Lilek
Members-
Posts
1678 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lilek
-
Waldku, powiem lekko melancholijnie, że wszyscy, którym rzeczywiście chodzi o dobro psów,są już dinozaurami.Na szczęście jeszcze trochę dinozaurów chodzi po ziemi. A przepychanki? Zawsze pojawiają się tam, gdzie robi się coś na poważnie.Bo gdy temat jest naprawdę "mocny" i zbyt wiele rzeczy może się ujawnić, zawsze pojawią się osoby, którym zależy na tym, by te sprawy pozostały w ukryciu, niezauważone.Tak samo stalo się tutaj, co było do przewidzenia.Jest na to jedna rada-ignorować te wszystkie nieudowodnione pieśni pochwalne, dziwaczne wycieczki osobiste itd. i wrócić do meritum sprawy.Do czego sama będę się stosować, amen.
-
Och, xxxx52, dyskusja z tobą naprawdę przypomina zabawę w berka- raz, dwa, trzy, gonisz ty. Waldi, naprawdę nie wiesz, dlaczego chciałabym, żeby mi ktoś udowodnił czarno na białym, że niemieckie organizacje nie robią psom nic złego, a raczej samo dobro? To powiem to wyraźnie.Powodem mojego chciejstwa jest to, że drugi rok już szukam moich wywiezionych do Niemiec psów. Pisałam do wielu organizacji zajmujących się "znajdowaniem wspaniałych domków dla biednych pieseczków z Polski".Po niemiecku te listy byly, żeby nie było żadnych nieporozumień na linii Polska-Niemcy.Dołączyłam do nich zdjęcia psiaków, których szukam.I wiesz, tylko jedna z tych organizacji mi odpowiedziała, ale nie było to DNH.Organizacja, która odpowiedziała, paluszkiem i po nazwisku wskazała organizację współpracującą ze "schroniskiem"w Świnoujściu. Natomiast z całą pewnością wiem, że DNH także "bywa" w rzeczonym schronie, natomiast osoba, która moje psy do Świnoujścia wysłała, także współpracuje z DNH. I dlatego właśnie marzę o tym, by mi ktoś udowodnił, że moje psy, 67 psów z Mielca,psy z Orzechowców i wszelkie inne psy wywiezione ze wszystkich schronów w Polsce,wyłudzone od osób naiwnych tak, jak byłam ja jeszcze dwa lata temu, żyją, mają domy stałe lub tymczasowe. Tylko że tego właśnie nie mogą udowodnić obrończynie DNH.Nie potrafią udowodnić i pokazać losów tych setek, tysięcy psówzabranych z Polski.I dlatego nie zostanę wielbicielką DNH i masowych wywózek psów do Niemiec ani gdziekolwiek.
-
A wiesz, xxxx52, z rosnącą troską czytam twoje posty.Nie możesz się tak denerwować, moja droga, bo to szkodzi zdrowiu (ciśnienie, serduszko itd.).A poza tym zaczynasz pisać nieco niezrozumiale, a ja bardzo chciałabym wiedzieć dokładnie i precyzyjnie, o czym mówi każdy z uczestników wątku. Mówiąc szczerze, zupełnie nie pojmuję postawy drogich pań obrończyń.Przecież, jeżeli nie zgadzacie się z poglądami osób przeciwnych wywózce, to wystarczyło to powiedzieć raz, a dobitnie:My.......(i tu nicki bądź, jeśli odwaga pozwala, imiona i nazwiska), nie zgadzamy się z tym stanowiskiem wobec DNH, ponieważ......(i tu w punktach argumenty).I dalej: A oto dowody, że to co jest napisane na wątku, nie jest prawdą...(i tu posty z dowodami). Oczywiście, że każdy,kto ma jakąś opinię na jakikolwiek temat, może się mylić, ale zasadą dobrej dyskusji, jeśli chcecie go przekonać, że nie ma racji, jest przedstawienie mu dowodów, iż ta racja leży po waszej stronie. To nie on ma przedstawiać dowody, że wy nie macie racji, ale wy, że macie rację, bo to wy chcecie przekonać opornego osobnika, który swoje wie.Tymczasem każda uwaga ze strony opornych osobników wywołuje osobliwą reakcję alergiczną z waszej strony.A czym chcecie przekonać opornych? Mówieniem, że wy wiecie, że widziałyście, że szarga się itd.?To nie sa rzeczowe, konkretne argumenty.Ja, choć należę do opornych na przyswajanie wiary osobników, bardzo chciałabym uwierzyć, że wszystko jest ok.Chciałabym z powodów osobistych.Nawet nie wiecie, jak bardzo o tym marzę.No, więc, drogie panie, do roboty.Przekonajcie mnie i nas wszystkich.
