o mniejszej 'reklamie' są często tańsze i lepsze od tych ogromnych firm. Jeśli chcesz na pw mogę Ci pomóc - nie chciałabym publicznie sypać różnymi firmami, bo zaraz zostałabym posądzona o reklamowanie jakiejś karmy a nie o to chodzi ;)
-
Chorobą jest to co Ty mówisz. Wyraźnie napisałam, że nie dokładam się do cierpienia się kurczakow na fermach czy świń w rzeźniach, bo jem wyłącznie mięso ze zwierząt zabitych humanitarnie. Nie jestem oporna na argumenty. Jestem oporna na wegeterroryzm. Zdaję sobie sprawę jak wygląda tzw. 'technologia produkcji' i nie jestem za tym - gdybyś doczytała mój post zapewne byś zauważyła. Nie traktuję zabijania jako rozrywki - i to chyba normalne. I dla rozrywki nie zabijam. Zabijam żeby się najeść. Jest różnica między zabiciem wilka dla zrobienia fotki i zdarcia z niego skóry (a nie dla rzeczywistej ochrony np. zajęcy) a między zabiciem po to by zwierzę zjeść. Jeśli tej różnicy nie widzisz, to nie mamy o czym rozmawiać. Poza tym z czystej ciekawości - co jedzą Twoje pieski, skoro mięso jest be (podkreślam, że psy to drapieżniki więc osobiście uważam, że posiadanie takiego zwierzaka kłóci się z ideą wege)? I podkreślę - szanuję wegetarian ale liczę na to samo z ich strony. Staram się jak mogę by wszelkie spożyte przeze mnie pokarmy byly jak najbardziej humanitarne. Dlatego nie rozumiem jak ktoś może porównać moje zachowanie i setek innych osób do PRZYKLADANIA SIĘ DO HOLOCAUSTU (to porównanie uważam za tragiczne).
-
Ziemniaki jako takie nie są kontrowersyjne. To jest dobry pomysł dla alergików. Dodatkowo niosą ze sobą także potas, więc nie są to bezwartościowe wypychacze. Dużo gorszy niestety jest ryż w karmach... Parę stron wcześniej przeczytałam coś w stylu, że im dłuższy skład karmy tym większe ryzyko, że będą biegunki. Nie do końca prawda. Rzeczy takie jak jagody, rozmaryn czy liść mięty pieprzowej to rośliny które pies jak najbardziej zjadłby w naturze. Psy w sensie dzikich/zdziczałych egzemplarzy (takie rzeczy to tylko w Rosji ;) Ale autentycznie, do dziś łajek na syberii nikt nie karmi) w lesie jedzą nie tylko jeżyny czy maliny ale także zioła z łąk itp. Nie ma nic zdrożnego w podawaniu psu ziół. Karmiąc barfem dodawalam ich spore ilości i nawet u moich alergiczek nie było jakichś sensacji. Ale no wlaśnie... Jak zauważyłam głównym problemem przy przestawianiu na suche karmy bezzbożowe są wcześniejsze dłużej lub krócej trwałe przygody ze zbożówkami pokroju RC. Pies na nich ma niesamowicie wyjałowiony układ trawienny, mało tego, pH w żołądku jest bardzo zmienione. Z moich obserwacji wynika, że bezzbożówki, które zazwyczaj mają duże zawartości białka zwierzęcego, wymagają zdecydowanie układu pokarmowego w którym bakterii jeszcze nie wybito. A więc osobiście (nie jestem specjalistą) przy zmianie na bezzbożówkę polecam podawać probiotyki. To jest bardzo częsty błąd. Moja znajoma przestawiała psa na totw - były rewolucje. Miesiąc później znów spóbowała, za moją namową wcześniej podawała probiotyki i karma się 'przyjęła'. Czasem to nie tyle alergia na dane 'długie składy' a własnie nieprzystosowanie psiego żołądka do strawienia tego.
