-
Posts
514 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nykea
-
Gwiazdami dzisiejszego programu byly: Pusia, Lusia, Mikusia, Boniusia...:diabloti:
-
Mam ostatnio bardzo zle dni no i oczywiscie jak na zlosc, psiarze tez sie musieli uwziac. Jakis czas temu spacerujac z kolezanka i jej czarnym terierem napotkalismy pewna pania ze staffordem na smyczy. Ja mojego zlapalam zanim sie zorientowal ze jest inny pies, ale drugi czarny poszedl sie przywitac. Tamta babka zaczela wrzeszczec zeby psa zabrac bo sie beda gryzc. Moze miala racje, nie moja sprawa, nie moj pies. Ale ostatnio bylam sama na spacerze z MOIM psem i ja spotkalam, tym razem bez psa i mnie zaczela wyzywac ze znowu pies bez smyczy, ze sie ostatnio "rzucil" na jej psa, cos tam cos tam. W tym czasie moje Sloneczko mialo pania gleboko w pupie, bo znalazl dlugasny kij od miotly i dumny jak paw dralowal do domu. Zeby nie podrapal samochodow kazalam mu isc ulica (osiedlowka), baba szla chodnikiem. Moj pies nawet na nia nie spojrzal!! Bylam ostro wkurzona, bo jakis glupi gowniarz doslownie sekundy wczesniej przejechal na motorze jakies 20cm od mojego psa zeby go wystraszyc. Wiec jej tez ladnie odpowiedzialam, ze pomylila psy i nastepnym razem zanim zacznie na kogos wrzeszczec ma sie upewnic ze to wlasciwa osoba. No i sie zaczelo... Ze jestem polska dz..ka i smieciem i w ogole. W tym momencie to olalam. Zeby bylo jasne, ja mojego psa nie puszczam do obcych, zwlaszcza na smyczy, ale co robi moja kolezanka to jej sprawa. A glupia baba zobaczyla duzeg czarnego psa w czerownej obrozy i hajda. Na kolejnym spacerze spotkalam gowniarza lat moze 12 z Onkiem, ktory wypalil do nas (na smyczy) jak blyskawica w niezbyt przyjaznych zamiarach, wskutek czego chlopiec powiewal jak latawiec. Kiedy byl (ON) okolo metra od nas zaslonilam mojego psa i sie wydarlam na tego wszarza cholernego tak ze zglupial. :razz: Ale chyba pol oiedla mnie uslyszalo. No a chlopiec dotarl jakos do plotu, zlapal sie i zaczal sie glupawo smiac. Wiec mu tylko powiedzialam, ze to wcale nie bylo smieszne. Dlaczego ludzie sa idiotami??!!
-
Czarny terier byl, jest i bedzie. Jesli chodzi o charakter to bardzo podobaja mi sie maliniaki i terveureny (chyba nie tk z pisownia) no i hovawarty. Ale wyglad juz nie ten :cool3: Z kolei sam wyglad to mastiffy angielskie, dogi, tosa, dobermany, cc, boerboel. No i malamuty oczywiscie. A jesli chodzi o malenstwa, to do niedawna wysmiewany przeze mnie pudel toy. To sa takie clowny i pocieszne stworzonka!! Bardzo podoba mi sie ich zapal np do agility, ktorego z moim czarnym niestety ni da rady... (za ciezki, boje sie o stawy) Na koniec dla mnie najpiekniejszy pies, niestty juz za TM. Jashka Malahovski iz Russkoi DInastii [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/6332/11702318.th.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/%5Burl=http://img8.imageshack.us/i/11702318.jpg/%5D%5Bimg=http://img8.imageshack.us/img8/6332/11702318.jpg%5D%5B/url%5D[/IMG]
-
