Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Jak zdążę z USG się uporać w rozsądnym czasie, to pojadę dziś. Jeśli nie - to jutro. Mam nadzieję, że pani J. mi go wyda. W czwartek mam lżejszy dzień w pracy, więc po południu będę chyba z Tajgą u weterynarza, więc od razu pokazałabym jego i odrobaczyła. Jak wystarczy money to zaszczepię. Teraz uciekam na USG z Tajgą (znów urwałam się z pracy przez psa! nie wiem, czy szefowa mi w końcu nie podziękuje za współpracę).
  2. Też mam zamiar go wykastrować, zwłaszcza, że tak czy owak mam dwie niesterylizowane suki i różnie mogłoby być. A zresztą każdy mały krok, by opanować nadmierną "produkcję" niepotrzebnych nikomu zwierzaków jest krokiem we właściwą stronę. Ale czy tylko w marcu są promocje? Gdyby doszło do skutku nasze spotkanie u Kubusia (tj. u mosii), to przekażę może jakieś fanty, żeby z bazarku coś zebrać też i dla Marko. Czekam na sygnał od Giselle, kiedy pojechać po niego do Kłodzka.
  3. [COLOR=black][FONT=Verdana]Moja suka nie ma cieczki. To dobra wiadomość, jeśli chodzi o Marko, bo mogę go wziąć nawet bardzo szybko. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Co do mojej suni, to wiadomość zła - ten "upław" to nie cieczka, ale coś innego - jest podejrzenie o ropomacicze. Jutro jadę robić USG, bo z takimi diagnozami nie ma na co czekać. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Jeśli chodzi o Marko, to jak z nim: [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]- czy i kiedy mogłabym go zabrać do siebie? [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]- co mu zaaplikować (odrobaczanie? szczepienie? - kastracja chyba na razie nie jest konieczna). Liczę na radę i wsparcie (także finansowe, bo i tak wiele wydatków jak znam życie poniosę, a wolałabym jak najmniej, bo cieńko przędziemy). Oczywiście najwiekszym wsparciem będzie szukanie dobrego domu docelowego, bo ja tego zupełnie nie umiem.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Myślę, że tak czy inaczej, u nas będzie mógł nieco wygodniej niż teraz czekać na stały domek, bo jeszcze zimno i mokro na dworze, więc w domu milej, a jeśli zechce - zawsze może wyjść się przewietrzyć. Towarzystwo 2 suczek też chyba zaakceptuje, liczę, że polubi. Trochę czasu w dzień psy są same (my w pracy), ale codziennie mają długi spacer, poza zwykłym wyprowadzaniem i zawsze ktoś poczochra, pobawi się, bo wszyscy domownicy uwielbiają zwierzaki.[/FONT][/COLOR]
  4. Łudziłam się, że pod znieczuleniem miejscowym, ale OK, jeśli to jest narkoza. Jutro postaram się zorientować na miejscu, jak to wyglądałoby w przypadku Marko, bo tylko kastracja z marszu umożliwiłaby mi wzięcie go szybko (ach ta cieczka Tajgi!). Zobaczymy. Nie mogę za bardzo dołożyć się do kastracji, bo nielekko u mnie z kasą, (muszę raczej zarezerwować coś na paliwo, żeby przywieźć pieska). Najgorzej, jak koszty się dodadzą: kastracja, odrobaczanie, szczepienie (w zasadzie i tak trzeba to kiedyś zrobić), to już w ogóle czarno widzę moje możliwości przynajmniej na ten moment. Muszę wygrzebać w końcu te fanty na bazarek (dla Kuby i Marko). Ale dziś nie mam już siły, bo jutro pobudka o czwartej. A może niepotrzebne to wszystko? Może już urywają się telefony o niego?
