Jump to content
Dogomania

nykea

Members
  • Posts

    514
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nykea

  1. To jeszcze do tego filmiku z elektryczna obroza. Jak dla mnie to jest to porazka dla trenera jesli sie ucieka do czegos takiego ale... [url]http://www.youtube.com/watch?v=c_KBs3znjWs&feature=related[/url] tu jest pelny fragment programu. I niestety, ale powiedziane tam jest, ze byl uzywany e-collar. Wiec dla Cesara minus wielki ze go uzyl, plus za to ze bylo powiedziane otwarcie, dla osoby ktora zamiescila (na youtube) poprzedni film twierdzac ze nie ma informacji na temat tej obrozy wielki minus za wprowadzanie ludzi w blad.
  2. [quote name='Vion']Ale zastanowilabym sie czy jakis przeciwnik Cezara nie usiadl i nie zmontowal tego pierwszego filmu tak ze w dloni widac cos zblizonego wygladem do nadajnika? W koncu nie tylko Discovery Channel ma informatykow na pokladzie, prawda? [/QUOTE] No nie wydaje mi sie, zeby akurat to bylo zmonowane. Tym bardziej ze czesto pies nagle reaguje na cos czego nie widac. Co innego piszczenie i drzenie (moj pies tez tak ma czasem jak sie za bardzo podnieci) a co innego nagle tiki jakby go osa klula... [quote name='Vion']Teraz jesli ktos ma pomysl jak psa z takiego stanu histerii i koncentracji wyprowadzic za pomoca "positive reinforcement" to ja juz slucham i robie notatki bo probowalam naprawde wielu rzeczy. [/QUOTE] Polecane juz wielokrotnie metody np p. Mrzewinskiej. Tylko ze to rzeczywiscie zajmuje wieki i jesli pracujesz z psami adopcyjnymi to pewnie nawet nie masz szans na przeprowadzenie czegos takiego. Jesli szybki efekt ma psu zapewnic dom, to chyba lepiej sie zdecydowac na drastyczne srodki... [quote name='Vion']Film z tym drugim psem (to nie jest Husky tak do wiadomosci) to zauwaz ze to reakcja psa nastepuje pierwsza. On pierwszy rzuca sie z zebami i probuje chwycic Cesara. Pies nie pozwala sie dotknac, byle dzwiek wywoluje w nim ponowny atak szalu. Pies staje na tylnych lapach probujac dosiegnac smyczy lub rak Cesara. [/QUOTE] Z tym hustowatym nie czepiajmy sie. kazdy wie, ze temu psu akurat blizej do malamuta, ale to nie ma zadnego zwiazku z dyskusja. I akurat najpierw pies sie spina na drugiego psa, dostaje korekte noga (staram sie byc poprawna politycznie ;) ) i dopiero po korekcie rusza na Cesara. [quote name='Vion'] W ostatnim filmiku Cezar sam mowi ze nie musimy sadzic ze jego metoda jest najlepsza. Jest o jakies rozwiazanie i dla jednych jest dobre dla innych nie. Latwo jest wytykac bledy. Ale radzilabym sie zastanowic...ile lat doswiadczen z psami mamy sami zeby krytykowac kogo kto ma ich wecej? Ilu psom sami pomoglismy? Nie bede sie klocic, bo kazdy wlasciciel psa ma swoje "idalne" pojecie o tym jak psa wychowywac ale zanim zaatakuje czyis autorytet to sie zastanawiam czy aby napewno w temacie wiem wiecej.[/QUOTE] Jest na forum dosc duzo osob ktore pracowaly z psami po przejsciach pozytywnie. Ja szczerze mowiac wiedzac ile to biedne zwierze przeszlo starala bym sie robic wszystko zeby zdobyc jego zaufanie i zachecic go do wspolpracy, zamiast narzucic mu jego pozycje. Ale zgadzam sie z Toba z ta krytyka. Ja sama nie mam idealnie wyszkolonego psa, wrecz bym powiedziala ze daleko mu do idealu, bo go rozpieszczam za bardzo. Kontaktu z psami mialam duzo, ale nie profesjonalnie. Dlatego nigdy nie powiem ze Cesar jest glupi czy okrutny. Ale z perspektywy etyki mysle, ze kazdy ma prawo powiedziec czy dana metoda mu odpowiada czy nie. Tylko trezba to opierac na faktach i po poznaniu kazdego argumentu strony przeciwnej, a nie na zasadzie "nienawidze go bo pies piszczal jak ten do niego podszedl".
  3. [quote name='Pies Pustyni']Powiedzialbym nawet,ze bardziej bezpieczna.Jesli mamy do czynienia z psem agresywnym to szrpniecie kolczatka moze spowodowac,ze zaatakuje a wtedy ugryzienie jest raczej pewne.[/QUOTE] Teraz sie z Toba nie zgodze ;) (jaki ze mnie niezgodny czlowiek ludzie :P) Trzymanie (przyduszanie) za szyje moze rownie latwo wywolac odruch agresywny ze strony psa. Przykladow mnostwo nawet na samych filmikach Millana. Moj pies na przyklad nie lubi juz kiedy go obcy ludzie po szyi, karku macaja. Agresywnych zacvhowan nie ma, bo mu na to nie pozwalam (ani ludziom na dotykanie go kiedy wiem ze jest spiety, moim zdaniem kazdy ma prawo odmowic kontaktu cielesnego. Oczywiscie innaczej sprawa sie przedstawia u weta czy na wystawie) Co dopiero jakby go ktos chcial za szyje przydusic... Na pewno latwiej jest psa juz w trakcie kontrolowac, bo jednak z kolczatka daje sie psu cala dlugosc smyczy na rozpedzenie...
