Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Ludzie nie są świadomi takich potrzeb, nawet jak dysponują czasem i są wrażliwymi ludźmi. Dopiero, gdy się jakoś przypadkiem zetkną ze schroniskiem, adopcjami, dt itp. to zaczynają widzieć skalę problemu. Przeciętny człowiek myśli, że schronisko to jakby hotelik dla zwierząt, no, może niewiele ma gwiazdek, kiepski hotelik, ale jednak. No i nic tam po kimś, kto tam nie pracuje (coś jak ZOO).
  2. Widzisz, Lika, Gajunia przysłużyła się do tego, że mogłam Cię poznać i to też po niej zostanie, że się znamy już osobiście, a nie tylko z postów. Poruszyła wiele serc, to też zostanie jako ślad po Niej. A tak już jest, że one odchodzą zbyt szybko, trzeba się z tym pogodzić.
  3. Płaczę razem z Tobą, Lika - mam Jej żywy obraz przed oczami. Ale tak lepiej dla Niej. Biedactwo, końca była z Tobą. Była z Tobą krótko, ale czuła się szczęśliwa, że ma Ciebie, kochała i była kochana. Zrobiłaś dla Niej wszystko, co możliwe i na koniec dałaś Jej spokojnie odejść. Żegnaj, Malutka [*]
  4. Lika, jesteśmy z Tobą. Jak z Gają źle - nie ma jej co męczyć. Sama widzisz najlepiej, jaki jest jej stan, nam trudno na odległość to ocenić. Dziś święto, ale jakaś lecznica chyba ma dyżury, albo prywatny wet jest w domu. Co do zostawiania psów w lecznicach, ja mam mieszane odczucia, zapewne wolałabym dojeżdżać, jeśli w promieniu 200 km, a gdyby dalej, to pojechać na kilka dni, mieszkać w pobliżu, a później rehablilitować sama. Ale jakby stan psa wskazywał, że jest np. 90% szansy na pełną sprawność, a potem pożyje jeszcze trochę i będzie tym życiem się cieszyć, a trzeba byłoby zostawić - kto wie, czy nie zostawiłabym. A co do dr Sekuli, to choć go prawie nie znam, to myślę, że nie wahałby się zakończyć cierpienia Gai (pytał Cię przecież czy nie uważasz, że tak byłoby najlepiej, dopytywał, czy na pewno chcesz ją próbować ratować z tego stanu, bo już jest zaawansowany i przedawniony). Ona ratuje psy, ale nie za wszelką cenę. Widział ją w stanie zupełnie innym, wpatrzoną w Ciebie, bez cierpienia na pyszczku, otrzepała się po zabiegu, jakby jej ulżyło, wsuwała jedzenie, piła.
  5. Lika, może wraca jej czucie, może unerwienie sięga dalej /widziałaś, jak skakały nerwy kilka cm dalej niż na początku/, dlatego te objawy bólowe, choć straszne, mogą być początkiem lepszego. Czy dostała antybiotyk na drogi moczowe? Jak zlikwiduje się zapalenie, to przestanie boleć, a wtedy ocenić możesz stan bardziej obiektywnie. Dawaj jej picie strzykawką, albo kroplówką nawodnić trzeba (ja się nie znam, ale tak miała Yorczka, jak już była na wykończeniu rok temu i teraz żyje cała i zdrowa). U dr Sekuły ratowane były też psy stareńkie - ta Yorczka miała 13 lat i wcześniej była zupełnie jak worek sparaliżowana, z zanikiem mięśni i nerwów, przednich łaperk też nie podnosiła, a widziałaś, jak przy nas zasuwała przez całe podwórko. Gaja też ma taką szansę, żeby tylko poprawił się stan dróg moczowych i nic nie bolało. Widziałam na jakimś wątku radę lekarza, że w przypadku paraliżu tylnej części, należy OPRÓŻNIAĆ pęcherz moczowy przez odpowiedni ucisk, a nie tylko, żeby ulewało się, jak popadnie. Wtedy mocz nie zalega w takich ilościach i nie dochodzi do zapalenia dróg moczowych. W ostateczności decyzję o eutanazji można podjąć, ale jeśli da się, by nie bolało Gajuni to, co bolało, to można jeszcze podjąć próbę tej rehabilitacji, która odwróci paraliż.
