Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. A co to za pustynię tam macie? Chyba nie Błędowską? (o ile już nie zniknęła, bo kiedyś się o niej uczyłam, ale to było wiele lat temu)
  2. [quote name='Małgorzata Noga']Super spacerek :) Trzeba korzystać póki jeszcze w miarę jest pogoda :)[/QUOTE] U kogo w miarę, u tego w miarę. U nas niestety pada i pada.
  3. [quote name='wilczy zew'][B]Marako[/B],jak psiaki?[/QUOTE] Wczoraj rzeczywiście była podłoga cała osr..., aż się zdziwiłam, że Przemek to wytarł (zużył co prawda wszystkie szmaty do podłogi i je wywalił, a nie ręczniki papierowe, ale OK, niech mu będzie). A dziś cały dzień plewię, dziewczyny ze mną na ogrodzie, to w domu czysto. Noc spokojna, po 5 godzinach nocnych nie było już aż tak rzadkie u Hondy, a dwie pozostale chyba nawet nic nie robiły. Za to w ogródku nie zauważyłam i wtknęłam łapę do rozciapanej sraczki przy plewieniu skalniaka, fuj! Nie wiedziałam, że któraś tam kibelek zrobiła, zwykle lecą pod płot w innej części działki, jak już muszą, a jak nic ich nie pili, to czekają, aż wyjdziemy za furtkę. Brzydzę się teraz siebie choć szorowałam ręce już z 5 razy. Przystojnak z tego Twojego olbrzymka, Waszko. Nie wygląda na swoje latka.
  4. Moje dziewczyny dziś wszystkie załatwiają się na całkiem rzadko. Zaczęła Tajga od wtorku, więc miałam codziennie kilka razy komorę gazową i szorowanie zaschniętych kałuż i obryzganych okolic, w tym mebli. Dziś już wszystkie. A a jak na złość mam od środy maraton po 14 godzin w pracy, z przerwą akurat taką, żeby się przejechać (60 km), wypuścić dziewczyny, a w tym czasie wyszorować to, co zastałam. Nawet nie zostaje mi czasu na to, by się z nimi przejść, czy napić kawy, o jedzeniu nie mówiąc, bo wyczyszczenie i wywietrzenie tego zajmuje pół godziny i muszę wracać galopem do szkoły. Dopiero dziś rano zdążyłam kupić nifuroksazyd i węgiel, bo miałam tylko smectę, która jednak nie pomogła. Dziś też wracam o 20:00, więc jak trzeba, to weterynarz jutro. A dziś... Przemek z Frankiem będą w domu przede mną... Nie wiem, jak zareagują.... Jeszcze nie było tak, żeby 3 naraz sr... na rzadko, więc wyobrażam sobie ilości po 8 godzinach - to jednak olbrzymki. Ewentualne sikanie Kenzo i Dropsa, to pikuś, zapewniam Cię (to tak na pocieszenie, że nie jesteś sama w kłopocie...)
  5. Też się dołożę niewielkim groszem na karmę, bo zależy mi na tym, by sunia jadła coś wartościowego. Ale dziwi mnie, że nie ma rozliczenia, bo Fela "nie może się zalogować na dogo". To chyba nie jest trudne z żadnej części świata. Tym bardziej dziwi mnie, że, że auraa podała do wpłat numer konta z podpisu Feli, która winna jest rozliczenie. Osobiście wolałabym wpłacić na konto innej osoby, która ma większą łatwość logowania się na dogo i rozliczania się.
  6. Tydzień w domu po dwuletnim pobycie w schronisku to bardzo mało. Zwłaszcza, że przed schroniskiem też zapewne sunia nie miała lekkiego życia, skoro tam trafiła. 1. Stan uszu, słuch - można sprawdzić - u weterynarza i metodą różnych prób. 2. To, ze po tygodniu w ogóle cieszy się i biega, odwraca się i sprawdza, czy jesteś to i tak sukces. Bywają psy, które otwierają się na człowieka baaardzo długo. (mowę to z doświadczenia, bo na "tymczasie" miewam różne psy ze schronisk i znam wiele domów tymczasowych i ich doświadczeń. To, ze puszczasz ją bez smyczy to i tak wielkie ryzyko z Twojej strony, jeśli psa jeszcze nie znasz dobrze. 3. Cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości. Wypracowywanie rytuałów, zapewnianie poczucia bezpieczeństwa, ciepły kontakt z sunią, a zobaczysz, że sunia będzie się zmieniać. Nawet, jak ma problemy ze słuchem, to nie stoi na przeszkodzie, żeby mieć z nią świetny kontakt. A jeśli jednak słyszy choć trochę, na co wygląda, jeśli reagowała na hałas pociągu czy samolotu, , to już w ogóle będzie łatwiej o naukę przywołań. (sprawdzałaś stan uszu u weterynarza?) Powodzenia.
  7. Ciekawe, co jej się śniło w takim razie. Bo nie wspomnienie tego, co przeżywała, skoro nie szczeka (chyba, że sprzed lat). Może to dobry znak, taki sen, w którym szczeka jak normalny pies.
  8. [quote name='malawaszka'] a Viki właśnie szczekała przez sem :mdleje: mało zawału nie dostałam :mdleje: aż sama się obudziła i rozglądała się zdziwiona co to było :lol:[/QUOTE] A na jawie szczeka? Uwielbiam, jak przez sen szczekają, biegają, węszą.
  9. To jej diabełkowate zachowanie mnie zmyliło, a tak z bliska to się jej nie przyglądałam, bo strach... Myślałam, ze 5-6 góra.
  10. [quote name='malawaszka']powstrzymuje mnie tylko to, że jest stara i każdy głupi jaś to obciążenie dla organizmu... jakby była młodsza to ani chwili bym się już nie zastanawiała...[/QUOTE] Piździa stara? Nie wygląda i nie zachowuje się jak stara. Ile niby ma?