  4. No to ponawiam, wolala bym umiejetnie psa zlapac za szyje i przycisnac od ziemi niz szarpnac go kolcami. Pomijajac argument ktory przedtem podalam (mozliwosc wycofania sie ze strony psa), metoda ta wydaje mi sie bardziej "naturalna". Mowimy oczywiscie o skrajnych przypadkach. Cale szczescie z moim obecnym psem nie mialam potrzeby uzywania takich srodkow i mam nadzieje juz z nigdy z zadnym psem tej potrzeby nie miec.
  5. [quote name='hecia13']Kolczatka, owszem w rękach osoby, która wie co robi i nie robi psu krzywdy. [/QUOTE] Nie odnioslam mojego postu do tego co Ty robilas ze swoim psem, bo jak sama napisalas bylo to 20 lat temu, przez ten czas duzo sie czlowiek moze nauczyc... ale generalnie o samo uzywanie kolczatek. Odnioslam wrazenie, ze piszac o osobach ktore wiedza co robia mialas na mysli typowe uzywanie kolczatki, kolcami do wewnatrz? [I]Edit: [/I]Sama uzywalam kolczatki 13 lat temu.
  6. No widzisz, i tutaj wychodzi ze kazdy ma inne podejscie. Ja generalnie gdybym byla postawiona w skrajnej sytuacji to wolala bym psa powiesic na obrozy niz szarpac go kolcami. Zapewne sa trenerzy ktorzy umiejetnie to stosuja, ale na upartego tez z nich mozna zrobic takie diably jak robicie z Millana. Oczywiscie obroze elektryczne sa poza wszelka krytyka (chociaz tez sie pewnie znajda tacy, ktorzy stwierdza ze na ich psa nic innego nie dzialalo), ale dlaczego niby kolce sa lepsze od podwieszania? I w jednym i w drugim opierasz nauke na zadawaniu bolu. Z ta roznica ze przy podduszaniu pies jesli nie jest w totalnym amoku, odpusci na poczatku, zanim uczucie stanie sie nie do zniesienia a metoda kolczatki polega na krotkim, ale zdecydowanym szarpnieciu. Bol jest zatem zawsze, pies nie ma szansy sie wycofac. I tak jak metody Millana sotsuja niedouczeni Kowalscy na swiecie, ile kolczatek jest uzywanych w sposob baaardzo nieprawidlowy? Wydaje mi sie ze kazdy kij ma dwa konce. A co do jego popularnosci, jest to chyba dosc oczywiste. Te metody przynosza efekty (jakie to juz inna kwestia) w bardzo szybkim czasie. Na jak dlugo... to tez inna bajka. Ale w obecnych czasach to jest bardzo chwytliwe. Ludzie chca rozwiazania na juz, dlatego metody pozytywne, ktore sa trwale i nieinwazyjne ale tez trwaja tygodniami i wymagaja duzo pracy i wkladu wlasnego nigdy nie beda popularne. No chyba ze ograniczymy posiadanie psow do ludzi aktywnie zajmujacych sie psami, ale to jest raczej nierealne. [I]Edit: [/I]przez popularne mam na mysli transmitowane przez duze kanaly tv z milionami widzow. Chociaz Victoria jakos daje rade. Tylko ze jak juz bylo wspomniane, ona pokazuje podstawy.
  7. [quote name='karina1002'][B]Kopnięcie [/B]metodą na wybicia z rytmu????? :-o:-o:-o To jest metoda????? Jak się nie ma innych pomysłów, to najszybciej kopnąć, przynajmniej jest efekt od razu. Po cholerę bawić się smaczkami, zabawkami, skupianiem uwagi.... Sorry, ale dzieci też kopnięciem będziesz wybijał z trybu ???? Matko kochana, po obejrzeniu tych filmików dochodzę do wniosku, że facio niestety niewiele wie o szkoleniu. Ale za to ma tylko wielkie parcie na szkło.[/QUOTE] No i po raz klejny brak czytania ze zrozumieniem. Po pierwsze jestem kobieta, po drugie napisalam ze metody mi sie nie podobaja i sama ich nie bede stosowac. Ale to nie zmienia faktu ze mnie wkurza jak ktos sobie cos interpretuje tak jak mu sie podoba. Mozna dyskutowac na temat metod i generalnego pomyslu na szkolenie, ale nie mozna sobie wyciagac tego co nam sie podoba/nie podoba z kontekstu. To tak jak zwolennicy teorii domiacji twierdza ze pozytywny trening to bezmyslne nagradzanie psa za cokolwiek. Prowadzac dyskusje ktora ma cos osiagnac nalezy stosowac sie do ogolnie przyjetych zasad i troszke glebiej poznac cos co sie krytykuje. Inaczej zamieni sie to w liste wyzwisk i wzajemne obrazanie sie. [B]Wilczek007[/B], kazdy pozytywny trener powie Ci to samo. nie puszczac psa na tak gleboka wode. Zaczac malymi kroczkami zblizac sie do tego co wywoluje agresje, stopniujac bodzce i starajac sie skupic uwage psa na sobie. Generalnie cel