Lilek
Members-
Posts
1678 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lilek
-
Czorciku, to Ty w tyle jesteś okrutnie.Tak, teraz nastała moda na obrażanie, ale co ciekawe, tylko wybranych użytkowników forum. To jest cool, trendy i w ogóle.:evil_lol: Ale ja jestem raczej staroświecka, więc nie będę Cię obrażać i już. Możesz się nawet o to na mnie obrazić, ale nie będę.:diabloti: Czorcik, dziś będę rozmawiać z Luką, to może mi coś powie.Wtedy od razu machnę parę słów na wątku.Tylko że ona ma teraz bardzo trudny i pracowity czas.Myślę, że niedługo pojawi się znów sama.
-
Necia, malucha?Oj, jaki on tam maluch. On jest taki duży maluch. Baścik, a Ty to grzeczny jesteś? Wiesz, piesku, o czym mówię. Bądź, piesiu, grzeczniutki, bo pani Małgosia cierpliwość starci.
-
omi, Agniecha, przykro mi to mówić, ale ja także zaczynam już tracić cierpliwość do waszych komentarzy.Na początku próbowałam grzecznie tłumaczyć, potem kpiłam, a teraz powiem krótko- dosyć. Nie musicie być na tym własnie wątku i czytać go, skoro wam sie nie podoba czyjś sposób działania. Jest wątków tysiące, więc bardzo proszę, możecie wybrać całkiem inną ekipę i zestaw ludzi. Chyba, że macie zlecenie na akurat wątki Luki. Zadziwiające, Agniecha, że, jak sama mówisz, dopiero zalogowałas się i zaczęłaś działalność właśnie na wątkach Luki i razem z omi robisz zadymę. Problem tylko w tym, że to nie służy psu, bo w waszych postach praktycznie nie ma mowy o psie, o propozycjach, jakie miałybyście, żeby psu pomóc. Jest jedynie dym, a w tej chwili posunęłyście się do ubliżania Luce.Nie będę pisała, że to nie fair, bo dobrze o tym wiecie.Poziom waszych "uwag" po prostu poraża, a niezrozumienie żartów, w których używamy ogólnie znanych ikon kulturowych, nie njlepiej świadczy o waszym poziomie intelektualnym.Jeżeli o mnie chodzi, od tej chwili będę ignorowała wasze posty, a jeśli przesadzicie, zgłoszę sprawę modowi. Żegnam.
-
:lol: A Wróżka Zębuszka? :-D:-D:-D:haha::haha::haha: Oj, omi, wielce bym się zastanowiła na twoim miejscu.Ona jest pioruńsko uparta i starsza od węgla. Będziesz miała mnóstwo pracy. Uważaj, bo doby może zabraknąć. Agniecha, tylko i wyłącznie chodzi o psy. Przynajmniej mnie i NERO. A że są ludzie, którzy lubią sobie poszarżować, no cóż, jak to ludzie. Nie przejmuj się tym.
-
Agniecha, oj, no nie mogę. Ty sobie jaja robisz, prawda? Po pierwsze Lilek czyli ja to baba. Po drugie- nie Ty jesteś ludową mądrością o nożycach i stole, tylko mnie się przypomniało to powiedzenie. Po trzecie- o co Ci w zasadzie chodzi?Wyraźnie powiedziałam, że nie Ciebie dotyczą moje wypowidzi i nie chciałabym, żeby kiedykolwiek musiały Ciebie dotyczyć. Obrażam Cię?Matko jedyna i córko, gdzie i czym?Pokaż mi, proszę. Nie rozumiem, weszłaś na watek po to, żeby się obrażać (żebym to ja jeszcze wiedziała, o co?):shake:
-
Agniecho, kolejna ludowa mądrość o nożycach i stole. Ale nie, akurat nie do Ciebie się to odnosi, więc nie wkurzaj się, bo nie ma o co. Poczytaj sobie, to będziesz wiedziała, do kogo się to odnosi. Mam tylko nadzieję, że w przyszłości ( jako, że jesteś nowa i uczysz się, jak sama mówisz), nie doszlusujesz do kompanii, do której się to odnosi.
