Jump to content
Dogomania

Lilek

Members
  • Posts

    1678
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lilek

  1. Te zdjęcia zostały zrobione w Duisburg, w Zagłębiu Rhury na miejskim parkingu w dniu 8 października. 66devil6 na wątku mieleckim napisała, że są to zdjęcia ludzi czekających na polskie psy z Mielca. Wspaniale. Jednak po pierwsze: wygląda to jak wiejski targ, gdzie z samochodu sprzedawany jest chleb albo karpie przed wigilią.Dokładnie tak samo wybierają sobie co tłustszego karpia i gapią się. Ponieważ na zdjęciach w tonacji szarej dużo wyraźniej widać pewne rzeczy, zdjęliśmy kolor i wtedy wśród czekających zobaczyliśmy wystraszonego psiaka (tuż przy samochodzie) ciągniętego na smyczy ( jak sądzę) przez dziecko lub młoda osobę. Pojawia sie więc kilka pytań. 1.Czy adopcje w wykonaniu DNH wyglądają własnie tak- gdzies na jakimś parkingu przychodzą chętni i wybierają sobie psa w taki sam sposób, jak wybiera się na targu warzywa? 2.Jak w związku z tym sposobem działania wygląda sprawa wizyt przedadopcyjnych i podpisywania umów adopcyjnych?- na masce samochodu?- przypominam, że zdjęcia zrobione były 8 października. 3.Jesli psy sa po prostu kupowane przez każdego, kto jest chętny i brak danych takiego człowieka, jak wygląda sprawa wizyt poadopcyjnych?Czy to jest właśnie przyczyna, że o tak niewielu psach w ogóle coś wiadomo? 4. Co dzieje się z psami, na których nie ma chętnych? Nie wierzę, że wszystkie psy są "rozdrapywane na pniu" przez miłośników polskich kundelków. Znam wiele pięknych psów, które przez całe lata nie znajdują domów, więc nie opowiadajmy sobie bajek. Gdzie przewożone są psy niewyadoptowane w parkingowym stylu? Te i wiele innych pytań pojawia się, gdy patrzę na te sceny. I pojawia mi sie także zdanie, od którego zaczyna sie ustawa o ochronie zwierząt "Zwierzę nie jest rzeczą....."
  2. [FONT=Arial]ROGALIK[/FONT] [FONT=Arial]pochodzenie: schronisko dla bezdomnych zwierząt, Łódź, ul.Marmurowa[/FONT] [FONT=Arial]Organizacja przejmująca: Hundehilfe Polen[/FONT] [FONT=Arial]stan: trafił do schroniska po wypadku,potem w schronisku pogryziony przez psy, co zaskutkowało trwałym urazem w postaci przechylenia głowy w bok, wiek ok.9 lat[/FONT] [FONT=Arial]Ostatnia info: 17 czerwca 2010[/FONT] [FONT=Arial]Osoby aktywne w wywiezieniu Rogalika:Niewiasta21, Ewatonieja[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]link do wątku Rogalika[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] http://www.dogomania.pl/threads/183023-%C5%81%C3%B3d%C5%BA-dogomanio-uratuj-ROGALIKA-POJECHA%C5%81-DO-NIEMIEC-MA-DOM
  3. I koleny wątek http://www.dogomania.pl/threads/105212-Łódz-NIE-MOŻEMY-JEJ-STRACIĆ-JUŻ-URATWANA-MA-DOM [FONT=Arial]Sonia[/FONT] [FONT=Arial]Pochodzenie: Schronisko dla bezdomnych zwierząt, Łódź, ul.Marmurowa, wątek na dogomanii rozpoczęty w 2008[/FONT] [FONT=Arial]Przejęta przez: Dobermann NotHilfe i oraganizacja Agnieszki Draabe [/FONT] [FONT=Arial]stan: sunia ok 5 lat w złym stanie zdrowia (podejrzenie ropomacicza i choroby nerek, chore oczy, była nawet mowa o konieczności uśpienia suni.[/FONT] [FONT=Arial]Ostatnia info z 17 marca 2008[/FONT] [FONT=Arial]Osoby aktywne w wywiezieniu Soni:Ewatonieja,Niewiasta21,Hanka 456[/FONT]
