Jump to content
Dogomania

stzw

Members
  • Posts

    2579
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by stzw

  1. [quote name='xxxx52']to osoby musza same dobrowolnie zglaszac swoje platne hotele PDT ,bo w innym przypadku sa nielegalne No i powinien PIW ocenic czy obiekt nadaje sie na trzymanie zwierzat i okreslic do ilu zwierzat mozna posiadac[/QUOTE] A jak PIW określi max ilość zwierząt, jeżeli mieszkają w domu? Bo na zewnątrz ok, mogą przeliczyć np. na budy. A w domu na koszyczki+kanapy?
  2. Wyborcza z lokalnym dodatkiem, Echo Miasta, Metro. Zobacz, co jest na [url]www.tao.pl[/url]
  3. Mam. Jeżeli Dea się zdecyduje to czemu nie?
  4. Noo, na pewno. Przez te kilka dni Czarodziejka odkarmiła i doprowadzila do ładu te umierające w styczniu psy. Niektóre nawet postawiła na łapy!!!! ALE FAJNIE!
  5. Hera NIGDY wobec nas nie przejawiła jakiejkolwiek agresji. Ucieka, wyrywa się, wydziera ale to wszystko. Autentycznie, to chyba najfajniejszy mój tymczas do tej pory. Gdybym miała wziąć psa ze schroniska to bym jej nie zabrała, bo jest nieforemna i nijaka. Ale charakterem bije na łeb głupola Lorda i całą resztę. Jeżeli kiedykolwiek trafi do DS i ludzie zaakceptują jej tony sierści, głuchotę i słoniowatość to będą mieli najgrzeczniejszego i najmądrzejszego psa. Hera uczy się na smakołyki w locie. Wystarczy, że po jakiejś czynności dostanie smakołyk i nawet kilka dni później zrobi to i będzie się domagała nagrody. I nie ma znaczenia, że jest u mnie długo. NIGDY nie zrobiła nic, co by mnie wkurzyło. A wkurzać to pies potrafi.... no, kot czasami nawet bardziej.
  6. Ja tak, ale siedzę ciiiicho, bo zapeszę. Wszystko wokół ucha jest tłuste, bo ten bulion był tłusty. jak macam, to sierść jest posklejana ale nie ma takich ropnych "strupów" na sierści. Z drugiej strony kanał słuchowy jest otwarty, czyli u Hery jest poziomo, bez zagięcia. Hera oczywiście dwa razy dziennie przednimi łapami "czyści" sobie uszy po podaniu leku ( teraz w oczekiwaniu na wymaz dostaje tylko do lewego gentamycynę )więc może jest tak, że coś wycieka a ona to zlizuje? W każdym razie nie ma tego zapachu ropy, bo ja zaczęłam bakterie rozróźniać po zapachu. Po włożeniu patyczka do wymazu końcówka była bardzo jasno brązowa a przedtem była zielono-żółta. Zobaczymy. Jeżeli nawet coś się uchowało to jak mi napiszą z laboratorium, że jest słaby wzrost to i tak będzie postęp. W każdym razie nie boli jej na pewno, nie swędzi i poza czyszczeniem Hera nic z tym uchem nie kombinuje. Nie jest spuchnięte, oklapło. Może dzisiaj coś prześlą z lab.
