-
Posts
514 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nykea
-
[quote name='Grey']Oczywiście jest w tym prawda co napisałem , ale chyba nie wzięliście tego dosłownie . Wikikoniki jak byś spotykała się z dużymi rasami , np odnośnie pielęgnacji , to nie pisała byś w ten sposób .[/QUOTE] Hehe, czy ctr jest wystarczajaco duza i wymagajaca rasa? To prawda, zrobienie go od poczatku do konca (kapiel, czesanie, suszenie i strzyzenie) zajmuje wieki, ale dlatego tez uwazam ze kobiety sie wrecz lepiej nadaja do tego. Niewielu znam mezczyzn ktorzy by potrafili tak wytrwale siedziec i robic jedna rzecz... Dla kobiet to jest calkiem naturalne. I sila tu nie ma za bardzo nic do rzeczy, bardziej wytrzymalosc.
-
No u nas Barf poza zatwardzeniami sprawdzal sie znakomicie! Pies jadl chetnie, wreszcie zaczal tyc, wyczekiwal na pory karmienia, przy kazdym otwieraniu lodowki byl przy mnie... Wlos mu sie poprawil, zdecydowanie poprawil sie zapach, oczywiscie kamien zniknal. No i duuuuzo wiecej energii. A na gotowanym bylismy przez jakis czas i szczerze mowiac nie mam pojecia jak przygotowanie papki ma byc bardziej czasochlonne. Ja na Barfie po prostu wrzucalam warzywa do sokowirowki, sama przy okacji robiac sobie sok i w 15 min lacznie z myciem sprzetu bylo gotowe. Za to gotowanie.... Po pierwsze musialam gotowac codziennie, bo nie mialam gara ktory by pomiescil wystarczajaco ilosc miesa. Po drugie obieranie miesa z kosci.... Dla mnie masakra i bardzo bym nie chciala do tego wracac. Jestem obecnie sama, pracuje i szczerze mowiac nie mam czasu stac przy garach co najmniej gozine. Nie moge po prostu tego zostawic na gazie i po prostu wyjsc.
-
A my niestety prawie sie przejechalismy :( Yarpen nie zalatwial sie przez 4 dni, wyladowal u weta i niestety mial pod pelnym znieczuleniem lewatywe. Nie wiem dlaczego pod znieczuleniem, byc moze nie mogli sobie z nim poradzic na trzezwo, normalnie jak idziemy do weta to ja mu sprawdzam temp, a teraz niestety mnie przy nim nie bylo.... Generalnie to nie byla kwestia zle pogryzionej kosci, tylko po prostu sie zablokowal. I teraz mam problem, bo nie chce rezygnowac z barfu, ale on po kazdej ilosci kosci ma zawtardzenie. Niestety w jego przypadku sie nie sprawdza bilans tygodniowy, jesli dostanie na jeden posilek np mieso, podroby, warzywa, a na drugi korpusy kurze to raz bedzie mial sracze, a raz zatwardzenie. Wyglada na to, ze bede musiala mu robic pelno-bilansowe posilki za kazdym razem, co generalnie znaczy uzywanie mielonek miesa z koscia. I w tym momencie cala radocha i korzysci z gryzienia kosci, ktore przeciez maja bardzo korzystny wplyw na wszystko, od kamienia, przez gimnastyke miesni i pobudzanie produkcji kwasu zoladkowego, niestety znikna :( Nie wiem co robic :( Najgorsze jest to, ze to wlasciwie nie jest nawet moj wybor, bo on zadnej suchej karmy nie chce jesc (ZADNEJ!!! Przerobilismy Orijen, Acane, Eukanube, Science Plan, Purine, Bozite i kilka innych... nic nie wchodzi, zawsze je max polowe dawki i chudnie ....:shake: )a na puszki dla niego dobrej jakosci mnie niestety nie stac, bo na jego wage powinien jesc miedzy 4 a 6 puszek dziennie :-(
-
[quote name='Grey'] Wzorce są ustalone [/QUOTE] Generalnie sie zgadzam z Ilka, ale podstawa jest wybor DOBREGO fryzjera/groomera. Do ktorych na pewno Grey sie nie zalicza, bo o jakich teraz wzorcach mowisz? Wydawalo mi sie, ze juz dawno sam przyznales, ze Ty masz lepsza wizje psow niz wzorce uznane przez FCI?
