-
Posts
514 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nykea
-
Podobnie do kilku osob tutaj, moj pies ma problemy z wyproznieniem po miesnych kosciach. Na poczatku dawalam mu ich za duzo, staralam sie osiagnac proporcje 50:50 kosci do miesa, teraz zeszlam z tego stanowczo, a tak czy owak jest niezbyt ciekawie. Np w przerciagu ostatnich dni (okolo 3) (dostaje jesc dwa razy dziennie) dostal dwa posilki z koscia, byly to kacze szyje z calkiem spora iloscia mieska na nich i niestety typowe objawy, piszczenie i podskakiwanie przy wyproznianiu. Kiedy dostaje samo miecho (teraz mial ozory wolowe, troche wieprzowiny (mieszkam w UK gdzie nie ma Aujeszkiego), mielone zoladki, serca wolowe) jest w porzadku, ale dodatek kosci konczy sie niezbyt fajnie. Praktycznie codziennie pies dostaje olej rzepakowy, z jogurtem mam klopot, nie za bardzo chce go jesc. do tego dostaje tez warzywa i owoce, ostatnio byla faza na avocado (byly w promocji ;) ) ktore przeciez jest dosc... wspomagajace. Teraz doszlam do tego, ze podaje mu tez suszone sliwki, no ale nie wiem czy to nie jest przesada. Jestesmy na Barfie pelnym od ponad miesiaca, przedtem podawalam surowe ale kupne (gotowe mieszanki), przedtem bylo gotowane od sierpnia. Generalnie pies mial cale zycie tendencje do biegunek, teraz jestem w szoku, bo z zatwardzeniami nigdy walczyc nie musielismy. Jakie proporcje misa do kosci sprawdzaja sie u Was?
-
Z tego co pamietam to nie tylko kota tyle godzin robiles.... Ale niewazne. Tak a propos czasu na rozczesywanie psa mysle, ze waznym elementem tutaj jest rejon w ktorym mieszkamy i....jakosc wody. W przeciagu zycia mojego psa przeprowadzalam sie z Edynburga na angielska wies i teraz jestesmy znow w Edi, efekt wody jest po prostu nieoceniony. Na wsi kazde czesanie musialo byc okraszone suto odzywka a i tak to byla mordega. Tutaj pies raz sie wykapal w rzeczce (na samym poczatku, przezd pierwsza kapiela domowa) i juz roznica byla niesamowita. Na wsi musialam uzywac filtra do wody, nawet tej dla psa, bo po prostu nie dalo sie tego pic. Tutaj z checia pijemy kranowe. A czas czesanie sie skrocil wlasciwie o 100%, teraz rozczesuje mu brode i nogi raz w tygodniu (tak je tez myje, ale to chodzi raczej o walory zapachowe i ilosc piachu wnoszonego do domu :/ ) a reszte raz w miesiacu, po generalnym kapaniu. I kotunow wlasciwie brak. Na wsi co tydzien sobie palce lamalam probujac rozczesac te koltuny. Kosmetyki i sprzet mam dokladnie te same :)
-
Hehe, Ewa, niezle to potrafi wkurzyc co? Czlowiek robi z siebie idiote zeby psa zachecic, a ten staje i na totalnym zlewie patrzy co Cie w glowe uderzylo ;) Sator-k, to jest pies, czarny terier, 2.5 roku, z jajkami ;) Ale akurat nie sadze zeby to byla kwestia przejsciowa, takie podejscie do zabawy mial wlasciwie od poczatku, zmienilo sie tylko to, ze to ja sie bardziej wkrecilam w trening i wymagam wiecej. Probowalam dzis z pilka, ale chyba sznurek byl lekko za dlugi, w efekcie pierwsze momenty gonitwy byly super, pozniej pies mnie oczywiscie doganial, wiec pilka zamiast uciekac do przodu uciekala wokol mnie, no i pieknie sie pare razy zaplatalam. Klopot jaki mam ze sznurkiem to to, ze Yarpen nie lapie za pilke na koncu sznurka, tylko cwaniak lapie najpierw za sznurek w najblizszym dla niego miejscu a pozniej przytrzymujac go lapami i paszcza zjezdza do pilki. Z blokowaniem dostepu nie probowalam, bo juz mi rak nie starczylo. Ale sprobuje jak tylko TZ bedzie mial wolne. No i jeszcze pytanie, w jaki sposob odbierac pilke? Komende "pusc" mamy opanowana do perfekcji, chyba najlepsza z naszych wszystkich komend, ale chyba raczej w trakcie zabawy nie powinnam z niej korzystac? Ale z drugiej strony bez komendy nie jestem w stanie mu tej pilki zabrac, bo smrodek paszczy nie otwiera. No chyba ze straci zainteresowanie, no ale wtedy to juz po ptakach, bo przeciez powinnam konczyc zabawe zanim mu sie znudzi?
