Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. [quote name='malawaszka']Zapraszam :) ale nie jak przeciąg - na dłużej, posiedzieć, pogadać, napić się piwka czy winka :) Zlot Sznaucerowej Mafii :lol:[/QUOTE] Jak moje dzieci obiecają opiekę nad trójką wielkich czarnych bab, to kto wie, nęci to piwko/winko i pogaduchy Sznaucerowej Mafii (bo tz w ramach odwetu, że wybywam na pewno nie wyprowadzi i nie da im jeść). A w drodze powrotnej marzą mi się szybkie wizyty poadopcyjne w Zabrzu i Żorach. Margi, jakbym jechała, dam Ci znać. Aaa, totalna klapa dziś ze słupkami. LInka zaczepila nam się o sosnę i poprowadziliśmy krzywo. Napierw machnęłam ręką, ale po paru godzinach zdecydowałam się jednak wybrać zastygający beton i poprawić dwa najgorsze słupki. No i już opadłam z sił, żeby zalewać nowe. Za to 1,5 godziny podlewałam roślinki, bo w tych upałach, na piaskach są biedne i żal mi się ich zrobiło.
  2. Ja do Ciebie chętnie na plecenie itp. zwłaszcza, że mam parę roślinek do zawiezienia, jakbyś chciała oczywiście, no i jakbyś potrzebowała nadal tych elementów kojca, albo siatki trochę z odzysku, to przywiozę. Ja oczywiście wpadam i wypadam, więc termin dowolny, który Ci pasuje i innym (bo miło byłoby poznać ludzi), bo nie będę zawadzać długo. Psy beze mnie są biedne. 10 sierpnia super, bo 9 sierpnia zawożę brata na pociąg i jestem już wolna. Ale inne terminy też wchodzą w grę. Teraz walczę ze słupkami. Dziś osadziłam 4 do południa, a w południe w końcu wstał z wyra R. i wykorzystałam go do trzech kolejnych. Na każdy wchodzi taczka betonu, więc jest co robić, bo nie mam betoniarki i sami mieszamy żwirek z cementem. Plan na dziś - jeszcze 3-4 słupki i wyrównanie terenu na 10 kolejnych. Mam farta, że R. dziś nie pracuje i chce mi pomagać, bo padam, jak to muszę robić sama, a niestety pomocników za bardzo nie mam. Widezę, że Vika się ożywiła, chyba gnacik jej przypasował. Co do ogarniania psów, to pociesz się, że moje obrośnięte ma maksa. Małe blackbuuddziki bardzo bym chciała, ale nie mam jeszcze pomysłu na tatę i przeraża mnie trochę ten pomysł, ale jak decydować się to tylko teraz, bo Hondzie już wybiły 3 latka w styczniu.
  3. Rozmontowałam właśnie stare ogrodzenie, a tylko część tej siatki wykorzystam. Np. z części siatki (spawana, nie pleciona, więc fajnie i łatwo nadać jej formę) chcę porobić właśnie płotki wokół warzywnika, młodych nasadzeń, część płotków "ruchomych" właśnie dla jakichś dziwnych potrzeb (szczenięta, dzikie tymczasy itp.) Jakbyś chciała i byłby okazyjny transport, to chętnie część Ci oddam. W tej chwili już od dawna wykorzystuję takie kawałki o wysokości 60-70 cm jako tymczasowe ogrodzenie warzywnika itp. Mocuję palikami. Można kupić takie do mini ogrodzeń klombików np. o wys. 60 cm, ale nie jest to zbyt tanie i mocowanie jest liche - ok. 10 cm druty w ziemię i łatwo wyrwać lub przechylić taki płotek, ale wzmocniony palikami jest OK. Ale nie ma po co przepłacać, bo mam dużo niepotrzebnej siatki o wys 150, więc na pół przecięta będzie 75 cm wysoka. Dobre do mocowania są takie pręty od ścianek kojca dla szczeniaków, może można je kupić luzem (ja mam, ale tyle, co do elementów kojca). Kojec 8-elementowy, każdy element szerokości 60 cm zresztą mogę pożyczyć Ci do listopada. To daje sporą powierzchnię.