NatiiMar, ja wiem ze cierpliwosci trzeba miec wiele, codziennie uczymy sie nowych rzeczy i tak naprawde z reka na sercu przyznaje, ze ponioslo mnie z malym kilka razy. Ale akuirat wtedy kiedy obgryzal krzeslo nie. I nie pytam zlosliwie czy ironicznie, ale co byz w takim razie zrobila w takiej sytuacji? Probowalam nagrody, probowalam odciagnac go zabawkami, ale skubany naprawde wykumal o co w tym chodzi i to byla dla niego super zabawa. Jak mlodemu psu pokazesz, ze koniec to koniec i sa sytuacje w ktorych nie ma zabawy? Z gryzieniem poradzilismy sobie stosunkowo latwo, jak bylo zbyt bolesnie, lub widzielismy ze dzikuje po prostu odchodzilismy, lub maly byl eksmitowany z pokoju. Ale jak to zrobic z krzeslem? Oczywiscie, mogla bym przestac reagowac, po jakims czasie by sie znudzil, ale tak sie sklada ze mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu i niezbyt stac mnie na odkupienie wszystkich mebli.... A co do smyczki, wiem rowniez to, ze nie naucze go chodzenia ladnego w jeden dzien. Ale wlasnie sek w tym, ze musze go zabierac czasem w miejsca gdzie ma bardzo wiele atrakcji i jak to mlodziak mu sie zapomina. I jego 40kg cialko krowki potrafi juz swoje... A na pewno nie jest wychowawczym elementem jak mu sie uda mnie przeciagnac do psa. I tu wroce do glownego topiku. Jakis czas temu bylismy nad morzem, cwiczymy nie podlatywanie do kazdego psa no i nawinal sie taki labek, ktory sobie stanal 3m od nas. Troche go przegapilam i nie zdazylam powieziec zostaw zawczasu i maly zaczal ciagnac. Skupiam sie na trzymaniu smyczy i skupieniu jego uwagi soba, a tamci wlasciciele stoja i patrza. Zero przywolania tamtego psa i jeszcze mnie kobieta z politowaniem pyta "musisz go trzymac na tej smyczy?" :angryy::angryy::angryy: Pomijajac juz wszystko inne, nie jej sprawa co ja robie z moim psem (tak dlugo jak go nie krzywdze!!) i powinna to uszanowac! Ale ostatnio robimy duze postepy. Mieszamy nagradzanie pileczka i nagrodami i maly coraz czesciej wybiera mnie :loveu: Nawet zmienilam smycz na normalna :multi: [I]Edit: Obgryzanie to juz oczywiscie przeszlosc, ten jeden klaps pozniej powtarzanyw formie ostrego "nie" zadzialal od razu. Ale chciala bym sie dowiedziec na przyszlosc, bo to na pewno nie jest moj ostatni czarny...[/I]
-
Ho ho, ale sie dlugi temat zrobil. Rozmowcom do strony 50 mniej wiecej dziekuje bardzo za pouczajaca lekture. Nigdy mnie apbt nie interesowaly jakos, a wypada cos wiedziec. Jakies tam wnioski udalo mi sie wyciagnac... Zwlaszcza ze moja rasa (czarny terier rosyjski) tez nie ma zbyt kolorowej przeszlosci (pilnowanie wiezniow w lagrach). Szczegolnie duze uznanie dla Katicy, apbt_sol, ragnarr, Laluny i Dony za dyskusje na poziomie, pomimo ze roznice zdan duze. A dla tych blyskotliwych wypowiedzi w stylu moim zdaniem apbt to nie rasa, albo chyba sie w Polsce nie organizuje walk, proponuje najpierw przebrnac przez caly topik zanim sie takie glupstwa napisze! [I]Edit: Szkoda tylko ze na ostatnich stronach tyle pokasowanych wiadomosci bylo. Rozumiem, ze sie niektorzy sfrustrowali kierunkiem dyskusji, ale na przyszlosc zostawiajcie prosze stare posty, inaczej czyta sie np post Laluny z cytatem fragmentu postu Katicy (ktorego juz nie ma) i trudno dojsc o co w ogole chodzi.[/I]
-
