-
Posts
851 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Paulix
-
[url]www.daktari.pl[/url] [url]www.whippy.pl[/url] A ilość zależy od upodobań, ja mam siedem, na początku miałam trzy i było dobrze. Na zawodach jest 10.
-
Spytaj się swojej mamy, po co wychodzi ze znajomymi, skoro mogłaby popracować :cool3: Nie wiem ile masz lat, ale zawody są w weekendy. Pociągiem można spokojnie dojechać do większych miast. Ja na treningi agility miałam ponad godzinę dojazdu, mieszkam na obrzeżach miasta, więc jak nie miał mnie kto zawieść szłam te dwa kilometry pieszo. Skoro teraz siedzisz całymi dniami przed kompem, to równie dobrze możesz je spędzać na oglądaniu ćwiczących psów, przespacerowanie się do psa babci itp. Ja sobie wyobrażasz bordera i ćwiczenie z nim, skoro nie masz jak się dostać do miasta i nikt nie chce Cię zawieść? ;) A myślałaś nad kupnem własnego środka transportu, np. skutera? Skuter, czy nawet i rower i już jest łatwiej, a psa na ten kawałek dojazdu do PKS-u jakoś przewieziesz. Aktualnie masz rodziców, którzy są na nie nie tylko jeżeli chodzi o psa, ale i o psie sporty i wyjazdy. Ja bym zaczęła od wyjazdów, zanim pomyślisz o kupnie psa.
-
[quote name='Adamant']tak pod warunkiem, że daną chorobę czy też skłonność do niej można wykryć badaniem genetycznym, jeśli badań takowych nie ma a są np kliniczne to pewności nigdy nie ma. Bo w klinicznym badaniu wychodzi już choroba (a niektóre ujawniają się dopiero po kilku latach) i 2 przebadane klinicznie osobniki mogą być zdrowe ale przy tym mogą być nosicielami danej choroby i wtedy w miocie może trafić na jakiś % szczeniaków które będą chore mimo uczciwości i zdrowego podejścia hodowcy. Ale to można przewidzieć w umowie[/QUOTE] Dlatego napisałam, w niektórych przypadkach. Uczciwy hodowca, postara się się dowiedzieć, czy były we wcześniejszych czy pokrewnych pokoleniach przypadki choroby, i na pewno nie powie nabywcy, że szczenięta na tą chorobę nigdy nie zachorują. Pseudohodowcy często mówią, że psy są zaszczepione, zdrowe, przebadane, a na pytanie o chorobę odpowiadają, że na pewno nigdy nie zachorują. Uczciwość to cecha prawdziwego hodowcy, a pseudohodowca najczęściej wykorzystuje naiwność ludzi, czy też raczej ich brak chęci dowiedzenia się przed zakupem, z pewnego źródła, nie od jakiegoś człowieka, który stoi na targu i trzyma szczeniaki w skrzynkach i klatkach. Ja wielokrotnie byłam świadkiem, gdy chodziłam na giełdę zwierząt po karmę i akcesoria, bo ceny nieporównywalne, wielokrotnie nabywca pytał psuedohodowcę o rodowód, kiedy on odpowiadał bajeczki o ostatnim szczeniaku z miotu, niepotrzebnym kwitku do wystaw, bardzo często padał jednak argument, który mnie bardzo zdziwił, że aż do tego stopnia się posuwają, jako iż w Łodzi (moje miasto) szczeniąt z rodowodem nie ma, hodowli jest bardzo mało, a najbliższa nad morzem np., wielokrotnie padają ceny rzędu pięciu tysięcy złotych za psa, i, co jest niesamowicie chamskim posunięciem, wielokrotnie wspominają, że psy z hodowli, są ciepłolubne, mało odporne, bardzo często chorują itp. :angryy:
-
[quote name='Adamant']taa Fly ja ostatnio wyczytałam, że popadam w paranoję bo badam swoje psy - oczywiście napisał to hodowca który nie bada :razz: powiem tylko krótko nawet po badanych nie ma pewności czy będzie zdrowe bo czasem może coś się ujawnić akurat w danym miocie. Ale oczywiście jestem za badaniami bo to zmniejsza ryzyko wystąpienia wad-chorób do min no i oczywiście kwestia zachowania hodowcy w przypadku gdy coś się wydarzy=ujawni :cool1:[/QUOTE] W niektórych przypadkach w ogóle eliminuje, a w umowie jest wspomniane, co się stanie, gdy pies zachoruje. Natomiast istnieje jedna, zasadnicza różnica pomiędzy hodowlą a pseudohodowlą: w przypadku pseudohodowli możemy najwyżej wierzyć hodowcy na słowo, że mamusia była ładna i zdrowa, w przypadku hodowli mamy badania, mamy rodowód i wiele hodowli do wyboru, więc możemy wybrać taką, która na pierwszym miejscu stawia zdrowie.
