Aysel
Members-
Posts
1382 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Aysel
-
Wychodzi na to, że uczłowieczam swoje chihuahua bo trzymam je w domu. A sio pchły do budy! :D Wredne małpy jak były na wiosce to i w -30 biegały po podwórku, krótko ale jednak. A teraz w mieście tyłek odmarza po 5 minutach. I chodź człowieku na spacery po pół godziny jak pies wysika się wykupka i w tył zwrot. Wszystko w granicach rozsądku. Mówienie, że zamykanie psa w pokoju np. na czas pracy jest wyrazem uczłowieczania psa jest hmm... skrajnością. Moje psy to lubią. I bywaly dni, sporadycznie bardzo, ale jednak bywały że siedziały 10 godzin bezproblemowo, bo są nauczone robienia na matę. A po tylu godzinach nieobecności i 'zamknięcia' w mieszkaniu po podwórku biegały 5 min i w tył zwrot. No normalnie jak nie psy ;)
-
Ludzie lubią naginać fakty więc wolę dodawać dopisek 'autentyczny' ;)
-
[quote name='Karilka'] I tak doberman sie kojarzy z "sarenką", psem chudym, wysokim,ledwo stojącym na łapach. Kogo to zasługa? Bo na wystawie czegoś takiego to nie widziałam..[/QUOTE] Nawet jak byłam małym kurduplem to NIGDY doberman nie kojarzył mi się z z sarenką, co najwyzej tzw. 'ratlerek' czyli coś bliżej nikomu nieokreślone nazywałam w ten sposób. Dla mnie doberman to pies dostojny i silny i taki też powinien być jego wygląd. I nie, pies z niekopiowanymi uszami i ogonem dla szarego Kowalskiego będzie 'kundelkiem'. Nieraz na wystawie byłam świadkiem jak widzowie stali przy ringu dobermanów i pytali czemu kundelki chodzą po ringu razem z dobermanami, albo 'proszę Pani a czemu dobermany są na ringu razem z jakimiś psami myśliwskimi' i to fakt autentyczny, nie wymyślona sytuacja. Bo ludzie mają utrwalony zgoła inną sylwetkę tego psa. I tak jak nie zmieni się podejścia ludzi do rasowości psów stosując nową ustawę, tak samo nie zmieni się takiego myślenia.
-
Rzeczywiście - niech będzie tak, że ludziom bardziej kojarzyć się będą z rasą dobermany z pseudo niż z ZK :D To bardzo korzystne jest.
-
biedne maleństwo :( Jakiś czas temu, nie wiem czy nie ją, jej Pani wystawiła na allegratce za 50 000 zł... Też pochodzi z tych nowych 'organizacji'. Tylko wtedy była wystawiona jako chihuahua ;p Takie psy nie powinny byc powodem do dumy. Choroba nie powinna być obiektem westchnień, a współczucia. Kynologia nie dąży i nigdy nie dążyła do takiej karłowatości psów. Osobiście - jest mi bardzo przykro, że w rasie którą hoduję ludzie zaczynają iść w tym kierunku, bo podoba się to 'nabywcom'. A w 'organizacjach' niestety są same ogłoszenia 'ultra mini chihuahua, nie jak w ZKwP' przykre to... Bo cierpią zwierzęta.
-
Ok, zaraz przeczyszczę skrzynkę i wtedy spróbuj.
-
Nie, po prostu na dogomanii jest chyba tak, że jeśli chcesz wstawić link bez akceptacji moderatora to musi minąć jakiś czas od rejestracji :) Więc się nie martw, to normalne ;) To taka bariera dla kont masowych które się rejestrują tylko w celu spamowania itp. Możesz wysłać mi na pw link i ja to wstawię w poście napisanym przeze mnie, podpisując, że to od Ciebie - nie ma problemu.
