-
Posts
514 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nykea
-
[quote name='Pies Pustyni']Fakt,psu sie to niezbyt podobalo,ale on byl dopiero na poczatku drogi.Takie przestraszone zwierze nie zmieni sie przeciez ot tak w ciagu chwili,wiec pewnie zachowywalby sie podobnie bez wzgledu na metody. Po kilku czy kilkunastu takich wejsciach,gdzie psu nic zlego sie nie dzieje,ten zwierzak mogl sie znacznie wyluzowac. Zobacz jak on go wyciagnal spod tego biurka - tylko leciutko napinal smycz,nie szarpal sie znim.Lagodna stanowczosc,lagodne zdecydowanie w narzuceniu swojej woli zwierzeciu. Byl jeszcze taki odcinek,gdzie podobnego wystraszenca przyzwyczajal do wchodzenia na jakas wage czy cos takiego,nie pamietam dokladnie.[/QUOTE] To nie chodzi o to, czy pies byl na poczatku czy na koncu drogi. Ten pies byl psem problemowym i jako taki nie powinien zostac wpuszczony miedzy niepelnosprawnych. Taka sama opinie miala bym gdyby zostal wyprowadzony na prosta przez pozytywne szkolenie. Co do wyciagniecia spod biurka, zgadzam sie z tym, ze w niektorych sytuacjach fizyczna kontrola nad psem jest nieunikniona. Jesli moj pies nagle wyskoczy przed samochod to nawet go kopne zeby go usunac z drogi. Ale tez dalo by sie to inaczej rozwiazac. Dlaczego ta kobieta w ogole tego psa przyprowadzala tam jesli on mial taka traume? Pozytywni trenerzy polecali by stopniowe oswajanie psa z byciem w biurze. Generalnie cala roznica polega na tym, ze jesli przekonasz psa do czegos pozytywnie to ten strach i niepokoj zastepujesz czyms pozytywnym. Czyli zamiast myslec o biurze, pies zacznie myslec o nagrodach ktore w biurze dostaje, albo zabawie ktore tam na niego czeka. Jesli psa do czegos zmusisz to rzeczywiscie, po jakims czasie sie przekona ze w biurze krzywda mu sie nie dzieje ale nie sadze zeby mu przebywanie tam kiedykolwiek sprawio przyjemnosc. Chodzi o nastawienie psa bardziej niz cokolwiek innego. Przy szkoleniu pozytywnym masz psa, ktory radosnie patrzy na Twoja twarz i czeka co ekscytujacego bedziecie robic dzis, razem. Stosujac metody Cesara masz psa poslusznego, ktory poczeka na twoje komendy, ustapi Ci miejsca itd. Ale nie bedzie wykazywal swojej inicjatywy, nie sadze tez zeby zmaganie sie z nowymi strachami przychodzilo mu tak latwo jak "pozytywnemu". Druga roznica miedzy metodami to czas..... Cesar "zrobi" psa w 5 minut (pod siebie), pozytywni trenerzy spedzaja dni i tygodnie wypracowujac dane zachowania. Tylko ze oni maja swiadomosc, ze na pewno swojego psa nie krzywdza... niewazne co. Co jesli nasladowca Cesara nie wymierzy czasowo z "kasnieciem"? Pies dostanie nie bedzie w ogole wiedzial za co - stres gotowy. PS. Kamila, nie smiej sie z mojego teoretyzowania.
