-
Posts
514 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nykea
-
Tak naprawde to dysplazja ma charakter ciagly, nie ma jakich punktow przelomowych ktore wyznaczaja, ze pies ma staw taki czy inny. W duzej mierze to subiektywna ocena. Wiec Hd A jednego psa wcale nie musi byc rowne HD A innego psa. Mozna to latwo zaobserwowac porownujac rozne schematy kontroli tej choroby. Np w UK stawom przyznawane sa punkty w chyba 9 kategoriach, im mniej punktow tym lepiej, chyba max (najgorsze) to 108 (pisze z pamieci, wiec moge sie mylic co do liczb, ale system na pewno tak dziala) i przepisujac wyniki tutejsze na wyniki FCI jest jakos tak, ze psy z wynikami od 0 do ... (nie wiem, powiedzmy ze 20) sa uznawane na kontynencie za HD A. Co do cytowanego artykulu, to poza samymi kilogramami wielkie znaczenie ma tez jakosc tych kilogramow. Moj pies na suchym byl zawsze chudy, bo nie dojadal, ale to co mial na sobie to byla skora i tluszcz. Po przejsciu na Barf przybral troche, niewiele, ale za to przerobil caly tluszcz na miesnie. I to tak, ze nawet weterynarze go chwalili. I nie ma bata, zeby szczeniak lzejszy wagowo, ale zatuczony byl mniej zagrozony HD niz nieznacznie ciezszy ale UMIESNIONY braciszek. Do tego obgryzanie kosci dostarcza tez gimnastyki calego organizmu, lacznie z miesniami kregoslupa (dajac duza kostke czasem widzialam jak mojemu psu cale plecy chodzily przy obgryzaniu). Podajac suche jedynym sportem jaki pies uprawia (w wiekszosci przypadkow, poza fanatykami zabierajacymi psy na plywalnie :) ) jest zabawa z wlascicielem/innymi psami/zwierzakami NA NOGACH.
-
[quote name='panbazyl']Może to trochę off, ale ostatnio dość mocno sie zastanawiam czy kukurydza w tych suchych psich brykietach nie jest czasem GMO? Bo jeśli można pisać, ze bez konserwantów (jeśli ostatni przetworca nie dodal tam konserwantow) to czy tak samo z GMO. To mnie od jakiegoś czasu nurtuje.[/QUOTE] Wiem ze w tym momencie wiekszosc kukurydzy pochodzi z Ameryki Poludniowej i zdecydowana wiekszosc jest GMO. Jesli nic nie ma opakowaniu to ja bym zakladala ze jest to modyfikowane. Generalnie wiekszosc ludzi nie zdaje sobie sprawy, ze wszyscy spozywam,y GMO w takiej czy innej postaci juz od kilku ladnych lat. Jako genetyk wiem, ze nie ma ryzyka w spozywaniu takiej kukurydzy, ale jako milosnik przyrody jestem im przeciwna, gdyz moge one zmienic srodowisko w ktorym sa uprawiane i zagrozic wielu gatunkom roslin i zwierzat. [quote name='Patsi']Koci barf jest suplementowany. Psu daję gnaty, jajko, mięso, olej i jest ok. Kot musi dostać jeszcze inne substancje, choćby taurynę, której myszki zawierają dużo, a inne mięsa mało. Gdybym miała 1 kota,a nie 5 to pewnie bym barfowała, a tak to niestety siedzą na suchym + dodatkowo mięso/podroby.[/QUOTE] A no rzeczywiscie, chociaz spojrzalam sobie na stronke ktora podalam i podobno sa szkoly ktore nie suplementuja kociego surowego zarelka. Gdybym miala kota to pewnie bym go tak karmila, tym bardziej ze moje poprzednie koty nigdy za suchym nie przepadaly, ale poniewaz zamierzam niedlugo otworzyc domowa opieke nad psiakami, moj nastpeny kot pewnie zawita w domu dopiero za kilka ladnych lat....