  5. Najbliżej mnie Długołęka - przychodnia objęta akcją (mojego wrocławskiego weta nie ma na mapce) lub Kiełczów - jak jeżdżę czasem autem do pracy - widzę szyld. Nie jest źle, bo to 25 minut drogi. Ale nie wiem jak z rezerwacją terminów. Ile trwa taki zabieg od wejścia do gabinetu, do zabrania psa? Pod narkozą, czy innym znieczuleniem? A jak czuje się taki pies po zabiegu? Czy bezpieczny przy innych pieskach? Czy przed takim zabiegiem najpierw trzeba odrobaczać, szczepić itp., badać, czy niekoniecznie, tzn. czy można "z marszu"? Gdyby zachęcające odpowiedzi były, to rozważam szybkie działania, o ile uda mi się zgrać terminy zawodowo-domowe z terminem zabiegu. (mówiąc domowe myślę o opiece nad moimi sukami, zwłaszcza nową, bo wymaga jeszcze wizyt u weterynarza). Optymistyczny wariant: wtorek przywiezienie psa, czwartek - kastracja.
  6. Spytam jutro mojego weta, ile to u niego kosztuje, bo będę zdejmować szwy (choć nie za bardzo zagojone, nie wiem, czy nie we wtorek).
  7. Obserwuję to od wielu lat w szkolnictwie - co nowy rząd, to nowe modne nazewnictwo. Co więcej ci, którzy nieobacznie użyją poprzedniego określenia (na to samo) odsądzani są od czci i wiary. Na szczęście zdrowy rozsądek i poszanowanie dla faktów nie zaginęły jeszcze wśród tych, którzy robią coś konkretnego, a nie tylko tworzą "teorie".
  8. Dałam Tajdze majtki z podpaską, nosi cały dzień od rana i jest czysta, nie wiem, co o tym myśleć - rano wyraźnie plamiła. Zobaczy się jutro, może to fałszywy alarm? A jednak zapytam, co z ewentualną kastracją pieska, czy często się to robi przez szukaniem domu stałego? Jeśli to reguła, to czy może nie zrobić tego teraz? Ile pies potrzebuje czasu przed i po, żeby dojść do siebie? Może to by było szybciej niż czekać na koniec cieczki? Przyznam, że często myślę o Marko i bardzo oswoiłam się już z myślą, że ten sympatyczny piesek czeka u mnie na DS.
  9. Mam pewien kłopot - właśnie przed chwilą zauważyłam, że moja nowa (od miesiąca u nas) sunia ma cieczkę. Już miałam pytać, czy zabierać Marko pędem do siebie, a tu taka niespodzianka. "Stara" suczka ma cieczkę planowaną na czerwiec, więc nie pomyślałam jakoś, że nowa tak szybko zrobi mi drugą niespodziankę (pierwszą był guz zoperowany w ubiegły wtorek, po którym jeszcze się nie zagoił ogon i nosi kołnierz, a teraz jeszcze dojdą majtki!) Dopiero po cieczce mogę wziąć psa (bo ze sterylką sunia musi poczekać troszkę od tego zabiegu - guz był duży i interwencja głęboka) - chyba, że pies jest kastratem (... albo go wykastrować szybko? Ale pewnie to tak od razu sie nie da bez wcześniejszych badań, odrobaczań itp. - zresztą nie wiem). Co robić?
  10. Jeśli przez tych klika dni u tej Pani, gdzie jest, nie znajdzie DS, mogłabym wziąć go na DT (albo i wczesniej?). Myślę, że z moimi sukami się zgodziłby, tylko nie wiem, jak z załatwianiem potrzeb, bo ja trzymam je w domu i jego też pewnie bym tak wolała. Niestety liczyłabym na jakąś pomoc w ew. odrobaczaniu, czy innych kosztach weterynaryjnych, gdyby były potrzebne jakieś zabiegi i gdyby się to przedłużało jakiś wkład na karmę, bo ledwie dajemy radę z naszymi osobistymi psami (i sobą też).