-
[B]mala_czarna[/B] nikomu tutaj empatii nie brakuje - komentowany jest fakt, że to pseudohodowca jest zły, a nabywca jest biedny, bo nikt mu nie pokazał palcem, że tak nie wolno. Psu współczuje chyba każdy, właścicielowi można co najwyżej współczuć głupoty, bo w przeciwieństwie do tego psa, skazał się na nią sam. Wiesz co, takich historii jest mnóstwo... I ja z biegiem lat, już zaczynam wątpić, że to do ludzi trafia. Widzisz, jak ktoś powie panu A, że kupił psa na giełdzie i jest ok, to pan A uzna, że skoro jest ok, to jego to nie spotka. Gdyby pan A chciał dla psa jak najlepiej i brał za niego pełną odpowiedzialność to już dawno byłby na liście u hodowcy, nie marudziłby, że cena za wysoka, a wystawy niepotrzebne. Ile już jest takich wątków? Ile osób tutaj zagląda? Ja mogę wskazać wiele osób, które dalej nie widzą w tym nic złego, bo to był piesek od pana, który się swoją suczką nie zajmował, a nasza dostaje i szyneczkę i kurczaczek, więc szczeniaczki po niej będą super! Zobacz ile jest wątków w stylu: kupiłem psa, który teraz jest chory, pseudohodowca urządził mi piekło, a ile jest wątków w stylu: właśnie się dowiedziałem, po przeczytaniu forum, że lepiej jest brać psa z rodowodem, na co mam zwrócić uwagę itp. Stosunkowo niewiele, bo ludzie myślą, że to ich nie dotyczy. Skoro sąsiadowi się udało, to mi też, a że snoby wymyślają historie na forum, to już mnie nie obchodzi... :roll:
-
Pewnie tak, styl pisania jakoś bardzo przypomina mi czeskie ogłoszenia, widocznie ktoś sprzedaje szczenięta przez pośrednika z Polski...
-
[quote name='nattis']Paulix, pewnie chodzi Ci o szampon dr Seidla :) Ja sama go używam, aktualnie jodoforowego, uważam, że jest dobry. Zwykle jedna butelka była wyrzucana z częścią zawartości, gdyż na jednego małego psiaka dużo nie trzeba, a data ważności się kończyła :lol: Teraz, przy 2 futrach, zużywam tę nieszczęsną butelkę, chociaż nadal kąpie je rzadko. Zwykle 4-6 razy w roku, pomijam oczywiście kąpiele latem na ochłodę (nie używam wtedy szamponu) oraz nadprogramowe szorowanie, bo wspaniałym tarzaniu się w odpadach :angryy:[/QUOTE] Tak, chodzi o ten szampon. Gdyby nie zapędy do upiększania swojej sierści przez wytarzanie się w błocie i... to pewnie kąpałabym psy kilka razy do roku :lol:
-
[quote name='mala_czarna']Seiket, tutaj niestety nie doczekasz się współczucia. Ja kiedyś też nie miałam pojęcia o pseudo, nie wiedziałam, że Rasowy = Rodowodowy. Musisz po prostu wiedziec, że są na świecie ludzie, którzy z mlekiem matki wyssali całą wiedzę kynologiczną i hodowlaną, i teraz muszą pognębić kogoś kto żali się bo odszedł mu piesek. Ja Ci natomiast bardzo współczuję.[/QUOTE] Myślisz, że wszyscy, którzy tutaj są to snoby, bo nigdy nie mieli psów z pseudo, bo ktoś im powiedział, o r=r i teraz się mądrzą? Ja nigdy nie kupiłabym psa z pseudo, chociaż moi rodzice kupili, i owszem, psy te mają problemy z psychiką i chorują, ale w życiu by nie przeszło przez myśl, że to wina pseudo, więc idąc tą drogą nie powinnam teraz kupować psa z rodowodem, tylko z pseudo, bo skąd ja niby miałam wiedzieć... Różnica jest taka, że jeżeli kupuje się psa czy kota, czy też nawet i chomika, to warto się o tym dowiedzieć. Warto się dowiedzieć, jak to się żywi, ja się pielęgnuję, i najważniejsze, gdzie należy to kupić, żeby znaleźć pewne źródło. Nie mów mi, że ty się nie urodziłaś z wiedzą i nie miałaś pojęcia, bo gdybyś chciała, wstukałabyś w internecie kilka haseł i na pewno natknęłabyś się na artykuły o pseudohodowlach. W większości stron, gdzie są opisane rasy jest wspomniane, że należy brać psy zrównoważone, z pewnego źródła, i ty jako kupujący albo tego nie przeczytałaś albo nie chciałaś się zastosować. Ja kupujesz aparat, to zanim wybierzesz model zazwyczaj czytasz recenzję, jak kupujesz pralkę, to dokładnie patrzysz, ile prądu pobiera, jak kupujesz bluzkę, to zwracasz uwagę na jakość materiału, więc dlaczego tego nie robisz, kupując żywe zwierzę? Bo tak już przywykło, że psa się kupuje bez rodowodu?