  4. A więc zacznijmy.Na początek skróty niepokojących wątków. Niepokojących ze względu na brak wiadomości o wywiezionych psach.Celowo wstawiam datę, kiedy na wątku pojawiły się jakiekolwiek informacje, aczkolwiek trudno je nazwać informacjami wiarygodnymi, gdyż wszystkie są informacjami typu "Właśnie dostałam mail od pani XYZ i cała rodzina oraz sąsiedzi, a nawet sam burmistrz(:lol:- żart oczywiście, gdybyś cie mnie pytały, gdzie wypowiada się burmistrz) pokochali naszego Pimpusia". Zdjęcia, jeśli takowe są zamieszczone, nie mówią zupełnie nic, wykonywane sa w otoczeniu tak neutralnym, że nawet nie jestem w stanie powiedzieć, czy to jeszcze w Polsce czy już w Niemczech. Na początek nasza znajoma już Santa. [FONT=Arial]Santa dobermanka[/FONT] [FONT=Arial]wątek założony 30 listopada 2005.[/FONT] [FONT=Arial]pochodzenie: schronisko dla bezdomnych zwierząt w Gdynii[/FONT] [FONT=Arial]organizacja przejmująca:Dobermann NotHilfe[/FONT] [FONT=Arial]stan- sunia szczenna, w wysokiej ciąży w czasie wyjazdu, urodziła w Niemczech 11 szczeniąt[/FONT] [FONT=Arial]Wyjechała do Niemiec w 2006, najpierw do domu tymczasowego, gdzie urodziła i odchowała szczenięta.DT okazał się byc schroniskiem w Wipperfurth, gdzie Santa przebywała przez 2 lata. Szczenięta podobno zostały wyadoptowane, ale nie ma info, gdzie.[/FONT] [FONT=Arial]Ostatnia info- marzec 2008, że Santa ma dom i pojawiły się zdjęcia, choć nie wiadomo, skąd one pochodzą.[/FONT] [FONT=Arial]Osoby aktywne w wywozie Santy do Niemiec- Pajunia, BeataJ (współpracownica Dobermann NotHilfe), Ulka18[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]link do wątku Santy http://www.dogomania.pl/threads/18810-Dobermanka-w-Gdynii-SANTA-juz-w-nowym-domku[/FONT]
  5. Dziękujęmy Ci, Luka, oboje. Dlatego właśnie kochają Cię wszystkie psy i psiaki.Bruno, nasz kochany Bruno.
  6. Em, patrz: fragment pogubioną czcionką mojego postu, który byłaś łaskawa zacytować.Proponuję nie zaczynać od początku tej samej zabawy. Do wieczora.
  7. Nareszcie zrobił się spokój i cisza, można więc zacząć zamieszczać konkretne informacje, które sprawiają, że osoby będące przeciwne masowym wywózkom psów w nieznane, mają powody do niepokoju. [B]Jednoczesnie trzeba jasno powiedzieć, że na wątku nigdy i nigdzie żaden z sygnatariuszy listu nie napisał[/B], [B]że psy[/B] [B]są wywożone do laboratoriów[/B] [B]na eksperymenty[/B]. Natomiast napływające zewsząd informacje w zestawieniu z nieznanym losem wywożonych psów mogą budzić niepokój oraz sugerować najróżniejsze możliwości, między innymi właśnie taką. Przypisywanie komuś słów, których nie wypowiedział i na takiej podstawie zniesławianie go (nie tylko zresztą na tym wątku) jest nie tylko paskudnym zabiegiem, ale również czynnością podlegającą określonym sankcjom.
  8. A przy tym wszystkim, przy 3,500 tysiącu psach, jeszcze inne zwierzęta- skunks (przynajmniej jeden, był w przedszkolu razem z psiakami.Ło matko, mam nadzieję, że żadne z dzieci nie zdenerwowało go do tego stopnia, żeby.....:evil_lol:), białe wilki i jeszcze inne zwierzaki, które przecież także wymagają opieki.+ 82 pracowników i niechby było jeszcze paru pomagierów dochodzących- to nie jest możliwe. Fizycznie nie jest możliwe, żeby cały ten kram oporządzić, jak należy. Karmienie,tak, ale nic lub bardzo niewiele poza tym.Przy moim stadku jest tak wiele pracy (no, prawda, to nie jest dla mnie praca zawodowa, tylko moje własne zwierzaki), że nie zawsze mam czas wyczesać sierść, przyciąć pazury. Kiedy wśród moich piorunków któryś jest chory, to zaczyna się piekiełko, żeby ze wszystkim zdążyć- z lekarzem, potem podawaniem leków, czasem zastrzyków, kroplówek.Dlatego nie jestem w stanie uwierzyć w to, żeby codziennie można było, przy najlepszej nawet woli, ogarnąć taką mase psów i resztę żywiny.