-
Warto kupić, dać kasę takiemu człowiekowi i tym samym napędzić kolejne mioty? Myśl! Przecież to jest błędne koło. Chcesz pomóc - weź psa z fundacji czy schronu. Świetnym przykładem jest ulv, znam ją niejako z forum chihuhaua. Ona się takimi psami zajmuje i dokładnie wie jak to wygląda. Jej zdanie powinno Ci dać dużo do myślenia. Wiesz ile lat żyłam z taką świadomością? tego psa (tego czarnego, nie moją chi ;)): [img]http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/429792_396684967015533_518069659_n.jpg[/img] przez wiele lat uważaliśmy za doga niemieckiego. Jak widzisz nawet ktoś był tak wspaniałomyślny, że mu uszy skopiował. W którym miejscu on jest dogiem? Dla porównania mój drugi pies, rasowy (czyli rodowodowy) dog niemiecki: [img]http://sphotos-f.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/421682_396685203682176_599003868_n.jpg[/img] Cezara, tego z pierwszego zdjęcia kupiliśmy jako doga niemieckiego za 400 zł, jechaliśmy po niego jakieś 300 km. Kocham go tak samo jak wszystkie inne moje psy, uważam wręcz, że w wielu kwestiach jest mądrzejszy od moich rasowców ;) i nigdy nie żałowałam że go mamy. Ale to nie jest dog niemiecki. I też się burzyłam jak mi to ludzie mówili, bo jakto, przecież kupiliśmy doga niemieckiego. Jak kupiłam prawdziwego doga niemieckiego z rodowodem zobaczyłam namacalnie różnicę. Cezar okazał się nie być nawet psem w typie. U Ciebie sytuacja jest taka, że masz 'rasę' której po prostu nie ma. Ona nie istnieje, nie ma jej w nomenklaturze kynologicznej. Ratlerek to po prostu nazwa zwyczajowa dla małego, krótkowłosego, czarnego podpalanego psa po to, aby go sprzedać. Nie wiąże się to nijak z rasą. Zobacz to tak jakbym rozmnożyła Cezara, czyli mojego kundelka z suczką do niego podobną i szczeniaki sprzedawała jako np. łajki bo miałyby dodatkowo zakręcone ogony. Rozumiesz teraz na czym to polega? Tu nie ma się co zlościć, my na prawdę nie chcemy dla Ciebie źle, ale jeśli tu już trafiłaś to fajnie by było, żebyś coś z tej wizyty wyniosła i sobie uświadomiła. Bo dla mnie każda taka uświadomiona osoba to plus, to zmiana polskiej mentalności i polskiego myślenia. Nigdzie nie ma tak wielu pseudo i tak wielu kundelków w schroniskach jak w Polsce. DLatego tak ważne jest by ludziom mówić i ich uświadamiać. Możesz odbierać moje wypowiedzi jako złośliwe, ale uwierz że na prawdę takie nie są, nie mam tego na celu. Jeśli słowo 'kundel' jest obraźliwe dla Ciebie to użyj innego. Dla mnie nie jest. Kundel, kundelek - jest takim samym kochanym psiakiem jak rasowiec. Byłabym hipokrytką mając kundelki i dachowce jednocześnie w domu ;)
-
Moje posty miały własnie na celu odwiedzenie Cię od pomysłu 'zakupienia tego co pokochasz' a spojrzenie na sprawę racjonalnie. A nie 'męczenie Cię'. W takich warunkach wychowują się psiaki z hodowli niezarejestrowanych, a więc hodowli psów bez rodowodów, prawdziwych rodowodów a nie tych drukowanych na domowych drukarkach. Z takich warunków kupisz psa 'takiego jakiego pokochasz'.: [IMG]http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/45511_606580029357500_856823311_n.jpg[/IMG] Nawet jeśli pokazywani są Tobie rzekomi 'wychuchani rodzice' to w chlewie obok siedzą Ci prawdziwi... źródlo: towarzystwo opieki nad zwierzętami. I tez miałam bardzo ciężki dzień.
-
Eh.. Brak mi słów. Jestem chyba osobą która w całym tym wątku mówi do Ciebie w sposób jak najbardziej spokojny, zrównoważony i nie wydziera się na Ciebie. Bo sądzę, że nie tędy droga. A Ty wylatujesz, że Cię stać na szczeniaka w innej walucie... Przecież dokładnie wiesz, że mi nie o to chodzi. Napisałam tak, bo napisałaś o 500 zł za szczeniaka jako 'ogromnej kasie' co uważam za cenę śmieszną jako hodowca który wie ile to tak na prawdę kosztuje. Nic poza tym. I proszę nie krzycz na mnie, bo ja rozmawiam z Tobą spokojnie i nie wyżywam się na Tobie. Ze schroniska nikt nie weźmie i nie 'sprzeda' bo biorąc psa ze schroniska podpisuje się umowę adopcyjną. Jeśli czegoś nie wiesz to moze lepiej po prostu posłuchać co mówią inni ludzie.