-
Ja nie kierowałabym się wyborem miotu przez termin jego odbioru - bardziej patrzyłabym na charakter rodziców i inne cechy, które sprawiają, że chce mieć takie a nie inne szczenię. Skoro nie miałaś jeszcze psa, to może zaproponuj mamie, że weźmiecie np. psa na DT i zobaczycie, czy sobie poradzisz? Nie wiem jak to się odbywa, musiałabyś dowiedzieć się w schronisku. Skoro cały dzień przesiadujesz przed komputerem, to nic dziwnego, że twoja mama nie wierzy, że nagle pewnego dnia odejdziesz od kompa i staniesz się aktywna :-) Mówić a robić, to są dwie różne rzeczy. Zamiast mówić jej, że zarobisz na psa, zacznij zarabiać. Zamiast mówić, że zaprzestaniesz siedzenia przed kompem, zacznij jeździć na wystawy, zawody, idź na wolontariat do schroniska, na seminarium frisbee. Pokaż mamie, że naprawdę Ci zależy, tak, żeby zobaczyła, że to twoja pasja i chcesz to robić. Ja namawiałam rodziców na bordera bardzo długo. Na początku robiłam to metodą na pokazywanie filmików, mówiłam, żebyśmy pojechali na wystawę, opowiadałam jej, że będę z nim trenować itp. I to była zła metoda, bo moi rodzice się nie zgodzili, na trzeciego i w dodatku bardzo aktywnego psa. Ich zdanie zmieniło się dopiero wtedy, kiedy sama zaczęłam ćwiczyć z moim psem, jeździć na różne szkolenia, bywałam często na zawodach, zaczęłam pracować na psa. Wtedy dopiero zobaczyli, że mi zależy, i że to ma jakiś sens, widzieli moje zaangażowanie. Powodzenia.
-
Duże psy = ciężkie ucho. Trudno, żeby ciężkie uszy stały. A rodzice, wcale nie musieli być rodzicami, dziadków też nie widziałeś ;)
-
Ja moich sznauceropodobnych nie ubieram, z racji tego, że zimno im nie jest, gdyż podczas spacerów są cały czas spuszczone i biegają, a spacery dzielę na częstsze, ale krótkie i aktywne, ze względu na kulki z lodu na łapach i pomiędzy pazurami... Do ubierania nic nie mam, o ile jest to naprawdę konieczne, szczególnie jeżeli pies chodzi na długie spacery przy dużym mrozie to nie tylko kurtka, ale i buty się przydają.
-
Chodzi o treść? Widocznie nie pisał tego Polak.
