Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Poker, wysłałam na maila kilka fotek ze spaceru. Nie mam na razie siły ich wrzucać na imageshacka i tu umieszczać, może później się sprężę.
  2. Wiem, że dla pieska bardzo męczące są takie ciągłe zmiany, ale jakby co, to mogę np. przetrzymać psiaka jakby transporty nie były zgrane w czasie (okolice Wrocławia)
  3. Jak dobrze, że się znalazła! Czekamy na wieści z kliniki - oby były pomyślne.
  4. To facet ma poważną wadę, może ktoś powinien mu poradzić, co ma ze sobą zrobić.
  5. [quote name='Poker']Dostałam, maż wydrukuje. Mały drobiazg powinno być KAI , a nie Kaji.[/QUOTE] Nie pisałam sama (taki tekst dostałam od kogoś), z odmianą nazw własnych jest różnie, więc puściłam tak. Ja w pracy na chwilę miałam możliwość podpięcia się pod kolor, bo drukarka wróciła z naprawy i mam trochę wydrukowanych w kolorze, mąż też chyba doniesie, bo mu wysłałam. Czym to kleicie? Taśmą? Jaką? Klejem? Jakim? Ale dopiero jutro rano będę mogła coś z tym zrobić. Zamierzam bardzo wcześnie rano pojechać (przed 6:00 już być we Wrocku) i rozklejać, jak będę miała czym. Teraz jestem już na wsi i do 18:30 muszę tu być. A wieczorem już ciemno, no i pociągi rzadziej jeżdżą, więc nie wiem, czy się wybiorę.
  6. Krynicką i okolice penetruje Kasia, ona już pisała, że piesek w nocy namierzony był nieco inny (może to ten zmierzający ku torom). Ale plakaty powinny być wszędzie, w każdym punkcie Wrocka, tyle, że więcej ich bliżej miejsca zaginięcia i miejsc namierzanych telefonicznie. Wysłałam maile (Anula, Nikaragua, Poker).
  7. Zrobiłam 3 wersje: 1, 2 lub 6 plakacików informacyjnych na stronie A4, mogę wysłać jak ktoś poda mi adres mailowy. Te po 6 sztuk do rozdawania, warto, żeby było na nich choć mini zdjęcie dla pamięci, jak wygląda sunia. Nie wiem, ile będzie mógł druknąć mąż, ale z każdego troszkę. Nie treść ważna (tzn. ilość szczegółów, bo to, że o 19:00 zaginęła ma już małe znaczenie itp. szczegóły, Kaja może być wszędzie), ale ilość ogłoszeń.
  8. [quote name='makub']Wysłałam nową ulotkę opracowana przez Poker.[/QUOTE] Dzięki. 1. Nieco skrócę i powiększę tekst (do wieszania A4) oraz 2. mocno skrócę, podam mniej telefonów, zmniejszę, dam więcej na stronę i będzie do rozdawania. 3. Zrobię wersję A5 do klejenia w miejscach dużego ruchu nudzących się ludzi, ale gdzie nie ma miejsca na wieszanie A4.
  9. [quote name='Poker']Wysłałam wczoraj w nocy .Nie wiem czemu nie doszło.Teraz jeszcze raz wysłałam. Spod HAli moze pobiec wszędzie.ALe jeżeli w kierunku Panoramy , to teraz Wzgórze Polskie, Urząd Wojewódzki, Traugutta, most Grunwaldzki. Strach wymieniać. Chyba jest jedna firma do zabierania padłych zwierząt (wolę nie myśleć), ale nie wiem dokładnie która.Można spytać w Straży Miejskiej. Mam nadzieję ,że daliby znać, ma adresówką.[/QUOTE] Co do zakręcanej adresówki, to nie ma pewności, czy jeszcze w niej jest zawartość, bo mogła się odkręcić. Ja chodziłam dziś w 3 miejscach - Panorama, Wyspa Słodowa, Teatralna, Sądowa około 2 godzin. Pytałam ludzi, jakiś pan z bokserem widział wczoraj koło Hali kudłacza wyglądającego na zagubionego (płci nie zauważył), ale piesio był zarośnięty mocno. Dziś jak mąż będzie mógł, wydrukujemy trochę ogłoszeń do wieszania i trochę do rozdawania (kolor) - jakby ktoś miał wzór, to proszę wysłać na maila, bo moich zapomniałam wrzucić na pendrive'a, zostały na domowym kompie (jestem w pracy). Mój adres: [email]mr.sznaucer@gmail.com[/email]
  10. Psiaki śliczne, roześmiane już po takim krótkim czasie u Ciebie , ale oczu nie mogę oderwać od dziewczynek - fantastyczne dzieciaki, takie pełne ekspresji (a w sumie nie lubię zbytnio bachorków, więc muszą być naprawdę szczególne, skoro tak na mnie działają).
  11. A mi trochę brakuje małej, bo dreptała za mną krok w krok, a duże aż takie nie są, żeby tak łaziły - są zawsze w pobliżu, ale przemieszczają się jakoś, jak tego nie widzę. Mam nadzieję, że powoli i stare urazy psychiczne ulegną zatarciu (rzeczywiście zdziwiło mnie jej zachowanie po pogłaskaniu między oczami - szok, jak za naciśnięciem guzika).
  12. Dzięki, Kasiu, choć to na tyle daleko od miejsca ucieczki, że to pewnie fałszywy alarm.
  13. Zaraz dzwonię na Gaj, obok Krynickiej, mieszka tam ktoś mi bliski, aż 3 dziewczyny (mają 2 psy i często wychodzą na spacery). Ale to daaleko od Hali Targowej. Jutro od 6:00 do 8:00 będę przetrząsać teren obok Hali. O 6:00 jest cicho i spokojnie jeszcze, to może będzie łatwiej.
  14. Po powrocie z pracy - jest nieźle. Co do Pokerka i Dolara, to, że oni nie wchodzą na kanapę, bo po prostu nie chcą, wcale nie powoduje, że Zołza czuje się przez to mniej ważna. Jej może się wydawać, że ona rządzi kanapą, a oni nawet nie śmieliby spróbować. Ja na początku decydowałam, czy i kiedy ona może wejść gdziekolwiek na poziom wyżej niż zerowy. Nobilitacja, czyli spanko obok Pani i psów to pierwszego dnia było coś nadzwyczajnego, drugiego też jeszcze zaszczyt, a trzeciego (czy czwartego, nie pamiętam) już normalka i nawet nie zamierzała pytać, czy może. W tym samym momencie włączyła opcję - mogę i w dzień, skoro w nocy mogłam i dziś nie chciała zejść po pierwszej komendzie, a na psy się jeżyła, jak tylko przechodziły w pobliżu, bez zamiaru wchodzenia na kanapę. Więc zaostrzyłam kurs i znowu jest rozkoszna i skromniutka. I tak trzeba trzymać. Grace zawsze pyta, czy może wejść na kanapę, czy łóżko. Honda już nie, rozpieszczony dzieciak. A to Tajga rządzi całą sforą, a wobec człowieka najbardziej jest uległa. Nie musi demonstrować pozycji tym, że leży gdzie chce, czy podskakuje do swojej pani np. tak, jak Honda. Pozycja w naszym stadzie jest odwrotnie proporcjonalna u mnie do pozornych działań niby podnoszących prestiż i do tego, jaki stosunek psy przejawiają do mnie, czyli niby ich przewodnika. Tajga rządząca w stadzie psów - jest najbardziej uległa w stosunku do mnie, Honda zupełnie przeciwnie. Fryga jest bardzo niepewna, bojąca, więc gdzie tylko może demonstruje przewagę i pozycję, a ludzi (obecnych swoich i rodzinkę Poker i moją) to chyba ma za chwiejnych, słabo-silnych, bo nawet manta nie mają siły albo się boją spuścić, a porywają się z jakimiś grzebieniami czy pokazują, gdzie Fryga ma iść, czy leżeć. (co nie znaczy, że popieram spuszczanie manta przez ludzi psom) Jedno jest pewne - Fryga nawet jak warczy na psy, to nawet przyciśnięta do muru, choć bardziej warczy, to nie rzuca się już do ogona. Może jej to już zaczyna wychodzić z nawyku? Dobre i to byłoby jako efekt pobytu na wczasach.
  15. Obawiam się, że zmiany wymagają o wiele więcej czasu, ona potrzebuje nauczyć się podporządkowania człowiekowi, bo jak poczuje, że dostała palec, to chce rękę, władza jej do głowy uderza. Pospała z nami 3 noce, a już znowu stawia się dużym sukom. One nie chcą powtórzyć łomotu, bo poprzednio nie byłam zadowolona, jak Grace jej spuściła lanie, więc ustępują, a małej w to graj. Mnie też dziś już chciała nie posłuchać. Nie powinna zanim całkowicie nie zmięknie, nie zaufa, nie wyzbędzie się lęków, mieć za dużo przywilejów (kanapa, fotel), bo nie umie tych przywilejów traktować inaczej, jak tylko utrwalenie swojej wysokiej pozycji.
  16. [quote name='Poker']Stęsknionej pańci jak pańci, ale pańcio to dopiero stęskniony.:evil_lol: Aż mam pietra czy Fryga znowu się nie zmieni w mendę.[/QUOTE] Przyznam się, że ja też. Ale za to już się cieszę na spacerek.
  17. [quote name='malawaszka']trzymam z całej siły za Dafne!!!!![/QUOTE] To ci ludzie, o których Ci pisałam, że szukają sznupki myślałam wtedy, że spodoba im się Lana, a tak naprawdę w skrytości ducha marzyłam o dobrej starości dla JJ (ciotki naszej Hondy ich olbrzyma)... Szczęście uśmiechnęło się do Daisy - też należy się jej po tych 3 latach kratek super domek!
  18. To nie brak prądu. Po prostu wróciłam z pracy, poszłyśmy na chwilę do lasu, zajrzałam na dogo, a tu list od Anuli, żeby zrobić ogłoszenia o zaginionej suni. Nie mam kolorowej drukarki, ale pędem zrobiłam trochę czarno-białych, trochę bladych, bo nie bardzo miałam czas dopieścić. I popędziłam na dyżur do ZK (co środę spędzam tam 2 godziny). A p.Małgosia okazuje się już mówi, że jest u niej niejaka Poker z plakatem i ogłoszeniami. I, że czarno-białą drukarkę ma, a zależy jej na kolorze. Więc pobiegłam na dyżur, a po dyżurze jeszcze musiałam podjechać do córki przekazać jej, jakiego psa ma jutro szukać i pojechałam do domku. Już jestem, pokarmiłam towarzystwo i na parę minut poszłyśmy do lasu. Już zaczynam tęsknić za Frygą, jest naprawdę miłym szkrabem. Żadnych ataków, nerwów, warkotów i pokazywania kłów - nikt nie pomyślałby, że to potrafi. A przecież dobrze widziałam i przeżyłam parę takich jej akcji. Może jeszcze kiedyś będę miała okazję ją zobaczyć. Nie ma obawy, pojedzie chętnie - uwielbia auto, zawsze wskakuje jak otwieram, no i pół roku znajomości, to jednak więcej, niż tydzień. Tam ma dom, a tu była na wczasach. Myślę, że z pracy wrócę wcześnie, bo przecież nie zostawię ich na zbyt długo w domu. Ogarnę je, wyprowadzę, a później już będę czekała na przyjazd stęsknionej Pańci. Każda godzina po 16:00 będzie już dobra. Proszę o jakieś ramy czasowe ze swojej strony. A może przy okazji uda się nam pójść razem na jakiś mały spacerek?
  19. A ja do tych życzeń o sielance psów dołączam ogrodowe - żeby Ci wszystko rosło i kwitło przez cały rok i żeby chwasty się nie imały. No i najskrytsze marzenia nawet te, których jeszcze nie masz, a dopiero mieć będziesz, żeby się spełniały.
  20. Myślę, że jak zwykle - będzie węszyła, znaczyła teren, oglądała się, czy jesteśmy w pobliżu. Nic szczególnego, ale i tak uwielbia wychodzić.
  21. Mam zamiar wystosować zaproszenie do Poker, z przyjemnością oprowadzę ich po okolicy, jeśli zaszczycą mnie i przyjadą w którymś weekendzie.
  22. Przepraszam, że dopiero teraz informuję, że wpłynął zwrot za sterylkę Bajki - będąc na urlopie przeoczyłam wyciąg, nie miałam tam Netu. Tak, że ta faktura, która się błąkała, nie od razu dotarła do Soemy z powodu przeprowadzki, ale jednak dotarła. Bardzo się cieszę i dziękuję pięknie. Uzupełniłam wpłaty za 2 miesiące, bo jakieś miałam zaległości, to też mi umknęło podczas urlopu.No i lecę na wątek Bajki dopisać, że mam zwrot.
  23. Mieszkanie na odludziu ma tę dobrą stronę, że można puszczać psy wolno, choć one i tak chodzą w odległości do 15-20 m, nie oddalają się od człowieka, a Fryga to po prostu najdalej 5 m, chyba, że już jesteśmy przy domu i rwie do furtki. O porach "dziennych" ją zapinam nieco wcześniej, bo jednak obawiam się o auta tuż przy naszym domu - jeżdżą raz na 2 godziny średnio, ale jednak. O 6 rano jeszcze sąsiedzi nie jeżdżą. Staram się chodzić za każdym razem inną drogą, specjalnie dla niej, żeby nie czuła się za pewnie i nie oddalała. Wtedy bardzo pilnuje, żeby mieć mnie w zasięgu. Wczoraj wracałyśmy przez ściernisko - ale to nie był dobry pomysł, bo nawet ja się zmęczyłam (byłam w klapkach), a Fryga bardzo musiała uważać, gdzie stawia łapki. Tylko Tajga lubi pobiec za zwierzyną i musi chodzić na spacery w kagańcu, nie zakładam jej tylko jak idę z rowerem, bo wtedy nie ma czasu pobiec głębiej w las.
  24. Łatwo teraz mówić, co należało zrobić i co było nie tak. Namiary na Kąty Lika dostała b.późno, najpierw jej lekarz podawał sterydy i jako alternatywa podawana była operacja, z małymi szansami w wieku Gai. Jak paraliż, to mocz nie wypływa tak, jak trzeba i cofa się, organizm wcale nie funkcjonuje jak należy. A co do bólu, to w fazie, gdy nie było czucia, akurat bólowych doznań Gaja nie miała. Zapewne o kika dni można było to przyspieszyć, ale nie zapominajmy, że Lika jest sama z małym dzieckiem i innymi psami, więc nie jest jej łatwo w jednej chwili pojechać na koniec Polski. Jakby człowiek był taki mądry przed szkodą, jak po szkodzie, do by do niej nie doprowadził, ale dopiero PO wszystkich podejmowanych działaniach widać, które powinny być podejmowane, a które nie. Takie posty jak powyższy tylko szkodzą, a nie wnoszą nic dobrego w żadnej sprawie, bo biegu wydarzeń się nie cofnie.
×
×
  • Create New...