-
Ale mówisz o tych 500 zł jakby to była fortuna w ogóle nie zdając sobie sprawy ile tak na prawdę to wszystko kosztuje i jak bardzo ludzie okrajają koszta. Nie wiem czy to, że za kundelka zapłaciłaś 'więcej' jest powodem do dumy. Przykro mi, ze racjonalne argumenty po prostu do Ciebie nie trafiają. Widziałaś może kiedyś jak wygląda pseudohodowla? Z takiej jest Twoja suka i wiekszość 'ratlerków'. I taką pseudohodowlę po raz kolejny chcesz wesprzeć. Można być obojętnym na wiele rzeczy jeśli się z nimi nie ma styczności. Ale Ciebie, jako mam wrażenie, miłośnika psów, powinno obchodzić psie cierpienie. Co robisz by je ograniczyć? Bo ja się do tego chociażby nie dokładam i nie produkuję nastu miotów w roku, a ludziom którym nie zależy na rasie nie doradzam wizyty u wspaniałego hodowcy z ZKwP wciskając kity ze pies rasowy będzie go 'bardziej kochał' (no są tacy ludzie też)... a wizytę w schronie czy fundacji. Nie hoduję kundelków i nie popieram tego. Bo przez całe swoje życie na wsi widzę, że jak nie w schronie to stukrotnie bardziej cierpią przywiązane do budy łańcuchem...
-
[quote name='Tulcia'] [B]1.[/B] Ratlerek, czy pinczer karłowaty miniaturowy to dla mnie nie kundel, pominiemy fakt, że Usia nas sporo kosztowała, rozumiem jest to jakaś krzyżówka, mutacja i Bóg wie co jeszcze, ale pełno jest takich zwierząt dlatego proszę nie mówcie, że jest to kundel.. [B]2.[/B] Julliet11, powiedz mi gdzie widziałaś prawdziwego ratlera, w schronisku? Pewnie i są, ale są to odmiany większe nie takie miniaturowe jak to mogę wywnioskować po waszych odpowiedziach SZKARADY! Czy ja obrażam wasze psiaki ?[B] Nie, dlatego jest mi przykro, że mój pies to KUNDEL.[/B] [B]3.[/B] Ponadto, czy widziałyście kiedyś szczeniaki w schroniskach yorków, miniaturowych ratlerków, czy Chihuahua? Pewnie nie, a to dlatego, że większość ludzi ma na tym ogromny koszt, sprzedawają te zwierzaki, a biedne prawdziwe kudelki siedzą w schroniskach, a gdyby był tam jakiś york, czy ratlerek, ktoś by od razu wziął i uwierzcie mi sprzedał, bo cena minimalna za ratlerka to 500zł.. [B] 4. [/B]Podobno ratlerek urodzi od 1 do 3, a w najlepszym przypadku 4, mówiąc szczerze? Cieszyłabym się. Mnie nachodzą wszyscy, że chcą takiego szczeniaka, wszyscy kochają Usie, jest to mała pchełka. Jest nauczona czystości w domu, więc jest mało wymagająca, wszyscy chcą takiego szczeniaka. [B]5.[/B] Nikt nie odpisał mi na moje pytania, jest to przykre, bo każdy mógłby być na moim miejscu. Co do psa z schroniska, ja nie mogę takiego mieć. Mam bardzo alergicznego brata, owszem w schroniskach są małe psy, ale mają one dużo sierści, a mój pies ma sierści minimalnie .. [B]6.[/B] Macie rację, nie zaryzykuję, ale kupię taką samą suczkę. [B]7.[/B] Ostatnio też przeglądałam oferty z mojego miasta, znalazłam ratlerki i przeczytałam opinie o tej 'hodowli' , przeraziłam się bo jest to PSEUDO HODOWLA! Pani, która ma tą hodowlę, jest lekarzem i takie rzeczy robi, pokrywa siostrę z bratem, i rodzą się ciągle chore szczeniaki, wiele osób pisało, że przyjechało z daleka po pieska, a ich psiaki są chore.. :([/QUOTE] Ad.1 Bo to kundel i nic tego nie zmieni. Nie można nazwać 'ratlerka' nawet psem w typie, czy mieszanką, ponieważ nie ma takiej rasy. Też mam kundla, mialam w swoim życiu mnóstwo kundli i nie kochałam ich mniej niż moich rasowców, nie starałam im się dorabiać rasy, by kochać je 'bardziej'. Ad.2 Te psy w schronach 'które są większe od Twojego mini ratlerka' są od niego o wiele zdrowsze w większości przypadków. Takie 'mini ratlerki' to najczęstszy klienci klinik wet. i behawiorystów ze względu na zaburzenia genetyczne jakie mają. Ad.3 Wiesz co Ci powiem... Jeśli dla Ciebie fortuną za psa jest wydanie 500 zł to ja nie mam pytań. Dlaczego? Ano dlatego że ochowanie nawet tak