-
[quote name='sator_k_']Chyba, że tak :) My używyamy mniej więcej czegos takiego [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/pilki/62472[/URL][/QUOTE] Co do tych pileczek to uwaga, kiedys wlasnie sie pieknie bawilismy, pies trzymal pile, ja sznurek, no i pies puscil. Dostalam centralnie w usta, myslalam ze mi sie rozkwasily na dobre :D
-
Na pewno popelnilam blad z jego socjalizacja. Zalezalo mi na tym, zeby mial jak najwiecej przyjaciol psich i to sie teraz msci. Bo wszystko ladnie i pieknie, pies powinien miec psich przyjaciol, ale ja przegielam z pozwalaniem mu na zabawe z kazdym. Teraz to odkrecamy, probuje przekierowac jego uwage na siebie. Dlatego to wachanie tak go odciaga. Acha, no i wiedzac jaki jest jego stosunek do psow raczej nie probuje z pilka w ich obecnosci, bo wiem, ze bede se ja mogla wsadzic w d...
-
Wiesz co, oczywistym jest, ze gdzies popelniam blad. Ale niestety gdzie? Tego nie moge stwierdzic. Probowalam juz roznych metod, chyba najwiekszym problemem jest to, ze on sie potrafi tak blyskawicznie wyciszyc. Do tej pory nie mialam tak duzego psa i generalnie ta jego cecha mi sie podoba, bo wiele rzeczy ulatwia, ale akurat w tym jednym momencie jest upierdliwa. Z tego jego blyskawicznego wyciszania nie potrafie wylapac momentu w ktorym powinnam zmienic taktyke. Zawsze jestem za pozno :( Co do Twojego pytania, to doprowadzanie do frustracji zaczelam testowac pozniej, kiedy juz sie zorientowalam, ze jego to za bardzo nie kreci. I stopniowo zaczelam zwiekszac czas zanim ta pilke dostal, az wreszcie doszlam do momntu w ktorym widzialam ze zaczynal sie wkurzac. Co najgorsze, kiedy np staram sie go zachecic do zabawy pilka i sama zaczynam z nia biegac wrzeszczec i generalnie idiote z siebie robic, on najpierw konczy wachac to co wachal, pozniej osika i dopiero pozniej przybiga do mnie. Czasem po drodze jeszcze sie zatrzyma. AAAAAAAAAAAAAAA jak mnie to wkurza.... Cale szczescie teraz mu smaki o wiele lepiej wchodza od kiedy sie na surowizne przestawilismy, ale tak czy owak, dla wlasnej satysfakcji chciala bym wiedziec gdzie te blad popelniam.