-
Ja przez jakis czas dawalam olej z rzepaku codziennie, ale szczerze mowiac nie widzialam zadnej poprawy w "poslizgu" ;) A co do kefiru i maslanka, nawet jogurtu, zanim sie przestawilismy na surowe Yarpen uwielbial wlasnie takie specjaly, przybiegal od razu jak slyszal odglos otwieranego kubeczka, ale teraz juz mu nie podchodzi :/ Przedtem miska wylizana do czysta i cala morda psa w kefirze (czarny terier=broda+grzywka), teraz sobie lekko wasiki umaluje i juz ma dosc ://////
-
Oczywiscie, tez to daje, tylko wlasnie sie zastanawiam czy to bedzie wystarczajaco bogate zrodlo bialka, bo juz np golonka (kupuje w normalnym sklepie) jest po tej troche drozszej stronie... A musze mu podawac dosc sporo miesa, bo nawet po skrzydelkach, ktore niby maja idealne proporcje kosci do miesa (wg Iana Billinghursta) maly ma kupy ktore mu sie raczej z pupy wysypuja, jesli wiecie o co chodzi ;)
-
[quote name='filodendron']a potem to wraca do człowieka, wracają te wszystkie domowe zupki, surówki i inne mamine przysmaki ;) [/QUOTE] A ja wrecz przebijam moja Mame pod wzgledem zdrowego zywienia. Dla niej caly czas prawdziwy obiad powinien sie skladac z kawalka miecha, pyrek (Wielkopolanka :D ) i surowki. Ja najchetniej bym sie samymi salatkami odzywiala ;)
-
Mieszkam w UK i mamy tutaj troszeczke inny wybor. Np zoladki krowie mielone, lub w kawalkach mozna kupic wlasciwie w kazdym wiekszym sklepie dla zwierzat. Mnostwo ludzi zajmujacych sie psami zawodowo zamawia to hurtem. Poza tym jest tez kilka firm specjalizujacych sie wlasnie surowymi produktami dla zwierzat, glownie takimi specjalami jak wlasnie zoladki, korupsy, szyje, skrzydla.. Z takich typowo miesnych to moj dostarczyciel ma wlasnie cos co sie nazywa kawalki wolowiny, so to takie pociete fragmenty miesa z roznych czesci nie nadajacych sie na sprzedaz dla ludzi. Czesc z tego ma takie jakby kosmki, na pewno nie sa to jelita, na pewno nie jest to zoladek (bardzo charakterystyczne) wiec wydaje mi sie, ze to sa wlasnie policzki i moze glebsza czesc jezyka. No i kolejnymplusem zycia na wyspach jest to, ze nie ma problemu z Aujeszkim, wiec wieprzowine dostaje dosc czesto i bardzo lubi :) Przebojem jest golonka, rozmiarowo, smakowo i proporcjonalnie (zjada cala kosc no i mieska tez sporo na tym jest). Tylko z wieprzowina kilka pierwszych razy musialam mu najpierw skore sciagac, pozniej sciagac do polowy, zeby odslonic miesko. Teraz juz wcina wszystko ;)
-
a propos pierwszego, to nie potrafie powtierdzic, moja Mama zawsze nam sama gotowala, do czasu wyjscia z domu typwe fast-foody jadlam moze z 10 razy. Zawsze byla zupka, jakies dobre drugie danie... a i tak jak mam gorszy czas to kupuje byle g..., pizza czy cus i na tym zyje. Az mi cos tam nie zacznie dolegac... Wtedy wprowadzam zmiane i jem zdrowo. Az do kolejnego kryzysu... :P Co do serc, to dzieki bardzo, nie pomyslalam o zawartosci bialka. A w takim razie czy takie rzeczy jak jezyki, policzki i inne scinki moga byc traktowane jako mieso?
