-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Jak tak sprawy się mają, jak tak reagował na Sarę, to przecież naturalne, że jej nie zostawiłaś. A czy zapoznawaliście się na neutralnym terenie? Moje suki nie akceptują, jeśli pies wchodzi do nas bez zapoznania na neutralnym terenie i powrotu razem ze spaceru. Takie przypadki przerabialiśmy, jak ktoś z gości sobie z psem przychodził i albo na ogrodzie, albo bezpośrednio w domu było pierwsze spotkanie. Po prostu bardzo nieprzyjemne (agresywne) przyjęcie psa, który wszedl do domu lub ogrodu. Z tymczasami więc zawsze chodzimy najpierw na zewnątrz, daleko od domu na spacer, druga osoba idzie naprzeciw z domowymi psami. Nawet w środku nocy, jak przyjechałam z Shilą, tak to urządzaliśmy. Wtedy jest OK. Niby mała różnica, ale jednak coś w tym chyba jest.
-
Właśnie baardzo długo rozmawiałyśmy z weszką. Dom jest bardzo pozytywny, psiolubny, ludzie spokojni, ciepli. Z olbrzymem przechodzili różne rzeczy (na starość potrzebował częstych spacerów, miał kłopoty ze zdrowiem. Wszystkie trudne kwestie weszka poruszyła i wygląda na to, że chcą i będą potrafili sobie poradzić. Dom "pełen życia", z dziećmi nie mogłoby być inaczej. Shili sprzed miesiąca bym tam nie oddała na pewno. Wycofanej, nieśmiałej. Ale to już jest inny zupełnie pies. Właśnie mój wnuk jest z nami, biega i strzela (ostatnio interesuje się walkami wschodu, gwiezdnymi wojnami itp.). Ona nic sobie nie robi z tego. Jak jadł, sępiła od niego dość mocno jedzonko. Jest bardzo mądra, wie, na ile może sobie pozwolić, co jest opłacalne, a co nie. Dziś zdecydowała, że woli zostać na ogrodzie, ale wolna, niż wyjść na zewnątrz na lince. Robiła kilka podejść do furtki, a ja przy furtce schylałam się, żeby ją zapiąć. Ona w tył zwrot. Więc ja zaczynam otwierać bramkę. No to ona znów przy mnie. Więc zaczynam ją znów zapinać. Ona w tył zwrot. Tak kilka razy. A później otworzyłam, wypuściłam psy, a ona po prostu się odwróciła i poszła zwiedzać działkę. Już się nie próbowała nawet przemknąć. Żadnych protestów, że my wyszliśmy i została sama. Miłe przywitanie po naszym powrocie. Jedynie muszę przekonać nowych ludzi, żeby za żadne skarby nie dali się zwieść jej niewinnej mince i nie puszczali jej wolno, bez smyczy. Jak ją przyzwyczają, że inaczej nie można - zaakceptuje to. Jak raz wypuszczą - nie będzie łatwo wytłumaczyć jej, że musi chodzić zapięta. A ten ich las to już nie jest las daleko od cywilizacji, ale Kraków, niedaleko przebiegają drogi z autami. Za duże ryzyko, że coś by się jej stało. Trudno wybrzydzać, jeśli ludzie są pozytywni. Przecież to najważniejsze. Oczywiście można wyobrazić sobie lepsze pod niektórymi względami domy, ale nie jest ich za wiele, może zbyt długo trwałyby poszukiwania i więcej szkody niż pożytku z tego, bo może lepiej nie przywiązywać jej do nas za bardzo. Jest już odpowiednio "wzmocniona", żeby dać sobie radę w "nowym życiu", tak sądzę. Jakby chciała "głuchnąć" i sobie pochodzić, to nie tylko pani z 2.małych dzieci jej nie złapie, ale NIKT nie byłby w stanie. Dlatego żaden dom tu nie byłby lepszy, chyba, że z dobrze ogrodzonym ogrodem, a i tak na spacerach musiałaby być zapinana, bo przecież ogród to dla psa wcale nie taki raj, jeśli nie wychodzi na spacery.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='malawaszka']Cholera... uroki życia na wsi... :placz:[/QUOTE] Nie tylko na wsi. Złomiarze są wszędzie - u nas w szkole wciąż kradli klapę od studzienki ze zlewkami, a było to bardzo niebezpieczne, bo jakby dziecko rano idące tamtędy do szkoły wpadło, to po nim. A zwykle kradzież była zauważana rano, na szczęście obchód konserwatora jest ciut wcześniej niż pora przychodzenia dzieci do szkoły i zdążał zabezpieczyć.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote name='zerduszko']Okropne to, ja się tak cieszę, że nauczyłam moje suki "na smyczkę" i wtedy czekają obie ładnie :) Kiedy ta wizyta, bo się pogubiłam.[/QUOTE] Moje duże też czekają ładnie. A ten włóczykij myśli tylko o szwendaniu się... i tarzaniu w g... Dziś znowu musiałam zaliczyć kąpiel ze śmierdzielem. W dodatku wykończyła mi ostatnią butelkę szamponu i rano muszę jechać do City, bo nie mogę zostać bez zapasu. Wizyta dziś (tak weszka pisała w środę...).