Ja sobie pozwole jeszcze raz off-topicowo napisac. Zerduszko, CTR jest zdecydowanie "charakterny" :) Biorac mojego szczeniaka bylam zdecydowana wykorzystywac metody pozytywne. Co z tego, skoro po 2 tyg on skumal, ze nie lubie jak obgryza krzeslo i bezczelnym okiem na mnie spogladal zujac je, kiedy ja probowalam go odciagnac pilkami, smakami... wszystkim. Poza tym szczeniak 10 tyg sie nam stawial!! I to naprawde wygladalo na tyle groznie, ze moj owczesny TZ sie zastanawial czy sobie z nim damy rade jak podrosnie. Dostal przez tylek 7 razy, przez 7 miesiecy jak jestesmy razem. Za pierwszym razem otworzyl szeroko oczy, spojrzal na mnie z wyrzutem i poszedl.... bawic sie misiem. Jesli chodzi o smycz to barzo chcialam uniknac kolczatek, smyczy zaciskowych itd. Bedac na zwyklym spacerze maly idzie na zwyklej obrozy i luzem, na dlugiej lince lub zwyklej smyczy. Ale jak jedziemy na wystawe czy do miasta, gdzie maly chce powachac wszystko i wszystkich to niestety zakladam mu zaciskowa. Chodzi o to, ze to wszystko czego go nauczylam w spokoju niszczy sie w jednej sekundzie, kiedy zdaje on sobie sprawe, ze moze mnie przeciagnac. A jest ode mnie lzejszy o jakies 8kg. To co mowicie wydaje mi sie byc dyskusja o nazewnictwo. NatiiMar, mowisz ze czasem psa szarpniesz, ale to nie jest szkolenie. Dla mnie nauka jest kazda sekunda ktora spedzasz z psem. Czyli tez uzywasz wszystkiego po trochu, z przewaga pozytwnych. I jeszcze a propos wielkiej brytanii, gdzie niby psy agresywne sie tutaj doszkala? Bo moja bliska kolezanka pracuje w schornisku i caly czas mowi, ze jak jest pies agresywny to nie ma zadnych dyskusji, idzie pod igle. Pies czyjs moze byc wyprowadzony, to prawda, ale kosztuje to kupe kasy, nie do wyrobienia dla szaraczka. I tez szkoleniowcem moze byc kazdy, vide pierwsza szkola do ktorej poszlismy i przez ponad godzine mielismy cwiczenia jedno za drugim, oparte glownie na szapaniu, a moj pies mial wtedy 12 tyg...
-
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
nykea replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite']ale widać nie znasz takich psów, które raz kopnięte czy uderzone odskoczą na chwilę, otrzepią się i od nowa zabierają się za gryzienie, a takie się zdarzają. I co wtedy? Nie bierzesz pod uwagę, że "prawdziwy" agresor atakując inne zwierzę, jest "nastawiony" na ból, na obrażenia i może nie odpuścić tak łatwo. Wiele psów w ataku, przy takich emocjach jest dość odpornych na ból. Sytuacja sytuacji nie równa.[/quote] Wrecz przeciwnie, ten pies ktory nas zaatakowal wlasnie taki byl. Moj kopniak nie zrobil na nim zadnego wrazenia, odciagnal go moj kolega za nogi w momencie w ktorym chcial poprawic zacisk na karku mojego szczeniaka. Wtedy ruszyl na psa kolegi, tylko ze to byl dorosly czarny terier i generalnie sobie w kasze nie pozwolil dmuchac i stafford po chwili odpuscil. Chodzi mi o to, ze jesli pies piszczy to nie jest w amoku. Przynajmniej tak mi sie wydaje. No ale niewazne, ja swojego psa tez bronie, bronilam i bronic bede, i mam nadzieje, ze zadne z nas nie wychodzi poza granice koniecznosci. A swoja droga to jest ciekawe jak w takich sytuacjach sie w ogole nie mysli o sobie. Wczoraj szlismy z malym ulica i patrzylismy sobie na kotka po drugiej stronie, powiedzmy lewej. I nagle uslyszelismy ryk duzego psa lecacy na nas z prawej strony. Zanim spojrzalam w tamtym kierunku i zobaczylam ze pies jest za plotem, zdazylam odepchnac malego jak najdalej i sama stalam miedzy nim a domniemanym agresorem. Akcja blysk :D -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