-
Moje psy - Tobiasz (Tobik) i Wiktoria (Wika) są efektem połączenia wyobraźni kilkulatki i braku pomysłu rodziców :lol:
-
[quote name='Arwilla']A ja nie bardzo współczuję... i nie rozumiem Twojej agresji... Wściekasz się, bo kupiłeś psa z pseudo i zdechł? A gdyby przeżył, to wszystko było by ok? Wtedy pewnie pisałbyś "po co rodowód, ja mam yorka bez i wszystko gra"... Czy ktoś Cię zmuszał do kupna psa w pseudo? Groził Ci? To był Twój wybór, Twoja decyzja i teraz jest to Twoje cierpienie... Brak wiedzy nie jest argumentem... po zakupie (i odejściu) psa umiałeś trafić na psie forum, a przed, nie mogłeś go znaleźć? Teraz jesteś specjalistą od rodowodów? Grozisz pseudohodowcy? Pobijesz go? Podpalisz mu dom? A co on takiego zrobił? Przecież kupiłeś psa dobrowolnie... To co zrobił jest naganne moralnie, ale nie jest karalne... Jak ja czytam co jakiś czas na dogo takie posty, to nie żal mi takich cymbałów... Żal mi tylko tych cierpiących psów...[/QUOTE] Dokładnie, zamiast wygrażać hodofcy, co i tak nic nie da, lepiej, żebyś informował ludzi o tym, czym grozi kupno psa z pseudo. W najgorszym wypadku on sam naśle na Ciebie policję. Ten czas, który masz zamiar poświęcić na jeżdżenie i grożenie, możesz wykorzystać, jadąc np. na giełdę zwierząt i informować ewentualnych nabywców, o tym, co im grozi. Tam hodofców jest mnóstwo i być może uratujesz sporo ludzi o cierpienia, a i hodofca zarobi mniej, przez co przyczynisz się chociaż w minimalny sposób do przeciwdziałania tej nieuczciwości. Sam popatrz na swój przykład, też wiedziałeś lepiej, i nie miałeś aż tak dużych chęci poszerzania swojej wiedzy zanim dotknęła Cię choroba psa. Wielu ludzi nie zmienisz, ale być może kilku Cię posłucha. Ja wielokrotnie bywając w takich miejscach widzę wielu ludzi, którzy pytają o rodowód, ale nie mam im kto o nim wytłumaczyć.
-
[quote name='sugarr']Ten temat jest w ogóle w dziale książki, więc na temat programu tv Millana też nie powinno się mówić... Myślę, że chociażby ze względu na ten urywek: [url]http://www.youtube.com/watch?v=-iaHeVynJW8[/url] a następnie porównanie z najnowszym odcinkiem, gdzie Stillwell mówi właśnie o byciu liderem, powinno się stworzyć wątek, w którym można omawiać oba ich programy w jednym miejscu...[/QUOTE] Ok, więc załóż wątek :-) Ja osobiście bardzo nie lubię, jak czytam coś na jakimś forum, żeby dowiedzieć się konkretów, a muszę się przebić przez wiersze offtopu.
-
Ja nie patrzę na wiek, tylko nalegam, żeby zapięli psa na smycz :razz: Dzisiaj miałam niezbyt przyjemną sytuację z pewną babcią... Mieszkam na obrzeżach, pod lasem, praktycznie wieś. Idę dzisiaj z psami na spacer, z daleko widzę babcię i jakiegoś kudłatego psa sporo większego od moich. Odwołuję psy, zapinam na smycz. Z daleka słychać już szczekanie tamtego psa, który biegnie na nas. Krzyczę do babci, żeby zabrała swojego psa... I pani mi bardzo inteligentnie odpowiada: "proszę pani, to jest las, tutaj psy smyczy nie mają!" :cool3: Nie zbyt chciało mi się tłumaczyć, że psy smycz powinny posiadać i na pustyni, ale dobra. Wołam do niej, że jej pies jest agresywny, i może ugryźć mojego. Kolejna odpowiedź: "ależ proszę pani, tutaj to się psy nie gryzą, niech pani go spuści, one się pobawią". Kudłacz warczy dwa metry ode mnie i szczerzy zęby, i podchodzi coraz bliżej :angryy: Po powtórzeniu kilka razy, żeby pani zabrała tego psa, i wysłuchaniu kolejnego "ale to jest las, on nic nie zrobi", krzyknęłam do tej pani, że ja jestem z miasta i jeszcze chwila i nie zawaham się obronić :mad: Szanowna pani pogderała coś pod nosem i w końcu podeszła i wzięła psa za obrożę, poszła w drugą stronę :roll: I jak tu być miłym i kulturalnym :mad:
-
Następnego psa nie będzie! czyli gadki rodziców :)
Paulix replied to Daria_13's topic in Wszystko o psach
Najlepiej jest przekonywać rodziców cały czas. Najczęściej jak się od czasu do czasu wspomni, żeby przemyśleli, to mówią nie. Natomiast jeżeli cały czas mówi się o psach, pokazuje zdjęcia, artykuły, jak tylko na ulicy pojawia się pies to robi się cały wykład pod tytułem "ja chcę psa", to po pewnym czasie zaczynają ustępować dla własnego spokoju :D I dobrze jest wyłapać dobry humor :p -
Nie jestem złośliwa, jeżeli tak to odebrałaś - po prostu chodzi o to, że takie posty nie na temat będą utrudniać innym osobą przeczytanie całego wątku. Temat jest o Milanie i jego metodach, nie metodach Victorii, nawet, jeśli są pokrewne.
