Lilek
Members-
Posts
1678 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lilek
-
O matko moja, jak ja się cieszę, że trafiłam na ten własnie wątek.Nareszcie spotkałam prawdziwych miłośników zwierząt.:placz::placz::placz: A tak, sobie popłaczę ze wzruszenia.Tym waszym zamiłowaniem do zwierząt tak się wzruszyłam...............
-
Tak, aanka.Daruj sobie.Bo wiesz, ja Ci zdradzę pewną tajemnicę.Ty z pewnością o tym dotąd nie wiedziałaś, ale istnieje kilka krajów zwanych Niemcy i nasze psy nie jadą do TYCH Niemiec, co chorwackie biedaki.No, ja już przyznam się do błędu.Ja przez pomyłkę zajrzałam za płot TAMTYCH Niemiec od Chorwacji.To może teraz zajrzymy za TEN WŁAŚCIWY płot?
-
Kłaniam się uprzejmie, xxxx52. Doprawdy, cóż za styl.A jaki język! A propos, czy to nie ty ostatnio pisałaś jakieś posty na wątku Wojtyszek? I kto tu się nudzi? Nie mówiąc już o innych, wspomnianych przez ciebie sprawach.:evil_lol:
-
Wstawiam na wątek materiał znaleziony w internecie. Wprawdzie dotyczy on wywożenia psów z Chorwacji, ale moją uwagę zwrócił model postępowania identyczny z tym, co dzieje sie u nas, w Polsce.Zresztą Polska (i nie tylko) jest także wspominana kilkakrotnie w kontekście wywożenia psów w nieznane. Zwróćcie uwagę na liczby i na osoby biorące w tym udział, na argumentację, dlaczego psy są wywożone.Jakoś wydało mi się to znajome, choćby z tego wątku.... Dziesiątki tysięcy bezdomnych psów i kotów przemyconych z Chorwacji do Niemiec (2007-2011) Zapoznaj się i informuj PODSTAWA: Większość chorwackich schronisk związanych z niemieckim “Tierschutz.org” ( lub pojedyncze osoby) eksportują ogromne ilości bezdomnych psów i kotów z Chorwacji do Niemiec (dane ze strony internetowej). Biorąc pod uwagę niezwykle wysokie liczby wywiezionych bezdomniaków oraz sposób ich przemieszczania (transportu) logiczne jest nazwać to oszustwem. Nie ma wystarczających środków prawnych, żeby zagwarantować, że kiedy już znajdą się za granicą, chorwackie bezdomniaki nie zostaną zaklasyfikowane jako psy z przypadkowego żródła. Gdy już zostaną zaklasyfikowane jako zwierzęta z przypadkowego źródła,mogą być legalnie sprzedawane na doświadczenia z udziałem zwierząt. BADANIA NA ZWIERZĘTACH; ZWIERZĘTA Z PRZYPADKOWYCH ŹRÓDEŁ;BADANIA “Zwierzęta z przypadkowych źródeł, zgodnie z definicją 9 C.F.R., par.1.1 to “psy i koty pozyskane ze schronisk i przytulisk, sprzedaży na aukcjach lub od jakiejkolwiek osoby, która nie hodowała i nie wychowywała ich u siebie.” “Testy na zwierzętach, znane też jako eksperymenty na zwierzętach, badania na zwierzętach i testy in vivo ( na żywym organiźmie) to używanie zwierząt pochodzenia nie-ludzkiego w różnych eksperymentach (wiwsekcja) i procesie edukacyjnym w uczelniach weterynaryjnych i medycznych.” “Badania prowadzone sa w uczelniach, szkołach medycznych,firmach farmaceutycznych, hodowlach, w wojskowych instytucjach związanych z obroną i w firmach hndlowych, które usługowo prowadzą badania na zwierzętach dla przemysłu. Obejmują one zwykłe badania takie jak genetyka, biologia rozwoju, badania behawioralne, jak i badania praktyczne takie jak badania biomedyczne , xenotransplantacje,badania leków i testy tosykologiczne. Choć ilość psów i kotów z przypadkowych źródeł używanych w badaniach jest niewielka i zmniejsza się, stanowia one ważny, chociaż stosunkowo mały wkład w badania biomedyczne.Handlarze ciagle jeszcze moga czerpac korzyści z pozyskiwania psów i kotów z różnych źródeł i doprowadzaniu ich do dobrej formy przed odsprzedaniem ich na badania. MODEL SPRZEDAŻY Ogromna ilość bezdomnych zwierząt jest przywożona z Chorwacji do Niemiec (Austria, Włochy) pod pozorem umieszczenia ich w miłym, ciepłym domu. Zamiast adopcji bezdomne zwierzęta sa często gromadzone w różnych miejscach w Niemczech lub Austrii i oferowane do sprzedaży poprzez ogłoszenia na stronach inetrnetowych Cena wynosi od 180 euro za kota, a 240- 380 euro za psa. (dane ze stron internetowych). Po ukazaniu się oferty nigdy nie są publikowane informacje o adopcji.. Bezdomne zwierzęta praktycznie znikają. A nowe “biedne pieski” są już w drodze “ po ratunek”. O “poprzednich” zapomina sie natychmiast. LICZBY W ciągu ubiegłych czterech lat