Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Zależy mi na tym, by ją zawieźć do moich suk przed ciemnościami. Myślałam, ze Satrina możesz być we Wrocku wcześniej = długo przed zmrokiem. Z centrum Wrocławia mam do siebie ok. 45 minut - 20 km w stronę Warszawy i na koniec 5 km w bok szosą i 1 km przez las leśną drogą. Myślę, jak to zrobić, bo nie chcę czekać na wekend - żal mi małej, że tam tkwi, jak już mogłaby nie. Boję się, że zaznajamianie suk po ciemku (musimy na neutralnym terenie, czyli w lesie) jest niewykonalne. One tworzą sforę, na obcego psa reaują początkowo bardzo ostro, a są silne - każda 40 kg. Kilka razy to razy przerabiałam. Musi być neutralny teren. Las, biały dzień, dwie-trzy osoby z nimi na smyczach, a z nowym nabytkiem też jedna osoba. Mało nie wyrwą rąk, jeżą się, warczą itp. Na swój teren nie wpuszczą nikogo, wpadają w szał. Trzeba pobyć na zewnątrz na spacerku, powoli, spokojnie, aż lody pękną. Wtedy są bez zarzutu dla psich gości i można ich wprowadzić do domu. Jeszcze porozmawiam z synem i zastanowię się, czy dałoby się jednak dojechać tam moim gracikiem. Jutro kończę pracę dość wcześnie, ale podróż tam i tu, trwa tyle, że zajechalibyśmy i tak do domu po ciemku i klapa. Więc może syn pojechałby sam, a ja przejęłabym tu ją po pracy (bo pomysł pociągiem z psem schroniskowym chyba odpada, choć też rozważam.)
  2. Poszłam pozbierać myśli na górkę z psami. A tz już poszedł spać. Rano z nim pogadam, ale w zasadzie, jakby protestował, to go udobrucham i przekonam. Rano też dowiem się, kiedy dokładnie planuje przyjechać tu mój syn. Wtedy byłby przez cały dzień i podczas gdy ja jestem w pracy oswajałby nową sukę z rezydentkami. Od tego zależy, kiedy byłoby najlepiej dla suni tu się znaleźć, a więc termin jej odbioru. Wtedy dam znać (zadzwonię). Wstępnie czwartek ale niewykluczony wtorek o ile byłby realny po obu stronach, bo Ty przecież musiałabyś ją zabrać. Czy realne jest, by Satrina, jak proponowała dowiozła ją do Wrocławia? Czym by jechała? Ja auto mam w stanie agonalnym i boję się wyruszać nim w dłuższą trasę. Do pracy jeżdżę PKP (do Wrocławia), ale w tym dniu pojechałabym do Wrocka autem i poprosiłabym na odbiór suni o pomoc córkę, żeby sunia nie chodziła po aucie /nie mam żadnego kontenerka, psy jeżdżą na siedzeniu, na kocyku/.
  3. Waszko, nie jest nawet pewne, że ma cieczkę. Ja się tylko boję, że może po tych gwałtach być w ciąży! Wiem, że u suk nie da się robić testów ciążowych, więc to byłaby niewiadoma. Każda wizyta u weta to zaburzenie na dużą skalę /wieczorna dłuuuga wyprawa = brak spaceru innych psów + nieprzygotowanie się do lekcji + niewyprasowanie ciuchów na kolejny dzień/, więc przeraża mnie to, że jakieś mogą być komplikacje typu ciąża, ropomacicze itp. Kliniki, gdzie najłatwiej o diagnostykę działają w godzinach dziennych, więc pozostaje mi przychodnia czynna do 22:00 - 30 km ode mnie (majątek na paliwo, no i mój grat już się rozpada!). Ewentualne zabiegi są raczej wykonywane rano, a nie mam możliwości brania urlopów. Chwilowo syn znów bez pracy, więc może pomóc w razie czego, jedyna dobra strona tego, że stracił pracę (no i może jak wygra w sądzie pracy, to też nie będzie źle). Inne trudności już są do przeskoczenia - moje czarne dziewczyny są miłe dla yorków, które mieszkały z nami (dość zaborczych i upartych), więc może nie potraktują źle nowej. Najwyżej będę je izolować na czas nieobecności. Nie wiem tylko, czy rozmawiać z tz, czy postawić go przed faktem dokonanym. Boję się, że nie zgodzi się na moje kolejne szaleństwo. Zwłaszcza w sytuacji, że słabo ostatnio idzie nam ogarnianie całości spraw. Dzięki za wsparcie. Chyba zaryzykuję, a tz powiem w ostatniej chwili.