-
Chyba sama nie wierzysz w to, co napisałaś,xxxx52
-
xxxx52, a mnie zaskakuje wręcz niezwykle, jak znakomicie orientujesz się w warunkach (niewątpliwie nienajlepszych, a w niektórych wręcz tragicznych) polskich schronisk.Mam pytanie- czy ty tak jeździsz od schroniska do schroniska i sprawdzasz?No, bo jeśli nie poświęcasz na wizyty w schroniskach każdej chwili, to skąd ten dogłębny wgląd?
-
Dziękuję, Leila.:-(:-(:-(Myślę o moich zaginionych psach...
-
Leila, co to jest Harz IV?
-
Reserwacja psa. Rezerwacja biletu. Rezerwacja stolika w knajpie. Psa, bilet, stolik - wszystko mozna zarezerwowac. Wszystko mozna sprzedawac. Wszystkim mozna handlowac. Czy mnie się wydaje czy naprawdę przeczytałam coś takiego?Kim trzeba być, żeby myśleć w ten sposób?Ja na określenie człowieka, który myśli w ten sposób mam tylko jedno słowo-swołocz.Niedawno na wątku niektóre DNHundinki oburzyły się za określenia "łachudra" i "hołota". Sądzę, że to niezwykle łagodne określenia.Dla mnie takie "poglądy" wykreślają takiego kogoś z rejestru istnień ludzkich i czynią go/ją Morlokiem. :diabloti: Halo! A ile pani chce za swoją duszyczkę?Cena do negocjacji?
-
Och, Agnieszko, żeby dywanik nie wiem jak śliczny był, to takie sterty paskudztw wyłażą spod niego. Tajne podforum to coś, czego w tej sytuacji należało sie spodziewać. Myślę, że wielu rzeczy spodziewać się jeszcze należy.
-
Oglądam zdjęcia z wyjazdu psów i jakoś nie mogę zauważyć tych sznurów, którymi dla bezpieczeństwa były powiązane ergonomiczne, lotnicze, ciepłe und wykładane kocykami boksy DNH.Czy ktoś z Was zauważył jakies zabezpieczenia? Nie chcę nawet myśleć, co stałoby się z psiakami poupychanymi w tych fantastycznych boksach DNH w razie konieczności gwałtownego hamowania. Brednie, które czytam na temat spokojnego snu tych biedaków, przyprawiają mnie o zawrót głowy. Moje psy, które doskonale znają mój samochód i nie raz nim jechały, czasami popełnią coś ze zdenerwowania w drodze do weta (zawsze, drańciuchy, wiedzą, że to nie jest taka sobie przejażdżka).Jest jeszcze problem choroby lokomocyjnej.Niektóre psiaki na nią cierpią, nie wiedziały o tym drogie interlokutorki?No, chyba, że DNH wykosztowało się jeszcze dodatkowo na środki przeciwwymiotne. Szanowne panie pisały także o 2 postojach na załatwienie potrzeb fizjologicznych.Ale chyba miałyście panie na myśli potrzeby ludzi,prawda?Na tym wątku jakoś popadłam w manię liczenia różnych rzeczy.Zaczęłam więc liczyć i wyszło mi, że gdyby nawet dać 2 razy po 5 minut każdemu psiakowi na spacer, jeżeli założymy, że na samochód były 2 osoby obsady i każda z nich wzięła na smycz 2 psiaki, to i tak czyni to 17 rundek x 5 min= 85 min. czyli godzinę i 25 minut.Do tego dołóżmy wyładowanie 67 klatek, ustawienie ich tak, by można było wyprowadzić psy.Myślę, że to conajmniej 2 godziny + załadunek, kolejne 2 godziny.Gdyby nawet wszystko poszło bez problemów z psim przerażeniem, szarpaniem się, próbami ucieczki, to i tak daje to, skromnie licząc prawie 6 godzin na 1 postój, a 12 godzin na 2 postoje. A zapytam jeszcze z ciekawości czystej- a gdzie odbywały się spacerki 67 psiaków? Na jakimś parkingu, na poboczu przy autostradzie?Moje panie, myślę, że doprawdy przesadzacie z tą niewiarą w inteligencję czytających ten wątek i piszących na nim.
