Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Nie wiem, ale jak wiozłam moją sunię ze schronu, to smród w aucie był niemożebny. Chyba obsługa pociągu na wniosek podróżnych wysadziłaby na najbliższej stacji takich pasażerów odrażających (chyba, że Axel pachnie lepiej, niż typowe schroniskowe zwierzaki).
  2. Ja jak pisałam mogę na trasie Poznań - Wrocław (nawet na trasie 30 km do pracy mam ataki śpiączki i muszę mocno się starać, by nie przysnąć - 2 lata temu skasowałam auto w ten sposób i zafundowałam traumatyczne przeżycie Grace, nie mówiąc o sobie). Zresztą więcej niż 1 wlew paliwa nie dam rady sfinansować. Mam syna, który uwielbia jeździć, ale nie wiem, czy zrezygowałby na dobę z opieki nad swoim synem, którego widuje tylko w wekendy. Poza tym nie wiem, czy mój rzęch taką trasę (2 x 440 = 880 km) pokonałby bez awarii.
  3. Na mojej podwrocławskiej wsi oprócz mnie jeszcze 2 osoby mają pieski ze schroniska i zamierzają jeszcze powiększyć stadko. Ale ja nie o tym, tylko chciałam zaznaczyc, że przykłady są zaraźliwe. Pracuję szkole (podstawowej) i od dawna już propaguję po cichu takie idee, jakie niesie kampania. Ostatnio myślę, jak to najlepiej sprzedać dzieciom, bo "kazanie" zwykle rodzi odwrotne reakcje. Znam dzieci, bo pracuję ponad 20 lat w szkółce. Myślę o opisaniu w formie pokazu w Power Poincie historii kilku rodzin, jak to kupują, cieszą się szczenaiczkiem, itd., a później - alergia/iechęć do wypowadzania/akacje zagraniczne itp., a pies cierpi, a na koniec jest wyrzucany lub mniej drastycznie (tak lepiej) oddawany komuś w "dobre ręce", kto go wyrzuca. Tak, by dzieci mogły się utożsamić z tymi dziećmi z pokazu. Nie utożsamią się z tymi, którzy nie są odpowiedzialni, bo ich dobre chęci i mniemanie o sobie im na to nie pozwolą. Najlepszy byłby FILM! Ale do tego trzba by było namówić spejalistów. Prywatnie powiększam wokół siebie grono ludzi, którzy już wyzbyli się myśli o kupowaniu psa na targowisku, a dojrzewają w razie czego do wzięcia ze schronu, a jeśli zechcą kupować, to z ewentualnie z dobrej hodowli. Ale wciąż ktoś donosi, że kupił a to goldenka cudnego, a to labusia. I zalewa mnie nieodpowiedzialność (nie mają świadomości, że nabijają kabzę pseudohodowcom). Przepraszam za taki elaborat, ale chętnie służę pomocą.
  4. [COLOR=black][FONT=Verdana][SIZE=2]Wątek utworzony w grudniu ub.r. przez [B]demi[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [B][COLOR=black][FONT=Verdana]ONEK-skóra i kości- POMOCY w opłaceniu hotelika!!! - DT/DS ->Wrocław[/FONT][/COLOR][/B] [COLOR=black][FONT=Verdana]Wpis jest [B]giselle4[/B] z 27 strony tego wątku (z wczoraj 22:10):[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]"demi [/FONT][/COLOR] [FONT=Verdana][COLOR=black]jest do odebrania wałesajacy sie sznaucer koło Klodzka [/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][COLOR=black]i wzieła by jego do wrocka a pozniej do Holandii Pani Ś[/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][COLOR=black]ale gdzie jego przetrzymac do ostatniego [/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][COLOR=black]moze masz jakis pomysł[/COLOR][/FONT] [FONT=Verdana][COLOR=black]bo on biedak na tym zimnie i w tej brei odpoczywa,dzieci i kobieta jego dokarmiają..."[/COLOR][/FONT] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ja jestem ciemna tu na dogomanii i trafiam przypadkiem w różne miejsca, żeby trafić na ten wątek wpisałam w wyszukiwarkę użytkownika [B]giselle4 [/B](posty) i się pojawił.[/FONT][/COLOR]
  5. W wątku mysiastego (tego pieska, który był przez jakiś czas w Szymanowie w hoteliku, o którym w mój poprzedni post), wczoraj wieczorem pisała [B]giselle4[/B], że zarówno tamten pies, jak i ten sznaucer spod Kłodzka mają 31 marca być zabrane do Holandii. Czy to pewne? Czy [B]malawaszko[/B] czytałaś? Dlatego zaoferowałam, że go przetrzymać tyle mogę (jeśli moje suki go niej zaakceptują, to choćby w garażu), a też i pojechać po niego . Ale tylko tyle. Lub przewieźć do Dzierżoniowa.