  6. Ja daję przeciwbólowy i przeciwzapalny Carprodyl na ten palec Grace (oprócz antybiotyku). Ale nie z apteki, tylko od weta. Biedna Gajeczka, cierpi, dzwoń do wetów, niech choć poradzą, co podać ludzkiego, np. Pyralgin (też kiedyś w kryzysie podałam, bo wet pozwolił). Serce pęka, gdy nie można pomóc.
  7. A tak w ogóle, co to za woda? Daleko od Ciebie? Może gdzieś w moją stronę.... to przy jakiejś kiepskiej pogodzie zapakowałabym futra i skoczylibyśmy popływać... Ach, rozmarzyłam się, a tu rzeczywistość skrzeczy.
  8. Po tym, co widziałam u Poker, mam poważne wątpliwości, czy zachowa się cokolwiek inaczej. Widziałam, jak kilka razy warczała i odsłaniała zęby (jak dla mnie naprawdę nie miała powodu). Po (celowym, dla demonstracji zachowania) zbliżeniu grzebienia Fryga natychmiast odsłoniła zęby i rzuciła się w kółko do swego ogona. W najlepszym scenariuszu: -Jestem zupełnie obca, moje duże psy mnie słuchają i ona to zobaczy (a nie uzna za przejaw mojej słabości, że na to i owo im pozwalam). Jeśli tylko będzie czuła respekt przed olbrzymami, może mnie uznać za autorytet. W najgorszym: - może wcale nie czuć respektu przed moimi sukami (one nie tykają mniejszych) i uzna je za cieniarzy, podobnie jak i mnie (jak zobaczy, że one czasem jednak zachowują się, jakby w domu rządziły).
  9. Biedactwo. Bardzo bardzo żal malutkiej, kochana psinka. Trzymam kciuki, żeby jej się polepszyło. Siki miały niedobry zapach, bo wylewało się tylko tyle, co się ulało przy zmianach pozycji, a reszta zalegała i od tego stany zapalne i też stąd na pewno pogorszenie. Próbowałaś strzykawką do pyszczka wodę po troszeczkę? Łapki słabe, sunia odwodniona, to może stąd nie podnosi się, a nie z powodu paraliżu?
  10. Ja moją Grace goliłam przez 5 lat, zaprzestałam niedawno (rok temu?) i ma włosy twarde jak druty. A Hondę tylko wyrywam, niestety nigdy nie doścignie twardością swojej mamusi. Nigdy co prawda nie rwę całkowicie, bo zawsze za późno się zabieram. Ale nie sądzę, że całkowite rwanie by coś zmieniło.
  11. [URL]http://allegro.pl/elektrody-do-ekg-50-sztuk-i2497191450.html[/URL] to chyba te.
  12. Szczęśliwe te psiury nad waszkowym morzem z wydmami. Lubię domyślać się, co w główkach małych siedzi, miny na każdej focie inne, wyraziste, aż miło patrzeć. Fotogeniczne, a i fotograf niezły. A sznurkowy potwór po prostu szokujący! Chciałabym mieć takiego (najlepiej u sąsiada, co by się napatrzeć codziennie do syta, ale nie musieć nic przy tym robić).
  13. Bardzo cieszę się z tej kupy! Będzie dobrze, Lika! Jak Wam poszło z nastawianiem? Czy inne ćwiczenia też próbowałaś? To wciskanie i tamto wykręcanie? Nie mogę się doczekać tego stymulowania, mam nadzieję, że urządzenie nie będzie długo szło od zamówienia. No i te elektrody też muszą być kupione, a jak ich nie ma, to klapa. Nawet jak w zestawie są, to tylko na początek.
