-
Posts
851 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Paulix
-
[B]Buster, mała_czarna[/B] - rozumiem, że macie żal do osób, które sprzedały wam psy bez papierów, bez względu czy są chore czy nie. Ale wina jednak leży po waszej stronie. To nie jest tak, że ja jestem "super", bo się nie nadziałam na psa bez papierów i nie mam problemu, chodzi o podejście ludzi - że to pseudohodowcy są winni, a oni po prostu nie wiedzieli. Czy uważasz że nie mogłaś się dowiedzieć? Wszyscy popełniamy błędy. Natomiast jeżeli chodzi o hodowle z papierami - TWÓJ WYBÓR. Wybierz taką, gdzie szczeniaki to zdrowe i zrównoważone psy.
-
[quote name='Lucky.'][url]http://www.pelna-miska.pl/sklep//index.php?products=product&prod_id=2193[/url] To jest coś podobnego, ale nie wiem czy to to :)[/QUOTE] Ta smycz już jest moja :D Niech no ja tylko doczekam się przypływu gotówki... :lol:
-
[quote name='iskra_wroc']Pracuję w sklepie zoologicznym i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, ze w Polsce psy nie są wcale nauczone ogłady. Zdecydowana większośc psów u nas w sklepie po prostu leje gdzie popadnie. A właściciele udają, że nie widzą... My zapraszamy do sklepu z psiakiem, oczywiście. Tyle, że to inna specyfika sklepu, a w spożywczaku pies nie powinien mieć prawa bytu.[/QUOTE] Powinien, nie powinien. Złodzieje i pijani też nie powinni moim zdaniem, ale kto im to przetłumaczy... Palacze też nie powinni palić na przystankach, ale i tak palą. I nie ma siły...
-
[quote name='Buster']Kochane mądre głowy! Nie każdy rodzi się profesorem i nie każdy zdaje sobie sprawę z tego czym jest pseudo i jak wygląda fabryka szczeniaczków . . . Ja też nie wiedziałam. Mało to . . . podobnie jak 90% społeczeństwa uważałam, że papier to oznaka snobizmu, pies jest do kochania a nie do papierowania. Mój Buster nie jest rodowodowy, przed zakupem upewniłam się tylko czy rodzice mają badania na dysplazję. Wszystko było pięknie do czasu. Za cenę leczenia Bustera miałabym co najmniej dwa rodowodowe goldeny. Dopiero po fakcie odkryłam fora internetowe. Po co o tym mówię? Bo nic się nie zmieni jeśli właśnie informacje poparte rzetelną dokumentacją nie trafią "pod strzechy". Dopóki będzie pokutowało myślenie o rodowodzie jako "papierze wystawowym" i głośno nie będzie się akcentowało, że pseudo to zło (a to wydaje mi się chce zrobić założyciel wątku) dopóty "jorczek" czy "cziłka" za 9stów będą atrakcyjne. Ja na każdym kroku uświadamiam podając swoją głupotę i ilość cierpienia Bustera (o forsie nie wspominając) - jako solidny przykład na to że pies za sześćset złotych napewno nie jest dobrym pomysłem. Zamiast obrzucać błotem - postarajcie się zrozumieć zwykłego człowieka, który z pojęciem pseudo spotkał sięi dotkliwie odczuł jego skutki. Maksiu bądź szczęśliwy za TM [*]...[/QUOTE] Ja jestem chyba jakaś nad inteligentna.... Dziwnym trafem zanim zdecydowałam się na psa czy papugę nabyłam kilka książek na temat opieki i znalazłam w internecie porady na temat kupna... I jeszcze coś! Wychowałam się w rodzinie, gdzie moi rodzice uważają, że jestem nienormalna, bo biorę psa z rodowodem, po przebadanych rodzicach i biorę za niego tyle kasy, gdzie moja babcia powtarza mi, że powinnam swojego rasowego psa dopuścić, bo zarobię majątek, opowiadając historię o jej suce, która szczeniąt nie miała i była głupia jak but. I do tego mam psa z pseudo, który ma opinię wzorowego. Nie ma czegoś takiego, jak niewiedza! Już pisałam wyżej. Jak kupowałaś telewizor, to brałaś pierwszy z brzegu, nie patrząc na nic? No tak, pan ze sklepu Ci poradził, i to jego wina, że jest do dupy... Szkoda psa i cierpienia właściciela. Ale wystarczyło trochę chęci i sporo psów by nie cierpiało.
