Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Nie mogę się doczekać jego przyjazdu do Michelle; mam wielką nadzieję, że w ciepełku dolegliwości Hrabalka się zmniejszą.
  2. Pewnie Kropka, ale ostatnio nie śledzę nowości, więc może się mylę.
  3. Rzeczywiście piękna ta sunia. Zachowanie w schronisku nieraz bardzo jest mylące -agresywne okazują się wyjątowe, jak zaakceptują swojego człowieka, a ciapy zdarza się, że jak poczują, ze mogą porządzić, zmieniają się w dominantów. Ale doberman to doberman, z jednej strony ma delikatną psychikę, jest wrażliwy, a jednocześnie wymaga zdecydowanego i konsekwentnego prowadzenia. To zawsze wyzwanie.
  4. Ten pies przecież na początku nie gryzl. Chyba nauczył się używać zębów w stresie, a dużo ostatnio u niego się zmieniało ludzi, miejsc, więc o stres nietrudno. Jakoś nie mogę uwierzyć, że jest taki niebezpieczny, żeby trzeba go było poddawać eutanazji. Ja ostatnio słabo ogarniam moje psy, a dodatkowo mój tz stanowczo mnie blokuje, więc pewnie nie przydam się na nic. A nawet zbierałam się w sobie, żeby mojemu mężowi jednak jakoś przemówić do serca i popróbować go zmiękczyć (w końcu Ori jest mniejszy od Bajki!). No, ale Furciaczkowa poradzi sobie na pewno, pies odżyje psychicznie i będzie OK. Może w takim razie uda mi się uskrobać jakieś niewielkie środki, żeby się dołożyć do hoteliku.
  5. Mam pytanie o Oriego. Czy na pewno nie zapadnie nieoczekiwanie decyzja skracająca mu ten okres obserwacji? Tzn., czy te 14 dni (od wczoraj, czyli 5.11) można brać jako pewnik, jako czas na szukanie ratunku dla tego psiaka?
  6. To właśnie najkrótszą drogą (przez Racibórz, Prudnik, Nysę) jest 194 km. Przez Wrocław dalej, w dodatku autostradą (płatną). Na 1 listopada byłam w Raciborzu na grobach, ale na razie się nie wybieram w tamte strony. W Żorach, blisko Jastrzębia jest moja kochana tymczaska Bajka, ale cóż, na razie nie mam szans jechać. Część tej trasy znam na pamięć, bo mój tz pochodzi z Głubczyc, a ja z Raciborza, najkrócej było przez Nysę, Grodków do Wrocka, ale teraz szybciej autostradą.
  7. Mam kilka zobowiązań na dogo, w dodatku najstarsza z moich trzech czarnul wciąż pochłania dodatkową kasę na leki i suplementy, więc deklaruję tylko 10 zł stałej.
  8. [quote name='wilczy zew']taka sunia [SIZE=2]NUMER EWIDENCYJNY: [B]1344/12[/B] W SCHRONISKU: [B]16.08.2012[/B] NUMER NA SZYI: [B]1418[/B] BOKS [B]20[/B] WIEK [B]1 ROK [URL="http://www.schronisko.in/fotodogs/1344-12/foto1.jpg"] [IMG]http://www.schronisko.in/fotodogs/1344-12/foto1.jpg[/IMG] [/URL]http://www.schronisko.in/1344-12.html [/B][/SIZE][/QUOTE] Czemuś przypomina mi Frygę ze spojrzenia.
  9. [quote name='N&N']Mama przytomnie zdążyła złapać dziewczynkę na ręce i torebką odgoniła psa. Mała była przerażona. Dzięki szybkiej reakcji mamy nic jej się nie stało. (...) Mama małej dosyć długo czekała przed sklepem na właściciela agresywnego psa, ale też nie dała rady długo trzymać małej :-([/QUOTE] Nie widziałam, ale jakoś nie przemawia do mnie, że pies był agresywny (dał się odgonić torebką, później czekał zapewne nadal pod sklepem razem z tą panią). Agresywny zapewne zareagowałby na takie zachowanie mamy (wzięcie dziecka na ręce, odganianie torebką zupełnie inaczej. Oczywiście pies nie powinien zostać bez opieki bez przypięcia, kagańca, podczas, gdy właściciel robił zakupy, ale po prostu jakoś inaczej wyobrażam sobie zachowanie agresywnego psa.
