-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marako
-
Dzięki, malawaszko za udzielenie za mnie odpowiedzi. Ja teraz po 10 godzin w pracy, a właściwie już trzeba pakować walizki. Tak, ariss, podejrzewałaś mnie nawet o pseudohodowlę. Wybraliśmy takiego chłopaka, bo szukaliśmy zwartego (Grace jest nieco wydłużona) i mocno owłosionego (nie trymowałam jej z braku kompetencjii - mam kompleksy na tym punkcie). Jedyny, jaki w 100% spełniał nasze oczekiwania i w dodatku był 200 km tylko od nas, okazał się jej bratem przyrodnim - JFK Hajko-Nerita -(mają z Grace tego samego ojca), więc każdemu innemu przypinaliśmy jakąś łatkę - a to za stary, a to za mały itp., aż w końcu od pierwszego wejrzenia spodobał nam się Aras Pasala i dlatego jedziemy aż na Litwę, choć właściwie całkowicie "na czuja" wybraliśmy. W ZK bardzo nas w tym utwierdziła szefowa sekcji i tak zostało. Co do galerii, to marzę otym, by taką mieć (ale z prowadzeniem już gorzej). W dodatku nie jestem tak barwną postacią, jak autorzy galerii, które odwiedzam, więc u mnie wiałoby nudą. Toteż na razie się wstrzymam, a będę Was odwiedzać, jeśli pozwolicie i się wtrącać czasem...
- 21590 replies
-
Zdublował mi się post, więc chciałam usunąć i nie udało mi się (więc zamieniłam na ten)
- 21590 replies
-
I ja trzymam kciuki (Tajga już ponad pół roku po wycięciu paskudnego guza czuje się wspaniale). Szybka reakcja to połowa sukcesu - będzie dobrze! My jedziemy na Litwę jutro zaraz po pracy - nocna podróż. Ale chcemy być u chłopaka już w środę, bo boję się spóźnić, a wolnego w pracy nie udało mi się wziąć. Oby tylko nie było gołoledzi.
-
[quote name='Doginka'] Oooooo, super, wielkie dzięki:multi: I co, była Litwa grana, czy nie?:razz: - bo po nicku nie mam pojęcia z kim mam przyjemność:oops: [/QUOTE] Wiem, wiem, że wcięłam się bez przedstawienia się, ae mam nadzieję, że przez fakt kilkukrotnego głosowania jestem usprawiedliwiona. To, że ja rozpoznaję Ciebie z paru wątków (i wydaje mi się, że znam wobec tego), nie znaczy, że Ty masz też takie wrażenie (ja odzywam się raczej rzadko). Co do Litwy, to ja jadę tam jutro do "chłopaka" mojej sznaucerki. Wypadło w wigili.ę i święta, więc okropnie, ale co zrobić... Wspomnienie Litwy wzbudziło we mnie nieodpartą chęć napisania. Gassira poza tym jest chyba najpiękniejszą sunią, jaką widziałam (na fotach), nie umniejszając Gordonowi i innym znajomym pieskom. Tym bardziej gratuluję Wam obu sukcesu litewskiego.
- 21590 replies
-
Mogę to wiedzieć, bo nie oddalają się ode mnie na więcej niż kilkadziesiąt metrów (w porywach, właśnie jak zaczynają biec w stronę człowieka lub zwierzaka), to jedyna sytuacja, kiedy nie dają się odwołać w pierwszych 5 sekundach, ale już po kilkunastu sekundach są przy mnie. Poza tym przez cały czas je widzę (wyjątek = ciemność, ale wtedy są tuż tuż bo nie lubią ganiać w ciemności - same się boją oddalać). Wiem, że przemawia przez Ciebie troska o sarny, czy zające, ale Twój ton brzmi zaczepnie, więc kończę na tym odpowiedzi (i czuję się niekomfortowo, bo nie lubię być trakowana jak nieodpowiedzialny sztubak. Akurat lubię opócz psów też inne zwierzaki, do tego stopnia, że ich nie jadam).
