-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Jemu to drżenie nie przeszkadza. To raczej mnie niepokoi, bo nie wiem, czy to dysplazja, czy jakieś tło nerwowe i czy nie początek większych problemów. Ale nie zdarza się to częściej, niż w pierwszych dniach u nas. Nawet chyba rzadziej, ale prawie zawsze po bardzo szybkim biegu (jak pobiegnie czasem za jakimś zwierzakiem i wraca też biegiem, to gdy się zatrzyma, to drży mu noga trochę przez kilkanaście sekund). Witaminki dostaje od czasu do czasu oprócz karmy (Royal). -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Marko dziś dostał szczepionkę przeciw wściekliźnie. Ma zdjęte szwy. Klosz jeszcze tylko dwa dni, i aż dwa dni, bo Marko to straszny niecierpliwiec i jeszcze mógłby sobie na koniec zaszkodzić. Rtg stawów wet kazał na razie odpuścić, bo niedawno była narkoza, a do rtg trzeba też dać "głupiego Jasia" i lepiej, żeby młody się zregenerował. (ostatnio nie pisałam, ale wciąż po większym biegu, albo czasem w innych okolicznościach drży mu noga, czasem obie, więc chcę zdiagnozować, na jakim to tle). -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Biedne, zagłodzone kocię! Jak można tak źle karmić zwierzaki, że wsuwają suchy chleb?! I Kupy! A tak ładnie wyglądają te biedaki na zdjęciach... Zwłaszcza ta skrzyżowana z zającem i nietoperzem. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Pędziliśmy z TZ, ale mimo, że zajechaliśmy 5 minut przed godziną zamknięcia, już weta nie było (zadzwoniłam, powiedział, że musiał ciut wcześniej wyjechać). Pojadę jutro, a dziś zmieniam rivanol na jodynę, żeby to podsuszyć. Może nie jest z tym tak źle, ale ja już psychicznie nie wytrzymuję z kołnierzem u Marko (już trzecim), całe łydki mam posiniaczone, bo on z rozbiegu wpada na mnie i uderza w nogę, a po każdym takim uderzeniu mam kolejny siniak. Może weterynarz czymś ekstra o popsika, żeby się szybciej zagoiło i skontroluje, czy tak może być bo brzegi się trochę rozeszły. Niepotrzebnie czekałam na TZ (ale Marko tak przeszkadza w kierowaniu autem, że nie chciałam jechać sama, a myśałam, że TZ będzie z 10 minut wcześniej w domu). Dziś parę nowych przygód. Po spacerze zostawiłam je na chwilę na działce, po czym Marko wrócił z kołnierzem pachnącym g.... Cały też śmierdział, dziewczyny również. Myślałam, że któreś zrobiło nadplanową koo..., a on kołnierzem ją porozpychał i pobrudził dziewczyny. Tymczasem okazało się, ze rozwaliły mi worek z kurzakiem, który miałam przygotowany pod pomidory, utaplały się, bo pewnie przedtem piły wodę i teraz mam w domku wiejskie zapachy. Rano, już po swoim posiłku, zabrały z blatu z pół kilograma sera białego, którego nie schowałam do lodówki, bo pędziłam na pociąg, a TZ już schodził na śniadanie. Wsunęły to w moment, na podłodze został tylko papierek i żadnych innych śladów. Zanim TZ zauważył papierek, myślał, że schowałam nie wiadomo gdzie albo sama pochłonęłam takie ilości i mocno się zdziwił. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Z tymi walizkami to ma jseszcze trochę czasu, bo do końca maja, jesli nawet będzie to TEN DOM. Wpadłam na chwilę, bo zaraz jadę do weterynarza. Jednak nie podoba mi się Marko od spodu i dobrze, że wet jest do 19:00, bo dziś w pracy gościliśmy Ważną Osobę i wróciłam później niż zwykle, a psy są zaprogramowane na spacer zaraz po moim powrocie i trudno im się dziwić. Będę później. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[FONT=Arial]Dziś był telefon od tych państwa, z którymi mam kontakt - przyjadą za tydzień, w niedzielę poznać Marko.