-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Luna niby taka mała, a jak tańczy z Oliwką, to prawie jak ona. Fajnie mają te Twoje dziewczyny. Ojej, ale babiniec! Doliczyłam się 6, bez Ciebie, ale może jest więcej, a ja nie wiem o którejś (liczyłam tylko ssaki).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Dołączam się do gratulacji! Mała Vesper jest piękna. A Dirki też wzruszyła mnie swoimi minami na widok maleńkiej. Bardzo pasują do siebie i pięknie się bawią (ale też miałam stracha o Vesper, bo Dirki się tak łapki rozjeżdżały na podłodze, że chwilami myślałam, że straci równowagę i zmiażdży małą). A jak stara miłość pomiędzy Totkiem a Dirki? Czy trwa dalej?
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Przychodnia na klinikach Akademii Rolniczej (tzn. Uniwersytetu Przyrodniczego) ma świetną opinię, przyjeżdżają tu ludzie z innych rejonów Polski po diagnozę i na leczenie. Wczoraj to już był wieczór, prawie zamykanie przychodni, ale jeszcze mnie w biegu tuż po zrobieniu zdjęcia przyjęli. Były tam 3 osoby, co najmniej 2 lekarzy, w tym chirurg ortopeda z dużym stażem pracy. Wszyscy byli zgodni co do wieku Marko (nawet padały sformułowania "stary pies"). Przyglądałam się dziś temu biedakowi. Mimo ponad 2 miesięcy dobrego jedzenia (Royal Canin, wzbogacany i urozmaicany zdrowymi dodatkami, witaminki) i wyczesywania podszerstka (też trymerem), sierść ma bardzo byle jaką, jakąś poszarzałą - słabiutki rachityczny włos, tylko na ogonie mocny i czarny. Wyobrażałam sobie, że na dobrym jedzeniu będzie miał szatę coraz ładniejszą, a raczej mu się chyba pogorszyła. To nie tak, że ma pojedyncze siwe włosy na pysku - on po prostu ma siwoszarobrązowy kolor wszystkich włosów na pysku - taki melanż włosów powyższych kolorów. Chodzi też byle jak, jakoś tak jakby się miał przewrócić za chwilę. Dziewczyny zupełnie inaczej się poruszają. Dopiero jak biegnie lub galopuje, to to wrażenie "paralityczne" mija, choć kłus ma bardzo krótki i sztywny (drobi krok). Zastanawiałam się, czy może jednak przy chodzeniu wolnym krokiem, zwłaszcza po śliskiej podłodze nie odczuwa jakiegoś bólu, że jest taki spięty. Ale może nie, bo zachowuje prawie normalnie - bieg do drzwi i szczekanie, jak coś jedzie drogą, tarzanie się i podgryzanie Tajgi i ustawianie się do sępienia jak ludzie jedzą. "Prawie" normalnie, bo jak głupi łazi za mną krok w krok (teraz leży pod nogami pod biurkiem). Chciałabym mu pomóc i gdyby ten zabieg miał przedłużyć okres sprawności i braku bólu, to wolałabym to zrobić (boję się, że nowa pani mając małe dziecko i w zaawansowanej ciąży, nie będzie biegała po chirurgach już na wejściu i raczej zrezygnuje z psa wymagającego takiej dodatkowej opieki). Dlatego rozważam opcję zabiegu mimo perspektywy poniesienia kosztów w obecnej trudnej sytuacji. Równolegle rozważam pozostawienie tego wszystkiego losowi w nadziei, że pierwsze oznaki choroby ujawnią się nieprędko, a wtedy wszyscy będą kochać Marko tak, jak my go już kochamy i udzielą mu każdej pomocy, jakiej się da. Rozpisałam się, ale nie wiem co robić i każdy post od Was jest mi pomocny, bo jakoś porządkuje sytuację i pozwala nie zamotać się we własnych myślach. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Wiek ocenił po zębach. Starte mocno siekacze. Inne też pościerane (ale mówił, że może też od gryzienia kamieni). Ale też po kolorze sierści (nie jest czarny, tylko jakby siwy, zwłaszcza na pysku), a niby powinien być czarny (tu się nie zgadzam, bo to przecież nie czysty sznaucer, ale ma dużo z wyżła a te nie są czarne. Koszt zabiegu nie taki zawrotny (300 zł) + antybiotyk, kołnierz. Prawie od razu pies sprawny, tyle, że ma nie lizać rany. Nie sądzę, żeby go bolało (jeśli już to nieznacznie, nie daje poznać tego po sobie). Szaleje, biega za zającami, bawi się. Jedyne, to drżenie i chód taki z blisko siebie nogami, chwiejny (ale bieg już nie - bardzo ładny). Lekarz mówił, że kulawizna wyjdzie w starszym wieku. Jest tylko 1 staw - prawy. Nie będzie tak źle jak przy dysplazji obu stawów. Boję się, że jak takich rzeczy się dowiedzą, to wystraszą się i rozmyślą się (a wyglądają na dobrych ludzi i myślę, że będą o niego dbali, a jak już się przywiążą, to nie będzie to problemem, że trzeba zwierzaka leczyć itp.). Mimo, że bardzo pokochaliśmy tutaj tego urwipołcia, to jednak od początku wiadomo było, że jest u nas tylko czasowo i tej wersji musimy się trzymać. Im szybciej to nastąpi, tym lepiej. W zasadzie tylko moja nadgorliwość spowodowała, że wiemy o tej dysplazji i ewentualnie o innym wieku Marko (ale tu bym dyskutowała, bo nie chce mi się wierzyć w ten wiek). Gdybym nie zrobiła dziś rtg, to byłoby po staremu - o drżeniu i czułym ogonku ludziska wiedzą i jest OK. Zresztą ogonek ma się dużo lepiej, już mogę go głaskać i lekko czesać po ogonku, a przedtem nie dał się dotknąć. -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Byłam dziś na klinikach i jestem zdołowana. Po pierwsze - Marko ma dysplazję prawego stawu biodrowego, stąd to drżenie i "dziwny" chód, który mi się nie podobał. Po drugie - chirurg ortopeda, do którego poszłam ze zdjęciem po poradę, co z tym robić dodatkowo pooglądał go dokładnie, a zęby szczególnie, bo Marko był bezwolny po medykamentach i dał ze sobą wszystko robić. Wet stwierdził, że Marko jest znacznie starszy, niż ocenił go pierwszy weterynarz (tamten od kastracji i szczepień dawał mu rok). Na nic były moje zapewnienia, że zachowania ma szczeniackie, ma pełno młodzieńczej energii, lubi zabawy w podgryzanie, itd. Tak więc jestem w rozterce - Marko może mieć według tego ortopedy nawet 5 lat, ma dysplazję, a w tym wieku trudno o korektę tej wady. Zaproponował, żebym rozważyła ewentualnie zabieg - pektinectomię, która nieco odciąży nasisk na wypadanie kości poza panewkę (rzeczywiście miał mięśnie przywodzące okropnie napięte i tak jak widzę po jego chodzie ściąga nogę do środka). Nie bardzo wiem, co teraz robić, a zwłaszcza jak postąpić wobec tych ludzi, którzy mają po niego przyjechać za 3-4 tygodnie. Gdybym miała gwarancję, że zabieg coś pomoże, to na pewno bym się zdecydowała (podczytałam wątek o tym i nie mam zdania na temat tego zabiegu). Poza tym z kasą kiepsko. O zabiegu musiałabym pewnie powiedzieć tym ludziom, bo byłoby widać, że był krojony i nosiłby kołnierz, a nie wiem, czy to nie odstraszyłoby od adopcji. Biję się z myślami - proszę pomóżcie mi podjąć jakąś decyzję. Co robić? Jak rozmawiać z ludźmi od adopcji Marko? Gdyby to nie był trzeci pies NA PEWNO bym go zostawiła u nas, ale nie jestem w stanie, więc musi zostać zaakceptowany przez nowych ludzi takim jaki jest (jak już go pokochają, to z pewnością tak będzie, ale początki są trudne, a on może z tęsknoty być na początku okropny). -