-
Czorcik, a znasz Ty takie stare i nieładne powiedzenie czysto polskie "Jak chcesz psa uderzyć, to i kij znajdziesz"? Tfu, tfu tfu,dla wyjaśnienia, żeby był jasny przepływ informacji-to jest potoczne porzekadło, a nie moje stanowisko w sprawie psów.Panny zrozumiały? Ot, po prostu ktoś sobie ubzdurał, że Luce można bezkarnie dokuczać i nikt tego nawet nie zauważy. Że można zorganizować piękną nagonkę tu i na facebook' u i zaszczuć porządnego, dobrego człowieka, który mimo wszystko robi swoje i robi to dobrze.Ja nawet wiem, jak to mówił niejaki towarzysz Gomułka "Kto za tym stoi i czemu to służy?" (ale ja jestem już stara, Gomułkę pamiętam). Towarzysz Cyrankiewicz miał jeszcze jedno słynne powiedzenie, panie w moim wieku z pewnością je pamiętają. Takie o rączce.Więc po to te pytania, Czorciku młody.
-
Słuchajcie, co jest z tą Piłą?Bo wiecie co, moje psiaki, które zaginęły, były wiezione także do Piły i dopiero stamtąd do Świnoujścia. Jaki wet w Pile miał czipować Pysia i wystawić mu paszport? Pewna pani, której zeznania z przesłuchania czytałam bardzo niedawno, twierdzi, że moje psy były czipowane, choć od nas wyjeżdżały niezaczipowane. Może znów u znajomego weta w Pile? To sie zaczyna robić coraz bardziej zagadkowe.
-
Aha. No, to może Weronia zawitałaby na wątek i powiedziała coś. Byle konkretnego, bo blablania nikt chyba nie ma ochoty słuchać. Ale, ale, Paulino, skoro masz kontakt mailowy z Tundrą, to pewnie ona ma namiary na p.Izę transportowca. Z tego, co zrozumiałam, obie panie współpracują ze sobą, prawda?
-
Ach, Asiu-s, mój Supełek trafił do pana, który miał szeroką kanapę, ale, niestety, nieszczęsny człowiek nie miał dostępu do internetu ani też nie potrafił się nim posługiwać. Nie posiadał także, biedaczek, aparatu fotograficznego. A kiedy w lipcu Supełek "zaginął", ogłoszenie o tym ukazało sie miesiąc po fakcie. I Supełka podobno nawet warszawska policja szukała.Nie, nie, ja nie żartuję.Dla mnie to nie jest temat do żartów. Mam tylko nadzieję, że epidemia nieumiejętności posługiwania się aparatem fot. i internetem nie rozszerzy się na Pysia i jego państwa.
-
Czyżby znów te same panny nie pojęły czegoś? To może ja im odpowiem. Luka założyła małej Luce wątek, ponieważ miała taką potrzebę duszy i fantazję. Już? Coś mi sie zdaje, że ktoś coś usiluje udowodnić, ale na próźno, bo ludzie rozsądni i obiektywnie przyglądający się działaniu Fundacji NERO widzą, jak działa. Finka jest dobrym przykładem. Sunia jest w domu i jest dobrze. W krótkim czasie, a to oznacza, że wcinanie się niektórych osób z awanturami o nie wiadomo, co, bo z pewnością nie o dobro psa nie przeszkadza Fundacji znajdować domów dla swoich podopiecznych. I to domów, gdzie psy są, nie znikają i kontakt z nowymi ludźmi psiaków nie jest utrudniony ani niemożliwy. Czy już pojęły panny?Jak pojęły, to niech dadzą sobie spokój, bo przykro patrzeć na taki opór w przyswajaniu. A poza tym czytanie ze zrozumieniem to podstawa, jak mnie ostatnio pouczała, zdaje się, Rewelacja. Ja się szybko uczę, a panny? Luka, po prostu nie przejmuj się.