wywiezionych zostało kilka dziesiątek tysięcy bezdomnych psów i kotów i zawsze zaangażowane w to były te same organizacje (dane ze stron internetowych). Zwykle transport składa się z od 5 do 30 psów na raz przewożonych prywatnymi samochodami przez granicę Schengen, a następnie do Unii Europejskiej bez jakichkolwiek przeszkód.Słowenia i Austria sa krajami tranzytowymi. Przemytnicy organizują postoje na parkingach, gdzie przerzucają zwierzęta z jednego samochodu do drugiego. Duży procent zwierząt umiera w czasie drogi.Te, które przeżyją, są umieszczane w nieodpowiednch miejscach. Prasa niemiecka często donosi o tych sprawach, a policja robi wszystko, by odkryć i zamknąć miejsca, w których nielegalnie przetrzymywane sa zwierzęta. BEZDOMNE ZWIERZĘTA W NIEMCZECH Biorąc pod uwagę, że w Niemczech,Austrii czy Włoszech jest znaczna ilość porzuconych psów i kotów, a także że oficjalne schroniska w Niemczech nie przyjmują zwierząt z zagranicy postawienie pytania “Gdzie kończą bezdomne zwierzęta z transportów z Chorwacji, kiedy już zostaną wywiezione?” jest jak najbardziej legalne i logiczne. SUGESTIE “Nie istnieje prawna, instytucjonalna kontrola dotycząca tego, gdzie i jak te osoby sprzedają bezdomne zwierzęta, więc istnieje duże prawdopodobieństwo sprzedawania ich prosto na rynek futer, na wiwisekcje lub jeszcze gorzej. DANE “Brak jest publicznego rejestru mikroczipów, zatem nie ma możliwości sprawdzenia ostatecznego przeznaczenia (zwierząt).” Odpowiedzi (podawane przez handlarzy) są demagogiczne i obraźliwe w stosunku do osoby, która pyta o ostateczne przeznaczenie (zwierzęcia) (tak samo jest w przypadku Włochów, Polaków, Serbów czy Hiszpanów, którzy interesowali się, gdzie kończą bezdomne zwierzęta). FAKTY 1.Bezdomne zwierzęta (przewiezione z Chorwacji do Niemiec) nigdy nie sa umieszczane w oficjalnym schronisku, ponieważ niemieckie schroniska sa pełne i nie przyjmują zwierząt z zagranicy. Można przyjąć możliwość, że pewna mała ilość prywatnych schronisk jest zaangażowana w adopcję i/lub sprzedaż korzystając z okazji pozyskania zwierzęcia (psów i kotów) po dobrej cenie i sprzedania go za potrójną cenę. Ale to nie pokrywa nawet 1% całej ilości zwierząt w stosunku do ogólnej liczby zwierząt, które zaplanowanymi i organizowanymi co tydzień transportami wjeżdżają do Niemiec z Chorwacji przez Słowenię, a jednocześnie z Serbii, Bośni, Włoch, Hiszpanii, Cypru, Grecji,Turcji, Rumunii,Polski,Ukrainy, Węgier, Północnej Afryki... (dane ze stron internetowych). Identycznie, według tego samego modelu to działa w Serbii i Bośni, Włoszech i Hiszpanii i w Polsce i...: wszystkie te bezdomne zwierzęta są regularnie przewożone do Niemiec , a następnie oferowane do sprzedaży w portalach internetowych zajmujących się sprzedażą towarów. Podajmy przykład: Lista 700 psów + numery mikroczipów (z miasta Nis w Serbii) wywiezionych przez Animal Care International (Wiedeń) do Austrii i wystawionych na sprzedaż po 240 euro za psa w internecie. To daje zysk wysokości 170 000 euro. No cóż, to już nie są dziecinne zabawy. To już jest businessplan. ...................................... Ok, wróćmy więc do głównego pytania:” Kto kupuje 100 000- 200 000 bezdomnych zwierząt rocznie? Kto ich potrzebuje?” ................................ Ciągle brak odpowiedzi. 3.Jedno jest pewne. Ani Niemcy ani Austria nie są w stanie “ dać schronienia” takiej ilości bezdomnych zwierząt z zagranicy. CZY ZA TYM KRYJE SIĘ JAKIS PLAN? Liczby, regularność i pewien model sugeruje, że za tym kryje się plan. To nie jest żadna adopcja zagranicę pod wpływem impulsu typu “jedna rodzina-jeden zwierzak”. Tutaj jest mowa o tysiącach bezdomnych zwierząt. To jest działalność handlowa, która nie jest regulowana przez państwo, a więc bezdomne zwierzęta nie mają żadnej ochrony prawnej. 4.Ostatnio sąd administracyjny w Niemczech unieważnił rejestracje trzech organizacji “Tierschutz” i zarejestrował je jako handlowe. (dane ze stron internetowych). I ZNÓW! 6.