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Miesiąc zleci szybko. Szkoda tylko, że ostatnio mam mało czasu (i samozaparcia), żeby poszkolić pieski. Trochę mi zdziczały i coraz trudniej je przywołać, jak sobie coraz dalej odbiegają ode mnie w lesie. A Marko ma zapędy do nadmiernej gorliwości w pilnowaniu terytorium i nie daje się uspokoić, jak ktoś się pojawia w pobliżu. Muszę to jakoś nadrobić, bo dzikus może wykręcić jakiś numer nowym ludziom i się zniechęcą do niego. Ma wielką chęć dominacji, ale dziewczyny mu nie dają rządzić i jest dość niestabilny w zachowaniu. Za to coraz łatwiej mi idzie wyjmowanie kleszczy. Pierwsze kleszcze wyjmowaliśmy w 3 osoby - 2 musiały trzymać a ja też jedną reką przytrzymywałam, a drugą wykręcałam. W ogóle Marko nawet na głaskanie nie był gotowy - kręcił się i podgryzał. Wczoraj wyjmowałam kleszcze już zupełnie na spokojnie, bo Marko teraz bardzo lubi głaskanie (nawet po feralnym ogonku pozwala) i jest o wiele spokojniejszy (jeśli nikogo obcego nie ma w pobliżu). -
SZNAUCER OLBRZYM młody a już tak doświadczony - MA DOM :-)
marako replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Ta niechęć do mieszkania (czy w ogóle do pomieszczeń zamkniętych) to chyba normalne, jeśli pies przez długi czas był na wolności. Tajga, która jest daleka od ADHD też zapierała się nogami i rękami przy wprowadzaniu jej do domu przez pierwsze dni u nas (mimo, że 8 miesięcy była zamknięta w boksie i wolności nie zakosztowała). Zamknięta przestrzeń to dla tego psa na pewno ogromnie stresujące otoczenie. Zapewne przyzwyczaiłby się , jeśli miałby wystarczającą ilość intensywnych spacerów i zabaw na zewnątrz (oczywiście na początku protestowałby przeciwko wprowadzaniu do mieszkania, ale to przez jakiś czas, dopóki nie zaakceptowałby nowych właścicieli). Może warto z ludźmi porozmawiać, żeby przetrzymali trudności, bo wyglądają na zaangażowanych. No, albo tymczas właśnie mieszkaniowy u kogoś doświadczonego. -
Śliczna i kochana sunia, więc musiał ją ktoś w końcu zauważyć i zapragąć. Mam nadzieję, że coś napiszecie jak jej tam u nowych ludzi.
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Pewne, pewne (miał być koniec maja, a teraz wychodzi na to, że koniec czerwca). Gdybym miała 100% pewności, że rzeczywiście go zabiorą, to spałabym spokojniej. Ale chyba tak, bo jednak się od czasu do czasu przypominają i mówią, że nie mogą się doczekać "tego czarnego diabełka". Diabełka owszem, ale czarnego to już niezupełnie, bo jednak sporo ma siwizny na pysku i trochę w różnych miejscach. W każdym razie jutro naprawiamy kolejny raz ogrodzenie, bo dziś znowu wybiegł poszczekać z bliska na sąsiadów, którzy przyjechali na swoją budowę. Nie wystarczy mu ujadać przez płot - lubi bliskie kontakty z wrogami. A wczoraj połamał pęd kwiatowy juki karolińskiej i gałąź klonu palmowego (a były tylko