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Mam stracha. Ostatnio bestie zrobiły się okropnie szczekliwe w stosunku do ludzi przechodzących naszą drogą. W trójkę, na swoim terytorium czują się niestety najważniejszymi stróżami porządku. W czwartek wystraszyły mi sąsiadkę, którą wpuściłam z przekonaniem, że zachowają spokój, bo wcześniej widziały ją parę razy i potraktowały przyzwoicie (ale kilkanaście metrów od naszego ogrodzenia, a nie wewnątrz). Tymczasem nawet w Grace, która ją zna i lubi, wstąpił diabeł i ją oszczekała, a Marko nawet złapał za ubranie. Jak Marko tak podejmie gości, którzy przejadą 200 kilometrów właśnie do niego, to szybko o nim zapomną.[/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Arial]Muszę w sobotę i niedzielę rano dać im solidny wycisk, a tuż przed przyjazdem tych ludzi, napchać brzuchy, żeby zrobiły się senne i nieruchawe.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Marko jest okropną przylepą, ale razem potrafią nieźle dać popalić i jak się rozbryka, to trudno go zatrzymać. Dziewczynom wystarczy jedno słowo (no, czasem dwa albo pięć) i się uspokajają, a on jak głupi, jak się uczepi czegoś, to nie ustąpi, dopóki nie wyprowadzę go z amoku. Nie wiem które oblicze pokaże przy gościach (ja lubię każde, ale to nie ma tu znaczenia).[/FONT] [quote name='weszka'] Napisała do mnie pani z Bytomia zainteresowana adopcją sznaucera który nada się do 2,5 letniego dziecka wychowanego z psami (mieli adoptowanego CTR-a a poźniej też dużego psa) - no a Marko dzieciaki lubi. Nie wiem tylko czy skoro Marko ma rezerwację to jej wysyłać czy nie :roll:?[/quote] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Czytałam dziś ten wątek i też pomyslałam sobie o Marko - nie wiem jak się zachować, myślę raczej wstrzymać się na razie z uwagi na tamtą rezerwację. Po niedzielnej wizycie chyba sprawa będzie już jasna, a przynajmniej powinna. [/FONT] [FONT=Arial]Chyba, że doradzacie mi inną taktykę, nie wiem, nie umiem ocenić, na ile % taki stan zaawansowania pertraktacji, w jakim jesteśmy doprowadza zwykle do adopcji, a o to przecież chodzi, zeby Marko znalazł dobry dom.[/FONT] [quote name='weszka'] Lubię tu zaglądać i czytać co u czarnej ferajny :) [B]marako[/B] masz talent do pisania :razz:[/quote] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Pochlebia mi to, co weszko napisałaś o moich bazgrołach; ja czuję się w pisaniu strasznie niezdarna (wolę czytać innych, a jak już występować, to na żywo). Mam zwykle wyrzuty sumienia, że piszę tak dużo (i zanudzam wątek), a przez chwilę dzięki Tobie mnie opuściły i poczułam się fajnie. Dzięki![/FONT] -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Klosz na polecenie weta tak długo (w poniedziałek pojadę i pokażę mu Marko). Weszłam na chwilkę i przeczytałam, że super dom wreszcie znalazł Fuks ! To jestem dobrej myśli co do Marko, bo wydaje mi się podobny do Fuksa, tyle, że szczenior, więc po młodzieńczemu chudy i jeszcze nie tak silny. Ale z urody i optymizmu bardzo te psy mi się wydają podobne. Trochę załamywało mnie, że Fuks tak długo czekał. Ale teraz powiało nadzieją, że i Marko znajdzie swoje stałe miejsce już bardzo niedługo. Czekam zresztą na telefon lub mail od tamtej rodzinki, bo umawialiśmy się na ich przyjazd w następny weekend - na razie zapoznawczy - jak zobaczą psiula, na pewno ich zauroczy, tak jak i nas ujął od pierwszego wejrzenia i nie będą już myśleli o żadnym innym psie. -
Dzięki, dzięki za wiadomości od Burankowych ludzi. Moje 2 dzikusy też lubią porozrabiać i miewają dziwne pomysły (dobrze, że są mniejsze gabarytowo od Burana i mogę je czasem przestawić, jak nie słuchają). Grace to jednak anioł w psiej skórze, w porównaniu do nich; one jednak zamiast z niej brać przykład, raczej narzucają swoją wizję i scenariusze działania.