“Kto kupuje?!” “Kto kupuje tysiące bezdomnych zwierząt?” Co stało sie z tymi, które nie zostały wyadoptowane?Co stało sie z tymi, które nie zostały sprzedane? Gdzie one są? 7.”Przedsiębiorca” nie pozostawi towaru. “niesprzedanego”. OSZUSTWO Jednak jest to klasyczne oszustwo w kilku aspektach: a) oszustwo w sposobie zdobywania zwierząt b)oszustwo przy przekraczaniu granicy c)oszustwo i pogwałcenie prawa dotyczącego ochrony zwierząt podczas organizowania masowych transportów itd. ODPOWIEDZIALNOŚĆ 10.Odpowiedzialność za zweryfikowanie, gdzie kończa bezdomne zwierzeta, leży po stronie stosownych władz wszystkich krajów, które sa zaangażoane w te transporty. CHORWACJA, HISTORIA Na ślad pierwszego masowego transportu bezdomnych psów i kotów z Chorwacji do Zachodniej Europy natrafiono w 2007. Interesujące jest to, ze we Włoszech zaczęło się to mniej więcej w tym samym czasie w 2006. W Stanach Zjednoczonych pierwsi opiekunowie psów i kotów przekazujący je ze schronisk do laboratoriów są odnotowywani od 2006. Ten proces trwa, jego granice poszerzają się. I. Memorandum władz Ivanić-Gradu z grudnia 2007 głosi, że w Ivanić-Gradzie przebywał Volker Fritzmeier i ze miasto otworzy pierwsze schronisko w Chorwacji z pomoca Niemców. Schronisko nigdy nie zostało otworzone. Ważną rzeczą jest ustalenie, czy spełniona została którakolwiek z obietnic. Nie została spełniona żadna. Schroniska nie ma, zwierzęta są przewożone do Niemiec, gdzie znikają bez śladu. Przed wymienioną wyżej datą nigdy w Chorwacji nie donoszono o tak wielkim zainteresowaniu porzuconymi zwierzętami ze strony cudzoziemców (Niemców). W styczniu 2008 burmistrz Ivanić-Gradu, Boris Kovaćić i prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Tierschutzprojekt Kroatien e.V., Volker Fritzmeier podpisali list intencyjny, zgodnie z którym miasto, przy pomocy Niemców, będzie miało schronisko. Schronisko miało być projektem pilotażowym współpracy między chorwackimi i niemieckimi miłośnikami zwierząt. Dzisiaj, cztery lata później Ivanić-Grad ciągle jeszcze nie ma swojego schroniska. Dlaczego? Najwidoczniej nie to było celem projektu. W 2007 nie było aktywnych niemieckich stowarzyszeń w kategorii “ratowanie zwierząt” w Chorwacji, podczas gdy dziś ka żde Chorwackie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt prowadzi otwartą współpracę z niemieckimi lub austriackimi organizacjami. Trudno uwierzyć, że dzieje się tak, ponieważ Tierschutzere sa bardziej zainteresowani zwierzętami z zagranicy niż swoimi własnymi zwierzętami ( które spędzają całe lata w boksach w różnych schroniskach). Pan Volker Fritzmeier jest bardzo aktywny w temacie porzuconych zwierząt w Chorwacji, działa w Network NGO prozwierzęcego Stowarzszenia Chorwacja z Ministerstwem Rolnictwa R Croatia, toteż sprawa masowych transportów bezdomnych zwierząt z Chorwacji do Niemiec z pewnościa nie jest dla nich wszystkich tajemnicą, ale nikt nie pyta. To samo pytanie (gdzie i dlaczego bezdomnę zwierzeta sa eksportowane?) jest zadawane we Włoszech, w Polsce, na Węgrzech, w Serbii, Bośni, Rumunii, Hiszpanii, Grecji, Turcji, na Cyprze.itd.... Pozostaje pytanie: “Dokąd pojechały tysiące psów i kotów z chorwackich schronisk?” Wszystkie te zwierzęta wywiezione legalnie i nielegalnie do Niemiec przez Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony zniknęły bez śladu. Dlaczego nie ma żadnej dokumentacji tych zwierząt? Kim sa osoby (organizacje) odpowiedzialne za transport? Czy to wskazuje na jakieś planowe działanie organizacji, która kontroluje ten obszar? Włochy donoszą o wywiezieniu 400 000 psów w ciągu roku. Chorwacja-w przybliżeniu 6000 psów i kotów rocznie. Belgrad, Serbia- 4000 psów w ciągu jednego roku. Miasto Nis, Serbia donosi o 700 zwierzętach w okresie kilku lat. Hiszpania- setki tysięcy Grecja- także Węgry- także Polska-także Rumunia- także Bośnia-także itd.,itd. Zbadanie mikroczipów mogłoby pomóc udzielić odpowedzi na te pytania. Pierwsze odnotowane przykłady zorganizowanej, zaplanowanej, długofalowej wywózki porzuconych zwierząt z Chorwacji do Niemiec są odnotowane w 2008 z rejonów Benkovac, Zadaru, Rijeki, Krk, Sibenik, Lovran i Cakovec. Potem Zagrzeb i Pula, Istria i Vinkovci. Przez cały czasCakovac, Rijeka, Zagrzeb,Lovran, Zadar i Benkovac.są punktami wielkiej aktywności w tej sprawie. Najaktywniejsze organizacje i/lub osoby prywatne wywożące tysiące bezdomnych psów i/ lub kotów z Chorwacji do Niemiec w latach 2007-2011 (lista nie jest pełna, wielu organizacji na nie nie ma). To zaczęło sie w Chorwacji i Włoszech ( ale także w Serbii, Mołdawii, Irlandii,Indii, Rosji, Grecji,Turcji, Rumunii, naWęgrzech, w Hiszpanii, Polsce, na Cyprze....)