-
Niczego bardziej nienawidzę od WEGE-TERRORYZMU ! Jem mięso, bo mi smakuje i tak chcę. Jest jeden warunek - zwierzę ma być HUMANITARNIE uśmiercone. Choć w niektórych rzeźniach uśmierca się niestety bardziej humanitarnie niż u niektórych rolników, ale to już tak na marginesie... NIKT nie ma prawa wmawiać mi że robię źle. Od zarania dziejów człowiek miał epizody mięsożerstwa i roślinożerstwa (nie zaszkodzi zwolennikom roślinożerstwa spojrzeć do jakiejś książki z napisem ANTROPOLOGIA). W tym momencie homo sapiens jest stworzeniem wszystkożernym i ma prawo wybierać co będzie jeść - mięso i warzywka czy same warzywka. Ja zgodnie ze swoim układem pokarmowym wybrałam dietę wszystkożerną, bo taka jest moja natura jako człowieka. Jem i mięso i warzywa oraz owoce. I z łaski swojej przestańcie mi wciskać, że to, że zjem zabitego na wsi świniaka to barbarzyństwo, albo, że zabita u babci kurka tyle się przecież nacierpiała. A sałata się nie nacierpiała, żebyście ją wepchnęli do swojego otworu gębowego? W końcu też mają 'swoisty' układ nerwowy. Więc jak można jeść sałatę! Ludzie nie popadajmy w paranoję. Nie mam problemu z jedzeniem mięsa. Szanuję wegetarian za ich podejście do życia i do tego co robią. Ale nienawidzę wege-terrorystów, którym nawet jeśli tłumaczysz, że jesz mięso jak najbardziej ekologiczne i ubite humanitarnie, patrzą na Ciebie jak na totalnego czuba. Szanuję i liczę na taki sam szacunek dla tego co ja wyznaję i robię. I NIE ŻYCZĘ sobie jakichś durnych podtekstów o moim rzekomym barbarzyństwie. Bo barbarzyństwem nie jest zabicie zwierzęcia w sposób humanitarny. Barbarzyństwem jest dręczenie go przed śmiercią. Barbarzyństwem w przypadku psów na przykład jest podawanie im worka zbóż zamiast mięsa czy innej diety-cud wegetariańskiej bo takie mamy przekonania. Barbarzyństwem jest zwierzowi który za protoplastę ma wilka podawać warzywka zamiast mięsa! Robić z drapieżnika potulnego roślinożercę. To jest nie tylko barbarzyństwo, to jest też objaw choroby czlowieka ktory coś takiego robi. Barbarzyństwem jest też, odnosząc się do ludzi, narzucanie własnemu mężowi i dzieciom swoich własnych widzimisię. Barbarzyństwem jest odmawianie malutkiemu dziecku zjedzenia np. gotowanej wołowiny a wciskanie w niego roślin strączkowych. Bo takie są nasze przekonania, nie jego. Barbarzyństwem jest narzucanie komuś swojej własnej woli i poglądów. Barbarzyństwem wobec człowieka. Który nie jest jednym z wielu gatunków zwierząt, jest zwierzęciem naczelnym o rozwiniętej inteligencji, sposobie komunikowania się, tworzącego rzeczy których żadne zwierzę nigdy by nie stworzyło. Jeśli ktoś nie zauważa wybitności własnego gatunku i sprowadza go do niepotrzebnego szkodnika to cóż... Nie mam więcej pytań. Czy szczury stworzyły matematykę, rozwinęły astronomię? A mają ku temu jak najbardziej predyspozycje, bo są niezwykle inteligentne. Brak przeciwstawnego kciuka zdecydowanie utrudnił sprawę. Czy szympansy opanowały literaturę, filozofię? A przecież najbliżej im do człowieka! Jednak nie. Czegoś zabrakło... Przestańmy postrzegać siebie wyłącznie jako szkodników. Nie robimy wszystkiego super ale w odróżnieniu od innych zwierząt potrafimy racjonalnie myśleć. To jest duża umiejętność. Nie wszyscy ludzie pragną zniszczenia własnego świata i podporządkowania sobie wszelkich istot. Są tez ludzie którzy chcą być blisko natury i ją szanować, ale szanować też własną naturę, zgodnie z którą - czy się nam to podoba czy nie - są wszystkożerni. Nawet nakarmiona do syta świnia potrafi upolować szczura w chlewiku, albo pogonić kurkę. A to też wszystkożerca. Natomiast nie rozumiem zabijania dla rozrywki. Jeśli ktoś zabicie 50 ciu wilków (po co specjalnie jechał za granicę...) uważa za powód do dumy i szczycenia się, robi sobie słodkie fotki z zakrwawionymi wilczymi łbami to jest człowiekiem chorym psychicznie. Jeśli bawi go cierpienie i napawa dumą zabijanie to powinien się leczyć. Natomiast jeśli ktoś rzeczywiście dba o odstrzał osobników schorowanych, robi to nie dla rozrywki a dla rzeczywistego dobra jakiegoś gatunku to tacy ludzie rzeczywiście są potrzebni w tym zmienionym przez nas (i nie tylko nas..) świecie. Tacy ludzie powinni być, ale powinni przechodzić psychiczne testy zanim wstąpią do koła łowieckiego. Takiego jestem zdania. Myślistwo i 'myślistwo' to dwie różne rzeczy. Do mojej przedmówczyni: Jeśli jesteś w stanie porównywać coś takiego jak holocaust z zabiciem kurczaka w przydomowej zagrodzie to bałabym się takiego człowieka jak Ty spotkać. Autentycznie. To już nie tylko paranoja ale i choroba...
