Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Wasiu, grodzisz się fosą i łudzisz się, że wsiowe burki nie przepłyną?
  2. 2 lata temu wprowadzałam do domu nową sukę (ze schroniska), do dorosłej suki o bardzo rozwiniętym instynkcie obrony terytorium. Zapoznaliśmy je w lesie, na smyczach. Najpierw rzucały się na siebie, musielismy odciągać, uspokajać. Ale po jakimś czasie spacer zrobił się spokojniejszy i wprowadziliśmy je na nasz teren. Tam juz było spokojnie. Przez kilkanaście dni czasem zdarzały się spięcia, ale teraz są dobrymi kumpelami. Później przerabialiśmy wprowadzenie nowego, bezdomnego psa już do obu suk. Też podobnie, zapoznanie na zewnątrz. Jedynie karmienie sprawiało czasem sytuacje wymagające interwencji dopóki nie ustaliły jakoś hierarchii. Czy tamten bezpański pies jest łagodny? Pozwoliłby założyć obrożę i zapiąć na smycz? Jak tak, to widzę tylko oswajanie daleko od domu, na smyczach oba, w dwie osoby. A jak względnie się zaakceptują, dopiero na swój teren zaprowadzić.
  3. Może nie pamiętacie, ale Jurmar jakiś czas temu pokonał znacznie dłuższą drogę, bo od siebie aż do Koszalina przez Wrocław no i z powrotem wioząc psa staruszka (który po wielu przejściach, w tym koszalińskich, mógł ostatnie miesiące życia spędzić we wspaniałym stadzie psio-ludzkim, u Tekli). 900 km non stop Jurmara nie przerazi! Dzięki Jurmar, że jesteś na posterunku. Dla mnie Bumiś jest ostatnim z serii psów, od których zaczynałam na forum, a nawet przelatywała mi myśl o jego adopcji. Podobnie jak Ty - uwielbiam sznaucery, oprócz dwóch z papierami mam też schroniskową mix olbrzymkę. Bywam tylko na kilku wątkach, sznaucerowych, czasem. Miło, że odezwałeś się - lubię, jak się pojawiasz. Nie znikaj, nawet jak już Bumerang nie będzie miał wątku, pojawiaj się choć raz w roku tak po prostu, bo wiele ludzi Cię pamięta i lubi.
  4. Możecie mi wpisać 20 zł/mies. stałej deklaracji (pierwszy przelew w niedzielę dopiero). Więcej nie dam rady, bo mam duże zapsienie i zaczłowieczenie też.
  5. Jak już przywołałaś Koszalin, Jambi, to jeszcze Hajko-Nerita z olbrzymami. Totek i dziewczyny - świetny zespół. Muszę też opanować sztukę nagrywania filmików, bo moja piątka z ich rozpiętością rozmiarów od 3 do 43 kilogramów też nieźle dokazuje i czasem żałuję, że nic z tego nie zostaje do powspominania.
  6. [quote name='malawaszka']a jak Twoje dziewczyny przyjęły niby pieski Yorkowe? :lol:[/QUOTE] Grace myślała, że to jakieś nowe szczeniaki do wychowywania, Tajga jak zwykle powściągliwa, zdystansowana, ale pozytywnie, a Honda... Obie (Honda i jedna z małych) dostały naraz cieczkę. Mała zakochała się w Hondzie i koniecznie jej zapragnęła. Duża przez jakiś czas była zdziwiona takim obrotem sprawy, ale w końcu się też rozochociła i mieliśmy niezły ubaw, jak na zmianę się dopadały. Mała wchodziła leżącej olbrzymce na szyję, na nogę, na głowę i tam próbowała ją posiąść, albo nastawiała się pupą pod nochal Hondy, a po jakimś czasie Honda wstawała i zagarniała kosmatą łapą małą pod siebie i też jakoś, powyginana w paragraf odprawiała amory. Po dwóch dniach Grace, dotychczas w roli obserwatorki, zdecydowała się na seks zbiorowy i żonglowały małą na zmianę. Całą rodzinką pokładaliśmy się przez trzy dni ze śmiechu.
  7. Ja w takich sprawach jak zakładanie czegokolwiek jestem okropnie bojaźliwa (wychowałam się za komuny, a pracuję całe życie w budżetówce). Ale popieram i trzymam kciuki, a jak będę umiała to pomogę. Świat się zmienia, ja, przez prawie pół wieku niezapsiona teraz nie mogę wyobrazić sobie życia bez kudłaczy. Jeszcze pięć lat temu zdziwiłabym się, że dam radę mieć więcej, niż jednego. A aktualnie mamy pod dachem piątkę! Poznałam takich ludzi jak Wy, oddanych zwierzakom. Dzięki Wam mam Tajgę, a moje szwagierka Kamę. Jak już dwa yorki ze swoimi ludźmi odjadą "na swoje" (i rzeczywiście będzie to już "swoje", bez naszego udziału), to piszę się też na goszczenie czasem jakiegoś biedaka. (mam nadzieję, że sąsiedzi zza płota do tego czasu też przejdą cudowną metamorfozę i spojrzą przyjaznym wzrokiem na moje burki, frank obniży loty, żebyśmy nie musieli topić 20 kojców rocznie na spłatę kredytu, a szefowa pozwoli mi część pracy wykonywać w domu żeby psy nie były całymi dniami same). U nas jak przetrwamy z tz kryzys (do obrony "młodego", czyli do ok. czerwca), to będzie już tylko lepiej i będę mogła czasem wspomóc bezdomne sznupy, niezależnie od wcielania w życie marzeń o pomaganiu bardziej bezpośrednim, bo i to mi się marzy (jak wygram w Lotto - kupuję hektar przylegający do mojego skrawka ziemi i działam!, a jak nie wygram to też podziałam, a jakże ...)
  8. Bardzo kochana psinka patrzy ze zdjęcia smutnymi oczami. Współczuję, Waszko. Ale to musiałoby się stać, inny moment byłby jeszcze gorszy. Ona będzie teraz żyć we wspomnieniach tych, których przez tyle lat kochała.
  9. [quote name='malawaszka']czekamy na wyniki zeskrobiny w kierunku grzyba, ponoć dostał advocate póki co[/QUOTE] Uff, coś się dzieje. Wiem, że Ty masz dużą pojemność ogarniania i jeszcze póki co dobrą pamięć, ale na wszelki wypadek zapytałam.
  10. A czy udało Ci się, Waszko dowiedzieć czegoś o tym biedaku z Zamościa? Ktoś miał zdaje się próbować naciskać na zdiagnozowanie w tej schroniskowej lecznicy. Myślę wciąż o nim, bo bez pomocy jego dni są policzone, wyglądał naprawdę źle na tym ostatnim zdjęciu (a na tym z listopada też bardzo smutno). Jak coś wiesz - daj znać.
  11. Wiem, że paskudnie daleko (dojechać i wrócić, po drodze zahaczając gdzieś nie całkiem "po drodze" to 1100 km), więc nie bardzo da się zrobić jednym ciągiem. Zwłaszcza, że nie jesteśmy młodzi i bez snu długo nie damy rady (on swojej kierownicy nie oddaje nikomu - służbowa, więc 0 zmian). Ale nie mówię "nie", gdzieś na ścianie wschodniej spanie nie jest może drogie; tyle, że dwa dni wykroić jest zawsze trudniej, niż jeden. To największa trudność, nawet w weekend, bo też są dość zapchane z reguły (robota z pracy brana).
  12. To mi wróciłaś nadzieję. Jakby co, to ja mam bardzo dobrego tz, który co prawda okropnie dużo pracuje, ale w weekendy jest czasem gotowy na różne szaleństwa związane z wyjazdami (np. wozi mnie czasem na wystawy), ma dobre serce (pozwolił adoptować Tajgę, która miała być dla koleżanki, a jutro pozwoli zostać u nas dwóm osamotnionym yorkom, o czym jeszcze nie wie), więc jakbym baaardzo poprosiła, to będzie w stanie przewieźć gdzieś psa tak, żeby obrócić w 1 dzień. Tak wstępnie taką pomoc deklarujemy (choć na 100% nie wiem, jaka byłaby reakcja w razie czego).
  13. Czy naprawdę sytuacja tego psa jest beznadziejna? Czy nie da się nic zrobić? Od jutra mam u siebie 5 psów na stanie, pracuję po 12-14 godzin poza domem, więc nijak nie dałabym rady pomóc tu na tym odludziu, z dala od weta. Żyję tylko w weekendy. Z kasą też gorzej niż źle. Ale nie wiem, może rzutem na taśmę będę w stanie jakoś pomóc, gdzieś pojechać, czy co. W tym psie jest wiele smutku, ale on jeszcze może odżyć. Dwa miesiące temu a dziś - przepaść, ale te zmiany to może od drapania, pcheł itp. i odwracalne. Czy ten pies jest już skazany? Malutka, smutna śliczna, ale ona znajdzie dom, jak się ją poogłasza - to dziecko. A ten biedak - szkoda gadać. Serce pęka.
  14. Czy to był pies hodowczyni? Czy komuś go sprzedała kiedyś? Czegoś tu nie rozumiem. Przecież podczas sprzedaży-kupna spisuje się umowę i wiadomo, do kogo pies trafia. Od tej chwili istnieje też ktoś taki, jak właściciel, a ja tu tylko czytam o hodowczyni i widzę gromy tylko na nią rzucane. ("d... nie hodowczyni" i inne nawet bardziej wymyślne). Osoba kupująca w umowie zobowiązuje się do właściwego traktowania, karmienia, opieki weterynaryjnej itp. Ona przejmuje prawa do psa i obowiązki wynikające z tego, że psa posiada. Ja osobiście nie mogłabym spokojnie patrzeć, jak mój szczeniak cierpi, ale gdyby 10 właścicieli chciało pozbyć się psów ode mnie kupionych to ja nie miałabym żadnej możliwości ich wszystkich przyjąć, wykarmić (nawet chlebem i wodą) i zapewnić im opieki. No, 50 zł "pomocy" w tym przypadku to rzeczywiście żenada, ale jednak widzę to inaczej, niż Wy. Szukałabym właściciela i jego bym piętnowała, a nie hodowcę. Moim zdaniem to WŁAŚCICIEL od początku do końca decydując się na zakup psa, czy też jego adopcję, powinien mieć wobec niego OBOWIĄZEK OPIEKI. Tylko w przypadkach skrajnych śmierć, ciężka choroba itp. z tego obowiązku zwalniałaby, no może z ulgami w przypadku zwierząt adoptowanych - np. wet schroniskowy za darmo itp. I tylko takie rozwiązanie jest w stanie ukrócić handel targowiskowy. Konieczność umowy kupna sprzedaży i tym samym przejęcia OBOWiĄZKÓW kazałaby ludziom zatanowić się poważnie nad decyzją o kupnie psa. A tak - kupić łatwo, a później won z domu. Tego psa ktoś kupił, z imienia i z nazwiska do zidentyfikowania. Dlaczego nie jego nazywa się tu d... i innymi słowami. Czy hodowca jest jasnowidzem, żeby wiedział, że ktoś po paru latach psa zechce wyrzucić. Sorry za wywód, ale nie mogłam nie napisać tego, co myślę, choć narażam się może Wielkim Osobom tego forum.
  15. Jakbyś mogła mi wysłać nr konta (po raz już któryś, sorry, ale mam bałagan i nie mogę znaleźć z nowym adresem, mam jakiś może nieaktualny), to będę wdzięczna. Niewiele mogę, bo ciągnę na debetach, ale coś przeleję dla małej.
  16. Weszko, hop hop! Czekamy.
  17. Dzięki za artykuł, [B]Jambi[/B]. Druknę go sobie i będę nosić do pracy. [B]Weszko[/B], pomysł z fb jest świetny. Niestety ja jeszcze nie łapię się zbytnio w fb, nie zaglądam tam, bo nie nauczyłam się jak z niego korzystać. Ale w weekendzie opanuję tę sztukę i może tą drogą spróbuję pokierować znajomych. Na dogo też zagłosowałam, co to znaczy, że na razie wystarczy na dogo, czy później trzeba będzie też to robić przez przez krakvet?
  18. Fajnie by było mieć w ręku artykuł w prasie o Tobie, bo na dogo nie chcę za bardzo nikogo wysyłać, żeby czytał setki postów dla wyrobienia sobie zdania o Tobie (jak ktoś pokazałby ten wątek na forum szefowej i ona poczytałaby trochę np. o sobie, to... byłoby głupio). Czy jest on dostępny tak, żeby można wydrukować i mieć?
