-
Posts
2579 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by stzw
-
Oczywiście, ale nie ma prawa wydawania rodowodów oraz metryk - to jest zastrzeżone dla Polskiego Związku Kynologicznego lub innej organizacji uznanej przez FCI. Ogłaszane psy, które mają "rodowód" wydany przez Canis e Cactus są psami nierasowymi a więc w świetle prawa handel nimi jest nielegalny.
-
Fabian-cudny mix-boskera nie daje rady w schronisku-ma ds:)
stzw replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
Na miau znalazłam, że budrysek jeździ ale z Bielska. Może by zabrała? -
Uwaga, powstało OGÓLNOPOLSKIE NIEZALEŻNE STOWARZYSZENIE MIŁOŚNIKÓW I HODOWCÓW PSÓW I KOTÓW RASOWYCH "CANIS E CATUS To przykrywka dla pseudohodowli - pojawiają się ogłoszenia, że pies/psy posiadają metrykę/rodowód wydany przez to Stowarzyszenie. Żeby lepiej brzmiało podany jest nr KRS Stowarzyszenia. Gdzie jeszcze można to nagłośnić?
-
Alden żebrze przy jedzeniu. Najpierw się wpatruje a potem kładzie głowę na kolanach, że niby właśnie zasłabł z głodu... Dostał skórkę z chleba i wypluł. W odwecie nie dostał kiełbasy. Nie można żebrać wybiórczo. Porzucił spanie w budzie i przeniósł się na posłanie na taras. W kojcu ma tylko miskę, o którą bardzo dba - nikt nie wejdzie, bo Alden tarasuje wejście sobą, żeby mu ktoś nie wyżarł. Niestety, jest tak przygłuchy, że czasami go budzę, bo mi się wydaje, że nie żyje. Mam jakąś schizę. To zdecydowanie najmilszy pies z Fundacji. Jakoś tak "inaczej" się cieszy. I jest gadatliwy - jak się go głaszcze, to cały czas coś opowiada. Dzisiaj oglądał królika, bo przyszedł do gabinetu. Chyba mu się spodobał :-) Wszystkie psy ustawiają go po kątach a Alden ustępuje. Chodzący pacyfista. Odrobaczyłam go, może przytyje?
-
Kida - kto zna jej przeszłość? I czy jest ktoś kto pomoże jej przeżyć?
stzw replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
[quote name='aeriel']Zapytałam o to, bo sunia ONka którą znam ma coś bardzo podobnego, i to nie jest odleżyna, od kilkunastu miesięcy próbuje to wyleczyć już kilku weterynarzy i nic :([/QUOTE] Bo to nie odleżyna - to zgrubienie skóry. Psy, które leżą na twardym tak mają. Ludziom też grubieje czasami skóra ( np. gitarzyści mają zgrubiała skórę na opuszkach palców). Ale od tego się nie umiera i w zasadzie to jest defekt kosmetyczny. Żeby to wyleczyć trzeba by było pilnować, żeby pies nie kładł się w określonej pozycji - totalnie bez sensu i nie do wykonania. -
Kida - kto zna jej przeszłość? I czy jest ktoś kto pomoże jej przeżyć?
stzw replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
W warunkach schroniska jest to do zrobienia? -
Kida - kto zna jej przeszłość? I czy jest ktoś kto pomoże jej przeżyć?
stzw replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
[quote name='Istar19']na drugiej ma tak samo, wygląda jak odleżyny - nie jest to opuchnięte ..tylko sierści nie ma i skóra się taka szara i szorstka zrobiła[/QUOTE] To nic takiego,po prostu dużo leży. Jest za gruba - to też ma wpływ na stawy. Ona tą lewą łapę krzywo stawia - może ją odciąża i dlatego siada reszta? W jakim ona jest schronisku? -
Kida - kto zna jej przeszłość? I czy jest ktoś kto pomoże jej przeżyć?
stzw replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
Ona utyka na lewą przednią łapę. Tył z grubsza w porządku. A może to stary, nieleczony uraz? -
Ponieważ to już koniec wątku Lordzika myślę, że jemu też należą się od nas podziękowania. Za to, że z nami był i pozwolił się kochać. Za walkę o życie i radość. Za to, że wylewał wodę i biegał z miską. Za to, że wywalał z budy wszystkie posłania. Za to, że zawsze czekał, żeby ktoś do niego przyszedł. Za ukradzione jedzenie i rozwalone śmieci. Za to, że na nasz widok machał ogonem. Za spacery i gonienie kotów. Za wszystkie te rzeczy, które doprowadzały nas do szału a których już nie będzie. Pewnie kiedyś w jego budzie zamieszka inny pies, ale dla mnie zawsze będzie to miejsce Lorda. Starego, schorowanego owczarka, który przekonał nas, że możliwość bycia ze starszymi, niechcianymi psami to najlepsze, co może człowieka spotkać.
-
Znalazłam takie ogłoszenie: http://tablica.pl/oferta/my-tez-pragniemy-milosci-IDuRA9.html#f399dce0 Czy ktoś mógłby pomóc w wyjaśnieniu "zniknięcia" tej suczki?
-
Ugotowałam wczoraj 3 kg piersi z kurczaka z warzywami i dodałam rozgotowany ryż. Nawet nieźle pachniało. Nie spojrzał. Polizał, wywalił marchewkę na ziemie ( w sumie słusznie - wilki nie jadają marchewki). Dzisiaj kupiłam małą puszkę chappi z drobiem i zjadł prawie całą. Mojego gotowanego nie chce. Tomek posolił i zjadł - powiedział, że było niezłe. W lodówce został jeszcze duży garnek. Lord podważył resztki mojego dobrego mniemania o własnych zdolnościach kulinarnych... Dostał kroplówkę z glukozą i zrobił ładną kupę. Ale bardzo mu się odbija i jest strasznie słaby. Pracowałam kiedyś z dziewczyną, która miała usuniętą trzustkę. No, ale była młodsza od Lorda więc doszła do siebie. Ale z opowiadań to takie coś jest straszne. No i potem trzeba uważać na dietę do końca życia i nie przeginać.