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Ja też nie mam pojęcia skąd i w jakiej gazecie. Z całą pewnością Marko jest u mnie, pod Wrockiem i rozrabia. Dziś 2 razy zdjął sobie "abażur" zapięty na czwartą dziurkę, bardzo ciasno. Poharatał bliznę i się zaczyna paprać. Ja wróciłam dopiero niedawno z pracy, a tu - niestety nikt nawet nie umie polać psa rivanolem. Dobrze, że przynajmniej nie zapomnieli o spacerze. Jutro wyjeżdżam do pracy na 12 h, w niedziele też. Na szczęście jutro rano TZ pojedzie z Tajgą na zdjęcie szwów i Grejsią na strzyżonko. Marko zawiozę dopiero po niedzieli ze szwami i od razu na szczepienie (wścieklizna). Chyba, że do jutra nie poprawi mu się, to poproszę tz, by znalazł jakiegoś weta czynnego po 15:00, żeby to czymś lepszym niż rivanol popryskał, albo niech poleci mu coś dobrego wet Tajgi i sami damy radę. -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
marako replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Przedstawiam moją bandę. Tajga po sterylce (od ponad miesiąca z nami, wcześniej 8 miesięcy w schronie, bez wychodzenia na spacery), Marko po kastracji (on tylko na tymczasie do znalezienia domku) i moja rezydentka Grace jako sędzia ringowy (zawsze, jak tamte się przepychają, ona obserwuje i karci, jak przeginają i za ostro sobie poczynają). [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/6663/klosze2.jpg[/IMG] [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/3069/klosze3.jpg[/IMG] -
Jak zobaczyłam nowy post, to przyleciałam sprawdzić, co u Burana, a tu też tylko pytanie o niego... Kiedy (raczej czy) pojawią się jakieś zdjęcia i choćby 4 słowa, jak się zaaklimatyzował u nowych ludzi? Szkoda, ze nic nie wiadomo.
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
W ogóle to reagują na zawołanie "Klosze!" i przybiegają wesoło, bo tak je od jakiegoś czasu nazywamy i podchwyciły to. Wczoraj spałam na dole, żeby mieć je na oku (to lizanie Marko, no i w ogóle). Grace natychmiast, zanim reszta się zorientowała zajęła strategiczne miejsce przy mnie, Marko zaraz położył się obok, a dla Tajgi zostało tylko miejsce w nogach łóżka, z daleka ode mnie (leżałam w poprzek). Nie chciała skorzystać mimo zaproszenia i wejść na miejsce tak uwłaczające godności przywódcy (za jakiego się uważa), a rano okazało się, że wypruła całą gąbkę z legowiska Grace w odwecie za jej nocną pozycję przy pani. Niezły z niej numerek. Po nocce ze mną Grace dowartościowana podjęła na spacerach kolejne próby zdobycia przewagi nad Tajgą, wciąż ją ustawiała, kładła głowę na karku, karciła za niesubordynację, aż w końcu Tajga ryknęła na nią i znów jest po staremu. Tak do końca Grace się nie poddaje, ale na warknięcia Tajgi reaguje wycofaniem się z podjętej akcji. Cyrk z tymi psami. Naprawdę dużo więcej atrakcji, niż z jednym (ale Ty [B]malawaszko[/B] przecież to dobrze znasz, więc nie muszę Cię o tym zapewniać, zresztą inni dogomaniacy w większości też mają lub mieli naraz po parę psów -są z tej samej bajki). -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
