Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. [quote name='wilczy zew'] ja też chcem na zlot :placz:[/QUOTE] To czemu ryczysz? Pakuj się i jedź (chyba nie naraziłaś się niczym waszce, bo może się wychyliłam z tym tekstem)
  2. [quote name='Saththa']a ja czekam na zdjęcia :evil_lol:[/QUOTE] Liczyłam, że Ty je będziesz robiła, nieźle Ci wychodzą. Miałabyś sporo modeli.
  3. Biedna Bianeczka. Ona to takiej jak Shila wielkości, jak sądzę. Oby to choróbsko było do opanowania. Nie mam ogrodzenia skończonego na razie, do weta daleko, urlopu już nie będzie więcej, Grace znowu kuleje, więc myśli o dt wypadły negatywnie (czeka Bruner, no i tez z NT też mi zapadł w serce). Serce boli, jak się myśli o takich, co też i chore muszą siedzieć w więzieniu.
  4. Nie byłoby źle pobyć trochę na luzaczku w gronie szajbniętych sznupolubnych, nawet jeśli przerzedzonym (nigdy nie jest tak, że wszyscy mogą w tym samym czasie). Do Frania (wnuka) przyjeżdża w sobotę kolega (z mamą, którą znam z pracy, więc trochę muszę pełnić rolę gospodarza, ale jak się rozkręcą, będę wolna). Nie wiem, czy mój mąż nie będzie potrzebował auta, ale syn obiecał mi pożyczyć swojego gruchocika jakby co. Jak Margi nie będziesz się bała jechać 25-letnim grzmotem, to zapraszam. Jakby spotkanie miało szanse wypalić, to szczegóły do dogrania (co przywieźć, jakie plany, kto, gdzie z kim i jak).
  5. Pies wielkości ON-ka jak oprze się łapami o parapet, to widzi chyba jednak cokolwiek więcej, niż niebo. Przynajmniej moje Sznaucerki widzą doskonale, kto podjechał, kto chodzi po polu, czy drodze. ON-ek jest podobnego wzrostu. A gdyby miały za oknem taką gęstwinę gałęzi, to widziałyby dość niewiele. Coś na pewno ale, z kolei Sajan może też co nieco słyszeć i czuć, bo nie jest za szybą, ale skakać w gęstwinę może mu się nie chce. Tym niemniej też bałabym się zostawiać psa na tarasie. Swoje zamykam w domu mimo, że mam (miałam) ogrodzenie.
  6. Ja już chyba nie doczekam odpowiedzi i może we śnie mi się objawi, co Waszka miała na myśli. Padam na twarz. W dodatku mam załamanie psychiczne, bo jutro przylatuje mój brat i muszę urwać się z pracy go odebrać z lotniska, a akurat nie jest to sprzyjający moment na urywanie się z pracy. Był plan, żeby go "sprzedać" komuś na parę godzin, ale nie wypalił.
  7. Cud róża! Marzę o różach i na emeryturze się zdobędę, bo teraz bym nie dała rady - z lasu ciągną jakieś zarazy zawsze i jak roślina wrażliwa na jakieś przędziorki czy mszyce, to nie ma u mnie szans, bo nie mam czasu na opryski itp. No i wciąż musiałabym nawozić, bo piach tylko mam, a to też wymaga czasu.
  8. Ojej, mocno Nika oberwała. Musiało to być okropne przeżycie, rana wygląda na głęboką (widziałam kiedyś duże psy / ON i AT/ w akcji, ale przyznam, że obrażenia miały mniejsze mimo, że starcie wyglądało bardzo groźnie). Biedna mała.
  9. Liliowce u mnie na piaskach (gleby V i VI stopnia) mają się świetnie, więc i u Ciebie będą. A ja dziś liczyłam straty po nawałnicy - 1 agrest, 1 porzeczka czarna - złamane. Wierzba - złamana (ale chyba chorowała wcześniej, bo marnie wyglądała). 50 % pomidorów połamanych i pogiętych, ale coś udało się poprzewiązywać. Moja wina, bo wydawało mi się, że mam za długie tyczki i poprzycinałam je, żeby nie szpeciły, a teraz okazały się dla niektórych krzaków za krótkie! No i nadmiar krzaka był już ponad tyczką i burza połamała te wystające kawałki zupełnie. Dziś lekki przelotny deszczyk i w popłochu nakrywałam workami nylonowymi i kurtkami nieprzemakalnymi świeżo zabetonowane słupki, na szczęście deszcz był krótki i nie rozmoczył betonu. A po deszczu cudna podwójna tęcza - cały łuk.
  10. [quote name='Pink']:evil_lol: Napewno wyniesie w Hosty, bo tam w lisciach jest jego skarbnica roznosci i wszystko mozna tam znalezdz - piszace zabawki, miski, gryzaki, pileczki i nawet ostatnio kawalek kocyka tam znalazlam ;)[/QUOTE] No i na dogomanii znów nauczyłam się nowego słowa - dotychczas hosty znałam pod nazwą funkie. Pomidory moje w strzępach - nie zdążyłam rano ocenić rozmiaru strat, bo pędziłam do pracy. Ale malinówki ogromne już były i całe połamane, żółte w nielepszym stanie.