-
[quote name='Agata_']Paulix, nie tylko psy nie są nauczone ogłady. Ludzie w marketach często otwierają rózne produkty, zjedzą i zostawiają gdzies opakowanie wepchnięte pomiędzy towary na półce. Sama nie raz widziałam nadżarte opakowanie chipsów czy cukierków, wątpię aby takie przyszlo od dostawcy. O zachowaniu się dzieci w sklepie nie będę się rozpisywać, ale to często istny koszmar.. Oczywiście to nie ich wina, ale leniwych rodziców, ktorzy myślą, że dziecko się samo wszystkiego nauczy i nie robią zbyt wiele w kwestii wychowania swoich dzieci.[/QUOTE] Ja osobiście wolę psy niż dzieci i takich ludzi właśnie. Dzieci to już w ogóle porażka, biorą w łapy co popadnie, zgniecione odkładają z powrotem, a mamusia bezstresowo ma to gdzieś. Albo ludzie, którzy kłócą się o każde dziesięć groszy, to im nie pasuje, to jest przekrzywione, cały regał musisz wyrzucić, bo może tamto będzie lepsze...
-
[quote name='mala_czarna']I co z tego, że wejdziesz? Robiłam w ubiegłym roku wizytę przedadopcyjną dla szczeniaka z Lublina. Zwykły kundelek. Państwo mają dwie suczki rodowodowe, byli (!!) wieloletnimi członkami ZKwP, a zrezygnowali dla tego, że ulewało im się jak słyszeli o szacownych członkach co to dopuszczali suki z wadami genetycznymi. No bo co? Przyjdzie taki laik, nie dopyta, nie zna się i kupi. Dodam tylko, że te dwie sunie są po sterylce. Nie będą dopuszczane, bo też mają wadę.[/QUOTE] W "mojej" rasie jest mnóstwo hodowli, która kojarzy dla futra, oszukuje jak może, jest wiele takich, które zrobią hudowlankę byle była i kryją bardzo przeciętne suki, pod pseudonimem "domowej" hodowli. W każdej rasie tak jest. Hodowlę tworzą przede wszystkim szczeniaki. Ja szukając hodowli przejrzałam poprzednie mioty, znalazłam właścicieli i pytałam ich o ich psy i zdanie o hodowli, pytałam osoby neutralne, osoby, które miały styczność z hodowczynią i psami od niej. I to pozwoliło mi stworzyć obiektywną opinię.