  19. Z moich znajomych z pracy co druga zapsiona, ale w tej branży tak się zarabia, że ledwo wykarmiają swoje burki, więc nie śmiem robić zbiórki. Nasza przyrodniczka robi co rok "wigilię dla zwierząt" - namawia chętnych do pieczenia ciast, dzieci z jej klasy to sprzedają na jakiejś szkolnej imprezie, a dochód zamieniają na dary dla wrocławskiego schronu. Już są po akcji, więc przekierowanie nie uda mi się. Druga znowóż co rok robi loterię na polskie dzieci z domów dziecka na Ukrainie i ma sukcesy - dzieciaki znoszą naprawdę ciekawe zabawki, książki, gry, losów sprzedają kilkaset, każdy wygrywa i też niemało mają dochodu. Ale ja z psami nie wyskoczę, żeby nie było, że wykorzystuję stanowisko i wywieram presję w sprawie bardzo nie po myśli szefowej. Ale najbliższym naświetlę temat i może coś wrzucą na sznupy (wolę raczej podać nr konta, żeby nie parać się braniem kasy. Czy mogę podać Wasiu Twój?) Sama też podeślę coś tak czy tak, czy na kojec dla Gustawa, czy na poczet tych cudnych sznupiątek objawionych ostatnio. Naradzamy się z młodymi u mnie, by wziąć na tymczas jedno z nich. Ale tz raczej wybije nam to z głowy.
  20. Jambi, odpisałam tym ludziom. Zrobią jak chcą, ale parę ciepłych słów o sznupach z odzysku i jak je znaleźć w tym liściku przeczytają. Oni mają już nawet wybraną hodowlę (na szczęście nie kojcową, bo nie mam przekonania do najlepszych nawet hodowli, w których jest psów ...naście lub więcej), która będzie miała niedługo młode, ale może... Co do Hondy, to jest przepiękna i na serio wiążę z nią też nadzieje wystawowe i hodowlane, przypadkiem zostawiliśmy sobie najładniejsze szczenię z miotu, a co do innych to jak kulą w płot - do osób chętnych do wystawiania trafiły niewystawowe, a do osób kompletnie niezainteresowanych tematem wyjątkowo urodziwe. Tak, że moje hodowlane zdolności oceniam bardzo nisko i to jeden z powodów zwania tej przygody hodowlanej wybrykiem. A drugi powód taki, że tak wiele jest istnień, którym trzeba pomóc, że lepiej nie mnożyć bytów psich ponad miarę. Może raczej powinnam się bardziej zająć pomaganiem tym, co są, niż karmić ego posiadaniem pięknej wystawowej suczki. A w ogóle, to dziś w ZK odbierał rodowód sznaucer olbrzym i po wejściu (a był u nas tłok w oddziale) ktoś z dyżurujących chciał pomóc zdezorientowanym właścicielom i powiedział uprzejmie, że dyżury sekcji CTR-ów są w czwartki. Ha ha, był zarośnięty co prawda okropnie, ale już widzę, że pewna hodowla (znana) na pewno mieszała kiedyś z CTR-ami.
  21. Trochę zapłon mam spóźniony, ale wracam do WŻ. To Wolniej Żreć, bo wtedy się zasyca wcześniej. Niestety ja zawsze pędzę z żarciem i to widać. Ja mam w pracy basen, mogę co rano za darmo pływać - 1/4 basenu dla mnie, bo chodzą regularnie 3 osoby. Ale nie chodzę, bo głupio mi się rozebrać teraz przed pracownikami. Najpierw muszę coś zrzucić, a do tego pływanko by się przydało, ale nie mogę bez pływanka, no i błędne koło. Pomagała mi w nietyciu joga i to bardzo, ale jakoś nie mogę wrócić do tego, bo moje burki nie dają mi się zamknąć rano w pokoju, skaczą na drzwi i jęczą, a do jogi muszę mieć spokój duchowy.
  22. Coś tu czytam o jakimś zjeździe sznaucerów. A czy w Szczecinie też coś się ma dziać coś fajnego dla sznupów, że potem chcecie najechać Teklę? Uchylcie rąbka, bo ja i o zjeździe sznaucerów marzę i o Tekli poznaniu też. Ale śmiałości wcześniej nie miałam drążyć tematu (no, poza wstępnym umówieniem się grupą sznaucerów na obóz mazurski), zaglądam tu tylko codziennie i napawam się atmosferą, bo i miejsce super i ludzie porządni tu bywają.
  23. Ja się słabo znam, widuję po wystawach CTR-y i są mocno kręcone, takie sfilcowane bardziej niż duże sznupy. Dlatego tak mi się wydawało. Ale i tak jest śliczny i tak. Ale gorzej, bo CTR-y są jednak trudniejsze. A z innej beczki - do mnie napisało parę osób z zapytaniem o szczeniaka (nie będę mieć w tym roku). Od jednej z nich otrzymałam drugi list, po mojej odpowiedzi. Mieli przez kilkanaście lat sunię ze schronu- wspaniali ludzie sądząc po liście. Właśnie odeszła za TM, była kochana, ale po przejściach, nie umiała się bawić z psami, ani z ludźmi, tyko do nich lgnęła całym sercem, ale bez radości życia. Dletego "dojrzeli" do psa bardziej otwartego, którego wychowają od podstaw i chcą olbrzyma (sunię? nie wiem). Już nawet mają na oku pewną śląską hodowlę, która w styczniu będzie miała młode, ale (nie wiem czemu) woleliby ode mnie. Pomyślałam, że może choć pokazać im jakieś biedaki olbrzymopodobne. Im bardziej podobne i im bardziej młode, tym myślę lepiej (ale może się mylę). Na stronie adopcyjnej nie ma wszystkich "nowości", więc podczytuję i tu, żeby coś jeszcze pokazać (tak delikatnie, bez narzucania się). My np. z Tajgi jesteśmy bardzo zadowoleni, jest po prostu cudowną a sunią. Ale rzeczywiście dla psów obcych jest okropna, dopiero od niedawna zaczęła umieć się bawić - żywiołowość młodej Hondy ją ośmieliła. Rozumiem motywy ludzi, którzy myślą o rodowodowym psie, ale serce podpowiada mi raczej, by zająć się tymi, co są. Ach gdybym miała trochę więcej kasy... Od trzech do czterech psów niewielki przeskok, a nawet i do pięciu. Następny na pewno byłby też ze schronu. Honda jako hodowlany wybryk mi wystarczy. (a jak już o niej - to jak masz chwilkę, Wasiu, to zapraszam do wczoraj uaktualnionej mojej stronki z nowymi zimowymi zdjęciami wioskowymi i Hondowymi - [URL="http://www.sznaucerywroclaw.drl.pl"]www.sznaucerywroclaw.drl.pl[/URL] - może jeszcze po innowacjach nie działać jak trzeba, ale nie mam czasu testować za dużo).
  24. Ten Dymitr to na CTR ma za prosty włos. Wygląda jak najprawdziwszy olbrzym.Szkoda, że nowa fryzuranie uwzlędniłazostaienia brody i brwi, które miał obfite (i może trochę więcej na łapach. Wtedy zupełnie ładny sznaucer byłby i łatwiej o amatora.
  25. Witam. Koleżanka z pracy tydzień temu przy -15 stopniach ulitowała się nad szczeniakiem pod bramą swojego bloku i wzięła do mieszkania. Sunia ma parę miesięcy (koleżanka daje jej 2-3). Koleżanka nie może jej zatrzymać, ma już psa. Ja już wyczerpałam w mojej rodzinie możliwości znajdowania domów, sama mam trzy duże suki. Będę wdzięczna za pomoc - szkoda, by to maleństwo zaznało schroniskowej rzeczywistości, a tak to się zapewne skończy. Sunia jest wesoła i sympatyczna. Na razie mała, ale zapewne będzie średnia. [IMG]http://img256.imageshack.us/img256/811/pc1015661jpgzdjcie2.jpg[/IMG] Ja jej nie widziałam, a koleżanka niewiele mi informacji przekazała (nawet nie wiedziałam o co pytać). Jutro porozmawiam jeszcze z tą koleżanką, u której jest sunia. Może dać ogłoszenie na Allegro? Ale w typie jakiej rasy ona jest? Nigdy nie zamieszczałam takich ogłoszeń, więc nie wiem, czy to robić, czy raczej zdać się na kogoś doświadczonego w tej kwestii, a tylko zasponsorować? Proszę o pomoc.
×
×
  • Create New...