Lilek
Members-
Posts
1678 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lilek
-
MagCH, kochanie, przecież w liście jest wyraźnie podana przyczyna tego niepokoju. Bo los psów eksportowanych do Niemiec z polskich schronisk jest nieznany. Tych jadących w masowych transportach. Moje psy zostały "zniknięte" przez kogoś zupełnie innego ( pisałam wyraźnie- mój przypadek nie dotyczy DNH). A podać Ci faktów nie mogę, dokąd sprawy się nie wyjaśnią. Sorry, zakaz adwokata. Z adwokatami się nie dyskutuje. Wiedzą lepiej.
-
MagCH, żadne schronisko nie jest dobrym miejscem dla zwierzęcia ani dla człowieka. Tu zgadzamy się ze sobą. Każdy zwierzak powinien miec swojego człowieka, ale to są tylko pobożne życzenia. Z treści listu nie wynikają żadne konkretne podejrzenia (przy okazji, nie ja jestem jego autorką). Jest to jedynie prośba o zatrzymanie transportu psów, przynajmniej do chwili wyjaśnienia sytuacji ze schroniskiem i DNH. I ja się pod tym podpisuję, choć nie mam także nic wspólnego z mieleckim schroniskiem tak, jak większość sygnatariuszy listu. Niezależnie od tego, co sądzisz o tej fundacji, ilość zwierząt planowanych do wywiezienia jest olbrzymia i tego dotyczy ciągle powtarzane pytanie. I dodatkowe pytanie- czy DNH również dla psów znajdujących się w niemieckich, przepełnionych schroniskach robi to samo, co dla psów z Polski, tzn. czy wyciąga ze schronów po 70 psów, umieszcza je w DT i szuka im domów? Pytam, bo nie wiem. Napisałaś w którymś poście, że nie spotkałaś się z tym, żeby organizacja działająca charytatywnie musiała tłumaczyć się ze swoich zamiarów. MagCH, każde pytanie wymaga odpowiedzi i wyjaśnienia. Fundacja, każda, nie tylko ta, dbająca o swój wizerunek i pracująca na zaufanie powinna odpowiedzieć na zadane pytania dla swojego własnego dobra. Szczególnie, jeśli sprawa dotyczy tematu tak drażliwego jak eksport psów zagranicę, gdzie, jak sama powiedziałaś, zdarzają się nieprawidłowości (eufemizm, ale przyjmijmy to tak, jak napisałaś). Charytatywność nie ma tu nic do rzeczy. Może tym bardziej powinno się odpowiadać na zadawane pytania, bo przede wszystkim tu chodzi o życie i losy żywch stworzeń, ale przecież także za tym idą zbiórki pieniędzy na te zwierzęta, darów itd. Tak więc milczenie zaczyna siłą rzeczy być polem dla wątpliwości, prawda?
-
No więc skoro te wątpliwości powstały i pojawiły się pytania, to dobry obyczaj każe wytłumaczyć wszystko porządnie i po kolei. Jak rozumiem, Ty opiekujesz się psami z Mielca, ale nie jesteś członkiem fundacji DNH. Dlatego, uznając Twoją znajomość rzeczy i fundacji, nie mogę się zgodzić z tym, że wystarczy to, co napisałaś. Bo sprawa dotyczy 70 psów, które, jak rozumiem, nie są rasy corgi ani też mieszańcami w typie, a więc nie są pod opieką Twoją i miłośników rasy. Są pod opieką schroniska w Mielcu i stamtąd mają być wyekspediowane do Niemiec. Tak więc to mieleckie schronisko i DNH powinno odpowiedzieć na pytania, które pojawiły się na wątku. Bo to jest strona w tym przypadku. Rozumiem, że dobre doświadczenia z fundacją każą Ci jej bronić, ale nikt nie chce urwać im głowy. Pytanie, które jest powtarzane do znudzenia przeze mnie to, co stanie się z tak dużą ilością zwierząt? Na to właśnie pytanie oczekuję odpowiedzi. Ja i inni zainteresowani.