  6. Za to zdaje się nie jest taki drogi, jak np. hotelik, w którym jest liskowato umaszczony piesek z jakiegoś dolnośląskiego wątku, zapomniałam którego (misiek?) - tam życzą 35 za dobę i twierdzą, że w okolicach Wrocławia takie ceny są.
  7. Pewnie, że ktoś z Kłodzka lub okolic byłby najwłaściwszy - niespełna godzinka w jedną, godzinka w drugą stronę i koniec. Dla mnie to już wyprawa, bo Wrocław jak wiadomo nie ma obwodnicy i 2 razy po godzinie tracę na przejazd przez miasto (mieszkam po przeciwnej stronie, 25 km za miastem), a trasa 2 razy po 120 kilometrów, więc potrzebuję minimum 6 godzin (nie mówiąc o kasce na paliwo). Ale i tak nie ma żadnych wieści, a zaglądam już 10 razy dzisiaj. Dobrze, malawaszko, że jesteś. Raźniej mi z Tobą. A co z Axelem? Czy jest ktoś na trasę z Koszalina do Poznania? Albo najlepiej do Wrocławia (to dołożę się na hotel).
  8. Jeśli to sznaucer, w dodatku łagodny, to może powiadomić jakąś szanucerową ciotkę?
  9. A do jakiego schroniska wysyła gmina? To może choć do tego Dzierżoniowa pomogłabym zawieźć, jeśli tam lepsze warunki mogłby mieć czekania na DT, czy DS.
  10. Ja jestem też na minusie przez weta (operacja, antybiotyk, wożenie), więc tylko jestem w stanie powiększyć debet na paliwo Wrocław-Poznań-Wrocław (oferowane przewiezienie Axela) Chyba, że znajdzie się ktoś inny na przewóz psa, to tę kwotę paliwową przeleję na hotelik.
  11. Zajrzę tu dopiero ok. 11:30, w pracy.
  12. [COLOR=black][FONT=Verdana]Hej! Mieszkam 25 km za Wrockiem w stronę Warszawy. Jeśli na 100% na bardzo krótko, awaryjnie, to mogę wziąć go do siebie (mam 2 duże suki, w tym 1 ze schronu krótko u mnie i trochę niepewne jest jej zachowanie w stosunku do obcego -ale to pies, więc może OK). Pracujemy, więc w dzień byłby z nimi sam w domu. Trochę to więc ryzykowne! [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]W sytuacji awaryjnej mój TZ zaakceptuje taki stan na krótko (choć jeszcze nic nie wie). Mogę nawet przyjechać po pieska w trybie pilnym (ale późnym wieczorem, bo dziś do 17:30 pracuję, jutro pracuję ciut krócej, ale jadę po pracy na zdjęcie szwów z moją suką, chyba, że szwy odłożę na piątek). W weekendzie zaoferowałam pomoc w transporcie olbrzyma Axela (z Koszalina) na trasie Poznań-Wrocław, więc to trochę utrudnia, bo domownicy zostaliby na cały dzień sami z trzema psami (a w weekendy mamy w domu 2,5 latka i niezłe zamieszanie).[/FONT][/COLOR]
  13. Jak nie znajdzie się nikt na trasie Poznań - Wrocław, to się oferuję, tyle, że w weekendzie. Tyle, że troszkę wcześniej muszę wiedzieć (bo trochę w weekendy też pracuję i muszę poprzekładać).
  14. Mam nadzieję, [B]malawaszko[/B], że poznasz tego znawcę sznaucerów po głosie (a może zanotowałaś numer tel.), gdyby jednak zadzwonił raz jeszcze i nie oddasz mu naszego skarba...