-
A no to widzisz, tego juz probowalam. I czasem dziala miodzio, a czasem ma to totalnie gdzies. Jak ma jeden z lepszych dni, to czasem jesli za dlugo mu uciekam, zaczyna rzeczywiscie wpadac we frustracje, ze szczekaniem (on bardzo rzeadko szczeka), ale wtedy widze, ze trace z nim kontakt. I co najlepsze to czasem nawet jak jest taki super wkrecony (ze szczekaniem) wystarczy ze mu jakis zapach podejdzie i juz go nie ma. Probowalam tez mu dac pilke do szarpania wlasnie jak jest taki wkrecony i rzeczywiscie, chwile poszarpie a pozniej potrafi puscic i sobie odejsc. I probowalam to robic w bardzo krotkich sesjach, ale gnojek czasem potrafi w ciagu 2 sekund przejsc z totalnego wkrecenia w totalny olew :/
-
[quote name='LALUNA']Ignorowac gdy pies skacze po człowieku? Duzy silny pies? A gdy dziecko jest w rodzinie tez ma ignorowac i przeczekac skakanie? Ten pies za dosc długa chwile sie usokaja, bo sie zmeczyl już skakaniem a nie nauczył sie ze nie mzoe skakac. [/QUOTE] Generalnie ta metoda dziala znacznie szybciej niz pokazane na tym filmie. Daleko mi do Twojego doswiadczenia, ale paru moich znajomych ma totalnie niewychowane psy, ktore po kilku razach odpuszczaja kiedy widza ze nic to nie daje. I akurat wydaje mi sie, ze w przypadku dziecka nauka odpowiedniego ignorowania z odwracaniem sie tak, zeby zaslonic twarz jest najlepszym co dziecko moze zrobic. Bo inne metody ktore mozna zaproponowac (korekty) nie powinny byc przez dziecko wykonywane. Ale w przypadku tego akurat wykonania zgadzam sie, ze cos nie wyszlo. Jakos sie tak to wszystko..... rozlazlo. Na pewno bledem bylo to, ze zamiast najpierw pocwiczyc gdzies z boku i choc troche skupic uwage psa na sobie, od razu go wrzucili w taki kociol. No i pozniej.... brakuje tego "czegos" u przewodnika. Jasno sprecyzowanego czego od psa chce i pokazania tego psu. A samo zmeczenia, to chyba problem nie jest? ;) [quote name='LALUNA'] Sznurek nie jest dla niego zadna nagroda a nieudolne operowanei sznurkiem pokazuje tylko ze ta osoba nie wie do czego słuzy ta zabawka i jak powinno sie zachecic do niej psa. Pierwszy raz tym bardziej nalezy psu pokazac o co chodzi a nie ciegnac psa za soba, a ten przegalopowuje po tyczkach i widac jak mu sie tyczka zawiesza na łapie. Szkoła dla psów jak sama nazwa wskazuje ma uczyć. Jeżeli nic nie uczy albo źle uczy to taka szkoła powinna najpierw sie sama przeszkolić a nie reklamowac filmiki w necie które niczemu dobremu nie służą. Na tym jednym filmie pokazano jak być bezradnym wobec skaczacego psa, jak nie nalezy bawic sie z zabwka i jak nie nalezy uczyc pokonywania przeszkód. [/QUOTE] Na temat sznurka sie nie wypowiadam, bo samej mi nie idzie :////// [quote name='LALUNA'] Psy sportowe nie sa tak zanudzane jak na tym filmie. [/QUOTE] Heh, ja wlasnie sie strasznie nudy balam, wiec robilismy po 3 max 4 cwiczenia. A teraz nie moge tego czasu wydluzyc.... :/// [quote name='LALUNA'] Własnie w ten typowy dla tej szkoły sposób nauki skakania przez przeszkody pokazuje efekt gdzie malec zawiesza sie na kole. [/QUOTE] Teraz nie pytam zlosliwie, ale jak sie uczy skakania przez przeszkody? [quote name='LALUNA']Na poprzednim filmie labek ciganie tyczke przeszkody bo pies nie skupia sie na pokonywaniu przeszkody ale na smyczy która trzyma własciciel i to on nadaje tempo dla psa który nie moze sie skupić na czynnosci jaka jest skok.[/QUOTE] No tu na pewno masz racje, ale mysle ze o ile nie pokazujesz zawodnikow tylko ludzi takich jakich p. Galuszka chce szkolic, to nigdy nic innego nie zostanie zaprezentowane. [quote name='LALUNA'] Wejscie w powazny konflikt to wejscie w sytuacje w powazna, a nie grozenie z daleka. Grozenie z daleka, oszczekiwanie to dopiero narodziny nadchodzacego konfliktu. Wejscie w poważny konflikt to juz sytuacja na tyle jasna ze nalezałoby jak najszybciej znaleźć sie przy psach i rodzielić. Wyobrażmy sobie sytuacje kiedy pies ruszył do ataku do psa. Odbiegniecie w tym momencie od psów moze jedynie opóźnic nasza interwencje.[/QUOTE] ZNowu mi sie wydaje, ze Ty mowisz o podejsciu do psa w sposob zawodowy. A p. Galuszka... wydaje mi sie, ze bardziej celuje do zwyklych wyprowadzaczy psow, ktorzy dopiero niedawno dowiedzieli sie, ze psa trzeba na spacer wziac, a nie wystarczy puscic samopas.