-
AgaG, czy regułą jest, że schronisko mieleckie sterylizuje i kastruje psy oraz szczepi je na wirusówki (bo wścieklizna jest rzeczą oczywistą), a także chipuje? MagCh, a czy mogłabyś mi powiedzieć, ile tych wyspecjalizowanych domów tymczasowych zorganizowało DNH? Ciekawi mnie, ile psów przypadnie na jeden DT? Czy fundacja powinna się tłumaczyć?Tak, ponieważ jeśli istnieją jakiekolwiek wątpliwości (chodzi mi o liczbę psów), a w wyniku tychże pojawiają się pytania, to każda uczciwa fundacja powinna wytłumaczyć, o co chodzi, jeśli chce, żeby wokół niej takich wątpliwości nie było. Przecież tego właśnie wymaga dobry obyczaj. To fundacja musi w takim przypadku udowodnić swoje dobre zamiary, bo to fundacja chce tych 70 psów, a nie uczestnicy wątku, którzy się losem psów martwią. To nie my chcemy zabrać te psy zagranicę, więc chyba nie my powinniśmy się tłumaczyć, dlaczego się o nie martwimy. I zwróć uwagę, że są to pytania, na które reagujecie mocno nerwowo.
-
A idąc tokiem Twojego rozumowania, to schronisko mieleckie powinno oddać 70 (!) psów z radością w sercu i pieśnią na ustach nie pytając o cokolwiek, bo DNH jest bez skazy? Wiesz, ja nie sprawdziłam podanej mi wersji tylko raz i to kosztowało bardzo wiele (dla ułatwienia dodam, że nie dotyczy to DNH akurat, gdybyś miała mi zarzucić insynuacje ponownie). Polskie przysłowie mówi:Kto pyta, nie błądzi.Sprawa jest na tyle niepokojąca i intrygująca, że nie dziwi chyba nikogo rozsądnego reakcja na takie wieści. Jako miłośnicy psów powinniście chyba raczej także zapytać,dlaczego aż tyle psów ma wyjechać w jednym rzucie.Chyba, że wierzycie w te 70 domów.
-
MagCH, mam niejasne wrażenie, że to nie ja mam kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Przykro mi, ale chyba mylisz mnie z kimś innym, ponieważ ja nie powiedziałam nic na temat DNH, więc posądzanie mnie o jakiekolwiek insynuacje dotyczące DNH jest albo niesmaczną manipulacją albo niezrozumieniem tego, co jest napisane. Poza tym bardzo wyraźnie napisałam wytłuszczonym drukiem, co jest sednem tego wątku i co interesuje mnie i większość uczestników tego wątku. Interesuje nas los 70 psów, które mają być zabrane z Mielca przez DNH. To łatwe pytanie, prawda?Natomiast powiem Ci, co mnie nie interesuje. Nie interesuje mnie obrona DNH przez Was, ponieważ jeśli jest to uczciwa fundacja, obroni sie sama. Sposób jest bardzo prosty- np. mail wyjaśniający, dlaczego tyle psów ma wyjechać do Niemiec, jakie będa ich losy, co jest dla nich przygotowane (domy? nowe rodziny oczekujące na nie?miejsca w schronisku?). Mail, który możnaby opublikować na wątku i wszystko byłoby jasne. Pod warunkiem, że DNH stwierdzi, iż możliwe będzie skontrolowanie, jak mają się psiaki z Mielca w nowych domach przez osoby do tego upoważnione. To naprawdę proste, MagCH oraz pozostali miłośnicy. Ale masz rację w jednej sprawie- nie wierzę juz nikomu, kto wywozi psy zagranicę, chyba, że jest to adopcja od razu do konkretnego domu, z którym jest kontakt i wiarygodne informacje o psie, do którego to domu w każdej chwili można zadzwonić lub pojechać i nikt się nie będzie dziwił ani stresował, bo nie ma nic do ukrycia. Mam nadzieję, że teraz już wszystko jest dla Ciebie jasne. I uprzejmie proszę, nie insynuuj mi insynuacji.
-
Droga MagCH, gdzie znalazłaś w moim poście stwierdzenie, że fotki są sfałszowane?Użyłam wyrażenia "jakieś fotki", więc proszę, nie próbuj udowodnić, że mówiłam o fałszowaniu czegokolwiek. A poza tym dlaczego ktokolwiek ma Ci/Wam cokolwiek udowadniać na temat DNH czy jakikolwiek inny? My zadajemy pytanie, w jakim celu DNH chce zabrać 70 psów z mieleckiego schroniska i jakie będą ich dalsze losy. Dla nas jest interesujący los tych 70 zwierząt, a nie Twoja/Wasza zmiana nastawienia lub opinii. A swoją drogą " zmienimy opinię". Wy to znaczy kto? Piszesz posty w swoim imieniu (wtedy to się nazywa pluralis majestatis) czy w imieniu jakiejś bliżej niesprecyzowanej grupy osób?