dwie, więc została mi tylko połowa tej pięknej roślinki). To okropny szkodnik, w dodatku z ADHD, jak nowy sznaucer u Mosii. Tajga jest cała pogryziona z miłości i chyba nawet jej się to podoba, bo tylko czasem odgryza się, a zwykle tarzają się i śpiewają arie na dwa głosy. Nie wiem za co go tak lubię, bo same z nim kłopoty. -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Gdybym chciała biec do weta po każdym kleszczu, musiałabym u niego zamieszkać. CODZIENNIE znajduję po kilka - od 2 do 6 (ale na trzech psach) i to właściwie nie szukając, tylko trochę pobieżnie upieszczając zwierzaki, mimo obróżki tej niby najskuteczniejszej. Ale ponoć one przy noszeniu obróżki są niegroźne, jeśli wierzyć reklamie. W każdym razie martwe na pewno nie są, bo ruszają nóżkami po wyjęciu /wykręceniu/.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Ten worek jedzonka, o którym wspominałam, że przekazany to rzeczywiście znak, że jeszcze nie czas do nowego domku (przesunięcie o około miesiąc, czyli nawet do końca czerwca przy scenariuszu B). [SIZE=1](dobrze, że ten worek przyszedł, bo mój tz już zauważył, że co 10 dni kupuję 15+3 kg Royalka i niestety zna cenę, bo raz robił za tragarza)[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] Ostatnio coraz częściej chodzimy z nim na na smyczy, bo niestety pieski zaczynają wypuszczać się nieco dalej niż na początku i parę razy wystraszyły rowerzystę lub innego spacerowicza. A niestety Marko zawsze zobaczy i wyczuje pierwszy, że na kogoś możnaby poszczekać. Jak on jest na smyczy, to dziewczyny zawsze dają się przywołać, a jak nie, to Tajga rusza pierwsza za nim, a Grace różnie - czasem chce być dobrą dziewczynką i zostaje, ale czasem zwycięża chęć dołączenia do psiej gromadki i też biegnie z nimi. Tak czy owak jeszcze przez miesiąc Marko będzie z nami i czasem się będę tu odzywać (i liczę na Wasze posty, bo bardzo mi pomagają przetrwać chwile zwątpienia, czy choćby niepokoju). -
Jestem pod wrażeniem duetu Dirki-Totek. Nigdy nie wyobrażałam sobie takiej przyjaźni międzygatunkowej. Filmiki niesamowite. A nowina o szczeniaczku jest w ogóle wspaniała! Gratuluję! Suczki są przepiękne (po poodlądaniu Twojej galerii przekonałam się do olbrzymów pieprz i sól, bo dotychczas uznawałam tylko czarne olbrzymy za ideał piękna i charakteru, a jak widzę urocze i piękne stworzenia z tych pieprzaków). [SIZE=1](znów odżyły moje niespełnione pragnienia, by moja ukochana Grace miała młode - niestety nawet nie próbowałam pójść na testy, bo boi się wystrzałów, nie od zawsze - to nabyte po wypadku jaki mieliśmy, zapewne byłoby do przećwiczenia, ale brak czasu i ciągłe wyrzuty sumienia o to, że tego nie przeprowadziłam.)[/SIZE]
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Wiejskie psy? Ten ostatni to raczej pies pustynny. (aż taką piaskownicę tam masz?) [przypomniał mi się dowcip: "idą dwa koty przez pustynię, idą, idą, idą, aż w końcu jeden mówi do drugiego - wiesz co, k***, nie ogarniam tej kuwety."] W każdym razie chyba wieś im służy, bo miny mają szczególnie zadowolone.