małego szczeniaka w normalnych warunkach to koszt znacznie wyższy niż te marne 500 zł. Nie mów mi o tym, że ludzie wydają mnóstwo kasy na te psy. Jak wydają mnóstwo kasy na psa bez papierów to są totalnymi świrami, bo kto mądry wydaje tyle kasy na kundla którego hodowca 'nazwał' jakąś rasą, skoro może nie w schronach, ale w fundacjach i po likwidacji pseudohodowli takie psy można dostać za darmo pod warunkiem podpisania umowy adopcyjnej. Ciekawa jestem jakby Ci kopara opadła jakbym powiedziała, że za sukę do hodowli zapłaciłam ponad 2000 w innej walucie. I mam z niej jeden martwy miot i jednego szczeniaka bo po drugiej ciąży zachorowała nieuleczalnie. I co, nadal 'idziesz' w chihuahua? Nadal wyliczasz ile pieniędzy ludzie wkładają w te szczeniaki.? Proszę Cię, daj spokój... Ty tak na prawdę nie wiesz ile kosztuje odchowanie miotu. Psy za 500 zł nie mają w większości nawet szczepień ani odrobaczeń, już nie mówię o tym, że dobrze to one nie jadły w swoim dotychczasowym życiu. I wiem co mówię niestety. Bo 'hodowcy' lubią sobie podbijać fikcyjne książeczki zdrowia u weterynrzy. Zarobek mają pseudohodowcy i zawsze będą mieć. Sprzedawanie psa za 500 zł nie jest złe ale niewspółmierne do prawdziwych ponoszonych przy tym kosztów. Więc zdaj sobie sprawę, jak bardzo musieli oszczędzać... na wszystkim. Ad.4 Chihuahua też rodzą 'zazwyczaj dwa'. A jak urodzi się 6 czy 9 - to też jest normalne. Wbrew wszelkim pozorom urodzenie dwóch szczeniaków jest znacznie trudniejsze dla tak małej rasy dlatego, ze zazwyczaj takie rodzynki rosną większe - dlatego w małych rasach jest tak duże ryzyko cesarek, niekiedy szczeniaki po prostu nie są w stanie przejść przez drogi rodne suki. Ja w chihuahua miałam taki kłopot. Urodził się jeden szczeniak ważący tyle co normalnie powinny ważyć 3 (waga urodzeniowa). Bo byl sam jeden w brzuchu i pasł się ile wlezie. I to jest znacznie większy kłopot i znacznie większe ryzyko cesarki niż w przypadku 5 czy 6. I co z tego, ze Twoja Usia jest czyściutka? Moje psy też są czyściutkie, ale szczeniak nie rodzi się z wyuczonym sikaniem na podwórku czy na matę w domu. To jest rzecz której on się uczy od właściciela, nie odruch bezwarunkowy. Poza tym cechy charakterologiczne dziedziczą się nawet od dziadków - z Twojej suki może wyjść szczekający na wszystkich agresywny potwór który będzie lał na wszystko i na wszystkich. Po jednym szczeniaku z mojej 'wychowanej' suki miałam sprzątania na pół godziny dziennie po parę razy. Dopóki się nie nauczył a to trwa. Ad.5 Jeśli Twój brat ma uczulenie na sierść, to będzie miał na każdą z nich, nawet na 'psy rzekomo hipoalergiczne'. Każdy pies ma taką samą sierść uczulającą w ten sam sposób. Ad.6 To popełnisz przestępstwo ponieważ kupowanie u pseudohodowców jest tak samo karalne jak sprzedawanie pseudorasowych psów na bazarze. Nie ma ratlerków z rodowodami. Bo to nie jest rasa. Pojmiesz to w końcu? Ad.7 Z takiej pseudohodowli z dużym prawdopodobieństwem pochodzi i Twoja suka i jej 'przyszły kawaler'. Bardzo prawdopodobne że są spokrewnieni. Z takiej pseudohodowli po raz kolejny chcesz kupić sukę, chcesz to wspierać i dokładać się do tego. Bierzesz pod uwagę to, że suka która ma 5 lat i która jak do tej pory zawsze była sama może nie zaakceptować drugiego szczeniaka w domu? Bo bywa tak niestety bardzo często, nie mówię że zawsze. Ona ma już swoje lata. Chcesz drugiego psa - kup psa z metryką (rodowodem) FCI (czyli ZKwP - związku kynologicznego w Polsce) i wydaj kasę na coś pewnego nie dokładając się jednocześnie do cierpienia psów trzymanych w klatkach piwnicy i wykorzystywanych maksymalnie. Psa z rodowodem nie musisz wystawiać. Kupując psa niewystawowego płacisz taniej, ale zobowiązujesz się go nie wystawiać ani nie rozmażać. A masz psa rasowego w 100%.