-
[quote name='Pies Pustyni']Bo tez on tak samo do wszystkich nie podchodzi.Naprawde chcialbym,zeby niektorzy obejrzeli te odcinki,w ktorych pracuje z wystraszonymi (ale naprawde wystraszonymi) psami np.taki owczarkowaty mieszaniec,ktorego wlascicielka zajmuje sie niepelnosprawnymi ludzmi,albo (juz o tym wspominalem) gonczy wyciagniety z laboratorium - to byl pies przerazony. Konfrontacja ze "strachami" nie jest zla,oczywiscie o ile nie jest poparta agresja. A Cesar,jak zauwazylas,jest zawsze spokojny,tylko po prostu uparty,bo o to w tym chodzi;to jest walka charakterow.[/QUOTE] No dobra, moze troche przesadzilam, jakies tam lekkie zmiany wprowadza, ale jesli chodzi o generalne metody to ich nie zmienia niewazne co. A z tym owczarkiem to akurat mam bardzo zle zdanie na temat tego co pokazali. Pies w jakims tam stopniu sie poprawil i pieknie, niech sobie wlascicielka sie nim cieszy, ale na koncu pokazali jak ona psa wprowadzala midzy tych niepelnosprawnych. I bylo wyraznie widac, ze psu sie to nie podoba. Jak dla mnie to bylo to szokujace, zwlaszcza ze on ja za to pochwalil. Ok, pies musi zaakceptowac dotyk obcych w pewnych sytuacjach, ale wrzucanie psa ktory zdecydowanie nie ma ochoty i sie po prostu boi miedzy niepelnosprawnych to jak danie dziecku do raczki granat. Jesli wlascicielka podjela decyzje wbrew niemu powinni to wyciac z filmu. Tak sie po prostu nie robi. Psy do dogoterapii musza spelniac okreslone warunki co do charakteru. A ta baba skoro nie potrafila sobie z psem poradzic bez Cesara pomocy, na pewno nie bedzie potrafila wyczytac kiedy sytuacja bedzie naprawde grozna.
-
Ja juz troszeczke odcinkow widzialam, i poza rzeczami ktore juz zostaly wymienione, nie podoba mi sie to, ze jednak Cesar stosuje bardzo podobne metody do wiekszosci przypadkow. Kasanie czy przewracanie sa dla ciezszych przypadkow, dla mniej ciezkich zmuszanie do konfrontacji z ich strachami. Nie ma tam jakiegos dostosowywania do indywidualnego charkateru (i historii) psa. Nie wyobrazam sobie podchodzic dokladnie w ten sam sposob do pewnego siebie czarnego teriera (:evil_lol:) i wystraszonego cavaliera. Podoba mi sie to, ze jest zawsze spokojny (przynajmniej to co widzimy) i generalnie nie wdaje sie w "bojki" z tymi psami. Zastanawiam sie tez nad przydatnoscia "kasania" jesli mieszkamy z wieloma osobami w domu. Oczywiscie jesli pies ma zly nawyk to pracowac musza nad nim wszyscy, ale jesli np pies sie boi odkurzacza to wystarczy, ze jedna osoba pokaze mu, ze odkurzacz to nic strasznego. Pies pozbedzie sie strachu calkowicie i nawet pod nieobecnosc osoby trenujacej (szkolacje/tresujacej/zaklinajacej :cool3:) nie bedzie sie bal. Stosujac metody Millana pies nie bedzie okazywal strachu przy osobie "kasajacej". A co przy pozostalych? Chodzi mi o to, ze Cesar raczej hamuje zachowania niepozadane, ale nie rozwiazuje przyczyny.
-
No to juz sama wydedukowalam, ale niestety, podchodzac do innych psiarzy trudno kontrolowac ich zachowania co do momentu w ktorym dadza psu smakolyk. Ba! Kiedys maly mi sie strul, poprosilam zeby smakolykow nie dawac, a i tak babsztyle go karmily :/
-
Ja do konca bym nie ufala smakolykom. Moj pies (ctr) tez mial problem z obcymi ludzmi przez jakis czas. Poniewaz mialam w okolicy duzo psiarzy i wszyscy sie do niego pchali (zaczelo sie jak byl jeszcze mala pluszowa kulka), prosilam o dawanie smakolykow. Efekt byl taki, ze maly sie pchal do kieszeni, a glaskac i tak sie nie pozwalal. Na dziwnie wygladajacych ludzi (duze kurtki, niosacych cos) szczekal i zachowywal sie naprawde nieladnie. Najgorzej bylo kiedy bylismy na psacerze w odludnym miejscu. I wlasnie na jednej wycieczce rozwiazalam problem. Zaczelam z daleka i bardzo radosnie gadac do tych obcych ludzi. Na psa w ogole nie zwracalam uwagi, ale bylam dosc glosn i bardzo serdeczna. Cale szczescie w Szkocji takie zachowania nie dziwia, zwlaszcza na szlaku... ;) I pomoglo wlasciwie po dwoch probach. Nie jest latwo, zwlaszcza dla takich odludkow jak ja, ale zadzialalo.