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Poczytałam sobie i niestety jest to prawdopodobne u starszych suk dużych ras, zwłaszcza po sterylizacji (jakoś nie wpadłam na to, że nie mogę jej wystawiać...). Strylkę miała prawie 3 lata temu. A ma już ponad 8, w dodatku wiele razy narkozy. Ale podobno daje się to zatrzymać bez zastosowania terapii hormonami. Muszę do weta z tym (poobserwuję sobie ją najpierw dziś, zwłaszcza w nocy). Może się zacząć nawet i 3 lata po sterylizacji.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Jakbyś jeszcze WZ mrozik zesłała oprócz śniegu, to też nie będę miała nic przeciwko. Ja tylko nie znoszę błota, a śnieg + mróz są OK. Mam też pytanie z innej beczki, ale tu zagląda pewnie ktoś z podobnymi doświadczeniami, więc pytam. Moja Grace ostatnio zaczęła od czasu do czasu popuszczać mocz w czasie snu. Myślałam tak ze 3 tygodnie temu, jak jej się to ze dwa razy zdarzyło, że jakaś podziębiona, ale samo przeszło, więc odpuściłam. Dziś w nocy i wczoraj znowu jej się to zdarzyło (a nie są to małe ilości, niestety w przypadku 40kg psa). Chyba wybiorę się na zbadanie sików, ale może coś doraźnie poradzicie... Bo to najwcześniej jutro, o ile laboratorium nasze działa. No i myślałąm o pieluchach (takie dla dorosłych?)- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Po Twoim poście, Poker spojrzałam na daty, rzeczywiście 10 lutego, czyli w niedzielę miną 2 miesiące. Jak to szybko zleciało. Od dziś chodzę z Shilą na smyczy, bo wczoraj na nocnym spacerku poszła sobie połazić na posesję sąsiada (nie zamyka bramy tak co którąś noc). Poczuła ślady kota. Czekałam na nią pod bramą około 20 minut. Podchodziła na 2-3 metry i nic nie robiła sobie z mojego (cichego) nawoływania. Po tych 20 minutach, jak wyszła, to podbiegła do mnie i już na pół metra ode mnie w tył zwrot i poleciała na następne zwiedzanko, tym razem pod bramę drugiego sąsiada, który na szczęście ją zamknął (też czasem zostawia). Ona jak coś nawęszy, to po prostu głuchnie. A miało to być krótkie "siku" przed snem. Rozbudziła mnie i nie mogłam zasnąć później, a w pracy ledwo się trzymałam na nogach. Ale za to coraz lepiej idzie jej chodzenie na smyczy i długiej lince. Już nawet nie jest zdziwiona, że ją coś zatrzymuje, pogodziłą się z tym. Za to na ogrodzie poszaleliśmy trochę dłużej niż zwykle, żeby zrekompensować brak wolności na łące.
-
To super szybka adopcja! Ale nie dziwię się, bo jeśli domek dobry, to nie ma co przedłużać tego pośredniego etapu i przywiązywać obie strony do siebie nawzajem. Mam nadzieję, że ON-ek zaakceptuje małą. Rzadko spotyka się ludzi, którzy mając dom z ogrodem trzymają psa tej rasy w domu, jak dla mnie to wielki plus dla nich.