-
[quote name='Merrick']Byłam, zostałam przeproszona i zapewniona że to się więcej nie powtórzy. Teraz poczekam i zobaczę jak będzie. Co do dużego psa w bloku to dużo zależy od tego jak się z psem postępuje. Ja mam huskiego, który jest wyprowadzany 3 ( czasem 4) razy na spacer dziennie. Są to długie spacery, mam 10-metrową linkę więc jeśli chcę żeby poszalał z kolegami puszczam go z nią. Tamlin wraca do mieszkania by zjeść i odpocząć :), mieszkanie jest dla niego rodzajem budy. Znam niestety wiele osób, które mają dom z ogrodem i nie chce im się wychodzić z psem na dłuższy spacer no bo mogą puścić psa do ogrodu. Problem w tym że pies jest tam sam, przez ogrodzenie widzi inne psy latające wolno i zaczyna być zazdrosny=agresywny. Teraz kiedy będę miała dodatkowo wilczaka ludzie też pytają jak mogę dwa duże psy trzymać w bloku. Ale jak już pisałam wybiegany, zmęczony porządnie na spacerze pies, nie ma powodu aby szaleć w domu. Tamlin przychodzi ze spaceru, idzie do miski, kładzie się spać, wstanie na chwilę żeby się z nim chwilę pobawić sznurkiem a potem to już kolejny spacer :D[/QUOTE] [quote name='vege*']no właśnie, z tym ogrodem to się zgadzam, moja koleżanka mieszkająca ode mnie ok 200m ma ogród i dom i pseudobernardynkę całe życie mieszkającą na dworze bez budy :O (pies ma już ponad 7 lat i uwaga!!! był szczepiony ostatni raz w wieku 10 mies) pies był w swoim życiu max 5 do 10 razy na 30 min spacerze, bo to ja Martę wyciągnęłam by ruszyła w końcu doopę sprzed kompa, wzięła psa i poszła na łąki ze mną, a pies chociaż rozprostuje kości i obejrzy trochę świata, niestety radość psa długo nie potrwała, bo dalej siedzi w ogrodzie i ma zakaz wchodzenia do domu. :/ A mnie Marty rodzice uważali za tą z tych "głupich" co z psami na spacer chodzi[/QUOTE] Ja nic nie mam do trzymania psa w bloku, ale jeżeli ma być to pies do szeroko rozumianego w Polsce towarzystwa (czytaj trzy spacerki dziennie na smyczy po dwadzieścia minut, jak się uda dzieciaka od kompa odciągnąć) to branie setera czy owczarka to pomyłka. Do mnie niedługo przybywa border - ile to ja się naczytałam, że tych psów nie można trzymać w blokach, tylko dom z ogrodem. I tak się zastanawiam... Mieszkam w dużym domu z ogrodem na wsi. Border będzie w moim pokoju i tylko w moim pokoju. I z góry wiem, że on i tak nie będzie chodził gdzie indziej :D Prawda jest taka, że kiedy ja jestem w pokoju, psy ze mną. Jakoś im nie w głowach zwiedzanie wszystkich pokoi i bieganie po korytarzach. Z podwórza korzystają, kiedy chcą na kogoś poszczekać, chociaż kiedy nas nie ma głównie śpią i nie interesują je przejeżdżające samochody i przechodzący ludzie. Rano wychodzę z nimi na spacer do lasu, po obiedzie na dłuższy, często jadę do miasta, chodzimy po parkach, albo jakiś innych ciekawych terenach, wieczorem wychodzimy jeszcze na dłuższą chwilę pobiegać. Pomiędzy tymi spacerami moje psy siedzą w pokoju, ewentualnie od czasu do czasu rzucę im tam piłeczkę, coś poćwiczę. Jeżeli mają do wyboru łażenie bez sensu od płotu do płotu i nudzenie się ze mną, wybierają mnie. Z podwórka korzystam tylko jak idę porzucać frisbee, ale równie dobrze mogłabym iść pod blok, nawet pod blokiem miałabym więcej miejsca, wielokrotnie jeżdżę do parków albo na jakieś boiska, bo w lesie nie mam jak. Szczerze? Wolałabym mieszkać w bloku i moje psy chyba też by wolały, bo nie musiałaby się tłuc autobusami, żeby dojechać do cywilizacji, a mi byłoby wygodniej i wszyscy by na tym skorzystali :D
-
[quote name='mala_czarna']Znasz osobiście wieloletniego pseudohodowcę i milczysz, czy może zgłaszasz to gdzieś? Bo od klepania na klawiaturze nikomu raczej nie pomożesz. Rzygać się chce na to wszystko, bo okazuje się, że człowiek nie może być niczego pewien, i człowieka "nie siedzącego w temacie" zawsze zrobią w jajo.[/QUOTE] Dlatego trzeba wejść w temat ;)
-
Caruso, to też jest pseudohodowca. Masz wybór. Albo bierzesz psa z dobrej hodowli, patrzysz na rodowód, badania i warunki, albo bierzesz byle z brzegu uważając, że rodowód daje świadectwo o uczciwości hodowcy. Nikt nikomu nie nakazuje kupna szczeniąt u tego pana, kto jest rozsądniejszy ten psa tam nie kupi.
