Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Jasne, że na dobry domek warto poczkać. Marko jest taki słodki, że po prostu zapłakałabym się, gdybym nie miała pewności, że będzie kochany u dobrych ludzi. My z Marko kochamy się najbardziej. Z każdym dniem związuje się ze mną coraz mocniej. Uwielbia też Tajgę i razem tworzą wspaniałą parę - lubią się podgryzać, tarzać, ale też i poliżą się czasem. Wiem, że czas rozstania nadejdzie, ale nie umiem się z nim obchodzić na dystans, ani przecież nie będę przeszkadzać w psich przyjaźniach. Myślę, że bardzo przeżyje rozłąkę ze swoim nowym stadem, dlatego lepiej byłoby to zrobić szybciej, zanim się przywiąże na dobre. Ale wiadomo, ze dobry dom jest na całe życie, dlatego warto poczekać. Chętnie zapraszam do siebie, bo tu pokaże się z najbardziej otwartej strony. Ale też jestem skłonna, gdyby zamiary tych państwa były poważne i spodobałby się (a nie mieszkali na drugim końcu Polski) zaprzyjaźnić ich z pieskiem nawet (później) podjeżdżając sama, gdyby oni nie mogli. PS Tajga właśnie się wybudza po sterylce i zaraz po nią jadę do gabinetu!
  2. Jak będzie jakieś nowe zdjątko Mysi-Myszki, to koniecznie zamieśćcie. Trzymałam za nią kciuki, od początku jak ją tu zobaczyłam. Już jest piękna, ale wyobrażam sobie, jaka będzie w pełnym blasku w nowym domku i chciałabym wtedy przeżyć radość jaką dają takie metamorfozy!
  3. Berunia jest prześliczna! Zaglądam tu od początku i dziwię się, że nie ustawiają się po nią kolejki! Suczki (a ona jest w dodatku piękną sznaucerką) chyba łatwiej znajdują domy, niż psy, więc myślę, że znajdzie kochający domek. Miło widzieć ją zadowoloną, a taka jest na ostatnich zdjęciach - zmieniona nie do poznania! Wyrazy uznania dla opiekunki (opiekunek?)
  4. Nie wiem czemu na zdjęciach wychodzi jakiś szary. W rzeczywistości jest czarny, z maleńką białą łatką na piersi, a szare ma włoski tylko na pysku (tzn. część szarych, a część czarnych). Chyba muszę go przed zdjęciami przyczerniać jakoś - olejem? Kiedyś miałam na brodę Grace jakiś specjalny środek, którego nie znosiła, więc może mi został (muszę poszukać). Bo chyba nie farbą - choć różne rzeczy robią hodowcy dla ukrycia wad wybarwienia. Najprościej chyba fotografować na jaśniejszym tle.
  5. I jeszcze trzy: [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/5185/markoportret4.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/3989/markoportret5.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/8093/markoportret6.jpg[/IMG]
  6. Zdążyliśmy złapać jeszcze trochę słońca. Zgodnie z radą przywiązałam go (ale do płotu, bo drzew mocnych nie mam), kręcił się jak szalony, ale też trochę patrzył w moją stronę, cały zdenerwowany. Nie zrobił ani jednej z pięknych, wzruszających min, na jakie go stać. Ale może coś się nada, więc wrzucam: [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/8336/markoportret1.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/6818/markoportret2.jpg[/IMG] [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/9066/markoportret3.jpg[/IMG]
  7. Spróbuję sportretować Marko, ale nie będzie łatwo, bo on jest bardzo ruchliwy, a jak tylko ja przejawiam chęć zrobienia zdjęcia bliżej niż 4 metry od niego - przyłazi mi i wciska się nos w obiektyw. W ogóle okropnie za mną chodzi - krok w krok, a jak znikam, wyje. Jak ubieram Grace i Tajgę w obróżkę, mam jego pysk tuż przy oczach i ubieranie trwa wieki. Jak zakładam jemu, nie daje mi zapiąć (dlatego zamieniłam mu na zatrzaskową, ale też nie daje mi trafić w zatrzask od razu). Dziewczyny patrzą na niego jak na głupka, bo one podchodzą spokojnie do wszystkiego. Tajga była taka przez pierwsze dni, ale teraz nawet nie biegnie do miski, tylko leży i czeka, aż ją zawołam.
