-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jasza
-
Ja lubię straszne książki ;-) O seryjnych mordercach i z zagadką. I biografie. I kryminały. Ale moja mama mówi, że nie przejdę obojętnie nawet obok ulotki na wiacie przystankowej.
-
To się ciesz, bo dzisiejsze młodociane pokolenie chyba woli komputer i ...a, sama nie wiem, nie jestem na bieżąco.
-
Już oddalam sporo przed przeprowadzką kiedyś tam...Teraz nie dam ;-)
-
To poproszę link. Ja na razie muszę kupić półki na książki, jak mi starczy miejsca, to może....może...
-
Jaki to materiał?? Sierść się łapie?
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Jeżynożerca mnie naprawdę nie zauważył.:p Co myśleli młodzieńcy na widok mojej pupy, nawet się wolę nie domyślać ;-) Natarłam mydłem, jak perfekcyjna pani domu, ale plama ma takie rozmiary i kolor, że moje spodenki chyba polecą do kosza.... -
Nie widziałam zdjęcia. Już widzę. Kot, który składa się z OCZU i reszty.. Jak jest jego opowieść? Posłanka bym bardzo chciała zobaczyć...
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Wczorajsze popołudnie. Siedzimy w cieniu pod czeremchą. Sielsko. Anielsko. Ogony odpoczywają.:smokin: Ja czytam. ( Przyszło bazarkowe „Bielmo”). Nagle za naszymi plecami szelesty, szurania, ktoś się przedziera w naszą stronę…Miśka alarmuje cienkim głosikiem, który świdruje w uszach i dociera na drugi koniec miasta. Reks się jeży. Z krzaków tuż za moimi plecami wyłania się czarna głowa, a za nią reszta grubego labka. Reks, mimo tego, że jest na lince, wyrywa się w stronę intruza, straszy zębami, łapię za drugi koniec taśmy w ostatniej chwili, ups :oops::oops:. Kula odskakuje na pięć metrów i z bezpiecznej pozycji wyzywa. Nikt jej nie słucha, a już najmniek labek, który niczym czołg kieruje się w stronę naszego „obozowiska”..mimochodem zjada garstkę psich groszków ( Reks dostaje apopleksji :errrr::ekmm::talker:), gość wypija łyczek wody dla ochłody z ulubionej miseczki Misi, trzymam małego, jednym okiem obserwując, czy labuś nie spróbuje obsikać mojego plecaka i rzuconej w trawie książki. Wtem pojawia się, brodząc w jeżynowych krzakach właściciel czarnego grubasa ( a właśnie, ciekawe czemu Misia wciąż wydziera się ukryta w ściernisku, powinna czuć z racji podobieństwa kolorów i kształtów coś na kształt porozumienia dusz :p ). Właściciel pojawia się, niespiesznie zrywa owoce, nie spogląda w ogóle w naszą stronę, zaczynam się domyślać, że oblepiona pajęczynami i trawą, spocona i utytłana w czeremchowych liściach, tak pięknie wtapiam się w tło, że jestem jak niewidzialna :PROXY5:…ale psy? Misi co prawda nie widać, ale słychać, oj słychać i to jak, a Reksa, złorzeczącego psią łaciną również. No nic. Labuś jeszcze obrzuca spojrzeniem resztki jedzenia po czym truchcikiem biegnie za jeżynożercą. Misia milknie i skrada się wychodząc z ukrycia, puszczam Reksa, obydwa idą szybko sprawdzić dobytek. Reks jest wściekły, słyszę jak mruczy do Kuli: „Patrz, a groszki to wszystkie zjadł! Cham.”:-x Ja sprawdzam książkę. Sucha. I plecak. Suchy. O-o. Nasza uzbierana czaremcha jest mokra. Oczywiście zamiast najpierw pomyśleć, łapię ją, wącham..i już wiem. Labek uznał, że świństwo i niejadalna. Oznaczył sowicie. No nic, niewiele tego było, bo większość zjedliśmy ( ogony lubią). Rzucam w trawę, wycieram ręce też w trawę i zapominam. Wreszcie cisza. I spokój. Pytanie za sto punktów. Co tak rozbawiło dwóch wyrostków, których minęliśmy w drodze do domu, że minąwszy nas pękali ze śmiechu?:turn-l::turn-l: Odpowiedziałam sobie sama, kiedy wróciłam do domu i ściągnęłam spodenki. Mam na dżinsach czeremchową mapę Afryki. :placz: Pytanie za dwieście punktów. Czym to sprać? Odpowiedźi jeszcze nie znam, ale coś mi się wydaje, że odpowiedź brzmi: niczym.:placz: -
Nic nie widzę....