-
Wizyta przełożona na piątek (weszka musiała zaliczyć niespodziewanie weterynarza, mam nadzieję, że wszystko dobrze z Vesperką). Wróciłam przed chwilą, jak zwykle w środy. Powitanie miałam bardzo wylewne, bo w środy kolacja jest przesunięta o 3 godziny i one nie mogą się już mnie doczekać. Dlatego nie mogę się opędzić, tak się do mnie pchają, właśnie najbardziej w środę. Shila naprawdę nie do poznania - pcha się, leci do kuchni do miski, pożera jedzenie, jakby tydzień nie jadła. Kiedyś musiałam zanosić na legowisko, a i tak nie jadła - karmiłam ją przez ładnych klika dni z ręki. Później dziamdziała na legowisku chyba przez tydzień, potem tuż przy legowisku. Teraz macha ogonkiem podczas jedzenia i w ogóle prawie na okrągło.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Biedny Zgredek i biedna Ty, może to chwilowe jakieś kolki, może coś podjadł na spacerku. Trzymam kciuki za pomyślne USG.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
[quote name='wilczy zew']czyli zrobił się z niej normalny pies ale to dzięki Twojej ciężkiej pracy[/QUOTE] Niestety chyba "normalny inaczej", bo dziś znowu wytarzana, tym razem w świeżym, śmierdzącym rzadkim żółtym g... . Nie mam siły, powycierałam ją rolką ręczników papierowych, bo nie chce mi się znowu włazić do brodzika ze śmierdzielem. Ale chyba będę musiała, bo dalej capi. A co do tej ciężkiej pracy, to nic podobnego, ja do pracusiów nie należę - po prostu czas robi swoje i fakt, że jest ciepło traktowana. No i biega wiele, więc mięśni nabrała. Przedtem był gruby tułów i rachityczne łapki. Teraz łapy mocne, a tułów smuklejszy, umięśniony się zrobił. Jednak taki pies 2 lata bez dawki ruchu innej niż krążenie po boksie jest biedny.
-
A ja poprzypominałam sobie właśnie Shilunię z pierwszych dni, tygodni, taką wycofaną, tylko na legowisku, zgarbioną, zestresowaną. A nie mogę uwierzyć, że tak się zmieniła, zmężniała. Zmiata miskę jedzenia w mig, przychodzi do kuchni na posiłki, a po jedzeniu razem ze wszystkimi sprawdzają po cudzych miskach, czy należycie wylizane. Ustawia się razem do wydzielania smaczków, przychodzi (w domu i ogrodzie) na zawołanie. A co do tej blizny... Pewien znajomy psiarz, który miał do czynienia z rożnymi przypadkami jest przekonany, że tego rodzaju blizna mogła powstać przy złapaniu się we wnyki. Jak zwierzę się próbuje uwolnić, drut zaciska się wokół i wgryza w ciało. On widział zwierzaki, w tym psy uwalniane z sideł i miały one ranę głęboką dokoła ciała, właśnie tak, jak Shila, na górze i na bokach, przez pół.
-
[quote name='malawaszka'] [URL="http://img841.imageshack.us/i/zdjecie2414.jpg/"][IMG]http://img841.imageshack.us/img841/1926/zdjecie2414.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img51.imageshack.us/i/zdjecie2433.jpg/"][IMG]http://img51.imageshack.us/img51/9283/zdjecie2433.jpg[/IMG][/URL] [/QUOTE] Na poparcie powyższego przpominam foty "zarośniętej" na głowie Shili, ze schroniska i tuż po.
-
[quote name='JOAPG']A ja też myślę że psu najbardziej o czlowieka chodzi. różne potwory były w moim domu i zawsze wybór był jeden mizianie i pieszczoty. [/QUOTE] Jestem przekonana, że chodzi o człowieka, tyle, że jednym wystarczy trochę sportu i dużo miziania, a inne wybiorą trochę miziania, a preferują zajęcia "ruchowe", w dodatku najlepiej angażujące w pełni różne zmysły. Jednak jeśli pies wybiera włóczenie się do krowich placków, to znaczy, że właściciel nie umiał zorganizować mu zajęcia ciekawego na tyle, że to na nie czekałby zamiast uciekać. Wiadomo, że nie wszystkie psy zadowolą się głaskaniem i kanapą.
-
Parę fotek, bo Shila pięknieje (zwłaszcza po dzisiejszej kąpieli) [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/2818/wtorek1.jpg[/IMG] Podpatrzyła aportowanie patyków i na razie sięga, żeby obgryzać delikatnie: [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/6315/wtorek5.jpg[/IMG] A jaka równoległość linii wzorcowa: [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/7160/wtorek6.jpg[/IMG]
-
[quote name='Poker']Ale marako pisze,że Shila jeszcze nieśmiało , ale potrzebuje miziania i to rokuje dobrze.[/QUOTE] Coraz śmielej. Od kilku nocy zasypiam z jej łapką w dłoni, bo inaczej miałabym łapkę na głowie co chwilę, tak dopomina się o głaski. (druga większa łapa w drugiej dłoni, bo duża zazdrośnica nie przeżyłaby, gdyby nie była numerem 1).