nykea replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
Juz w innym watku pisalam o staffordzie ktory zaatakowal mojego szczeniaka. To nie bylo ustawianie czy przepedzanie, to byla zadza mordu. I niestety dostal ode mnie kopa. Zaluje tego, ale pewnie bym powtorzyla, bo w takiej sytuacji nie ma czasu na wykrecanie numerow do SM. Ale do tego co napisala Figafiga tez mam male ale. Napisalas, ze dostala (agresorka) tak, ze az piszczala. Wydaje mi sie, ze jest pewna granica, jesli juz trzeba kopac to tak, zeby psa odpedzic, a nie krzywdzic. Chodzi mi o to, ze powiedzmy po pierwszym kopie pies przestaje gryzc, po drugim zaczyna piszczec (liczby umowne). PO co wtedy ten drugi? Zeby mu oddac? -
Lolka, ja nie bede ryzykowac. Jesli sie u Ciebie sprawdza to zazdroszcze, ale ja juz ze zwyklymi klaczkami walcze i nic nie moge zrobic. Jesli ma sie posadzki, terakoty, cokolwiek innego niz dywan to pewnie da sie to zrobic, ale wykladziny sa zabojcze. Zwlaszcza jak ma sie ciemnego psa i ciemne wykladziiny (wbrew pozorom!!), bo gdyby bylo kontrastujaco to by sie przynajmniej wiedzialo gdzie czyscic, a tak sie odkurza i odkurza, ale czesc tak czy tak zostaje i pozniej wylazi po trochu kazdego dnia :wallbash:
-
[quote name='zerduszko']Żeby rozwiązać kłopot małego psa, własciciel musi sobie poradzić najpierw ze swoim :razz: Ale z dośw. wiem: to jest trudne. Lęk o swojego psa jest silny, nawet jak już się wie, ze to pograsza syt. ;) Ja nie awanturuję się z właścicielami podbiegaczy tylko z tego powodu :p[/quote] Ale wiesz, to bylo o tyle ciekawe, ze to jej pies pokazal zabki i zawarczal, moj jak typowy szczeniak sie na to odsunal bez sladu agresji. A co do rozwiazania mojego problemu to nie trzeba komentarza, po prostu wstyd i hanba (oczywiscie dla mnie) ale pracujemy!!
-
[quote name='MarteczkaWawa']To napewno, ale myślę, że mogła mieć jakiś powód. Nie każdy życzy sobie, żeby obcy piesek podbiegał do psa, ale taka ostra reakcja napewno mu nie pomoże, uczy agresji, dziamgotania. A tamten piesek był na smyczy? I tak z ciekawości Twój to jaka rasa i tej Pani?[/quote] Moj to 8miesieczny czarny terier, a jej jakis spaniel, nie jestem do konca pewna bo mnie mysliwskie nigdy nie pociagaly. Podejrzewam ze cos w stylu springer spaniel. Na smycz zlapala go dopiero po moim odejsciu, w trakcie najgoretszego momentu trzymala go za obroze. I ja bym rozumiala, gdyby sie na mnie wkurzyla, bo ja tez nie uwazam zeby to bylo w porzadku i staram sie tego unikac, chodzi mi tylko o tego biednego psa, jakie bodzce on od niej odbieral. Ja bedac czlowiekiem mniej nastawionym na emocje i mowe ciala czulam sie nieswojo, a co dopiero pies?
-
Pewnie masz racje, tym bardziej, ze moje malenstwo jest dosc spore (ponad 40kg, w klebie chyba juz ma 70cm). Tylko tak mnie to zszokowalo, tym bardziej ze reakcja tej kobiety na pewno nie pomoze jesli ten pies ma klopot.