-
Moje psy jeszcze nikogo nie zagoniły; duże sarny są 2 x szybsze, a małą jak kiedyś dogoniły, to Grace usiłowała się z nią bawić tak jak z pieskami, a Tajga stała i szczekała, ale w odległości kilku metrów. Inna sprawa, że zakładam dziewczynom kagańce. Tak bezpieczniej i dla ludzi, bo nie zejdą na zawał widząc takie 2 bestie pędzące w ich kierunku, i dla nich, bo podobno myśliwy do takich nie będzie strzelał, no i nie uszkodzą jakiejś zwierzyny przypadkiem. A i jedzenie padliny jest utrudnione (choć chyba nie niemożliwe).
-
Na szczęście zdążyli nam tuż przed opadami poprawić drogę, bo gdyby do tych ogromnych dziur, jaki mieliśmy napadało śniegu, nie dałoby się ich zobaczyć i ominąć, a to oznaczałoby wiadomo co. Donna jest przepiękna! Szalenie mi się podoba, jak i wiele jej krewnych. (szukając chłopaka dla naszej suni rozważaliśmy nawet jej tatę, bo w ogóle hodowla i cała linia jest super, ale zwyciężył rozsądek, a nie głos serca, bo nasza sunia jest specyficzna i szukaliśmy faceta w określonym typie. A cieczka już trwa, więc czasu mało).
-
A tak w ogóle, weszko, to karta krycia już w szufladzie, cieczka od poniedziałku, więc chyba klamka zapadła. Tylko zima szalona i nie sprzyja długim podróżom, w dodatku akurat na wigilię i święta. Ale jeszcze nie mamy 100% pewności, jak pewne sprawy się potoczą, więc trzymaj kciuki za moją (starą) pannę, żeby progesteron nie skoczył jej za wcześnie (muszę być w pracy co najmniej w poniedziałek do 21:00, a wskazane byłoby też we wtorek).
-
Tak, wiocha ma zalety niewątpliwe pod tym względem. Ale i czasem trudne przynosi momenty. Sezon polowań ostatnio w pełni i wciąż coś moje psy wynajdują. W niedzielę ostatnią wytropiły dogorywającą, ranną sarnę (któręj chyba myśliwi szukali w przeddzień ściemnając, że szukają rannego dzika, bo sarenka to dzieciak, na którego polować nie mogli). Próbowała ostatkiem sił uciekać, ale była wykrwawiona i nie uciekła zbyt daleko. Po telefonach różnych (wet, leśniczy itp.) zdecydowaliśmy ją wziąć na nasz teren, żeby jej żywcem nie zjadły nocą lisy czy wałęsające się wygłodniałe psy. Na kocu przenieśliśmy kilkaset metrów, okryliśmy, podjęliśmy dalsze kroki, żeby ulżyć jej cierpieniom. Niestety, żyła niedługo.
-
To ja też dołączę się do głosowania i jesli nie wyjadę (może nawet też na Litwę...) to do końca grudnia możesz liczyć na jakiś mały dopływ głosów - w końcu jesteśmy sznaucerową rodziną.
- 21590 replies
-
[quote name='ariss']to Ty nie wystawiasz swojej sznaucerki???:[/QUOTE] Wystawiłam 3 razy, czyli minimum i to dawno temu. Bez żadnego przygotowania, z marszu. To mój pierwszy pies w życiu, 0 doświadczenia miałam z czymkolwiek, więc popełniłam sporo błędów. Testy i prześwietlnie na dysplazję (A) dopiero całkiem niedawno. Przez 2 lata budowałam dom w dosłownym sensie - wszystkie weekendy i wieczory, więc inne sprawy zeszły na dalszy tor. Niunia ma niezłych rodziców, dziadków i pradziadków i może te cechy wyszłyby u dzieciaków, gdyby ojciec był odpowiednio dobrany. Dlatego waham się jeszcze, bo do sprawy hodowli nie podchodzę lekko.