-
[quote name='pansoni'][COLOR=#0D0B0B][FONT=Tahoma]Posiadam suczkę, która oszczeniła się dopiero pierwszy raz.[/FONT][/COLOR][/QUOTE] Piszę tak przez ten fragment na początku Twojej wiadomości. Za 6-7 mscy oszczeni się kolejny raz. W ciągu całego swojego życia 'z twojego podejścia' wyniknie jakieś 20 miotów. Nawet jeśli szczeniak będzie jeden to kilka boksów w schronie zapełnionych jest. A szczeniaków potrafi się urodzić 12. Tak więc zostało mi pogratulować podejścia.
-
jak się ma sukę w cieczce jakiej rasy by nie była to logiczne jest że pozostawienie jej na podwórku, jaki by płot nie był = szczeniaki. Jak się nie chce mieć szczeniaków to się sukę sterylizuje. Proste i logiczne. Dla niektórych jak widać dziwne. I tu nie ma filozofii i podejścia. Byłeś kiedyś w schronisku? [url]http://otoz.pl/pliki/zdjecia/czerwiec2011/1aa.JPG[/url] Twoje podejście do tego też jest tak lekkie i obojętne jak do niesterylizowania suki? Ja w odróżnieniu od Ciebie jestem zwyczajnie odpowiedzialna za swoje zwierzęta i podejście do hodowli czy takie czy inne nie ma tu znaczenia. Tego co robisz nie mozna nazwać hodowlą. To jest bezmyślna produkcja szczeniaków co cieczkę, bo przecież to takie naturalne, że jakiś pies przesadzi za przeproszeniem wiesz co przez siatkę i ją zapłodni. Po co wystepować wbrew naturze i sukę po prostu w cieczce pilnować ;) To takie nowomodne ;) A psy w schronach z takich wpadek siedzą po 15-20 lat czyli czasem całe ich życie. Bo ktoś ma 'inne podejście do hodowli'.
-
[quote name='Vectra']A morał z tej dyskusji taki , że i tak wolę kopiowane psy :diabloti:[/QUOTE] :-x Okrutnik z Ciebie jest. Miałam zacny plan sprawienia sobie kiedyś w przyszłości dobermana właśnie. Na nieszczęście dla Polskich hodowli jeśli psiaka kiedykolwiek kupię to w Rosji i kopiowanego. I mówcie sobie, że jestem okropna, mam prawo do swoich przekonań jak każdy. A ucierpi polska kynologia, bo ludzie którzy innego psa sobie nie wyobrażają i tak kupią, tylko za granicą. Ale zakaz już jest, więc moje gadanie jest czcze - nic tu po mnie ;]
-
Zaszkodzi i to bardzo. 2msczny szczeniak nie ma jeszcze zdrowej termoregulacji i takie 'szczenienie się suki w norze' mogło zakończyć się tragicznie, nawet jeśli to był moment. Jest zima, kilka-kilkanaście nawet niekiedy stopni mrozu. Mały szczeniak potrzebuje ciepła, bo jego organizm nie jest w stanie sam się wystarczająco ogrzać... Ja jestem w szoku... Bardzo to wszystko bezmyślne. Jak można było w środku zimy pozwolić suce oszczenić się w norze na podwórku?! Nawet jakby trzeba było siłą, to trzeba było ja w tym domu przetrzymać, a przede WSZYSTKIM nie kryć, jak się nie wie, że takie sytuacje mogą się skończyć tragicznie.