  11. [quote name='Margi'] Liliowce były przy ogródku warzywnym w pierwszym rzędzie od strony domu.[/QUOTE] Podziwiam znajomość topografii ogródka Waszki.
  12. [quote name='malawaszka']Margi boję się z tą wodą bo pamiętam, że jak Birmę tak zmoczyłam w taki upał to się przeziębiła... no nie wiem co zrobić, ale chyba jej wilgotny ręcznik na jakiś czas na kark położę, ona się chowa do budy, a tam sprawdzałam - jest znośniej niż na dworze[/QUOTE]Co do polewania wodą, to wczoraj, jak chłopaki się opryskiwały z węża, żeby się ochłodzić, to Franek polał Grace. Biedna przyszła do domu, położyła się na legowisku i trzęsła się okropnie, naprawdę się przestraszyłam o nią, nie wiedziałam, co robić, okryłam kocem i przytulałam, trwało to z 10 minut, dopiero po tym czasie przestała mieć dreszcze po całym ciele. Ręcznik na kark - tak często robią ludzie na wystawach w upalne dni.
  13. Ja też chcę obejrzeć. A Fixika nagranie masz Sandra? Czy tylko przypuszczenia oparte na poszlakach, że zjada.
  14. [quote name='malawaszka']jutro jedziemy na zdjęcie szwów i kołnierz pójdzie precz :multi:[/QUOTE] Uff, to może jej się coś polepszy z tymi kupami, jak będzie miała inne poczucie granic ciała.
  15. Skoro imię się zgadza, to raczej jest ona i miejmy nadzieję, że trafiła do dobrego domu.
  16. [quote name='malawaszka']zniknęła ze strony czy tylko ja nie mogę jej znaleźć? nie ma w adoptowanych ani nigdzie... [/QUOTE] Miałam dzwonić do Legnicy o nią pytać, ale zniknęła jakoś dzień-dwa później i z nią dane wolontariuszki do której miałam dzwonić. Pojawiła się za to na nowych nabytkach Bona (tamta też Bona - sprawdziłąm swój wpis na wątku wrocławskiem), ale z inną fotką, opisana jako pudel średni. Teraz ta Bona jest na adoptowanych, ale fota niewyraźna i sama nie wiem, czy to tamta sunia, bo na focie niepodobna.
  17. Elementowy kojec (ale dla małych psów) przywiozę. A moje dorzucę do Bryzeldy (bo Sajuszka już nie będzie chyba).
  18. [quote name='zerduszko']Do tej klateczki Moniki, to się wszystkie psy nasze zmieszczą pewnie :evil_lol:[/QUOTE] To jak tak mówisz, biorę moje dziewczyny.
  19. Jakoś nie mogę pojąć rozumowania, które przyjęła Pani Iwona. To, że kot przeżywa stres z powodu innego zwierzaka (myślę, że nawet mógłby zareagować podobnie na drugiego kota, czy inne zwierzę) jest normalne na początku. A po jakimś czasie po prostu przestałby być rozpieszczonym jedynakiem i byłoby mu z tym dobrze. Chyba niepotrzebnie jednak czasem ludzie chcą, by ich zwierzak został samolubkiem, bo na dłuższą metę zwykle zwierzaki korzystają na tym, że nie są same, choć na początku jest i stres i zazdrość i obawa, wystarczy zwykle to przeczekać. Znam wiele ludzi mających i psa i kota i żyją one w wielkiej komitywie, choć nie od początku tak było. Z dziećmi też bywa tak, że jak pojawia się drugie, to dotychczasowy jedynak jest zazdrosny, a przecież ludzie decydują się na kolejne dzieci, bo wiedzą, że to jest przejściowy kryzys i świetnie przepracowują z pierwszym dzieckiem te problemy.
  20. [quote name='Pink']on nie jest sliczny, on jest smieszny ale jak z bajki, to fakt :eviltong: Sliczny to byl-jest Felix :loveu: A[/QUOTE] Mi się Oskar podobał od początku bardziej niż Felix (może z powodu uszek nieco odstających, a może po prostu jakiś taki ciapkowato rozbrajający jest bardziej w moim typie niż konkretny, zasadniczy przystojniak Felixowaty). A teraz to po prostu wymiata - uwielbiam jego wyraz mordki.
  21. Jakie zdyscyplinowane psy, a spojrzenie Fixa rozbrajające. Ślicznie jest zbudowany, w ruchu to dobrze widać. A Tazzikowi chyba jak mojej Hondzie świetnie na szkoleniu idzie warowanie przez dłuuugie minuty (Honda była jedynąa, która nie podrywała się nigdy, niezależnie od czasu pozostawienia, przy schowanym właścicielu, inni musieli wielokrotnie biegać i odprowadzać na miejsce)
×
×
  • Create New...