-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Miło się czyta wieści z nowego domku i od ludzi, którzy tak byli pomocni. To teraz czekamy na obiecane fotki, za parę dni oczywiście. A ja zawsze jak będę tamtędy jeździła, bo często wracam tamtędy, albo jeżdżę do weta, czy robię zakupy, nie omieszkam rozglądnąć się, czy nie widać Misi z p. Bożeną na skwerku przy domu. Może też coś dojrzę i doniosę jakieś nowości. (mam kilka ulubionych sklepów na Psiaku, jeszcze z czasów blaszaka, w którym co sobotę się zaopatrywaliśmy w warzywa i owoce)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Stada tak chyba mają, że łażą za człowiekiem. Moje stado też tak robi, kładzie się byle gdzie, aby tylko blisko. A ja z zazdrością patrzę na kulturalne legowiska. Ja z przyczyn ekonomicznych z takich gotowych wypasionych zrezygnowałam już parę lat temu -moje suki rozdrabniały gąbkowe wnętrze dość szybko i musiałam wciąż inwestować w nowe. Od kiedy stosuję kołdry powlekane poszwami szytymi (ręcznie!) z materiałów nabywanych za grosze w wiadomych sklepach, kosztuje mnie to o wiele mniej, a w dodatku suczydła tego nie niszczą! Ideałem byłoby mieć kołdry przystosowane do prania w pralce, ale nie stać mnie na razie. Kiedyś może zakupię. Na razie mam takie podarowywane przez znajomych i czasem po prostu wymieniam na nowe, bo to kołdry starego typu, za ciężkie do prania.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Narzekałaś na foty "domowe", a wychodzą świetnie. Dzikie oko, jak z Tolkiena. W ogóle fajne te maluchy, a w zasadzie wszystko wokół nich się kręci, w domu legowisko przy legowisku albo drybedzie, a mebli ludzkich jakoś nie widać... Ale za 3 tygodnie...- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Mam dziś ból brzucha, wszystko mi się kotłuje. Jutro Shilutek pojedzie do nowego domku. Nie wiem, jak to obie przeżyjemy, czy dobrze robię, oddając ją tak daleko, w zupełnie inne warunki niż ma teraz. Warunki dobre, ale inne. Pod niektórymi względami lepsze, bo będzie miała więcej uwagi i więcej atrakcji, tu jest jedną z czterech, a my dużo pracujemy. Ale jednak pies kochający przestrzeń i wolność ma u nas możliwość zakosztowania tej swobody na spacerach, a kiedy tylko chce może korzystać z ogrodu jako okna na świat. Kocham malutką, tak jest słodka, delikatna, spragniona czułości. No i ona niestety też już mnie pokochała, czuję to. Zawsze chce być blisko i patrzy takim wzrokiem, że po prostu ogarnia wzruszenie.
-
Cudownie się to skończyło. Ale to dzięki temu, że na tym osiedlu mieszkają bardzo uczynni i wrażliwi ludzie. Plakaty, uotki, poszukiwania, wszystko to nie przyniosłoby takiego efektu, gdyby nie to, że wciąż napływały informacje, że jest widziana, a Państwo, którzy ją na swoim ogródku złapali, wcześniej czatowali w oknie przez wiele godzin. No i ja osobiście cieszę się, że mogłam "na akcji" poznać rodzinkę Miśki i paru fajnych psiarzy. Takie sytuacje jednoczą ludzi. Miśce życzę, żeby po tych przejściach doceniła, co oznacza dom i ukochany człowiek i już nigdy nie uciekała.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Fajne meble, ale ja i tak czekam na wkomponowanie ich we wnętrzu. A rzeczywiście popieram, że "salony" z tarasami, oknami, kominkami, otwarte na jadalnię, czy kuchnię niezależnie od ich wielkości są mało przyjazne meblom, zwłaszcza zabranym ze starego mieszkania...- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Ciekawe, czy tam tez padał śnieg (u nas wieczorem posypało ciutkę i nowe ślady trochę odróżniają się od starych). Spaowałam te elementy kojca, ale chyba niezbyt wygodnie z nimi chodzić, a skuteczność pod znakiem zpytania.