  15. Miał zapewne jakieś plany podreperowania kieszeni lub dobrej zabawy za sprawą przystojniaka Kuby - kastrat mu nie pasował (nie może mieć dzieci? mniej bojowy?), w końcu wizytę by chyba przeżył, gdyby jego chora wizja miała szansę realizacji.
  16. Od pamiętnego spaceru [B]Charly[/B] z Dzordżem (tego z harcerzami i panem z kijkami) też codziennie czytam, co u Dżordża i teraz razem z Wami trzymam kciuki.
  17. Zgadzam się, [B]zerduszko,[/B] że potrzebna odpowiedzialność oprócz litości, ładnie to ujęłaś. Ale też umiejętności i doświadczenie, których jeśli brak, czasem coś się wymyka spod kontroli mimo, że człowiek nie jest nieodpowiedzialny. Zawsze uczymy się na doświadczeniach. Myślę, że gdyby Ania wiedziała to, co teraz wie, po przejściach z Kubą, inne byłyby jej pierwsze z nim kroki i może inny scenariusz. Łatwiej teraz będzie z Kubą komuś, kto bogatszy jest o te jej doświadczenia i nieocenione wskazówki i komentarze was - ludzi znających psychikę psów, a najłatwiej komuś, kto zna psy z autopsji chociażby w 5% tak jak [B]mosii[/B]
  18. Mam parę fantów na bazarki (o ile się nadadzą), więc niekoniecznie wszystkie na Kubę mogą pójść. Tyle, że organizacyjnie wolałabym je przekazać Tobie [COLOR=black][B]malawaszko[/B][/COLOR] (poczta kilometry ode mnie, a po pracy lecę z Wrocka do moich kundli na złamany kark, co by nie czekały z pełnym pęcherzem za długo i też nie mam jak zahaczyć). Albo wyślę, albo gdyby wyjazd do [B]mosii [/B]wypalił w miarę szybko - przywiozę. Według mnie to Axel. Nie rozumiem tej kobiety (też ciśnie mi się na usta to samo co [B]weszce[/B] i innym) - przecież mogła po prostu wytłumaczyć, że nie daje rady. Jeśi ktoś jedzie przez całą Polskę by jej go zawieźć, to chyba świadczy o tym, że są ludzie, którzy pomogliby jej, gdyby miała z Axelem problemy. Mniejszy wstyd dla niej, a dla psa sytuacja całkiem inna. Biedak, co on przeżył!
  19. Od każdej reguły są wyjątki. Mam na mysli oczywiście siebie :razz:. Jak wiadomo (niektórym) ostatnio adoptowałam Tajgę właśnie kierując się uczuciami/litością - bo miała trafić do koleżanki, która w ostatniej chwili jednak zrezygnowała ze względu na alergię, a nie mogłam jakoś pogodzić się, jednak zostanie w schronie po tym, jak już "prawie" miała mieć dom. (Wcześniej już myślałam o Kubie właśnie jako koledze mojej olbrzymki, która uwielbia facetów, a suki niekoniecznie) Mimo, że pobudki były "litościwe", myślę, że Tajga trafiła nieźle - jest już po usunięciu dużego i nieciekawego guza, świetnie dogaduje się z nami i prawie dobrze z Grace. Jak zdejmie kołnierz podszkolę ją trochę w posłuszeństwie i będzie jeszcze lepiej. Grace jest przy niej oazą spokoju, a myślałam, że będzie odwrotnie. Gdby nie Tajga - Kuba byłby prawdopodobie już u mnie. Decyzja o trzecim psie jest trudna (finansowo głównie, bo stado 3+3 nie byłoby złe - mieszkamy tylko z trzema sąsiadami na odludziu, spacery jakoś by się dało przeżyć, a ogród przeorganizować, żeby nie deptały zupełnie wszystkiego co "uprawiam").