  8. Zdjęcie Tajgi (choć to nie jej wątek), ale ładnie wyszła. Tylko pióra rozwiane po kąpieli na dzisiejszym spacerku: [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/8674/spacertajga.jpg[/IMG]
  9. Z daleka rozpoznaję po ogonku zakręconym Tajgę, bo Marko nosi prościutko. Z bliska, jak nie widać ogona, Tajga ma o wiele więcej brody i wąsów, jest bardziej przysadzista, cięższa, biega też twardziej. Marko jak biegnie, to płynie w powietrzu, leciutko. Jest bardzo wąski, z góry patrząc jak przecinek. Tajga to skrzyżowanie sznaucera (pysk) z labradorem (ciało i sierść). Marko - sznaucera z jakimś chartem, czy wyżłem. Na sznaucera ma za lekką budowę ciała. Może jak wydorośleje, trochę się wzmocni (kościec zostanie jaki jest, np. klatka, biodra itp.), może brodę zapuści jeszcze i brwi, czy wąsy. Tajdze też zgęstniała i wydłużyła się przez te 1,5 miesiąca u nas. Ale często się mylę, zwłaszcza, odkąd zamieniłam im obroże. A czy jest jakieś zainteresowanie? Ktoś pytał o niego?
  10. Jak tylko słyszymy strzały - rezygnujemy ze spaceru dalej niż 10 m od domu (wychodzimy tylko na "naszą" drogę polną i to tylko na "siku" i zaraz wracamy). Znałam kogoś, komu kiedyś "myśliwy" zabił psa biegnącego prawie przy nodze, więc jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Niektórzy lubią sobie postrzelać - a cel nie jest istotny. Do człowieka też chętnie pomierzyliby, ale to mogłoby się skończyć za kratkami, więc nie ryzykują, a pies, to tylko pies i nic nikomu tym kraju się nie stanie za jego zabicie. Dziś polowań nie było. Próbowałam porobić trochę zdjęć, ale psy są tak ruchliwe, że niewiele z tego wyszło. Ale i tak wkleję. Kochamy wodę: (Ten dzik z przodu to Tajga, a "krokodyl" to Marko) [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/968/spacer1.jpg[/IMG] Zza Marko wystaje "świński" ogonek Tajgi. Grace zanurza się z lubością: [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/6103/spacer2.jpg[/IMG] Czasem trzeba pochodzić na smyczy: [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/6706/spacer7i.jpg[/IMG] Na spacerze po kąpieli porcja smakołków: (Tajga z tyłu, a Grace siedzi) [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/9695/spacer4.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/7182/spacer5.jpg[/IMG] Koniec jedzenia? (Marko po prawej, po lewej Tajga) [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/4927/spacer6c.jpg[/IMG]
  11. Dziś mimo soboty psy były na dłuższym spacerku tylko raz, bo zabraliśmy się z TZ za porządki wokół domku. (od 2 lat wykańczamy go sami w weekendy i urlopy: ogrodzenie, podłogi, taras, drzwi, prace malarskie, drewutnia itp., bo kasa nawet z kredytami skończyła się mocno za wcześnie i musieliśmy podziękować fachowcom. A pracy zostało jeszcze co niemiara!). Dziś udało nam się zakopać pozostałości gresu i dachówek, w czym bardzo nam pieski "pomagały", dzięki czemu wieczorem przekroczyliśmy trzykrotnie normę dzienną ilości piasku zmiatanego z podłogi. Wybawiły się przy nas setnie - teraz śpią jak zabite. Może i dobrze z tym niewychodzeniem po południu poza teren posesji, bo słychać było dość blisko strzały. Aż się boje jutrzejszych spacerów - pewnie ślady krwi i jakieś resztki sarenek, jak to zdarza się tu co jakiś czas. Nie znoszę myśliwych!
  12. Mam nadzieję, że po weekendzie dowiemy się, jak Buran po tygodniu zadomowił się w nowym otoczeniu. Jak już kiedyś na tym wątku ktoś wspomniał, brak wiadomości to dobra wiadomość (akurat wtedy było inaczej), ale lepiej się upewnić. A chyba jest wiecej takich, którzy chętnie poczytają akurat o TYM psie. Fotki z nowego domu też chętnie zobaczymy.