-
Ma wolny wybór, ale wynoszenie 2 tygodniowego, ślepego jeszcze poniekąd szczeniaka na dwór i zakopywanie go w zamarźniętej ziemi i śniegu nie może być akceptowane! Dla mnie chora sytuacja. Trzeba bylo o tym pomyśleć przed kryciem suczki.
-
Radź i doradzaj to pójdzie do weta, zrobi badania na progesteron i pokryje tak, żeby wyszło jak najwięcej szczeniaków ;) Dla weta to kasa, ona będzie pewna że robi dobrze. Ja mogę jej to wszystko pięknie wylożyć, mogę też powiedzieć, że na krycie może być duzo za wcześnie, bo bywa i tak, że czasem suka po 14 dniu nie jest gotowa. A może być i za późno. Mogę powiedzieć jak określić palpacyjnie kiedy jest ten moment. Ale po co mam się dzielić swoją wiedzą z osobą która nie rozumie co tak na prawdę robi? Jeśli podejdzie do rozmnażania psów poważnie, zakupi odpowiadającą jej rasę z udokumentowanym pochodzeniem i zacznie się hodowlą psow rasowych to odpowiem na jej pytania wyczerpująco - proszę bardzo. Ale za bardzo mi chyba leży na sercu dobro tych zwierząt które latami siedzą w schronach, żeby pomagać kolejnemu człowiekowi dokładać się do tego zjawiska.
-
jak był szczepiony to można wykluczyć wściekliznę. Szczepionka ma tak na prawdę trwałość 2 lat. Ten wirus ma bardzo małą zmienność, więc na prawdę trzeba mieć ogromne nieszczęście, żeby szczepiony pies się zaraził. Poza tym szczepionki dla psów są lepsze niż dla ludzi ;)
-
Pies był szczepiony? Jak dawno? Mi to nie wygląda na wściekliznę, szybciej na problemy z móżdżkiem/błędnikiem. No ale pierwsze co powinieneś zrobić to lecieć do weta KONIECZNIE!
-
Zamknąć suczkę i szczeniaka w domu a suczkę wyprowadzać 'jak się prosi'. Ty jesteś niepoważny, żeby pozwalać w środku lutego suce zakopywać szczeniaka w zmarźlinie? Oczywiście pseudo, bo suczka 'choć raz w życiu musiała mieć szczeniaczka'... Ręce opadają.
-
Tulciu weź pod uwagę to, że to co napisał mój przedmówca wyżej tyczy się rasy 10krotnie większej od Twojego 'ratlerka'... Większe psy są 'niestety' o niebo łatwiejsze od malizn. Z dużym prawdopodobienstwem stwierdzę, że ani chi ani 'ratlerek' 9cio godzinnego porodu by nie wytrzymał. Ciąża, poród - to wygląda 'banalnie'. A wcale nie jest banalne. Każda ciąża to ryzyko, ryzyko tym większe im bardziej zminiaturyzowana rasa. PS: Ale kupki czy rozwalone pół pokoju to też jest norma przy jednym szczeniaku małej rasy. Póki młody się nauczył miałam pozasikiwane i poobsrywane wszystko łącznie z książkami od biologii. Jedna skończyła nawet tragicznie bo jej róg zginął w tajemniczych okolicznościach - i ten strach, że szczeniak się przytka. A biegunki decydują o przeżywalności w pierwszych dniach życia psów tak na prawdę. Szczenię, zwłaszcza od matki po cesarce, która nie ma nawet siary na początku, ma zero odporności, jest podatne na wszystko, nawet na butach do mieszkania możemy przynieść śmiertelne dla niego zarazki. Leczenie biegunki, zwłaszcza przy sztucznym mleku to jest masakra. Można wierzyć lub nie, ale zazwyczaj jak szczeniak dostanie biegunki i dwa-trzy dni go przytrzyma tak mocno to suka zaczyna go odrzucać, bo wie że szczeniak umrze. I wtedy jest problem bo bez ssania nie ma laktacji - bez laktacji marne szanse na zatrzymanie biegunki u początkującego człowieka. A karmienie mlekiem sztucznym to jest najgorsze co może być, bo praktycznie po wszystkich są sensacje.