-
Ale ja się będę upierać. Na tym zdjęciu powyżej, ten nos, policzki, spojrzenie, ogólnie rozumiana i widziana ...odętość, mina, wąsy. No nic, tylko lew.
-
Jak lew :p
-
Ale ma minę Garfield!! :p Strach się bać.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dzięki Patmol, napisałam. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Chodzimy sobie po lesie, zazwyczaj tymi samymi ścieżkami, czasami gdzieś zboczymy po drodze i czasami znajdujemy coś ciekawego. Wiaderka z zieleniną przypominającą liście łubinu, choć nie o końca ;-) jeżeli wiecie o co mi chodzi.. Albo na przykład ..chmm, budyneczek z wiklinowego płotka owiniętego czarną folią. Ma kształt prostokąta, wysokość z metr i trochę, długość - około dwóch metrów. "Budyneczek" nie ma żadnych otworów. Przed nim w odległości około półtora metra zbudowana jest pseudosadzawka, z kamieni i worka na śmieci, na podwyższeniu. Nad baraczkiem jest tabliczka z napisanym odręcznie(!) komunikatem: Stanowiska obserwacji ptaków. Nie niszczyć! Jak myślicie? To prawda? Czy wtedy nie powinno tam być jakiejś oficjalnej informacji? A nie jakiegoś świstka? Boję się, że to jakiś myśliwy albo wypychacz ptaków... Wiem, wiem, od razu czarnowidztwo. Gdzie mogłabym sprawdzić? -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nie, nie, napisałam [I]kołowrotek[/I], bo miałam raczej na myśli dni z harmonogramem: pobudka, spacer, praca, spacer, sprzątanie, obiadokolacja, francuskie ciastko z wiśnią ( jem ostatnio namiętnie) książka w wannie i uff, zakopywanie się w pościeli. I apiać od nowa. ;-) -
No, na szczęśliwe to tak całkiem nie wyglądają ;-) Jak pojedziecie do Brennej to daj znać ;-)
-
Do Brennej mam podobnie jak do Wisły :-) I też bardzo lubię. I Karkoszczonkę i Błatnią.
-
Maciaszku, a co to była za konstrukcja drewniana, taki niski daszek, który można było zobaczyć z ambony? Ja takie coś widzę w dwóch miejscach u nas w lesie i się tak zastanawiałam, czy to nie jest daszek pod którym się wysypuje jedzenie dla zwierząt, tylko jakich?? Bo dziki by się nie zmieściły, za nisko...Może dla ptaków??
-
Na weekend to praktyczniej jest ( nam) wybrać się w Beskidy, nawet nie dwie godziny, licząc z przystankiem dla ogonów i jesteśmy na miejscu. A jak miniony weekend, który jeszcze pachnie...byliście gdzieś? (Patmol, przyznaj proszę, że też czasami, choć czasami leniuchujesz...)
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Tygodniowy kołowrotek czas zacząć ;-) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Odmeldowuję się weekendowo. Działkowo, ogródkowo i wyyybitnie leniuchowo. Kończę "Pomidory.." i nie mam już co czytać, bo paczka z następnymi książkami jeszcze w drodze a biblioteka będzie otwarta dopiero we wrześniu. Cóż. Zostaje mi wyspać się za wszystkie czasy ;-) -
Ja już do końca roku raczej mogę liczyć tylko na wypady weekendowe, bo mi się prawie-prawie urlop skończył....
-
W Górach Stołowych byłam kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam psa. Podobały mi się. Zresztą, mi się każde góry podobają ;-)
-
Caillou, taka jak ją opisujesz, ma w sobie trochę z wilka...
-
Taki szakal, który zszedł na psy ;-)