-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Jest pierwsze siku! Po raz kolejny wynieśliśmy ją na trawę i tym razem sukces - tylko przez chwilę była niepewna, po czym zaczęła iść i przykucnęła na siku. Następnie obrała kurs w stronę domu, a w domu wcisnęła się w ulubioną półkę w blibliotece. Przeniosłam ją na legowisko umieszczone w kąciku, na którym spędziła dzisiejszy wieczór (zostało po yorkach). Dodatkowo zagrodziłam taboretem owiniętym w koc, żeby czuła się bezpiecznie, jak psy przechodzą blisko wychodząc na ogród drzwiami z biblioteki. Jest więc ciut lepiej.
-
Waszko, pisałam, że podróż jest opłacona. Tylko dzisiejszy wet, jeśli chcesz przelewać. Po tym, jak ją wyjmowałam z kontenerka u weta, boi się mnie. Aż szkoda, bo już trochę mniej się kuliła do mnie, niż do innych. Na spacerku też zauważyłam, że jak byłam za nią to robiła kilka kroków, żeby ode mnie zwiać. A jak chciała wrócić do domu to wolała przez wysoką donicę przejść (ledwo jej się to udało) niż przejść 2 metry ode mnie. Ja ją przenoszę i kładę na trawnik oddalając się, a ona rozgląda się i powoli rusza w stronę jakiegoś drzewka pod któe może się schować, w gąszcz. Jest na 5m lince, więc nawet jej nie trzymam.
-
Wiem, że post pod postem, ale inny temat, więc nie chcę edytować i wydłużać. Próba "wyspacerowania i wysikania spełzła na niczym. Ona przywiera do ziemi i nie rusza się, a pociągnięta, żeby jednak się przemieściła, zamiera w bardzo dziwnych pozycjach i tak trwa, wystraszona na maxa. Stąd też jak zrobiliśmy burzę mózgów w celu wymyślenia imienia to oprócz Libii, Gerdy, Issy pojawiła się oczywiście Asana, po czym zdecydowaliśmy że w takim razie MUSI BYĆ [B]Joga[/B], czy się to komuś podoba, czy też nie. Postawiona na trawie zmierza do domu, bo tu już spędziła noc i czuje się najlepiej (oczywiście nieruchomo).
-
Nie było żadnego z moich dwóch zaufanych lekarzy, więc tak na 100% nie dam głowy, za to, co usłyszałam. Oczko albo po urazie, albo nawet niewykształcone w ogóle. Infekcja wcale nie jakaś duża. Kropelki wykupiłam (Naclof, 15,77), oraz gentamycynę. Mam zakrapiać. Jak nie będą się czepiały infekcje, to oko należałoby zachować (jeszcze to skonsultuję). Kupiłam odpchlanie oraz odrobaczenie. Dziś odpchlę, we wtorek odrobaczę. Za 2 tygodnie powtórka szczepienia, tym razem więcej chorób. Uszy czyste. Zdjęła z niej pani jakiegoś stworka (nie pchłę). Pokażę ją na pewno mojemu lekarzowi przy okazji wizyty kontrolnej z Grace. Razem z apteką zapłaciłam 52,77 zł.
-
Jak się okazało, był nawet o jeden za dużo! Nie chciało się to zmieścić w aucie, jeden pies jechał więc luzem. (jednak 5 psów i 2 osoby to dużo!) Przepraszam za zawracanie głowy. I dzięki, za pomoc.
-
Ja już od 6:00 łażę po domu i próbuję ja po troszkę obłaskawiać. Niedotykalska dzikuska. Na Hondę zawarczała, jak ta chciała ją powąchać, a Honda na baczność przed nią. Kuli się i nie chce bliskiego kontaktu. Gdyby nie konieczność weta, to bym ją zostawiła na samoistne przezwyciężenie lęków, bo i tak jest żwawsza, niż wczoraj. Rozgląda się już z podniesionym łebkiem, parę razy wstała. Teraz leży pod schodami, bo wkroczyłam delikatnie z mopem do wiatrołapu i zwiała pod schody. Na szczęście tz wreszcie wstał i zaraz spróbujemy jej założyć szelki (jak nas nie zje) i jedziemy do weta. Jak nie da założyć szelek, to zagonimy do kontenerka i tak pojedziemy. Poker, ja dostanę od Ciebie 50 zł, to podróż będzie prawie sfinansowana, a na weta malawaszka pisała, że przyśle, ale najpierw wolę wiedzieć co będzie robione i ile zakosztuje. Jak będę w pobliżu, zadzwonię się upewnić, czy jesteś i zahaczę, jak będziesz dostępna.
-
Ba, czy ktoś zechce adoptować sunię bez oczka?