jest ten sam, "wybic psa z tybu agresji", tylko pozytywny trener bedzie to robil tygodniami, nie narazajac psa na wielki stres, a Cesar od razu konfrontuje psa z jego lekiem i wymusza zachowanie ktore jemu odpowiada.Czym innym jes oczywiscie kiedy pies bez powodu ( lub nieznanego powodu) Cie atakuje jak w Twojej historii z amstafem z schronisku, w takiej sytuacji mysle ze kazde chwyty sa dozwolone, zycie i zdrowie jest wazniejsze. Ale tu masz do czynienia ze sztuczna sytuacja, ktora Cesar celowo stwarza, wiedzac jaka bedzie reakcja psa. To jest podstawa jego metody, stworzenie sytuacji w ktorej pies traci nad soba kontrole i wtedy "praca" nad nim.
  8. A mnie zastanawia dlaczego ludzie nie potrfia patrzec obiektywnie na metody prezentowane przez roznych trenerow. Czytajac podpis pod filmikiem z huskowatym mozna znalezc cos w stylu: " Cesar kopnal psa lekko, aby wywolac reakcje ktora pozniej usprawiedliwi podduszenie psa" (w skrocie). To nie jest prawda. Przygladajc sie dobrze widac ze ulamek sekundy przed kopnieciem pies sie spina zeby ruszyc na drugiego psa. Kopniecie nie ma na celu wkurzenia husky tylko wybicie go z trybu w ktory sie wkreca. Taka interpretacja ze robi to tylko zeby miec pretekst jest bledna i szczerze mowiac jak dla mnie sprawia ze autor tej wypowiedzi staje sie malo wiarygodny, bo uklada sobie fakty tak jak mu sie podoba. Zeby nie bylo, filmik tez mi sie bardzo nie podoba, fanka Cesara tez nie jestem. Ale jesli juz cos pisac, to zgodnie z prawda.
  9. Przejdz na forum BARF. Tam masz wszystko o miesie surowym.
  10. Dzieki bardzo. Mieszkam za granica wiec produkty beda pewnie trozeczke inne i na pewno w innej cenie, ale zaraz bede szukac. Zastanawiam sie tylko dlaczego unikasz ryzu? Wiele osob mi wlasnie ryz polecalo. Rzeczywiscie, raczej rozgotowany, ale jednak jako glowny wypelniacz. I jeszcze z ta marchewka, dlaczego gotowana? Nie lepiej surowa? Jednak gotowanie zabija dosc duzo skladnikow odzywczych... Nie odbierz tego zle, staram sie po prostu uzyskac jak najwiecej informacji. No i ostatnie pytanko, czy przeszlas na gotowane wlasnie ze wzgledu na wrzody? Bo moze wlasnie to by wyjasnilo ten ryz i marchewke. Rowniez pozdrawiam!
  11. [quote name='Vion'] Ja sie od Cezara nauczylam spokoju. Cokolwiek sie nie dzieje, przede wszystkim spokoj. Nauczylam sie patrzec na szczegoly mowy ciala psa (miedzy innymi te wielkie zrenice), cwicze timing. Wychowalam Sadie stosujac jego wskazowki. Psica jest niezwykle tolerancyjna, przyjacielska i nie ma odruchow "dominacyjnych". Jego technike stosuje jak przyprowadzam fostery do domu. W celach zapoznawczych nie podprowadzam jednego psa prosto do drugiego. Ide z nimi na spacer pilnujac zeby sie nie znalazly twarza w twarz. Wiele takich drobnych rzeczy. Mozna sie zgadzac lub nie zgadzac ale jest kilka osob na swiecie ktorym on pomogl i to jest fakt z ktorym ciezko dyskutowac. Co jest celem Victorii?[/QUOTE] Zgadzam sie z tym spokojem jak juz pisalam wczesniej. Ale to zapoznawanie to nie jest "technika" Cesara. To samo jest sugerowane przez setki behawiorystow na calym swiecie. I generalnie na zdrowy rozsadek kazdy czlowiek wiedzacy cos o psach na to by wpadl. Ja tak robilam z kolezankami i ich psami jakies 15 lat temu, a wtedy nie sadze zeby ktokolwiek o Cesarze w Polsce wiedzial.... Co jest celem Victorii? Nie rozumiem teo pytania. Generalnie wiekszosc trenerow w obecnych czasach ma taki sam cel. Pomoc wlascicielom zrozumiec ich psy i pokazac im w jaki sposob zgodnie zyc z pupilami. Wiec to raczej tez nie jest wymysl Cesara. Klopot w tym, kto rzeczywiscie psy rozumie i wie jak z nimi postepowac.
  12. Hej, wlasnie wrocilismy od weterynarza i niestety okazuje sie ze moj czarny terier ma wrzody. Poniewaz jest bardzo wybredny jesli chodzi o karme, weterynarz poradzil mi przejsc na gotowane jedzenie. Tylko teraz sie zastanawiam jak to wszystko zbilansowac i jakie produkty najlepiej uzywac zeby mu ten biedny brzuszek wzmocnic. Chcialam przejsc na BARF, ale niestety surowe mieso odpada, maly nie ruszy. Ewentualnie kosci tak, ale samo mieso wedlug niego jest be. Mozecie podac co najlepiej sie w takich sytuacjach sprawdza i moze jakie mniej wiecej proporcje nalezy zachowac? Pies ma 2 lata (za miesiac), niekastrowany, wazy 42kg (za malo jak na rase :shake:)
  13. nykea