  9. Nadzieja- piękny nick, tylko ja nie mam już nadzieji na chociaż odrobinę rozsądku u tego usera i jemu podobnych. Jeżeli post Nadziei był odpowiedzią na mój post, to jest to po prostu śmieszne.Po pierwsze, ja nie opluwam nikogo, bo nie robie tego w stosunku do kogokolwiek, a poza tym nie znam pana L.S., więc trudno mi wypowiadać się na temat jego charakteru, pobudek oraz tego, czy lubi zupę pomidorową. To są li i jedynie, droga Nadziejo, moje uwagi, oparte na zdrowym rozsądku i doświadczeniu z dużą ilością psów oraz na tym, co widac na zdjęciach. Natomiast przytaczanie tutaj, akurat w tym miejscu, Ustawy o Ochronie zwierząt zaczynającej się od słów "Zwierze nie jest rzeczą" w sytuacji, gdy Wojtyszkowe psiaki nie maja nawet imienia, tylko numerki, są bezimiennymi zwierzętami nie zabezpieczonymi dobrze przed chłodem i opadami wszelkiego rodzaju, jest jawną kpiną.
  10. Nie, ona nie skapuje. Wystarczy poczytać wypowiedzi, żeby wiedzieć, że Tajemnicza Dama xxxx nie tyle nie rozumie tego, co jej przedkładasz jasno i prosto, co nie chce zrozumieć, a ponieważ reprezentuje określoną opcję (sama twierdzi, że to wszystko dla piesków), to nie ma co liczyć na zrozumienie, niestety. Zgodnie z zaleceniem Katarzyny obejrzałam starannie materiały dostępne wszędzie, gdzie mogłam je znaleźć i przyznam, że śliczne boksiki z czerwonymi kratami wyglądają uroczo, takoż i kafelki itd. To wszystko na stronie hotelu na Kosodrzewiny, natomiast obrazki z Wojtyszek w dalszym ciągu wydają mi się straszne. Ponieważ ostatnio nabrałam okropnego nawyku wiecznego liczenia i obliczania, to znów zaczęłam liczyć. Niech nawet będzie 100 pracowników, to przy 3,500 psów i tak wypada circa about 35 psów na człowieka.Niech będzie najlepiej wyszkolony i pełen najlepszej pod słoneczkem woli, nie ma siły, nie zdoła doglądnąć wszystkiego. Dla mnie dowodem na to, że nie da się tego ogarnąc w takiej masie jest fakt, że psiaki aleksandrowskie odnalazły się dopiero następnego dnia. Przecież, gdyby wszystko było do ogarnięcia, nie byłoby żadnych poszukiwań psów, bo wiadomo byłoby, jak zostały podzielone, w których boksach przebywają itd. Poza tym czy ktoś mi naprawdę chce powiedzieć, że każdy z trzech i pół tysiąca psiaków przeszedł przez okres obserwacji jego zachowań, żeby przyporządkować go do właściwego stada?Jak długo miałaby trwać taka obserwacja? Przecież to nierealne.Nawet jeśli jest jakaś obserwacja, to i tak jest to wprowadzenie nowego zwierzęcia do stada. Aż za dobrze wiem, jakie to jest trudne i jak bardzo trzeba uważać na każdą, dosłownie każdą reakcję "starych" w stadzie, jak dobrze trzeba znać swoje stado, żeby wiedzieć, który pies może sprowokować reakcję reszty i w jaki sposób, jak przez pierwsze dni pobytu nowego psa w stadzie trzeba trzymać go cały czas w pobliżu siebie i mieć na oku. Tak jest w przypadku wprowadzania jednego psa. Mimo dużego doświadczenia nie podjęłabym sie tego w przypadku kilku zwierząt. A zadaszenie na zdjęciach jest dalej wąskim zadaszeniem, które nawet jeśli zostanie zabudowane, nie daje możliwości schronienia wszystkim psom.No, nic na to nie poradzę, że widać na zdjęciach to, co widać.