-
[quote name='Patsi'] Moje koty nie barfują, bo to jednak trudniejsze niż psi barf ;)[/QUOTE] Dlaczego tak uwazasz? Nie bylam na tej stronie wiec nie wiem dokladnie jakie "przepisy" tam podaja, ale dla mnie chyba latwiej by bylo psu/kotu podac wlasnie samo miecho/kosci/podroby niz bawic sie w papki warzywne (dzis moj pies mnie zadziwil, normalnie bardzo wybrzydza z papkami a rano zjadl z mojej reki kawalek melona! :O )
-
Koty sa bezwzglednymi miesozercami, wiec karmi sie je tylko i wylacznie materialem pochodzenia zwierzecego. Tu jest fajnie to wszystko opisane po angielsku, nie wiem czy sie wyswietli bez logowania: [url]http://www.petforums.co.uk/cat-health-nutrition/111455-thinking-about-raw-feeding-basic-guide.html[/url]
-
[quote name='Bonsai']Na takiej diecie to pies zrobi się baryłkowaty... Tyle mięsa i tłuszczu, że nie miałby kiedy tego spalić... Chyba, że podaje się mniejsze porcje, albo jedną dużą na kilka dni...[/QUOTE] Jeszcze tak na szybko (w pracy mi sie nudzi :D ), 1lb (454g) miesa z karibu zawieraja 2 412kJ (energia) i 103g bialka. Ta sama ilosc szpiku z kosci zawiera 14 933kJ i 30g bialka. Oczywiscie szpik jest tylko czescia kosci, ale.... wlasnie ta czesc nasze psy najchetniej zjadaja i najlepiej przyswajaja!! Zrodlo: [url]http://nutritiondata.self.com/facts/ethnic-foods/8088/2[/url] [url]http://nutritiondata.self.com/facts/lamb-veal-and-game-products/4631/2[/url] PS. Sorry za wybor miesa, ciezko bylo znalezc analize szpiku, bo malo jest go w zywieniu ludzi. Ale zasada jest ta sama dla wszystkich gatunkow.
-
[quote name='Bonsai']Na takiej diecie to pies zrobi się baryłkowaty... Tyle mięsa i tłuszczu, że nie miałby kiedy tego spalić... Chyba, że podaje się mniejsze porcje, albo jedną dużą na kilka dni...[/QUOTE] Dlaczego tak uwazasz? Do tej metody przekonal mnie zwlaszcza jeden facet, ktory karmi swoje psy w ten sposob od prawie 10 lat, miedzy innymi swojego 11-letniego doga Niemieckiego. Na forum jest wiele osob zamieszczajacych zdjecia swoich psow, powiedzialabym ze jest tyle samo problemow z nadwaga co niedowaga, tak samo jak tutaj. Tutaj stronka osoby ktora karmi surowizna tez 10 lat, zdjecia psow zalozyciela strony jak i innych osob: [url]http://www.rawfeddogs.net/OtherPhotoGalleries[/url] Edit: Proporcje w tej diecie sa wziete ze sredniego procentowego skladu zywego organizmu.
-
[quote name='Martens']To ja tak zapytam na szybko, bo na razie nie chcę się wgłębiać - jak rozwiązuje się tam problem zaparć po samych mięsnych kościach? Psowate jedzą trawę, czasem też owoce jagodowe - czy jest to jakoś uwzględnione?[/QUOTE] Generalnie podaje sie tam znacznie mniej kosci. Bardziej cos kolo 10% to 15% kosci, kolo 10% organs, reszta to miesnie, tluszcz i tkanka laczna. [quote name='Aysel']A witaminy? Przecież samo mięso nie ma witamin.[/QUOTE] Mieso nie, ale narzady tak. Zwlaszcza watroba jest bogata w witaminy. Tylko oczywiscie z narzadami trzeba uwazac, zeby nie przedobrzyc!! Oczywiscie nie biore na siebie odpowiedzialnosci, jesli czytaja to jacy poczatkujacy "surowiacy" najpierw nalezy duuuuzo poczytac!!
-
[quote name='Plicha']O ścianę bym nie próboawła, dziura może zostać :evil_lol: A nasza psica się dziś pochorowała, od rana wymiotowała już kilka razy, w domu żółcią, na dworzu trawą, nie wiem też czy rano się załatwiła, macie może jakieś rady co by jej mogło pomóc? Trochę oliwy jej daliśmy z rana. Może jej zaszkodził taki wołowy gryzak, coś też chapsnęła wczoraj na dworze ale w nocy był spokój, dopiero rano się zaczęło :shake:[/QUOTE] Wymioty na zolto to niezbyt przyjemna sprawa i z tego co ja zaobserwowalam u swojego psa nie byly one spowodowane niczym surowym co mu sama podalam. Mial takie czesto bedac na suchym, albo jak wlasnie cos chapnal. Najbezpieczniejsze co mozecie zrobic, to glodowka dniowa, o ile nie ma tragedii. Powinno sie jakos unormowac. A na pewno nie zaszkodzi... Zauwazylam, ze jak sa jakies klopoty zoladkowe, to moje kombinowanie jak psu pomoc zazwyczaj konczylo sie pogorszeniem. Wiec ja bym sugerowala glodowka i monitoring, albo wizyta u weta.
-
[quote name='sangoma'] Na zdrowy rozum, psy w naturze nie robiły separacji w jedzeniu, jak dorwały ofiarę, najpierw na przystawkę szedł żołądek i podroby - w tym treść żołądka, czyli rośliny. Potem zjadał resztę - mięśnie, kości, skórę... [/QUOTE] Przez dlugi czas bylam wielbicielka Barfu, ale po dolaczeniu do Dog Food Chat zostalam nawrocona na Prey Model Raw, o ktorym juz wspominalam. Glowna roznica (poza proporcjami poszczegolnych skladnikow) jest brak warzyw i owocow w PMR. Przekonalo mnie do tego to, ze pogloska o wilkach zjadajacych zawartosc zoladka upolowanej zwierzyny jest mitem wymyslonym przez duze firmy, usprawiedliwiajace wysoko zawartosc weglowodanow (zboza, glownie kukurydza) w "zbilansowanej" karmie. Jak sie okazuje, zawartosc zoladka zjadana jest tylko w przypadku malych ofiar, gdzie oczywistym jest, ze wilk/pies nie bedzie patroszyl myszki. Ale preferowane sa duze ofiary, w stylu sarenki itd. i w przypadku takiej ofiary cyt.: David Mech's Wolves: Behavior, Ecology and Conservation (2003): "Wolves usually tear into the body cavity of large prey and...consume the larger internal organs, such as lungs, heart and liver. The large rumen ...is usually punctured during removal and its contents spilled. [B]The vegetation in the intestinal tract is of no interest to the wolves, but the stomach lining and intestinal wall are consumed, and their contents further strewn about the kill site.[/B]" -p123 Tlumacze: Wilki zazwyczaj wydzieraja sobie droge do jamy brzusznej duzej zwierzyny i... konsumuja organy wewnetrzne, takie jak pluca, serca i watroby. Zwacz... jest zazwyczaj przebijany podczas wyszarpywania i jego zawartosc rozrzucona. [B]Material roslinny w jelitach nie ma wartosci dla wilkow, ale sciany zoladka i jelit sa zjadane, i ich zawartosc jest rozrzucana wokol miejsca zabicia zwierzyny[/B]
-
[quote name='panbazyl']całe szczęście, ze psy nie znają fastfoodów ;) ) [/QUOTE] Yyyyyyy.....:roll:Moj pies czasem sie ze mna wybierze do McDonalda i zawsze wyzebrze kawaleczek cheesburgera. Normalnie jest niejadkiem, a to swinstwo normalnie kocha. Mam troche z nim problem wychowawczy, za bardzo kocha inne pieski. Normalne smakolyki moge sobie o kant stolu rozbic kiedy spotykamy innego psa, ale cheesburger... nie ma poza nim swiata :mad: Ale jestem rozsadna i dostaje moze raz w tygodniu kawalek wielkosci mojego paznokcia. Tak tylko na smak ;)
-
:) Tak to ja podalam. Jest kilka osob ktore juz mnie wkurzaja po paru dniach, zapalency surowego ktorzy osoby watpiace potrafia bardzo zjechac, ale jest tez osob bardzo doswiadczonych, piszacych z szacunkiem. Zwlaszcza polecam Bill'a, RawFedDogs, naprawde fajnie mi sie z nim dyskutowalo na temat Barf kontra PMR. PS. Gdybys miala jakis klopot z tlumaczeniem w jedna albo w druga, to sluze pomoca. :)
-
To jest wlasnie niesamowite, ze pies pochlonie taki smierdzacy zwacz (u mnie to zalezy od partii, ale pachnac to one nigdy nie pachna...) i przez chwile mu z paszczy jedzie, ale po chwili to sie jakos neutralizuje. Za to na suchym, karma pachnie w zasadzie calkiem przyjemnie, a oddech psa tym karmionego po prostu powala..... Ostatnio pojechalam do kolezanki ktora ma 2 psy na bardzo dobrym suchym, psy wygladaja swietnie, ale zapach z pyszczka... ;)
-
Ze wzgledu na kamienie niestety musimy teraz troszeczke zmienic diete, ale chcialam sie z Wami podzielic strona dog food chat . com (wszystko pisane razem) A co tam, sprobuje od razu lilnk wkleic: [url]http://dogfoodchat.com/forum/[/url] Weszlam tam bo jest tam babka ktora tez ma ctr-a z kamieniami i karmi go surowizna. I musze powiedziec, ze chyba mnie przekonali na PRM raczej niz BARF. Tzn nie teraz, my teraz mieska bardzo malo jemy wiec niestety nie da rady, ale nastepne psy chyba beda juz tylko na PMR. Naprawde polecam strone, mnostwo informacji, lacznie z linkami do stron gdzie jest np procentowy sklad przeroznych mies.
-
Nie do konca sie z Monia zgodze. Moj pies potrafi dniami nie jesc. A nawet jak juz raz po przeglodzeniu zje, to po tym jednym posilku kolejna glodowke potrafi odstawic. Jogurt u nas tez nie przechodzi, ale poprobuj roznych specjalow, my teraz np mamy w diecie bardzo duzo serow bialych, i np. twarog lowicki wchodzi w miare, serek homogenizowany jest ble, a ricotta za to jest przysmakiem. (Prosze na mnie nie wchodzic, ze za duzo serow nie mozna dawac, bo niestety moj pies musi byc na specjalnej diecie ktora bardzo dokladnie przestudiowalam!)
-
A u nas klapa. Dzis Yarpen spedzil caly dzien u weta, mial zrobione chyba wszystkie badania mozliwe i nadal nie wiadomo dlaczego sie zachowuje jakby go tylek bolal przy kichaniu. Przez ostatnie tygodnie byl tylko i wylacznie na zoladkach, nie mial prawa miec zatwardzenia i zreszta nie mial, to co wychodzilo bylo od normalnego do miekkiego. Dochodze do wniosku, ze on cierpial przez te gruczoly okolo-odbytowe calkiem dlugi czas i teraz mu sie po prostu utrwalilo. Bo fizycznie nie ma tam absolutnie nic. Niestety, przy badaniu USG wyszlo, ze ma krysztaly w pecherzu. Dla wtajemniczonych, hyperuricosuria. Co prawda jest tylko nosicielem i nie powinien zachorowac, no ale... Niewazne, dlaczego, teraz musze wymyslic jak go karmic. Nie chce przejsc na karme weteynaryjna, po pierwsze w nia nie wierze (niski poziom bialka, zamiast niskiego poziomu produktow bogatych w puryne), po drugie Yarpen nie chcial jesc zwyklej karmy, a te dla nerkowcow smakuja jak trociny (moj kot byl na tym), wiec w ogole nie ma szans zeby to przeszlo. No ale wlasnie, jest tu moze jakis wlasciciel Dalmatynczyka karmiacy BARFem?
-
Bialko rzeczywiscie wytraca vit B, ale z drugiej strony zoltko jest jego tak bogatym zrodelm, ze podajac i bialko i zoltko nie powinno dojsc do zadnych niedoborow. Wiec mozna podawac samo zoltko, zoltko z bialkiem, ale raczej nie samo bialko.
- 79 replies
-
[quote name='Gazuś']Suka nie przekazuje przecież chromosomu Y, tylko X - zarówno córkom jak i synom. Jeśli chromosom Y warunkuje taką agresję to jakim cudem córki psa nosiciela mogą wykazywać takie zachowania? Przy chromosomach płciowych XX...? Trochę nie rozumiem reguły jakimi opisałaś to dziedziczenie.[/QUOTE] Dokladnie. Cos tu Muszelka namieszalas, jezeli cos dziedziczy sie przez chromosomy meskie, to bedzie widoczne tylko u samcow, co w sposob jasny wyklucza agresje wobec szczeniat. Jesli zas chodzi o chromosomy zenskie i cecha jest recesywna, to corki agresywnej suki (zakladajac ze to jest rzeczywiscie prawda, nie wiem tego, wyjasniam tylko zasade genetyczna) rzeczywiscie nie beda agresywne, bo beda mialy jedna kopie X od matki (agresywna) i jedna od ojca (zakladamy ze nie obciazonego). Natomiast jesli ta corka zostanie pokryta psem, ktorego matka byla agresywna (babcia od strony ojca) to wtedy rzeczywiscie ich dzieci beda mialy obie kopie genu i suki z tego miotu beda agresywne wobec swoich szczeniat.
-
Ja mam taka dosc mala, kupiona od kogos, nie jest jakiejs super marki ani nie jest nowa, wiec nie sadze zeby byla super oszczedna, ale jak dla mnie sie oplaca. Dzieki niej moge kupic wieksza ilosc zarcia-wychodzi taniej. A zuzycie pradu nie wzroslo jakos strasznie, chociaz mieszkam w innym kraju, wiec moze w Polsce to wyglada troche inaczej.
-
Na ta chwile jest to nierealne. Wielu hodowcow nie ma na dogomanii, w zwiazku z tym generalnie prezentowane by byly hodowle tutejsze. Do tego musialabys (gdybys sie tym chciala zajac) wyszukac informacje na temat wszystkich chorob genetycznych w danej rasie, jakie testy sa mozliwe. Do tego dochodza kwestie etyczne, np kopiowanie... Zlokalizowanie hodowli, kontakt z nimi czy byli by tym zainteresowani, jesli tak, wprowadzanie kazdego psa do bazy... Dobrze by bylo miec dane na temat rodzicow rowniez. Jestem genetykiem, wiec troszeczke z takimi zadaniami mialam do czynienia. Kiedys w wolnym czasie robilam sobie baze danych ctr-ow, zajelo mi to kilka miesiecy. Po czym sie okazalo ze w tym czasie urodzilo sie kilka kolejnych miotow, kilka importow.... Teraz by mi to poszlo szybciej, ale na to ze zrobisz to sama ze swoim lubym nie ma co liczyc. Musiala by sie zebrac spora grupa entuzjastow tego pomyslu. Niekotrzy hodowcy maja swoje wlasne bazy danych, one na pewno by wszystko przyspieszyly, tylko ze nie sadze zeby sie nimi tak chetnie dzielili. Kazdy z nich spedzil na ich konstrukcji tygodnie, miesiace a nawet lata. No i oczywiscie kazdy by Cie zapytal, dlaczego ta hodowla jest polecana, a ta nie... Bardzo niebezpieczny teren.
-
:D Oczywiscie, to by bylo super. Tylko niestety ciezko jest zorganizowac hodowcow i pasjonatow jednej rasy w jakis jeden blok, co dopiero wszystkich ras.... Ale jesli cos takiego zaproponujecie to ja sie jak najchetniej wlacze :) Nie zglaszam sie sama, bo mieszkam za granica i niestety ale nie bylo by logistycznie takiej opcji.
-
Nie wiem czy to prawda, ale chyba cos tam gdzies czytalam, ze same czeresnie sa ok, ale pestki nie sa za fajne? Wiec nastepnym razem HelloKally zeriwj czeresnie do koszyka, wydryluj i dopiero daj psu :D
-
[quote name='Sybel']Szczerze mówiąc w kwestii charakteru mojego psa nie mam żadnych wymagań, bo lubie psy generalnie. [/QUOTE] No ale widzisz, jestes osoba mloda, energiczna, z wiedza o psach. Wiec z kazdym sobie poradzisz. Ja tez psow mialam calkiem sporo, o przeroznych charakterach. Ale wlasnie z moim obecnym psem mam najlepszy kontakt, jestesmy po prostu najlepiej dobrani pod wzgledem charakteru. Pasuje mi idealnie i w kazdym calu, i nie chodzi to o latwosc ukladania, wrecz przeciwnie, jest to jeden z bardziej wymagajacych psow z jakimi mialam do czynienia (przynajmniej dla mnie, nigdy nie majacej wczesniej psa obronnego). I nie widze w tym nic zlego. Wsrod ludzi coraz bardziej popularne staja sie strony randkowe ktore dopasowuja partnerow pod wzgledem charakteru. Dlaczego nie mielibysmy tego robic z psami? Pomijajac osoby ktore z roznych przyczyn nie moga sobie pozwolic na duzego i energicznego psa, a maja w sercu duzo milosci ktora moga obdarowac psa np rasy cavalier. Oczywiscie, mozna brac psiaka ze schroniska, ale wtedy albo a) ryzyko ze szczenie wyrosnie za duze, b) dorosly pies bedzie mial problemy s ktorymi nie kazdy sobie poradzi. [quote name='Sybel'] Z dalmatyńczykiem miałam na myśli "stara rasa", dawno wykształcona, nie pierwotna, jak np.szpic, ale pieprznęłam błysktoliwie, bo pisałam na szybko :) [/QUOTE] Rasa jest stara, to prawda, ale jest tez jedna z najbardziej zinbredowanych. Wlasnie przez te przeklete plamki.... Te psy maja caly czas sylwetke psa, nie