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Witam, nadrobiłam miesiąc niezaglądania (korzystam z przedłużającego urlopu z powodu zapalenia płuc). Czas pędzi - szok, że maleńka Vesper już prawie dobiega 30 kg! [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Poczytałam o początkach Ekstrawagancji, a nawet teraz na wspomnienie filmu o Forsie oczy mi zachodzą mgłą.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Vesper jest piękna, Dirki zresztą też (o Totku nie wspomnę). Życzę wam radości i sukcesów. Pilnie będę kibicować i trzymać kciuki podczas wystaw. A może nawet kiedyś zobaczę dziewczyny na żywo - mam taką nadzieję.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Czy mogę zapytać, czemu nie planowałaś szczeniaków od Dirki? [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Ja od paru lat biję się z myślami o szczeniakach u mojej Grace (olbrzymka czarna), a ostatnie przemyślenia są na 80% na TAK, choć mam wiele obaw. Jedna z nich (nie ta najważniejsza), że pracuję daleko od domu i jestem poza nim 6-9 godzin, w zależności od sytuacji. Ty pisałaś też o 9 godzinach. Stąd czytam wnikliwie, jak radzisz sobie z trudnościami wieku szczenięcego. Cieczka Grace lada dzień, faceci (4) do ostatecznego zdecydowania, który najwięcej dobrego wniesie, żeby nie zepsuć jej zalet a poprawić słabsze strony. Jeśli mogłabyś mi z racji swojego doświadczenia z wystawami i w ogóle ze sznaucerami coś doradzić, chętnie podpytam i napiszę więcej na priv.[/SIZE][/FONT]
-
Zdjęcia są jak zwykle super. Podziwiam, że tak łatwo idzie ci ich umieszczanie. Ja umieściłam niegdyś 6 zdjęć (to moje maksimum jednorazowe, a zarazem miesięczne) i czułam się, jakbym przerzuciła wagon węgla. A może to mój Internet tak wolno na wsi działa, bo jak czekam na załadowanie/przeskalowanie zdjęcia to idę posprzątać, bo z nudów szarpie mi trzewia. A tak miło się ogląda, że czasem mnie też korci, żeby pokazać moje panny (zwłaszcza Tajgę ostatnio zrobioną na sznaucera, a to z ciała jakby labrador, ze sznaucera co najwyżej ma buziak).
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
[quote name='zerduszko']Waszka, mój chop się pyta czy się nie chcesz na Marcysia zamienić :razz: Ale miałabyś w domu zabawnie :multi:[/QUOTE] Aż zamarłam... Myślałam, że po tych endorfinach, które Ci się wydzieliły chciał zamienić siebie na Marcela. I ta lekkość zerduszko, z którą pisała o tym, no no!- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Dawno nie zaglądałam, teraz korzystając z urlopu pt. "zapalenie płuc" nadrabiam zaległości i tyle tu zmian, że dziwnie się na duszy robi. Hektora "znałam" od początku jego wątku - czyli od etapu wrocławskiego i szczęśliwa jestem, że mógł choć te 8 ostatnich miesięcy być wśód przyjaciół i zaznać psiego szczęścia. Dzięki Ci za to. Dobrze, że masz takie duże "stado" - ludzko-zwierzakowe, wtedy odchodzenie za TM jest bardziej do zniesienia. Jeśli pozwolisz będę Cię odwiedzać mimo braku Hektora. Pozdrawiam ciepło.