-
Ha, my tez. I mowisz ze to sie da ciagnac po ziemi?? :crazyeye: To chyba bym sie o wlasne nogi zabila. A jesli chodzi o takie zwykle uciekanie z ta wlasnie pilka (obroty ciala, wymachiwanie reka zeby sie musial troche nameczyc ze zlapaniem), to czasem dziala i sie na mnie nakreca, a czasem po chwili ma to gdzies i odchodzi powachac kwiatki :/
-
Generalnie przyczepianie ogona wiewiory jest sprzeczne z moimi przekonaniami wiec raczej takiego ustrojstwa nie przyczepie :D Chodzilo o opis, bo mysle, ze pare osob ten odcinek widzialo.
-
Nie probowalam. Mam pilke na sznurku, ona gdzies tam troche zostaje z tylu, no ale chyba tego nie mozna nazwac ganianiem zabawki. A jesli chodzi o moje bieganie za nim to rzeczywiscie to nie jest nakrecanie na pilke, ale wreszcie sie nakreca na mnie, a o to mi bardziej chodzilo niz o samo nakrecenie na pilke. Hm... teraz mam os do przemyslenia. Kiedys gdzies widzialam wlasnie taki dlugi dosc kijek, do tego sznurek i na koncu jakis ogon wiewiory czy cos. To bylo w ktoryms odcinku Cesara, jak zabral ONka do trenera posluszenstwa. ONek byl w tym zakochany. Dzieki!! Sprobujemy!! Tylko teraz jeszcze jak to zrobic, zeby wytrwalo wiecej niz jedno szarpniecie mojego ukochanego 45kg szczescia :D
-
Frisbee nie planujemy bo moja krowka za ciezka jest :D Ale wlasnie nie rozumiem dlaczego niby tak ma byc. Tak jak mowie, pies ma swietna zabawe, ale na komende wraca i to chetnie. Bo nigdy nie konczymy na tym zabawy. Przychodzi do mnie, rzucam mu z komenda przynies, przynosi, nagroda, dalej sie szarpiemy i wtedy mu pozwalam pile zabrac. Nie mamy specjalnej komendy na uciekanie, ale warcze wtedy do niego "dawaj". Nigdy nie uzywam wtedy komendy do przynoszenia. No ale zakladajac ze pozniej bede tego zalowala, to niby jak go nakrecic w takim razie na pilke?