-
Mi sie rowniez wydaje, ze psie preferencje mozna brac pod uwage, stad ograniczylam ilosc wazrywek i owocow, bo i tak to musialam wywalac, mala lajza wybiera kawalki podrobow ktore z tym mieszalam a pacie zostawia.... Ale z drugeij strony troche jednak ja decyduje. Dzieci przeciez bardzo chetnie by sie odzywialy samymi chipsami i lodami. My rzeczywiscie sobie dobieramy diete jak nam sie podoba, ale ja np mysle o tym, ze np nie jadam za duzo miesa i ryb i czasem pomimo ze nie mam na nie ochoty specjalnej to robie sobie z rozsadku... Za to nie rozumiem za bardzo dlaczego mieszanie roznych skladnikow surowizny ma miec negatywny wplyw na efekt barfowania. Przeciez to wszystko ma odzwierciedlac naturalna diete, a na dziko pies nie podzieli sobie, ze jednego dnia je mieso i kosci, a zoladki i podroby zostawi na pozniej... Tym bardziej, ze u mnie nawet jesli w skali dziennej ilosc miesa, podrobow i reszty sie zgadza proporcjonalnie, to jesli podam na jeden posilek tylko mieso z koscia, to po tym bedzie zatwardzenie. Wiec mieszam jak wyjdzie, w zaleznosci od tego jakie kosci podaje. Jedyne czego staram sie nie mieszac to kosci i miesa z roznych zwierzat w ciagu tego samego dnia. Ale juz np podroby daje losowo, najczesciej dostaje nerki, bo watrobke skarmiam pieczona jako nagrody, a innych podrobow nie moge nigdzie dostac :/ Zoladki traktuje jako cos posredniego miedzy podrobem a miesem i dostaje wlasciwie codziennie, ale sa to glownie zoladki krowie. Edit: Acha, no i jak traktujecie serca? Bo to wlasciwie miesien jest, wiec w sumie mozna by skarmiac jako mieso... A przyznam ze taka opcja wlasciwie wychodzi najtaniej, co przy duzych psach ze sklonnoscia do zatwardzen ma duze znaczenie.
-
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
nykea replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Nie odzywam sie, ale sledze... Zdrowiej mala, udowodnij sk.... ze nie dasz sie tak latwo!! I oby Cie juz same dobre serca otaczaly :***** -
Ceny w Londynie pewnie troszke inne niz w Edynburgu, ale ja za wscieklizne placilam jakies £40, doszczepianie reszty ponad £50. Wiec chyba jakas super drozyzna to nie byla....
-
Ja zamroziam wszystko razem, ale szczerze mowiac papki warzywne wygladaja dla mnie oblesnie po zamrozeniu i rozmrozeniu, wiec teraz robie codziennie swieze, przy okazji sama sobie pije sok. Nie jest jakos strasznie duzo roboty, pomimo ze mam czarnego teriera wiec duze psisko. Najgorsze mycie sokowirowki... :/
-
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
nykea replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
To ja czekam na wiesci z tym paypalem. Jakies 200zl chyba mi sie uda wyslac. -
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
nykea replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, ponawiam pytanie, czy mozna na malutka przesylac pieniadze PayPal-em????? -
A moj na smyczy/lince w 100% wraca na zawolanie (wie, ze go moge sciagnac), bez linki juz troche mniej....Wszystko to co piszemy to dowod na to, ze nie ma "wyleczenia" psa ani przez halter, ani przez korekcje, bez nastepujacej stopniowej pracy. Wiec nie ma sensu krytyka ani jednego ani drugiego sposobu na rozladowanie psa. Ale nagmatwalam :D
-
Mishka - skatowany, poraniony szczeniak - już we własnym domu.