-
[quote name='gliwice87']Pturczytalam wypowiedz Martens nie wiem co przeszkadza w kastrowaniu mialam rasowa suke owczarka przegadalam z wetami pare godzin na temat kastracji, sterylizacji czy innych metod zapobiegania niechcianym ciazom. wybralam kastracje po pierwszej cieczce bo zdawalam sobie sprawe z trudnosci odchowu i potem sprzedazy nawet rasowych psow jestem zaangazowana w ochrone zwierzat i widze na codzien te bidy siedzace w schroniskach nawet te rasowe. Ja np nie wyobrazalam sobie jak by to bylo gdyby te maluchy opuszczaly moj dom. Wybralam kastracje z pelna swiadomoscia bo : zapobiega ropomaciczu (przezylam to z moja wczesniejsza suka) zapobiega rakowi sutkow prawie w 100 %. Kastracja kosztowala 300 zl a leczenie wczesniejszej suki z operacja usuniecia macicy ok.2000. Rachunek jest prosty. Pozdrawiam wszystkie dogomaniaczki[/QUOTE] Ale ludzie w Polsce mają inną mentalność. Dla nich jest to nie tyle co okaleczenie, ale odebranie pewnych praw, które rzekomo posiadają psy rasowe. Wielokrotnie pada stwierdzenie, "to, że mój pies nie jest rasowy, nie znaczy, że muszę go kastrować". Dla ludzi, to zabranie im pewnej dumy i usilnie się przed tym bronią... :roll:
-
[quote name='Agata_']A może, aby nie zrazić sobie klientów do siebie lepiej zrzucić winę na innych? Bardzo to nieeleganckie, ale czasem jest to najlepsze rozwiązane. Np. możesz powiedzieć, że klienci Tobie narzekali, że można wchodzic z psami i im się to nie podoba i w ogole są marudni. Chociaż dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest tak jak ktoś wczesniej napisał, aby zrobić takie specjalne okienko (jak są np. niektórych aptekach calodobowych) przez ktore mozesz obsluzyć psiarza. Wszyscy będą zadowoleni (Ty, klienci zapsieni i co bez psów). Myślę, że nawet obroty moglyby się zwiększyć. Ja jak idę po zakupy to psa nie zabieram, uważam że to dla niego żadna atrakcja, a zwykle lenistwo właściciela. Fakt faktem, że czasem zdarza się, że zachce się pić albo coś takiego, to wtedy biorę Filipa (jamnik) na ręcę i wchodze to sklepu, bo na zewnątrz go za żadne skarby świata nie zostawię. Wielokrotnie spotykam się z sympatią i zwykle obsluga sklepu mowi, aby postawiła psiaka, czasem Filip zostanie nawet poglaskany a sprzedawca porozmawia ze mną nawet na temat psów. Znam taki sklep z pierdołkami do wlosów w centrum, gdzie czasem bywam z Filipem to spędxam tam 15 minut, bo panie tam pracujace uwielbiają psy i myślę, ze nawet wilczarz irlandzi by im nie przeszkadzał, a sklepik naprawde malutki. Tak więc Filip bywa w sklepach, ale rzadko. Gosci czasem też w kawiarniach, ale tylko jak jest ciepło i można siedzieć na zewnatrz. Druga rzecz to jest taka, że przyznam szczerze, iż nie wiem dlaczego w Polsce wchodzenie z psem do sklepu jest