  14. Właśnie miałam o to samo Cię zapytać. Aż się zdziwiłam, że post o tej treści już jest i to Twój. Grace ma palec spuchnięty okropnie, ropę. Wszystko od pazura, który przy nasadzie się rusza. Dostała antybiotyk i środek przeciwbólowy, więc odżyła i chce się bawić. Ale w nocy i rano była bardzo biedna, nawet przejście paru kroków od drzwi na trawkę przy tarasie (na 3 łapach) sprawiało jej ból, bo tamta chora łapa się przy tym ruszała. A musiała pójść na siku, bo przecież w domu by nie zrobiła. Ale wygląda na to, że będzie czyszczona - we wtorek się to okaże. A co u Gajuni?
  15. [quote name='Anula']Znalazłam w goglach ten sam i jeszcze tańszy stymulator: [URL]http://www.redcoon.pl/B175714-Sanitas-SEM-40_Stymulacja-prądem?refId=okazje[/URL] A jeżeli chodzi o elektrody to są razem z urządzeniem.[B]Nie mam pojęcia czy to są jednorazowe czy nie[/B]. W goglach też można poszukać tych elektrod jakieś są dla dzieci i dorosłych.[/QUOTE] Niestety jednorazowe i można przedłużyć ich żywot tylko przez to, że będą przyklejone non stop przez 3 dni. Później odklejenie, odpoczynek dla skóry, umycie itp. i znów przyklejenie na 2-3 dni. O ile nie będzie ich malutka odklejać. Na razie jest nieruchoma. Dllatego potrzeba tych elektrod sporo (doktor mówił, że na pewno 2 paczki, po 20 sztuk bodajże). Idą po dwie - 2 dla nerwów, 2 dla mięśni (chyba nie na raz, Lika to wie i będzie dzwonić do dr, jak kupi i podłączy).
  16. [quote name='malawaszka']:crazyeye:no masakra! a wysłałaś fakturę? bo teraz dziewczyny na bieżąco teraz robią przelewy... aaa kurde Ty wysłałaś fakturę jak Soema się przeprowadzała zdaje się.. kurde ale lipa[/QUOTE] Wysłałam na Stachiewicza, ale dałaś mi ten adres jako nowy właśnie, już po przeprowadzce. Prosiłam w lecznicy o duplikat, ale oni muszą do księgowej się zwrócić, bo ona ich rozlicza (nie na miejscu) i nie załatwili mi tego jeszcze. Może we wtorek to popchnę. Albo reklamuję na poczcie, bo w końcu wysłałam poleconym, więc jak nie ma adresata, to powinien list wrócić. Raczej myślę, że dotarł i się zagiubił Soemie, bo miała niezły młyn w tym okresie, Kłaj itp.
  17. Lika, jak wrócę od weta (dziś zamykają wcześnie, wieęc muszę natychmiast jechać), wyślę foty. Grace ma palec spuchnięty jak bania, chodzi tylko na 3 łapach. Martwię się o nią, czy nie skończy się znów amputacją. Dziewczyny, Lika dała mi 50 zł na paliwo (razem dwie wizyty: 60 km x 4 = 240 km), wzięłam, bo ostatnio nielekko u mnie z kasą, czekam wciąż jeszcze na zwrot za sterylkę Bajki, prawie przestałam na to liczyć, że otrzymam. Poza tym TZ mnie dość mocno kontroluje z wydatkami.
  18. Doktor nie twierdzi, że ona nie umie. Dziś robiła to pod jego okiem i karku suni nie skręciła. On tylko mówi, że niektórzy mają dolności manualne, łatwość w naśladowaniu ruchów, chwytów itp., (tak liczy, ze 20% to ma), a ona takiego wrodzonego talentu nie ma. Może np. w ten sposób ją uczulał na to, że musi być uważna, nie wiem, ale mam do niego zaufanie. Instruował ją bardzo poważnie i dokładnie, myślę, że nie wydałby psa, gdyby czuł, że ona go wykończy. Lika nie będzie niczego robiła na siłę, najwyżej za mało tę głowę skręci, będzie nieskuteczna itp., ale na siłę nie będzie kręcić w złej pozycji. Lika zastanawiała się nad ewentualnością zostawienia Gai, czy to tam, czy u mnie (Doktor obstawal za wersją, by została u mnie, że ja na pewno sobie poradziłabym, ja wcale tego nie jestem taka pewna, ale on zapewniał, że tak). Ale Gajeczka jest do Liki specyficznie przywiązana. Po okresie, kiedy wszystkiego się bała, uczyła się po prostu życia, zaufała jej i nawet doktor przyznał, że w takiej sytuacji stres związany z porzuceniem mógłby zahamować mozliwość rehabilitacji - po prostu starowinka poddałaby się i nie byłoby w niej woli walki i pędu do życia. Lika, jak zajrzysz tu - wyślij mi na pw swój mail, to wyślę zdjęcia.
  19. [quote name='Poker'] czy Gaja przy tych zabiegach cierpi ?[/QUOTE] Gaja jest bardzo cierpliwa, spokojna. Nie sądzę, żeby ten zabieg ją bolał, nie wydaje najmniejszego dźwięku, nie wyrywa się. Po pierwszym zabiegu otrzepała się, co Doktora bardzo ucieszyło. Wyglądała, jakby się poczuła lepiej. Doktor kazał mi ją dziś podotykać w różne miejsca brzucha, te same, kóre mi wczoraj pokazał, a które były wczoraj zgrubiałe i twarde. Dziś te miejsca odczułam jako miękkie i to powiedziałam. Doktor potwierdził i powiedział, że brzuch jest miękki, bez zgrubień właśnie dlatego, że powłoki są ciut silniejsze. Że to dobry objaw. Elektrostymulacja nerwów po jakimś czasie spowodowała, że drgania przeniosły się niżej, większy obszar w dół kręgosłupa się uaktywnił. Na początku drgania były tylko tylko lokalnie, przy elektrodach. Bardzo wielka szkoda, że Gaja nie trafiła tu o miesiąc wcześniej, może nawet od razu podniosłaby się po zabiegu (do 2 tygodni po wystąpieniu dyskopatii tak to potrafi działać). Może ja coś przekręcam, nie znam się, medycyna to nie moja branża, ale Doktor trochę tłumaczył, starał się, żebyśmy to pojęły, uczył jak obserwować postępy w rehabilitacji. Jestem pod wielkim wrażeniem!
  20. [quote name='malawaszka']o rany... biedna Gaja i biedna Lika - bardzo mocno trzymam kciuki, żeby wystarczyło motywacji i samozaparcia! :kciuki:[/QUOTE] Lika jest dzielną osobą, naprawdę motywacji i samozaparcia ma wieele. Jak ktoś nie miał sparaliżowanego psa (bez czucia od połowy ciała), to nie wie, że mocz wylewa się z niego jak z worka, kupkę trzeba wyciskać, paraliż łapek to nic, wobec brzucha i narządów wewnętrznych, które są jak bezwładny worek - jelita nie pracują, nie ma perystaltyki. Odbyt wypada. Naprawdę ciężka praca zajmowanie się takim pieskiem, mi wystarczyło popatrzeć na to z bliska i podziwiam Likę za to, co robi. Jedyne, o co można się bać, to to, że coś może nie wyjść z techniką zabiegu (można uśmiercić zwierzaka, jeśli wykona się nastawianie niedokładnie tak, jak powinno być wykonane). I że osoba pomagająca może nie mieć dość odporności psychicznej (bo zabieg wygląda strasznie, jak się na to patrzy).
  21. [quote name='Anula']To były dwie wizyty u dr.tak? Więcej nie będzie? Lika wraca do domy z Gajunią?[/QUOTE] Chciałam ją zatrzymać jeszcze do jutra (od poniedziałku pełną parą pracuję i nie mogę już jeździć), ale ona zostawiła rodzinę, w tym małe dziecko, psy, więc naprawdę trudno byłoby jej tu siedzieć. Jeden zabieg więcej wykonany przez Doktora, czy jeden zabieg mniej - to już nie ma takiego znaczenia. Ważne jest, że i tak trzeba to wykonywać długo, codziennie. I tak musi to robić ona.
  22. Ja też nienawidzę takich hodowców i dokładam wszelkich starań, żeby przynajmniej nie było tajemnicą tego "towarzystwa wzajemnej adoracji" to, co się dzieje w ich fabrykach psów. Już zdążyłam się narazić jednemu takiemu (i nawet zbieram baty od czasu do czasu za pewne swoje wystąpienie). Nie zmienia to jednak faktu, że każdy, kto chce mieć psa powinien mu zapewnić warunki takie, żeby pies był szczęśliwy, niezależnie od tego, czy hodowca psa był ch... łasym na kasę, bez poszanowania dla zwierzaków, czy człowiekiem. Na szczęście znam też paru hodowców z ZKwP, którzy kochają psy i jak mają czasem szczenięta (co jest wydarzeniem), to o nie dbają i sprzedają je tylko do sprawdzonych domów.
  23. Wszystko (prawie wszystko) w rękach Lilki, ponieważ bardzo późno zaczęta, rehabilitacja trwać musi długo i musi być prowadzona prawidłowo (to nastawianie). Niestety doktor powtarzał, że Lila nie ma talentu w tym kierunku (a nawet ostrzej, że jest antytalentem), ale moim zdaniem, jak się zaprze i będzie stosować do wskazówek (i fot, które zrobiłam, za pozwoleniem Doktora), to ma szanse zrobić to poprawnie. Nie wiem czemu Doktor twierdzi, że ja jestem w tym kierunku szczególnie uzdolniona i powinnam to ja robić, a sunia powinna zostać np. u mnie. To i tak nierealne (ja jestem przez większość dnia nieobecna, a sama elektrostymulacja minimum 6-7 godzin dziennie!). Lila może będąc w domu zajmować się nią (kąpiele, wyciskanie kupy, sików, masaże, elektrost.,), no i sunia bez niej mogłaby popaść w depresję, bo bardzo jest z nią związana. Jej bardzo zależy na usprawnieniu Gai, więc sądzę, że to wystarczająca motywacja do tego, by to robić jak najlepiej. Niestety potrzebna jest druga osoba (musi trzymać z całej siły, jak Lila będzie ciągnąć za głowę, a tu Lila nie wie, kto da radę się tym zająć u niej. Elektrostymulator coś ok. 136 zł + ok. 45 za 2 paczki elektrod (Doktor sprawdzał, czy jest na allegro, podał markę, cenę, podał, jakie kupić elektrody itp.). Może niedobrze pamiętam końcówki cen, ale Lila ma zapisane. Szanse na wyzdrowienie są duże, bo chodzi o kręgi szyjno-piersiowe. Przy lędźwiowo-krzyżowych szanse są małe. Zresztą widzieliśmy tam naprawdę wiele dowodów na to, że Doktor stawia te psy na nogi.
  24. Wizyta dzisiejsza trwała z półtorej godziny. Doktor pokazał jak używać elektrostymulatora (wygolił odpowiednie miejsca). Wygolił też miejsce, w którym należy wciskać w bok kręgosłupa to, co wystaje pomiędzy kręgami. Pokazał różne ćwiczenia pomagające zachować sprawność nieużywanych stawów. Oczywiście znów nastawiał ten odcinek szyjno-piersiowy. Robiła to też Lila. Dał różne wskazówki i wskazał symptomy, po których rozpoznać, czy jest poprawa w przewodzeniu nerwowym. Umówił się, że przed pierwszym stymulowaniem Lila zadzwoni po instrukcje, żeby wszystko dobrze podłączyła i uruchomiła. Jestem pod wielkim wrażeniem, jeśli chodzi o Doktora. Człowiek z wielkim sercem, który robi wiele dla zwierzaków, a w dodatku zupełnie nie dla kasy (dziś 50 zł). Widzielismy 13 letnią sukę yorka, która była wcześniej tak sparaliżowana, że tylko leżała bezwładnie jak worek. Dziś już czołgała się z użyciem tylnych nóg. Przeczołgala się przez całe podwórko na naszych oczach. Poznaliśmy też żonę Doktora - bardzo miła kobieta - na pewno pomaga mu mocno w pracy.
  25. Jeśli nadal mieszka w kojcu, to lepiej, żeby się nie wahali, bo może jednak znajdzie dom bez kojca.
×
×
  • Create New...