-
Algolith działa w dużej mierze na pigment. Sam, bez dodatku NNKT i innych dodatków niewiele zdziała. Ja w okresie przedwystawowym karmiąc barfem zawsze dawałam więcej algolithu, tranu/na zmianę z innym olejem np. sezamowym oraz drożdży browarniczych. Te ostatnie też dobrze wpływają na odbudowę sierści i skóry. Efekt był już po jakimś tygodniu. Polecam.
-
Trochę 'siedzę' w żywieniu, tym bardziej w barfie którym karmiłam chihuahua (w tym sukę w ciąży, laktacji i szczeniaka od 3ciego tygodnia życia) 1,5 roku bez przerwy a wcześniej pół roku (uwierzcie że zdecydowanie łatwiej takim barfem 'trafić' w doga czy innego większego psa niż w takiego małego szczurka jak chihuahua u którego dzienne dawki np. nabiału to np. 4 gramy.. ;]). I NIE POLECAM, przynajmniej na początku mieszania psu w żołądku karmą suchą, gotowanym, surowym i jeszcze 'odpadkami' (nawet jako zwolennik barfu jestem zdania, że w psiej diecie nie powinny się one znaleźć, ze względu na przyprawy ale nie tylko). To jest rosnący szczeniak dużej rasy. BARDZO łatwo przegiąć zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Zacznij mieszać i sprawdź wyniki szczegółowe (z kostnymi łącznie) - gwarantuję, że za ciekawie nie będzie. Można łatwo przegiąć u tak młodego psa. Jak szczeniak dużej rasy rośnie to warto ukierunkować się na jeden rodzaj karmy. Dlaczego? Bo mieszając różne rodzaje karm organizmowi dostarczamy czegoś albo za wiele, albo inny składnik pokarmowy niweluje zawartość drugiego. Super, że psy świetnie wyglądają i mają zdrowe ząbki. Moja suka była supergruba a miała niesamowitą anemię. Jak chcemy wiedzieć co w psie 'siedzi' to robimy wyniki. Po sierści, zębach tego tak do końca nie stwierdzimy. O ile u psa o normalnej aktywności, który nie pełni funkcji reprodukcyjnych i już NIE ROŚNIE jakoś taka dieta da radę (choć też nie zawsze tak do końca), to u rosnącego szczeniaka dużej rasy to jest takie 'może tak a może nie'. Nie chcesz gotować i suplementować/ stosować barfu (te diety same w sobie są niezwykle urozmaicone i nie ma sensu urozmaicać ich suchą karmą dodatkowo bo można namieszać i to bardzo) - zainwestuj w dobrej jakości suchą karmę. Tak na prawdę karmą puppy będziesz karmić psa do roku a to jakie jedzenie będzie dostawać ukształtuje jego organizm w bardzo ważnym momencie wzrostu. Więc nie ma co oszczędzać. I nie żadne Royale czy Eukanuby, bo to shit jakich mało - jest mnóstwo karm w normalnych cenach które są świetnej jakości i sprawdzają się w duzych rasach (mam doga niemieckiego). U mnie np. sprawdziła się w takim newralgicznym wieku Acana, ale teraz dość często karmę zmieniam i znalazłam już nawet karmy klasy Acany będące jednocześnie znacznie tańsze ;) To nie jest takie proste. Owszem, kiedyś gdy ludzie nie mieli zbytnio wyboru i sucha karma to było hmm chappi albo pedigree to miało to sens, bo w tej karmie mało co było. Ale teraz podając prawidłową dawkę suchej karmy - pies dostaje autentycznie wszystko w optymalnych ilościach. Dodając mięsa - zaburzamy gospodarkę fosforową, czy tego chcemy czy nie. Warto by było wówczas dodawać wapnia. Z kolei przesadzenie z wapniem też może być niebezpieczne i niezbyt ciekawe. U dorosłego psa możemy sobie próbować i eksperymentować. W przypadku rosnącego organizmu jest sens? Nie wspomnę już o tym że jeśli podstawą jest sucha karma a psu dodajemy mięso surowe dodatkowo gotowane i inne takie to 'bawimy' się też pH żołądkowym. pH żołądka psa karmionego suchą karmą jest znacznie wyższe, zahaczające niekiedy (przy długim karmieniu) nawet o zasadowe (!), ponieważ sucha karma poddana takiej a nie innej obróbce termicznej takiego właśnie środowiska wymaga. Natomiast wszelkie żywienie naturalne, w tym surowizna wymaga kwaśnego pH. A więc mieszając, zwłaszcza w niewielkich odstępach czasu - możemy narobić wiele złego. O ile pies żywiony barfem jest w stanie strawić suchą karmę i nie ma żadnych rewolucji, to pies który za podstawę ma suchą karmę w większości może nie tolerować surowizny (stąd gadanie ludzi że pies miał zatwardzenie po surowej kości - nic dziwnego jak na codzień je granulki). Toleruje - super. Ale nie wiemy kiedy taka tolerancja się skończy. Sucha karma nie jest jedzeniem naturalnym dla psa, trzeba o tym pamiętać. O ile gotowane z surowym można tak na prawdę zmieszać bez zbytnich rewolucji, to mieszanie z suchym dla psa jest niezłym kombajnem w żołądku. Osobiście nie radzę. W Twoim przypadku postawiłabym jednak na prawdę na dobrej jakości suchą karmę. Przynajmniej do kiedy pies rośnie i się rozwija. Warto uwierz. Ja teraz widzę to po dogu...
-
To fakt. U dużych psów jeszcze nie wygląda to tak tragicznie. Ale u chi wyglada to przeokropnie - wyciąga się jelita i szuka tych malutkich 'plewek' co są niby jajnikami. Krwi stosunkowo niewiele, ale zdecydowanie obciążający zabieg. Z hormonami jest spory problem, u psów jeszcze jakoś jesteśmy w stanie trafić, ale kiedyś miałam fretkę. Po sterylce łysiał jej brzuch niesamowicie ;/ Nieodpowiedni moment był po prostu.
-
I prawidłowo. Mnie też juz coś strzela, bo moja sucz po dwóch miotach przeżywa notoryczne ciąże urojone (czego przed kryciami nie było). Niestety właśnie ze względów zdrowotnych nie mogę jej ciachnąć (choroba neurologiczna). No ale jest to spora ingerencja w psi organizm. Dla naszej wygody tak na prawdę, bo psu to obojętne.
-
Tak własnie. Nie chciałam poruszać tematu sterylizacji, ale jest w tym trochę racji... Sterylizacja psa to nasza wygoda tak na prawdę... Pies żyłby równie dobrze z macicą i jajnikami/jajkami. A operacja jest jednak poważna. Na nasze życzenie. PS: Moja suka też ciachnięta ale ze względu ropomacicza. Ja generalnie nie jestem przeciwnikiem takich zakazów w przyszlości jeśli rasa też by ewoluowała w jakiś sposób i przepis np. wchodził w życie z wieloletnim wyprzedzeniem. Być może hodowcy wymyśliliby sposób, aby np. uzyskać szczątkowy ogon u niektórych ras czy w jakiś inny sposób nadać psom określony, niebanalny wyraz, tak by każdy mógł powiedzieć 'to jest taka i taka rasa'. Jestem po prostu zdania, że na początku powinniśmy zadbać o podstawowe prawa każdego zwierzęcia, a nie tylko psiaków. Wszystko to powinno być jednak powolnymi zmianami tak by mentalność ludzka też się zmieniała. Bo inaczej to będą tylko martwe przepisy a ludzie nadal będą źli i nadal będą robić swoje. Wszystko to trzeba zbudować powoli, na konkretnych fundamentach. Ja mam takie zdanie. Sądzę, że dzięki takiej polityce przepisy byłyby egzekwowane bo i mentalność ludzka byłaby inna. każdy może sądzić inaczej :)
-
motylqu Ty tak sądzisz, ale czy wszyscy? Bo znam mnóstwo osób które twierdzą, że kopiowanie jest złe a jak przyjdzie co do czego to obrobiona na maksa dla 'technologii produkcji' świnia jest ok. Dlaczego takie praktyki nie są zakazane? A kastracje prosiaków na żywca? TECHNOLOGIA PRODUKCJI. Dla mnie osobiście przy tym ogromie rzeczy które są do zmiany od podstaw te kopiowanie psów to jest na prawdę pikuś... I o tym mówię. Myślę, że mój post został trochę źle odebrany zresztą na moje własne życzenie, bo powinnam to zredagować trochę inaczej.