  10. [quote name='malawaszka']my mieliśmy odkurzacz bez worka - z wodą... a teraz to chyba muszę zainwestować w większą miotłę :evil_lol:[/QUOTE] Ja z pożądaniem patrzę na super mega mop i takąż miotłę, których panie sprzątające używają u mnie w pracy. Ale jeszcze nie nabyłam, tak mam, że zawsze pędzę do domu do moich brudasów. Dziś też pędziłam, ale na nic się to nie zdało - już w garażu woniało, w wiatrołapie stężenie zapaszku wzrosło, a w salonie komora gazowa - ogromna kuupa na środku salonu. Chyba po wczorajszej wątróbce, którą przywlokłam z pracy, bo mi zostawiają panie na stołówce resztki, żeby kulki urozmaicać. Ale wątróbki dzieci nie trawią i było tego sporo, zbyt dużo jak widać.
  11. Ja nie używam odkurzacza, bo każde zamiatanie (2 razy dziennie) to tak z kilogram piachu, więc zbankrutowałabym na workach. Po co drugim zamiataniu przejeżdżam mopem, bo inaczej wygląda, jakby 3 miesiące nie było sprzątane. Wokół zaorane świeżo pola. A na działce - robię porządki, kopię, ściągam darń z jednego miejsca i przenoszę w drugie, bo robiłam kolejny skalniak, jak też przenoszę warzywniak i zasłaniam go czymś bo jest obskurny i widok na niego prosto z tarasu. Słowem: prace ziemne, do których chętnie przyłączają się moje czarnuchy (raczej szaro-bure ostatnio). Masakrycznie brudne są i wszystko wnoszą do domu.
  12. Tak myślałam, ale właśnie ostatnio zastanawiałam się, czy nie ma u nas we Wrocku takiego punktu, jak w Bytomiu, w tym linku.
  13. Oddać krew? Tzn. badanie, czy honorowe krwiodawstwo? Córka mi to wysłała ostatnio: [url]http://www.youtube.com/watch?v=w5ty5Msvxq0[/url]
  14. Dzięki, teraz jasne.
  15. A co stało się z jej opiekunką (tą, której zięć ją wyrzucił)? Jeśli sunia była do niej przywiązana, to na nią mogłaby sunia zareagować pozytywnie. Ale jakoś nie składa mi się tutaj: "sunia niezwykle przywiązana do nowej opiekunki" z tym: "musieli ją chyba bić". Jak też "odwiózł ją do poprzedniego domu (tymczasowego)", skoro ją wyrzucił z auta. Czyżby wyrzucił ją pod tym domem i ktoś to widział? Czy są namiary na dom, do którego byłą adopcja? Umowa adopcyjna? Pełna informacja mogłaby tu pomóc, bo jak na razie jak dla mnie za dużo niewiadomych.
  16. Ten jej "uśmiech" jak z horroru, aż się boję iść spać, żeby się nie przyśnił.
  17. A na czym te bluzcze są rozpięte? Wyglądają niesamowicie, jakby to był jakiś fotomontaż. Dziewczyny jakieś odmłodzone mi się wydają - Wesperka nawet bardzo szczenięca na tej pierwszej fotce.
  18. Ja też ich kocham!!! Gdyby nie różne ograniczenia, JJ byłaby już dawno u nas! Nie mogła mi zejść z głowy! Taka podoobna do kochnej mojej Grejsi! A tak, się cieszę podwójnie, bo u nas nawet jakbym stanęła na głowie, nie miałaby tak dobrze pod żadnym względem, jak ma tam!
  19. JJ bliska mojemu sercu, tak się cieszę, że już ma dom! Grace, jej przyrodnia siostrzyczka, prawie równolatka waży 40 i wcale nie jest grubaską. Nie wiem, jak może wyglądać wysoka olbrzymka z wagą 20 kg. Jaką ulgę musi czuć ta sunia, upieszczona, nakarmiona, w takim miejscu.
  20. Sunia starsza była przekochana, mieliśmy ją dość długo, z wielkim żalem się rozstawaliśmy. Niewymagająca, wdzięczna za każdy głask, mądra, cierpliwa, z pięknymi ogromnymi oczyskami. Syn, który na początku mówił na nią Kostucha, twierdził że ona wygląda, jakby za minutę miała umrzeć, na koniec nie chciał jej nigdzie oddawać. Dopiero jak poznał osobiście jej nową rodzinę (odwoziliśmy ją razem), wybaczył mi, że ją oddałam. Młoda - szatan, wulkan energii, ale za swoją nową Panią i całą rodzinkę dałaby się pokroić. Obcych nie dopuszczała do nich, zaborcza i nieprzystępna. A ich kochała całym sercem z wzajemnością. Też pani Krysia mówi, że to jakieś fatum, bo rozumie, że stara była schorowana, po kilku operacjach, ale żeby obie, tak jedna po drugiej, to okropne. Teraz dzwonią one do siebie codziennie i wypłakują się, wspominają. Może lepiej byłoby, żeby przerwały tę żałobę, bo się nakręcają wzajemnie.