POrobiłam parę zdjęć, więc wstawiam ku pokrzepieniu serc. Grace jako sędzia ringowy. Walczą: Marko z Tajgą [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/6663/klosze2.jpg[/IMG] [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/3069/klosze3.jpg[/IMG] I już po walce: [IMG]http://img294.imageshack.us/img294/7509/klosze5.jpg[/IMG] A ogrodzenie najprościej tak jak my zrobiliśmy: 50 bali sosnowych z nadlesnictwa = 90 zł + 50 zł dla traktorzysty co by przywiózł je. TZ okorował je = siłownia za darmo przez miesiąc co rano przed pracą. Zakupiliśmy wiertło najgrubsze i szczególnie tanią siatkę. 2 weekendy i ogrodzenie na 10 lat gotowe (piach, więc nie tak szybko się rozleci). Polecam. W tej cenie mielibyśmy 10 metrów "normalnego" płotu. A też musiał powstać szybko, bo sąsiedzi bali się naszego pieska (zresztą nie bez podstaw, bo wcześniej pozwalał sobie na chodzenie po ich (nie całkiem ogrodzonej) posesji za kotem. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[quote name='malawaszka'] ...miejmy nadzieję, że jak Państwo przyjadą się poznać z Marko to zakochają się w nim i nie będa już mysleć o innych psach. [/quote] W tym rzecz, że przyjadą dopiero za 11 dni, a to wieczność, jeśli się w niepewności czeka! W ogóle gdyby nie pogoda to całkiem by mnie ścięło - cały pokój zawalony listwami, które czekają na lepsze czasy, żeby je pomalować, przyciąć i zamontować, taras deskami do oszlifowania, pomalowania i dokończenia drewutni, jodłę żre przędziorek (może już przestał, bo opryskałam), na kwitnących czereśniach mszyca, perz, z którym walczyliśmy całą jesień znów opanował wszystko, a brama zardzewiała (spieszyliśmy się, żeby ogrodzić i pożałowaliśmy na ocynkowaną). Tylko psiaki jakoś mnie trzymają, Tajga i Marko bawią się jak głupie i atakują "kapturami", a Grace jako sędzia ringowy biega i obserwuje ich przepychanki i karci, jak próbują sił zbyt ostro. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Niestety wolne się skończyło i znowu trzeba do pracy. Tym trudniej, że ten weekend mam pracujący i to po kilkanaście godzin dziennie. W ogóle kwiecień to jeden z czterech miesięcy najpaskudniejszych w moim zawodzie i czarno widzę najbliższe 2 tygodnie. W dodatku córka kończy gimnazjum, musi wybrać szkołę, dobrze zdać egzaminy i tez łazi sfrustrowana i pogłębia mi doła. Czarne myśli mam też na temat domku dla Marko. Mam nadzieję, że tamten domek się nie rozmyśli (zrobiliby głupstwo, ale taki scenariusz też jest możliwy). Mój wnuk dał mu popalić w święta, męczył go okropnie, aż nawet Marko dwa razy na niego warknął ostrzegawczo. Trochę się boję, że wyobrażenia ludzi na temat łagodności psa mogą być przesadzone. Marko, skubaniec przechytrzył kołnierz - jakoś opiera go sobie o resztki po jajkach, wygina go, a pychol wyciąga tak, że dosięga do końcowej części woreczka jajecznego. Zmiętolił i wylizał go doszczętnie do krwi. Na noc założyłam mu "piżamkę", a rano popędziłam po nowy, większy kołnierzyk. Bardzo był zdziwiony, że jego sztuczka z kołnierzykiem już nie wychodzi, może teraz się uspokoi z tym lizaniem. Żeby trochę się rozweselić poczytałam parę wątków o pieskach, które znalazły dom i obejrzałam Galerię LUNY,... (przepraszam, jeśli nie powinnam bez pytania). Bardzo fajne te psiaki masz, [B]malawaszko[/B]. Cieszę się, że już wkrótce przenosisz się, bo jest tam pięknie. -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