-
[quote name='eiwob']W Ely niedaleko Cambridge. W lipcu jedziemy na wystawę beaglową, nie ma jak wystawy klubowe ;)[/quote] Czyli Blackpool odpadlo? My sie wybieramy, ale chyba bardziej dla samej wycieczki. Wystawianie z boku wyglada o wiele latwiej niz jest w rzeczywistosci... My jestesmy juz po 3. Na pierwszej wystawie byl jedynym czarnym terierem i.... dostalismy rase :multi:Ale generalnie bardzo sie cieszylam, bo to byla halowka i maly w ogole nie byl zestresowany, wrecz przeciwnie powiedziala bym :mad: Na drugiej wystawie przegral ze swoja siostra miotowa, ktora jest w rekach hodowcy i jej (hodowcy) i paru innych osob zdaniem jest znacznie gorsza eksterierowo. Ale ja sie tam nie dziwie ani nie smuce, bo moj ukochany futrzak cala wystawe spedzil z nosem przy ziemi. Przynajmniej ta czesc na ringu. Wychodzilismy do porownan chyba z 5 razy, wszystko przegralismy, w koncu dostalismy best male puppy (w rasie), co nie zaskakuje, bo bylismy jedynym male puppy :lol: No a ostatnia wystawa to w ogole porazka byla. Przed wyjazdem okazalo sie ze moje spodnie "wystawowe" sa mokre i wzielam takie szeroookie sztruksy. Ja w nich chodze i jest ok. ylko ze ja chodze na 2 nogach, a na wystawie bylo nog 6. No i ktoras z tych 6 nog przydepnela nogawke i przy wejsciu na ring polecialam jak dluga :lol: Bylismy zgloszeni do 3 klas, na samym koncu podnioslam z ziemi kawalek smakolyka ktory komus wypadl i na ten kawalek maly znosnie podbiegl, dostalismy 3 miejsce w puppy class. Ta ostatni wystawa nie miala czarnych wiec wszystko bylo w tzw any variety working. Najbardziej sie ciesze, ze pomimo ze jestem osoba raczej ambitna to wystawy dla mnie to tylko zabawa i te wszystkie przegrane mnie tylko rozbawiaja. No i oczywiscie to, ze moj psiak lubi jechac zobaczyc tyle psow, powachac te wszystkie smakolyki... Na Blackpool szykujemy pieczona watrobke, moze sie uda. ;)
-
Ja wczoraj sama niestety wykazalam sie brakiem wyobazni. Jak juz pisalam cwiczylam z moim nie podbieganie do innych psow, ale wyjechalam, psem sie zajmowal moj wspollokator i mi biesa rozpuscil. Tradycyjnie wieczorem wychodzimy z drugim czarnym terierem i nie biore wtedy linki, bo by sie gluptaki pozabijaly. No i sczaily jakiegos spaniela po drugiej stronie parku i sie pobiegly przywitac. Widzialam, ze kobieta psa przywolala wiec sie puscilam pedem zeby mojego wziac (nie jest agresywny, ale uznaje zasade, ze jesli czyjs pies jest na smyczy to moj sie nie ma do niego zblizac) ale ze kawalek byl to widzialam co sie dzieje. Psy sie powachaly spokojnie, potem spaniel podbiegl do wlascicielki ktora go zlapala za obroze i szarpnela, pies wtedy sie odwinal na mojego, ale tak cos w stylu "spadaj dziadu, juz mi sie nie podobasz", nic groznego, moj jak kazdy normalny pies sie w tym momencie odsunal a ta baba sie tak zaczela drzec (na mojego psa) i szarpac swojego, ze nie wiedzialam co mam zrobic. W normalnej sytuacji bym przeprosila, ze moj pies podbiegl bez pytania, ale to co ta kobieta wyprawiala bylo co najmniej dziwne. Biedny pies na pewno sie nauczy w ten sposob, ze kazdy zblizajacy sie pies to tragedia. A zaznaczam, ze to bylo najnormalniejsze w swiecie zachowanie tamtego psa, to samo mamy ze znajomym spanielem ktory przedtem sie z moim psem bawil, a teraz jak maly go przerosl troszeczke mu sie nie podoba cala sytuacja i go od siebie odgania.