  11. No, mówiłam![B] To Naprawdę działa!!!:cool1:![/B]
  12. No, proszę, To Naprawdę Działa:lol::lol::lol: Ulka33 napisała niewygodny, acz bardzo konkretny post i już jest xxxx52 z absollutnie nieagresywnym postem kończącym się absollutnie nieagresywnym stwierdzeniem "TO JEST CHORE". Tylko patrzeć, a pojawi się sosnowieckie & Co. Pozwolisz, że zapytam cię xxxx52 o taki drobiazg.Kiedy zamieściłam ten link [URL]http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/482343,Los-czworonogow-pod-ochrona-Bedzie-rzecznik[/URL] do poczytania, zapytałaś, co to ma wspólnego z mieleckimi psami.Aż Ada-jeje musiała cię nawracać i tłumaczyć. Dla każdego człowieka kochającego psy jest dobrą wiadomością, że prawnicy stworzyli takie stowarzyszenie, że prawnicy zaczynają się przyglądać temu, co się dzieje, uważniej niż przedtem, a ty martwisz się tylko mieleckimi psami?A dlaczego?
  13. Na ile to psów ta "budowla"? Rany Boskie! No, zatkało mnie po prostu. Ja nie twierdzę, że moje psy na puchach są chowane, ale coś takiego???!!! Moje piorunki mają ciepło w domu, mają posłania. Boże jedyny.
  14. To służy do poczytania sobie, xxxx52. Co ma? Pomyśl.
  15. Do poczytania: [URL]http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/482343,Los-czworonogow-pod-ochrona-Bedzie-rzecznik[/URL]
  16. A wiesz ty co, sosnowieckie, są osoby, którym nie należy odpowiadać i z przykrością stwierdzam, że ty do nich należysz.Język, którym piszesz,agresja, którą zioniesz jest schodzeniem poniżej pewnego minimalnego poziomu, a ja nie mam zwyczaju schodzić poniżej tego minimum. Więc uprzejmie cię proszę, byś przestała zwracać się do mnie, bo nie uzyskasz odpowiedzi. Jeśli zaś chodzi o informacje, to dla mnie własnie zaczyna być zupełnie oczywiste, dlaczego na pytanie o zdjęcie nie pojawiła się żadna odpowiedź. Ha! To było takie proste!
  17. Chyba znów czytam bez zrozumienia, ale czy to jest jakikolwiek argument? Dla mnie w świetle tego, co zdarza się w moim, o wiele mniejszym stadzie psiaków i tego, co zostało napisane poniżej przez xxxx52 jest oczywiste, że tym bardziej w tak wielkim schronisku chronienie każdego psa nie jest mozliwe. Może nawet nie ze złej woli, tylko po prostu fizycznie niemożliwe. Nawet jeśli nad 1 boksem czuwa 24h 1 pracownik, to i tak ma w boksie 80 psów i nie jest możliwe, żeby wszystko zauważyć. No, ale jeśli xxxx52 uważa, że to nie ma znaczenia i jest wspaniale...........
  18. Czy ja źle czytam (bez zrozumienia, oczywiście:oops:)? Bo z twojego postu wynika, że na beagle' ach specjalnie hodowanych dopuszczasz myśl o doświadczeniach na zierzętach. Wolałabym się mylić, xxxx52.
  19. A na co ty liczysz, Ado? Bo ja liczyłam na parę odpowiedzi ze strony osób, które brały udział w wywiezieniu psów z Mielca w nieznane.Tak, w nieznane, bo jeśli pytam, czy zdjęcia wstawione prze devil (halo!:diabloti:- ładny nick, swoją drogą) są zrobione przed jakimś DT czy może schroniskiem, a sosnowieckie mi na to, że nie powiedzą, bo Aga KRS nie pokazała, to dla mnie jest to wywózka w nieznane.To proste pytanie i prosta powinna być odpowiedź, jeśli choć w najmniejszym stopniu panie chcą uwiarygodnić swoją ulubioną fundację i siebie same. Przecież to naprawdę jest śmieszne-wystarczy popatrzeć, w których miejscach na wątku jest mnóstwo postów pań biorących udział w wywózce psiaków mieleckich i to postów bardzo niemiłych i agresywnych, a już wiadomo, że ktoś zadał jakieś niewygodne, uwierające jak kolec w pięcie pytanko.