-
[quote name='Aysel'] Jeśli jesteś w stanie porównywać coś takiego jak holocaust z zabiciem kurczaka w przydomowej zagrodzie to bałabym się takiego człowieka jak Ty spotkać. Autentycznie. To już nie tylko paranoja ale i choroba...[/QUOTE] Może nie napisałam wprost, że pisząc "holocaust" wcale nie mam na myśli zagrody z kurczakiem, jednak użyty przeze mnie zwrot "przemysł mięsny" mógłby uważnemu czytelnikowi zasugerować, że jednak nie o tę zagrodę mi chodzi, ale np. o fermy drobiu, gdzie kurczaki traktuje się jak zwykły taśmowy produkt, a nie jak żywe stworzenie, pozbawia się je dziobów, żeby nie uszkadzały sobie nawzajem ciał, zresztą nie będę opisywała "procesu produkcji" mięsa zarówno drobiowego jak i innego, bo to jak mówić do człowieka zamniętego na argumenty, nie dotrze. To, że do takich ludzi jak Ty w ogóle nie dociera ogrom cierpienia, jaki my, Ludzie, Homo Sapiens gotujemy zwierzętom, i raczysz używać słów "paranoja" i "choroba", jak ktoś o tym pisze, oznacza, że naprawdę świat jest chory wychowując tak znieczulone jednostki. Nie rozumiesz zabijania dla rozrywki, razi Cię fotografowanie się z zakrwawionymi łbami wilczymi, a rozumiesz zabijanie (zaplanowane od A do Z z zimną krwią, poprzedzone torturami - myślę tu o przemyśle mięsnym) dla zaspokojenia chęci napchania brzucha czymś, co jest dokladnie tym samym. To jest paranoja. I to jest choroba.
-
[quote name='j0anka'] Jak miałam 16 lat tez byłam idealistka - dobrze mieć swoje ideały - ale życie wiele weryfikuje. Jak to mówią młodość rządzi sie swoimi prawami. :)[/QUOTE] Nadzieja w tym, że wielu młodych "idealistów" nie zaprzeda się konsumpcyjnemu stylowi życia i nie wyrzeknie się swoich ideałów, tak jak wielu wypowiadających się tu amatorów czy to kotleta, czy to polowania, którzy w imię wygodnictwa, pozostawili ideały daleko za sobą jako grzech młodości (o ile w ogóle takowe ideały kiedykolwiek mieli). Napychanie brzucha zwłokami zwierząt może było usprawiedliwione w czasach walki o przetrwanie (a nie były one dręczone przed zabiciem), ale w czasach bądź co bądź dobrobytu, w XXI wieku, utrzymywanie "przemysłu mięsnego" jest haniebnym procederem. Ale do zwłokojadów nie docierają żadne argumenty, ani przykład autorytetów jak da Vinci, Pitagoras, Einstein. Musi chyba upłynąć parę wieków, by zmieniło się w tej kwestii podejście ludzi do godnego traktowania zwierząt, tak bliskich nam gatunkowo, tak, jak zmieniło się w stosunku do palenia czarownic, krucjat, czy choćby do kary śmierci. Ja już tego zapewne nie doczekam, ale może Ty, Bezag będziesz świadkiem zmiany świadomości ogółu ludzi w kwestii zadawania cierpienia. Rozumiem, że ktoś może być słaby, niezdolny do rezygnacji z jedzenia mięsa, albo przekonany o nadzwyczajnych walorach takiego pokarmu. Ale niech przynajmniej nie będzie hipokrytą i nazwie rzeczy po imieniu, niech przyzna, że mamy do czynienia z niewyobrażalnej skali holokaustem, na który on sam daje przyzwolenie.
-
[quote name='Poker'] marako, weźmiesz te elementy z kojca?[/QUOTE] Wezmę do auta co się da, ale niestety nie wiem, czy uda mi się zmontować ekipę, bo córka ma za parę dni jakiś trudny dla niej egzamin z algebry, więc chce wykorzystać weekend i pouczyć się z ojcem, co w tygodniu nie jest możliwe. A ekipa miała być od niej. No i odpadnie też więc mój mąż.