  13. Skoro jest mniejszy od mojej suki olbrzymki, to nie może być sznaucerem olbrzymem samcem. Zresztą budowę ma smuklejszą, klatka piersiowa, kufa węższe, nie wpisuje się w kwadrat, ale jest nieco dłuższy. Zresztą mix to mix, nie można porównywać do wzorca, ale ze sznaucera też ma trochę i myślę, że bródka, brwi i wąsy się jeszcze trochę zagęszczą i wydłużą raz, że wydorośleje, dwa, że teraz na dobrej karmie. Nie mam internetowego konta, więc sprawdzanie, ile wpłynęło jest utrudnione, ale w poniedziałek odbieram dowód osobisty i założę konto internetowe, posprawdzam i dam znać. Spytam, ile kosztowały tabletki na odrobaczanie i jeśli można, to obróżka na kleszcze i pchły, a w środę doliczę kastrację i sprawdzę, jak mają się finanse. Taraz jadę z Tajgą do weterynarza, bo jeszcze musi brać antybiotyk. Co trzeci zastrzyk wypada u weta, bo też ją ogląda i bada przed zabiegiem. Od wtorku będę miała tu szpital - we wtorek Tajga, w środę Marko. Od czwartku mam wolne, więc mogę lepiej dopilnować rekonwalescencji. Odezwę się wieczorem. Dzięki za stałe wsparcie i Waszą obecność.
  14. A co z tą adopcją przesuniętą na piątek-sobotę? Już kończy się piątek.
  15. Weterynarz po obejrzeniu Marko powiedział, że jak ma rok, to dobrze. Tak więc potwierdziły się moje podejrzenia, że jest bardzo młody, na co wkazywałoby zachowanie. Ta jego chudość to nie tylko ze słabego odżywienia, ale też ze względu na młodzieńczy wiek - ciała zacznie dopiero dostawać. Teraz jako małolat jest długi i chudy. To, że jest tak młody może to poprawi jego szansę na domek (czy jest możliwość zmiany wieku w ogłoszeniu?) Ogólnie jest zdrowy, serducho, uszy, oczy. Te odgłosy przy oddychaniu, jakby się dusił, to po jakichś bodźcach emocjonalnych - może dochodzić wtedy do zwierania jakichś tam mięśni w okolicy krtani i wtedy występuje jakby takie pokasływanie, czy duszenie. To zresztą już zanika. Dziś jak pobiegł za zającem z 800 m i wrócił też biegiem, ze zmęczenia drżały mu znowu nogi. Wet mówi, że niewykluczona jest dysplazja, ale to trzeba prześwietlić, żeby stwierdzić. Kastracja umówiona na najbliższą środę. Uff, już weekend - liczę na porobienie nowych fotek w plenerze. Ale nie będzie łatwo, bo to straszna wiercipięta. U nas cisza zupełna, więc dziś pod gabinetem jeżdżące ulicą samochody tak go wystraszyły, że wpełzł pod auto i bał się wyjść. W ogóle bał się chodzić na smyczy w takich obcych warunkach (tu u nas chodzi ładnie, gdy czasem go zapinam). Zaparł się i ani w przód ani w tył, mimo, że oddaliliśmy się od ulicy w teren, gdzie było już ciszej. Okropny z niego bojca. Może myślał, że chcę się go pozbyć i go gdzieś wyprowadzić i zostawić? (takie miałam wrażenie, jak się zaciął w sobie i ani drgnął).
  16. Ja też chętnie podłączę się do czytania (tzn. czytam wątek od początku i jestem szczęśliwa, że piesek tak dobrze trafił). Ostatnio też mam "sforę" - dwie suki i psa, Grace to "prawdziwa" olbrzymka, Tajga od miesiąca u nas (ze schronu) - mix sznaucera i labradora (oczywiście niekoniecznie, ale tak wygląda, że pysk ma sznaucerowy, a doopę i sierść labradorową), a Marko (jest tymczasowo)może ma więcej sznaucera w szacie, ale pysk raczej nie bardzo - bo zaledwie parę kłaczków na brodzie. Jak tak czytam o Hektorze i reszcie, to odnajduję niektóre zachowania moich zwierzaków, a różnica między zachowaniem nowych w pierwszych dniach, a teraz jest kolosalna. Gdybym miała większy wybieg przy domu, a nie maleńką działeńkę, no i pzrede wszystkim była wydolna finansowo, to na pewno zwierzyniec by się powiększył, bo niewiele rzeczy daje więcej frajdy, niż przebywanie wśród nich i cieszenie oka. A na punkcie sznaucerów mam chyba lekkiego bzika. Tak więc masz we mnie wierną choć może niesystematyczną (z racji dużego obciążenia pracą) czytelniczkę.