  20. Katarzyno1, przykro mi, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że człowiek stojący za bramą boksu (a nie w boksie z psami, jak to napisałaś.Świadczą o tym zdjęcia) i obserwujący zwierzęta po to, żeby się nie gryzły, wkraczający do boksu interwencyjnie, zauważy w tej masie psów, że któryś z nich czuje się źle albo zachowuje się inaczej niż zwykle. To jest po prostu niemożliwe.I tu odwołam się znów do swojego doświadczenia.Moje psy mieszkają ze mną w domu, są z nami 24 godziny, są obserwowane cały czas, a mimo wszystko naszą starą sunię zdołaliśmy uratować tylko dzięki temu, że przy nas w domu załatwiła się i zobaczyliśmy, że to właśnie w jej kale jest krew.Znajdowaliśmy takie "rzeczy" od czasu do czasu, bardzo niepokoiliśmy się tym, ale przy dużo mniejszej ilości psów niż w jednym boksie w Wojtyszkach nie byliśmy w stanie stwierdzić, który to pies jest autorem. Sunia zawsze była szczuplutka, sucha, taka jej uroda, była żwawa, nic nie wskazywało na poważne dolegliwości.A były poważne,bo był to tęgoryjec, który nieleczony, wkrótce doprowadziłby do wyniszczenia organizmu i śmierci.Oczywiście było leczenie, odrobaczanie stada, ale tylko przypadek sprawił, że mogliśmy je podjąć jeszcze na etapie, gdy nie było za późno.Więc nie opowiadaj mi, miłych zresztą, bajeczek, że gdy pies np. przykucnie sobie, żeby załatwić swoje potrzeby fizjologiczne, to opiekun wpada do boksu i ogląda "rzecz samą", żeby stwierdzić, czy nie dzieje się nic poważnego ze zdrowiem psiaka (nie musi to być aż tak dramatyczne, wystarczy nie zauważyć, który pies ma przewlekłą biegunkę).
  21. Idę. sosnowieckie mnie kazało, to idę. Ale nie na długo.I całkiem niedaleczko.:diabloti:
  22. A ja mam pytanie do AgaG. Czy zmieniłaś temat tego wątku? Odnoszę wrażenie, że chyba pomyliłam linki albo co, bo tu jest mowa o powstającym stowarzyszeniu i o KRS-ie. Nie, no to ja przepraszam, już sobie idę Ale zanim sobie pójdę, pozwolę sobie zapytać o coś, co mnie też zaciekawiło.To zdjęcie to gdzie zrobione było?Bo na wątku mieleckim było napisane, że Niemcy oczekują na psiaki z Mielca, ale gdzie?Czy to jest przed którymś z DT? I proszę mnie nie pytać o KRS. Ja nic nie zrobiłam, naprawdę.
  23. Katarzyno1, ja cię błagam, ty już się ze mną nie zgadzaj, bo jeszcze mnie zaczną pytać o wyroki sądowe.A ja nie mam żadnych na koncie i co ja, biedna, odpowiem?
  24. A ja dodam jeszcze do wypowiedzi Kaji i Azy czynnik czasowy.Doba ma 24 godziny, tak? Psów w Wojtyszkach je 3,500,tak? No, to proszę policzcie sami, ile czasu dziennie można poświęcić 1 psu, nawet jesłi ma się wielu pracowników i pracuje się 24 godziny na dobę. Trochę liczenia dobrze czasem robi na zaćmienie umysłu. Rachunek jest bardzo prosty. Nie można poświęcić mu tyle czasu, ile trzeba, by pies czuł, że ma kontakt z człowiekiem. I jeszcze jedno pytanie pozostało bez odpowiedzi- jak wchodzi tam weterynarz, jak można zaobserwować, że z psem dzieje się coś niedobrego, bądź nietypowego, co może wskazywać na chorobę w tak wielkim stadzie? To po prosu nie jest możliwe.
×
×
  • Create New...