- wszystkie do Niemiec. 1.Na Chorwację : Volker Fritzmeier, Tierschutzprojekt Kroatien,e.-V., Drossel Weg 8, 158 48 Rietz- Neuendorf. 2.Na Włochy : dr Roland Eichler-Pfotenhilfe Europa- Projekt der Pfotenhilfe Ungarn e.V. 3.Dolores Stanger, Stowarzyszenie “Lunjo i Maza” (Pies i Kot) w Lovran- jedna z pierwszych wolontariuszek w Chorwacji, która rozpoczęła współpracę z niemieckimi organizacjami “Tierschutz “ w masowych wywózkach zwierząt do Niemiec. 4.Mirna Buterin, Chorwatka mieszkająca w Augsburgu w Niemczech uwaga : ostatnio została zatrzymana przez niemiecką policję na autostradzie, jej samochód był załadowany do granic możliwości psami.Z nią jechało chorwackie małżeństwo “Rina” z Zagrzebia. Monika Potocki, Zagrzebskie Stowarzyszenie Duch. 6.Krk, Stowarzyszenie Felix Schronisko Benkowac, które stało się przyczyną wielkiej dysputy w zeszłym roku, zamknięte w maju 2011 i przekazane firmie AS-EKO d.o.o. Z Sibenik. Rijeka, Towarzystwo Ochrony Zwierząt. Rijeka jest ważnym czynnikiem w sprzedaży psów zagranicę.Prawdopodobnie niektóre samochody z bezdomnymi zwierzętami zatrzymane na granicy słoweńskiej pochodziły z Rijeki. 9.VHS LIC, Stowarzyszenie Obywatelskie- wysyła psy z Lic do niesprawdzonych miejsc we Włoszech. 10.Schronisko PRZYJACIELE w Cakovec i Kathi Krebs, Tierwald-Ungarn e.V. Nellstr. 10DE- 54295 Trier +49 0651 29592 11.Wida Pfeuffer, Novigrad- Niemka mieszkająca w Novigradzie. Sprzedaje psy przez Tierhilfe Istrien. 12.Tierhilfe Kroatien, Daniela Denz, Bonn Tierhilfe kroatien, Rijeka. 13.Caroline Lager, Wurzburg, Universitatsklinikum (Klinika Uniwersytecka) Wurzburg,, Wydział Chirurgii Ogólnej, Niemcy i ekipa 14.Tierhilfe-Benkovac-Zadar.de 15.Animal Care International, Wiedeń, Austria itd. Jest o wiele więcej nazwisk i nazw organizacji, które nigdy nie odpowiedziały na ostateczne, ZASADNICZE pytanie: “Gdzie kończą te wszystkie bezdomne zwierzęta, kiedy już przekroczą granicę państwa, w którym zostały porzucone?” Jak wiemy Ludzie naprawdę troszczący się o populację bezdomnych zwierząt nie będą próbowali rozwiązać tego problemu przerzucając je do innego państwa. Oznaczanie zwierząt bezdomnych (chyba autorowi chodzi o czipowanie) tam, skąd pochodzą jest jednym z najważniejszych aspektów zmniejszania bezdomności zwierząt w dłuższej perspektywie. Istnieją trzy sposoby na ograniczenie bezdomności zwierząt: prawo, edukacja i sterylizacja. Żaden z prawodawców nigdy nawet nie wspomniał o wywożeniu zwierząt, przemycaniu ich! Szanujcie bezdomne zwierzęta.
-
Ależ jak to komu? A przeczytajże, skarbeńku jeden z drugim, swoje pościki urocze, swoją jazdę bez trzymanki. Przecież to kochane obrończynie DNH udowadniały tutaj, na tym wątku, że mieleckie schronisko to umieralnia, potworne miejsce, z którego psy nie mają szansy na adopcję. Przecież to wy, panie troskliwe, zamartwiałyście się, jak pieski przeżyją zimę w budach wiatrem podszytych.Przecież to wy nazywałyście Mielec więzieniem i czym tam jeszcze.I to wy udowadaniałyście, że dlatego z Mielca trzeba wywozić pieski na te niemieckie kanapy, bo nikt w Polsce ich z pewnością nie będzie chciał.Teraz się użalacie i szukacie winnych? Wasza pokrętna logika zawiodła. Odebrałyście tym zwierzętom jedyne miejsce, które miały.Tak, wy, bo nikt z sygnatariuszy listu nie sugerował zamknięcia schroniska.Nie było takiej sugestii także w liście otwartym. I jeszcze jedno.Ja jako sygnatariusz listu chcę oświadczyć jasno i wyraźnie, że nie życzę sobie, aby jakieś damy posądzały mnie, iż nie wiem dokładnie, co podpisałam.Wiem, podpisałam świadomie, a taka insynuacja jestobraźliwa dla mnie i, nie wątpię, że dla innych sygnatariuszy listu także.
-
A mnie, odkąd poczytałam sobie wypowiedzi niektóre na obu "gorących" wątkach, błąka się ciągle piosenka Jana Tadeusza Stanisławskiego.To idzie tak: "Mówiła mi mama, bym się nie bał chama. Bo cham to jest cham i boi się sam" No cóż, stare piesniczki mają swój wdzięk i mądrość.