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Tak do końca spokojna nie jestem, choć trafił na bardzo porządnych ludzi i może jakoś pomogą mu pozbierać się emocjonalnie i wytrzymają z nim. Zacytuję fragmenty maila sprzed tygodnia: "Marko w tym wszystkim naprawdę się stara - to bardzo bardzo inteligentny pies i chociaż zbroił parę rzeczy to łatwo przychodzi nam mu wybaczyć. Jest bardzo czujny i broni naszego domu zawzięcie - pokazuje jak bardzo jest dzielny.Na spacerach najbardziej lubi byc wolny i wtedy w trawach widać z daleka tylko jego ogon.Bardzo się pilnuje aby nas nie zgubić a czasem zdarza się mu zapomnieć ale jak szalony wraca do nogi lub biegnie w stronę domu bo drogę szybko opanował. Trochę mnie martwi to ,że panicznie nie lubi samochodów i rowerzystów i chociaż domyślam się ,że jest to sprawa lękowa z przeszłości to jednak jeśli chodzi o samochody to trochę niebezpieczna dla niego, a rowerzyści których jest mnóstwo w okolicy też mogą zrobć niezłą awanturę. Postanowiłam więc wybrać się do skoły pozytywnego szkolenia gdzie będzie miał swoją konsultację z psychologiem psów i na pewno coś zaradzimy na te lęki.Jutro tzn dziś jedziemy tam całą rodziną - ja na ostatnich nogach ale muszę sprawdzić co tam za metody mają. Marko przeżył u nas burzę i rzeczyście musiał się tulić i być głaskany przez całą noc.Na prawdę Marko to spryciarz uroczy choć trzeba być wobec niego zdecydowanym czasami bo wykorzystuje ten swój urok... Właśnie wrócił z nocnego spaceru, który uwielbia i wyczekuje codziennie na niego wpatrując się w męża ,przeciągając się, trącając nosem - czeka na sygnał w postaci zakładanej przez męza bluzy i wtedy ogon mu chodzi jak dziki. (...) Proszę się nie martwić - diabełek daje sobie radę." U nas, jak nie ma Marko zrobiło się jakoś nudno - tyle energii miał w sobie, że udzielał jej moim dziewczynom, a też i pobroił nieraz nieźle, jednocześnie będąc wielką "przylepą". Jak ludziska wytrzymali z nim pierwszy, najtrudniejszy miesiąc, kiedy tęsknił, bo znów musiał zaczynać od nowa, myslę, że już będzie tylko lepiej. -
Kamusia ze swoim panem już w najlepszej komitywie: [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/353/p8090052.jpg[/IMG] I nowa znajomość Kamusi - jamnik Astor (w najbliższej rodzinie, w tym samym mieście): [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/2962/p8130054.jpg[/IMG] [IMG]http://img13.imageshack.us/img13/7494/p8130062.jpg[/IMG] W pierwszej chwili Kama trochę się Astorka bała, ale parę chwil później szaleli po mieszkaniu i podjadała mu z miski, przy jego aprobacie.
-
Nie byłam na kompie parę dni, bo wyjeżdżałam w Tatry, ale dziś jestem u Kamusi. Jest coraz śmielsza, chętnie wchodzi na łóżeczko Pańci (pod jej nieobecność), chyba tam się czuje bezpieczna. Trochę słabo je (nie chce suchej karmy), ale obróżkę już zapinają na inną dziurkę, bo coś ciałka przybyło. Na ścieżce prowadzącej na działkę już jest wypuszczana bez smyczy i pędzi prosto do furtki, świetnie się czuje na swojej działce. Bawi się węzłem, piłką, jabłkiem, jak coś spsoci, to nie sposób na nią nakrzyczeć, bo łapką nakrywa oczka i figlarnie zagląda. Jest bardzo mądra i wiele rozumie. Agatko, będziesz u Kamusi miłym gościem, jeśli będziesz miała okazję tu przyjechać. Jutro zamieścimy jakieś nowe zdjęcia.