takim wielkim problemem. Wynika to chyba z faktu, że w PL zakorzeniło się przekonanie, ze pies to brud, smród i pchły. Prawda jest taka, ze czlowiek wlażać do sklepu nabrudzi bardziej niż pies, powierzchnia podeszwy buta jest większa niż 4 psie łapy, do tego podeszwy mają zwykle fakturę, ktora gromadzi wszelkie syfy. Psia łapa z natury się tak nie brudzi jak but. Ludzie roznoszą tez tysiące zarazków i w obecnych czasach, kiedy praktycznie kazdy pies jest odrobaczany, czlowiek jest większym zagrożeniem epidemiologicznym niz pies. Nie prowadziłam badań, ale smiem twierdzić, ze ludzie częściej zarażają się od siebie wirusami niż zoonozami od psów. Np. we Włoszech chodzenie z psami do sklepu jest normalne i nikt nie ma nic przeciwko temu. Widziała psy we rzymskich centrach handlowych ( i to nie tylko male pieski), ale też labradory, setery i mieszance sięgające powyzej kolana. Oczywiście nie uważam, ze to dobry pomysł zabierac psa w takie miejsca, bo jest tak glosno, chodzi pelno ludzi i w ogole nic tam ciekawego dla psów nie ma. Widziałam takze psy w normalnych sklepach spozyczych samoobslugowym, gdzie towary byly paczkowane i nie (np. owoce, pieczywo). Raz nawet prawie bym nadepnęla na lapę bichon frise, bo go nie zauwazyłam a jego wlascicielka wybierala jogurty. Pies oczywiście stał grzecznie na smyczy. Także podsumowując myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest specjalne okienko, jednak chcialam zwrócić uwagę, ze warto byloby też pomyslec i zastanowić się nad zmianą przyzwyczajeń. Tyczy się to oczywiście ogolu spoleczeństwa, a nie osoby, ktora tu pisze.[/QUOTE] Agata, ale w Polsce psy realia jednak trochę inne ;) Nie mówię, że wszystkie, ale ja spotkałam sporo psiaków, które nie były nauczone chodzenia po sklepach, próbowały znaczyć teren albo kogoś ugryźć. Sporo psów, które chodzi po sklepach nie jest nauczona ogłady i szarpie się na smyczy w drugą stronę, przez robi się nieprzyjemnie.
-
[QUOTE][url]http://i1179.photobucket.com/albums/x394/kaskaa96/nexowe%20styczniowe/DSC_0028.jpg[/url][/QUOTE] Wygląda w nich świetnie, grubość taśmy i kolorystyka pasują do niej idealnie :D
-
Co nie zmienia faktu, że przez odpowiednie badania rodziców możesz uniknąć lub zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia ciężkich chorób charakterystycznych dla danej rasy, jak np. dysplazja.
-
Ja mam do tego inne podejście - rozumiem, że inni nie sprzątają, i że tych co sprzątają to wkurza, ale jedna dla mnie jest to pewne poczucie obowiązku, to jest mój pies, jego kupa, to zaburza moje poczucie estetyki i sprzątam. I patrząc na to tak: inni ludzie robią sobie toaletę pod blokiem, ja też mam? Inni ludzie mordują, ja też mam? Co z tego, że inni nie sprzątają, ważne, że ja sprzątam i to jest fair.