-
Aisak, jakże mi przykro, że muszę cię rozczarować, ale to o wróbelku to nie było do ciebie.Widać zadziałało na starej zasadzie "Uderz w stół, a nożyce się odezwą."
-
No tak to jest, gdy nie potrafi się odpowiedzieć na pytania i można tylko skakać jak rozzłoszczony wróbel. Aisak, a ja dziwię się, że tak głowa niemalże ręczysz za kogoś.Czy siebie samą znasz na tyle, że jesteś pewna, jak zachowasz się w każdej, nawet ekstremalnej sytuacji?Bo ja nie. I niegdy nie ręczyłabym swoją łepetyną za nikogo, bo ludzie sa tylko ludźmi.
-
Basiu, wybacz, ale czytam Twój post po raz kolejny i dalej nie rozumiem, o co Ci chodzi. Ten wątek został założony, między innymi, żeby informować o przypadkach wysyłania psów w nieznane, czemu, jak sama stwierdziłaś, jesteś przeciwna.Został założony także po to, żeby walczyć z wywożeniem zwierząt masowo, w złych warunkach i bardzo często, jak się okazuje, do zupełnie innego miejsca niż było zapowiadane.Wydaje się z Twoich słów, że zgadzasz się z tym, ale może mój mały Puchatkowy rozumek nie pojął zawilości myślenia osoby tak dorosłej jak Ty.Bo to Ty weszłaś z postem, w którym nakrzyczałaś na założycieli wątku i sygnatariuszy listu, że list robi więcej złego niż dobrego (tak przy okazji, oświeć nas,proszę,co Twoim zdaniem czyniłoby dobro w stosunku do zwierząt.Danie wolnej ręki fundacjom i klubom do wywożenia zwierząt?).Spójrz na ten post.To był ten pierwszy, który napisałaś.Ba, Ty po prostu nawrzeszczałaś na ludzi. To kto tu próbuje być Ubermensch? Chyba jednak nie osoby, które tylko piszą o faktach opierając się na konkretnych wypowiedziach konkretnych osób z konkretnych wątków. Jeszcze jednego moge pogratulować obrońcom wywózek masowych w nieznane (bo jakiekolwiek argumenty nie padałyby z ich strony, to efekt jest zawsze ten sam- brak informacji o losach zwierząt)- nieprawdopodobnej wręcz umiejętności tzw.wywracania kota ogonem. To zadziwiające, co można zrobić z niewinnej uwagi poczynionej przez kogoś.Gratulacje.Jestem naprawdę pod wrażeniem.
-
Tak mnie wzruszył dramatyczny apel Basi 1968 i jej z mocą wypowiedziane oświadczenie, że pozwolę sobie opowiedzieć historię pewnej suni.Czy pamiętacie piosenkę "Bo to sie własnie tak zaczyna.Sam nie wiesz, kiedy, jak i gdzie..."Zaczęło się od radosnej informacji Beaty J.: [FONT=Times New Roman, serif]Jest szanasa, ze bedzie miala nowy domek w Niemczech. Na razie musimy cierpliwie czekac.[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]Ale potem okazał się, że sunia jest szczenna.I tu pojawia się kolejna bohaterka dramatu-Pajunia, która wyraża swoje oburzenie faktem ciąży, ale oferuje także pomoc i pociesza oraz wyjaśnia, gdzie jedzie sunia:[/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman, serif]No jeszcze troche cierpliwosci Santa, jeszcze 5 dni, i bedziesz mogla w spokoju dzieciaczki urodzic i wychowac.[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]trafi w miejsce, gdzie bedzie mogla spokojnie czekac na urodziny dzieci, i w spokoju je wychowac. To nie jest niestety domek ostateczny, ale po wychowaniu dzieci, bedziemy tez takowgo szukali. [/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]Ulka18 szaleje ze szczęścia, że szczeniaczki zostaną odchowane Wdzień wyjazdu Beata J. informuje entuzjastycznie[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif].[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif][SIZE=3][FONT=Times New Roman, serif]ok 15:00 Santa ruszyla juz w droge do nowego domku.[/FONT] Jednak niektórzy uczestnicy pogubili się w możliwościach mieszkaniowych oferowanych suni, więc Beata J śpieszy z wyjaśnieniem:[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif][SIZE=3]Santa aktualnie trafila do pensjonatu dla psiakow w Niemczech. Nie jest to domek staly, tymczasowka. Tu bedzie mogla urodzic i wychowac maluszki, potem zostana one wyadoptowane i na koncu Sancie tez beda szukali nowego, juz stalego domku.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Pensjonat okazuje się jednak nie całkiem pensjonatem:[/FONT] [SIZE=3][FONT=Arial Black]Jak moglas umiescic Sante w schronisku w Niemczech ?[/FONT] [SIZE=1][FONT=Arial Black]Schronisko, ktore ma w dodatku klopoty finansowe i samo [/FONT] [FONT=Arial Black]potrzebuje pomocy.