Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Posts

    22228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jasza

  1. Mała pandzia to jest nasz samochód ;-) Ale mamy go dopiero od całkiem niedawna, wcześniej jeździliśmy zawsze autobusami i pociągami i o ile podróżowanie pociągami bardzo lubię, to autobusy...masakra. P.S. Jakbym miała wozić doga w naszym samochodzie to musielibyśmy sobie zrobić szyberdach ;-)
  2. Teraz mam mieszkanie w którym dog nie mógłby nóg wyprostować :p. I wolę małe psy kieszonkowe, które zawsze można wpakować do małej pandzi albo zabrać pod pachę i uciec przed burzą ;-)
  3. Aaa, jeszcze pamiętam, że jak przeczytałam "Przez Ciebie Drabie" to marzyłam o dogu niemieckim bardzo długo. Nawet napisałam opowiadanie o nauczycielce francuskiego, Michalinie, która miała dom z poddaszem i piękną dożycę.:roll:
  4. Ale widok okienny... Ja teraz jestem w pracy i mam przed sobą betonowe szarości...doceniam w dwójnasób. Mina Bazyla - tak kwaśna, że aż słodka ;-)
  5. Ja zawsze chciałam mieć psa, obojętnie jakiego, byle by był. Co prawda byłam święcie przekonana, że wychowam go na mądrego, grzecznego, bystrego kumpla a ludzie którzy nas będą spotykać będą się zachwycać, jakiego mam świetnego, mądrego psa.. Cóż. Reksem nikt się nie zachwyca ( nie wiem czemu??:diabloti:), ci, którzy nas znają, raczej go omijają z daleka bo pozdrawia ich warkotliwym marudzeniem, ale JEST i bym go nie zamieniła na żadnego innego. Co do sierści...chmmm..mam do wyboru: rudą, czarną i białą - więc widać na ubraniach i kanapach niezależnie od tego w jakim są kolorze. I sprzątanie codzienne musowo - no cóż. Psy. :eviltong:
  6. Jeszcze noc musiał spędzić w klatce na korytarzu. Ale jak go wzięłam na ręce, to się tak wczepił w mój nowy, bajerancki, czerwony golf, że nawet gdybym chciała innego, to bym się go nie pozbyła, chyba, że ze swetrem. Pamiętam datę, godzinę i to jak byłam ubrana. I że był wtorek. I mi się życie do góry nogami przewróciło. I już takie zostało. Patmol, jest całkiem inne z psami, no nie? Pamiętasz jeszcze jakie było przed??
  7. :diabloti: ale sznurek mocny ... A Paluch wygląda jakby pociągnął Twojego synka za sobą i przeszorowal nim po całej polanie ;-)
  8. Mój Reksio znalazł się w schronisku, bo ktoś go przyniósł w pudełku kartonowym i wiem tylko tyle, że pochodzi z Katowic południowych ;-) Nie wiem czy miał rodzeństwo i co się z nim stało, a jest chyba zbyt pospolity ( ale tylko jeżeli chodzi o wygląd ma się rozumieć :cool3:) żebym była przekonana, że spotkany gdzieś tam pies to jego brat albo siostra. Niedaleko ogródka moich rodziców mieszka pies łudząco do niego podobny, tylko bardziej marchewkowy w kolorze. Reks go nienawidzi oczywiście i wisi mu podobieństwo :cool1: ...
  9. Kurcze, one są prawie nie do odróżnienia. Nie widać dokładnie pyszczków, a sylwetki mają bardzo, bardzo podobne, tylko Tina wydaje się mieć trochę jaśniejszą, bardziej rudą sierść na grzbiecie, ale możliwe, że to też tylko zdjęcie... Świetne są.
  10. Ja też czekam, nie wiem, czy bardziej na opowieści, czy na zdjęcia.
  11. Poproszę zdjęcia siostrzyczki. A Garfield, nie dość, że piękny, to jeszcze sprytny, ha.
  12. Ma piękne miodowe oczy.
  13. Tak też się bawimy :-) I czasami wkładam smakołyki pod plastikowe kubki i kładę na ziemi ( to jak gra w trzy karty ;-) ) Zimą muszę tak czasem kombinować, żeby mi się ogony nie zanudziły na śmierć... Spróbuj ogarnąć koty i pochować parówki dla Caillou i Sweetie. Ciekawe, czy im się spodoba..