-
[quote name='Pies Pustyni']Dlaczego tak myslisz?Jesli nic zlego nie spotyka go na biezni,to w czym problem?Takich scen z bieznia jest u Millana mnostwo i wlasciwie za kazdym razem pies sie boi wejsc,bo to nowe i nieznane,a do tego ruchome.Jednak kiedy juz sie przekona to sobie biegnie :).[/QUOTE] Biegnie bo wie, ze nie ma wyjscia. A czy sprawia mu to przyjemnosc jaka normalnie by mial z ruchu, gdyby byl przyzwyczajony stopniowo - to juz inna kwestia. W ogole bieznie to jest jak dla mnie poroniony pomysl, ale tu nie winie Cesara, tylko po...ych Amreykanow, ktorzy tylka nie moga z fotela ruszyc. Nie mowie oczywiscie o osobach chorych.
-
[quote name='Pies Pustyni']Moze by omijala,a moze,gdyby sprawa zalatwiona byla umiejetnie,strachy by zmalaly. Moj ON uwielbial rozwalanie balwanow,czy chociaz wielkich sniegowych kul.A tez wczesniej takie niespodzianki na trasie spaceru omijal szerokim lukiem ;).[/QUOTE] No widzisz, a ja z moim CTR NIGDY nie zmusilam go do podejscia do rzeczy ktorej sie bal, zawsze stawalam i zaczynalam sie z tej rzeczy smiac, podchodzilam, dotykalam, glaskalam (mowie o tej rzeczy ktorej sie bal, nie o psie), cokolwiek, ale zawsze albo na luznej smyczy, albo bez. I jakos teraz nie ma nic, czego on by sie bal. Tzn mowie o typowych strachach jak worek na wietrze, trzaskajacy kosz na smieci, balwan itd.
-
Nie sadze, zeby ja szlag trafial. Chodzi o efekt. Ja szanuje Millana, wydaje mi sie, ze ma w sobie cos, co bardzo przemawia do psow, ale jego metody nie do konca mi sie podobaja. A juz na pewno w ykonaniu milionow nasladowcow na calym swiecie. Kiedys szkolilam moje psy wykorzystujac podobne metody, czyli jesli psu sie cos nie podoba to na sile go zaciagam zeby zobaczyl, ze to przeciez nic strasznego. Efekt byl, pies podchodzil, ale przy okazji wysylal mnostwo CSow, zebym juz go nie zmuszala do niczego... I serce mi sie kroilo ze moj wlasny pies przeniosl strach z przykladowo balwana na mnie. I tak naprawde on sie nadal tych rzeczy bal. Bo nawet jesli one same nic mu nie robily, to przeciez jednak nieprzyjemne rzeczy (np. moje ciagniecie psa) sie w ich okolicy dzialy. A metodami pozytywnymi dziala to milion lat dluzej, ale w efekcie pies nie tylko przestaje reagowac panicznie, ale tez uczucie strachu zastepuje czyms pozytywnym. Jest balwan? Beda smaczki! Ale oczywiscie jak najbardziej sie zgadzam, ze sa sytuacje/psy do ktorych trzeba dobrac najlepsza metode droga prob i bledow. Jesli ktos ma psa od szczeniecia i musi sie uciekac do dlawika czy kolczatki to jak dla mnie porazka. Jesli bierzemy duzego silnego psa po przejsciach to bezpieczenstwo nasze, naszego psa i innych jest oczywiscie priorytetem i wtey kazda metoda jest dopuszczalna, w miare rozsadku oczywiscie. Ale jeszcze teraz a propos tego odcinka z bialym American Bulldog. Tez mi sie wydawalo, ze w ktoryms momencie dziwnie psa nagrodzila, trzeba bylo zrobic cos innego zeby psa uwage odwrocic, ale ogolnie metody bym nie potepiala. Oczywiscie, Cesar by psa wywalil na plecy i przetlumaczyl mu, ale co ta kobieta ma niby zrobic z takim bydleciem?? To ona sama bedzie mieszkac w tym domu, bo przeciez facet marynarz. Gdybym byla w takiej sytuacji wolalabym malymi kroczkami ulepszac stosunki z moim psem, niz dazyc do konfrontacji. A wiem co mowie, bo waze tylko 5kg wiecej niz moj pies.