    Anglia

    Oooo, jak fajnie... Kurcze, strasznie zaluje ze nie poznalam Bastera (calej reszty oczywiscie rowniez ;) ). Chociaz z drugiej strony Yarpen moglby wpasc w kompleksy... :D Aga, a wrzucisz zdjecia z pobytu Yarpena u Ciebie?
  14. nykea

    Piąte pazury

    Zastanowila bym sie nad uzyciem slowa "atawizm", gdyz nie moge nigdzie znalezc informacji na temat piatych pazurow u wilkow. No chyba ze odnosi sie to do pierwotnych psow. Ale dlaczego wtedy rasy pierwotne rzadko to maja? (Aziza, to nie do Ciebie bezposrednio tylko do linku wstawionego)
  15. nykea

    Piąte pazury

    [quote name='marra']Zacięta dyskusja widzę, też jestem ciekawa do czego służą te pazurska, u mojej suki sa one bardz wysoko osadzone więc czemu służą ? Może to jakieś pozostałości sprzed X lat, tak jak u koni kasztany...nie wiem może ktoś jeździ :)[/QUOTE] Z tego co wiem (moge sie mylic) wszystkie konie maja kasztany. I generalnie nie slyszalam, zeby kasztan sie "urwal". A o piatych pazurach urwanych slyszalam.
  16. nykea