  4. Ja się tylko obawiałam, że jak gwałcona, to może za chwilę być w ciąży. Jak nie, to ze sterylką nie ma się co spieszyć. Jeśli chodzi o wyciągnięcie jej, to byłabym Ci [B]Kora78[/B] wdzięczna, ale tylko na czas taki, bym ją mogła odebrać, bo mogłabym wyjechać z Wrocławia po pracy i być w Wałbrzychu dopiero późnym popołudniem (a w domu z nią to już zupełnie późno). Wykąpanie itp. zabiegi, to nie ma znaczenia dla mnie. Sama mam oprócz 2 rasowych olbrzymek sunię ze schroniska, miałam też dużego psa na dt, wiem jak pachną psy ze schronu i poradzę sobie z tym. Rzeczywiście, gdybyś [B]Satrina[/B] mogła ją do Wrocławia dowieźć, to byłoby najlepiej dla mnie. Bo mieszkam po drugiej stronie Wrocka, ok. 25 km i po pracy obrócenie w obie strony, to już niewiele czasu by było w tym dniu na oswojenie małej z moimi sukami i miejscem. A w zasadzie chyba w tej sytuacji warto byłoby ją zabrać jak najszybciej. Czeka mnie za chwilę rozmowa z moim mężem, co nie jest łatwe. Wtedy rozstrzygnie się w ogóle na tak, czy na nie. Co do warunków u mnie, to luksusów psy nie mają, ale jako tako są karmione (RC), wyspacerowane (mieszkamy na wsi, przy lesie), zabezpieczane przed kleszczami. Ale poza tym to już niewiele - czesanie i inne higieniczne zabiegi tylko w weekendzie, bo mało czasu na codzień, głaski niewystarczające, bo trzeba obdzielić sprawiedliwie wszystkie, a rąk brakuje, legowiska własnej roboty, zabawki skromne, bo kasy nie ma na zbytki. No i pracujemy, więc zostają same na 8-9 godzin.
  5. A malawaszko, spytam, co sądzisz o moim pomyśle wzięcia z Wałbrzycha tej chudej suni. Bo o miniaturkach tamtych z pseudo jakoś cicho. A tej mi strasznie żal. (myślałam wcześniej o tych 2 małych z Łodzi, ale je może weźmie kajak?). Odkarmiłabym ją i rozweseliłabym (przy pomocy moich panienek, mam nadzieję). No ale sterylka mnie przeraża (szybka? aborcyjna?) - raz że koszty, dwa, opieka, bo nie ma mnie przez 8-9 godzin codziennie. W tym tygodniu ktoś jest, jak mnie nie ma we wt, czw, pt, więc miałaby okres ochronny, jakby się dało ją zabrać. Ale nie wiem, jak tam jest z wydawaniem na dt. No i nie mam żadnego doświadczenia w szukaniu domów. (tz jeszcze nic nie wie, więc do końca i ja nie wiem co będzie z tego, ale liczę na radę i wsparcie, jeśli możesz pomóc).
  6. A jak z wydawaniem w Wałbrzychu na DT? Czy ktoś może ją wyciągnąć? W jakie dni wydają psy i w jakich godzinach? Ja gdybym miała ją wziąć, to gdybym przyjechała, to wieczorem. W tygodniu, żeby jak najszybciej zadziałać. A czy ktoś znalazłby się, żeby ją wyciągnąć i przetrzymać do np. 18:00? Bardzo proszę o odpowiedź, jak to jest z wydawaniem na dt. Czy ta biedniutka sunia z pierwszego zdjęcia (która jest właśnie na stronie schroniska) to naprawdę ta sama, co na kolejnych fotach? Bo ta pierwsza raczej szara, uszka stoją, napisane jest, że mała. A w postach kolejnych, że ma w kłębie 50-60 cm. To znaczy, ze jednak duża. No i kolory na tych dalszych bardziej żółte, uszy leżące. I wydaje się rzeczywiście większa.
  7. Trzymam kciuki za Ciebie i za Inę. Dacie radę.
  8. Czy ona jest w Wałbrzychu? Czy z tego schroniska wydają na DT? Czy wiadomo ile sunia ma lat? Ja nie jestem wystarczająco dyspozycyjna na DT, bo do weta 25 km, a w domu nie ma mnie przez 8-9 godzin. W domu 3 duże suki, które też nie wiem do końca, jakby ją potraktowały. W dodatku czekam na miniaturę/-y zaklepane na DT. Ale serce mi się kraje jak na nią patrzę. A do Wałbrzycha w sumie niedaleko. Tyle, że potrzebna byłaby sterylka (może i szybka mimo chudości aborcyjna w sytuacji tych gwałtów), a nie wiem, jakbym dała radę opiekować się sunią po sterylce w związku z pracą. No i koszty też mnie blokują. Ale główkuję wciąż, czy może nie lepsza moja byle jaka opieka niż schroniskowa rzeczywistość. Jeszcze problem tz, ale może do przejścia, gdyby przekonać go, że ona jest adopcyjna (śliczna jest, ale wiem, że wielkość i wiek bywają utrudnieniem).
  9. [quote name='malawaszka']Z małym sznupem i krówkowym chłopcem sztama od samego początku :loveu: z Sorką też jest ok, [/QUOTE] To tam oprócz Sorki jeszcze jakieś zwierzaki są? Sznupek? A kto to krówkowy chłopiec? Bardzo, bardzo się cieszę, że taką rodzinkę ma Alfunia. Po prostu jesteś cudowna, Waszko - nie wiem jak Ty takie domy znajdujesz i to wciąż coraz nowe. Teraz myślę i myślę sobie o "bliźniaczce" mojej Grace /ta z Poznania/ - też 7 lat, też po sterylce, też nieufna w stosunku do obcych i też uwielbia zabawy z piłką. Jabym wiedziała, że moje 3 panie ją aakceptują i że się wyadoptuje w rozsądnym terminie, to bym ją wzięła, bo serce mi się kraje jak widzę taką "moją ukochaną Grace" w schronie. No i czy moi mili sąsiedzi nie zaczną akcji protestacyjnej widząc czwartego olbrzyma (już było trochę pogróżek, a Miron - ten od Wiesia i Lesia już kilka nalotów, nawet z kamerami itp. przeżył za ich sprawą, choć do Mirona mają kilometr).
  10. No przecież ma - skłonność do perfumowania się zapachami szczególnej jakości.
  11. Mimo wszystko jednak ma swoje zalety to białe coś, bo teraz po pracy, to po ciemku trzeba z psami chodzić, a przy nim jakoś całkiem robi się widno. My tu na wsi tylko światło gwiazd i księżyca mamy nocą (na własne życzenie - zapieraliśmy sie, jak gmina proponowała, że nam postawi latarnię). Przy pochmurnej nocy nie widać nawet na metr. Więc jak już ma być zimno i ponuro, to marzymy o śniegu i temperaturze tak około -3.
  12. Jak się nie ma tych tysięcy, to też nie będzie na utrzymanie. Duży pies kosztuje rocznie tyle, co szczenię, a w ciągu całego życia tyle, co kilkanascie szczeniąt . I to pomijam wystawy, psie sporty, wakacje z psem itp. A liczę tylko wyżywienie, szczepienia, ochronę zdrowia, higienę i niezbędne akcesoria. Wiem coś o tym, bo mam trzy duże w domu. Dlatego ten jednorazowy wydatek to naprawdę stosunkowo niewiele za wyczekiwane dobrze rokujące szczenię.
  13. Waszko, z tamtą pseudhodowlą tak jak myślałam - przeciąga się zabranie tych biedaków. W mailu napisałam ciut więcej. Alfa jest prześliczna! Zrobiła się puszysta jak misiaczek albo owieczka. Najbardziej pasowałaby do wyrka. Ale mam nadzieję, że to spełni się już niedługo. (a moje dwie najwieksze też dziś są miśkowate i pachnące! - wczoraj potaplały się w jakimś szlamie i musiałam je też poddać kąpielom.)
  14. A w ogóle, to z wadą zgryzu, jeśli w tej rasie jest wymagany konkretny zgryz, suka nie powinna zrobić "hodowlanki", tj. uzyskać na 3 wystawach, w tym jednej międzynarodowej oceny co najmniej bdb. Niestety nie zawsze sędziowie dobrze sprawdzają zgryz, ale na międzynarodowych raczej tak, więc może ta suka pani B nie otrzyma uprawnień hodowlanych...
  15. [B]Wiska[/B], Próbowałam wysłać ci wiadomość na pw, ale nie udało się. Interesowało mnie jaki oddział, jaka rasa (a najlepiej przydomek), bo to istotne, jeśli miałabym w czymś pomóc. Chyba masz zapchaną skrzynkę, albo sama nie wiem co innego mogłoby być z Twoim statusem, że wiadomość nie mogła zostać wysłana (słabo się orientuję w tym forum).