-
Ooo, to całe szczęście, że jest. Widocznie w dzień sobie poszła na jakieś poszukiwania, a na wieczór wróciła na odpoczynek. Ja byłam około 13:30. Przed jutrzejszą zbiórką pochodzę/pojeżdżę z pół godziny-godzinę po stronie biedronkowej i lidlowej i w okolicach stacji oraz zarośli, żeby ew. ją zachęcić do powrotu na ogródki, gdyby gdzieś tam była.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='sybisia']województwo też zgadza się :lol:. ![/QUOTE] chyba niekoniecznie..., o ile się nic nie zmieniło (ale też trzymam kciuki za Cezara, żeby wyniki nie wskazywały na nic poważnego. No i za Bibi i Zgredka).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Gorzej ze zlokalizowaniem, bo już dziś żadnego odzewu nie było, że była widziana (pytałam ludzi, przeszłam dyskretnie teren, a chyba też i telefon milczy, skoro brak sygnałów). Mogła się przemieścić w inne rejony, skoro już nie była widywana tam, gdzie plakaty.
-
Nikaragua, Tobie najłatwiej i najszybciej byłoby dojechać pociągiem do stacji Psie Pole, to prawie tam. A do W-w Główny czymkolwiek od Ciebie przecież szybko się da. Każdy pociąg w kierunku Oleśnicy (Namysłów, Kluczbork, czasem Ostrów) pasuje. Pociągi często. Od Głównego 20 minut jedzie pociąg, a autobusy potrafią baaardzo długo. W niedzielę też w miarę dużo pociągów jest. Jak zorganizuję ekipę zmotoryzowaną, to będą mogli kogoś zabrać skądkolwiek, bo by jechali z Hiszpańskiej (ale nie wiem, czy ta osoba z autem nie pracuje w niedzielę).
-
Ona na głos osoby, z którą była związana może zareagować z daleka, z kryjówki, z miejsca, w którym jej nie widać. Ona ewidentnie w tych rejonach się kręci (póki co, a nie jest powiedziane, że będzie tam wiecznie). Ja sądzę, że przyjazd Pani z hoteliku to najlepsza metoda jej złapania. Jednak ją zna sunia lepiej niż P. Bożenę. Cała reszta ludzi wypłaszać mogłaby sunię przeczesując szeroko teren tyralierą w kierunku tej osoby. Wtedy wypłoszenie zadziałałoby, a tak to ona tylko ucieka i rzeczywiście jak będzie przeganiana ciągle, to zmieni miejsce pobytu. A inaczej, to pozostaje tylko działanie cichutkie, dyskretne, żeby ją ośmielić, a nie spłoszyć.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
To czekać do tej północy? Odezwie się? -
Jak pod basenem, to każdy trafi, bo nie da się go nie zauważyć.
-
Jak to się ma do Piwnika-Ponurego? Chodzi o te zabudowania przy Piwnika? Idąc od basenu Kłokoczycką w stronę torów domy poniemieckie po prawej stronie?
-
Nie wiem, gdzie ten kiosk, ale jutro go zobaczę, bo się wybieram z rana. (nie tak całkiem rano, bo chcę to połączyć z małymi zakupami w Koronie i sklepach na Psiaku). W niedzielę będziemy mniejszą lub większą ekipą o 13:00 (o ile jutro komuś nie uda się jej zwabić ...).
-
[quote name='Poker'] może dałoby sie skrzyknąć np. w niedzielę tyle osób. Ja bym mogła tak od ok.13. Kto by jeszcze mógł ? Wpisujcie się .[/QUOTE] Ja w niedzielę mam czas tylko (najdłużej) do 16:00, a w zasadzie do 15:30. Więc 13:00 byłaby OK, bo chyba 2 godziny wystarczą. Mogę zorganizować jakieś posiłki złożone z psiarzy (męża, córkę i 2-3 inne, młode osoby). Ale może ktoś, kto podczytuje wątek, a jeszcze nie było go tu, też się zapisze. Ja mam lekie elementy metalowego kojca takie na 60 lub 80 cm szerokości, nie pamiętam. Około 8 sztuk, też nie pamiętam ile.
-
To może pomysł ze zmęczeniem jej nie byłby głupi, tyle, że nie da się naszymi siłami zabezpieczyć, żeby poza ten obszar nie wyszła. Musiałoby być ogromnie dużo ludzi wszędzie na obrzeżach i ją spychać, wypłaszać do środka obszaru.