-
[quote name='madeleine']nasz odpowiednik to chyba AXE jak mniemam. :)[/quote] Wlasnie tak :)
-
Potwierdzam, plyn do higieny jest dobry, poza tym jest delikatniejszy niz zwykle plyny dla ludzi wiec psa bym sie nie bala w nim wykapac. Ale jesli chodzi o pranie dywanow zy innych takich to zdecydowanie polecam meskie zele pod prysznic. Zwlaszcza taki ktory sie tutaj nazywa Lynx (w UK), ale z tego co slyszalam to jest to samo co w POlsce jakis inny, generalnie ma bardzo sexualne reklamy w tv, ze gdzie sie pan popsika/wymyje tam go panie pozniej obwachuja. Zwlaszcza zapachy cytrusowe.
-
Arwilla, ja nie kopnela bym psa, ktory po prostu do nas podbiegl, ale zdarzylo mi sie raz jeden kopnac psa ktory bez ostrzezenia zaatakowal mojego (szczeniaka) i to w zaden sposob nie byla zabawa. Nie wiem jak go kopnelam, generalnie nie zrobilo to na nim wrazenia, ale zrobila bym to jeszcze raz. Jesli sie cos takiego dzieje to wlacza mi sie blokada i mysle tylko o tym aby psy rozdzielic. W momencie w ktorym tamten pies odpuszcza odpuszczam i ja. Nigdy w zyciu nie skrzywdzilabym psa dla zabawy i nie sprawia mi to zadnej przyjemnosci. Mialam tez pozniej wyrzuty sumienia ale sa sytuacje w ktorych nie da sie inaczej. Bo sorry, ale atakujacego stafforda nie bede odciagac gola reka.
-
A to mi sie przypomnialo ze jeden z moich psow, niezyjaca obecnie Sara zlapala Perliczke. Tzn ptaszysko wlecialo na nasz ogrod i Sara nosila ja w pysku dobre 3 minuty zanim skojarzylam fakty i wybieglam na dwor, ale ptak byl w zupelnym porzadku. Mysle, ze psica go wziela w pysk bo tak jej instynkt nakazywal, ale pozniej nie wiedziala za bardzo co zrobic... Oddalismy go wujkowi ktory trzymal kury i po jakichs 2 latach zniknela :-( Przypomnialy mi sie tez koty. Jeden z kotow ktorych nie pamietam (bylam mala) przynosil zdechle myszy mojej mamie, ktore sie ich panicznie boi, ale zeby bylo ciekawiej to wsadzal je do butow. A zywe ptaszki z paszcz moich dwoch ostatnich kotow wyciagalam srednio raz na 2 tygodnie. Niestety wiekszosc z nich i tak padala. Zawsze je odkladalam albo na balkon, albo do pudelka w pustym pokoju zeby sie nie rozbijaly o szybe ale po jakims czasie, podejrzewam serduszka, wysiadaly. Raz sie to bardzo zle skonczylo, polozylam ptaszka na balkonie, pozniej sprawdzilam, nie bylo go, ucieszylam sie, ze odlecial. Ale po paru dniach zapaszek sie zaczal dziwny unosic... Okazalo sie, ze ptaszek sie tylko troszeczke przeczolgal i zszedl, a w nim zalegly sie robale... Brrr, jedyne zwierze ktorego nienawidze i sie brzydze.