-
Ja chcialam tylko zauwazyc, ze ten cocker nie chapnal malej za nozke, tylko przypuscil pelen atak. Miala pogryziona reke, noge i twarz. Niezle jak na psa wielkosci cockera. No i niestety w tej rodzinie zostac na pewno nie mogl. Mysle, ze gdyby bylo inne rozwiazanie to by je wykorzystali.
-
[quote name='ARDNAS']Niestety tak. Ta kobieta wogóle nie ma pojęcia o specyfice rasy, jak ona jako sędzia, może krzyczeć mi przez pół ringu, że wezwie służby i uśpią mi psa!! Ona jest nie normalna, czy tak zachowuje się sędzia?? Jej słowa tylko świadczą o niej! Bo mogła posłuchać co ludzie gadali na jej temat jak ja zeszłam z Toffikiem z ringu, słyszałam: "Ona jest popier.......na, niech się sama uśpi" itd. itp. Ja tego tak nie zostawie, będę na nią pisała skargi, a jak to nie pomoże to jej słowa mogę podciągnąć jako groźby karalne. Może kobiecie odbiorą możliwość sędziowania, albo za jej zachowanie nie będą ją zapraszać. NIECH NIE KRZYWDZI INNYCH!!!! Jak można kazać psu schować język? Jak pisał mój mąż miało to miejsce w klasie pośredniej. Właścicielka miała zrolować psu go i włożyć?? Zaproponowała sędzinie, żeby chwile zaczekała, pies schowa język sam i sprawdzą uzębienie, a ona to, że nie ma czasu! To jest nie normalne...... przecież w pośredniej był tylko jeden pies, mogła zaczekać. A poza tym zauważyłam, że ona wszystko robiła na oko, nawet nie dotknęła psa, zero przejachania po grzbiecie, sprawdzenie jąder czy ogona. Dziś dzwonię do Polskiego Związku, a jutro idę do oddziału.[/QUOTE] Nie znam tej kobiety, ale osobiscie tez bym wywalila psa z ringu ktorego nie dalo by sie uciszyc. A jesli juz bym miala duzo czasu to moze bym dala opis, ale na pewno bez lokaty. Jesli chodzi o jezyk, to to tez nie jest jakis klopot. Mam ctr, dosc czesto jest im cieplo, ale jak lapie mojego psa za pysk i mu mowie, ze pokazujemy zeby to ladnie go chowa. Wystarczy delkiatnie przytrzymac paszcze. Problem tylko jak zaprezentowala swoja opinie. Jesli byla chamska to jak najbardziej skarge popieram.