  17. Auto kończyli mi jeszcze do 19:00 więc już nic nie wyszło dziś z weterynarza. Ale wreszcie będę mogła autem dojeżdżać do stacji PKP, a nie pieszo łazić tyle kilometrów. Zyskają też psy, bo spacery im się wydłużą i w ogóle krócej bedą same. Jutro po pracy pokażę nareszcie Marko weterynarzowi żeby go staranie obejrzał, osłuchał i obmacał. Drżenie nóg coraz rzadziej i w mniejszym stopniu, ale nadal wystepuje. Oddech jest też już coraz cichszy, bardziej miarowy, spokojniejszy - może był wcześniej jakiś przeziębiony, albo po jakimś urazie mechanicznym, a może to tylko wynik stresujących przeżyć (czyt.: porwania przeze mnie). Jak tylko okaże się, że jest zdrowy, ustalimy możliwie szybki termin kastracji. Coś nie widzę, żeby przytył, albo zapomniałam, jaki był tydzień temu (to dopiero tydzień u nas! a tak się już zżyliśmy wszyscy ze sobą!). Ale to chyba jeszcze za krótko, by widzieć efekty porządnego żywienia. Za to panny się robią za grube!!! Tak, jak Grace zawsze była niejadkiem i grymaśnicą, tak teraz wsuwa równo z Tajgą i Marko. Chyba muszę mu potajemnie przed dziewczynami dawać dodatkowy posiłek.
  18. Zdobyłam się dziś na wytrymowanie Marko, może będzie mu mniej gorąco i ładniejsza sierść będzie rosła. Stał cierpliwie przez cały czas, a jak przestawałam, to dawał mi do zrozumienia, że chce jeszcze. On uwielbia, gdy ktoś się nim zajmuje. Grace nie jest taka cierpliwa - przy rozczesywaniu lub trymowaniu przez parę minut leży spokojnie, ale później wzdycha parę razy, wstaje i się oddala. Tajga też przez chwilę stoi spokojnie, ale po chwili wynajduje sobie jakieś zajęcie wymagające zmiany miejsca - np. szczekanie na wyimaginowanego wroga za drzwiami. Marko jest coraz bardziej namolny do Tajgi, chyba poczuł, że inne potrzeby ma już zaspokojone i zabrał się za sex. Nie widzę, żeby miała cieczkę, więc nie wiem, co o tym myśleć, ale boję się, że Tajga kiedyś mu naprawdę spuści lanie, bo teraz się tylko odszczekuje, nawet bardzo groźnie, ale go jeszcze nie uszkodziła.
  19. Pozwala mi na wszystko, ale traktuje wszelkie zabiegi jako pretekst do zabawy - podgryzania, czy przewrócenia się na grzbiet + podgryzania jak szczeniak. W ogóle jego zachowania są bardzo szczeniackie - może jest jeszcze młodszy, niż myślimy, ale ja się nie znam. Tak naprawdę to tak porządnie go jeszcze nie próbowałam rozczesać/wytrymować - ja odkąd nie mam auta tracę 5 godzin dziennie na dojazdy do pracy, więc ledwie żyję - a jeszcze dochodzi od czasu do czasu wyjazd z Tajgą do weta. Jedyne, co udaje mi się zrobić wokół psów, to ich wyprowadzanie i to w nie tak dużym wymiarze, jak zwykle - jak zliczyć krótsze i dłuższe wyjścia, to będzie tego na pewno tylko trochę ponad godzina dziennie (oczywiście nie liczę weekendów). Trochę głasków, jedzenie tylko "suche" i oczywiscie 3 razy dziennie zamiatanie (pełna szufelka piachu), tyle nanoszą z naszych sosnowych, piaszczystych lasów.