    Piąte pazury

    [quote name='Karmi'][B]i normalnych uszu i ogonów[/B] :evil_lol: Interpretacja prawa wyborna tylko jakaś taka niezdarna... Powiedziałabym ...a la rzecznik ZK.[/QUOTE] No to zle bys powiedziala, bo ja z PZK nie mam absolutnie nic wspolnego. Oczywistym jest, ze "wilcze" pazury nie sa typowe, inaczej wszystkie psy by je mialy. Wiec nie wiem o co to czepianie sie. I wlasnie, moze ja tak zapytam, jaka bzdurna motywacje mogla bym miec u psa dlugowlosego gdzie tych pazurow w ogole nie widac, poza jedyna ktora podaje - zdrowotna? Jestem przeciwniczka kopiowania ogonow i uszu dla "estetyki" ale jesli cos w hodowli sp... i pojawiaja sie kwiatki ktore moga psu zdrowotnie zaszkodzic to uwazam ze powinnismy zrobic wszystko zeby sie ich pozbyc. Idealnie by bylo je po prostu wyplenic z hodowli, tak jak Martens pisze, ale chyba to jest raczej nierealistyczne. Jesli nadal wielu hodowcow nie widzi sensu badania swoich psow na choroby typowe dla danej rasy to co tu mowic o pazurach...
  17. [quote name='Angelka']Ale sama mówisz ze musisz poszukać ,czyli się jakaś znajduje ;) więc nie mozna powiedzieć że nie ma. Jeśli tak jest to trzeba znaleźć coś co byłoby ciekawsze od drugiego psa. Miałam ten sam problem z moim poprzednim psem , w momencie kiedy wypracowałam z nim nakręcenie na piłkę to pies mógł skakać obok, a mojego to nie ruszało.[/QUOTE] Tak, musze poszukac, po czym po 3 dniach szkolenia na ta sama nagrode zaczyna mu sie nudzic. Albo ze wzgledow zdrowotnych nie mozna mu jej podawac za czesto... jak ser ktory go przeczyszcza. Dlatego tak jak z metodami Cesara, nie mozna powiedziec ze nagrody w postaci jedzenia sa dla kazdego psa.
  18. [quote name='Angelka']Mam to samo wrażenie ;) Ja jeszcze nie widziałam psa który nie lubi smakołyków, pies nie przyjmuje pokarmu w sytuacji stresowej może warto by było nad tym pomyśleć psie pustyni :P [/QUOTE] To, ze takiego nie spotkalas nie znaczy ze takich nie ma. Moj pies jest niejadkiem i naprawde musze si postarac zeby znalezc jakas nagrode ktora mu zasmakuje. A i tak jak pojawi sie inny pies to jest ciekawszy niz jedzenie (to nie jest reakcja stresowa, po prostu chce sie z nimi bawic). To samo powie Ci wiekszosc wlascicieli bullowatych.
  19. [quote name='Pies Pustyni']Najwieksza krzywde zrobiloby sie psu pozwalajac mu na zycie w takim stresie.Cel uswieca srodki. [/QUOTE] No widzisz, dla mnie ten cel bylby wazniejszy niz lsniaca podloga w chacie. Co wiecej, planujac takiego duzego psa nigdy bym sie nie zdecydowala na zalozenie takiej podlogi. To ze cos z nim trzeba bylo zrobic nie ulega watpliwosci i nikt tego nie proponuje. Chodzi tylko o metody.
  20. nykea