-
Też niestety myślę, że oczka nie będzie miała. Jest maleńka i naprawdę biedniutka. Na pewno zrobię wszystko, żeby nabrała zaufania, a przede wszystkim, żeby nic jej nie bolało i nie dolegało. A cóż, bez oczka też można żyć. Jutro napiszę, co powiedział wet, powiem mu o szczepieniu. (a wścieklizna była szczepiona? w książeczce nie widzę). Odrobaczyć by też trzeba było i odpchlić. Ale mam dylemat. Zwykle odrobaczałam też razem z tymczasem duże. A teraz one niedawno były odrobaczane i nie wiem, czy powtórzyć im, czy nie. Jak sądzicie? Poker, Twój kontenerek nie był ruszany, ani torba. Przywiozę je przy okazji. Jutro? (będę u weta)
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Władek to wesoły gość, ale mi serce zabiło mocniej do Radzia. Bardzo będzie miał fajny charakter, tylko trzeba go ośmielić i nauczyć paru rzeczy. Władek jak dla mnie za energiczny, pachnie ADHD, ja wolę takie ciapciaki. W każdym razie oba chłopaki na pewno szybko znajdą domy, jak się ogarną. (pokażę ich obu znajomej). -
Mała zjadła wszystko, co jej sypnęłam, wyszła z kontenerka i położyła się na podłodze w kąciku wiatrołapu. Zjadła kulki (wcześniej rzuciłam garść tych, które mam dla niej, Husse Mini). Poleżałam niedaleko na podłodze, ale nie narzucam się jej, bo widzę, że się boi. Teraz otworzyłam wiatrołap, ale nikt nie zmienił miejsca, ona nadal leży tam, a moje suki też leżą sobie - nie podeszły sprawdzić jej. Na noc zamknę jednak (jutro już nie będę zamykać, ale teraz nie mam pewności, co komu przyjdzie do głowy). Oko? Nawet nie wiem, czy nadal jest. Coś ma, ale wielkość tego jest niewspółmiernie mniejsza od zdrowego oka. Jutro z rana jadę do weta. Jak da mi namiar, to i tak nie wiem, czy okulista będzie w weekendzie dostępny. W tygodniu klapa, bo w dzień pracuję, więc kliniki odpadają. Chyba, że Radek będzie mia wolne i z Agą pojadą, jak im ją zawiozę rano. Jestem niestety niedobrej myśli na temat oczka. Tak w ogóle, to dziewczyna od suczek dała mi 50 zł za transport. Głupio mi było brać, bo jednak jechałabym i tak, a suczki były przy okazji. Ale wzięłam, bo jednak trochę mnie paliwo kosztowało, a słabo stoję z kasą.
-
Nie zareagowali. Włodzio został tylko przeniesiony z kontenerkiem do auta (Pink chciała szybko dojechać do domu). Radzio był "luzem", więc trzeba było go wynieść z auta i dlatego spróbowałyśmy go wysikać i przy okazji zapoznał się z dziewczynami.
-
W Oleśnie źle pojechałyśmy, wylądowałyśmy później na 45, więc zajechałyśmy dopiero przed 20.00. Chłopaki super. Radek się przywitał z moimi dziewczynami, oczywiście bardzo były nim zainteresowane. Honda zaczęła zapraszać go do zabawy. On godnie znosił ich zaczepki i obwąchiwania. Ale nie umie chodzić na smyczy w ogóle, przypłaszcza się i nic. Pink zaraz pojechała. Za pół godziny zjawiła się Marta po suczki. Odjechała pół godziny temu. Zaraz obejrzę małą. Może już wyszła z kontenerka.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Jakby co, donoszę, że suczki od Misieek zabrane już do Poznania, chłopaki już zapewne dojechały do Legnicy, a mała została z nami, ale na razie nie chce wyjść z kontenerka. Zostawiłam ją w wiatrołapie, otworzyłam klatkę, dałam picie i nieco jedzenia, teraz czekam na efekt (zajrzę za 5 minut). Nie zdążyłam do weta, bo dziewczyna z suczkami dopiero przed chwilą wyjechała i przychodnia już zamknięta. Z rana pojadę. -
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Ja też bez nawigacji tylko z mapkami google (jak zdążę wydrukować), ale mam prostą drogę, więc się nie martwię. To do zobaczenia. -
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Jak jechać będziesz od strony Częstochowy drogą 46, to wyjadę w Twoją stronę choćby do Lisowa, to będziesz miała krótsze kółko, a łatwiej w takiej dziurze się sprawnie przepakować. -
Mucha miniaturowa sznaucerka MA DOM- zostaje w DT
marako replied to dorobella's topic in Już w nowym domu
[quote name='gabriela.boczarska']w poniedziałek, albo wtorek (musi się z jakimś kolegą zgadać) przyjedzie jednak i ją złapie - środek usypiający domięśniowo. [/QUOTE] Jak on to zrobi, żeby domięśniowo na odległość? Bo chyba nie da mu podejść. -
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
Ja dopiero wróciłam z Wrocka. Zdzwonimy się z trasy, tylko napisz czy będziesz jechała drogą nr 46? To nie ma sensu się spotykać w Lublińcu, tylko zaraz od ronda, gdzie nasze drogi się spotykają w okolicy Lubecka, znaleźć jakieś rozsądne miejsce, parking, stację, nie wiem, żeby nie jechać do centrum. Albo wyjadę Ci naprzeciw, gdybym była wcześniej. Google pokazuje mi 130 km, 2 godziny 15 minut, nie pamiętam dokładnie, ale jak będzie sucho, to myślę, że uda się poniżej 2 godzin. Ja będę ok. 14:00 w domu, muszę 15 minut mieć na wyprowadzenie psów, kawę i plasterek sera, bo do pracy jadę o 6:30 i bez tego nie ruszę. Myślę, że wyjedziemy 14:20-14:30. Zajedziemy 16:00-16:20. Mam transporterek malutki od Poker i torbę na wszelki wypadek. -
Dzięki, jutro odbiorę, ale podaj mi na pw adres Rodziców (a może telefon też w razie czego, gdybym miała kłopoty). Zwrócę też im, po akcji, OK?