-
Lord ma ostre zapalenie trzustki. W zasadzie książkowe- łącznie ze spadkiem poziomu wapnia. Z dobrych informacji - nie ma gorączki i ma dobę ciśnienie krwi - jak mu Tomek dzisiaj pobierał krew, to leciało jak z fontanny. Do tego złapało go nagle - z dnia na dzień. Nigdy nie udało mi się go utuczyć, mimo, że jedzenie miał 24 na dobę. Prawdopodobnie trzustka była już uszkodzona jak do mnie trafił, bo przyjechał z kreonem do podawania. Mam nadzieję, że tym razem też da radę. Decyzję, co dalej pozostawiam Tomkowi.
-
Mam wyniki badań Lorda - trzustka masakra - norma przekroczona o ponad 100%. Co najciekawsze - kupy są normalne, nie ma wymiotów. Dostał kroplówkę z witaminami a od jutra dostanie tabletki z enzymami trzustkowymi. Jest bardzo słaby - przenieśliśmy go do lecznicy bo nie miał siły wchodzić do budy. Poza tym będziemy go mieć na oku. Wygląda jak 3 lata temu, tylko że nie ma biegunki. Brzuch też go już nie boli, ma miękki i nie napina się. Tomek jest załamany...
-
Lord jest bardzo chory - ma biegunkę i wymiotuje. Jest odwodniony i ma jakąś infekcję skóry. Dzisiaj udało się go pooglądać w świetle, bo ostatni tydzień spędził w budzie. Myślałam, że nie wychodzi, bo zimno i wilgotno a on się po prostu źle czuł. Zjada wszystko, ale bardzo schudł. Mam nadzieję, że to przejściowe. Na razie dostaje leki, i dzisiaj dostał Advocate na wszelki wypadek, chociaż był odrobaczany jesienią. Skóra mu się brzydka zrobiła, z oczu cieknie, na końcówkach uszu ma jakąś infekcję. Boże, jak mi go żal.
-
[quote name='malawaszka']zapalenie spojówek to chyba częściej dostają od zarośniętych oczu i pozaklejanych "śpiochami" - lata temu to pamiętam, że było takie gadanie, że jak się np sznaucerowi albo PONowi obetnie grzywkę to oslepnie... ale te czasy już minęły... chyba ? ;) nie upieram się tylko tak mi się wydaje - z tego co ze sznaucerami mam do czynienia to im lepiej jak coś widzą[/QUOTE] Też mi się wydaje, że śnieg go już chyba nie porazi i osłon na oczy nie potrzebuje. Tyle, że jemu te włosy rosną nietypowo - tak jakby od punktu między oczami na zewnątrz we wszystkie strony. W związku z tym tworzy mu się taka "fala" nad oczami w linii prostej opadająca w dół - coś jak fryzura Mirelle Mathieu :-)
-
Odrobaczenie zostanie jutro zapodane. Alden to jest rzeczywiście straszna ciapa - mały Dziadzio sięga mu do kolan ale warczeniem potrafi go wywalić z materacyka. Zastanawiam się, kiedy Aldenowi braknie cierpliwości i w końcu połknie tego małego, starego zgreda. A tak w ogóle, to ja bym Aldena do domu wyadoptowała a nie do budy - to ewidentnie domowy pies. I to jak najszybciej, bo coraz bardziej go lubię :-)
-
Olinosław- ofiaraPOWODZI- grzeje doopcie w swoim domku:)
stzw replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
Na pierwszym zdjęciu Olin pewnie myśli ( jako pies powodziowy): " Nie wejdę do tej wody, choćby mnie błagali. Nawet jak będzie ciepło. Nie dam się nabrać!" :-)) -
Alden okazał się zadziwiająco kumaty. Ponieważ na początku, jak otwieraliśmy rano bramę, żeby wyjechać był zamykany do kojca teraz jak widzi, że ktoś podchodzi do samochodu sam biegnie do kojca. i czeka aż zamkniemy bramę. Zjada straszne ilości jedzenia a cały czas ma kręgosłup na wierzchu. Może odrobaczyć go jeszcze raz?
-
Wystarczy, że podniosę rękę z czymś i leży plackiem. Nie drgnie. Stół utarga - ułomek to to nie jest. Mam z interwencji Daisy - nie mogę mieć w ręce niż dłuższego niż ołówek. Te psy WCALE nie były bite. Do obu nie mam zastrzeżeń - tzw suczki idealne. Cholera, ja po swoich własnych psach się wydzieram, czasami walnę w dupsko a one zupełnie się tym nie przejmują. jak bardzo trzeba katować psa, żeby miał takie odruchy?
-
Są wyniki - pseudomonas osłabł i jest wrażliwy na większość antybiotyków. Jutro Tomek będzie dzwonił do Wrocławia, czy dawać koleją porcję czy leki a może i to i to? Te fagi działają 30 min. od podania - jakby Hera była ludziem to by się zalało ucho i kazało leżeć. Ale jest psem i wywala z ucha wszystko szybciej. Nauczyła się włazić cichutko do domu i sprawdzać zawartość misek - na pierwszy rzut idą psie a na później kocie. Jak już zeżre wszystko zaczyna się zastanawiać co ze sobą zrobić i wtedy ją namierzamy....