[/FONT] [FONT=Arial Black]Nie masz ani wsydu ani sumienia, [/FONT] [FONT=Arial Black]biedna Santa[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif][SIZE=3]A Paros dolewa oliwy do ognia:[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]To Santa jest w niemieckim schronisku!!!!!![/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]Dlaczego do tego doszło!!!!!! [/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]to skandal!!!! A wątek został przeniesiony do "W NOWYM DOMKU". [/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]To taki ma domek!!!!![/FONT] I jeszcze oburza się przedstawicielka gdyńskiego schroniska: [FONT=Times New Roman, serif]My jako schronisko zostalismy zapewnieni przez Ciebie, ze Santa idzie w bardzo dobre warunki i ze znajdziesz jej dom. [/FONT] [FONT=Times New Roman]I tu Pajunia ujmuje się dumą.Podaje namiary na schron, w którym jest sunia i 11 maluchów, które w międzyczasie urodziła[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif][SIZE=3][FONT=Times New Roman, serif]http://www.tierheim-wipperfuerth.de/html/hunde_21.html[/FONT][/FONT] Ulka18 użala się nad nieszczęsną, niezrozumianą przez ogół Pajunią: [FONT=Times New Roman, serif]Pajuniu, gdybys Ty mieszkala w Polsce, pewnie nie byloby problemow.[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]A tak,zebys nie wiem jak sie spowiadala, zawsze cos bedzie nie tak.[/FONT] Tymczasem Beata J informuje, że [FONT=Times New Roman, serif]Dobermann - nothilfe to niemiecka organizacja zajmujaca sie szukaniem domkow dla dobermanow. Wspolpracuje ona z tych schroniskiem gdzie aktualnie przebywa Santa. Juz teraz szukaja dla niej domku, moze ktos ja zabierze na czas wychowywania szczeniat.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Ale Msand dalej nietaktownie wypomina pewne fakty:[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]Pensjonat okazał się być schroniskiem - o czym dowiedziałam się od niemców, których poprosiłam o pomoc w odszukaniu takiego miejsca, a po przesłaniu mi 'życzliwego" linku do schroniska mogłam poczytac o ich upadłości finansowej i apelu o pomoc oraz posaidaniu 160 zwierząt na 36 miejsc. I nie było blisko granicy ale ciężarna santa odbyła podróz 1500 km? To jest dbanie o dobro psa? Żal mi dziewczyn i wiele osob z forum dobermanow pomagalo Sancie i wiekszosc sie zaangazowala nie tylko emocjonalnie. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Nagle pojawia się radosna wiadomość, że wszyscy malcy Santy mają już domki, ale ona, niestety, jeszcze nie.[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif][SIZE=2]Santa nadal jest w tym schronisku. Dzieci juz danow w nowych domkach a ona nadal czeka...[/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman, serif]28.1.07 w niemieckiej telewizji WDR bedzie proglam w ktiorym Santa bedzie przedstawiona jaka sunka szukajaca nowego domku.[/FONT] [FONT=Times New Roman]I równie nagle pojawia się niemieckojęzyczny mail od Pajuni (29.01.07) o zainteresowaniu sunią:[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]Halo Beato[/FONT] [FONT=Times New Roman, serif]jedna bardzo mila Pani sie Santa zaintersowala, teraz mamy nadzieje, ze domek znajdzie. My wszyscy sciskamy kciuki. Niestety, nie mamy zadnych wiecej jej zdjec.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Dopiero w marcu 2008 pojawiły się zdjęcia Santy z nowego domu i na tym zakończyłą się historia suni i informacje o niej i jej malcach..Byłaby to może piękna historia z (mam nadzieję) happy endem, gdyby nie to, że Santa wyjechała w daleką podróż na początku kwietnia 2006,że w droge liczącą 1500 km ciągnięto sunię po to, by spędziła kolejne dwa lata w schronisku, tylko trochę innym. I że nie ma informacji o niej i o malcach już od kilku lat. [/FONT] [FONT=Times New Roman]PS>Przepraszam za wariactwa mojego komputera.Trochę się buntuje czasem, łotrzyk.[/FONT]
-
Asior, wklep w Google "Carl Simonton" znajdź terapeutów pracujacych jego metodą w Krakowie, są z pewnością (przepraszam z błędy,klwiatura mi pada).Spróbuj,to specjalna praca z chorym nowotworowym. Pozdrawiam sedecznie.Trzymaj się, a ja trzyma kciuki
-
Asior, strasznie mi przykro.Trzymaj się dzielnie, kobieto. Wiem sama, jakie to trudne.Same dobre myśli dla Ciebie.