  20. Tajga we wtorek idzie na sterylkę i mam nadzieję, że skończą się wreszcie jej kłopoty z ropomaciczem i pęcherzem. Teraz przez cały czas na antybiotyku, aż do zabiegu. Marko wciąż raptus i zazdrośnik, ale przy tym subtelny, posłuszny i kochany. Nazywamy go "krokodyl", bo strasznie szeroko potrafi otwierać pysk, ma zresztą trochę węższy niż sznaucery, a często ma otwarty, pełen zębów do podgryzania dziewczyn i zapraszania do zabawy Ostatnio przejawia zaiteresowanie Tajgas, ale ona ostro ścina te jego seksualne zapędy. Auto odbieram dopiero jutro wieczorem, więc nie wiem, czy zdążę go zawieźć do weta już jutro. W każdym razie jest na początek zabezpieczony przeciw kleszczom i odrobaczony, a apetyt mu dopisuje, więc może nabierze wkrótce ciała.
  21. [quote name='ewa gonzales']:multi::loveu::loveu:cioteczko Marako - synus pieknooosciii:iloveyou::Dog_run:[/quote] Niestety - wnusio, nie synuś... Synuś to ten na zdjęciach z Marko w plenerze (a może chodziło o niego????)
  22. Super ogłoszenie! Danter cuudo! Jak ja lubię takie kudłacze! Marko też słodki! Właśnie leżą tu przy mnie wszystkie, Grace popiskuje, bo dopomina się uwagi, Tajgusia śpi cichutko, a Marko rozkosznie biega we śnie. A czy na takie ogłoszenia jest zwykle jakiś odzew? (tzn., czy czytają je potencjalni poszukujący piesków, czy tylko przypadkowi ludzie, z nudów?)
  23. Oczywiscie, że zdjęcia umieściłam nie po to, by robić z nich tajemnicę. Tylko żałuję, że nie ma na zdjęciu uścisków pieska i malucha, bo nie zdążyłam złapać ich w tej pozie. Franek robił z pieskiem, co chciał i byl pierwszym ludziem, którego Marko serdecznie polizał (mnie tylko lekko muska ozorkiem, widać nie jestem taka apetyczna, jak maluszek). Dzisiaj ciężki dzień, bo musiałam być w pracy aż dwa razy (w międzyczasie wyprowadzić pieski). A dojazd bez auta mam upiorny!) Właśnie wróciłam i jaka miła niespodzianka - Bobik w nowym domku! Wczoraj Kuba, wcześniej Dżordż, Hektor i nadzieje dla Fuksa. Może Marko też się wkrótce doczeka (oby szybko, bo z każdym dniem bardziej mi żal go oddawać!). Każdy dzień utwierdza mnie w tym, że to fantastyczny psiak. Jednak okropna chudzinka, jakieś takie mam wrażenie, że jest po jakimś przejściu (wypadek, kopniak, sama nie wiem, co), choć właściwie dziwne reakcje (oddechowo-drżeniowe) objawiają się tylko w niektórych momentach. Na codzień biega szybko, wytrwale znosi długie spacery z intensywnymi psimi zabawami, ma piękny, lekki bieg (za lekki na sznaucera). Marko jest już coraz mniej nerwowy, jeśli chodzi o moje zniknięcie z pola widzenia. Nadal zazdrosny, jak głaszczę którąś z suk - wciska się pomiędzy (jak niegdyś Tajga, ale on bez warczenia), ale mniej namolny z tym wciskaniem nosa i dużo mniej namolny z podgryzaniem. Po prostu już się zaczyna zadomawiać i czuć bezpieczny. Jutro z Tajgą zejdzie mi całe popołudnie i wieczór, bo muszę dowieźć ją do weta. W środę 0 czasu. W czwartek po pracy odbieram auto i nareszcie wieczorem ruszę się z Marko do weterynarza, żeby go obejrzał pod kątem kastracji, ale też i w ogóle osłuchał i przebadał i powiedział, co z tym drżeniem nóg, krztuszeniem się i szybkim sapaniem. W międzyczasie cyknę może jakieś nowe zdjęcia "domowe", a na pewno w sobotę, jak przyjedzie maluszek.
  24. Gratulacje mosii za wyprowadzenie tego szaleńca "na ludzi". Cudo, nie pies! Jaki temperamentny! Kochany!!!
  25. Gratulacje [B]mosii[/B] za wyprowadzenie tego szaleńca "na ludzi"! Cudo, nie pies! Jaki temperament! Kochany!!!
×
×
  • Create New...