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Nie wchodzę ostatnio zbyt często tutaj, bo dużo pracy w pracy, a do tego trochę musiałam pojeździć z moim synem po lekarzach, bo skręcił nogę i to tak mocno, że przez pierwsze dni w ogóle nie chodził mimo gipsu i trzeba było się nim zajmować jak niemowlęciem. Marko jeszcze jest, ale myślę, że już niedługo pojedzie do nowego domku. Dziś przez kogoś, kto był przejazdem blisko przekazali worek jedzonka, więc znaczy, że pamiętają (ale też może oznaczać, że jeszcze pobędzie). Wczoraj bank przysłał mi zestawienie ruchów na koncie i zobaczyłam, że była wpłata 40 zł od od LeCoyotte (z 14 kwietnia). Dzięki wielkie! Trochę mnie martwi, że Marko nadal jakiś chudy, choć je więcej niż nawet Grace, która jest o wiele większa i teoretycznie powinna jeść najwięcej. Teraz, jak jest jeszcze na zwolnieniu mój syn, a z nogą u niego coraz lepiej, to w końcu podjadę z Marko na badanie i zdjęcie rtg i może w końcu się dowiemy, co temu psu dolega. Moja rodzinka twierdzi, że coś wymyślam, ale ja go trochę obserwuję i mam jakieś podejrzenia, że z nim nie jest do końca dobrze, tzn. z utrzymaniem równowagi, drżeniem nogi, ogonem i (tak sobie myślę) z językiem. Niby nic konkretnego, ale jakiś jest on inny od znanych mi psów pod wyżej wymienionymi względami i myślę, że jest jakaś jedna tego przyczyna. To oczywiście nie zmienia faktu, że radzi sobie świetnie, wspaniale biega, jest bardzo energicznym i ładnym psem spragnionym kontaktu z człowiekiem. I wielkim rozrabiaką i szczekaczem. Jak będę coś wiedziała, to napiszę, co z nim. -
POMOCY!!! 2 sznaucerki średnie szukają domu do 18 czerwca - PILNE
marako replied to Basia1968's topic in Już w nowym domu
Furciaczek, tym pięknym opisem utwierdziłaś mnie w tym, że najlepszym rozwiązaniem dla OBU STRON byłoby jednak zawalczyć o sunie i wziąć je do Stanów. Wiem, Mery, że taki wyjazd, to często niewiadoma, trudna do wyobrażenia w nowym, nieznanym środowisku. Ale przecież wszędzie ludzie miewają psy, zwierzak jest też w stanie wytrzymać wiele, jeśli może być ze swoim człowiekiem, a takie decyzje, w których nawet dużym kosztem coś dajemy, nigdy nie są decyzjami, których się z perspektywy czasu żałuje. Dobro do nas powraca, a zaniechanie potrafi wracać jak wyrzut sumienia przez wiele lat. (piszę to mając na myśli parę swoich decyzji sprzed wieeelu lat, także tych, co pozostawiły przykry posmak goryczy, ale i tych, które pozwalają teraz spojrzeć na siebie z sympatią, choć wtedy nie były łatwe i przyjemne do realizacji). -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Też mam w planie miodzik mleczowy od ....25 lat. A na ten rok (jak od 20 lat co roku) zaplanowałam syrop sosnowy, ale przyrosty już są chyba za duże i nie nadają się do wyłamywania. A tak chiałam formować moich 30 sosenek, żeby rosły gęste i piękne. Wciążjest coś pilniejszego i tak z roku na rok dkładam. Życzę Ci konsekwencji i samozaparcia (a właściwie nie muszę, bo je masz chyba wrodzone).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Uwielbiam też to zdjęcie z podpisu Ariss (to z łapkami po jednej stronie mordki przecudnej urody). Co ciekawe - po każdym popatrzeniu na zdjęcie jakiegoś miłego i ładnego sznupa odczuwam nagły przypływ miłości i tęsknoty do mojej Grace. Teraz też chętnie bym ją uściskała, a niestety - jestem w pracy.