-
Droga Tulciu. Nie wiem czy dobrze podejrzewam - na 99% nie jesteś osobą pełnoletnią i zapewne decyzja jest bardziej Twoich rodziców a nie Twoja, ale nie to jest sednem, bo swoją przygodę z psami rasowymi zaczynałam mając około 15 lat i nikt za mnie nic przy psach nie robił. Od kilku lat hoduję (i wystawiam sporadycznie) psy rasowe. Choć zapewne 4 psów w tym jednego kundla za hodowlę z prawdziwego zdarzenia uznać nie można, to jednak siedzę w tym już jakiś czas, szczeniak którego odchowałam dziś wygrywa jedną wystawę za drugą i przede wszystkim CIESZY swojego właściciela. Mam to szczęście w nieszczęściu, że rasa którą hoduje to chyba najcięższa w hodowli rasa jaka istnieje - chihuahua. Ale nie zawsze miałam psy rodowodowe. Zdarzały się np. 'dobermany' które dobermana przypominały co najwyżej z koloru - bo naście lat temu moi rodzice nie wiedzieli i nie rozumieli co to pies rasowy, bernardyny z ogromną skłonnością do agresji, itp. itd. Pewnego razu gdy w końcu odkryłam internet (a miałam do ras takie nastawienie jak Ty teraz i byłam przekonana (!) że suce dzieje się krzywda, jeśli choć raz w życiu nie będzie miała szczeniaka - młoda byłam, głupia, nic nie wiedziałam) i z własnej nieprzymuszonej woli poszłam do schroniska zobaczyłam coś co chyba na zawsze zostanie mi przed oczami. Zobaczyłam OGROM cierpienia tych zwierząt. One nie chciały tam być, na taki los skazał je człowiek! Pies jako zwierzę stadne i w ogóle bardzo społeczne nie jest w stanie normalne funkcjonować w kojcu wśród szczekania setek innych psów. Być może jeszcze nie rozumiesz do czego zmierzam. Więc Ci powiem. Tacy ludzie jak Ty, czy kiedyś nawet platonicznie (bo nigdy nie mieliśmy szczeniaków od żadnej z naszych suczek w typie) ja, zapełniają te schrony. Czy tego chcesz czy nie. To jest jeden ogromny łańcuch - to, że jeden piesek zostanie u Ciebie - ok. Ale potem znów go rozmnożysz, znów będą szczeniaki, tym razem pójdą w ludzi, albo będzie nawet wpadka i porozdajesz psiaki po prostu. To jest błędne koło, zauważ to. Synek czy córeczka Twojej suczki wyląduje w schronie a jak nie ona to jej dzieci. Napędzasz to kryjąc swoją sukę której daleko do jakiejkolwiek rasy, bo rasa RATLEREK - NIE ISTNIEJE! Ratlerek to potoczne okreslenie osiedlowego małego, rachitycznego pieska, z ogromem wad wrodzonych (co ludzie uważają za piękne!), niepodobnego bliżej do żadnej rasy. Po prostu nazwa - świetny chwyt marketingowy od wielu lat. To kundelek któremu dorobiono rasę... Uwierz mi - nie ma takiej rasy - mogę Ci podać ile chcesz argumentów na ten temat - taka rasa nie istnieje i nigdy nie istniała. Jedynym psem podobnym ale niemającym kompletnie nic wspólnego z ratlerkami prócz rachitycznego wyglądu jest prazskiy krisarik - a jest to rasa niezwykle rzadka i pseudohodowcy 'jeszcze się do niej nie dorwali'. Wiesz nie piszę tego wszystkiego, żeby Ci 'dokopać'. Ja jestem w stanie zrozumieć ludzką niewiedzę o ile próbują ją oni naprawić i zauważyć własne błędy, posłuchać rad. Zapewne jesteś młoda i cieszą Cię słodkie, malutkie szczeniaczki ale wyobraź sobie dzieci tych szczeniaczków za kratami schroniska - przecież one czują tak samo jak Twoja suczka śpiąca z Tobą w łóżku, a prędzej czy później do tego dojdzie, bo TAK SIĘ ZAPEŁNIAJĄ SCHRONY. Mnie też cieszą szczeniaczki ale wiem też jak ogromnym cierpieniem niekiedy dla ta małej suki jest wydanie ich na świat. Nie jesteś w stanie tego jeszcze pojąć, bo nigdy jeszcze nie straciłaś na swoich rękach całego wyczekiwanego miotu. Ciąża, laktacja a jeszcze wcześniej krycie w normalnej hodowli to ogrom przygotowań, kupa