-
Otóż i właśnie, MagCH. Jest jeszcze jedna sprawa, którą osoby ufające bezgranicznie DNH z wielkim wyczuciem i taktem pomijają. Oprócz jednej wielkiej niewiadomej co do prawdziwych losów psów wysłanych do Niemiec przez wszystkie te lata (no własnie, MagCH- byłaś u choć jednego wyadoptowanego przez DNH psiaka Ty lub inny wolontariusz, widziałas go całego i zdrowego ze śmiejącymi sie oczami, bawiącego się, na spacerku z nową rodziną czy masz tylko jakieś fotki?) my wszyscy tutaj zadajemy bardzo konkretne pytanie kierownictwu schroniska w Mielcu i DNH - w jakim celu 70 psów ma jechać w masowym transporcie do Niemiec? Co z nimi sie stanie? Jak sie wydaje, pytanie jest postawione niezwykle jasno i precyzyjnie, ale popatrz, ani schronisko ani DNH nie udzieliło na nie odpowiedzi, a wy, drogie zaufane DNH, skrzętnie unikacie także tego tematu argumentując, że przecież DNH jest taka wspaniałą fundacją.Pomijając fakt, że bezgraniczne zaufanie graniczy z głupotą, bo nawet na kursach prawa jazdy uczą zasady ograniczonego zaufania, to wytłumacz mi, proszę, co to ma do rzeczy? Czy naprawdę nie zastanawia Cię i nie zaskakuje fakt, że aż 70 psów ma jechać? Rozumiem, że mogłaś ufać, iż jednemu lub dwom wyadoptowanm psiakom nie stała się krzywda, skoro Twoja opinia o DNH jest tak dobra, ale siedemdziesiąt psów przy przepełninych niemieckich schroniskech? Obudź się. Już prawie 9.30!!!
-
Świetnie. To oczekujemy ich wszyscy z niecierpliwością wieką.
-
I jeszcze jedno, droga eM. To jest wątek psów mieleckich, a więc rozmowa dotyczy fundacji, która zażyczyła sobie 70 psów z Mielca. Są także inne wątki, które możesz znaleźć bardzo łatwo. Inne schroniska, inne fundacje, inne psy. Między innymi moje własne, powierzone do adopcji i zaprzepaszczone gdzieś w niebycie. Trudno jednak na tym wątku pisać o wszystkim. One mają swoje wątki, niektóre z nich są podane na tym wątku jako załączniki do listu. Wybacz, ale po czymś takim trudno mieć zaufanie do kogokolwiek, a już z pewnością nie do niemieckich fundacji. Nie wątpię, że są uczciwe fundacje, ale odium zła, które czynią inne, spada także i na te uczciwe. I to nie jest wcale dziwne.Tym bardziej, że tu chodzi o tyle "sztuk".
-
Wielkie ukłony i szacunek dla Pani.
-
Czytam wywody Aisy i Amikat i naprawdę czuję się zażenowana. Drogie Panie, Wasza obrona DNH przypomina prawie obronę Częstochowy przed plugawą nawałą szwedzką. To zabawne, że ne potraficie zauważyć ani faktu, że nikt nie tu nie postponuje Waszej ukochanej fundacji, że wszyscy jedynie wyrażają niepokój o los [B]70[/B] [B]psów[/B], które mają być wysłane z Mielca, pytają, [B]co stanie się z nimi po przyjeździe do Niemiec, [/B]bo chyba nie chcecie przekonać nas wszystkich, że tam czeka już 70 rodzin niemieckich tupiących z niecierpliwości, żeby już, natentychmiast zabrać na te kanapy i piernaty swojego wymarzonego pieseczka z bratniej Polski. Wiecie, istnieje jednak pewna granica prawdopodobieństwa. Co więcej, nie zauważyłyście chyba tego bardzo ładnego słowa TRANSPARENTNOŚĆ, którego użyła Emilia. Myślę, że najprostszą sprawą byłoby, gdyby owa pani Simone i inni ludzie z DNH napisali jasno i wyraźnie, [B]w jakim celu pożądają aż 70 psów z Polski,[/B] jakie będa ich losy i pokazali ten tłum oczekujących na nasze pieski Niemców, po czym pokazali [B]wszystkie 70 psów w ich nowych domach.[/B] Inaczej, wybaczcie, ale nikt nie uwierzy. I ci wszyscy niedowiarkowie mają rację.