  11. [quote name='Nikaragua']Dlaczego Kredka nie jest tu wpisana? i malizny cziłkowato-papilonowate?[/QUOTE] Też zaglądam tu czasem z nadzieją, że Poker uaktualni wątek, w końcu ciągle coś się w tej "rodzinie zastępczej" dzieje i lista piesków, które dostały swoją szansę u Pokerów się stale wydłuża.
  12. [quote name='malawaszka']ten czarny mini jest w Starogardzie Gd.[/QUOTE] O to jeszcze dalej, bo myślałam, że w Szcz.
  13. To nie jest źle. Czekam w takim razie na foty i bliższe informacje.
  14. A skąd jest sunia? Ja mam dobry dom na oku, myślałam o tym miniku stargardzkim, ale to daleko, więc jak sunia bliżej, to kto wie...
  15. No naprawdę chyba tyko Tekla praktykuje to co ja - mizianie nogą (mam trzy psiury, to muszę tak, bo rękami na zmianę się nie da - jak przestaję któregoś, żeby innego poczochrać to zaraz się niecierpliwi i mruczy albo łapą trąca)
  16. Tak czytam o Vikuni i przypominam sobie to usuwanie oczka. Ona bardzo krótko nosiła dren, jak pamiętam. Porównywałam z Jogą, która ze 2 tygodnie miała ten dren po kawałku wyjmowany i wciąż przy wyjmowaniu był wyciek mazi. To wyjmowanie po kawałku drenu było okropne, ale wiele świństwa wychodziło jej długo bardzo z tego oczodołu. A Viki bardzo szybko miała wyjęty i zarosła. Może to ten płyn, co nie wyszedł wtedy, gdzieś narobił szkody. Ale to tak dawno temu było, że może jednak to nie ma żadnego związku. Oby ten stan zapalny po antybiotyku się wycofał na dobre. Bardzo współczuję malutkiej, że nie może czuć się dobrze, no i Tobie, bo chory pies, to wielkie zmartwienie. Trzymajcie się.
  17. Nie wiedziałam, Nikaragua, że jesteś migrenowcem. Ja też, ale odkąd zdiagnozowałam lekką niedoczynność tarczycy i jem leki, ataki są rzadsze i słabsze. A jak kilka miesięcy temu odstawiłam cukier i drastycznie zmniejszyłam węglowodany, to nie dość, że ubyło mi kilogramów, to z głową lepiej niż kiedykolwiek. Tak, że dieta to klucz do pozbycia się wielu schorzeń.
  18. Ciekawa historia... Wygląda, że rzeczywiście Pan chciałby rozweselić Sawanę i to jest główny powód szukania drugiego psa. Niepokojąca jest ta chemia.
  19. O matko, a ten jałowiec, który na fotce pokazałaś z pytaniem, czy dostanie igieł, to tak się płoży? Czy to jakiś inny na ziemi, niż ten na krzaku? Wygląda jak ten sam. Jak się on nazywa? Ja dziś sadziłam truskawki, bo dostałam ponad 30 krzaków - trzeba było poplewić trochę terenu, to całe przedpołudnie roboty miałam. W poniedziałek musimy ruszyć już w pracy z dziećmi, a ja zupełnie niegotowa - miałam w planie przygotować dziennik el., a zajęłam się działką. Czarno widzę siebie w pracy 2 września, jak mnie ludzie napadną o konta w dzienniku.
  20. No, my mamy nicki. No i psów duuuużo. To trudno byłoby się zdecydować na któregoś. My też zawsze mówiliśmy Pan [B]od[/B] Fida itp.
  21. Od jałowców wolę cyprysiki japońskie - też są różne rodzaje, o różnych kolorach i pokroju, nawet przypominają niektóre z jałowców, a są w dotyku OK, żadnych igiełek. (niestety parę jałowców posadziłam i wiem o jaki igiełki chodzi Pysi, ale płożące też mam i nie są takie straszne. Uwielbiam katalog z tej strony - [url]www.pinus.net.pl[/url] - dość bogaty spis roślin i wiele różnych "filtrów" ze względu na pokrój rośliny, upodobania, kolory itp., a także niezłe zdjęcia każdej z roślin.
  22. Sawana chyba wyczuła pozytywne nastawienie Państwa, ich pełną akceptację, że taka była ufna i spokojna. Poza tym może jakieś pozytywne skojarzenia miała z zapachami w tym miejscu, a warunki proste, spartańskie to może nawet jakoś bardziej do zwierząt przemawiają niż wysoki połysk i sterylność otoczenia. Też wzruszyłam się czytając, jakie było przyjęcie Sawany przez Państwo, a także opis jej zachowania.
  23. [quote name='malawaszka'] :multi: znaczy następny Zlot MSz wiosną :multi:[/QUOTE] zlot zlotem, a ja już chyba będę musiała zacząć trochę jeździć po Górnym Śląsku poczynając od wczesnej wiosny, to po prostu pojawię się wyrzucić roślinki i dalej w trasę.
  24. [quote name='Tekla64'] a ja niestety walcze caly czas z chwastami jak ja siebie za to lenistwo nie lubie oj strasznie siebie nie lubie[/QUOTE] Jak walczysz, to wcale nie jesteś leniwa. U mnie codziennie co najmniej taczka chwastów. A włóknina czeka na swój czas, chyba dopiero wiosną mi się uda ją położyć, bo na razie tymczasowe nasadzenia tylko, gdzie popadło (koleżanka mnie co tydzień obdarowuje worem roślinek). Wiosną Waszko podrzucę Ci coś na pewno, jak mi się to poprzyjmuje.
×
×
  • Create New...