-
Proponuje zmienic tytul topicu, ja tutaj nie wchodzilam bo balam sie strasznych opisow wypadkow i tragedii... A tu sie okazuje, ze mozna sie niezle usmiac. Moj maly ma teraz 8 miesiecy, na poczatku jak to szczenie, zalatwial swoje potrzeby gdzie popadnie. Na poczatku tez nie moglismy dobrac mu karmy wiec koopki byly raczej z tych luznych. Problem w tym, ze w calym mieszkaniu mam dywan... Codziennie rano wstawalam, najpierw sprawdzalam trase, szlam po miske, gabeczke, rekawiczki i jechane... Gorzej jak poprzedniego sie poimprezowalo... Namietnie zzera kupy ludzkie, zwlaszcza jak zabkowal i sucha karma mu nie wchodzila. Poza tym w zeszlym tygodniu pomalowalam pokoj, zaklejajac kilka dziu w scianach ktore moje szczescie wygryzlo. W poniedzialek poszlam do pracy po dluugiej przerwie.. Dziury wrocily na swoje miejsce :mad: Ach, no i jeszcze z kupowych, pierwszego dnia pobytu u nas musielismy malego zostawic samego na godzine, pojechalismy do sklepu. PO powrocie jak juz ktos wczesniej pisal, uderzyla nas sciana smrodu po otworzeniu mieszkania. Maly byl wtedy zamkniety w klatce, zrobil rzadka kupe i nie tylko rozsmarowal ja po klatce, ale tez udalo mu sie zrobic gustowny rzucik na scianie... A do vege, nie wiem co Cie w tej sytuacji bawi. Tez mam szczeniaka, bawi sie od samego poczatku z doroslym czarnym terierem wazacym ponad 50kg i tez nie nalezacym do najdelikatniejszych. Na poczatku maly sie po prostu kladl jak mu bylo za duzo albo chowal przy mnie, w miare rosniecia zaczal sie "odwijac" ale nigdy tak, zeby przegryzc skore!! W ogole to musiala byc jakas masakra. To nie mogl byc pierwszy raz i jesli widzialas ze cos nie gra a Twoja kolezanka sie nie kwapi z pomoca to trzeba bylo samemu wkroczyc do akcji.
-
Wow Dorka, super!! Moj maly jak narazie nic nie wykazuje checi do ratowania mnie z opresji, no moze poza obszczekiwaniem koszy na smieci i lamp jak jest ciemno, ale tak mi skojarzylo jego zachowanie z ludzmi uposledzonymi. Maly generalnie od poczatku nie lubil byc dotykany czy nawet znajdowac sie w poblizu obcych, na poczatku uciekal, czasem warczal... Szczegolnie ne lubi dzieci w wieku 5 - 15 lat. Ponizej 5 jest swietny. No i wlasnie ostatnio spotkalismy pare dzieci uposledzonych i jedna nastolatke i maly jest naprawde super. Zero stresu, zero agresji... Oczywiscie jak sie zblizamy to tylko na smyczy i przy nodze, za duze ryzyko, ale widze po jego zachowaniu ze jest na pelnym luzie. Bardzo mnie to cieszy :loveu:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
nykea replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Ja dzis mialam badzo nieprzyjemna sytuacje. Na ulicy zaczepila nas nastolatka troszczke niedorozwinieta. Zaczela mi malego karmic herbatnikami co juz mnie troszeczke zirytowalo, ale stwierdzilam ze lepiej zeby maly sie cieszyl na chorych ludzi niz na odrot (mamy maly klopot z akceptacja ludzi). Ale pozniej chciala wziac ode mnie smycz i co najgorsze zaczela robic dziwne halasy w stylu krzyczenie, szczekanie, pseudo szczucie go na nieistniejacego kota... Powiedzialam ze sorry, ale musimy juz isc, ale bylo to naprawde dziwne. I jak sie w takiej sytuacji zachowac?? :-( -
[B]Co ja tu mam? [/B]No wlasnie, co tam dobrego masz? [B]A co ty robisz??!! [/B]z predkoscia blyskawicy odwrocic glowe i udawac, ze sobie grzecznie leze. To nic, ze z paszczy wystaje kawalek tapety, moze nie zauwazy... [B]Dzien dobry [/B]Czas na poranne pieszczoty i wstawanie. Co ciekawe jesli sie do niego nie odezwe to moge wstac pojsc do toalety, odebrac poczte, a maly tylko za mna spoglada. Wie ze zaraz wracam do wyrka. Dopiero dzien dobry rozpoczyna dzien. [B]Zostan (kiedy widzi innego psa na horyzoncie) [/B]mam udawac ze mam muche w uchu. Ale malutka, tylko trzeba je obrocic... zanim rusze pedem.