-
Ado, na miłość boską, jest to mnóstwo ludzi, między innymi wellington, którzy są przeciwni takim masowym wywozom psów w nieznane jak to w wykonaniu DNH. Czy chcesz, żebyśmy zaprzeczali sami sobie?I głaskali DNH po główce mówiąc jaka to szlachetna organizacja?Czemu miała zaprzeczać wellington? Faktom? Temu, że gdyby nie wątek, listy otwarte itd.,to kolejne 67 zwierząt zniknęłoby bez śladu i nikt nawet nie wiedziałby, że takie psiaki w ogóle istniały?Czemu miałaby zaprzeczać wellington i inni przeciwnicy wywózek?
-
Ewo, wszystkimi czterema łapami swoimi i moich psiaków podpisuję się pod tym, co napisałaś.Właśnie od tego trzeba zacząć- od domagania się drastycznej zmiany przepisów i ustaw dotyczących ochrony zwierząt, ale takiej prawdziwej, nie na papierku, od państwa trzeba domagać się wysupłania funduszy na sterylki, bo wszelkie zbiórki i zrzutki to za mało. Ja, mając dużo psów na swoim wyłącznie utrzymaniu, nie mogę dołączyć się do zbiórek z jakąś znacząca sumą i w przypadku prawie wszystkich nas tak własnie jest.To państwo ma obowiązek zająć się problemem w mądry sposób prowadzący do ograniczenia populacji zwirząt, a nie przymykać oko na masowe wywózki zwierząt, na robienie "byznesu" na tych najbardziej pokrzywdzonych i bezradnych istotach.To, że istnieją takie miejsca, jak Korabiewice, Wojtyszki i inne miejsca, gdzie pies nie ma nawet imienia ani budy,to, że stary człowiek musi oddać ukochane zwierzaki, bo ma 700 zł renty (casus Gubina) to wina urzędników nie widzących problemów, realnych problemów. Problemów, które narosły do tego stopnia, że teraz, gdy mowa o tym, jak rozwiązać problem takich miejsc, wszyscy zastanawiają się, gdzie umieścić taką masę zwierząt. I masz rację jeszcze w jednej sprawie- aspekt edukacyjny jest nie do przecenienia.To jest jeden z najważniejszych punktów w Twojej wypowiedzi.Bez tego, bez zaczęcia od maluchów cały czas będziemy się kręcić w miejscu jak przysłowiowy pies za własnym ogonem.
-
Bardzo chcesz wiedzieć? Nie, nie dwa, dużo, dużo więcej. Możesz sobie sporo razy to dwa pomnożyć.:razz: Dlatego wiem, o czym piszę. A ty chyba nie bardzo.I nie chodzi mi o kłótnie,tylko o fakty. Jeśli nie wierzysz mnie (wcale nie musisz,nie znamy się), to poczytaj sobie książki fachowców na ten temat.Myślę, że doczytasz tam to, co ja znam z codziennej praktyki. PS.Acha, fachowcy powiedzą ci o jeszcze jednym-pies potrzebuje kontaktu z człowiekiem, a nie nadzorcy z batem.
-
Nadzieja, jeżeli już, to "fair". A poza tym o czym ty mówisz?Plotki? Są materiały n.t Wojtyszek.To prawda, sama tam nie byłam i nie pojadę z prostego powodu- nie jestem masochistką ani poszukiwaczką sensacji. Natomiast na tyle znam psy, że jestem w stanie wypowiedzieć się na temat ich potrzeb, obyczajów i psychiki oraz zachowań stadnych. A ty o kagańcu, smyczy i plotkach. A moje psy mają się dobrze- mają duży teren do biegania, mieszkają ze mną w domu, obroża i smycz tylko w przypadku konieczności wizyty u weta. To raczej ja jestem niewolnikiem tych moich łobuziaków.Więc nie zamulaj tematu, bo to stary kawał. Jak już nie ma co powiedzieć, to mówisz "A u was to biją Murzynów" i już wszyscy zaczynają się kłócić.O to ci chodzi, Nadziejo?
-
Salux, z całym szacunkiem, ale nawet gdybyś mi powiedział, że te podesty są wykładane złotogłowiem i puchem, to i tak, podając wymiary (ponad 30 m2 na boks) i twierdząc, że to wystarczy dajesz świadectwo swojej nieznajomości psiej psychiki i potrzeb. Niech nawet mają owe pawilony po 40 metrów kw., to na jednego z 80 psów w boksie przypada ok 0,5 m kw. Powiesz, że to dużo? Zwróć uwagę, że są to zwierzęta o silnym instynkcie terytorialnym. Jeśli są zaprzyjaźnione, tworzą stado i to zhierarhizowane.Ale nie stado 80 psów, na Boga. Takie stado w naturze nie istnieje.Takie stado stworzył człowiek. Nie jestem w stanie uwierzyć, że nie dochodzi tam do nieszczęść. I nie zmieni tego nawet staranność wykonania elementów boksów. A że przedsięwzięcie jest olbrzymie?Wierzę.