-
Oby, Paulinko. Bardzo chciałabym, żeby z Pysiem w Wianuszku było wszystko w porządku.
-
Ciiisza jak makiem zasiał. Nikt chyba nawet nie próbuje dowiedzieć się czegoś konkretnego.
-
O rany, jaka śliczna Malinowska!!!Malinko, buziaku kochany, ależ Ty wypiękniałaś. Kiniu, to oczko i tak, wydaje mi się, że wygląda o wiele lepiej niż poprzednio, a drugie jest już o wiele, wiele lepsze. Hej, przyznajcie się- a nie podmieniłyście czasem suni? Fiera, jesteś wspaniała!Ileż Ty się napracowałaś, żeby ją doprowadzić do takiej formy! Ona się usmiecha.To już nie jest to okropnie biedne psię!:lol::lol::lol:
-
Płeć to może nie (nie mam pojęcia, szczerze mówiąc), ale za to umysł... Nie mam pojęcia, kim jest doggi. Jako już kiedyś rzekłam, nicki bywają mylące, a że kobiet tu multum, to chyba założyłam, że to kobieta. Jeśli pomyliłam płcie, to przepraszam doggi przeokropnie.
-
Jasne, nie ma to jak rodzinka. Czy mogłabyś nam przybliżyć idee wyrażane przez naszą drogą doggi, Wellington?
-
Udało mi się otworzyć link. Niestety.:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
-
Dana, czy jesteś zarejestrowana na tym forum? Bo ja właśnie chciałam to zrobić i wyrzuciło mi info, że rejestracja na forum została zablokowana.
-
Dziękuję za zaproszenie. Klaudus, dziewczyno, ożyłaś! Jak dobrze, bo czytałam wątek od deski do deski i martwiłam się coraz bardziej. Ale co szczeniolki i ich śliczna mama bedą robić w belgijskiej klinice?Bo one do Belgii jadą czy ja coś pokręciłam? Mają już domki zwizytowane przedadopcyjnie?A Miluś i Oskarek też jadą? Śliczne są wszystkie. Klaudus, nie złość się, sama wiesz, że temat masowych wywozów istnieje, jest naprawdę koszmarem, ale to, co napisała Wellington na Twój temat, jest wystarczające, żeby Ciebie o nic paskudnego nie posądzać. I basta. Tylko co tu robi belgijska klinika?
-
O to własnie chodzi, że ja nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Napisałam, że powinny to być adopcje do domów docelowych chętnych do współpracy w przesyłaniu info, zdjęć itd. Mogłoby to byc robione przez uczciwe organizacje i chcę wierzyć, że takie istnieją. Natomiast zdecydowanie przeciwna jestem sytuacji, kiedy zabiera się psa lub cały transport psów "gdzieś" i dalej już nic nie wiadomo. Macie psy u siebie, obserwujecie je na codzień, widzicie, jak przywiązują się do Was, jak zaczynają Was kochać, poznaja przestrzeń wokół siebie i przestają sie jej bać. Nawet zaczynają trochę łobuzować.A teraz wyobraźcie sobie strach psa zabieranego z miejsca, które już zaczął uznawać za swoje, gdzie ma swoje posłanie, michę i , co najważniejsze, swoich ludzi. Ten pies jest wtłaczany do klatki z innymi, obcymi psami, które tam już były. To ich miejsce, nie jego, nawet, jeśli jest to miejsce w klatce rakarza (brrr, cóż za wstrętne słowo), który odłowił je kilka minut wcześniej. Droga "dokądś", najczęściej w okropnych warunkach, bez wody, karmy, bez swojego kocyka i zabawki.I potem, w najlepszym przypadku, inna klatka z równie obcymi, często agresywnymi psami. I strach, wszechobecny,zawsze towarzyszący psu, Waszemu psu. W dzień i w nocy.Gringo, mój odnaleziony psiak, wyadoptowany przez bardzo dobrego człowieka ze Świnoujścia, przez całe miesiące, po pobycie we wspaniałym świnoujskim schronie, w nocy piszczał, skowyczał, budził się i gdzieś chciał uciekać.Jego Pan budził go wtedy i przytulał.Był w wybiegu z wieloma starszymi od niego psami, bał się wychodzić z budy. Nie róbcie tego swoim psom, nawet jeśli sa tylko u Was w DT. One czują. Jeśli znajdziecie dom zagranicą, niech to będzie dom, z którym macie kontakt. Nie powierzajcie psów handlarzom.Oni nie czują.