  14. Nie muszę ;-) Już wiedzą. Ale powtarzam "szukaj, szukaj" z milion razy żeby Misię zmobilizować, bo ona tylko chodzi za Reksiem i sprawdza te miejsca, które on już wywąchał.. Muszę jej trochę dawać fory i jak Reks coś znajdzie, to szybko, zanim przełknie smakołyk drugi kładę gdzieś bliziutko, i troszkę stukam palcem na przykład, żeby Misia się na niego natknęła i też coś znalazła ciapa moja kochana. I je chwalę oczywiście. Reksio już gotowy, żeby szukać dalej, a Misia, jeju, jak się cieszy że znalazła. Pani Rozumek ;-)
  15. Nie byliśmy, bo ciągle straszyli załamaniem pogody i tymi burzami nieszczęsnymi. Te upały na mnie działają rozbijająco kompletnie. Niby chcę jechać, tęskno mi, a w rezultacie jestem tak rozleniwiona, że wolę siedzieć w cieniu i czekać na "bógwieco".
  16. Groszków suchej karmy szukają w trawie na spacerze jak im czasami zamiast dać w miseczce rozsypię. Reksio potrafi wyjadać tak jak kura ziarenko po ziarenku przez dłuższy czas. A i Misia się dołączy. W domu bawimy się w szukanie przysmaków, ale wtedy już nie groszki, bo są atrakcyjne tylko na dworze, więc zamykam je na chwilkę w pokoju, chowam kawałeczki boczku, kabanosa, sera, psich czekoladek, ciastek itp. wypuszczam i ogonki szukają. Tak się bawimy zazwyczaj kiedy pogoda nie dopisuje i spacery są krótkie.
  17. Znajomej mojej Babci wpadł do domu piorun i spalił telewizor, bo mieli włączony w czasie burzy. Ale to było z 20 lat temu... Nie wiem, czy to był piorun kulisty...
  18. Ja się z moimi bawię w tropienie, czy raczej szukanie, ale w domu. Na dworze nie próbowałam, one mają tyle zajęć jak jesteśmy w lesie albo na łące, że nie wiem czym bym je mogła zainteresować. No, chowanie w trawie groszków. Oj, wtedy szukają, no tak. Patmol, a czego chcesz Caillou uczyć?? Ona wszystko potrafi, to nie pies którego trzeba uczyć "sztuczek".
  19. Ja się burzy nie boję. Owszem, jak już jest taka straszna, że głowę chce urwać i rąbie z prawa i z lewa, to gdzieś tam, w tyle głowy zapala się światełko... Zresztą zdaję sobie sprawę, ze Natura to potęga i nie można jej lekceważyć, na burzę spoglądam z respektem, ale i przyjemnością czy może raczej podziwem... Albo raczej [I]spoglądałam.[/I]
  20. Podczas upałów, takich nieziemskich, jak wczoraj na przykład, czekam z niecierpliwością na deszcz..a potem, kiedy wreszcie zaczyna lać i niebo szaleje, zamiast się cieszyć chłodnym, rześkim powietrzem, zamiast stać w oknie i wdychać zapach mokrej trawy i ziemi, zamiast słuchać pacnięć kropli deszczu na liściach i parapetach, zamiast się cieszyć niebem rozbłyskującym wściekle i wiatrem przeganiającym duchotę gdzie diabeł zasypia, siedzę z ogonami w łazience, uspokajam, przeklinam grzmoty i z utęsknieniem czekam na koniec burzy i spokój i ciszę. Dzisiaj w nocy się okropnie zachowałam i nakrzyczałam na Reksa, bo już nie potrafiłam wytrzymać pozamykanych okien ( deszcz lał się strumieniami do środka).. Byłam niewyspana, spocona, zniecierpliwiona....A potem mi się go tak strasznie żal zrobiło, bo się bał, a mi zabrakło cierpliwości...:oops: Ugłaskiwałam go na zmianę z Damianem, a on się zrobił taki malutki i cieniutki, przyklejony do mojego boku, zakopany w kołdrze... Miśka rezydował w łazience i trzęsła się przytulona do muszli klozetowej. Zabrałam kołdrę i pościeliłam sobie na chwilę koło niej. Tak sobie leżałyśmy, coś tam jej opowiadałam, wreszcie westchnęła głęboko, pomlaskała i zasnęła dmuchając mi w czoło. Wróciłam do Reksa lulanego przez Damiana, burza na szczęście była w odwrocie, pootwierałam okna i wreszcie zasnęliśmy... A dzisiaj , teraz, jest tak pięknie :loveu:
  21. Ach, dziewczyna z pasją ;-)
  22. Podpisuję się pod tym i tradycyjnie zazdroszczę ;-)
  23. To jest właśnie Misia w wersji red ;-) Modna tego lata sylwetka typu jabłko :diabloti: [IMG]http://www.widelec.org/stuff/stare_fotografie4/stare_fotografie_92.jpg[/IMG]
  24. Nie zmieściła się w kadrze :diabloti:
×
×
  • Create New...