  4. [quote name='Pink'] ja dusze rekonwalescentowi piersi z kurczaka i indyka na parze, ucieram bialy serek z jajeczkiem, parzone warzywka podaje /QUOTE] A także len mielony, kąpiele regenerujące, no to jak nie ma mieć futerka jak się patrzy. W oczach wypiękniał chłopak, aż trudno sobie przypomnieć, jak wyglądał jeszcze tak niedawno.
  5. Tak lubię fotki Twoich zwierzaków! Czuję się, jakbym je znała osobiście - każda nowa fota to jakby zobaczyć starych dobrych sympatycznych znajomych, bezcenne wrażenie.
  6. Ślicznie Shilunia wygląda, a na fotce z Basią widać, jaka jest szczęśliwa. Chyba bardzo się z Basią kochają i rozumieją.
  7. Ojej, mam parę roślinek o wysokiej toksyczności w ogródku. Ale moje dziewczyny zajadają się tylko kilkoma rodzajami traw. Vikusia na pewno będzie się miała lepiej po zagojeniu oczka. To czyszczenie oczka u Jogusi już po paru dniach, zanim się nawet zagoiło podziałało bardzo dobrze na jej stan zdrowia, bo przestała mieć ataki tego dziwnego oddychania i zrobiła się weselsza.
  8. Jak nie było ratunku, to przynajmniej już się nie męczy, biedactwo. Te upały też nie sprzyjają zdrowieniu.
  9. [quote name='farmerka63'].....na wycieczkę do Wrocka. [/QUOTE] To p. Iwona jest z Wrocławia?
  10. Czyli Furia najwcześniej o 16:00 zawędrowała na stół, no to budzenie do 20:00 najmniej (teraz nieaktualny ten wpis, bo ciut wcześniej napiałaś wszystko). Bardzo trzymamy kciuki za Vikunię. Biedactwo, dobrze, że pod opieką doktora. Te ataki przy tym w dodatku, jak ona ma wszystko poszyte, to straszne. A Ty wyspij się dziś porządnie, a Furię w kołnierz daj, żeby czegoś nie zmalowała przy nodze.
  11. Dziewczyny, Może Waszka po prostu nie może ogarnąć całości po powrocie, psów jest dużo, czekały na nią wszystkie. Niepokój jest i we mnie, ale próbuję jakoś tłumaczyć opóźnienie.
  12. No, długo jakoś, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. W końcu były dwie, a lekarz może chciał chwilę przerwy pomiędzy zabiegami. Po wybudzeniu czasem kroplówka i czas leci.
  13. Wybudzenie trochę potrwa, bo liczymy od tej późniejszej, która pewnie na stół trafiła całkiem niedawno dopiero.
  14. Ojej, wszystko od razu, dwie narkozy, oczko, łapka. Biedne oczko będzie, ale na pewno ulży jej jak nie będzie tych resztek rozpapranych. To mocno będę wysyłała pozytywne myśli. No i żeby ta padaczka niczego nie pokomplikowała.
  15. [quote name='malawaszka']kurde ja już panikuję myśląc o dniu jutrzejszym... jedyny plus taki, że w czasie czekania na dziewczynki umówiłam się z Pańcią Klementynkową i się spotkamy[/QUOTE] Ludzkie dziewczynki, czy psie? - ja już chyba przestałam być na bieżąco. A co jutro, że panikujesz? Jedziesz z Furią czy Małą gdzieś? Też bym spotkała się z kimś, bo siwieję czekając trzeci dzień na kuriera ze słupkami i czarne myśli mnie nachodzą, że masa kasy utopiona i w ogóle nie wysłane. Psy nie chodzą na spacery, bo od czwartku boję się, że przegapię tego kuriera, a kontakty ze sprzedawcą i numer zamówienia ma tz, które go nie ma i jest niedostępny. Ogrodzenie rozmontowane, strach wypuścić psy nawet na ogród, bo sąsiedzi się boją. Z tej depresji nic dziś nie zrobiłam pożytecznego, nie mam siły na nic, tylko skubię skórki i patrz bezmyślnie w net. Mogłabym choć uczesać psy, ale nawet na to nie potrafię się zdobyć. (W dodatku przytłacza mnie myśl, że niedługo przyjedzie mój brat na 9 dni i to nie sam (a zwykle przyjeżdża na 2-3 i już po pierwszym dniu włącza mi się obsesyjne odliczanie do jego wyjazdu - kocham go, ale jest okrutnie absorbujący i paskudnie wymagający, jeśli chodzi o jedzenie, a to mój słaby punkt pod każdym względem).