-
[quote name='LALUNA'] Natrafiłam na fajny filmik: oto mamy nieopanowanego labka i uczymy go jak zmeczyć go fizycznie a nastepnie jak oduczyc go pracy w popędzie łupu, by w ostaniej fazie przeciagnac go przez przeszkody "agility" [URL]http://www.youtube.com/watch?v=0eA8LYwWlqY[/URL][/QUOTE] Od trenera wymagala bym wiecej. Chciala bym zeby mial w sobie taka charyzme, ktora psa bedzie szybko potrafila wyciszyc, i nie chodzi mi tu o jakies specjalne metody, ale o ta wewnetrzna sile, ktora ma Cesar. Ale z drugiej strony, gdyby wlasciciele tego psa sie zachowywali w ten sposob od poczatku, zupelnie ignorujac jego zachowanie to problemu by nie bylo. Poza tym na poczatku to jest troche tak, ze pokazuja psu, ze nie ma zabawy, nie ma skakania, ale tez jak sie chwilami uspokaja to nie ma zadnej nagrody, poza sznurkiem pozniej. Co do "przeciagania" po przeszkodach, to moze troche przesadasz? To jest pierwszy raz tego psa i to tym razem juz z wlascicielem. Skoro doprowadzil psa do takiego stanu to oczywiste jest, ze nie ma miedzy nimi jakies super wiezi, ale przeciez nikt go tam nie katuje? [quote name='LALUNA']A tu jak można zanudzic szczeniaka [URL]http://www.youtube.com/watch?v=5lB_uF_dRpg&feature=related[/URL] Bardziej atrakcyjny jest pies o niezbyt przyjacielskich zamiarach i zapachy niż nudny własciciel. [/QUOTE] No tak, ale czy to jest az taki szok? Przeciez to malenstwo ma ile, 4 miesiace? I tak duzo juz potrafi w jednym ciagu zrobic. Nie widzialam psow sportowych, byc moze one od malenkosci sa super hiper, ale tu nie widze tragedii. Oczywiscie, trzeba nad tym pracowac (sama ten blad popelnilam :/ ), ale chyba nie jest az tak zle? ;) [quote name='LALUNA']No a tutaj porady co zrobić jak nasz pies już wejdzie w powazny konflikt z drugim psem. Najpierw zawołac imie psa, a potem odbiec a jak dalej sie będzie gryzł to rozdzielać. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=M3z8nw067xY&feature=related[/URL] No akurat to nie jest najmądrzejsze kiedy nasz pies wszedł już w ten konflikt, bowiem i tak nie usłyszy naszego wołania, a każde zwlekanie w rozdzieleniu psów moze oznaczac wiecej ran, lub nawet zagryzienie się psów.[/QUOTE] Mysle, ze zalezy jaka mamy definicje konfliktu. U mnie jest mnostwo ludzi, ktorzy panika reaguja na byle warkniecie i tylko pogarszaja sprawe. Ja moze od mojego psa nie odbiegam, ale kiedy widze, ze sytuacja jest troche napieta to nigdy nie podchodze blizej. Bo wtedy zazwyczaj sytuacja sie pogarsza :/ Ja z Wesola Lapka nie mam nic do czynienia, poprzednie filmiky byly rzeczywiscie ponizej poziomu, ale tu juz jest chyba troche szukanie dziury w calym.
-
[quote name='LALUNA']Własnie o.e. uzywaja aby pies puscił na komende w chwili kiedy pracuje na najwyzszych obrotach.[/QUOTE] Czy to znaczy, ze o.e. czy generalnie dosc silne bodzce awersyjne sa zawsze stosowane w tym wypadku? :( [quote name='LALUNA']Natomiast obrona a obrona to też jest róznica. Są szkolenia obrony sportowej czyli do IPO no i tam niekoniecznie chodzi aby pies powstrzymał napastnika w zyciu codziennym. Takich psów raczej nie robi sie po to aby broniły własciciela. Jest też obrona użytkowa i tam wymagania sa różne, przysposabia sie psa takze do pracy w kagańcu. Niekiedy filmiki mogą być złudne, bowiem na pewnym etapie szkolenia obrończego nie robi sie puszczania i mozesz zobaczyc ze własnie pies zrywa rekaw z pozoranta. Psy bojowe w jednostkach specjalnych na całym świecie tez nie uczy sie komendy puść. Puszczaja jedynie psy patrolowe.[/QUOTE] Rozumiem ze tak naprawde obrona w zyciu codziennym juz nie jest glownym celem, bo niestety nawet najlepszy pies sobie z bronia nie poradzi. Ale dla mnie niewazne w jakim celu bym szkolila psa na "gryzienie" (chodzi o kazda forme ataku na czlowieka) chciala bym wiedziec, ze pies bedzie znal komende "pusc", czy "zostaw". Widzialam filmy gdzie pies dostaje rekaw, nie skojarzylam ze to moze byc jedyna forma zakonczenia tego cwiczenia dla nich. Czy to by znaczylo tez, ze te psy rusza tylko na rekaw? Czy on w tym momencie dziala jak taki powiedzmy bardziej skomplikowany gryzak? Z tego co napisalas to chyba jednak mi cisnienie spadlo na szkolenie obronne. A maly off, mozesz mi odpowiedziec na [url]http://www.dogomania.pl/threads/201806-Jak-to-jest-z-tym-nakrecaniem-na-pilke[/url] ? Jestem ciekawa Twojej opinii :)