-
Marko szczęsliwy w nowym domku,Marako to Twoj wielki dzien-dziekujemy
marako replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Wyczekałam 3 tygodnie (bez jednego dnia) i już nie mogłam dłużej. Wcześniej nie chciałam niepokoić - rozpakowywanie, ciąża, małe dzieci, pies, ale wczoraj rano wysłałam SMS-a z zapytaniem o Marko. Odpowiedź przyszła dopiero wieczorem, więc wiele myśli już mnie dopadło, niekoniecznie pozytywnych. Cytuję: "Przepraszamy za brak kontaktu, ale nowy dom, wciąż się odnajdujemy, pies pilnuje nas i terenu, sam w domu trochę broi. Jest bardzo mądrym chłopakiem, bardzo szybko się uczy. Wyślemy zdjęcia"... Tu się urywa, może dojdzie następny, bo czasem tak mam, że dochodzą po 2 dniach. Broi... mogłam się domyśleć, że ma ułatwione brojenie z racji nierozpakowanych dokładnie kartonów. Ja nauczyłam się usuwać WSZYSTKO z jego zasięgu, bo lubił sobie brać różne rzeczy do legowiska i czasem poniszczyć (głównie ciuchy i buty, i oczywiście żarełko). Dlatego w zasadzie przez ostatnie 2 miesiące nie broił. No i był już zadomowiony, a tam jednak czuje niepokój, czy zostanie na zawsze, bo doswiadczenie mówi, że ludzie oddają psy. Pilnuje terenu... szczekaczem był i tu - teraz dziewczyny raczej milczące są, tzn. szczekają na obcych ale o wiele krócej i dopiero, jak ktoś naprawdę się zbliży i jest w miarę nieznajomy. Ale ogólnie nie jest chyba źle, choć bardzo rzeczowy ten sms (od szwagierki, która 3 dni temu wzięła ze schroniska sunię są o wiele radośniejsze i pełne uczuć wiadomości, choć nie spodziewałam się tego po niej i przewidywałam trudności). (Po Kamusię, przekochaną sunię - też sznaucerowatą w pewnym stopniu- jechałyśmy aż do Gniezna, gdzie CornflakeGirl przywiozła nam ją z Olsztyna. Ja jestem "matką chrzestną" i uwielbiam małą). Jak bedą zdjęcia Marko, to oczywiście zamieszczę. -
[IMG]http://img208.imageshack.us/img208/4341/p8070045.jpg[/IMG] [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/9937/p8070043.jpg[/IMG] [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/1848/p8070047.jpg[/IMG] Kama jużtrochę wykąpana, powycinanych część dredów i stąd parę placków z przebijajacą łysinką, jeszcze nie do końca rozczesana, zwłaszcza z tyłu. Ale przód prezentuje się już całkiem, całkiem.
-
Kama dziś była na działeczce, dobrze ogrodzonej, więc mogła pohasać bez smyczy. Bawiła się piłeczką, po prostu szalała, a nawet 2 razy przyniosła piłkę. Załatwia się tylko na dworze, daje znak, jak chce wyjść - podchodzi i potrąca rękę noskiem. Wydała dziś pierwszy szczek, jak wchodził do domu pan, ale ogonek machał wesoło, bo już zaczęła go akceptować i cieszy się. Tyle dowiedziałam się przez telefon. Są jakieś zdjęcia z zabaw na działce, więc jak przyjdą do mnie, to je tu wrzucę.
-
A ja zapytam, czy jak mam drzwi tarasowe przesuwane, to też jakoś dałoby się ją tam zainstalować? W tym roku komarzydła zjadają nas żywcem. Nienawidzę trucizn w gniazdkach ale czasem po prostu nie da się inaczej i trujemy się, a komary zbieramy na szufelkę wtedy. (ale radocha - szufla komarów!!!)
-
Ja też za tobą tęsknię, Kamusiu, mała włochata pchełko. Jak przywitałam się w domu z moimi wieeelkimi, i potężżżnymi sukami (nigdy wcześniej nie myslałam, że są aż takie), to zaraz przypomniała mi się twoja delikatna miękka łapka i maleńki pycholek słodziutki. I żadnego ryzyka, że zrzucisz ze schodów, bo leciutka jesteś jak piórko, nie jak moje 2 czołgi.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
A po ugryzieniu komara i niemożliwości podrapania się w gołą skórę ostrym narzędziem, tylko przez spodnie palcem (kierowałam wczoraj - 530 km dowóz psa schroniskowego do nowego domku) - siniak o 7 cm średnicy!!!- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)