  11. Dzięki za umieszczenie zdjęć! Jest piękny, ale zapewniam, że w naturze jeszcze słodszy.
  12. Pani bardzo miła, dzieci i mąż też. Ale boję się, że pies może sobie pójść lub wpaść pod auto - teren nieogrodzony, a on tak tam sobie spaceruje. Chodzi z Panią albo dziećmi do sklepu, jest bardzo towarzyski. Nie jest blisko do ruchliwej ulicy, ale jakby lubił się powłóczyć, to mogłoby się to źle skończyć. Właściwie sobie tak myślę, że szkoda, że go nie "porwałam".
  13. Byliśmy dziś u pieska w dwójkę, z moim synem. Mamy sporo zdjęć, a aż 14 z nich chciałabym jakoś wysłać, nie wiem jak. Piesek jest kochany, miły wpaniały i piękny, też myślę, że ma około 2-3 lat. Wielkości sznaucera średniego, ma ze sznaucera wiele, ale konkretnej brody sznaucerowej i brwi niewiele. Pięknie nosi ogon i ma ładną postawę(trochę wychudzony). Jest słodki i łagodny, ale czujny i żywy. 0 agresji. Widziałam jak miło potraktował małego pieska Pani. Ale wcześniej ponoć jakiegoś obcego pieska z terenu przegonił (i pogryzł). Nas widząc pierwszy raz w życiu przywitał bardzo przyjaźnie - wydrapałam mu z okolic noca grudę błota i wyjęłam parę rzepów (żeby był ładny do zdjęcia) i żadnego sprzeciwu. Dał zajrzeć do zębów - piękny zgryz nożycowy. Piesek cudo - gdybym nie miała dwóch (i nie myślała o trzecim - innym) to wróciłby z nami.
  14. Moja gotowość bojowa jest tak wielka, że jestem chętna pojechać jutro (lub choć wysłać syna) porobić dobre zdjęcia sznaucera ze Święcka k/Kłodzka. Jeślibym wiedziała, że kobieta wpuści do psa - prawie na pewno byłyby zdjęcia do ogłoszeń.
  15. Mogę wysłać jutro przed południem kogoś z rozsądnym aparatem, żeby porobił zdjęcia (wyrobił mu sie dzień, bo miał jechać do Koszalina po sznaucera Axela, a wyjazd odwołany). Ale czy Pani, u której jest pies wpuści go do niego?
  16. To dobranoc wszystkim, znikam. Mam nadzieję, że domek będzie. Polecam się na przyszłość.
  17. Tak długo pisałam posta, że pojawił się po kilku nieprzeczytanych wcześniej przeze mnie, a które zmieniają sytuację. Domek dla Axelka, czy mogłoby być lepiej? W tej sytuacji może nie warto go wozić, ale zdecydujcie sami. My jesteśmy w razie czego gotowi.
  18. Dalej nic nie wiem. Młody jest tu, obok mnie. Gdyby miał jechać, to musiałby o 23:00 pójść spać, bo wstawałby o 4 rano najpóźniej, więc jeśli nic sie nie wyjaśni to tego czasu, gaszę kompa i idziemy spać (też wstaję do pracy o 4:00) Jeśli wyjazd miałby dojść do skutku to: 1. Kaganiec, smycz i obrożę dam mu mojego psa (czy odzyskam?), 2. Na paliwo będzie miał kasę (mam nadzieję, że część kosztów paliwa odzyskam). Nie będzie miał na hotelik (nie mam możliwości mu dać więcej niż na paliwo). 3. Potrzebuję ostatecznego zapewnienia, że pies będzie do wzięcia (bez opłat) i podania informacji gdzie będzie. 4. Potrzebuję adresu docelowego, gdzie będzie można go odstawić. I do której godziny można, a także zapewnienia, że na miejscu zostanie przyjęty (bez opłat) Mój tz nie wie o tej akcji, więc wolałabym psa nie wieźć do nas (zwłaszcza, że od soboty rano opiekujemy się chorym 2,5 letnim maluchem). W ostateczności jednak istnieje możliwość ujawnienia mu i na dzień zatrzymania psa. Jeśli wyjazd miałby być nieaktualny (lub macie kogoś innego) to też proszę o info.