    Piąte pazury

    Wlasnie Tabaluga, ten fragment ktory przytoczyles dotyczy usuwania "normalnych" pazurow. Jesli juz tak bardzo do natury dazysz, z tego co wiem wilki nie maja 5tych pazurow. Moj pies ma na jednej tylnej lapie jeden dodatkowy pazur, na drugiej dwa. Moj poprzedni pies mial po 2 dodatkowe przy kazdej tylnej lapie. Jest to ewidentna mutacja, nie cos co psu rosnie a my dla zabawy chcemy usunac. Ja narazie nie usuwam, bo boje sie znieczulenia, ale zaluje, ze hodowca tego nie usunal. Tam gdzie ma 2 dodatkowe, jeden wyglada w miare normalnie, poza wielkim pazurem rosnacym znacznie szybciej niz reszta (czy mniej sie scierajacym), ale ten drugi to taki malutki pypec wiszacej skory do ktorej jakims cudem przytwierdzony jest wielki pazur. Nie ma to nic wspolnego z estetyka, bo moja rasa ( czarny terier) ma bujne owlosienie lap i tego za bardzo nie widac. Ale po prostu sie boje, ze przydarzy mu sie cos takiego jak taks opisala.
  21. [quote name='Pies Pustyni']Moment,w ktorym lapa mu sie wymskie bedzie stresujacy.I tu jest wlasnie problem - czy pies skojarzy z nagroda dotkniecie podlogi czy strach? Do tego zobacz jak trzeba byc zaopatrzonym:zabawki,smaki,dywany ;)...To nie bylo u nich w domu tylko w jakiejs szkole chyba. Niektore psy piszcza w takich momentach naglych niespodzianek i to nie musi oznaczac bolu.[/QUOTE] Jesli psa wystarczajaco spokojnie i dlugo przygotujesz to ten stres ktory przezyje dotykajac podlogi po raz pierwszy bedzie takim stresem jaki przedtem objawial na widok podlogi. Znacznie mniejszy i prawidlowe nagrodzenie za spokojne zachowanie bedzie dla psa jasne. Jesli pies zacznie panikowac nie reagujesz a wracasz poziom nizej i nagradzasz samo wejscie na karton. Pisze nagradzasz, ale chodzi mi o cokolwiek, najlepiej zabawe. No niestety, troche sprzetu trzeba. Ja nie mowie ze ta metoda jest latwiejsza, ba! jest o wiele trudniejsza, ale przynajmniej wiem, ze psu krzywdy nie robie. Mam duzego psa, to jak sie rozjechal i pozniej jak mu bylo ciezko wstac raczej wskazywalo na bol. Z zaskoczenia to on gryzie :D
  22. Pisalam o drzwiach bo sam gdzies tam cos wspomniales. Pomylilam to z innym odcinkiem. Generalnie podobna technika, tylko metoda by musiala byc troche inna. Najpierw sie powoli zblizac do podlogi, pozniej rozlozyc cos na podlodze(wielki karton, jakis dywan...) i zmniejszac powierzchnie na ktorej pies stoi. Az w koncu raz na jakis czas mu sie lapa wymsknie poza pokrywe, obczaic ten moment i nagradzac za kazdy krok ktory zrobi na podlodze bez podkladki. Ten odcinek byl bardzo nieciekawy, widac bylo ze ten dog jest naprawde spanikowany. I tutaj jest jeszcze element zdrowotny. Zmuszanie psa tej wielkosci do lazenia po sliskiej podlodze, gdzie lapy mu sie ze strachu rozjezdzaja... Nie zazdroszcze jego stawom. PS. Moj pies dwa razy sie na treningu rozjechal (sala gimnastyczna). Dosc mocno musialo zabolec bo piszczal. Nie dziwie sie, ze dog mial opory jesli jemu sie cos takiego przydarzylo. Strachy strachami, wiadomo ze psa nalezy do pewnych rzeczy przyzwyczajac, ale jesli sie bierze takiego wielkiego psa to moze warto by bylo ze wzgledu na jego zdrowie cos z ta podloga zrobic zeby nie byla taka sliska.
  23. Zaczynasz gdzie drzwi nie widac zeby psa skupic na sobie. Pozniej z tym spogladaniem tez go probujesz na sobie skupic, bo spogladanie to oznaka zblizania sie do granicy stresu. Pies zaczyna sie zastanawiac czy czasem nie jest za blisko. Wiec sie zatrzymujesz, dajesz mu czas na spokojne, BEZSTRESOWE przywyczajenie sie do sytuacji. Czekasz az znow skupi sie calkowicie i wylacznie na Tobie. Jak juz uda sie tak to zrobic w odleglosci powiedzmy 4m, przesuwasz sie kolejne 50cm. I znow sie zatrzymujesz troche, bawiac sie z psem, cwiczac jakiekolwiek komendy az pies bedzie mial gdzies drzwi. I tak powolutku sie zblizasz, zmniejszajac odstep tylko wtedy kiedy pies jest wyluzowany. Im wieksza schize pies ma, tym dalej musisz zaczac i tym dluzej to zajmie. Ale wydaje mi sie ze warto.