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='Saththa']... nie odmawia nawel ulzenia sobie jak potrzeba jest...;)[/QUOTE] No, no, Saththa, posuwasz się za daleko...- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
My już po długim, słonecznym spacerze, dobrze, że byliśmy, bo teraz nieźle się zachmurzyło. A po spacerku... kąpanko Shili, bo wytarzała się niemożliwie w jakichś stajennych odchodach. W małej dawce taką porcję "wsi" w domu mogę znieść, wczoraj niewiele przy obroży przyniosła tego Honda. Ale Shila była brązowa na całym grzbiecie, bokach, brzuchu, uszach i woniała paskudnie. Nawet spokojnie zniosła kąpiel (miałam wrażenie, że polewanie letnią wodą sprawia jej przyjemność, zwłaszcza, że oparta była o mnie, bo też wchodzę do brodzika z psami), najgorzej było ją zaprowadzić do miejsca kąpieli. Teraz na jakiś czas mam z głowy wychodzenie, żeby się wysuszyła i ochłonęła.
-
[quote name='malawaszka']marako nie bluźnij :lol: ;) przecież to sznaucery - nie sypią kudeł :lol: żarcik taki :lol:[/QUOTE] Tajga to tylko na twarzy sznaucer, reszta to szpic + labrador, więc sypie i sypie. Ją wystarczy grzebieniem raz przejechać i jest pełny, nawet po 2 godzinach wyczesywania. Więc oczywiście sznupy nie są absolutnie sprawcami kłakowatości na podłodze.... (a największego lenia mam właśnie, gdy mam trochę więcej wolnego czasu, jak pracuję to bardziej to ogarniam.....)
-
Bliźniaki mają już 2,5 roku. Już w domu też był pies przez ponad rok, jak one były na świecie. On odszedł 14-15 miesięcy temu. Więc rodzina przerabiała temat starszego olbrzyma i trójki dzieci, wtedy w wieku 1, 1, 4 lat. Starszy pies = stateczny pies, ale też być może wymagający częstszego wychodzenia i dodatkowej opieki. Shilutek już łazi za mną, jak siedzę i piszę, to leży przy biurku. Honda zazdrośnica też nie odstępuje mnie i próbuje blokować dostęp. To prawda, że warunki mam tu pod pewnymi względami dobre (pola, las, ogród, psy do zabaw), ale są też minusy - daleko praca i długa nieobecność w domu, no i za mało rąk do głaskania tylu chętnych. A to jak pisała Ania0112, jest też ważne. No i mam często lenia (tłumaczę to wiekiem, jakoś muszę się usprawidliwić), brak mi sił, by po pracy jeszcze odpowiednio zadbać o tyle futer, czyścić systematycznie uszy, zęby, czesać, trymować itp., wystarczy, jak 3x dziennie miotła i/lub mop w robocie, tyle nanoszą piachu i sypią kudeł.
-
Listę "za" i "przeciw" od dawna mam. I co dziwne niektóre minusy są z drugiej strony plusami (próbuję patrzeć na sytuację oczami psa, rozważać jego potrzeby i radości). Co do domków, to na razie nie była ogłaszana z dobrymi fotami, z odpowiednim tekstem, w odpowiednich miejscach, więc domów pokazało się niewiele. Jeden z nich odpadł w weekendzie - ludzie dostali od rodziny pieska. Drugi sam zrezygnował chyba po mojej informacji, że psem do adopcji jest Shila, a nie Honda. Wlk Brytanii nie traktuję na serio. Domek, który będzie sprawdzała weszka czynił starania o adopcję baardzo zaniedbanego psa ze schroniska, którego jednak do domu z dziećmi nie wydano, bo mógłby być niebezpieczny dla dzieci. Już to, że wybrali właśnie jego, a także jak przeżyli, że on nadal pozostanie w schronisku, świadczy o ich wrażliwości. Dla mnie na pierwszym miejscu jest serce dla zwierzaka, a dopiero na drugim sprawność organizacyjna, czy coś w tym rodzaju. Choć nie ukrywam, że pies w znanych mi rodzinach z małymi dziećmi zawsze jest daleko za nimi i zapewne wolałabym, by Shila trafiła do domu z dziećmi już odchowanymi. Też targają mną wątpliwości, ale weszka jako osoba doświadczona będzie pytała właśnie o "słabe punkty", sytuacje niewygodne i na pewno podzieli się ze mną szczerze swoją opinią.Bardzo sobie cenię jej zdanie, bo jest oddana psom, a jednocześnie jest osobą pragmatyczną.