  19. Nie rozumiem, jak formalnie mialby być wyadoptowany - mój syn, który by go wiózł do hoteliku pod Wrocławiem (samochodem) tylko jest narzędziem do przewozu. Jestem na dogomanii nowa, więc jestem zielona, jak to się załatwia. Czekam na instrukcje, co robić, od fachowców. Zaznaczam, że do hoteliku musiałaby go wprowadzić osoba mająca na założenie opłaty miesięcznej, bo syn wiozący go nie będzie mógł mieć (mieszkam na odludziu i nie mam od kogo nawet pożyczyć, żeby mu dać więcej niż na paliwo). MUsiałby mieć wszelkie instrukcje jak i co ma zrobić i dokąd się udać. On jeszcze zieleńszy w tematach adopcyjnych, hotelowych itp. niż ja. Zajrzę tu po wizycie u weterynarza, za jakieś 2-3 godziny. Na wszelki wypadek przywożę syna, by był gotowy na start jutro wczesnym rankiem.
  20. Jak milczenie się przeciąga - nachodzą czarne myśli. Ale widzę, że stała ekipa zagląda i tu i w parę innych wątków (przynajmniej to jest miłe, jak nie ma innych, lepszych wieści).
  21. Z tego milczenia wnoszę, że jeszcze w tym weekendzie nie pora zapoznać mi się z Kubusiem... (i nie tylko z nim). Szkoda... choć zdaje się ma być nowy atak zimy, a wiosna byłaby najbardziej sprzyjająca takim eskapadom.
  22. Czy on musi jechać w tym tygodniu? Bo czas się kurczy. Opcja z pociągiem i wypachnieniem oraz pampersami nie byłaby zła, skoro pociąg jedzie tak krótko. Ale od jakiegoś czasu nie widzę tu chyba nikogo z Koszalina (może się mylę, czytam w pośpiechu i mało uważnie), a osoba z Koszalina miałaby tu trochę do zdecydowania i zrobienia.
  23. Nie wiem, na ile możliwe byłoby dogranie szczegółów i wyjęcie psa NA JUTRO (PIĄTEK). Tylko taka opcja jest możliwa - syn właśnie do mnie dzwonił i całkowicie nowe okoliczności wykluczyły mu sobotę-niedzielę, ale może jechać jutro, tzn, wyjechać możliwie wcześnie rano, żeby być w Koszalinie na wczesne popołudnie, a ja mogę mu dać auto [ja jakoś do pracy dojadę, tzn. zrobię "mały" spacerek na PKP]. Niestety nie mogę nawet założyć kasy na hotelik (zgubiłam dowód osobisty, a mam malutki limit w bankomacie), ledwie wystarczy na paliwo. Musiałabym wyjmować z bankomatu przez kolejne dni. Czekam na szybką i konkretną odpowiedź, bo musiałabym już zacząć działać - ściągnąć syna, (a jeszcze jadę na zdjęcie szwów do weta - 3 godzinki do tyłu) .
  24. Pomysł z pociągiem (zwłaszcza osoba ze zniżką) oczywiście jest finansowo najatrakcyjniejszy. Ale nie wiem, czy ktoś ryzykowałby z tym psem pociąg. Jeśli chodzi o przejazd autem to mój syn byłby skłonny pojechać w weekendzie, najlepiej na początku (mam nadzieję, że moje auto wytrzymałoby taką trasę, tfu tfu odpukać). Ale finansowo nie wyrobię, toniemy w długach długo i krótkoterminowych. Tylko chce mieć pewność, że to dobry scenariusz dla psa, że wszystko jest sprawdzone itp. I najlepiej, gdyby pies już na niego czekał i na psa czekano - bo to jednak 880 km ciurkiem i szkoda dodawać czasu na dodatkowe czynności organizacyjne.
×
×
  • Create New...