marako replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Tajga - już po południu (w środę), czyli 24 godziny po zabiegu czuła się jakby nic się nie zdarzyło, dokazywała jak zwykle. Wtedy dopiero podałam jej antybiotyk, (poprzedni jeszcze działał, więc zachowana ciągłość). Zastrzyki zwykle jej sama dawałam, żeby nie jeździć wciąż do weterynarza, bo źle to znosi, też dawał mi 2 strzykawki na zapas (na antybiotyku była już od 10 dni przed sterylką), ale miała już takie zgrubienia na karku od tych zastrzyków, że wet dał mi tym razem tabletki. Te wymioty to nie tylko skutek narkozy. Ona po każdej jeździe autem wymiotuje przez kilka-kilkanaście godzin już po przyjeździe do domu (w aucie oczywiście też, mimo podawania aviomarinu). Środek na chorobę lokomocyjną dla psów -45 zł na jedną podróż! Niestety odpuściłam. Po 3 dniach noszenia wykończyła kołnierz - sklejałam go parę razy, zszywałam, ale już na nic kolejna naprawa i aktualnie nosi drugi też już nieźle pokieraszowany. Nie mam serca prowadzić jej na smyczy, gdy pozostałe psy biegają luźno (mam jeszcze 2). Zresztą Marko (mój tymczasowy podopieczny), kastrowany dzień po jej sterylce też w kołnierzu biega i też w połatanym. W dodatku i tak zdarza mu się dosięgnąć tam, gdzie nie trzeba, mimo największego rozmiaru kołnierza. Obu psiakom goi się wszystko nieźle, ale szczerze mówiąc mam dość kołnierzy, którymi obtłukują wszystko w mieszkaniu, a które trzeba wymieniać co parę dni przy ich zabawach. One zachowują się jak koziołki i szarżują nimi w zabawie jeden na drugiego. Co do zostawiania samej dzień po sterylizacji - niestety nie mam możliwości brania urlopu kiedy chcę, a ten termin był wybrany jako najlepszy właśnie na dzień, w którym mogłam w pracy pojawić się właśnie w godzinach, kiedy Tajga była pod opieką weterynarza przez kilka godzin, a następnego dnia zaczynałam pracę o kilka godzin później niż codziennie. Zabieg w piątek odpadał ze względu na brak możliwości ze strony weterynarza (Wielki Piątek), a trzeba to było zrobić szybko, bo takie były wskazania zdrowotne. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[quote name='malawaszka']Marako no jak mam Ci przelać pieniądze jak nie dałaś mi numeru konta :mad: ktoś jeszcze chciał - Le Coyotte chciał pomóc - dałaś jemu? jakieś bazarki na Marko są czy już nic nie wpłynie?[/quote] Rzeczywiście, zapomniałam dać ten numer. Już to robię. A Le Coyotte wysłałam. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Dziś już całkiem nieźle - Marko zaczyna znów zaczepiać Tajgę (nie wie, że już nie ma z czym startować?) i wyglądają w tych kołnierzach, jak się przepychają, jakby odziani byli w specjalną "zbroję" do walk. Byliśmy dziś już na dłuższym spacerku - niestety nie w lesie (bieganie przez krzaki = rozwalenie kołnierza), w dodatku z dala od wody, którą uwielbiają, ale lepiej chyba nie moczyć tych blizn. W końcu wydębiłam wydruk z operacjami na koncie. Jak dotychczas (do 10.04) zaksięgowana jest wpłata od Giselle4 - 50 zł (przelew z 27 marca). Wydatki u weterynarza: odrobaczenie (Drontal - 3 tabletki - nie pamiętam, ile kosztowały, bo od razu płaciłam za