-
Zdaję sobie sprawę z tego co mówisz i Cię popieram. Ale pokazuję w tym momencie to z trochę innej strony. Bo mam z tym trochę styczności. I trochę dziwi mnie to, że zwierzętami gospodarskimi tak na prawdę pomiatamy i bagatelizujemy ich cierpienie, a taką rzecz jak kopiowanie u psów uważamy za barbarzyństwo. Każdy postrzega to trochę inaczej, ja nie uważam, żeby kopiowanie u psów było takim barbarzyństwem, za to długotrwałe cierpienie niosek które poupychane są w klatkach wedle przepisów unijnych już tak. I nie lubię narzucania komuś swoich własnych poglądów. Szanuję to, że np. nie lubisz kopiowanych psów, uważasz to za zbędne cierpienie i oczekuję tego samego jeśli moje zdanie się różni. Jeszcze raz podkreślam, że wyżej wymienione rzeczy podałam dla czystych przykładów. Nie twierdzę, że to jest mniej warte 'ścigania' czy coś z tych rzeczy. Poddaję tylko pod wątpliwość sens tego zakazu. Dla mnie jest to po prostu hipokryzja, bo pieski są super to nie ucinajmy im ogonków a świnie i tak zeżremy więc ucinajmy ogonki i przekłuwajmy ryjki ile wlezie.
-
Pewnie, też kochałabym dobermana tak samo jakby mi się trafił. To żadna różnica. Co nie zmienia faktu, że nie byłabym zadowolona z jego wyglądu. Świetny charakter ma też mój kundelek, na prawdę świetny. Mnostwo ras ma pasujący mi charakter. Tylko rasa to też wygląd. Stety czy niestety.
-
Za jakieś 5-10 lat ludzie wprowadzą powszechny zakaz jedzenia mięsa gwoli jeszcze większej ekologii. To się nazywa NARZUCANIE komuś swoich osobistych poglądów i przekonań. A tego nie lubię. Świnie i kury można dręczyć przed zabiciem a nioski trzymać w klatkach w których jedna jest upchnięta przez drugą i wszystko jest ok. Prosiakom można uciąć kły czy odciąć ogonek i wynika to z technologii produkcji (i nie robi się tego tak humanitarnie jak pieskom, zapewniam). Ale psu - no gdzie! Haha a dodatkowe pazury - pozostałość po wilku która psu po prostu przeszkadza - a beee! Okrucieństwo! Ale największym problemem w tym kraju było kopiowanie psów rasowych przez weterynarzy. Nie to, że każdy 'normalny' (celowy jest tu cudzysłów) rolnik szczeniaki topił w jakimś bajorze, bo wredna suczka znów zlazła z łańcucha i wróciła brzuchata. To się nadal dzieje. Na to nie zwracamy uwagi. Tak jak teraz problemem nie jest to, że ludzie którzy walczyli o nasz kraj podczas wojny nie mają za co kupić leków, a sprawą numer jeden są małżeństwa homo i równouprawnienie osób trans. Uciekam z tego wątku bo nie lubię zwyczajnie narzucania komuś kodeksu takiego czy innego postępowania w takich właśnie kwestiach. Tak jak nienawidzę terroryzmu wege. Nie musicie mnie usilnie uświadamiać, że jem padlinę - nie mam z tym problemu. Ważne, żeby ta padlina była humanitarnie uśmiercona.