-
[quote name='tabaluga1'][LEFT][LEFT]Panbazyl :lol:, nie miej nadziei . Czy ja wyglądam na taką ,którą można w łatwy sposób podpuścić? Jak widzisz ,nie ma popytu na wnioski , bo nagle pojawił się ,wcale nie konkurencyjny do wnioskowania, postulat MYŚLENIA. To wyraźnie wskazuje na spór miejscowych uczonych co do paradygmatu przerasowienia i wszystko można zaczynać od nowa . ;)[/LEFT] [/LEFT] [/QUOTE] No jak widac wyraznie, nie mozna Cie podpuscic do pisania konkretow. Osobiscie odbieram Twoj post jako obrazliwy. Co Ci sie dokladnie nie podoba w moim MYSLENIU? Wychodzimy z podobnych zalozen, nie jestem zwolennikiem kopiowania, przeraza mnie ilosc chorob i bezmyslnosc NIEKTORYCH hodowcow, jestem za testami zdrowotnymi i uzytkowymi/psychicznymi. Sprzeciwiam sie tylko obrzucaniu blotem ludzi, ktorych tak naprawde nie znasz i nie masz prawa sie wypowiadac nie majac dowodow. Jesli masz jakies, bardzo chetnie podpisze petycje do ZK anawet do Sadu. Bo glupota i okrucienstwo powinno byc karane. Ale ciekawi mnie Twoje podejscie neofity. To tak jak z organizacjami takimi jak Animal Liberation Front. Idee przednie i wzniosle, tylko banda dzieciakow zabrala sie za nie tak jak Ty za zmienianie hodowli. Produkcja zwierzat miesnych jest be? Wypuscmy wszystkie miliony swin i kurczakow z ferm, bo przeciez tam sie mecza. Efekt? Uratuja moze kilka, kilkaset zwierzakow, ktore i tak pozniej ktos zje, bo przepraszam, ale kto wyadoptuje swinie jako peta? Do dziczy sie nie nadaja. Do tego sami laduja w wiezieniach, albo maja przynajmniej sprawy sadowe, jesli ich zlapia. Sa generalnie posmiewiskiem. Z drugiej strony sa takie organizacje, jak RSPCA, ktore tez maja na sercu dobro zwierzat, ale podchodza do tego RACJONALNIE, probujac zmieniac ustawy, i przede wszystkim [SIZE=6][COLOR=red]nastawienie ludzi!!!!!!!!!!!!!!!![/COLOR][/SIZE] [SIZE=6][COLOR=#ff0000][SIZE=2][COLOR=black]Nie wiem czy poswiecilas czas na obejrzenie tego drugiego filmu, Good Dog, Bad Dog. Wypowiada sie tam dokladnie ten sam przedstawiciel RSPCA co w PDE. I chwali zmiany jakie zaszly. Cieszy sie ze wspolpracy z KC i jakos nie twierdzi, ze wszyscy hodowcy to swinie i najlepiej ich pozbawic wszystkich psow, bo to przeciez nastepcy Hitlera w swiecie psow. [/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE] [SIZE=2]Twoje posty sa bardzo ironiczne i zachowujesz sie jakby kazdy argument uzyty w tej dyskusji byl smiechu warty. No ale w takim razie dlaczego nie podasz nam dobrego planu? [/SIZE] [SIZE=2]I tak gwoli scislosci, myslenie jest procesem ktory zazwyczaj prowadzi do wyciagniecia wnioskow. Przeczytaj prosze moj post jeszcze raz. Nie napisalam, ze nie chodzi o wyciaganie wnioskow w ogole, tylko [COLOR=red]"[B]nie chodzi o wywnioskowanie,[/B] ze hodowcy sa zli/dobrzy, albo ze kundelki sa brzydkie/chore/zdrowe"[/COLOR][/SIZE]
-
Tabaluga, to ze dyskusja trwa pol roku to bardzo dobrze. Oby trwala jeszcze duzo dluzej. Bo w tym wszystkim nie chodzi o wywnioskowanie, ze hodowcy sa zli/dobrzy, albo ze kundelki sa brzydkie/chore/zdrowe tylko z zmiane nastawienia zwyklych ludzi. I im wiecej ludzi bierze udzial w tej dyskusji, nawet p[owtarzajac argumenty ktore juz sie pojawily, tym lepiej, bo to znaczy ze wreszcie ktos zaczyna o tym MYSLEC. A to pierwszy krok na drodze do zmian.