  20. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jestem pod wrażeniem Twojego ogromnego profesjonalizmu [B]mosii[/B] (dopiero po wpisie [B]weszki [/B]przeczytałam te tak ważne posty o Kubie - nie wiem, jak mogłam je przeoczyć) - z pewnością dokładnie takiego opiekuna/przewodnika potrzebuje każdy pies, a zwłaszcza taki z charakterze i wielkością Kuby. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Niestety nie jestem osobą szczególnie spokojną (20 lat szczególnie nerwowej pracy robi swoje), ale konsekwentną i niedającą sobie psom wchodzić na głowę - na pewno. To, że przepadamy za sobą nie znaczy, że pies może ode mnie coś wymuszać i czuć się moim panem. Za kluczowe uważam odpowiednie potraktowanie jedzenia i niebudowanie u psa świadomości, że nad jedzeniem on panuje, a nie jego pan(-i). Za zbędną, a nawet niekorzystną dla budowania autorytetu (zwłaszcza u sznaucerów - wyjątkowo nielubiących przemocy i tzw. "przełamywania") uważam też kolczatkę. Czytając na wątku Kuby o tym, że stale u Ani miał pełną miskę, potem o zastosowaniu kolczatki, od początku bałam się o dalszy rozwój wypadków. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Tak sobie myślę, że może dogadalibyśmy się z Kubą. Plusem jest, że u nas w domu najmłodsza osoba ma lat 16, a tylko gościnnie bywa 2,5 latek ale pod opieką syna - osoby budzącej respekt u każdego psa. [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman]Im dłużej jestem na dogomanii - zwiększa się coraz to liczba osób, których wpisy czytam z niekłamanym szacunkiem (nie tylko cenię, ale i - co tu ukrywać - zwyczajnie lubię kryjących się za tymi wpisami ludzi!) Dzięki Wam za te doznania kochani dogomaniacy![/FONT]
  21. Super! Super! Bardzo się już cieszę na to spotkanie i "postrzyżyny" Kubinka - przy okazji może poduczyłabym się jak to robić; no i weszłabym w bliski kontakt z kochaną bestią - liczę na to, że przy Tobie mnie nie zje - Ciebie wszak już zna(ł) i kocha(ł).
  22. Zresztą oprócz poznania Kuby bardzo zależy mi, by poznać takich ludzi, jak Wy z dogomanii. (zwłaszcza Ty malawaszko jesteś dla mnie /z Weszką/ guru sznaucerowym i niezwykłą osobą). Mam trochę fajnych znajomych, ale żaden z nich nie ma i nie zamierza mieć piesków i w tym temacie czuję się wyalienowana w moim środowisku. Zapewne mogłabym się wiele nauczyć od Was, jak działać na rzecz piesków. Nie wiem tylko, czy wypada się wpraszać, jeśli nie mam pewności, czy Kubuś mógłby znaleźć dom u mnie. Może takie poznanie go jakoś przerwałoby impas w tym temacie.
  23. Z największą przyjemnością wpadłabym w tym samym czasie (jeszcze nie wyleczyłam się z Kuby i szukam sposobów na większe dochody/mniejsze wydatki, żeby móc to udźwignąć finansowo). Myślę, że Kuba nie miałby źle w mojej rodzince-stadku, 3ludzie+3zwierzaki (z nim licząc). A chętnie przekonałabym się, jak reaguje i jaki jest w realu.
  24. Czy już coś wiadomo o piesku? Zaglądam tu parę razy dziennie w nadziei, że znalazł się ktoś z Koszalina, kto wyjaśni/ł sytuację. Przecież chyba w schronisku koszlińskim też działają jacyś wolontariusze i mogliby pomóc (choćby w zamian za pomoc kogoś z Wrocławia na rzecz ich podopiecznych). Chętnie oferuję moją pomoc tu na miejscu w podobnej sytuacji.
  25. Jaki piękny! Zadrżałam - z jednej strony chciałabym, by już znalazł dom (ale najchętniej u Ciebie malawaszko lub u mnie... Bałabym się o dom z dziećmi bardzo). Gdybym miała pewność, ze damy radę finansowo utrzymać trzeciego psa - już by był u nas. Co do jego zachowania - coraz bardziej myslę, że dalibyśmy radę. Z obiema naszymi dziewczynami jest bardzo już fajnie - słuchają i zgadzają się ze sobą. (Jedyne zmartwienie - jutro Tajga będzie miała wycinany guz na ogonie i mamy nadzieję, że to nic groźnego).
×
×
  • Create New...