-
[quote name='Shiny']Mam małego CAVALIERA ( wiadomo przylepy niesamowite) ostatnio na spacerku spodkaliśmy Panią (Paniusie z biednym Yorkiem) . Mój Fidż był ze smyczy spuszczony i oczywiście kiedy widzi człowieka to biegnie do niego na oślep i skacze po nogach.... Oczywiście Panią widział z daleka i kiedy chciałam małego wziąc na smycz ten już był w połowie drogi do Pani.... podbiegł i oczywiście brudnymi małymi łapkami pobródził białe spodnie {Paniusi z Yorkiem która wszczeła alarm żebym to BYDLE zabrała ( bydle ma 4 miesiące i sięga do połowy łydki ) ... "Bydle" zabrałam i przeprosiłam po czym odwróciłam się i idę dalej ... Słyszę za plecami parę obelg na siebie i małego... Odwróciłam się i powiedziałam że JUŻ PRZEPROSIŁAM ale to Pani nie wystarczyło usiadła na ławce puściła Yorka który narobił swoim piskliwym szczekaniem tyle rabanu że całe śródmieście napewno wstało na nogi co gorsza podbiegł sryl do mjego fidża i zaczął podgryzać mu łapy:/ Wzięłam pierdołe i odniosłam Paniusi ... Czy w dzisiejszych czasach słowo PRZEPRASZAM JUŻ NIC NIE ZNACZY???[/QUOTE] Ja nie pozwoliłabym 4-mies. psu na takie zachowania, uczysz go uciekania, a pewnego dnia pobiegnie do agresywnego psa i będziesz tego bardzo żałować. Reakcja paniusi w sumie prawidłowa, że była złośliwa, to już niestety miała powody.
-
[quote name='Merrick']A u nas znów wróciła sprawa tego przeklętego Kilera ( seter angielski ), którego nie cierpię jak mało jakiego psa. Ponieważ parokrotnie były sytuację gdy ten pies pogryzł innego przez pewien czas był trzymany na smyczy i wyprowadzany przez ojca rodziny. Minęło trochę czasu i z psem znów wychodzi 12-letni chłopiec, który nad psem nie panuje ( zresztą reszta rodziny też nie, mają tylko więcej siły żeby go w razie czego spacyfikować ). Ostatnio wracałam z wieczornego spaceru alejką prowadzącą do mojego bloku gdy nagle zobaczyłam parę metrów od nas luzem biegającego psa. W ciemnościach przypominał trochę ukochaną Tamlina Blankę więc się nawet ucieszyłam. Ale tamten pies stanął w miejscu i na nas spoglądał. Tamlin olał go ( co utwierdziło mnie w przekonaniu że to jednak nie Blanka ). Z za krzaka wyszedł chłopiec, zobaczył Tamlina i syknął ''znów ten pier...y husky ( przypominam że chłopak ma 12 lat ). Wszyscy na osiedlu wiedzą że Kiler pogryzł parę psów i wszyscy wiedzą że w swoim psim umyśle wydał wyrok śmierci na Tamlina. Ilekroć się spotykają ludzie chcą dzwonić po straż, gdyż Kilerowi dosłownie piana toczy się z pyska, pies staje dęba i próbuje walczyć z właścicielem żeby go puścił. Tamlin już nawet na tego psa nie spogląda, tylko zawszę wtedy wącha trawę. Wracając do wieczornego spaceru...pies wyrwał w naszą stronę z rykiem i obnażonymi kłami, chłopiec rzucił się pędem żeby go złapać, ja gorączkowo myślałam co zrobić żeby ratować mojego psa. Kiler jest większy, oczywiście Tami by się bronił ale i tak mógłby zostać ranny. Kiler skoczył i wylądował na grzbiecie Tamlina, kłami dobrał mu się do szyi, Tami zaczął warczeć i się wyrywać po czym zaskomlał gdyż musiało go zaboleć. Chwyciłam Kilera za obroże i próbowałam zrzucić. Chłopak podbiegł, jakimś sposobem zabrał psa i uciekł. A ja krzyczałam zanim tak że chyba całe osiedle zbudziłam. Wiem że to głupie ale straciłam panowanie nad sobą. Wróciłam do domu zła i roztrzęsiona. Obmacałam Tamiego, na karku, między futrem była krew, na szczęście rana była niewielka. Jutro idę do tych ludzi bo wiem gdzie mieszkają i powiem co o tym myślę. Jak jeszcze raz zobaczę tego psa z dwunastolatkiem, bez smyczy, bez kagańca to nie ręczę za siebie.[/QUOTE] Idź. Tacy ludzie powinni mieć co najwyżej yorki i małe pudelki, kto kupuje setera dla dziecka... Pewnego dnia chłopcu stanie się krzywda i może wtedy coś dotrze do takich ludzi, ale zapewne wtedy najbardziej ucierpi pies... Nie mogę nigdy pojąć, po co ktoś bierze do bloków, do towarzystwa, tak dużego psa. Raczej miłośników rasy tam trudno dostrzec. Jak nie pomoże ja bym to jakoś udokumentowała i wezwała SM, bo pewnego dnia pies przy okazji capnie i właściciela...