-
Wyjazd po te pieski przełożył się na piątek. Czy może zostawiłaś Rodzicom ten transporterek? Dziś nie miałam w ogóle auta, więc nie dałam rady gdziekolwiek podjechać (wracałam pociągiem). Jeśli zostawiłaś, to jutro chętnie bym odebrała około 17:00, jeśli to możliwe. Jeśli nie brałaś go, nie ma sprawy. Jakoś damy radę (może jeszcze jeden jakoś załatwię). Bierzemy aż 5 psiaków na raz, więc wolę, żeby wszystkie były pozamykane, ale jak jeden będzie bez zamknięcia to też damy radę.
-
Sznaucery w schroniskach - informacje bieżące - ZAJRZYJ i pomóż!!!
marako replied to malawaszka's topic in Sznaucer
[quote name='Pink']Anula, dobrze ze mi przypomnialas o kolnierzach - musze dokupic jeden, niby mam dwa ale jeden jest dla wiekszego psiaka. Waszku juz pisalam w malej topiku, super. Zastanawiam sie czy jednak z Marako sie nie zapakowac, bo jechac do Niej i tak musze a bedzie miala mniej zadymy z 3 gebami.[/QUOTE] Sprawdzę, ale mogę mieć kołnierz nowy lub prawie nowy na niedużego psiaka. To wstrzymaj się z kupowaniem. Za kilkanaście minut będę wiedziała (nie pamiętam gdzie go chowałam) i zmierzę. Zmierzyłam (to znaczy odczytałam napis na "metce") - kołnierz ochronny 20 cm, czyli nieduży, myślę, że na miniaturę będzie ok. (albo nieco za duży, ale nieszkodzi, do obroży się przypina, a klosz można nożyczkami skrócić, jakby co). -
Jestem. Jutro zgłoszę się do Poker po transporter i torbę. Czyli na 2 psy będzie. Muszę tylko przemyśleć, kiedy będę wracać do domu (niestety z tz), bo po pracy jadę tramwajem na przegląd miotu, a później zabiera mnie tz po swojej pracy i wracamy razem. Więc o akcji będę musiała mu z grubsza powiedzieć, bo zobaczy przecież, że jedziemy po transporter. (o ile Poker będzie wtedy dostępna). Pink, dogramy się jakoś, jak będziesz mogła jechać. Byłoby super. Ja oddalić się mogę z pracy ok. 13:30, więc w domu byłabym ok. 14:10 i wtedy zaraz jestem gotowa do jazdy (wrzucę tylko plasterek sera i wypiję kawę oraz wyprowadzę na moment psy).
-
Mucha miniaturowa sznaucerka MA DOM- zostaje w DT
marako replied to dorobella's topic in Już w nowym domu
Próbowałaś dalej, Gabrysiu? Czekam na wieści, jakiekolwiek, a najlepiej pozytywne. -
Jak Olesno i piątek, to tz nawet nie spostrzeże. Ale Ty będziesz miała daleko. Myślałam o okolicach Lublińca, ze względu na mniejszą Twoją trasę. Ale jak w piątek, to obrócę też i do Lublińca, tz będzie przywieziony przez Przemka z PKP i za godzinkę ja się pojawię... z prezentami.
-
W sobotę musiałabym się przyznać tz, że jadę, pojechać z nim etc. W zasadzie do zrobienia, ale wtedy wydałoby się, ile jadę km, a to wolałabym pozostawić w ukryciu. W piątek, OK, bo Przemek jeszcze zostaje do soboty i sytuacja jest taka sama jak w czwartek. Znaczy czwartek mogę skreślić? (Honda przecięła głęboko łapę między opuszkami i niewykluczone, że będzie jutro wet potrzebny, bo dziś wet wykluczony), wolę to wiedzieć na 100%.
-
A jak się sprawy mają z Wodzisławiem i Radomskiem? Bo rozumiem, że raczej jechałyby razem, żeby nie mnożyć przejazdów. Chyba, że (odpukać) w Wodzisławiu się coś przeciągnie, a w Radomsku odpuszczą oddanie chłopaka (może po kąpieli im się jednak spodobało posiadanie go...). Nie ma żadnych wiadomości stamtąd? Mam się szykować na jutro? Jak Pati? dużo pytań, ale ważne.