-
Moj maly tez mial podobny etap w swoim zyciu. Kiedy mial 15 miesiecy przeprowadzilismy sie na wies i nagle zaczal bardzo nieladnie reagowac na ludzi wchodzacych do domu, potem rowniez zaczal zaczepiac przechodniow. Probowalam prosby i grozby, ale nic nie dawalo skutku. Im bardziej probowalam go odsunac tym bardziej sie napalal. W koncu ktoregos dnia przyszedl do mnie gosc nie bojacy sie psow. I zupelnie psa olalam, nawet nie zagradzalam mu drogi do tej osoby. Tylko zaczelam bardzo sympatycznie z tym panem rozmawiac. I pies nagle sie wyciszyl. Teraz nie mam zadnego klopotu. Ostatnio odbieralam przesylke, pies siedzial przy otwartych drzwiach, na zewnatrz kierowca podajacy mi kilka pakunkow. Pies obserwowal nas ciekawie, ale na pelnym luzie i relaksie. Jesli zas chodzi o przechodniow, to przez jakis czas musialam im z daleka krzyczec bardzo wesolym glosem "dzien dobry!!". Mieszkam w UK, tutaj cale szczescie ludzie sa do tego przyzwyczajeni ;) Dzialanie metody to samo. Nie wiem czy to chodzi o to kto rzadzi w domu. Nie wydaje mi sie, zeby z czarnymi to sie na tym opieralo. One sa na to za madre :loveu: Moj pies po prostu bardzo podlapuje moje emocje i czasem najlatwiej cos osiagnac zmieniajac po prostu swoje podejscie.
-
[quote name='tabaluga1']To jest sedno sprawy . My ludzie jesteśmy największym szkodnikiem w naturze , bo dążąc do wyimaginowanego ideału kreujemy cierpienie . :angryy:[/QUOTE] A to niby nie jest idealistyczne stwierdzenie? Jestem ciekawa jakie macie praktyczne rozwiazanie dla tej sprawy. Poza sloganowym "rozmnazajmy tylko zdrowe psy". Kazdy pies jest czyms tam obciazony, nawet kundelki od kilku pokolen. Pozniej tylko kwestia czy jego partner bedzie obciazony ta sama mutacja... Miniaga i pare innych stara sie Wam wytlumaczyc ze te zmiany niestety ale wymagaja czasu. I obelgi pod kontem hodowcow nic na pewno nie pomoga. Wiecej mozna osiagnac zgoda pomiedzy stronami.
-
Kamila i Kaska, my nadal czekamy na zdjecia z mojej wizyty!! Yarpen chce powspominac...
-
[quote name='Emigrantka']Chyba piszesz o czyms zupelnie innym... husher niby jak "reagowal" jak pies glowa trzasl? najpierw piszesz ze w oddychaniu/poceniu przeszkadza (nie przeszkadza) a pozniej ze regowal/nie reagowal - piszeszesz wiec o czyms supelnie innym niz to o co konkretnie pyam... "Reaguja" obroze z citronella i inne badziewie, husher nie ma jak "reagowac" ? Tak mam wolne czasem, wtedy psica mordy nei drze..... Drze jak wychodze z domu w TYGODNIU.... do PRACY....[/QUOTE] Sorry, to co ja widzialam tez sie nazywalo husher. Rzeczywiscie dzialalo to na zasadzie wydawania bardzo wysokiej czestotliwosci dzwiekow. Nie moglam sprawdzic linka w pracy :/
-
Moja znajoma miala husher. Widzialam jak to "g" dzialalo. Pies szczekal - nic sie nie dzialo, pies trzasl glowa - urzadzonko reagowalo. I nie bylo wcale zle dostosowane. Chyab nie masz innego wyjscia jak zaczac cwiczyc. A przeciez masz czasem wolne, prawda? moze nawet powtarzanie cwiczen w same weekendy pomoze?