-
[quote name='LALUNA']Jest już nowy odcinek Victori, nawet nie taki zły, odkad Viktoria zaczeła używac słowa "LIDER" nie jest dla psa Liderem, musi być Liderem, kolejne słowo jakze znane u Milana "asertywność". No może dzisiaj nie do końca były takie pozytywne meotdy bo i pokazał sie halterek. No ale w końcu kto mówił ze Victoria jest tak całkiem pozytywna. Odcinek znośny, chociaz psy nie do końca dostały tyle aktywnosci ile potrzebuja. Ale moze być.[/QUOTE] Czy to jest wątek Victori, czy Milana, bo stworzył się z lekka bałagan...
-
Ja dodam do tego, że jesteś bardzo nieodpowiedzialna. Wzięłaś psa bardzo wymagającej rasy nie mając zielonego pojęcia o wychowaniu i utrzymaniu jakiegokolwiek psa. Hodowla też pozostawia do życzenia, skoro sprzedała psa osobie, która wierzy, że border to mądry piesek, który uczy się sam. Zastanawiam się jakim cudem hodowca nie zorientował się, że nie macie zielonego pojęcia o rasie i psach, widocznie nie pytał o nic, a i ty się nie spytałaś, co również świadczy o tym, że źle przygotowałaś się do zakupu. Zarejestruj się na jakimś forum borderowym (np. workingbc**********), tam na pewno znajdziesz polecane lektury o znacznie większej wartości.
-
A jaka książka?
-
[quote name='LALUNA']FAjnie tylko długotrwałe. A jakbys oglądała Milana to bys wiedziała ze pies uzywa takze nosa. Jezeli ktos by stał za drzwiami, zadzwonił i pokazałbym mojemu psu, to on doskonale by wiedział po zapachu czy ktos tam był czy nie. Na TVN STyle własnie jest pokazana ta matoda odczulania na dzwonek. Tygodniami cwiczyli i efekt jak dla mnie nie był zadawalajacy i trwały.[/QUOTE] Ale zależy to, gdzie mieszkasz, jak w bloku, to zapachy są cały czas, bo ktoś przechodzi klatką, a jak w domu, to zazwyczaj dzwonek jest przy furtce. Bez oglądania Milana, wiem że pies używa nosa :D To co ty - lub Milan - proponujecie? :p
-
[quote name='Martens']Tylko w wypadku rasy, która z racji predyspozycji i tak może się zrobić z wiekiem dość niemiła dla obcych przychodzących do domu, nie czekałabym ze smaczkami aż pojawi się problem, tylko zapobiegłabym mu tak jak matylda ;)[/QUOTE] Ale to też zależy, bo szczeniak z dnia na dzień nie rzuca się na obcych, tylko jest przyjazny, ewentualnie jak już miałabym dawać smaczki na początku to dopiero jak goście wejdą i usiądą, w nagrodę za grzeczność, na pewno nie w progu - wchodzą z kościami, bo potem strach rajstopom :D
-
Jeżeli pies jest agresywny w stosunku do gości to oczywiście, że smaczkami bym pomagała, ale dla psa, który traktuje ich normalnie nie uważam, że nie potrzeba rozwijać tą miłość ;)
-
[quote name='Taya']I będzie tak dotąd,aż nie zostaną wprowadzone ostre regulacje prawne dot. rozrodu zwierząt. Kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt uśpionych miotów nie załatwi sprawy. Psów nie jest mniej w schroniskach, chociaż się usypia. W latach (nie pamiętam dokładnie) 80 w TOZie podobno usypiano wszystkie psy, bez wyjatku, które przebywały w schroniskach dłużej niż dwa tygodnie. I co, pomogło? Jakoś tak jakby ich więcej było... W obecnej sytuacji rozwiązaniem mogą być tylko "drastyczne środki", np wprowadzenie na kilka lat CAŁKOWITEGO zakazu hodowli psów i kotów, zarówno rodowodowych, jak i mieszańców.[/QUOTE] Ograniczenie hodowli psów rasowych uważam za bezsens, sporo osób utrzymuje własne psy z hodowli, kto je wtedy utrzyma, jak związek by na tym ucierpiał o osobach, które chcą nabyć psa nie wspominając. Jedynym rozwiązaniem jakim ja widzę byłoby wprowadzenie powszechnego obowiązku kastracji zwierząt wykluczonych z hodowli. Obowiązkowe chipowanie, sprawdzane przez SM wyrywkowo psów, czy są po sterylizacji, i karanie mandatami. Rasowe by nie ucierpiały, a w schroniskach byłyby kolejki. Ale pomarzyć można...