-
[quote name='Poker'] Może by tę altankę zabezpieczyć z 3 stron ,zostawić tylko wejście, kłaść tam jedzenie i moze da się ją tam złapać. Pani Bożena mówiła ,że karmicielka kotów ją widuje i daje jej jeść. Jest szansa ,że to jej uda się złapać Miśkę.[/QUOTE] Też myślę, że raczej trzeba ją przywiązać do miejsca za pomocą jedzenia. Ale niekoniecznie ona właśnie w tej altance przebywa. Tam jest dużo takich opuszczonych altanek, bud itp. Trzeba przyuważyć, w której/w których bywa i tam podrzucać jedzenie. Jutro rano ja się postaram wybrać całkiem od drugiej strony, nie od strony kąpieliska, tylko od tej bliższej Wrocławia, żeby wyznaczyć granice jej przebywania od tej drugiej strony (może jeszcze jakieś ślady będą, jak nie stopnieją...). Przy świetle łatwiej obejrzeć możliwe kryjówki. No i rano może być aktywna - poszukiwać jedzenia, głodniejsza. Na pewno osoba często przebywająca tam z jedzeniem ma niezerowe szanse (mówię o karmicielce kotów).
-
Bardzo niedaleko tory kolejowe często uczęszczane i kilkupasmowa trasa na Warszawę, po których Miśka już biegała. Musiałyby to być psy tresowane w zaganianiu, tak, żeby się obiekt nie oddalał. Honda czasem nawet zagania (Shilę), jak ją wołam, a Shila nie słucha, ale to tak pod wpływem impulsu, a nie wytresowania.
-
Ja widziałam ją na tych zapuszczonych działkach około godziny 17:40-17:50. Byłam z Hondą, bo sama się bałam. Najpierw obeszłyśmy kąpielisko ruchem przeciwnym do wsk. zegara. Później zobaczyłam wejście na te opuszczone działki, ale już było lekko szaro. Szłyśmy cichutko, rozglądałam się i zobaczyłam ją, jak wybiegła jakieś 15-20 m od nas skądś, bo się nagle pojawiła. Zatrzymałam się i Hondę. Stałam i patrzyłam, jak ona wolnym krokiem się oddala i znika (zasłaniały ją trochę jakieś rozpadające się altany, kompostowniki, a później rozpłynęła się, może w mroku, a może się gdzieś ukryła. Poszłyśmy więc pomału w tamtą stronę, chyba wiem skąd nam uciekła, taka altanka z otworami z 2 stron, w środku jakieś szmaty, jakby legowisko. Zostawiłam tam trochę jedzenia. Bałam się sprawdzić jeszcze jednej altanki, z drzwiami jakby z koca, bo już się ściemniało. Wróciłyśmy, a napotkani ludzie z psami mówili, że rano się długo kręciła, ale dopiero potem dostali ulotki. Trzeba tam zostawiać jedzenie. Przyzwyczaić ją do miejsca, chodzić, zostawiać swój zapach, żeby się oswajała. "Na siłę" łapania nie widzę. Ona na bank tam jest, to teren ogromny i pełen możliwości ucieczki. Jedynie ktoś, kogo ona zna i po prostu by przybiegła chyba ma szanse na jej odłowienie. Albo 50 osób dobrze rozstawionych i to wcale niewykluczone, że by się przemknęła.
-
Ulv, pisałaś o tych śladach Misi w zaroślach, po drugiej stronie torów. Czy masz na myśli tę stronę już za wiaduktem, Rejon obu odnóg Zakrzowskiej, Piwnika-Ponurego? Taka łąka prowadząca do kąpieliska na skróty? Jak tu zajrzysz, to napisz, czy to tam ślady zaprowadziły. Ja jutro podjadę autem w te rejony, jak jeszcze będzie jasno. Jeśli ona zabrnęła na Kłokoczyce, to może jej tam się może spodobało, bo jest to w miarę zaciszna dzielnica, jak pamiętam. A może nie potrafi trafić pod blok stamtąd, bo dotychczas biegała głównie na trasie Biedronka-Lidl. Tam na szczęście mały ruch samochodowy. To zupełnie inny rejon niż Biedronka, Zakrzów, więc nie wiem, czy był sprawdzany. A jak ślady tam ostatnie, bo wczorajsze prowadziły, to może ona tam jest. Będę tam jutro od około 15:30 - 16:00 przeczesywać teren i pytać.