  24. [quote name='Pies Pustyni']Chodzi chodzi,bo tak wystraszonego psa tylko czary moglyby pozbawic stresu,wiec bez wzgledu na metody bedzie przestraszony.Ale im szybciej sie przekona,ze to "nie boli" tym lepiej dla niego. Byl taki odcinek,gdzie dog bal sie wejsc do budynku(pewnie widzialas).I teraz gdybys go przez X sesji przekonywala powoli,ze nic mu tam nie grozi,to X razy podchodzilby do drzwi podobnie zdenerwowany.Natomiast potraktowany "na szybko" przezyl duzy stres raz lub dwa i zaczal tam wchodzic. Oczywiscie,ze jeszcze lepiej byloby,gdyby za drzwiami czekal na niego zestaw nagrod ;),bo wtedy by mu sie oplacalo. Na temat "pozytywizmu" wiem calkiem sporo,zapewniam Cie. Niestety,tak jak piszesz dalej,zbyt wielu ludzi idzie zapewne na latwizne po obejrzeniu kilku odcinkow "Zaklinacza",a to na pewno nie jest dobre.[/QUOTE] A propos tej drogi, pisalam nie o metodzie wyprowadzenia psa, tylko fakcie ze pozniej pokazali jak pies jest "niby-dogoterapeuta". Nie jest, i nie bedzie i pokazywanie tego w tv jest niebezpieczne. Jesli chodzi o doga, to wlasnie chodzi o to, ze w pozytywnym nie wystawiasz psa na stres w ogole, tylko szukasz granicy i pozniej ta granice przesuwasz. Czyli zaczynasz cwiczyc tam gdzie drzwi nie widac, jest ok, to podchodzisz blizej, jak juz widzisz ze pies zaczyna spogladac na drzwi (bez stresu jeszcze!!) to sie zatrzymujesz i czekasz az calkowicie wyluzuje. I tak dalej... Ja wiedzac, ze moge tak psa do czegos przekonac nigdy w zyciu bym sie nie zdecydowala na jednorazowy stres. Tym bardziej, ze czasem psy tego stresu moga nie przezyc.... Sama widzialam w schronisku psa, ktory praktycznie sie powiesil. Do ostatniego tchu walczyl zeby sie oswobodzic. Trzeba go bylo reanimowac... A chodzilo tylko o glupie szczepienie. Nigdy bym nie zaryzykowala tego z wlasnym psem. A cod Twojego ostatniego zdania: [B]AMEN! [/B] Edit: Z ty psem w schornisku troche wypalilam jak Filip z konopii. Pies do szczepienia mial zalozone przez szyje smycz tak jak Cesar robi (nie wiem, czy to jest wlasnie dlawik? Ogladam Cesara po ang), byl przypiety do sciany. Bylismy tam wszyscy, ale pies po szczepieniu dostal takiego amoku, ze nawet nie moglismy do niego podejsc. W koncu zemdlal z podduszenia. Trzeba mu bylo robic sztuczne oddychanie.
  25. [quote name='olekg89']Collie-metody pozytywne są szeroko znane na dogo ,a ich efekty mogłem podziwiać na zlotach dgm gdzie pieski pozytywnych wlaścicieli zachowywały się najgorzej.A te ,ktore raz dostaną w łeb ,dwa razy smakołyk i mają zajęcie były grzeczne i wpatrzone w przewodników.Nie dla każdego psa pozytyw nie dla każdego psa normalne szkolenie.Nie można uogólniać.Jakoś nie wyobrażam sobie klikać mojemu szczeniakowi ,który mając kilka miesięcy jest dość ciętym stworzonkiem.Pomijam już fakt ,że dla niego nagrodą jest piłeczka a nie żarcie.[/QUOTE] No tylko wlasnie, gdzie ten smakolyk i to zajecie u Cesara? Bo na filmach glownie widac to "branie w leb". Plus spacery, ale to jak dla mnie podstawa, a nie "zajecie". Zgadzam sie z Toba ze dla kazdego psa metody trzeba dobrac inne, moj pomimo generalnej checi mojej na szkolenie pozytywne tez pare razy dostal przez dupe, ale wlasnie problem polega na tym, ze ten program ogladaja miliony na calym swiecie. I wykorzystuja jego metody tam, gdzie ten smieszny kliker by sobie poradzil prawie tak samo szybko, bez ryzyka skrzywdzenia psa. PS. Pozytywne niekoniecznie musi byc klikerowe. I nawet jakbys wzial kliker, to pileczki tez mozna uzywac jako nagrody.
×
×
  • Create New...