-
Katarzyna, mam posypać głowę popiołem? Fuj, to się źle zmywa, nie będę:evil_lol:.Nie dziw się mojej wypowiedzi, zgodzę sie- mocno złośliwej, ale gdy w kontekście tego, że to (Wojtyszki) jedno z nielicznych miejsc przyjmujących psy w Polsce piszesz, że powinno się wymagać budowania podobnych obiektów nie precyzując, o jakie obiekty ci chodzi, to ciśnienie człekowi skacze niebotycznie. A wracając do meritum. Dla mnie Wojtyszki to przedsięwzięcie nastawione na zarobek przy jak najmniejszym, możliwym nakładzie.No, tak, żeby nic nie zainwestować, a zarabiać to się nie da.Więc jest jakaś inwestycja (bokso-wybiegi), baty (wszak tez kosztują i zużywają się), nadzorcy.Piszesz, Katarzyno, o zasłanianiu na zimę owych wąskich, zadaszonych podestów.Tylko czy wierzysz w to, że wszystkie psy spośród tych 80-100 przypadających na jeden wybieg to psy zaprzyjaźnione ze sobą? Ja mam bardzo wiele psów mieszkających ze mną w domu i wiem, ile trudu wymaga, żeby utrzymać je w jakiej takiej zgodzie, żeby nie tłukły sie co parę minut, żeby to wszystko opanować.Jesteśmy oboje cały czas czujni, niemal przyjęliśmy kształt dwojga gumowych uszu wyciągających się jednocześnie w stronę pomruków i powarkiwań.Reagujemy natychmiast, tyle,że nie wymaga to bata.Wiem więc, o czym mówię twierdząc, że nie jest możliwe, żeby wszystkie psy z wybiegu zgodnie chroniły się w takim "pawilonie". Któreś muszą pozostawać na zewnątrz, bo sa sekowane przez te silniejsze.Pan L.S. jest być może czarodziejem finansowym, ale nie zaczaruje psów tak, by pokochały się wszystkie. A winni? Śpią spokojnie, bo jedna strona (urzędnicy)powiada: nooo, my to w zgodzie z prawem jesteśmy, bo pieski nie chodzą luzem po ulicy.Przyjeżdża taki pan (czytaj:Pan Hycel) i wyłapuje pieski i do schroniska zawozi, a tam mają i budę i jedzenie.Tam im dobrze. Z kolei druga strona ( panie i panowie tak bardzo kochający pieski, bo jak nie kochać zwierzątek, które przynoszą taki zysk i jeszcze sławę mołojecką) powiadają: nooo, my jesteśmy w porządku.Oooo, popatrzcie państwo, mamy umowy z gminami/ umowy adopcyjne ( niepotrzebne skreślić).Wszystko zgodne z prawem.A co mówią pieski?kotki/Koniki?Nic nie mówią.Patrzą i dziwię się, że ci, na których patrzą z takim smutkiem i cierpieniem w oczach, jeszcze cokolwiek śmią mówić.Popatrzcie, po obu stronach pada słowo-wytrych- prawo.Macie winnego.Ustawa o ochronie zwierząt jest.Prawo jest, tylko są w nim takie furtki, ba, całe bramy, że słoń by przeszedł bez trudu, że obie strony są w porządku, zgodne z literą prawa.
-
Katarzyno, nie napisałaś o swoim pomyśle budowania małych gminnych schronisk w swoim poście, więc skąd miałabym wiedzieć, że o tym własnie myślałaś? Napisałaś o budowie "takich obiektów".Zrozumiałam to jako takie, jak Wojtyszki.Jeśli myliłam się, przepraszam, ale jednocześnie proszę , byś precyzyjnie pisała to, co chcesz powiedzieć.To zbyt trudny temat, a nieporozumień jest wystarczająco dużo.Oczywiście, że małe, gminne schroniska, skąd każdy mieszkaniec gminy może wyadoptować wysterylizowanego i zaczipowanego z czipem wprowadzonym do bazy psiaka, bo wie,że to schronisko jest w jego gminie, gdzie w obrębie gminy łatwo przeprowadzić wizyty poadopcyjne, doradzić w przypadku problemów to marzenie, ale marzenie zupełnie realne.Pod jednym warunkiem.Że nie ma czegoś takiego jak Wojtyszki.Gdyby właściciel nie przystępował do przetargów w tylu (stu!) gminach i gminy wiedziałyby, że muszą sobie poradzić same, bo nie ma kogoś takiego jak pan L.S., to być może, przy odpowiednich zmianach w prawie takie schroniska mogłyby zacząć w końcu powstawać. Oczywiście, że rozwiązaniem nie jest wyłapywanie psów i wywożenie do miejsc, gdzie wegetują albo umierają, a gminy co miesiąc płaca za ich utrzymanie nie wiedząc nawet, czy jest jeszcze na kogo.Ale własnie o takie zmiany trzba się ubiegać. Niechby to były nawet schroniska komercyjne, gdzie za pobyt psiaka gmina , ale niechby wiedziała, za co płaci.Takie małe schronisko byłoby i tańsze w utrzymaniu i łatwiejsze do skontrolowania przez władze, inspekcje weterynaryjne itd. PS.Przestań się biesić, bo (mam nadzieję) to nieporozumienie.Nikogo nie zamierzam opluwać ani wykpiwać psiego nieszczęścia.Daj spokój.