  7. No, to Ty widzisz a ja nie wiem, że pełno. Jakoś to źle pokombinowane.
  8. Zrobione. Czy poczta na dogo jakoś sygnalizuje, że jest full?
  9. No i chyba "załatwiłam"sobie kontrolę PIW i pewnie jakaś "organizacja" do tego dołączy :-))))) Sprzątałam sobie psie kupy do wiaderka w sobotę. Czynność wymagająca zręczności w operowaniu kupozbieraczem i kaloszy, bo psia pomysłowość w wydalaniu nie ma ograniczeń. Oczywiście Lord z miską w mordzie trenuje swój stały numer. Nagle pod bramą zatrzymuje mi się czarne BMW, otwiera się okno i miły pan prosi, żeby zwrócić uwagę na tego psa za ogrodzeniem. Grzecznie mu tłumaczę, że to jest popisowy numer starucha w celu zwrócenia uwagi i jak skończę to mu po raz 100 naleję znowu wody. Pan dale swoje - e, chyba nie, ten pies jest pewnie głodny. Grzecznie tłumaczę panu, że to jest miska z wodą a jedzenie będzie po południu, suche jest cały czas dostępne i pies na pewno z głodu nie umiera. Na co pan ( lekko już zirytowany) dalej swoje, że w takim razie psu chodzi o coś innego i cokolwiek by to nie było powinnam natychmiast zareagować, bo tak rozpaczliwie szczeka. Więc tłumaczę Panu, żeby się nie przejmował, bo z wyjątkiem niewielkiej infekcji ucha na początku zimy pies jest w dobrej formie i wszystko jest OK. Cała ta rozmowa oczywiście polegała na przekrzykiwaniu potępieńczych wrzasków Lorda. Pan ( bardzo już zirytowany) pokiwał z dezaprobatą głową , zamknął okno i odjechał. Taki to psi raj :-P
  10. Poszły we wtorek oba uchole do laboratorium. Gronkowiec szaleje, ale był zaniedbany z powodu fagów. Pseudomonas pachnie nie sobą tylko rosołem. Doczytałam się na ulotce, że fagi są zainstalowane w ampułkach w pożywnym bulionie ( może, żeby nie padły z głodu zanim się nie dobiorą do bakterii). Teraz wiem, czemu na wszelkie boleści serwuje się ludziom rosół. Hera potrafi zaakceptować każdego psa na swoim terenie. Od początku roku pojawił się Dziadzio, Daisy i Alden. I nic. Zgodnie wychodzi z nimi na spacerek ( chociaż ja tam wolę ją mieć na oku). Jak na razie żadnej agresji. Zczaiła chyba w końcu bazę :-)
  11. Myślisz, że ja wytworzę taką fryzurę???? Myślałam bardziej o tych, które mu z góry znad oczu spadają. Zresztą sierść i tak odrasta, więc jakby były trochę krzywo to tylko przez chwilkę:-) Bycie z ludźmi to fajna rzecz ale może nie przez 24h na dobę. Czasami pies musi umieć zostać sam... Aldenowi wychodzi to średnio.
  12. Dzisiaj był cicho.. może ma jakieś fazy? PMS czy cuś?
  13. Taa, po kilku wypowiedziach w tym stylu forsa na leczenie Campari popłynie szerokim strumieniem, czego jej oczywiście życzę :-)
  14. Alden jest nad kolano - będzie miał z 55 cm. czy ja mu mogę przyciąć tę sierść wokół oczu? Musi mu być strasznie niewygodnie tak ciągle patrzeć 'przez grzywkę". drugie zdjęcie jest zgodnie z życzeniem "na tle choinek'...no comments :-)
  15. Alden sypia w kojcu, bo jak zostaje na noc jako "stróż" to albo przegląda zawartość śmietnika ( szczegółowo) albo zajmuje się szczekaniem. W systemie ciągłym. Generalnie trudno o nim coś szczegółowego powiedzieć. Nie robi nic, co by odbiegało od zachowania innych psów. Oprócz tego, że jest bardzo sympatyczny i wita ludzi z autentyczną radością. Podczas prac "ogródkowych" nie włazi pod nogi, tylko kładzie się na wzniesieniu i obserwuje. w obliczu tych jednostek, które koniecznie chcą pomagać to raczej zaleta. Daję mu cały czas preparat na stawy, ale bez większego przekonania - jego nic nie boli i zasuwa jak mały samochodzik. Nie mam koncepcji na zrobienie mu jakichś ładnych zdjęć do adopcji - na tle burej trawy wygląda jak sterta zgniłego siana. Na białym tle budynku jak czarna kula. Z bliska też nieszczególnie. Jakieś pomysły?
  16. Lord UWIELBIA makaron z mięskiem. Pewnie tak sobie je i myśli : "Qrde, prawie jak w schronisku". Moje dziecko kiedyś minie zaprosiło na naleśniki z serem w szkolnej stołówce. Ser był chudy, z kawałkami nie zmiksowanego cukru i w takiej ilości, że zaczęłam wątpić w jego istnienie. Moja córka za to stwierdziła: "No, takie masz robić, bo są najlepsze". \Lord ma tak samo -fajne suche jest fuj, ale makaron z puszką ( w śladowej ilości, bo tylko na rozgrzewkę na kolację) jest cacy.