antybiotyki Tajgi), obróżka przeciw pchłom i kleszczom (Kiltix duża - coś między 50-60 zł), kastracja (150 zł - razem z antybiotykiem i kołnierzem + 20 zł pierwsza wizyta z przebadaniem i oględzinami). Myślę, że to razem byłoby około 250 zł. Przy zdejmowaniu szwów chcę go zaszczepić przeciw wściekliźnie (nie mam pojęcia ile to kosztuje), a resztę szczepień może ewentualnie zostawić nowym właścicielom? Proszę o radę. Będę wdzięczna za jeszcze jakąś wpłatę (mam niewesołą akurat sytuację finansową i to raczej na dłuższy czas). Jako mój wkład w pomoc psiakowi traktuję karmienie i inne koszty np. okołohigieniczne, bo to jakoś udźwignę (mam nadzieję, że będę ich doświadczać tylko do końca maja, kiedy pójdzie do nowego domu). Z drugiej strony już za nim tęsknię, jak pomyślę, że odszedł już od nas. Jest taką kochaną przylepą, maminsynkiem! Mam nadzieję, że w nowym domku też jeszcze raz będzie umiał pokochać swoim psim sercem nowych ludzi. Bo tu, po 2 tygodniach z nami mogę powiedzieć, że ma serducho pełne uczucia. Pozdrawiam świątecznie wszystkie psie ciotki (i wujków też). -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Dostał zastrzyk przeciwbólowy, zastrzyk z antybiotyku (i 2 strzykawki z antybiotykiem, który mam jeszcze 2 razy podać, żeby go nie wozić i przeciwbólowe tabletki na jutro). Wet w porządku. Zrobił to tak, że nie jest całkiem płaski woreczek po jajkach, żeby choć trochę po męsku wyglądał (nie bardzo pojęłam niuanse zabiegu, ale tyle zapamiętałam). Od jakiejś godziny leży (śpi) spokojnie. -
Kielce - CTR już nie szuka domku - zamieszkała pod W-wą
marako replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
[quote] i nic:-( był, pochodził z sunią i chyba stwierdził, ze jest za powolna dla niego:angryy: [/quote] Nie wiem, ale to chyba nic dziwnego, że pies na spacerze z obcą osobą nie jest swobodny i rusza się topornie. Każdy piesek, jak przełamie opory, zyskuje na śmiałości, inaczej się wtedy rusza i robi się zwykle szybki aż za bardzo (chyba, że jest naprawdę stary lub bardzo chory, to może jest inaczej). Dziwny ten argument z powolnością... -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Marko już po. Jak się wybudził, rozhisteryzował się okropnie i usiłował mimo kołnierza dosięgnąć do jajek. Bałam się, że wyjmie szwy kołnierzem. Co jakiś czas sobie przypomina i wyje przejmująco jednocześnie próbując sobie tam majstrować. On w ogóle jest okropnym cykorem. Wczoraj przy wyjmowaniu kleszcza trzymały go 3 osoby, a i tak wyrywał się jak głupi (może niepotrzebnie wyjmuję kleszcze, bo podobno padają same wskutek działania obróżki, ale nie do końca w to wierzę). W aucie dał dziś popis i 5 razy przechodził z tylnego siedzenia na przednie, kładł mi łapy na ramionach albo na kolanach i prawie nie dawał kierować! Nigdy nie wiązałam psów w aucie, bo siedzą spokojnie (najwyżej Grace się ślini, a Tajga wymiotuje), a tego oszołoma trzeba chyba przywiązywać. Rozmawiałyśmy telefonicznie ze wspomnianą wcześniej Panią w sprawie Marko. Przyjadą całą rodzinką po świętach, tzn. 2 tygodnie po (bo ja tydzień po świętach mam weekend pracujący w komisji egzaminacyjnej od rana do wieczora). Brzmiało to wszystko nieźle, wygląda na