-
Uwaga, znalazlam oficjalny link!! Ale jak sie okazuje, to mieli te cholerne przepisy zniesc juz w tym roku, wiec to akurat jest zla wiadomosc, ze dopiero w 2012... [URL]http://www.europarl.europa.eu/news/expert/infopress_page/066-70126-067-03-11-911-20100308IPR70125-08-03-2010-2010-false/default_en.htm[/URL]
-
[quote name='betty_labrador']Dzis u mnie w sklepie byl pan ze sznaucerem olbrzymem czarnym- piekne zwierze :loveu: Spytałam jak pies robiony byl., a on mowi ze najpierw wytrymowany, a jak mu sierść podrosła to ostrzyzony zeby włos byl równo. Ale naprawde wyglądał pieknie./ Mial dopiero 8miesiecy, a taki dostojny i grzeczny-bez smyczy chodził :)[/QUOTE] A nie byl to czarny terier czasem? Skoro taki dostojny i grzeczny... :evil_lol::eviltong:
-
Wiadomosc na tamtym forum nieoficjalna, podob no uchwalona 9.03. Probuje cos znalezc na oficjalnych stronach teraz. Yarpen znow rzyga :( Kurde, zaczynam sie bac :(((((
-
Oj, tabaluga, moze nie tak ostro? Ja sama jestem przeciwniczka kopiowania, moj ctr ma ogon i nie wyobrazam sobie inaczej, nastepne tez beda mialy, ale przeciez miniaga nie pisze ze mamy zalegalizowac kopiowanie (chcialam napisac konopie:D Takie podobne slowo, a jak rozne znaczenie..:D ), nawet nie pisze, ze je popiera. Po prostu sie nie wypowiada. Poza tym mowi ze walczy z infekcjami 4 lata, to nie jest pojedyncza nfekcja. Nie pisze rowniez, ze inni weterynarze nie maja racji, tylko o tym co ja spotkalo. A jak by nie bylo, na wlasnych doswiadczeniach opeiramy nasze poglady. Dlatego ja nie popieram kopiowania, bo moj ogonek jest najslodszy :)
-
Uwaga uwaga, wlasnie przeczytalam na polskim forum czarnych terierow, ze od 2012 maja sie zmieniac przepisy i wjazd do UK bedzie na tych samych zasadach co do innych krajow EU!!!!! Jezu jak sie ciesze.... To znaczy ze moja suczka (w planach) przyjedzie do mnie jako szczeniak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Super i blogoslawic ludzi ktorzy na to wpadli :))))))))) Bardzo szczesliwa jestem :)
-
[quote name='Grey']No to pieski paniom bardzo się stresują , łatwo skaleczyć ucho , a moje są spokojne . [/QUOTE] Ale o co chodzi? Jak mam psu skaleczyc ucho maszynka? Nozyczkami owszem, ale nozyczek przeciez tez uzywasz. Moj pies bardzo lubi grooming, uszy go tylko irytuja jak mu nawpada do srodka, ale generalnie pilnuje, zeby sie tak nie dzialo, wiec nie wiem o jakim stresie mowisz. A przy tym strasznym suszeniu mi usypia. Czasem na siedzaco i pozniej sie kiwa jak dziad proszalny (jakby to moja babcia okreslila) ze spuszczona glowa :D
-
Juz odpowiadam. Wierzch ucha jade maszynka, tak jak napisane jest we WZORCU. Pedzelki i to co wystaje po bokach nozyczkami. Nie wiem za bardzo jak inaczej niby to zrobic?
-
No jak to Kelpie, nie wiesz? Wlosy na nogach tak na dluzszego jeza, zeby staly bez suszenia, obciac brode, bo przeciez bez sensu no i grzywke tez, bo pies nie widzi ;) No i oczywiscie trymowac trymowac i trymowac, te wszystkie paskudne filce.... Ciekawa jestem co bys sie stalo gdyby zrobil tak psa jakiejs Rosjance. Chyba na diabelkach by sie nie skonczylo.... :D