-
Ooooczywiście, Katarzyno1.Wszystko jasne.Budujmy.I mam jeszcze jedną propozycję.Zostawimy jeden taki boks dla ciebie.Pomieszkasz tam tydzień, sama, bez tłoku, ale i bez schronienia.A potem na blogu, który specjalnie założysz, opiszesz swoje odczucia. Powodzenia życzę.
-
Ado, w moim przypadku to nie podejrzenia, ale stuprocentowa pewność, że moje psiaki wylądowały w Niemczech via Świnoujście. Pewność,ponieważ mam dokumenty, które o tym świadczą. Jedyne, czego mi brak to jakiejkolwiek informacji o ich losach.Nie wiem nawet, czy żyją.Od dwóch lat jest to dla mnie koszmar.Przeklinam co dnia swoją naiwność i niewiedzę w tamtym okresie, jak również swoją wiedzę obecnie. Może to pozwoli Ci zrozumieć, dlaczego nie ufam już praktycznie nikomu w psich sprawach, nikomu, kto nie potrafi lub nie chce powiedzieć, co się stało z psem wysłanym zagranicę lub kto optuje za takimi wysyłkami .Nikt, kto kocha swoje zwierzaki, a przeżył to, co ja przeżywam od 2 lat, nie uwierzy już nigdy, chyba, że będzie miał szansę sprawdzić sam, że będzie miał stały kontakt znową rodziną psiaka. Mówisz o swoich psach.Jak znam życie, pochodzą pewnie także "z odzysku",tak, jak moje, ale mają dom,ciebie.A teraz wyobraź sobie, że któregoś dnia znikają bez śladu.Są jakieś dokumenty, jakieś umowy z jakąs organizacją, o której wiele osób twierdzi, że jest wspaniała, ale...No właśnie, czy nie zastanawiasz się, co się z nimi dzieje, czy nie są chore, jak są traktowane, czy są kochane przez swoją nową rodzinę?A może wylądowały gdzieś, gdzie nie miały być? Jak przeżyły lęk związany z daleką drogąi nowym miejscem i ludźmi? Czy dziwisz się, że wszyscy martwimy się losem tych psiaków? Chcemy wiedzieć, co się z nimi dzieje i co dzieje się z tymi, które wyjechały po kryjomu w ubiegłych latach.Ja także chcę wiedzieć, co stało się z moimi psami.Nikt tu nie rzuca "potwornych oskarżeń", jak ujęła to Em.To, że wspomniano o laboratoriach- a cóż w tym dziwnego?Te rzeczy dzieją się,Ado i nikt, kto niepokoi się o los zwierzaków wywiezionych zagranicę, nie będzie ukrywał, że takie i różne inne lęki przychodzą do głowy, kiedy się nie wie.Ale od lęku do oskarżeń daleko. Dokąd jednak nie będziemy wiedzieli, dotąd będziemy się obawiali.
-
Ado, nie dałaś mi wcześniej szansy.Wątek Promyka poznałam, kiedy zaczęłaś na ten temat pisać na wątku moich zaginionych psów.Nie wiem, czemu akurat tam, ale fakt jest faktem.Wtedy, jak pamiętam, Promyk był już w Niemczech, a ty tłumaczyłaś mi, że tylko go transportowałaś i że wierzysz, ze ma dobry dom.Przypominasz sobie? Ale na pocieszenie powiem ci, że w międzyczasie nie zasypiałam gruszek w popiele w psich sprawach.
-
Oj,Katarzyno przeczytaj dobrze to, co napisałaś.Przecież to w twoim poście są wyliczenia i mowa o kasie, jaką ten pan zarabia i ile wydaje.Ja, na przykład,o kasie nie wspominam.Natomiast mówiłam o braku schronienia dla psów.Uważasz to za normalną praktykę, że zwierzęta nie mają się gdzie schować choćby przed opadami śniegu czy deszczu? Dla ciebie normą jest 80 psów na wybiegu (bo są, a jakże, z tym, że coś, co możnaby ewentualnie nazwać wybiegami, dla tych psów jest wszystkim- "buda" w postaci nieba i ziemia pod łapami)? Czego bronisz?Porównujesz Wojtyszki z innymi schroniskami,ze schroniskiem na Marmurowej.Masz rację, tam warunki są okropne, ale i tu nie lepiej się dzieje. Nie będę nikomu zaglądaćdo portfela, to jego sprawa, ile w nim ma, ale przecież trzebaby zadbać o podstawowe potrzeby zwierząt, a nie mówić, że "psa to wątroba grzeje" (to jest cytat ze słów pana).
-
Och, doprawdy, Ado-jeje.Popatrz, a wy oczekujecie argumentów, dowodów itd. Toteż i ja oczekiwałam za waszym przykładem.Ale oczekiwałam bardzo uprzejmie i równie uprzejmie dziękuję. PS.Nie oczekiwałam natomiast, żebyś tłumaczyła mi, co jest dla ciebie najważniejsze i dlaczego nie byłaś jeszcze u Promyka. Nie zamierzam również zarządzać twoim ani czyimkolwiek czasem, więc niepotrzebnie denerwujesz się.