nykea replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Czy mozna robic wplaty przez PayPal? -
Mnie co prawda jakos to specjalnie nie interesuje, bo mieszkam zagranica, ale otworzylam link i troche mnie zniesmaczyl. W calym Barfowaniu podoba mi sie to, ze wszyscy jestesmy wlasciwie samoukami, dodatkowo doksztalcanymi przez nasze psy i patrzac na koszt tego kursu to ktos sobie niezla kase chce na tym zarobic. Z czegos anty-komercyjnego robi sie komercha.... :/
-
[quote name='Pies Pustyni']Jasne, ze zmiana podejscia wlasciciela to podstawa, jednak w tym przypadku roznica polega na tym, ze pies "spacyfikowany" bedzie uwazal na wlasciciela, bo owa "pacyfikacja" bedzie czescia porozumienia sie. Natomiast pies prowadzony na takim sprzecie, jesli rola wlasciciela ograniczy sie do pociagania za smycz co kilka krokow, po zdjeciu haltera bedzie jak wypuszczony z klatki. [/QUOTE] Ha, to ciekawe dlaczego tyle psow prowadzonych bez haltera i korygowanych w sposob jaki preferujesz slucha tylko i wylacznie w poblizu wlasciciela... Kiedy nie ma smyczy/blisko czlowieka takie psy bardzo czesto zachowuja sie "jak wypuszczone z klatki"... Dlaczego wielu szkoleniowcow zaleca uzywanie dlugiej linki? Zeby wlasnie przedluzyc kontrole ktora mamy nad psem i niezaleznie od metody, jesli raz cos zrobisz (skorygujesz lub uzyjesz haltera) i bedziesz oczekiwal cudow to sie zawiedziesz. I w jednym i w drugim nad psem trzeba pracowac. Ale tu sie juz zgadzamy :D [quote name='Pies Pustyni'] Z tym sie nie moge zgodzic. Gdyby nie czlowiek, pies domowy (Canis familiaris) by zwyczajnie nie istnial, czlowiek go stworzyl, wiec nasza koegzystencja jest jak najbardziej naturalna. Ale to nawet nie o to chodzi, bo chyba nie uwazasz, ze naturalnosc zalezy od gatunku. Mialem kiedys mlodego, duzego psa, z ktorym koczowalem przez jakies dwa tygodnie w sasiedztwie ogrodzonego terenu, na ktorym przebywal kon. Pewnego dnia pies wlazl na laczke i zaczal ganiac konia w kolko, chcial mu jakos przeciac droge i dostal solidnego kopa w szczeke. Od razu odechcialo mu sie pogoni, jednak nie zaczal bac sie tego konia, ani zadnych innych, po prostu nauczylo go to respektu. Czy to bylo nienaturalne tylko dlatego, ze zrobil to kon?[/QUOTE] A ja mialam psa ktory jezdzil ze mna do stajni regularnie, wszystko bylo pieknie az do czasu kiedy dostala od wrednego kuca. Uciekala ze stajni w panice i juz nigdy nie miala radochy z przebywania tam. Ze strachu.
-
[quote name='Pies Pustyni'] To jeszcze zalezy co kto rozumie przez zrobienie psu krzywdy. Moim zdaniem niektore metody uchodzace za silowe, wrecz okrutne wyrzadzaja psu o wiele mniejsza krzywde (bo czy nam sie to podoba czy nie, sa dla niego bardziej naturalne) niz np. opisane zmuszanie przeladowanego energia, znudzonego zwierzaka do dreptania przy panu, bo panu z tym wygodniej.[/QUOTE] No dobrze, ale niezaleznie od metody, czy to silowa, czy "pozytywna" jesli wlasciciele nie zmienia nastawienia to pies tak czy owak bedzie "przeladowany energia dreptal przy panu", nieprawdaz? Wiec tutaj podajesz efekt niezalezny od wykonanej metody. No chyba ze zakladasz, ze spacyfikowany po cezarowemu pies nagle pozbywa sie tez energi.... Edit: No i nie do konca rozumiem jak mozna okreslac jakiekolwiek metody "bardziej naturalnymi". Dla psa jakakolwiek ingerencja ze strony czolwieka jest "nienaturalna" bo nie jestesmy tym samym gatunkiem, poza tym czesto wymagamy od nich zupelnie NIEnaturalnych zachowan, np nie atakowanie (mam tu na mysli nie konkretnie gryzienie/walke, ale probe przepedzenia ze swojego terenu, ktorego definicja jest czesto bardzo rozna dla psa i jego wlascicieli) obcych psow.
-
A ja po ponad poltora miesiaca troche sie martwie. Moj pies mial do tej pory zatwardzenia, zwiekszylam wiec ilosc drobiu (pies ctr) i wlasnie od 2 dnia ma lekka srake, a dzis zrobil taka dziwna sluzowa kupe (byly dwa normalne bobki, reszta plynna) z odrobina krwi. Zdarzylo Wam sie? Czy kazda krew przy karmieniu Barfem to powod do niepokoju? :(((
-
[quote name='Pies Pustyni']No jasne, ze pomogl, tyle ze czlowiekowi a nie psom. Bo co z tego, ze przestaly ciagnac jesli dalej byly niewyzyte? Kiedy wlasciciel frunal za takim psem, to przynajmniej zwierzak sie troche meczyl ;), a z halterem? Powolny spacerek, na pazurkach, energii sie nie pozbywa, frustracja narasta... [/QUOTE] Oczywistym jest, ze w idealnym swiecie ci ludzi powinni zabrac sie za porzadna prace z psem, ale patrzac np na moich rodzicow, ktorzy swoim podejsciem do psow mnie non stop irytuja i regularnie mamy o to awantury kiedy przyjezdzam do domu, to wiem ze pies mialby o wiele wieksza szanse na spacer gdyby nie ciagnal, niewazne jakimi metodami, niz gdyby ktos im powiedzial ze musza nad psem popracowac. Nie zrozum mnie zle, ja tez nie uwazam ze halter to cudowne narzedzie i wszystkim psom z problemami (a raczej ich wlascicielom) powinien takowy zostac wreczony. Wrecz przeciwnie, sama juz raczej bym uzyla jakiegos szarpniecia niz haltera. Ale nie rozumiem krytyki jesli chodzi o Victorie, kiedy Cesar tez stosuje metody dalekie od idealu. Na sasiednim watku twierdzicie, ze niektore z metod Cesara (np bieznia) nie sa idealnym rozwiazaniem, ale dla paskudnych leniuchow jacy sie do programu zglaszaja, jest to jedyna metoda zapewnienia jakiegokolwiek ruchu psom. Moge sie zalozyc, ze gdyby Victoria miala do czynienia z osobami bardziej psio-rozgarnietymi polecila by co innego, np agility (ktore zreszta w wielu odcinkach proponowala). Mysle ze stosujesz tutaj bardzo wybiorcza krytyke ktora dotyczy poszczegolnych slabszych elementow, ktore moim zdaniem niestety nie sa wina Victorii, ale ludzi z ktorymi przyszlo jej pracowac. I dokladnie tak samo jest z Cesarem. (przepraszam, jesli mieszam dwa watki ale jakos te dwie dyskusje mi sie nierozerwalnie kojarza ze soba).
-
[quote name='Pies Pustyni']Ten odcinek tez pamietam. Jesli chodzi o scislosc to nie byly labki, tylko mieszance z czyms molosowatym, takie dwa czarne, przekarmione, niewychowane, pozbawione zajecia "dziki". I tutaj tez zamiast pracy poszly w ruch haltery, a te psy az kipialy...[/QUOTE] A myslisz ze tych ludzi by sie udalo namowic na codzienna kilku godzinna prace z psami, najlepiej z kazdym osobno? Pobozne zyczenia... Dla mnie oczywiscie oni w ogole nie powinni miec psow, ale halter (ktorego nie lubie i nie bede uzywac) umozliwi im JAKAKOLWIEK forme ruchu z tymi psami, a to juz bedzie postep.
-
Z tym ze bylo by gorzej gdyby to byl pies to zalezy od interpretacji. Wiele szkoleniowcow Ci powie, ze suka to s... ;) Co nie zmienia faktu, ze prowadzacy nie powinien na to pozwalac. Ale to jest troszke tak, ze trafilas na badziewne szkolenie, niewazne czy pozytywne czy nie. I mysle, ze do takiej konkluzji doszla wiekszosc rozmowcow tutaj, niewazne czy metdy "pozytywne" czy "tradycyjne", wazne kto szkoli. Ja np mialam bardzo negatywne doswiadczenie z "tradycyjnym" szkoleniem. Wlasciwie nawet 2 (z 4 na ktorych bylam, 2 byly "pozytywne", 2 "tradycyjne". Pozytywne tez nie byly jakies niesamowite, ale przynajmniej szkody nie zrobily). Ale po rozmowie z paroma osobami i kilku watkach tutaj szkole mojego psa "pozytywnie" jesli chodzi o sztuczki, a "tradycyjnie" w normalnym wychowaniu ("tradycyjne" tutaj znaczy awersja i nagrody). Trzeba samemu znalezc zloty srodek co do Twojego psa pasuje, a nie skreslac caly ruch szkoleniowy.