kasy i czasu, ale przede wszystkim ogromne ryzyko. Zwłaszcza, że psy o których mówię są niesamowicie małe. Moja suka waży 2,2 kg - jest większa od Twojej. Pierwsza ciąża przebiegła miałam wrażenie wspaniale - zakończyła się nistety spadnięciem łożyska u jednego ze szczeniaków i stratą całego miotu. Chcesz to przeżyć? Chcesz trzymać w rękach malutkiego szczeniaczka z którego ulatuje życie a potem patrzeć w oczy suce która szuka swoich szczeniąt? Pomijam już fakt, że po cesarce suka nie myśli normalnie - może nawet zeżreć własnego szczeniaka - chcesz to praktykować na swojej suce? Bo w tak patologicznej 'pseudorasie' i jak ratlerek i tak małym doświadczeniu cesarka jest niemal murowana. Druga ciąża super, oczywiście też cesarka ale już z innego powodu - wielkość szczeniaka NIEZALEŻNA od wielkości ojca czy matki bo może być różnie - jeden szczeniak i ślęczenie nad nim dniami i nocami. Jesteś przygotowana na ewentualne wstawanie w nocy co dwie godziny do szczeniaka? Bo ja wstawałam. Przygotowywałam się do matury, karmiłam szczeniaka co dwie godziny a spałam w ciągu nocy może pół godziny. Przy pierwszej ciąży było tak przez dwa tygodnie, przy drugiej tydzień. Jesteś na to przygotowana? Czy jesteś przygotowana na śmierć suki w trakcie cesarki/porodu (przy tak nieumiejętnym i malodoświadczonym prowadzeniu jej ciąży jak Twoje to bardzo prawdopodobne niestety, nawet z wyniku tężyczki poporodowej której nie zauważysz albo uznasz za zestresowanie czy nadmierne przegrzanie)? Czy jesteś gotowa na choroby które u suki mogą pojawić się w ciąży, na ewentualnie uśpienie całego miotu w wyniku ciężkich wad genetycznych (bo być może 'piesek rozpłodowy' tego pana jest bliską rodziną Twojej suki -tego nie wiesz, bo psiak to kundelek i rodowodu nie ma)? Czy jesteś gotowa na urodzenie się ślepych, kalekich szczeniąt, z rozszczepami różnego rodzaju (jeśli suka w cieczce nie dostawała kwasu foliowego a potem w ciąży to bardzo prawdopodobne) na wodogłowie i również uśpienie? NIE wyobrażasz sobie jeszcze jaka to odpowiedzialność. Chcesz psa a nie zależy Ci na rasie - schronisko, fundacja. Chcesz uszczęśliwić swoją sukę szczeniakiem? Pies to nie jest czlowiek, u niego rozmnażanie to instynkt a przyjemności nie sprawia mu odchowywanie maluchów Dodatkowo - nie masz bladego pojęcia czy urodzi się jeden czy dwa. Może urodzić się i 6. i co wtedy z nimi zrobisz? Dolicz szczepienie trzykrotne i odrobaczanie. Stać Cię fizycznie i psychicznie na taką zabawę (pomijam już fakt, że nielegalnym jest sprzedawanie psów z niezarejestrowanych hodowli). Nie hodujesz psów i niech tak pozostanie. Po co na siłę próbujesz z siebie zrobić hodowcę?
-
Układy jakoś ujdą, bardzo to wszystko logiczne. Najgorsze są jak dla mnie roślinki i ich wspaniała fizjologia....
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Kurczę, progi prawie jak na medycynę w tej Warszawie haha ;) Nie no, może jakoś wyrobię na te 80%. Ja wręcz przeciwnie - chemii się nie boję, bo w chemii łatwiej trochę 'trafić' w klucz. Ostatnio pisaliśmy egzaminy wstępne na medycynę jako próbną maturę tak jakby (które ponoć? są teraz trudniejsze nawet od zwykłej matury), miałam 79% oczywiście rozszerzenie, więc jak narazie nie jest źle. Biologia to jest masakra - jesteście już na jakimś konkretnym stopniu powtarzania, czy tak jak ja - powtórzona komórka, metabolizm i delikatnie fizjologia i anatomia człowieka? ;] Nie wiem czy mam się bać, że tak mało powtórzyłam, czy (mam taką nadzieję) nie jestem wyjątkiem :)
- 2376 replies
-
- lekarz weterynarii
- studia weterynaryjne
-
(and 3 more)
Tagged with: