Jump to content
Dogomania

nykea

Members
  • Posts

    514
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nykea

  1. [quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]Niom, W końcu żem się do kompa dorwała to odpiszę :multi: Ha ha ;) Etna jest buldogiem francuskim, a w tej rasie cesarki są powszechne, wiec uważam, że 33 szczylki w zdaje się 4ech miotach urodzone sn to świetny wynik :p [/QUOTE] To rzeczywiscie ladny wynik.Sorry, po pierwszym wpisie mialam wrazenie, ze chodzilo o jeden miot [/FONT]:razz: [FONT=microsoft sans serif] [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]Choć zapewne niejedna hodowczyni psów rodzących głównie naturalnie by teraz na mnie prychnęła :razz: Masz prawo mieć inne zdanie :eviltong: Jednak w takich rasach, które są mało zmienione przez hodowlę na eksterier widać różnice charakteru. Np. boerboele, alano. Tak samo jak byś na stepy pojechała kupić takiego azjatę od pastucha, albo do Turcji po kangala, to widziałabyś różnicę. Sporo w tym temacie (wyniszczenia i złagodzenia charakteru u molosów) było na molosach. I nie mówię o tym, że dobry obrońca chce ubić wszystko co się rusza. Albo, że powinien chcieć zjeść sędziego, czy nawet swojego handlera (bo to jest już chore i oznacza totalny brak szacunku). Ale czytałam o sytuacji, która miała miejsce na jakimś CACIBie w DE, że w ringu rottów sędzia szedł i zdzielał każdego psa dłonią w pysk a za jakiekolwiek warknięcie pies był wypraszany z ringu :crazyeye: [/QUOTE] Zgadzam sie z Toba, ze hodowla poszla troszeczke w zlym kireunku w przypadku niektorych ras. Dlatego kiedy wreszcie uda mi sie nabyc psa ktory moim zdaniem bedzie sie nadawal do hodowli, to bede kladla nacisk glownie na uzytkowosc, bo bardzo nie chciala bym zeby czarne teriery staly sie kolejnymi maskotkami. Co do sytuacji na ringu o ktorej mowisz, gdyby moj pies zostal potraktowany, to sedzia przede wszystkim by musial ze mna sobie poradzic [/FONT]:mad: [FONT=microsoft sans serif] [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]I nie zgodzę się, że dobry obrońca atakuje tylko na komendę. Dobry stróż i obrońca atakuje wtedy kiedy jego zdaniem jest powód. A pozwala mu na to odpowiedni charakter i instynkt. [/QUOTE] No widzisz, moim zdaniem takie myslenie jest BARDZO niebezpieczne. Pies, niewazne jak madry, to tylko pies. I tak jak w wiekszosci sytuacji wierze, ze moj pies potrafi poprawnie "ocenic" sytuacje, to nigdy nie pozwole mu na podejmowanie samodzielnej decyzji co do obrony. Tym bardziej, ze jesli masz psa obronnego to po jednej sytuacji w ktorej pies Cie obroni, prog pobudzenia bardzo mu sie obnizy. I jesli raz zaatakuje czlowieka ktory Cie chcial obrobic w krzakach po ciemku, to moze sie zdarzyc ze zacznie kazdego czlowieka w krzakach postrzegac jako zagrozenie. Z punktu widzenia psa, jak najbardziej slusznie. Z punktu widzenia naszej spolecznosci.... nie za bardzo. Co jesli osoba w krzakach akurat sie poszla odlac? [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]A ataku na komendę i zrobienia IPO można nauczyć prawie każdego psa (czytałam kiedyś o goldenie robiącym IPO ). Ponadto IPO bazuje na popędzie łupu, a nie na instynkcie obronnym. Dla mnie rzeczą stwierdzającą jak pies zachowa się w sytuacji realnego zagrożenia są testy odwagi. Prowadzisz tam kilkunastomiesięcznego drania, który nigdy do czynienia nie miał z pozorantem i oceniana jest reakcja psa na człowieka „atakującego” jego i jego przewodnika szmatą. Oczywiście fajnie jest sobie też IPO robić tak w celu aktywności z psem (lepszy taki sport niż żaden) ale nawet pies bez instynktu obrony zrobi wszystko by dorwać rękaw i sobie go poszarpać.Tu masz filmik do testu odwagi: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=VyO-Jejhdo4&feature=share[/URL] [/QUOTE] Wiem dobrze co to sa testy odwagi. Niestety takich z prawdziwego zdarzenia jest bardzo malo. Na Wyspach w ogole o nich nie slyszalam. Ale za to znam wiele psow rosyjskich (znow ctr-y), ktore przeszly pomyslnie test odwagi i jakos jezdza na wystawy w tlumy ludzi i psow i jakos nie maja klopotu z akceptacja dotyku obcych ludzi. [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]Co do wystaw to nie chodziło mi o to, że pies nie da się dotknąć (choć to macanie przez sędziów uważam za zbędne) i zje sędziego itp. [/QUOTE] Macanie nie jest zbedne, poniewaz w niektorych rasach jest jedyna mozliwoscia sprawdzenia budowy ciala. I nie mowie o pudlach, czy nawet ctr-ach, ale chociazby takich rasach jak wilczarz, gdzie wlos nie jest specjalnie ozdobny ale tak czy owak da sie nim zakryc pewne braki i wady. Dotykajac psa masz tez mozliwosc oceny budowy i "mocy" ciala. [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif] Pisaliście coś o tym, że pies obronny (nie mówię agresywny w chory sposób) nie da sobie pomóc w razie wypadku czy koniecznego leczenia u weta. Jeżeli chodzi o próbę niesienia pomocy psu potrąconemu przez samochód, cierpiącemu, to bez względu na rasę lub jej brak pierwszą rzeczą powinno być założenie kagańca lub zawiązanie pyska. Szczególnie jak właściciela ani widu ani słychu.[/QUOTE] Haha, bo zalozenie kaganca takiemu CAO ktory nie akceptuje dotyku innych osob jest taka prosta sprawa... [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]Natomiast jeśli chodzi o tak prozaiczne sprawy jak szczepienia, pobieranie krwi, badanie przez weta itp to jeśli przewodnik jest przy psie to wetowi nic nie grozi. Pozwolę sobie znowu za przykład podać mojego Bonusa. Mając 20 miesięcy zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Ktokolwiek miał taką dolegliwość wie jak bardzo to boli. Jednak u weta został szczegółowo przebadany (bez kagańca i jakichkolwiek środków p/bólowych) i mimo iż bardzo go bolało (popiskiwał, co raczej mu się nie zdarza) nawet nie warknął na wetów. Narkozę podano mu dopiero do testu szufladowego. Więc jeśli pies szanuje swojego przewodnika, a przede wszystkim uważa go za przewodnika, to pomoc nawet w bardzo bolesnych przypadkach nie jest problemem. [/QUOTE] No i dokladnie o to chodzi. Przed chwila napisalas ze pies moze podejmowac samodzielnie decyzje, a teraz piszesz, ze musi szanowac przewodnika. [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif][B] nykea [/B]wspomniałaś też, że rasy stróżujące atakują tylko na pilnowanym terenie, a na neutralnym są spokojne. Więc jak wytłumaczyć przypadki, gdzie np. CA trzymane w bloku (tak wiem, nie jest to odpowiednie miejsce dla tych psów, ale zdarza się i nie o to mi chodzi) uważały za „swój” teren nie tylko mieszkanie i balkon właścicieli, ale także klatkę schodową oraz trawniki i chodniki widoczne z balkonu jak również tereny spacerowe, na które właściciel psa zabierał? Myślisz, że są one obdarzone aż taką mądrością, że wiedzą gdzie przebiega granica między „ich” terenem a miejscami gdzie inni ludzie i psy mają prawo przebywać? [/QUOTE] Piszac posesja mialam na mysli teren ktory pies uwaza za swoj. Trawniki, klatki schodowe, to wszystko wg psa o duzym instynkcie stroza nalezy do niego. Zabierz tego psa 3 ulice dalej, i juz nie bedzie bronil tak zaciekle (zakladajac brak chorej agresji). I dajesz tutaj idealny argument dla mojego punktu widzenia. Pies to tylko pies i rzeczy ktore nam sie wydaja oczywiste, jak np roznica miedzy bronieniem mieszkania a bronieniem calej klatki schodowej, sa dla psa zupelnie niezrozumiale, dlatego tez nie mozna im pozwalac na samodzielne decyzje. [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]Ja już z nikim z hodowców gadać nie zamierzam, bo w dużym stopniu są to ludzie wypierający każdy argument anty ich rasie/ sposobu hodowli ich rasy (nie mówię, że wszyscy). Już się naczytałam na molosach, jak to mastiniarze wołali „wynocha z naszego wątku!” do ludzi, którzy śmieli spytać, gdzie są prawdziwe mastino? I czemu wystawy wygrywają te kalekie, niesprawne, pomarszczone stwory? Hodowcy i właściciele woleli mówić, że niepomarszczone mastino (to oryginalne, które można było jeszcze zobaczyć w I połowie ub. wieku) to nie byłoby już mastino i już koniec kropka. Albo jak co poniektórzy niszczą takich hodowców, którzy wychylili się ponad szereg i postanowili robić ze swoimi psami coś więcej niż hodowlankę i te śmieszne testy osobowości w ZK. Mieszkałam kilka lat temu w UK, moją przyjaciółką jest jedna z hodowczyń dobków. I była ona załamana charakterem jednej z suk (w połowie z Europejskich linii pracujących) bo roznosiła dom z drobny mak i nie chciała siedzieć spokojnie w kennel klatce tak jak reszta jej dobków. Ta suka miała większe wymagania niż nawet 2godzinny spacer. Ona potrzebowała pracy- i fizycznej i umysłowej. A moja przyjaciółka na to, że ona hoduje nie dobki pracujące tylko o łagodniejszym charakterze, co by się dla każdego nadawały. I psy wychodzące od niej były jak laby w ciele dobermanna… Żal… :shake: [/QUOTE] Generalnie zgadzam sie z Toba, szkolimy sie teraz z moim psem do zawodow OBI i pomimo ze kocham go nad zycie, widze ze nie jest on typem pracujacym. Mam nadzieje, ze w przyszlosci uda mi sie pojsc w kierunku czarnych terierow ktore sa bardziej pracujace niz misiowate. Ale, tutaj pojawia sie problem z tym, kto takiego psa kupi. Zwroc uwage ile ludzi moze poswiecic psu powyzej 3-4h dziennie. Bo tyle pies pracujacy potrzebuje. Co w takim razie zrobic z reszta? Oczywiscie, ludzie ktorzy nie maja czasu, powinni sobie kupic psa pluszowego, ale wszyscy wiemy jak to jest w praktyce. Wychodza z zalozenia, ze jakos to bedzie... I i tak kupuja sobie psa rasy, ktora ma bardzo duze wymagania, po czym pies laduje w schronisku. Wydaje mi sie, ze dlatego niektorzy (i to nawet nie sami hodowcy, niektorzy trenerzy, np. Ian Rogerson) uwazaja ze hodowcy powinni wlasnie zaczac hodowac psy, ktore pasuja do spoleczenstwa. I pomimo, ze boli to bardzo, to widze w tym troche rozsadku. [/FONT][quote name='bonusowa'][FONT=microsoft sans serif]A kryć ją wolałabym też samcem przebadanym, ale wiadomo, że różnie to bywa. [/FONT][/QUOTE] No wlasnie, tak jak wymagania nabywcow zadajacych szczeniaka po przebadanych rodzicach, tak tutaj wlasciciele suk powinni naciskac na wlascicieli reproduktorow zeby te badania byly robione. Oczywiscie zakladajac ze suka przebadana :lol:
  2. [quote name='kelpie87']No ja nie mówię o jakimś profesjonalnym treningu, bo większość wystawców to ludzie którzy maja prace, rodzinę, a wystawy i hodowla to hobby i nie mają czasu na długie treningi. Ale codzienny przynajmniej godzinny spacer z marszem w szybkim tempie i możliwością swobodnego wybiegania to chyba wystarczajaco żeby pies wystawowy miał dobrą kondycję i pokazał swoje mozliwości ruchowe. [/QUOTE] No widzisz, ja ostatnio wlasnie zaczynam dochodzic do wniosku, ze jednak to nie jest do konca wystaczajaco. Moj pies wychodzi rano na co najmniej 40min, po poludniu conajmniej godzina i wieczorem 30min. I jego ruch wcale nie jest jakis wspanialy... Dysplazja to jedno, drugie to genetyka, ale jestem pewna ze gdybysmy np mieli swoj basen gdzie moglabym go meczyc bez ryzyka pogorszenia dysplazji poruszalby sie lepiej. [quote name='kelpie87']Jest w naszej rasie w PL jeden kryjący rep, który nie ma podstawowego badania HD. Miał propozycje krycia takich suk, że na miejscu właściciela czym prędzej biegłabym zrobić badania. A tu... nie ma czasu jechać, albo coś wypadło... albo cośtamcośtam... wnioski łatwe do wyciągnięcia:diabloti:[/QUOTE] Aj, juz nawet nie chce sie domyslac ktory ;)
  3. [quote name='Issa']No tak pewnie większość miała tak dobrze co nie znaczy wszystkie... Grzywacze były hodowane i zabierane w dalekie wyprawy żeglarskie, gdzie służyły jako termofory, do łapania szczurów i wreszcie jako pożywienie. ;) Na lądzie zaś..miały wartości terapeutyczne, zdrowotne, łowieckie i oczywiście także były zjadane..........[/QUOTE] O, to w mysl hodowli zgodnej z pierwotnym zalozeniem trzeba by wprowadzic nowe cechy dla ktorych bedziecie selekcjonowac grzywki: samkowitosc :D Ja chociaz czarne teriery nigdy nie byly hodowane stricte w celu spozywania, regularnie sprawdzam jego smakowitosc przez nadgryzanie ucha, tudziez szyi :D
  4. A swoja droga ja mialam klopot z wlosem na tylnich nogach, co chwila nam sie w krzakach wycieral, ale wiem ze gdybym naprawde chciala to moglabym temu zapobiec. Wystarczylo by myc nogi codziennie i smarowac ochronna odzywka...
  5. [quote name='kelpie87'] A odnośnie psów wystawowych i ruchu, to pies MUSI być w dobrej kondycji, dobrze umięśniony, poruszać się lekko i energicznie, a tego bez odpowiedniej dawki ruchu się nie osiągnie.[/QUOTE] No tak bysmy chcieli, i mysle ze tak sie dzieje na naprawde wysokim poziomie, swiatowki itd, gdzie wystawcy to sa naprawde profesjonalisci, ale na mniejszych wystawach? W naszej rasie jest mnostwo psow ktore wygrywaja a moim zdaniem ruch maja do d.... To jest to o czym Zosia B. mowila na czernyszowym forum, ze jak przyjezdzaja ruski to zgarniaja wszystko, bo ich psy sa naprawde dobrze przygotowane do wystaw. Niestety ludzie ktorzy jezdza na wystawy tylko po hodowlanke .... no coz ;) U nas (w UK) rozmawialam z kilkoma "przodujacymi" hodowlami i wiele z nich wyprowadza psy max raz dziennie, normalnie sa na ogrodzie.... [quote name='kelpie87'] Jak właścicielowi suki zalezy, to zrobi badania, gorzej jak to właściciel suki stawia warunki. :evil_lol: Reproduktor z zestawem: komplet badań z dobrymi wynikami, odpowiedni charakter, rodowód i eksterier jest ciężki do znalezienia, zawsze któryś element nie pasuje. Jak nie ma badań, to można uzupełnić, ale co zrobisz jak właściciel repa obieca że "na pewno zrobi!" a potem pytany o wynik nie udziela żadnej odpowiedzi albo coś kręci?[/QUOTE] No pewnie, masz racje. Moje pytanie bylo skonstruowane w ten sposob ze wzledu na plec mojego psa ;) Wydaje mi sie tez (pewnie naiwnie), ze reproduktorowi sie bardziej oplaca miec wszystkie badania, przeciez ma on szanse kryc duza ilosc suk. PS. Oczywiscie moim zdaniem [U]wszystkie[/U] psy hodowlane powinny byc testowane, ale zastanawiam sie nad obecna sytuacja.
  6. Jak na to reaguja wlasciciele suk? Oczywiscie wiadomo ze zdarza sie kretyni ktorzy Cie wysmieja, ale z takimi to i tak nie warto sie zadawac, ale czy zdarza sie ze wsrod "oswieconych", znanych ludzi w swiatku ktos Ci zaczyna marudzic o to?
  7. A moglabys tego zadac jako podstawy do krycia Twoim psem? Pytam z ciekawosci, kiedy jeszcze chcialam zrobic z mojego psa reproduktora planowalam sobie ze bede stawiala chetnym suczkom warunek, bez testu na nasze choroby (hyperuricosuria plus HD/ED) nie bedziemy kryc. Tylko wlasnie nie mam pojecia jakie to jest realne...
  8. [quote name='filodendron']No bo dzisiaj takie czasy, że na co, po co komu pies agresywny? Czy choćby z tendencją do agresji? Nikt nie mieszka na odludziu, gdzie wokół puste hektary i watahy wilków, przed którymi broni nas wierny towarzysz-pies. Niedźwiedzie nie dziesiatkują stad krów i walki psów też są nielegalne. Nie ma potrzeb, żeby utrwalać takie cechy.[/QUOTE] To nie jest do konca tak. Agresja/instynkt obronny powiazany jest z cala gama innych cech charakteru, ktore my, wielbiciele ras obronnych bardzo cenimy. Dla mnie psy nie-obronne, sa troche .... nudne... :siara: Nie chce tutaj nikogo urazic, bo to jest zupelnie kwestia gustu, Wam zapewne nie odpowiadalby zapaszek brody mojego ctr-a :evil_lol: Kazdemu pasuje co innego. I jednak musze powiedziec, ze tak jak w przypadku ataku innego psa bronilam mojego, zaslaniajac go swoim cialem, to jednak kiedy wychodzimy wieczorem na spacer i spotykamy pijaka to milo mi wiedziec, ze w razie czego moj pies mnie obroni. Instynkty obronne przeciez nadal uzywane sa w policji, obronie osobistej... sportach. Tak naprawde zadne z pierwotnych przeznaczen naszych psow nie sa teraz szeroko rozpowszechnione, ale czy to znaczy ze nie powinnismy o nie dbac? Wtedy bedziemy miec wlasciwie wszystkie rasy w grupie psow ozdobnych i do towarzystwa, jedynymi kryteriami selekcji bedzie wyglad (i moze zdrowie, jesli ludzie oprzytomnieja). Bedziemy miec wtedy husky o charakterze mastiffa, labradora ktory w ogole nie zareaguje na ptaka lecacego do wody, jamnika ignorujacego kroliki.... Czy tego chcemy?? Ja na pewno nie :shake:
  9. [quote name='bonusowa'] Prababcia Tymianka- Etusia urodziła siłami natury 33 szczenięta. [/QUOTE] Hmmmmm.... wydaje mi sie ze rekord swiata to 24 szczenieta w jednym miocie? Chyba ze chodzi o kilka miotow, to sorki :evil_lol: [quote name='bonusowa'] Ale tak na prawdę dla mnie problem tkwi nie tylko w wynaturzonym eksterierze czy rozmnażaniu zwierząt chorych. Chodzi też o charakter. Dla mnie np idealny molos to pies, który jako zwierzę stróżująco-obronne ma prawo okazać niezadowolenie i agresję w stosunku do obcego ludzia, który go maca, nawet jeśli jest to jakiś super ważny sędzia kynologiczny ;) A niestety większość molosów z FCI to pluszowe miśki o charakterze goldena :shake: a za jakąkolwiek agresje są dyskwalifikowane. [/QUOTE] Mam totalnie odmienne zdanie od Twojego. Kazdy pies, ZWLASZCZA molos strozujacy/obronny powinien byc na tyle wyszkolony, zeby bez pozwolenia wlasciciela nawet nie marzyl o ruszeniu na obcego czlowieka. Przynajmniej kiedy handler/wlasciciel jest w poblizu. Mam psa czarnego teriera, nie lubi on byc dotykany przez obcych, dlatego w normalnych sytuacjach zyciowych nie pozwalam na to ludziom. Ale bylismy na kilku wystawach i od momentu w ktorym go ustawilam tak mial stac. Wystawy wystawami, ale co jesli takiemu molosowi cos sie stanie i bedzie musial pojechac do weta? Wezmy np owczarka srodkowoazjatyckiego. Jesli nie bedzie nauczony spokojnego "badania" to ryzykujesz ze za kazdym razem pies bedzie musial byc usypiany do badania, bo nawet w kagancu nie bedziecie go w stanie utrzymac. Charakter i poziom wyszkolenia to zupelnie dwie rozne sprawy. U mnie w rasie jest wiele psow, ktore czekaja na swoja kolej w klatce, wychodza na ring, odbebniaja swoja prace - posluszenstwa, po czym sa z wystawy zabierane. Podobnie jest w owczarkach kaukazkich, CAO i paru innych rasach. Nieuzasadnionej agresji NIE WOLNO usprawiedliwiac rasa. Dajesz w ten sposob argument wszystkim tym, ktorzy chca zakazu hodowli czy nawet posiadania pitbuli, czy tosa. Porozmawiaj tez troche z ludzmi naprawde pracujacymi z psami obronnymi. Z wyjatkiem tzw obrony osobistej, gdzie pies jest uczony ataku kiedykolwiek ktos sie zblizy do handlera (co moim zdaniem jest totalnym idiotyzmem, i o ile nie masz oczu dookola glowy i nie trzymasz psa non stop w sejfie tak, zeby zadne dziecko czy nieswiadoma osoba przypadkiem sie do niego nie dostala) kazdy Ci powie, ze dobry pies obronny nie ma prawa atakowac bez komendy. Z drugiej strony psy strozujace jak sama nazwa wskazuje - STROZUJA, zazwyczaj swojej posesji i poza ta posesja zachowuja sie zupelnie inaczej. Pogadaj z hodowcami kaukazow. [quote name='bonusowa'] A niestety większość molosów z FCI to pluszowe miśki o charakterze goldena :shake: a za jakąkolwiek agresje są dyskwalifikowane. [/QUOTE] Hmm.... na jakiej podstawie to mowisz? siedzialam jako sekretarz na poznanskiej wystawie przez kilka lat, zawsze w 2 grupie. Dog argentynski zostal zdyskwalifikowany za to ze rzucil sie na wlasnego handlera. Jeden czarny terier zostal zdyskwalifikowany poniewaz w ogole nie pozwolil do siebie podejsc, i wlascicielka ledwo sie go trzymala. To chyba wszystko, nie liczac kilku agresywnych sznaucerow min 8) Do tego znam osobiscie kilka psow roznych ras ktore jezdza na wystawy a potem na zawody IPO. Znam tez kilka baaaardzo misiowatych terierow, ktore skutecznie obronily swoich wlascicieli, jedna suczka w wieku 8 miesiecy. Nieuzasadniona agresja, o ile pies zostal przyzwyczajony do dotyku i badania przez weterynarza, obca osobe na komende, moze tez wynikac z lekliwosci. A taki pies w prawdziwym zagrozeniu spieprzy. Hodowla w kierunku takich wlasnie psow, ktorych nie da sie wystawic to gwozdz do trumny dla tzw. niebezpiecznych ras. I mam nadzieje, ze niewielu hodowcow podziela Twoj poglad.
  10. Nie wiem czy juz widzieliscie, ale wyszla druga czesc PDE Three Years on (trzy lata pozniej): [url]http://www.youtube.com/watch?v=9G3jNuKLzKw[/url]
  11. Pytanie skierowalam do Ciebie poniewaz jestes aktywnym czlonkiem tej dyskusji opowiadajacym sie po stronie pozytywnej. Nie napisalam ze Ty jestes ekstremista, nie znam Cie osobiscie wiec nie moge stwierdzic jak zagorzalym pozytywista jestes ;) Bylam po prostu ciekawa jak to sie przedstawia, poniewaz do tej pory od wielu osob slyszalam jaka to Karen jest swietna i jakie OE sa be!, a teraz czytajac jej ksiazke wyszlo mi jakos pomieszanie tego z poplataniem... A ja mam nadzieje, ze nigdy nie bede sie musiala posluzyc ani OE ani kolczatka, bo mnie obie o dreszcze przyprawiaja. Swoja droga ostatnio ogladalam odcinek Cesara w ktorym "pomagal" maliniakowi policyjnemu, panicznie bojacemu sie ludzi. C.M. zastosowal OE, za kazdym razem kiedy pies sie oddalal od ludzi, dostawal kopa. Rozumiem pomysl, nasuwanie skojarzen, ze z ludzmi jest ok, bez ludzi boli, ale kurde felek....
  12. Glownie moje pytanie skierowane jest do Marmaszy. Osobiscie nie lubie bardzo OE. Nie mam wystarczajaco duzo wiedzy zeby powiedziec, czy dalo by sie ja czyms innym zastapic w kazdym wypadku, ale tu jestem ciekawa jak sie caly ruch pozytywistyczny odnosi do p. Pryor otwarcie przyznajacej sie do uzycia OE. Karen Pryor i jej ksiazka sa w bibliotece kazdego pozytywisty (i nie tylko). Ekstremisci pozytywistyczni nawoluja do kompletnego zakazu uzywania i sprzedazy OE. To jak to sie wszystko jedno z drugim wiaze?
  13. Wydaje mi sie, ze musisz spojrzec na sprawe bardziej ogolnie. Dajac komendy psu w tej sytuacji mozesz ja nauczyc siadania, ladnego spokojnego zachowania na czas komendy, ale przeciez nie bedziesz trzymac psa w siadzie caly czas! Troszeczke pouzeralam sie z jajcatym samcem ktory chcial kryc wszystko. Samo sciagniecie z innego psa nie pomoze. Musisz psa sciagnac i wyciszyc. Czyli wszystko bardzo spokojnymi, aczkolwiek stanowczymi ruchami. Po sciagnieciu mozesz tez bardzo wolno pomasowac lapy przednie, jadac od gory w dol wzdluz nogi (bardzo wolno!). Obserwuj psa. Pusc dopiero kiedy zauwazysz, ze troche wyluzowala. Z ta dominacja... Generalnie slowo ma duzy wydzwiek negatywny. Wmowienie sobie, ze moj pies jest dominantem moze tez nieprawidlowo wplynac na Wasze relacje w przyszlosci. Za chwile kazde uchybienie bedzie rozpatrywane jako chec dominacji i wyjdzie klapa.... Nie ma tak naprawde znaczenia czy to dominacja, czy ekscytacja, bardzo prawidlowo zauwazylas ze takie zachowanie nie jest w porzadku i trzeba je powstrzymac. Co do glaskania rownoczesnego z innym psem - ok, mozna tak robic, ale nie zapominaj tez, ze Twoja suka musi sie nauczyc, ze masz prawo glaskac innego psa indywidualnie, bez jej asysty. to Ty decydujesz kogo glaszczesz i kiedy. Nie uzywalabym komend, na poczatku bardzo spokojnie i niezbyt wylewnie glaszcz beagl'a, jesli suka probuje sie wtrynic delikatnie ja "wypros", nie pozwol skakac, kwiczec czy sie ekscytowac. W momencie w ktorym sie troche uspokoi w takiej odleglosci, zeby Was nie dotykala, przenies swoje pieszczoty na nia, najlepiej zakoncz to zabawa. Musi sie nauczyc samokontroli, tak jak gerta mowi ;)
  14. [quote name='Marmasza']A możesz podać szczegóły?[/QUOTE] Wycinek z Karen Pryor "Don't Shoot The Dog": [COLOR="#708090"][SIZE="2"]The same principle is at work in the Invisible Fence systems for keeping a dog on your property. A radio wire is strung around the area in which you want to confine the dog. The dog wears a collar with a receiver in it. If the dog gets too near the line, the collar shocks it. However, a few feet before that point, the collar gives a warning buzz. The warning buzzer is a discriminative stimulus for "Don't go any further." If the setup is properly installed, a trained dog can be effectively confined and will never receive an actual shock. I used such a fence when my terrier and I lived in a house in the woods. An actual fence would have been a perpetual invitation to try to dig under it or escape through an open gate; the conditioned warning signal and the Invisible Fence were far more secure.[/SIZE][/COLOR]
  15. A ja bym chciala zapytac, jak sie zapatrujecie na uzycie OE przez Karen Pryor w szkoleniu jej wlasnego psa nie opuszczania posesji? :diabloti:
  16. [quote name='nykea']Oczywiscie, zazwyczaj winni sa rodzice. Ale co z tego? Jesli Twoj pies zabilby albo okaleczyl dziecko i wina byla by calkowicie po stronie rodzicow (np wpuscili by dziecko do Twojego uprzednio zabezpieczonego psa zeby sie "pobawili") to co, nic Cie to nie obejdzie? Ja generalnie miala bym duza traume.... [\QUOTE] Tak dla przypomnienia...
  17. Dokladnie... nigdzie nie napisqlam ze nie przejmowala bym sie dzieckiem. Ba, czasami mam wrazenie ze przejmuje sie nimi bardziej niz glupi rodzice ktorzy mysla ze moga poslac dziecko do kazdego napotkanego psa....
  18. [quote name='a_niusia']czy paralizator lub martens z blacha zalicza sie do metod pozytywnych?:))) szczerze mowiac ja nie mam psa lekowego. moja starsza suka to jest pies, z ktorym nawet twoja suka poszlaby na spacer bez zbednych cisnien. jest po prostu stworzeniem bezproblemowym. nie narzuca swojej obecnosci i ma rzadki dar przekonywania do siebie wiekszosci psow jakie spotyka. a mimo to tez mam problem z zarzadzaniem srodowiskiem!!![/QUOTE] noo jak to, przeciez Twoj pies jest idealny! I madrzejszy od polowy dyskutantow tutaj, wlaczajac mnie...
  19. [quote name='a_niusia']ja psa nie zabieram. pokazuje mu, ze nie ma sie czego bac. moje psy mi ufaja. ja sie nie boje, one sie nie boja. [/QUOTE] Nie potrafie zrozumiec jak ktokolwiek moze myslec, ze przez zmuszenie psa do stawienia czola strachowi nie zmniejsza sie zaufania psa do siebie. Oczywiscie, sytuacje sa rozne. Jak wiadomo, w pewnym wieku pies zaczyna bac sie cieni na trawie. W takiej sytuacji tez bym nie panikowala, nie zabierala/separowala psa, zazwyczaj puszczam psa luzem, sama podchodze do "strasznego-potwora-kosza-lezacego-na-ziemi" i zachowuje sie jakby nigdy nic, lekko dotkne stopa, usiade na, jesli moge... Po paru sekundach pies jest przy mnie, wachamy obiekt razem i razem stwierdzamy ze to nie jest nic strasznego. Oczywiscie, moge tak robic poniewaz mam mojego psa od szczeniaka i nad tym zaufaniem pracujemy od szczeniaka. Teraz wiem, ze jesli cos mojego psa zaniepokoi to bedzie spogladal na mnie, ja mu przekaze sposob w jaki bedziemy sie zachowywac. Bedzie szukal we mnie oparcia, zamiast zwiewac. Natomiast pies zmuszony przez wlasciciela do konfrotnacji ze strachem ok, moze zrozumie, ze tym razem strach byl bezpodstawny, ale skojarzenie jakie bedzie mial z wlascicielem na pewno nie bedzie takie samo. Kiedy zobaczy cos nowego, bardzo strasznego nie bedzie pamietal "o, ostatnim razem mnie zmusili do podejscia i nie bylo to wcale straszne", tylko skojarzy ze na jego panike wlasciciel zareaguje zmuszeniem go do zblizenia sie...
  20. [quote name='sugarr']To jest jakiś argument? Nie ma psów ze schronisk, znalezionych na ulicy i innych takich przypadków?[/QUOTE] Wydaje mi sie, ze Marnaszy (przepraszam ale jestem zamotana, Marmasza to facet?) chodzilo o sytuacje w ktorej sie pies znajduje, nie generalny poziom stresu. Tzn pies stresujacy sie kafelkami - nie bedzie wprowadzany na kafelki, tylko praca sie bedzie odbywac w stopniowo zmniejszanej odleglosci od kafelkow. Wydaje mi sie, ze stosunkowo malo jest psow, ktore sa totalnie zestresowane non stop, tak, ze nie da sie z nimi pracowac w zadnej chwili. Sa, wiem o tym, ale ile ich jest? Oczywiscie wiem, ze brytyjskie schroniska sa dosc rozne od polskich, ale na chwile obecna w schronisku w ktorym jestem sa dwa psy, ktore wydaja mi sie byc w takim stanie, ze ani pilka, ani jedzenie je nie interesuje. z jedna udalo mi sie popracowac, uzywajac CSow i zabawy w szukanie (zje smaka z ziemi, ale nie z reki ani z ziemi w poblizu czlowieka....ciekawe dlaczego.... :////) udalo sie doprowadzic do tego, ze zaczela na mnie patrzec kiedy zawolalam jej imie. Dla mnie jest to przyklad psa, ktory byl zestresowany i zostal poddany "flooding". Pies zlamany.... No i ps do poprzedniej wzmianki o kafelkach, ze pies by sie meczyl przy kazdym spacerze - zawsze mozna polozyc dywanik, czy nawet szmatke na czas wychodzenia? Akurat ta stytuacja wydaje mi sie dosc prosta do "managementu" ;)
  21. [quote name='a_niusia']ja nie trzymam w domu wilkow.[/QUOTE] Myslalam, ze to juz ustalilismy. Masz najmadrzejszego psa, jedynego na swiecie ktory potrafi zrozumiec potok slow i rozumiec, ze zle uczynil/a.... :lol: Marmasza, dorosly wilk nie ma potrzeby zmuszenia szczeniaka do przejscia przez potok, gdyz szczeniak (w odpowiednim wieku) za wszelka cene bedzie chcial byc ze swoim stadem. Dorosly wilk nie musi robic nic poza przejsciem przez potok samemu. Osobiscie nie lubie kiedy sie uzywa przykladow wilkow do tlumaczenia szkolenia pozytywnego. Oczywiscie, w naturze wilki unikaja konfliktow, ale to nie znaczy, ze nie ma tam wcale "negatywow". Wystarczy spojrzenie, dotyk... I "winowajca" wie, ze stado nie jest zadowolone z jego zachowania. Przy czym totalnie wierze w to, ze pomimo ze u wilkow negatywy sa, to jako ludzie powinnismy starac sie uzywac jak najwiecej pozytywow. Przede wszystkim dlatego, ze jak przed chwileczka zostalo udowodnione, ludzie totalnie nie "czytaja" swoich psow. Nawet najlepsi specjalisci moim zdaniem nie sa w stanie idealnie zastosowac psiej mowy ciala, dlatego uzycie negatywow, z reguly tych z "ostrzejszej" polki (szarpniecie, vs. uzycie wzroku) wydaje mi sie dosc nie fair w stosunku do psa. Poza oczywiscie sytuacjami, w ktorych zrobic to trzeba, a o ktorych mowa byla wczesniej (zagrozenie zycia/zdrowia innej osoby/psa).
  22. [quote name='Nette']A bo widzisz, Evel, Twoim problemem jest po prostu to, że masz za małego psa!:razz: Jak wychodzę z dogiem, który waży 80 kg, to wierz mi - ludzie z psami omijaja nas szerokim łukiem, a luźno biegające pieski albo starannie udają, że nas nie widzą, albo zaczynają przeraźliwie wyć i biorą nogi za pas. Po prostu kup sobie doga! :) :) :)[/QUOTE] To masz akurat szczescie. ja mam ctr-a i wiekszosc ludzi tez nam schodzi z drogi ale spotkalismy tez wiele psow, ktore inne psy bardzo lubia a mojego by zjadly.. niestety strach przed duzym psem czesto przeradza sie w agresje skierowana w ich kierunku... :-\ do tego sa tez male psy, ktore maja dusze doga. i dla nich czesto nie ma znaczenia to, ze moj Yarpen moglby je zlamac polozeniem na nie lapy...
  23. [quote name='kasia_1982']Kazdy pies z rodowodem daje rodowodowe potomstwo? [/QUOTE] Wydaje mi sie, ze najpierw hodowca musi zarejestrowac miot w KC. Wtedy dostaje rodowod i akt wlasnosci z dwoma czesciami (troche jak papier samochodowy, ma strone z pustymi rubrykami dla nowego nabywcy) dla kazdego szczeniaka, nabywca szczeniaka odsyla pozniej akt wlasnosci do KC i dostaje certyfikat ;) A tak w ogole to teraz zaczeli wprowadzac Assured Breeder Scheme, gdzie zalecaja badania, kontrakty itd. Generalnie banal... Kazdy rozsadny hodowca i tak powinien te rzeczy robic. Za to od 2012 zmniejszaja legalna liczbe miotow do 4, i suka musi byc starsza niz 1 rok, mlodsza niz 8 lat. Nie zarejestruja rowniez kryc rodzic x dziecko, miedzy rodzenstwem [I]chyba ze sa ku temu specjalne powody[/I]
  24. Ja jestem genetykiem :) Z wyksztalceniem papierami i doswiadczeniem :) Wiem, ze temat stary, ale w pracy mi sie nudzi i szperam w sobie tu i owdzie. Co do line-breeding, to dla Addy juz pewnie dawno temat nieaktualny, i tak pewnie podjela decyzje... Ale troche musze to napisac ostrzezen, bo czytajacy moga odniesc mylne wrazenie, ze hodowla w pokrewienstwie jest cacy. MOZE byc cacy, moze byc tez nie zbyt cacy, moze tez byc tragiczna w skutkach. Tak jak ktos pisal, wszystko zalezy od tego jakie psy mamy w reku... i szczescia. Ale, abstrahujac od bezposredniego efektu na szczeniakach, pamietac trzeba o tym, ze takie krzyzowanie wlasciwie nic nie wnosi do populacji. Powielamy i ujednolicamy geny, ktore juz w tej populacji sa. Dlatego moim osobistym zdaniem powinno sie takie krycia stosowac tylko i wylacznie wtedy, kiedy mamy bardzo jasno okreslona ceche na ktorej nam bardzo zalezy. Jesli tylko po to, zeby miec "ladne" szczenieta... to biorac pod uwage ryzyko dla szczeniat i negatywny efekt dla calkoksztaltu populacji - lepiej sobie odpuscic.
  25. nykea

    Mieszanie ras .

    [quote name='sleepingbyday']buldog z sierścią husky. czego im życzę, bo to zabawne będzie. [/QUOTE] Wiem, ze to mialo byc sarkastyczne, ale jesli rzeczywiscie taka kombinacja wyjdzie (buldog z sierscia husky), to nikomu nie bedzie do smiechu, zwlaszcza samym psom... Rasy barchycefaliczne maja duze klopoty z termoregulacja, jak sie takiego wsadzi w kubrak z husky... Naprawde przykro czytac (post oryginalny). :(
×
×
  • Create New...