  17. [quote name='rottaska']gryf80od wielu lat odrobaczam szczenięta(nie jednego a całe mioty) pyrantelum dla dzieci i nigdy nic się nie działo,a nudności i wymioty mogą wystąpić po każdym środku. Na ulotkach wszystkich preparatów w UE muszą być działania niepożądane. Ciekawe, że nikt nie czyta, co się może stać po zażyciu aspiryny :-))
  18. [quote name='monana']Ok, w takim razie odrobaczę psy po 3 tygodniu. Co do zabrania szczeniaków... ja swojego psa zabrałam w 8 tygodniu i jakoś nie widzę aby był psem z problemami. Owszem może i powinnam zabrać je po 10-12 tyg. ale do tego czasu one nie będą miały żadnych szczepień, zostaną nauczone jadać nie wiadomo co, a już na pewno nie wartościową karmę... przykładowo właśnie ten chleb czy jakieś inne niedozwolone rzeczy. Chcę tego uniknąć, tym bardziej, że z matką to one wiele czasu nie spędzają.[/QUOTE] No to ok. Weź Drontal Junior ( ok. 70,00 zł za opakowanie). 8 tydzień to nie 5-6 tydzień-dla szczeniaka to 1/4 życia. W jaki sposób uczy się psa jadać " nie wiadomo co"? Chętnie bym pouczyła moje tymczasy, bo jak do jednej miski dostaną jakieś suche a do drugiej porządną puszkę to zawsze wybiorą puszkę. Jakbym nauczyła je wybierać suche z Tesco to byłabym parę stów do przodu co miesiąc ;-))). A suchy chleb u mnie też jest przysmakiem.
  19. 1. Po pierwsze trzeba odrobaczyć wszystkie psy jednocześnie ( i sukę i szczeniaki) nie czekając na to, że jakoś to będzie i syzyfowa praca. 2. U szczeniaków stosuje się zawiesinę Pyrantelum - ludzki lek stosowany u dzieci ( co niektórzy pewnie pamiętają go z dzieciństwa). 3. Jeżeli zabierzesz od matki 5-6 tyg. szczeniaki to zafundujesz im niezłą traumę a potencjalnym właścicielom stres aż miło. To będą psy z problemami behawioralnymi, bo w tym wieku powinny być jeszcze z matką. Szczenięta są gotowe do rozłąki z matką po min. 10-12 tyg. życia. te nieszczęsne 6 tyg. pokutuje od dawnych czasów i jak widać nic się nie zmienia.
  20. [quote name='kakadu']gdyby oni (gdybyście?) faktycznie stosowali te prostą zasadę to nie byloby tylu na odwal sie postawionych diagnoz i tak czestego, gownianego traktowania i psow i ich opiekunow, ktorzy sie zniechecaja i ida do innej przychodni, co rowniez = jeden klient mniej; gdyby ostroznosc nie byla wskazana (i w pore zastosowana) to moj frodzio juz dawno wachalby kwiatki od spodu [a ja wisialabym na suchej galezi powieszona przez ulka18]; na szczescie na ksiązecej przed operacja zalecili badania i frodziowa operacja zostala przesunieta o miesiac czy nawet dluzej, zeby poporawic stan m.in. watroby; co do reszty w pewnym sensie masz racje, ale jesli ktos sie przejechal na zaufaniu do jednego lekarza, to teraz bedzie konsultowal do usranej smierci u kazdego mozliwego innego specjalisty i to juz taka nasza slabosc charakteru, za ktora przepraszamy :cool3: i zazdroszcze bezrefleksyjnosci (i mówie to wcale nie ironicznie, a najzupelniej powaznie) ludziom, ktorzy potrafia zaufac do konca jednemu lekarzowi i jego diagnozom i maja umiejetnosc godzenia sie ze smiercia/kalectwem psa czy kota; bo ja zawsze w takich przypadkach zadaje sobie pytanie, czy cos jeszcze moglam zrobic, zeby temu zapobiec i zawsze mi wychodzi, ze moglam choc sprobowac konsultacji z innym lekarzem; dlatego tak sie przy tych konsultacjach upieram; bo kanis nie jest moim psem; bo teraz bede sie rozliczac z podjetych decyzji nie tylko przed soba, ale przed kazdym, kto sie w jego leczenie w jakis sposob zaangazowal;[/QUOTE] Ten mój post był raczej ogólny a nie szczególny :-)) Tak mi się nasunęło, bo chwilę wcześniej byłam na wątku zupełnie innego psa. Dostawał amylan na trzustkę i było OK. Trafił do DS, pani poszła do swojego weta na konsultację i tenże specjalista orzekł, że przyczyną może być zapalenie jelit. Pobrał materiał do badania w IDEEX ( ceny prawie 100% wyższe niż w rodzimych laboratoriach). Ale jaka pani poczuła się zaopiekowana... Mając psa z chorymi nerkami który musi przyjmować lek np. na infekcję bakteryjną (nefrotoksyczny) jaki mamy do wybór: wykończyć mu nerki czy poczekać na zakażenie organizmu? Jasne, że rasowy pies z profesjonalnej hodowli, o którym wie się wszystko, przed wykonaniem zabiegu np. kastracji powinien mieć wykonane badania, czy jego organizm zniesie premedykację. Najwyżej się go nie wykastruje. Ale jeżeli ten sam pies będzie miał wypadek i będzie wymagał natychmiastowej interwencji chirurgicznej to co? Poczekamy aż sam zejdzie z powodu obrażeń wewnętrznych czy zaryzykujemy mimo wszystko? Zwierzęta nie mają świadomości własnego kalectwa. Mimo deficytów potrafią cieszyć się życiem ( ślepota, zwierzęta na wózkach itp). Gdyby miały świadomość, ze coś jest nie tak, to świat byłby pełen wykastrowanych samców z poczuciem utraty męskości i samic tęskniących za nienarodzonym potomstwem. Wydaje mi się, że w tym przypadku należy raczej zastanowić się nad jakością życia zwierzaka. Bo jeżeli np. pies nie będzie miał możliwości poruszania się albo ruch będzie dla niego bolesny to fakt posiadania zdrowych nerek, serca i wątroby staje się mało istotny. Nie przejmuj się, bo mimo tego wszystkiego, co zrobisz za jakiś czas pojawi się kolejna osoba, która skonsultowała się z kolejnym wetem i stwierdzi, że nie masz racji bo trzeba to było zrobić inaczej :-)))
  21. [quote name='kakadu']czyli trzeba kanisa przebadac zanim sie podejmie decyzje o tym specyfiku; i smutne jest to, ze to ludzie, ktorzy powinni zaufac rozsadkowi lekarza dochodza do takich wnioskow, bez nawet najmniejszej sugestii z jego strony... ale ja wiem czemu tak sie dzieje; dla lekarza jak sie nie uda to trudno; takie na przyklad komplikacje pooperacyjne to dla wetow nic nie znaczacy odsetek; to jeden martwy pies na kilkadziesiat (kilkaset?) tych, ktore przezyly; nieomal pewnie w granicy bledu statystycznego; ale dla nas to ten jedyny i ukochany, wiec musimy niestety myslec za nich;[/QUOTE] Jeden martwy pies=jeden klient mniej.... Problem dla lekarza zaczyna się wtedy, kiedy klient przychodzi z pacjentem, którego wcześniej konsultował u 8 innych lekarzy. Cokolwiek nie powie 9 wet i tak będzie z góry skazany na porażkę. A ile osób na 100 ma silną alergię i może się przekręcić po użądleniu pszczoły? 20 osób piszących na tym wątku pewnie użądlenie przeżyło bez problemu. I co, będziemy tępić wszystkie pszczoły? Analogicznie 1 pies na 100 będzie miał problemy po podaniu jakiegoś leku. I nie będzie to wina ani weta ani właściciela. No, chyba, że się wychodzi z założenia, że leczymy bez leków, bo KAŻDY z nich to substancja chemiczna wprowadzana do żywego organizmu i działająca na ten organizm toksycznie.
  22. [quote name='Zofija']Pani Olina nie odda. Jutro badania krwi, które pójdą do Niemiec( w Polsce się takich nie robi) lekarz podejrzewa, ze to niekoniecznie musi być trzustka, moze zapalenie jelit ibt, czy coś takiego. W każdym razie Olin i tak do końca zycia będzie na lekach.[/QUOTE] Zapalenie jelit nie przechodziłoby po amylanie. Stan zapalny nieleczony nasilałby się a nie pozostawał bez zmian. Ciekawe co mu jest.
  23. A jak się może miewać ktoś, kto żyje w głównej mierze po to, żeby szczekać... Nie da się go wyłączyć. Albo szczeka, bo nas widzi, albo szczeka, bo nas nie ma. Albo ktoś przechodzi albo nie widać nikogo. Uduszę go kiedyś :-)))) Jak mały, wredny ratlerek.
×
×
  • Create New...