to, że rzeczywiście są zainteresowani, a Marko przypadł im do gustu. Nawet przez chwilę wyglądało na to, że ten przyjazd nastąpi już w lany poniedziałek, ale jednak coś im stanęło na przeszkodzie i jednak nie. Mają troszkę daleko, ale to, że chcą przyjechać się zapoznać chyba dobrze rokuje. Są plusy i minusy tego czekania 2 tygodnie. Plus - Marko już nie będzie chodził w kołnierzu, więc będzie łatwiej o głaskanko i w ogóle będzie mógł się zaprezentować w pełnej krasie. Minus - czas zapoznania (a więc podjęcia ostatecznej decyzji) się przesunie o ...całą wieczność. I nie wiadomo, jak postępować z innymi ewentualnymi chętnymi, czego się trzymać. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Kastracja przełożona na jutro (dziś dostał omyłkowo śniadanko). Do jutra wieczorem oprócz zabiegu Marko mam niezły galop w pracy i z różnymi urzędowymi pilnymi sprawami, m.in. bankowymi (na szczęście córa nie idzie do szkoły i zostaje z psami). Odezwę się jutro wieczorem, już po wszystkim. Tajga biedactwo przez całą noc po zabiegu wymiotowała (bardzo się o nią bałam, prawie nie spałam; dziś 2 pralki prania, bo wciąż zmieniałam jej "wyściółkę", a jeszcze do wyprania 2 legowiska, koc i narzuta), martwiłam się, że odwodni się na amen. Na szczęście już wróciła jej chęć do życia, nieźle chodzi, zaczyna jeść i kładzie się do głaskania. Nawet ma dość energii, by podgryzać się z Marko. To do jutra i dobranoc. -
Suczka jest po sterylce :/ - umrę z nerwów... a może nie ;)
marako replied to agata_lodz's topic in Sterylizacja
Moja Tajga (też ze schronu) właśnie wczoraj miała sterylkę (zreszta było podejrzenie ropomacicza). KIlkanaście razy wymiotowała w nocy, właściwie nie ma już suchego skrawka legowiska, narzutki, kapy, kocyka itp. w całym domu, bo zuzyłam wszystkie mniej potrzebne prześcieradła, i narzutki, jaki były, zeby jej zmieniać w legowisku. Najgorzej, bo mam podać w tabletce środek przeciwbólowy i antybiotyk, a prawie pewne, że zwymiotuje. A za 30 minut do pracy! Wet 30 km stąd. Chyba jej pokruszę i dam łyżeczką, z kapką wody, żeby nie było płynów za dużo, bo po napiciu wymiotuje zwykle. -
Tajgulec dziś bardzo biedny - właśnie przywiozłam ją ze sterylki. Leży bidulka i co jakiś czas wymiotuje żółtą wodą. Proszę trzymać kciuki, żeby ta pierwsza noc przeszła bez komplikacji, bo do weta mam kawałek drogi. Nie wiem, czy to ma jakiś związek z niedyspozycją Tajgi, ale Marko bardzo niespokojnie się zachowuje i wysikał się przed chwilą w domu, na drzwi od pokoju (a był na dworze całkiem niedawno). Grace pilnuje, żeby on jej nie męczył i odgania go, gdy on ją chce nękać. Na noc odizoluję ją, ale teraz ona lepiej się czuje, gdy wszystko jest po staremu i jest na swoim miejscu. Jutro kastracja Marko, więc szpital na całego.
-
[quote name='eria']cholerka a ja widząc ten wielki zapuszczony łeb na żywo nie miałam wątpliwości najmniejszych że CTR :roll:[/quote] Muszę chyba zrobić fotę mojej 100%, rodowodowej sznaucerki, bo łeb ma zarośnięty dokładnie jak on przed strzyżeniem. (cała jej reszta zresztą też nie lepsza; mimo, że jest z linii szorstkich sznaucerów, nielokowatych). W każdym razie jak widać różnica między CRT-em a sznaucerem niewielka jest.