-
Tak, mozna napisac tak jak Ty powiedzialas, ze dobrze by bylo wlos skrocic, albo odzywke dac albo cos. Ale zarzucanie innym ze sie mecza nie widzac ich przy pracy jest nie na miejscu. Tym bardziej, ze Grey uwaza ze inne panie powinny sie od niego uczyc. Ja nie wiem za bardzo czego. Dlatego ze nawet z moim skromnym doswiadczeniem na moich wlasnych psach wiem, ze np. gdybym zabrala psa do groomera ktory by mi psa wyczesal nawet najlepiej na swiecie ale na sucho, bez kapieli i bez odzywek to bym zabila. Bo u niektorych psow sie tego nie robi, bo wlos sie zawsze zniszczy. I nie dlatego ze jest zaniedbany. Moj pies generalnie nie ma koltunow, czasem sie zdarzy w typowych miejscach (pachwina, za uchem czy przy brodzie, mam ctr-a), jest zadbany i czysty. Robie go sama, bo to lubie. Ale naprawde mnie wkurza brak szacunku dla ludzi, ktorzy robia napawde dobra robote i dawanie im dobrych rad, ktore sie generalnie opieraja caly czas na tym samym.
-
Nie wiem ostatecznie czy pan Fryc tu jest, czy nie, ale moze ktos inny bedzie mi potrafil wytlumaczyc dlaczego na jednym ze zdjec na stronie tego klubu jest belg pracujacy na rekawie z elektryczna obroza? Obrona mi sie bardzo podoba, ale nigdy sie za to nie zabieralam, bo po pierwsze nie ma u mnie w okolicy nikogo kto by sie na tym znal, a byle "instruktorowi" bym z akurat tym szkoleniem nie zaufala a po drugie zawsze mi mowiono, ze obrone mozna zaczac tylko wtedy kiedy pies jest idealnie wyszkolony w posluszenstwie, a mojemu daleko do idealu. Takie szkolenie z tego co wiem ma sie opierac nie na nieograniczonym wybudzaniu agresji u psa, a na pokazaniu mu, ze obrona jets poleceniem jak kazde inne. Ogladajac filmy z psami szkolonymi na obrone zawsze najbardziej zwracam uwage na to jak pies reaguje na komende pusc, dla mnie to jest najwazniejsze. Bo majac psa obronnego chciala bym wiedziec, ze bedzie mnie potrafil obronic w razie W, ale ta obrona skonczy sie wtedy kiedy ja uznam, ze napastnik zosatl spacyfikowany, a nie kiedy pies napastnika zagryzie/reke urwie. Dlatego bedac kiedys u pewnego pana ktory niby szkoli psy dla ochrony i policji bardzo szybko sie ztamtad zmylam, kiedy pies musial dostac po nosie, zeby oddac gryzak. Wiem, ze pewnie pytanie jest bardzo naiwne, bo tak jak mowie nie trenowalam nigdy obrony. Dlatego prosze o nie wskakiwanie na mnie ze sie nie znam. Ale dlaczego pies ktory wymaga obrozy elektrycznej zostaje dopuszczony do takiej pracy? Generalnie mnie te obroze przerazaja, jestem w stanie zrozumiec ich uzycie jesli pies wykazuje sklonnosci samobojcze w stylu totalnie niekontrolowana pogon za samochodami, ale tego uzycia totalnie nie kumam. Czy nie powinno sie z tym psem najpierw popracowac nad posluszenstwem skoro nie da sie go w inny sposob kontrolowac? A z drugiej strony jesli jest tak nakrecony na atak, ze nic do niego nie dociera to czy on sie w ogole do obrony nadaje? Czy nie jest czasem tak, ze najlepsze psy do obrony potrafia wywazyc (po szkoleniu) poped ataku na pozoranta z uwaga na przewodnika? Byc moze jest tak, ze wszystkie psy ktore mnie zachwycily najpierw porzadnym atakiem a pozniej bezwglednym posluszenstwem odpuszczania byly szkolone w ten sposob. Jesli tak to chyba bede musiala zmienic moje nastawienie do obrony, bo nie idzie to w parze z moja etyka :/
-
A ja sie dziwie dziewczyny ze jeszcze Greyowi odpowiadacie na jego posty. Sa smiesznie lekcewazace w porownaniu z tym co sam pokazal i co Wy pokazujecie. Ja tez sobie moge napisac, ze mam swoj grzebien ktory z moim psem dziala swietnie i co z tego? Zarzucanie Wam, ze nie dajecie sobie rady jest po prostu zalosne. Pomijajac to, ze jeden grzebien dziala na wszystkie psy i to ze wszystkie psy maja filce, to co Grey potrafi doradzic? Jak dla mnie ta galeria bez Greya byla by o wiele ciekawsza.