-
Rolia, to jest post sprzed trzech lat, wystarczyło zerknąć wyżej... Autorka już raczej rozwiązała problem :D
-
Taa, te oczy i teksty "jaka głupia baba"... Ja to się tak naprawdę dziwię, kto chce tych czystych trawników, bo większość psiarzy nie sprząta, a nie psiarze uważają to za dziwactwo...
-
Czego oczekujesz? Nikt twojemu psu nie postawi uszu, skoro są za ciężkie, przecież skoro brałeś psa bez rodowodu, to chyba Ci na tych uszach jakoś nie zależało specjalnie?
-
Ja nie sprzątam w jednym wypadku: jeżeli do kupy mojego własnego psa prowadzi pole minowe. Nie mam zamiaru spędzać kwadransa na dotarciu do kupy, i jeszcze przy okazji jak będę wracać, to w coś wdepnę :angryy: Jeżeli mój pies robi na chodniku, albo na trawniku w miarę czystym, ok sprzątam, ale nie mam zamiaru się męczyć z czyimś brakiem kultury, bo chyba musiałabym te torebki na kupy najpierw nałożyć na buty...
-
[quote name='Asia&Luna']Jakoś mi się trafiły z idealną głebokością, z dobrą wysokością ścianek, które są normalnie pochylone:roll: Nie wiem, czemu aż tak Ci nie pasują z metalu... Za to ceramiczne też są płaskie. Przynajmniej w moim mieście w zoologu.[/QUOTE] Ze ściankami chodzi o to, że są pochyłe. Dla mnie coś takiego: [url]http://www.zoo-sklep.pl/galerie/5/54747932c21ff74c4e697c24a6ca54eb17986.jpg[/url] jest za niskie, bo pies mi wyrzuca. A coś takiego: [url]http://p.animalia.pl/img/produkty/zoomy/auto/a31415263.jpg[/url] jest w sam raz :-) Jakoś mi ten metal nie leży, i mam jakiś uraz przy dźwiękach wydawanych przy jego przesuwaniu :P
-
A ludzie robią oczy jak czytają o ściekach w starożytnym Rzymie :D
-
Ogólne skupianie ćwiczyłam mówiąc imię psa, jak się spojrzał kilk, głaskanie. I po pewnym czasie jak przedłużałam, odłączał się od swojego świata i wchodził w świat "teraz coś robimy".
-
I mają jeszcze jeden minus - są strasznie płaskie. Ja metalową mam sporo za dużą, i pies jak z niej korzysta musi obchodzić z drugiej strony, bo mniejsze były tak płaskie, że wszystko wyrzucał, do tego ścianki są tak pochylone. Spotkałam się z metalowymi, głębokimi, ale one z kolei nie miały takiego spadu, tylko były to wysokie, zwykłe miski i pies je przewracał...
-
[quote name='Voute']Powinni, jak wiele innych sklepów internetowych, pisać na swojej stronie czy dany produkt mają na magazynie.[/QUOTE] Powinni, ale jak ja zamawiałam jakąś zabawkę, pytałam czy jest, i pani w informacji powiedziała mi, że jest, a następnie dostałam maila, że zabawki nie ma.... Więc taki system mogą sobie... :D