  21. Dzwonila dziś pani, która miała Bravę (Polę) - jedną z dwóch suczek, które miałam na dt zimą. Bardzo smutne wieści - Costa, mama Poli odeszła za TM 15 lipca (dwonili wtedy do mnie, ale byłam za granicą, niedostępna) - miała okropnie zrujnowaną wątrobę przez lamblie, inne narządy też. Wspaniali ludzie, miała u nich raj, leczyli ją do końca, nie żałując na żadne leki i zabiegi, płaczą do dziś i daliby wiele, żeby mogła jeszcze trochę pożyć. Na domiar złego, w ten poniedziałek Polę - córkę potrącił samochód w miejscu tzw. bezpiecznym, gdzie już była zawsze wypinana. Strzaskana miednica i kręgosłup. Państwo jechali z nią od razu do weta, mimo, że miał zamknięte, otworzył, rtg wykazało, że stan jest beznadziejny i będzie męczyła się a i tak nie do uratowania - operacja z małymi szansami na poskładanie jej, bo zmiażdżony kręgosłup. Musieli ją uśpić. Pani Krystyna płakała do słuchawki, mówiła, że mąż wygląda jak cień, bo to on był z nią na spacerze i ją odpiął już przy domu, a ona zobaczyła jakiegoś psa i pobiegła. Pojawiło się auto, choć tam prawie nic nie jeździ. Teraz mąż wyrzuca sobie, że to przez niego, syn wyrzuca sobie, że to nie on był z nią, bo on nigdy nie odpinał, pani, że nie była z mężem, bo sunia trzymała się przy niej wyjątkowo blisko zawsze, a męża już tak nie słuchała. Rozpaczają obie rodziny i ta od Costy i ta od Bravy, bo jakoś wyjątkowo pokochali te biedaczki - mieli już wcześniej psy, ale mówią, że tak jakoś te im zapadły w serce, że nie mogą się otrząsnąć. Smutno, że tak krótko małe mogły pocieszyć się nowym życiem, ale choć tyle psiego raju miały, bo wcześniej - lepiej nie mówić, były w okropnym stanie. Myślę, że wkrótce Panie może dojrzeją do kolejnej adopcji, ale teraz jest czas żałoby i nawet nie próbowałam wspominać, że lekarstwem na żal i ból jest zaangażowanie się w uratowanie innej biedy.. Tak, czy owak spróbuję wypatrzeć jakąś mała biedę w ich typie, pasującą do każdej z tych rodzin, tak na wszelki wypadek.
  22. Jestem pod wrażeniem! Takie przedsięwzięcie! Ciekawe, jak Milka przetrwa taką długą drogę i ciągłe zmiany otoczenia. Będzie mocno zdezorientowana, ale cóż, już niedługo będzie w DOMU. A ja prawdopodobnie jutro będę miała wizytę Daisy z HeManem. Nie jest to na 100% pewne, ale cieszę się na tę wizytę, długi spacer z całą piątką. Poobserwuję sobie małą (podobno zachowuje się teraz, jakby miała cieczkę i chciała zachęcić HeMana do amorów - mój kolega po prostu zwątpił, czy ona na pewno jest wysterylizowana... Na szczęście duży kolega Daisy nie przejawia chęci na seks.
  23. Od rana myślę o Was, jak to będzie z Wami. Chyba jednak się do Zołzy przywiązaliście. Ona bardzo potrzebuje swojego człowieka, jak będzie tylko z jednym, nie będzie taka zazdrosna o drugiego. Ale chyba za mężem będzie bardzo tęsknić - widzę, że ona bardzo go kocha. Wiele zazdrosnych scen było jednak o niego.
  24. Za tydzień wystawa we Wrocławiu, na pewno ktoś ze Szczecina będzie. A zapewne też i z Katowic lub Krakowa ktoś się pojawi. Może Wrocław mógłby być tym miejscem pośrednim. Jak macie znajomości wśród hodowców, to może warto zapytać, czy by nie przewiózł. Ja na wystawie w niedzielę nie będę, w ogóle będę daleko poza Wrocławiem w tym dniu. Będę tu tylko do soboty. Mogłabym przetrzymać sunię od dowolnego dnia do soboty, kiedy to już kilka grup się wystawia i komuś ją tam przekazać, kto wraca w sobotę do Szczecina z wystawy. Niestety grupa II, gdzie może znałabym parę osób, wystawia się w niedzielę.
×
×
  • Create New...