-
Mam pytanie jakie metody stosujecie przy nakrecaniu na pilke. Probowalam sie kiedys przestawic na pilke, bo moj maly to niejadek i wiekszosc smakow po prostu wypluwa. Na poczatku probowalam sie zastosowac do metody, w ktorej sama sie pilka bawie, pozniej sie troche z psem szarpie, ale generalnie pies pily sam nie dostaje. Nie przynioslo to spodziewanych skutkow, wiec sie troche zniechecilam i probowalam dalej ze smakami. Pozniej gdzies przeczytalam, ze jednak pies moze dostac pilke sam, zabrac ja, i od tego czasu nauka aportu ktora poprzednio w ogole nie szla teraz stala sie dla nas obojga przyjemnoscia. Ale jesli chodzi o zabawe z pilka jako nagrode najlepsze nakrecenie psa uzyskuje, kiedy to on ma pilke i ja go gonie. Niby to jest wbrew wszelkim zasadom, ale jemu sie to najbardziej podoba. I zauwazylam, ze podobnie sie zachowuje z innymi psami. Tak dlugo jak on ma pilke i inne psy go gonia, zabawa moze trwac godzinami. Jesli inny pies ma pilke, maly sie dosc szybko frustruje i nudzi. Zaznaczyc tu trzeba, ze mamy teraz dobrze opanowane przynoszenie i nawet kiedy sie intensywnie bawimy, on ucieka, ja go gonie, w momencie w ktorym staje i prosze zeby mi pilke przyniosl robi to od razu i chetnie. Poniewaz wychodzi nam to ladnie nie mam zamiaru niczego zmieniac, bede to stosowac dalej, ale jestem ciekawa jaka jest Wasza opinia na temat "gonienia psa".
-
Tobii, nie mam pojecia dlaczego ale strasznie mi Twoja sprawa zaszla za skore. Mocno trzymam kciuki!! Ale z tym rozmnazaniem to moze rzeczywiscie daj spokoj... Bo wyglada na to, ze nawet jesli popelniliscie bledy to nie powinny one miec az takiego skutku u normalnego psa. Moze rzeczywiscie cos tam mu w lepetynce nie styka :(
-
[quote name='nerooo']skoro behawiorysta dal ci cwiczenia to cwicz z nim ! nie czytalam dalszych twoich wypowiedzi ale radze ci bys duuuzoooo z nim cwiczyl , jesli pies rzuca sie na ciebie to chyba nie jestes numerem jeden .To on jest w domu szefem , osobiscie radze bys wybral cwiczenia na pokazanie psu kto tu rzadzi ! i nie ulega watpliwosciom ze bedzie to trwalo dlugo ale nie poddawaj sie ,ja tez mialam agresora ale widze juz postepy po dlugotrwalej 'walce' z nim :):):)[/QUOTE] Moze jednak przeczytaj pozostale posty tez. Nie rozumiem dlaczego ludzie komentuja cos nie czytajac pozostalych wypowiedzi. Tobii wyraznie napisal, ze pies sie na niego rzuca kiedy ten mu sie przeciwstawia. W tym momencie cwiczenia "na pokazanie psu kto tu rzadzi" skoncza sie walka pelna para, ktora skonczy sie szyciem wlasciciela i pewnie uspieniem psa. Nikt nie powinien sugerowac takich rzeczy nie widzac psa i nie bedac na miejscu, zeby w razie czego posluzyc swoja wiedza i doswiadczeniem. I to doswiadczeniem nie jednego psa, tylko setek. :/ PS. W ogole mozna poprosic o opis jak takie cwiczenia wygladaja? Bo co mi tu zalatuje wlasnie wspominanym juz szarpaniem za szyje...
-
A to jesli mozna, to ja bym poprosila o numery do sportowych klubow w Szkocji :)
-
[quote name='dvl']Wracając do tematu, nie ma chyba argumentu, który zdoła mnie przekonać, że [U]ta konkretna hodowla[/U] nie zarobi w tym roku: [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/6207655_mastif_tybetanski_szczeniaki_tybetan.html[/URL][/QUOTE] Nie wiem czy zarobia czy nie, bo hodowli nie znam, ale zwroc uwage na ojca. Wyjezdzenie tylu tytulow to kilka ladnych wycieczek. Do tego napisane jest, ze to bedzie jedyne krycie tym psem w tym roku. Z tego wnioskuje, ze cena za krycie tym akurat psem bedzie zdecydowanie wyzsza niz zwyczajowa cena jednego szczeniaka....
-
Przy kazdym rozmnozeniu psow moze sie zdarzyc, ze szczenie pozniej na cos zachoruje. Zwlaszcza przy nieodpowiednim prowadzeniu przez wlasciciela. Niestety, tak to juz w naturze jest urzadzone. Dlaczego zatm kupowac rasowego psa z porzadnej hodowli? Dlatego, ze ZAZWYCZAJ (mozna tego zazadac) sporzadza sie tam umowe, ktora jest dokumentem prawnym i w zaleznosci od tresci umowy mozna sie ubiegac o zwrot chociaz czesci pieniedzy. W nie-rodowodowych mozesz zadzwonic z zalem i najlepsze na co mozesz liczy to wspolczucie i porada. Kupowalam pare lat temu psa z pewnej hodowli, niestety tak sie zlozylo, ze pies sie u mnie nie znalazl. Wszystko odbylo sie zgodnie z zalozeniami w kontrakcie, wiec nie czulam sie w zaden sposob oszukana (decyzja wspolna z hodowca, czesc pieniedzy zostala u niej). Nie mialam zadnego zalu, ale.... Jaki byl moj szok, kiedy po paru miesiacach ta sama hodowczyni napisala do mnie, ze caly czas jej ta sytuacja chodzi po glowie, i ze jezeli kiedys bede jeszcze chciala od niej szczeniaka, to dostane go za darmo!! Sama nie mialam nigdy szczeniat, mam psa, ktory niestety tez repem nie zostanie, bo nie spelnia moich wymagan, ale wiem ile pracy, czasu i pieniedzy potrzeba zeby w ogole zaczac porzadna hodowle. Rzeczywiscie, kiedy przychodzi czas oddawania maluchow jest jakis tam zastrzyk gotowki, ale nie ma szans, zeby to pokrylo koszta ktore hodowca ponosi nie tylko w czasie ciazy, ale tez wczesniej. Do osoby ktora twierdzila, ze wszystkie koszta sie zamykaja w cenie jednego szczeniaka, jak to jest mozliwe, skoro zwyczajowo koszt krycia to albo szczeniak, albo rownowartosc szczeniaka? Czyli jeden szczeniak zaplaci tylko za chwile uciechy psa i suki, nawet bez dojazdu!!
-
[quote name='dvl']Wracając do tematu, nie ma chyba argumentu, który zdoła mnie przekonać, że [U]ta konkretna hodowla[/U] nie zarobi w tym roku: [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/6207655_mastif_tybetanski_szczeniaki_tybetan.html[/URL][/QUOTE] Nie wiem czy zarobia czy nie, bo hodowli nie znam, ale zwroc uwage na ojca. Wyjezdzenie tylu tytulow to kilka ladnych wycieczek. Do tego napisane jest, ze to bedzie jedyne krycie tym psem w tym roku. Z tego wnioskuje, ze cena za krycie tym akurat psem bedzie zdecydowanie wyzsza niz zwyczajowa cena jednego szczeniaka....