  16. Kartę przeglądu miotu sporządza się, gdy miot ma 1,5 miesiąca, więc raczej liczy się tylko zęby, czy są w tej liczbie, co miałyby być. Od zgryzu nożycowego do naprzemiennego nie jest "daleko", zęby w trakcie wzrostu tak mogą właśnie się ułożyć, od 1,5 miesiąca do 3,5 spory czas upływa. Najprawdopodobniej w wieku 4 miesięcy hodowca to już widział, ale na 100% tego nie da się wykazać. Porządny hodowca, jak sprzedawał "na wystawy", tj. w cenie wystawowego pieska, powinien w tej sytuacji zwrócić część pieniędzy (przynajmniej ja bym tak zrobiła), nawet choćby po to, żeby dbać o dobre imię hodowli.
  17. Noo, przyznam, że też mnie Evita rozbroiła, też na nią zagłosowałam. Pozdrowienia i życzenia dobrego domku dla Bajkowej. Oczywiście dla Marzyciela też, jak najbardziej.
  18. Tak się cieszę, że po dwóch latach dzięki Wam, dziewczyny Alfa może zaznać radości bycia w normalnym świecie. I z powodu Bąbla też micha mi się cieszy, bo ten jego łańcuch też mi nie dawał spokoju. Co jak co, ale sznaucery wyjątkowo kochają być blisko ludzi. Jak okaże się, że nie będę miała za kilka dni żadnych nowych psów, to wspomogę jakimś datkiem, ale na razie zbieram siły i środki na wypadek, gdyby miał (-y) się pojawić u mnie maluchy.
  19. Nie mogę więcej (mam 120 kg swoich psów i kilka innych do pomagania), ale 20 zł stałej deklaracji dla Dyzia możecie ode mnie zapisać, dopóki nie znajdzie domku. Tyle, że mi trzeba przypomnieć na pw, jakbym do 15 jakiegoś miesiąca zapomniała, bo czasem przestaję ogarniać te rzeczy. Proszę o nr konta na pw. (a Mortes - chyba z jednej branży jesteśmy - ja taką imprezę mam jutro)
  20. Ja dziś przyłapałam się na tym, że do moich suczydeł, jak je zaganiałam do domu zwróciłam się per "pieski-Aleski". Tak mi zamotały w głowie te Twoje maluchy.
  21. Aaa, wysłałam Ci maila o zlikwidowanej pseudohodowli z wieloma psami na zbyciu (takie prawie rasowe, a może i rasowe nawet, ale okropnie wykorzystywane i biedne). Masz wiele znajomości, to proszę przekaż dalej. Korzystam z tego, że tego maila mi przesłał mój tz, a więc chyba nie będzie protestował, jak tamten sznaucerek trafi do nas (niestety tylko na tymczas). Choć do różnych bied serce mi się tu zawsze rwie i nieraz już chciałam jechać po któregoś sznupka, to wstrzymuje mnie zawsze myśl, że tz nas nie wpuści do domu. Ale jak sam mi przesłał tego maila, to trudno - nie ma wyjścia.
  22. Też coś przed chwilą wysłałam (miałam jakieś zaległe deklaracje za wrzesień i październik na kogoś, kto chyba już w domku stałym, więc przerzucam na małą ślepaczkę).
  23. A ja to zapytam Teklę (bo Waszka napisała o jakiejś krzewuszce), jak się rozmnaża krzewuszkę? Parę mam zamówień, bo mam też jakąś nietypową o złotych liściach, a nie wiem, jak rozmnożyć. Dziś też trochę na ogrodzie robiłam (musiałam się dostać do dekla od oczyszczalni, tak sprytnie obsadziłam paprociami, że trudno go było zlokalizować, a szambiarkę trzeba zamówić). Oby weekend też taki piękny był, to będziemy sadziły obie. Wypatrzyłam na łąkach fajne roślinki na skalniak, głównie zadarniające i też ciekawe trawki, więc zamierzam dołączyć do fanów ogrodnictwa, których tu trochę się ujawniło.
  24. Na jednym ze zdjęć dwułapek (po wypadku miał tylko jedną sprawną łapę, a drugą zrehabilitowaną). Porusza się skokami na dwóch łapach, a trzecią tylko podpiera jak stoi. Czwartą podkurczoną ma jakby na temblaku. Na tym samym zdjęciu "dziadek", ten, który do nas trafił i nie bał się nawet moich suczydeł. W ogóle menażeria tam po przedziwnych przejściach, część z interwencji, każdy ze swoją bogatą historią.
×
×
  • Create New...