-
A poza tym, nawet jeśli te psy trafiają "tylko" do niemieckich, przepełnionych schronisk, to stres, potworny strach i warunki, w jakich są przewożone, może je zabić. I często tak się dzieje. A poza tym czy po to ratujecie psiaka, żeby potem wracał do Was strzęp psychiczny, jeden kłębek najdziwniejszych lęków, jak było to w przypadku mojej Wery? Czy po to wyciągacie ze schronów chore, zdołowane psiaki, żeby trafiły do następnego, tyle, że niemieckojęzycznego schronu i znów przeżywały to samo? Gdzie w dodatku brzmienie języka jest obce, a warunki nie lepsze, bo też w tłumie takich samych biedaków?Gdzie są te szerokie kanapy, na których wylegują się polskie psy?Nie wątpię, że każda fundacja zajmująca się tym procederem, ma takie pokazowe pieski w ślicznych kombinezonikach do jazdy na nartach. Pewnie nawet czasem zmieniają bohatera fotek, żeby ta sama psia mordka nie pojawiała się zbyt często, bo ktoś mógł zapamiętać. A reszta nieszczęśników?Gdzie one są? Oprzytomniejie. Czas najwyższy.
-
Ależ jest mnóstwo wypowiedzi samych Niemców zajmujących się schroniskami, którzy o tym mówią.Są dostępne w internecie, można poprosić kogoś o tłumaczenie. Na miłość boską, nie dajcie się nabierać. Proszę Was, nie oddawajcie psiaków w nieznane, jeśli nie chcecie cierpieć tak, jak my. Teraz jestem "mądra" zgodnie z powiedzeniem "Mądry Polak po szkodzie".Gdybym wiedziała wtedy, co naprawdę oznacza dobry hotelik dla zwierząt w Świnoujściu oferowany przez psiego anioła moim psom, to psi anioł szerokim łukiem wróciłby tam, skąd przyszedł- do swojego nieba.Nasze cierpienie i niepewność, a raczej pewność, że z naszymi psiakami stało się coś złego (znając "mojego"psiego anioła nie omieszkałaby sie pochwalić dobrą adopcją i przyjąć hołdy) jest tu najmniej ważna. Ale to, przez co przeszły moje zwierzęta- nie moge o tym nawet myśleć.Gdybym teraz, wiedząc o tym wszystkim oddała tej samej kobiecie kolejne psy, to nie byłaby już nieświadomość, lecz zbrodnia wobec zwierząt. Dlatego nie rozumiem uporu, z jakim broni się (mówię o ludziach porządnych, lecz w jakiś sposób zaślepionych, a nie o handlarach lub naganiaczkach handlar) adopcji niemieckich wiedząc o tym, co sie dzieje naprawdę. Czy liczycie na to, że może tym razem Waszemu psiakowi się uda, że ktoś sie zlituje, bo popatrzy w zrozpaczone psie oczy? Zrozumcie, tu nie ma litości ani współczucia, tu rządzi ojro. Wszędzie są dobrzy ludzie. Nie wątpię, że wielu Niemców kocha zwierzęta i adoptuje je z miłości i współczucia.Nie mam nic przeciwko adopcjom zagranicę, jeżeli psiak znalazł dom i jedzie prosto do niego, do swoich ludzi, jeśli czekają na niego, są informacje, możliwość sprawdzenia, co dzieje się z psem.Ale nie dawajcie zwierząt pośrednikom, handlarom, jesli nie chcecie, by zwierzęta które kochacie i ratowaliście, kończyły życie w strachu i męce. Dla mnie to nie ludzie, to zbrodniarze.