-
A poza tym żadnej dokumentacji, umowy adopcyjnej z adresem Pysiowego pobytu? Hmm, to mi coś przypomina. Wiesz co, Wellington, kiedyś we wsi, przez którą przejeżdżałam, na nieco zużytym baraku zobaczyłam szyld : "PHU Import-Export- Montaż", a pod spodem był koślawymi literami napis "Sprzedaż piwa". Skojarzyło mi się z Twoją fundacją import/export.:lol:
-
Ale, Paulina, ja wyadoptowałam sporo psów (mówię o tych starannych adopcjach w wykonaniu NERO, a nie o moich "znikniętych psach" w całkiem innym wykonaniu) w 2009 i cały czas mam kontakt z nowymi ludźmi psiaków. Kontakt ten umożliwiła mi właśnie fundacja i wiem, co się z nimi dzieje.Czy to nie jest normalny i sensowny sposób działania? Jak można zapomnieć o psiaku, którego miałam w domu, obok siebie lub opiekowałam się nim w schronisku? Przecież fundacja, która zaopiekowała się takim zwierzęciem jak Pysio, powinna wręcz nalegać, aby był ten kontakt. W ten sposób odciąża się sama z opieki poadopcyjnej. No, chyba że sytuacja jest całkiem inna...........
-
Anoo,ja też zdziwiłam się tymi eksperymentami Brązowej. Hmmm.A przecież chodzi o to, żeby o psiaku były info, prawda? Mam nadzieję, Paulina, że Tundra odezwie się i wyjaśni sytuację, przyśle jakieś fotki z nowego domu.Pewnie żadna nie będzie tak śliczna jak ta w wianuszku, ale przynajmniej będzie wiadomo,że psiak jest zdrowy i jest mu dobrze. O to wszystkim chodzi, przynajmniej tak mi się wydaje.
-
Historia Spaniela, która ma szczęśliwe zakończenie. MA DOM.
Lilek replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Ciii.Dziewczyny, ciiichooo.I tylko paluszki raz-mocno, mocno. -
Nieee, no myślę, że takiego miniaturowego to nie wystarczy. Toż to pies słusznego wzrostu i postury.:evil_lol: Bast, ty łobuzie.Oj, Baścik, Baścik.
-
Brązowa, przecież chyba martwisz się o Pysia, prawda?Gdzie widziasz agresję w rzeczowych wyjaśnieniach, od których, to prawda, włosy staja dęba? Czy mieliście jakieś wiadomości o psiaku od 2008? Bo nie zauważyłam może.Wiesz, tu nie ma o co posądzać się nawzajem o agresję.Lepiej może jednak ową Tundrę zaprosić łagodnie, acz stanowczo.
-
Wiem, Czorcik, wiem. Jest naprawdę kochany, ale chyba tu jednak instynkt wziął górę. Miałam psiaka, który przyszedł do nas tak zagłodzony, że na łapach sie nie mógł utrzymać z osłabienia. Odchuchaliśmy go, odkarmiliśmy, ale i tak przez całe życie na widok śmietnika dostawał amoku, bo tam takie pyszności. Obok śmietników na trasie spacerkowej musieliśmy prowadzać go na smyczy. Myślę, że ten syndrom "głodnego psa" zostaje na bardzo długo, a czasem na całe życie takich psów po zagłodzeniu i ciężkich przeżyciach.One chyba nie mogą uwierzyć, że jutro micha też będzie pełna.:shake:
-
O, rany! Nie wygłupiajcie się.Naprawdę zjadł królika? Bast, ty potworze!!! Jak mogłeś! Musiało sie psisko włóczyć długo, to i musiał jakoś sobie radzić. No i mu zostało.Jestem w szoku. Wprawdzie nie mam długich uszu, ale chyba zacznę bać się Bastucha albo co?
-
Będziesz się z nim widziała?Nooo, to spróbuj go nie wymiziać od ciotki Lilek.:evil_lol:Jak się dowiem, że zapomniałaś, to... to... to mu naprawdę naskarżę.;)
-
Hura, hura,hura!!! No, malutka, powodzenia.Wszystko dobre, co się dobrze kończy.A opowiesz troszkę?