-
Wladczyni, wlasnie o porazke wychowawcza mi chodzilo. Nie przepadam za rekawiczkami wiec zrobilam kilka "uchwytow" na lince. Miala przedtem 10m a maly i tak na wiecej sie ode mnie nie oddala sam z siebie, no chyba ze sa psy, ale przeciez wlasnie to cwiczymy, wiec skrocenie o powiedzmy 50cm nic nie zaszkodzilo. Ale wczorajsze "nierozmawianie" z nim odnioslo tak niespodziewany skutek ze az jestem w szoku. Tzn to, plus to ze o wiele wiecej sie z nim bawie i szkole. Wczoraj wieczorem bylismy z drugim czarnym na spacerze ktory mial glupawke (jest o rok starszy od malego) a moje Slonko bylo super grzeczne. Podobnie dzis, podeszlismy na SPOKOJNIE do grupy psow gdzie pieknie sie z nimi bawil a kiedy odeszlam kawalek wyrzucic kupsko to SAM, BEZ WOLANIA ze mna poszedl, wlasciwie przy nodze. :loveu: Moj Aniolek najkochanszy.:loveu:
-
[quote name='Olka_Olga'](nie pamiętam, w którym roku) Poznań - ' [B]suczka[/B] o [B]kuszących[/B] oczach' Prezentowany był pies ;) Nie rozumiem tej aluzji z oczami :eviltong:[/quote] Ojoj, moze sedziego trzeba by przetestowac na niezdrowe sklonnosci? Normalnie bym sie bala wystawiac u niego suk!! Jeszcze by mi je w trakcie oceny molestowal.... :evil_lol: Nie wspomne o pies/suka.
-
Ojoj, ale sie postow namnozylo... Nie wiem jak robic wielokrotne cytaty, wiec napisze po kolei. Jesli chodzi o kupy ludzkie to tez mnie strasznie wkurzaja. Moj maly jest strasznie wybredny i w efekcie czesto lazi glodny, bo znudzilo mnie (i skonczyl sie wybor) kupowanie nowej karmy co tydzien. I taki z lekkim zoladkiem idzie na spacerek prosto w krzaczki posilic sie ludzkim g. Cholera mnie wtedy bierze. Teraz juz tak nie robi bo cwiczymy na lince. Jesli chodzi o wrzaski to mieszkam w dosc nieciekawej dzielnicy, ktorej mieszkancy porozumiewaja sie glownie wrzaskiem. Ostatnio widzialam jak kobieta sie darla do psa "chodz tu", pies juz spanikowany wlasciwie sie kladl na ziemi ze strachu czym jeszcze bardziej ja wkurzyl, bo przeciez mial przyjsc wiec podlazla i go normalnie zlala. Wszystko dzialo sie jakies 200m od nas wiec nawet nie mialam okazji skomentowac. Jesli chodzi o podbieganie jest tu wiele osob ktore widzac ze odwolujesz swojego psa nadal do niego gadaja, glaszcza a czasem nawet karmia!! :angryy: Koniec z tym. Teraz chodze z malym na lince, a ze psiak robi duze wrazenie wszyscy sie odsuwaja bo mysla ze agresywny jest :mad: Juz wole w te strone. Jesli do mnie podbiega pies i widze ze wlasciciel idzie z usmiechem i luzem to witam sie z psem, ale jesli widze ze wl. idzie w druga strone, psa wola wtedy sama olewam psa i ewentualnie przytrzymuje mojego jesli sie bawia. I taki maly off topic, dzis nie rozmawiam z malym. Cwiczymy nie latanie do wszystkich psow i idzie nam coraz lepiej. A wlasciwie szlo. Bo dzis madrze stwierdzilam ze sprobujemy nad morzem. Niedzielne poludnie, mnostwo ludzi z psami no i plaza... Dopoki nie zeszlismy na plaze bylo ok. Tzn troche sie musialam naszarpac, bo maly jest ode mnie lzejszy o jakies 8kg ale dalo rade. Ale na plazy.... Zobaczyl psy bawiace sie w wodzie, zaczal ciagnac tak, ze dym mi sie z reki puscil, ale twardo trzymalam, nie chcialam zeby mu sie udalo mnie tam wciagnac. Ale w koncu odpuscilam kiedy prawie wpadlam w tenisowkach do wody... Totalna porazka. I jeszcze wszyscy na okolo patrzyli z takim politowaniem :wallbash: Edit: Teraz jeszcze mi sie przypomnialo o kondomach. Ja juz dostalam taki prezencik jakies 10 razy. :cool1: