Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Lika, jest pięknie, ale nie znoszę wychodzić z psami z powodu Grace. Przed każdym wyjściem muszę zakładać jej 2 buty, po czym jak pobiega po śniegu, to opatrunek schodzi razem z butem i muszę znów odkażać i bandażować łapę - mam już dosyć tych bucików. Pozostałe dwie szaleją, jak bawię się zakładaniem bucików, liżą mnie, zasłaniają, muszę się opędzać, bo nic nie widzę jak zapinam rzepy (a zawzięłam się, że nie wypuszczę ich na działkę na sikanie i muszę być konsekwentna, muszą poczekać). Sam spacer - super, ale początek i koniec okropne z tymi opatrunkami. No i siebie też trzeba opatulić, to minusy zimy.
  2. Też się boję jechać w taką pogodę (dziś zasypało okropnie, chyba dlatego, że zazdrościłam śniegu). Niestety w pracy muszę być długo, potem dojazd do domu, wyprowadzenie psów choć na 5 minut, więc wyjechać mogę o 17:30 najwcześniej. Przy takiej pogodzie nie liczę na zawrotną prędkość na trasie - latem byłyby to 3 godziny, teraz może być nawet 5-6 w jedną stronę. Trasa prowadzi długo przez lasy, dość krętą wąską drogą. Tak pierwsze 100 km, później trasy nie znam, bo nie jechałam. Na szczęście Radek pojedzie ze mną, będziemy w razie czego kierować na zmianę. On ma auto niesprawne, gdyby było OK, to pojechałby w dzień, zawsze o łatwiej kierować, jak jest jasno, przynajmniej w jedną stronę. Muszę więc być ja, bo auta mojego męża nie dam mu - muszę mieć dojazd do moich psów po pracy (mamy jedno auto).
  3. 603 569 417 Moi już chyba śpią, bo nie odpowiedzieli na sms-a. To dziwne... Zawsze chodzą spać o wiele później. Jutro będę wiedziała, co i jak. Daj znać, elinka, jak przebiegło wyjęcie psów, czy się wszystko udało. A ja wtedy dam znać, jaka wersja ostatecznie ich odbioru, w razie czego późno (między 21 a 22) byłabym po nie.
  4. Jutro będę po 8 godzinach pracy + 2 godzinach dojazdu do i z pracy, wyjechać mogłabym dopiero wieczorem, ok. 18:00, w tych warunkach jazda aż do Inowrocławia i z powrotem może zająć z 6-7 godzin, a najgorzej, że ja jak jestem zmęczona, okropnie lubię zasypiać za kierownicą, bo jestem niskociśnieniowcem (kiedyś nieźle mnie to kosztowało). Dlatego wyjechanie naprzeciw i zaoszczędzenie mi tych choćby 2 godzin to byłoby wykonalne, a tak, boję się. Chyba, że chłopak mojej córki pojechałby ze mną i przy moim kryzysie on kierowałby. Spróbuję to jakoś przemyśleć, no i pogadać z nim. Rzeczywiście wolałabym mieć psy w domu już już jutro.
  5. Jak jutro je wyciągniecie, to rozważam jeszcze inną opcję - o dowolnej porze wieczornej jutro, gdyby Twój mąż je podwiózł mi do Kalisza (130 km od Inowrocławia), wieczorem, to wyjechałabym ja tam po nie; byłabym tak ok. 19:30 - 20:00 w Kaliszu. Nie trzeba by było przetrzymywać. A jak mój mąż wróci z delegacji, to będzie trudno mi go przekonać do tego, by wtedy wziąć psiaki. Muszę go po prostu postawić przed faktem dokonanym. Dlatego zależy mi na czasie.
  6. elinka, za minutę będziesz miała odp na pw
  7. A może mógłby po pracy? Albo załatwić, że z pracy wyjdzie szybciej. Ja w domu jestem po pracy i tak ok. 17:30 (pracuję we Wrocławiu). Jakbym wyjechała naprzeciwko to zdążyłabym tylko do Międzyborza, ok. 30 km przed Oleśnicą dopiero na 18:30-19:00. Twój TZ miałby tam 188 km z Inowr., mógłby obrócić w obie strony w 5 godzin. Wystarczyłoby, żeby wyjechał z domu o 16:30. We wtorek wieczorem muszę jeszcze jechać do weta do Wrocławia z moją sunią, a później odbieram męża z Oleśnicy z PKP, z delegacji. Więc dalej niż do Międzyborza nie dam rady. No, bo przecież jutro (w poniedziałek) nie ma szans tego pozałatwiać - zgrać wyjęcie psów, przejazd. Ale jutro możnaby późniejszą porą jeszcze przyjechać tu z psami, a ja mogłabym wyjechać nieco dalej na spotkanie.
  8. Popatrzyłam w Google na mapkę dojazdu. Z Inowrocławia do Wrocławia jest 248 przez Oleśnicę. Czyli do mnie ok. 230, bo mieszkam pod Oleśnicą, ale wystarczy dowieźć do Oleśnicy - 218 km od Inowrocławia, a jeśli pora byłaby OK (żebym nie była w pracy), to wyjadę kawałek naprzeciwko, tak, że miałby poniżej 200 w jedną stronę. Zawsze to mniej.
  9. Myślałam, żeby jak już, to po bandzie i też za jednym zamachem tego małego sznupiastego (tego, co niby havańczykiem jest). Ale sunia średniaczka to może jest dla niego "mała" i nie zgodziłby się z nią. No i nie wiem, czy dałabym radę. (nie z psami, z tz). No i przy założeniu optymistycznym, że któreś jedno okaże się "szybkoadopcyjne" przynajmniej w oczach mojego męża. Ale problem jest innego rodzaju - tz od środy ma urlop, więc nie będę miała auta - będzie mnie odwoził na PKP, a sam warował w domu. We wtorek w nocy wraca z delegacji, a jak znam życie powinnam mu zrobić niespodziankę. A po wtorku to już będą potrzebne dłuuugie negocjacje niekoniecznie korzystne.
  10. Jakby ktoś z tego Inowrocławia jechał nie na Górny Śląsk, ale np. do Wrocławia lub okolic, to ja mogę ją przygarnąć (przynajmniej na trochę). Mówię o średniaczce, bo moja Bajeczka kochana wciąż mi na sercu leży i jak zobaczyłam tę czarną, włochatą sunię, to serce mi mocno zabiło. Może tz mnie nie wyrzuciłby, jakby zastał w domu takie cudo... (choć na razie codziennie muszę wysłuchiwać czarnych wizji o tym, co nas czeka, jak nasze osobiste psy nas finansowo wykończą - Honda wystawami, Grace chorymi palcami, a wszystkie trzy 40 kilogramami karmy miesięcznie). Ale Bajeczkę też pokochał, pęka z dumy, jak czytam mu sms-y o Heidi, bardzo przeżył śmierć szarych suczek, więc jednak wierzę w akt łaski, jak zobaczy u nas kolejną biedę.
  11. Ze mnie chyba nie. Bo po 2 godzinach marzyłam już tylko o tym, by zapakować się w auto i pojechać sobie, ale było mi głupio być tą pierwszą. A towarzystwo po tych 3 godzinach zapragnęło jeszcze urządzić jakiś nocny trening napadowy (oni ćwiczą obronę po ciemku, a Honda w tym nie bierze udziału, bo jest jeszcze za świeża, nie wie, o co chodzi w tym atakowaniu pozoranta). Ale chyba się jednak rozjechali, bo nasz trener nie bardzo miał już ochotę.
  12. Cudna jest Duża, cieszy się wciąż, aż miło patrzeć. A na którymś z pierwszych filmików Mała Śmiesznota rozbrajająca, jakie miny, jakie skoki - cudak po prostu. Stwierdzam, że śniegu macie o wiele więcej... Aż zazdrość mnie bierze, bo u nas na tyle mało, że nie wybraliśmy się na narty dziś niestety. Grace ma dwie łapy chore (znów walczymy o uratowanie palców, tym razem obie lewe łapy w opatrunku, kolejny antybiotyk, a za kilka dni kolejna narkoza i wycinanie całkowite 2 pazurów z oczyszczaniem okolic). Na razie długie wyjścia z dwiema, albo tylko z samą Hondą, bo ona wciąż nienasycona. A z Grejsikiem tylko na 10 minut. Z powodu Grace (m.in.) odłożyliśmy myśli o tymczasach na razie. Kocham poczciwinę, a jak cierpi, to serce podwójnie się kraje, bo to anioł w psiej skórze. A z powodu nadzwyczajnych "atrakcji" w pracy do weta pojechałam o dzień-dwa za późno, jak już zapalenie w przednim palcu się rozwinęło. Zła jestem na siebie, bo mogłam pojechać na jakiś nocny dyżur, ale nie myślałam, że jest aż tak źle, albo nawet i nie było - nie wiem, ale mam doła z tego powodu. Wiem, wiem, że to Twój wątek, ale musiałam się komuś wyżalić.
  13. To my dla odmiany byłyśmy wczoraj z Hondą (moja olbrzymka) na zakończeniu sezonu treningowego = grillu. 3 godzinki na powietrzu przy -12 stopniach i to bez ruchu, w jednym miejscu. Na szczęście wzięłam karimatę dla Hondy, a w aucie znalazła się jakaś stara robocza kurtka, którą jej założyłam na plecy. Jak organizator kupował tacki do grilla, wzbudził w sklepie niezłą sensację.
  14. I co u małej? Już zdrowa? Pogodę mieliśmy ostatnio ładną, więc pewnie korzystacie z uroków złotej polskiej jesieni i nie macie czasu zajrzeć... Odwiedziłam pewien wątek i już wiem, że Nikaragua ostatnio czas spędza na pisaniu majtkowych wierszy, stąd tu taka cisza.
  15. [quote name='kasiaprodex']Ciotki musze was zmartwic najbliższe zdjecia dopiero w sobote. :multi:[/QUOTE] Sobota, to wczoraj... Jakoś tu cicho się zrobiło. Czy to przypadek? Śledzę wątek z zapartym tchem i nie mogę doczekać się zdjęć i rozwiązania zagadki.
  16. [quote name='farmerka63'] Ściemniał, skubany.... :mad:[/QUOTE] Wiedział chłopak, co robić, żeby się wydostać i zimy nie spędzać na zimnych kaflach.
  17. Ja w Warnie latem w tym roku roku z częścią sędziów rozmawiałam po rosyjsku (jestem z tego pokolenia, które się tego języka uczyło niegdyś). Ale gdy padło pytanie o "wozrost", ja w panice zaczęłam wymyślać, jaką to wysokość w kłębie mam podać sędziemu (trzeba wiedzieć, że moja suka jest bliska górnej granicy tego, co jest we wzorcu, więc bałam się, że on myśli, że jest za duża). Po prostu w strachu zapomniałam, że wozrost to wiek. Dopiero dopiero jak sędzia przeszedł na angielski, przestałam się pluć, że ma 67-68 cm. Ale zrobiło mi się głupio, że chciałam się pochwalić znajomością jego ojczystego języka, a takie proste słowo pomyliłam.
  18. Jak dobrze, dzięki za info o Orim; myślałam, że to już wczoraj minęło, bo zabrany 5.11. A Hoppe - jakie prawdziwie sznaucerowe dumne i bystre spojrzenie! Te brudne kudły chyba mu nie dawały nawet podnieść głowy, wyglądał na 100 lat.
  19. A ja zapytam nieśmiało o Oriego, bo wczoraj chyba skończyła się kwarantanna.
  20. [quote name='malawaszka']nie no to na pewno nie jest ta sama sunia - tamta na zdjęciu z Hrabalem jest terierkowata, białe łapki ma[/QUOTE] York to też terierek, haha. (no, trochę inny, wiem).
  21. [quote name='halszka']tu wątek suni : [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/235559-Sunia-w-typie-yorka-nie-chcę-żeby-dostała-się-w-byle-jakie-ręce?p=19959712#post19959712[/URL][/QUOTE] Jakoś inaczej wygląda ta sunia obok Hrabalka niż ta yorczka z wątku. Mniej kudłata i chyba za duża mi się wydaje, mordka jakaś dłuższa niż yorkowa. Ale może fota z góry tak zmieniła wygląd.
  22. Przelałam za listopad i grudzień (deklarowałam 10 zł/mies.), a także dorzuciłam 20 zł na dobry początek, czyli poszło 40 zł.
  23. Tak myślałam, bo wygląda "Bajkowo".
  24. A wielkość? Bliżej średniaka, czy miniatury?
×
×
  • Create New...