maja ultra krotkiej kufy, ani fald, wiec wielu ludziom wydaja sie zdrowe. Nic bardziej blednego.... Pomijajac, ze wlasnie w tej rasie przez baaaardzo juz dlugi czas kladziono nacisk tylko i wylacznie na wyglad. [quote name='Sybel'] Nie zamierzam krytykowac hodowców, bo wiem, że to, co robią, robią - przynajmniej w większości - z pasji, miłości. Sama chciała bym kiedyś, za jakies 20 lat, miec dom i hodowlę psów typu corgi czy szpic wizygotów i może czegoś większego, jak dalmatyńczyk właśnie. Chodzi mi głównie o to, by w dążeniu do piękna nie dojśc do poziomu groteski, bo poza tym, ze mamy efekt "ups, nie wyszło", jest jeszcze pies, który musi przezyć życie w zbyt "wadliwym" ciele. Jesli do tego jest typem energicznym, to w efekcie mamy spią tragedię... Tylko o to mi chodzi. Gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy, ze np. dązy się do wydłuzenia kufy boksera, żeby lepiej oddychały i generalnie były sprawniejsze. Takie zmiany cenię.[/QUOTE] No i tu sie zgadzamy w pelni. Wiecej przyniosa rozmowy z szacunkiem dla obu stron, i to najlepiej w rasie ktora sie zna i przynajmniej wie sie jakie sa najczestsze schorzenia, jak czesto wystepuja i najlepiej w jakich liniach sie pojawia (a kto ma taka wiedze? No wlasnie, tylko hodowcy.... chociazby dlatego warto ich sluchac, nawet jesli ich podejscie jest nieco sredniowieczne, bo tylko dzieki nim mozna taka wiedze zdobyc!!) niz obrazanie wszystkich, wrzucanie do wora i twierdzenie ze psy rasowe sa be.
-
[quote name='Sybel']Ostra dyskusja, ja zaraz lecę do pracy, więc tylko wrzucę coś, co mi się nasunęło. Nie ma ideału - to fakt. O gustach się nie dyskutuje - też fakt, zgadzam sie z nim na maksa. Chciała bym tylko, żeby hodowcy, skupiając się na eksterierze nie zapominali o stabilnej równowadze swoich "dzieł" oraz na ich sprawności fizycznej. Fajnie by było, gdyby pojawił się w hodowli trend hodowli harmonijnej, a więc skupionej na rozsądnym wytyczaniu norm rasy. Są owczarki niemieckie długowłose, na moim oseidlu kilka, które wyglądają, jakby chciały zrobić kupę, bo je tak zgina. Problem w tym, że mają za mocno posadzony tyłek, który już nie ułatwia biegania. No i za każdym razem, jak jestem u weta, spotykam psa tej rasy w wieku od 5 lat wzwyż albo z problemami z kręgosłupem, albo z biodrami. Coś nie halo. Ja wiem, pies musi wyglądać, na wystawach to się liczy, ale fajnie by było, gdyby psy wystawowe szły bardziej w kierunku użytkowym. Kurcze, bo dlaczego skracać psu życie, dlaczego go okaleczać dla zgiętego grzbietu, mega krótkiego nosa, albo jak u basetów, tak dziwacznej budowy, że samo patrzenie, jak te psy idą, sprawia mi ból. Mimo, że jest to rasa, którą baaardzo bym chciała mieć - tyle, że nie w obecnej formie. W żywieniu pojawił się tren slow food, bardzo zresztą fajny. Gdyby tak pojawiła się odmiana tej filozofii w hodowli, mająca na celu najwyższą jakość na wszystkie strony, było by fantastycznie. Na razie pozsotaję przy kundlach. Tu też nigdy nie wiem, co mnie spotka :)[/QUOTE] Widzisz, osoby pojawiajace sie na tym watku broniace hodowcow tez by chcialy zeby psy byly zdrowe. Ba, jest wielu takich, ktorzy robia juz to o czym mowicie. Np przeswietlenia na HD. W ilu rasach jest to obowiazkowe? Ile ras juz to robi? Oczywiscie, mozna by chciec wiecej, i NALEZY! Ale zamiast wieszac koty (hehe) na wszystkich hodowcach psow rasowych ja bym sie raczej skupila na edukacji nabywcow tak, zeby wybierali hodowle ktore klada nacisk na zdrowie. I w krotkim czasie hodowcy ktorzy maja w pompie zdrowie swoich pupili wygina, z jednej strony przez brak nabywcow, z drugiej strony ich psy beda po prostu zyly krocej...
-
[quote name='Sybel']Bo uwielbiam psy niskopodowoziowe. Obecnie mam szpica wizygotów długowłosego :D co "odkryłam" wczoraj. W basetach po prostu jest cos takiego, że mnie rozbrajają, chyba z dzieciństwa mi to zostało, choć marze też o wilczaku, dalmatyńczyku i kilku innych. Dalmatyńczyka z pseudo miałam, znalezionego. Omg, jaki ten pies był biedny. Miał entropium, oczywiście nieoperowane w wieku roku, więc wyleciał z hukiem na bruk i na nas trafił. W pierwszym tygodniu wydałam na niego chyba z 1000 zł na kropelki do oczu, operację, kropelki do uszu etc. No i po 5 latach w ostatnim tygodniu jego życia znów poszła kupa forsy, bo dostał chyba skrętu kiszek, ale lekarze nie zdołali go uratowac. Jednak ta rasa, w jakimś stopniu pierwotna, jest dla mnie wspaniała. No i corgie, szpic wizygotów i kilka innych. Tyle, ze mi się zawsze coś zdązy przybłąkać... No, albo akurat spotkam ideał do adopcji, baaaardzo wielorasowy.[/QUOTE] Hm, ciekawe ze wszystkie psy ktore wymienilas sa glownie rozpoznawalne przez ich wyglad (poza szpicem wizygotow, przyznaje ze nigdy takiego nie widzialam, nawet o nich nie slyszalam. No chyba ze to taka rasa w stylu Koziowolkowy Rex... ;) ). Nie napisalas ani slowa o charakterze... Czy zdrowiu. I ja Ciebie nie krytykuje w zadnym razie, w wyborze mojej rasy powiedziala bym ze mam 50% na 50%, charakter i wyglad. Ale to obrazuje, ze wybieramy psy ROWNIEZ ze wzgledu na eskterier. [quote name='Sybel']Dalmatyńczyka z pseudo miałam, znalezionego [...] Jednak ta rasa, w jakimś stopniu pierwotna, jest dla mnie wspaniała. [/QUOTE] Czy ja dobrze przeczytalam ze dla Ciebie dalmatynczyki to rasa pierwotna?? :O
-
[quote name='behemotka'] O co chodzi, że psy pełniły różne role? Obawiam się, że to wszyscy wiemy... Że koty łapały - i wciąż łapią - gryzonie? Też fakt dość pospolity.[/QUOTE] Fakty dosc pospolite, a jednak sama zapytywalas dlaczego kot wciaz przypomina kota a pies ma tak skrajnie rozne rasy. [quote name='behemotka'] A psy? Dla psa wysoce nienaturalnym jest wystawianie zwierzyny, ale nie gonienie jej; gonienie, ale nie zabijanie; zabijanie, ale nie zjadanie; pilnowanie trzody zamiast polowania na nią; strzeżenie budynków i przedmiotów. I tak dalej, i tak dalej. Jednak tego właśnie - i wiele więcej - od niego wymagamy. Dziesiątkami i setkami pokoleń selekcji wpoiliśmy te nienaturalne zachowania nieraz całkiem głęboko.[/QUOTE] Co to znaczy nienaturalne? Nienaturalnym nazwala bym cos przeciwnego naturze danego osobnika. Pies to nie wilk. Dla posokowca naturalnym bedzie weszenie, dla czarnego teriera naturalnym bedzie olanie pracy na sladzie a za to ruszenie na intruza. Masz racje ze przez setki pokolen uzywalismy w hodowli psow selekcji, ale my nie wpajalismy im nienaturalnych zachowac, tylko podkreslalismy te ktore byly nam w danym celu potrzebne. No i nie zapominac trzeba ze glowna cecha rozniaca psa od wilka jest jego potrzeba wspolpracy z