-
Tak, bardzo jest ona w porządku. Obejrzałam sobie wątek Soni.Żadnych wiadomości ani zdjęć niet.No, cóż, w porządku inaczej.
-
Och, Wellington i Charly, taka niecierpliwość? Tundra widać okrutnie zapracowana.Ale,Tundro, my tu cały czas jesteśmy i czekamy na obiecane zdjęcia. I nie licz na to, że przestaniemy kiedykolwiek czekać i [B]pytać[/B]. Spokojna główka, jesteśmy cierpliwi, a przy tym wielce dociekliwi.
-
Aj,jak ja lubię te dwa ostatnie amty.Szczególnie mi się spodobały:razz:
-
Ajejej, jak ja się wzruszyłam. Jednak działania naprawcze zaczynają przynosić rezultaty w postaci nawrócenia się Ulki18. No, bo pamiętacie, jak Ulka18 pisała, że li i jedynie dzięki DNH wszystkie sunie w Mielcu są posterylizowane. Przypomniałam zatem o bazarkach na sterylki i proszę, już nie tylko DNH, ale o darczyńcah i dogomaniakach przypomniała sobie.Zaglądam ci ja na stronę schroniska, a tu proszę, kolejna edycja podziękowań: "Dzięki pomocy finansowej i materialnej Fundacji Dobermann Nothilfe B.V. pozostałe suczki ze schroniska zostały w ostatnich tygodniach wysterylizowane. WCZEŚNIEJSZE STERYLIZACJE BYŁY WYKONANE DZIĘKI WPŁATOM DARCZYŃCÓW JW, OSÓB PRYWATNYCH, DOGOMANIAKÓW, WOLONTARIUSZY ORAZ BAZARKOM. " Jak tak dalej pójdzie, przewiduję masowe ekspiacje.:evil_lol:
-
Mam bardzo złą wiadomość. Po wydaniu do DT w Maxchen zbiegł jeden z psów z ostatniego transportu psów z Mielca- rudy mix jamnika, wzięty z Ostrowca. Nie wiadomo, co dzieje się z psem.
-
Bo wiesz co, Ania, Luka to sama jest jak Kubuś Puchatek.Ale ona marację. Zawsze gdzieś czeka na Ciebie Pies.
-
A ja powiem mściwie i wrednie- nareszcie.Nareszcie kończy się milczenie i zaczyna się otwarte stawianie spraw.Nareszcie.
-
:-( Anka, tak strasznie mi żal, że Sonieczka odeszła.Zawsze nauczyłam się myśleć o niej jak o starszej siostrze Pati.Mam nadzieję, że już Ten Wielki Tam w Górze przytulił ją, bo przeciez wiesz, że wszystkie psy idą do nieba, prawda? Aniu kochana moja, dziękuję Ci za to, kim jesteś, za to, że Sonia była taka szczęśliwa przez tyle lat, za to, że Pati jest Twoim psem. Dziękuję Wam wszystkim, calej Twojej rodzinie. Serdecznie Was ściskam.Pogłaszcz Pati ode mnie, proszę i powiedz jej, że zawsze ma kącik w moim sercu.Tak samo, jak Sonia.
-
MATRIX - mroczna tajemnica wieluńskiej Fundacji Zwierzyniec
Lilek replied to Odi's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Oby sprawa znalazła zakończenie takie,jak powinna.