-
Ado-jeje, wiara to piękna rzecz, ale zbyt często zamazuje prawdziwy obraz.Taką samą wiarę w dobry dom Promyka wyrażałaś na wątku moich zaginionych psów.I ja wierzę,że ty wierzysz, ale miałaś go odwiedzić i przekonać się sama, czy twoja wiara ma mocne podstawy.Czy byłaś już u Promyka?Czy stwierdziłaś sama, na własne oczy, że piesek żyje we wspaniałym domu, a te liczne operacje posłużyły jego dobru?Czy, zgodnie z prośbą co najmniej dwóch osób z tego wątku (między innymi tej podłej wellington, której nie ufasz) zamierzasz przywieźć go z powrotem do Polski? No, Ado-jeje? To są konkretne pytania i oczekuję na nie odpowiedzi.
-
A nie, bo moja! Oj, no dobra, do wójta nie pójdziemy o to. O co innego pójdziemy, co?:lol:
-
Oj, tam, Katinko, bo ja ci powiem, że się czepiasz troszku. Na sztuki zgadza się?Zgadza. No, to co psa zawstydzać zaglądaniem pod brzuszek :diabloti: Przecież w urzędzie na sztuki musi się zgadzać.A czy to urzędnik zastanawiać się będzie, dlaczego niegdyś biały piesek zrudział nagle? Może zwredniał zgodnie z (głupkowatym) powiedzonkiem rude to wredne?Gdzie on się, bidulek, ma czas zastanawiać nad takimi tam?
-
Oj, nie rozśmieszaj mnie,Em.Nie, no proszę, rozmawiajmy poważnie, jeśli mamy w ogóle rozmawiać.Ja prosiłam o przykłady wypowiedzi szowinistycznych. Zreszta, moje drogie panie, o czymże tu dyskutować, skoro wątek poświęcony wywiezionym psom i próbom zablokowania takich wywózek w nieznane Em raczyła w łaskawości swojej niezmiernej nazwać "szowinistyczną hecą"? Skoro osoby będące przeciwko wywózkom psów w nieznane są dla was szowinistami, bo nie ufają już nikomu, to w rzeczy samej szkoda czasu na dyskusję. Ja także już nie ufam nikomu.Pewnie więc jestem szowinistką.No i Alleluja!
-
Wiesz,Em, a ja sądzę, że wellington nie ma zaufania do wspomnianych organizacji nie dlatego, że są niemieckie, chińskie czy irlandzkie, tylko dlatego, że nie ma wiadomości o wszystkich psach, które te organizacje zabrały z Polski. Wiele razy o tym mówiła i myślę, że to, co robisz, jest paskudną manipulacją i przypisywaniem jej słów,których wcale nie wypowiedziała.A to już, niestety, schodzi poniżej dopuszczalnego, przynajmniej przez mnie, poziomu.
-
Drogie panie, mam wrażenie, że świetnie wam idzie dogadywanie się.Tak pięknie uzupełniacie się nawzajem i z takim zapałem pokazujecie, jak to źle w Polsce jest.I tu się absolutnie zgadzam.Pseudohodowle,moda na określone rasy,a po przeminięciu mody często, niestety,pies won na ulicę.Fatalne warunki w polskich schroniskach.Tak, to prawda.To jest mnóstwo pracy do wykonania na własnym podwórku.A jednak coś mnie niepokoi w wypowiedziach pań.Nie pytam, ile wy zrobiłyście dla psów, bo to wiecie wy.Zapytam o coś zupełnie innego.Wskażcie, mi proszę, wypowiedzi wellington, którą tak ochoczo wzięłyście na ząb albo wypowiedź kogokolwiek, kto jest przeciwny masowej wywózce psów w nieznane (a przypominam uprzejmie, że to właśnie jest tematem tego wątku), która ma choćby posmak szowinizmu. Mimo, iż wątek czytam uważnie, dopuszczam myśl, że naprawdę mogłam coś przeoczyć. Bardzo prosiłabym o konkretne przykłady wypowiedzi, które znalazłyście szowinistycznymi.
-
mac_lodz i wszyscy, którzy uważacie, że w Wojtyszkach jest ok.Mam jedno podstawowe pytanie.Czy bezdomnym psom nie należy się choćby zwyczjna, sklecona domowym sposobem buda? Czy jedyną rzeczą, która należy się bezdomnemu psu jest goła ziemia i bat nadzorcy, gdy psy, które nie mają nawet gdzie się schronić i na chwilę odizolować od reszty stada, zaczynają się gryźć? Na różnych wątkach psów w potrzebie jest wrzask dziki, gdy buda jest zbyt przewiewna, nie tak ustawiona, bo zawiewa śnieg i deszcz, a wy,zalogowani na forum poświęconemu pomocy zwierzętom twierdzicie, że jest świetnie w Wojtyszkach? Może i jest, tyle, że nie dla tych skrzywdzonych biedaków. Psy z Aleksandrowa znalazły się.Fantastycznie! Tyle tylko, że dalej nie mają bud, są narażone na pogarszające się warunki atmosferyczne i jedyne, co mają, to człowieka przewodnika z batem.No, gratulacje.Faktycznie, świetnie.Zastanawiam się tylko, po jakiego grzyba zatem zadawaliście sobie tyle trudu, żeby jechać do Wojtyszek?Po to, żeby stwierdzić, że bezdomniak może sobie egzystować w takich warunkach i jest świetnie? Brawo!