czlowiekiem. Niewazne w jakiej formie. Czy to tez jest nienaturalne? [quote name='behemotka']Nawet w samym podejściu do domowych ulubieńców widać ogromną różnicę. Wśród co bardziej uświadomionych psiarzy panuje obecnie moda na niemal absolutną kontrolę nad zwierzęciem: kiedy biega, kiedy się bawi, wita, wącha, na co patrzy, do kogo podchodzi itd. Kiedyś mignęła mi nawet na dogo wypowiedź osoby (za diabła nie pamiętam czyja) dumnej z nauczenia psa wydalania na komendę. Generalnie zgodnie z "obowiązującym" na dogo trendem nieomal każda sekunda życia psa ma być podporządkowania woli człowieka. Kociarze - nie mówię tu o bucach w rodzaju "niech ten durny sierściuch przestanie drapać kanapę, gdzie mogę mu usunąć pazury?" - co do zasady traktują swoje zwierzaki zupełnie inaczej. Cenią indywidualizm i własne zdanie, kochają kota za to, że jest kotem, nie wymagają, żeby cokolwiek w sobie zmieniał pod ich życzenia. Stąd też różnica w stopniu modyfikacji psów i kotów.[/QUOTE] Rzadko kto zabiera ze soba kota na wakacje. Albo do pubu. Albo na spacer. A ci ktorzy to robia, moim zdaniem mecza zwierzaka dla wlasnego widzimisie. Co innego z psami. PIes przyzwyczajony od malego (np moj) bardzo lubi przebywac w towarzystwie. Na slowo "wycieczka" wychodzi z siebie, staje obok i leci pedem do auta. Ale niestety zeby mogl sie w towarzystwie pokazywac, nauczyc sie pewnych rzeczy musial. Nie mowie o kupkaniu na komende, jakos nigdy nie mialam na to potrzeby, ale fakt pozostaje faktem, ze zyjac w spolecznosci pies, tak samo jak czlowiek musi sie dostosowac do pewnych norm. A ze psiak niestety tych norm nigdy nie pojmie, cala odpowiedzialnosc za to spoczywa na nas. I zaprawde, zadziwia mnie, ze osoba bedaca na tym forum, mieniaca sie milosniczka zwierzat tego nie widzi. Bo to nie chodzi o dobrobyt tych "uswiadomionych psiarzy" jak ich okreslasz, ale o to, jakie i czy w ogole, psy beda mialy przywileje w obecnym srodowisku. Mieszkam za granica, tutaj uczenie siusiania itd. jest dosc powszechne, a juz na pewno podstawowe posluszenstwo (przeciwne naturze....). Rezultat? Mam kilka pubow w centrum, kilka blizej mnie, gdzie kiedy wchodze z psem dostaje dla niego do razu miske wody i smakolyka (to sa nasze ulubione, ale z zadnego pubu nas nigdy nie wyproszono). Parki, gdzie dzieci lataja wspolnie z psami i nikt nigdy do mnie nic nie powiedzial na temat brudu, zarazkow czy innych szkod wyrzadzanych przez psy. Ja juz wole wyszkolic mojego psa (pozytywnie, chociaz w tym wypadku to znaczenia zadnego nie ma), wiedzac, ze nie robie mu krzywdy, a wrecz zapewniam mentalna stymulacje, niz pod haselkiem "naturalnosci" wyrzadzac tak jemu jak i calemu gronu psow, krzywde. Edit: Wlasnie teraz zobaczylam, ze sie przeprowadzilas do Glasgow, rzut kamieniem (no dobra, moze beretem ;) ) ode mni. Wiec musisz wiedziec jak wyglada nastawienie do psow, ktore sa generalnie szkolone i "naturszczykow" w Polsce.