-
Wzrusza mnie każdy ślimak, jak pokazuje różki, ale chyba hodując je nabawiłabym się natręctwa mycia rąk po każdym ich dotknięciu. Jakoś zdecygowanie wolę futrzaki. A Twoja sunia jest przepiękna i ma taki słodki i niewinny wyraz twarzy, że aż miło się na nia patrzy.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Malawaszko, jak złapiesz siki, to się pochwal. Ja też latałam z tydzień z pojemniczkiem (za Tajgą), ale nie udało mi się i się na razie poddałam. Grace jest pod względem siku i kupy bardzo uporządkowana - te same miejsca i ten sam moment po wyjściu za bramę, a tak posłuszna, że nawet sika jak ją poproszę, tak lubi wykonywać polecenia. Ale tamte dwa dzikusy to już inna bajka.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
A jak Weszko poznajesz, czy to synek, czy córeczka tych ślimorów? (wiem, że zadaję głupie pytania -jestem dyletantką w takich kwestiach, za dużo czasu upłynęło od ukńczenia szkół, a zawodowo reprezentuję przeciwległy kierunek)- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Jak kiedyś miałam ślimaka w akwarium, to od czasu do czasu wypuszczał taką jakąś gęstą pianę - czy to właśnie owe jajka? Ja to zobrzydzeniem wywalałam. Ale mieszkańcy akwarium stopniowo nam powymierali, przez kilka lat sam został sumik, do którego wszyscy się bardzo przywiązaliśmy. (to takie wspomnienia wywołane przez Twoje "mokre" zwierzaki).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Ciekawe, co powiedziałaby młoda na nazwanie jej zwierzątkiem. Ale masz zwierzyniec! O psy i koty to mogłabym Cię podejrzewać, ale reszta to szok! Czy te śloozoki się rozmnażają w warunkach wiejsko-domowych? (Dzięki za piękne ich zdjęcia i za rozszerzenie mojej wiedzy zoologicznej).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
A co to śloozoki (śloozocy?)? Życzę miłego mieszkania w nowym domku i radości z bliskości przyrody. Jak będziesz na etapie ogródka - chętnie podzielę się roślinkami, które zaczęły w końcu u mnie rosnąć (oczywiście chwasty rosną i mnożą się o wiele szybciej). Gdybyś jeszcze gdzieś nie miała podłóg, drzwi, służę wsparciem w tym temacie -z braku kaski wiele wykańczałam sama po pracy i w weekendy (nawet myslałam rzucić moją pracę, jak policzyłam, że jako parkieciarz czy płytkarz zarobiłabym nie mając wielkiej wprawy, w 5 dni tyle, co teraz miesięcznie).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Wczoraj dostałam maila od nowej rodzinki Marko (wysłałam im parę dni wcześniej mailem parę zdjęć, żeby mogli go sobie przypomnieć i zatęsknić). Rzeczywiście bardzo nie mogą się już doczekać chwili, kiedy będą mogli go zabrać do siebie. Ja z kolei coraz bardziej się przywiązuję (i on też). Jest coraz bardziej ufny i coraz mniej zaborczy. Poczuł się już w końcu bezpieczny (co nie znaczy, że nie broi). Wcześniej nie był taki ufny. Jesteśmy pewni, że w jego nieznanej przeszłości rzucano w niego kamieniami i nieraz oberwał od człowieka - na podniesienie kamienia zareagował w pierwszych dniach szybką ucieczką za dom i długo go trzeba było wołać, by przyszedł. Podobnie wzdrygał się przy niespodziewanym dotknięciu. Cierpimy wszyscy na myśl, że dozna wielkiego zawodu, gdy go oddamy. Będzie mu na pewno trudno przekonać się znów do nowych ludzi i otoczenia i uwierzyć, że nikt go już nie odda. Mi też go będzie brakowało, bo to bardzo kochany chłopak. -
[quote name='madziamn']Akurat wysokie domy nie przeszkadzają ale z wątku wynika że z Weszką obecnie mieszka "tylko" Dirki i Totek. [/quote] Zasugerowałam się pięknymi dwiema olbrzymkami sępiącymi (cudowne zdjęcie). Niedawno zaczęłam tu zaglądać, bo bardzo lubię autokę wątku, ale przyznam, że nie cofałam się do wcześniejszych postów (na razie) z braku czasu. Wysokie domy nie przeszkadzają, zwłaszcza, że jak pisze weszka wokół są łąki. Ale często ludzie są niechętni psom, a w wysokim domu jest dużo ludzi i polulacja niechętnych może być duża. Mieszkaliśmy na osiedlu w pobliżu Odry z jedną tylko olbrzymką, było nas 7-10 psiarzy w większości z dużymi psami; sprzątaliśmy po sobie, i nasze psy były pod kontrolą, a i tak klimat wokół tematu "pies" nie był najlepszy.