  16. A ten czarny sznaucerek, średni jest? Piesek, czy suczka?
  17. Wzruszające chwile, jak biedactwo, które nie zaznało nic dobrego, zaczyna odczuwać trochę przyjemności i coś się w nim otwiera. Aż za gardło mnie ścisnęło jak przeczytałam relację ostatnią o maleńkiej. Zwłaszcza po tym, co przeszła. Wierzę, że będzie lepiej, dr Wrzosek jest super neurologiem (naszą Certę też konsultował i ma się teraz dobrze). Pani wet Wasza też mi się podoba, jesteście w dobrych rękach. Jutro jadę na wesele (pracowniczki, z delegacją z "firmy"), ale w niedzielę zepnę się i ruszę z bazarkiem, który mam od roku przygotowany, tyle, że pojawiło się parę nowych fantów i muszę porobić foty i opisy. To może coś uda się utargować na leczenie małej.
  18. Wiem, co czułaś, bo przeżywaliśmy to kiedyś z Certą (yorczką) po kilka razy na dobę. Bardzo żal mi maleńkiej, no i Ciebie też, tyle przeżyć w krótkim czasie, ciągle coś nieoczekiwanego. Najważniejsze to dobra diagnoza i odpowiednie leki, bądźmy dobrej myśli, że się jej polepszy.
  19. O rany, ale się dzieje. Zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Trzymam kciuki. No i może trzeba będzie szukać klonu Kondzia/Hrabcia. Na pewno znajdzie się parę podobnych osobników w potrzebie i w niedalekiej okolicy.
  20. [quote name='malawaszka']Lizak ma jechać do domi teraz w lipcu jakoś, ale nie wiem co za dom - mam nadzieję, że dobry[/QUOTE] No to chociaż Lizak, oby dobry dom tylko.
  21. Nie, no mam nadzieję, że ci, co szukają boksera /zdrowego/, to nie ci sami, którzy oddali tamtą bokserkę, bo chora. To byłoby okropieństwo.
  22. Obawiam się, że może nie być mała (jakoś przypomina mi Hondziarza mojego). A ja, kurcze czekam na zamówione słupki, jutro przywożą pospółkę i rozbieram płot, który i tak już częściowo się wali. Jak tylko przyjdą, to zaczynam ich osadzanie, w dodatku bez betoniarki to będzie męka wyrobić beton. Jestem uziemiona jako dt, nie wiem, jak moje utrzymać w ryzach bez ogrodzenia przez minimum 3 tygodnie, bo to tyle potrwa (furtka ma iść do 22 dni...). A Bruner mi nie schodzi z myśli i Lizak, a teraz znowu wysyp suczek, ta olbrzymka poprzednia, teraz ta, no załamka.
  23. Też spisałam tel. do wolontariuszki i zadzwonię jutro. (ale jak nie dodzwonię się to poproszę o popatrzenie i info).
  24. Zajrzałam na stronę schroniska (bo zaintrygowało mnie to pytanie o boksera) i zobaczyłam sznaucerkę, Bonę. Czy to średniaczka, czy olbrzymka? Na kwarantannie? (mam sznaucery pomagam sznauceropodobnym w potrzebie, dlatego pytam)
×
×
  • Create New...